Reklama

I spotkanie Komisji Głównej V Synodu Diecezji Tarnowskiej

2018-05-09 11:20

Ks. Andrzej Turek

Joanna Sadowska

Synod wziął pierwszy oddech: ustalono harmonogram prac, rytm zajęć, zestaw tematów i pytań oraz jeszcze szersze otwarcie na głos ludu.

W tarnowskiej Kurii, 7 maja 2018 roku, odbyło się pierwsze spotkanie Komisji Głównej V Synodu Diecezji Tarnowskiej. Przewodniczył mu biskup tarnowski Andrzej Jeż. Wyraził on zadowolenie z uroczystości inauguracyjnej synodu (21 kwietnia br.), która, jak podkreślił, była nie tylko manifestacją wiary, ale też tajemnicy żywego Kościoła będącego rodziną rodzin. – Udział duchowieństwa i wiernych świeckich, reprezentantów wszystkich stanów i zakątków naszej diecezji uwypuklił istotę synodu, czyli zaangażowanie wszystkich i każdego – zauważył hierarcha. – Teraz trzeba nam wykonać kolejny konsekwentny krok: płynnie, z dotychczasową dynamiką, przejść od przygotowania do wdrożenia prac synodalnych – dodał.

I właśnie ta problematyka zdominowała pierwsze obrady Komisji Głównej. Wytyczono swoistą mapę drogową synodu. Ustalono, że harmonogram spotkań Parafialnych Zespołów Synodalnych (PZS) uwzględni interwał wakacyjny, czyli miesiące lipiec i sierpień. W okresie kanikuły główny akcent zostanie położony na niedziele synodalne. Doprecyzowano metodologię prac PZS oraz pytania, które zostaną skierowane do diecezji za ich pośrednictwem; co istotne ów repertuar pytań wzbogacono o stałą kategorię „wolnych wniosków” (oddolnych propozycji, zagadnień etc.). Innymi słowy Kościół tarnowski pragnie jeszcze uważniej wsłuchiwać się w głos swych dzieci. W kontekście synodalnych zajęć, bp Leszek Leszkiewicz zaapelował o szybki i dobry „start” poszczególnych Komisji tematycznych, bo to one – jak akcentował – mają nadawać synodowi zasadniczy rytm i kierunek. Zaś ks. Andrzej Michalik, przewodniczący Komisji Teologicznej, uwrażliwiał, aby szanując zdobycze nauk świeckich, nie tracić z oczu perspektywy teologicznej jako zasadniczej i bezwzględnie priorytetowej dla synodu.

Reklama

Jak wiadomo, pierwszy rok obrad synodalnych poświęcony jest rodzinie. Różnorakie aspekty życia rodzinnego czy około rodzinnego będą rozważane w kolejnych dwunastu miesiącach: od maja 2018 do maja 2019. – Koniecznym jest osobny blok rozważań poświęcony tzw. związkom partnerskim i niesakramentalnym. Zjawisko to przybiera teraz rozmiary, które muszą budzić niepokój także naszego lokalnego Kościoła – wskazywał bp Stanisław Salaterski. Członkowie Komisji Głównej, jako synodalny temat tegorocznego maja, ustalili rolę modlitwy w życiu rodzinnym. Rozważana ona będzie z perspektywy szeroko pojętego towarzyszenia rodzinie przez Kościół, zwłaszcza we wczesnym i dojrzałym etapie jej życia. – Trudno przecenić rodzinę, bo rodzina to podstawa. Jakość rodzin decyduje w dużej mierze o jakości życia Kościoła, narodu i społeczeństwa – akcentuje ks. Piotr Cebula, przewodniczący Komisji Małżeństwa i Rodziny, sekretarz generalny synodu. Można by w tym kontekście przywołać wiersz Leopolda Staffa o wymownym tytule „Podwaliny”: „Budowałem na piasku/I zawaliło się./Budowałem na skale/I zawaliło się./Teraz budując, zacznę/Od dymu z komina”. Poeta uczy, iż wszystko co najważniejsze i najtrwalsze zaczyna się od domowego ogniska. V Synod Diecezji Tarnowskiej jest tego jak najbardziej świadomy.

Tagi:
Tarnów V Synod Diecezji Tarnowskiej

Synteza wiary i miłości do Polski

2018-11-14 11:41

Maria Fortuna-Sudor
Niedziela Ogólnopolska 46/2018, str. 22-23

– Ta świątynia i zarazem sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej jest swoistą syntezą wielkiej wiary, patriotyzmu i pracowitości ludu Bożego tej ziemi, zanurzoną w tajemnicy wielkiej miłości do Matki Bożej Bolesnej. Nosimy w sobie to wielkie dziedzictwo wynurzające się z historii Kościoła lokalnego i z historii naszej Ojczyzny – powiedział biskup tarnowski Andrzej Jeż w czasie Mszy św. jubileuszowej w 100-lecie poświęcenia limanowskiego kościoła

Ks. Mariusz Kostrzewa
Poświęcony 100 lat temu kościół to, według historyka sztuki Józefa Szymona Wrońskiego, klejnot sztuki polskiej z początków XX wieku

Witając zebranych na uroczystości, kustosz sanktuarium – ks. dr Wiesław Piotrowski przytoczył fragment z kroniki parafialnej, w której ponad sto lat temu ówczesny proboszcz limanowskiego kościoła – ks. Kazimierz Łazarski napisał: „Trapiła mnie myśl, w jakim stylu ma być wystawiona świątynia. W czasie bowiem tym, tak w diecezji tarnowskiej, jak i w innych diecezjach budowano wiele nowych kościołów. Nie przypadały one z wielu względów mojemu przekonaniu i smakowi. Udałem się do Towarzystwa Sztuki Stosowanej w Krakowie i prosiłem o rozpisanie konkursu. Miłośnicy naszej ojczystej sztuki chętnie podjęli się tego i konkurs został rozpisany (...). Wybrano projekt Zdzisława Mączeńskiego, architekta zamieszkałego w Warszawie, a urodzonego w Wadowicach i długi czas przedtem pracującego przy restauracji katedry na Wawelu”. Ks. Łazarski odnotował, że w wybranym projekcie „było najwięcej motywów naszych, swojskich, wziętych z budowy wiejskich kościółków, lecz umiejętnie uszlachetnionych”. I zaznaczył: „Znawcy orzekli, że budowa kościoła w Limanowej stanowić będzie kiedyś przełom w budowie kościołów w naszej Polsce”.

Niekwestionowane arcydzieło

Ks. Piotrowski powołał się także na artykuł historyka sztuki Józefa Szymona Wrońskiego, który napisał: „Kościół – pomnik Konstytucji 3 Maja w Limanowej stał się prawdziwym zwiastunem odradzającej się Ojczyzny po 123 latach niewoli. To tzw. architektura tożsama, prowadząca «dialog» z regionem, bo kościół jest harmonijnie wpisany w kontekst urbanistyczny i krajobrazowy otaczających Limanową gór i wzniesień Beskidu Wyspowego. Przez wybór materiału – kamienia nastąpiło połączenie natury z architekturą”. Autor artykułu przypomina także, że według tradycji kościół pomnik został wzniesiony, aby Polak, który tutaj przybędzie, po jego obejrzeniu odszedł stąd lepszy pod względem zarówno moralnym, jak i patriotycznym. I przekonuje, że jest to „niekwestionowane arcydzieło, klejnot sztuki polskiej z początków XX wieku”.

Odnosząc się do historii kościoła, ks. Piotrowski podkreślił: – Mimo że Polska była jeszcze pod zaborami, nasi przodkowie pomyśleli i zrealizowali budowę kościoła – pomnika Konstytucji 3 Maja, zawierającego wiele elementów patriotycznych, co było wyrazem ich głębokiej wiary i wielkiej miłości do Polski, o której wtedy jeszcze marzyli, ale nigdy nie zwątpili, że po latach niewoli powróci na mapy Europy i świata. I przekonywał: – Dziś możemy być dumni z tych wszystkich, którzy przyczynili się do wzniesienia tego kościoła, który od 1991 r. nosi tytuł bazyliki mniejszej, a od obecnego roku – kolegiaty.

Pragnienie domu

Eucharystii przewodniczył pochodzący z Limanowej biskup tarnowski Andrzej Jeż, który w homilii m.in. zwrócił uwagę na szczególną rolę, jaką w życiu katolika odgrywa świątynia. Zauważył: – W sercu każdego człowieka jest pragnienie domu. Nasze serca przepełnia jakaś przeogromna tęsknota za domem, który będzie własny, trwały i do którego będzie się zawsze wracać z radością. I podkreślił: – W naszym kościele parafialnym w Limanowej to pragnienie się spełnia, gdyż jesteśmy tutaj bezpieczni pod sercem Matki Boskiej Bolesnej, Pani Limanowskiej.

Hierarcha nauczał, że w przestrzeni sakralnej naszych świątyń łączą się elementy zaczerpnięte z trzech ważnych ksiąg, którymi karmi się człowiek wierzący. Najpierw jest to księga natury. Stwierdził: – Limanowszczyzna jest przepiękna. Wciąż jest tą księgą, z której czytamy o wielkości, potędze i pięknie Boga – Stwórcy wszystkiego, co istnieje. I nosimy w sobie te krajobrazy, nawet gdy wyruszamy w inne regiony świata... Drugą księgą jest Pismo Święte. Bp Jeż podkreślił: – To tutaj ta księga była otwierana przez sto lat istnienia naszego kościoła. Tutaj płynęło do nas słowo Boże, aby uzdrowić nasze życie, nasze ludzkie słowa, aby dać nam nadzieję. I wspominał: – Z czasów dziecięcych pamiętam słowa Ewangelii, pamiętam kazania wielkich duszpasterzy, które miały wymiar religijny, duchowy, moralny, które sprawiały, że mogliśmy się stawać wolni, wyzbywać się grzechów przy tych konfesjonałach... Zwrócił też uwagę, że modlący się w tym kościele, nawet w czasach szczególnie trudnych dla Polski, mogli się czuć wolni. Jako trzeci element ksiądz biskup wymienił księgę liturgii. I nauczał: – Człowiek jednoczy się z Bogiem przez gesty, mowę, śpiew, słowo, przez swoje życie. To zespolenie jest tutaj bardzo wyraziste, kiedy patrzymy na cudowną Pietę Limanowską. Widzimy zespolenie Maryi i Jezusa niemal w znaku krzyża. To, co ludzkie, reprezentowane przez Maryję, jednoczy się z tym, co Boże.

Zasłużone uroczystości

Z okazji świętowanych uroczystości bp Jeż erygował Kapitułę Kolegiacką pw. Matki Boskiej Bolesnej. W homilii wyjaśnił: – Kapituła Kolegiacka w Limanowej wśród swoich celów i zadań ma przede wszystkim sprawowanie uroczystej Liturgii w bazylice limanowskiej, ale przez swoje działania i inicjatywy chce także wspierać zwłaszcza osoby chore, cierpiące i w podeszłym wieku.

Na uroczystości do Limanowej przybyli goście z bliska i daleka, czciciele Matki Bożej Bolesnej: kapłani, siostry zakonne, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych wszystkich szczebli, organizacje pozarządowe. Po Mszy św. bp Jeż poświęcił pomnik komendanta Józefa Piłsudskiego, odsłonięty na Małym Rynku. Późnym popołudniem wybrzmiał koncert z okazji 100. rocznicy poświęcenia limanowskiego kościoła pw. Matki Boskiej Bolesnej i 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

– Myśmy musiały tu być, przecież nie doczekamy kolejnej okrągłej rocznicy poświęcenia naszego kościoła – mówiły starsze panie i z satysfakcją stwierdzały, że Matka Boska Limanowska, która nieustannie pomaga swym czcicielom, na takie uroczystości jak najbardziej zasłużyła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Szczegóły pogrzebu Pawła Adamowicza

2019-01-16 11:40

KAI

Pogrzeb Pawła Adamowicza odbędzie się w sobotę. Msza święta odbędzie się o godz. 12. Prezydent będzie pochowany w bazylice Mariackiej - powiedziała Aleksandra Dulkiewicz, pełniąca obowiązki prezydenta Gdańska.

Archiwum

W czwartek o godz. 17 w Europejskim Centrum Solidarności - przez 24 godziny - będzie wystawiona trumna z ciałem prezydenta, by mogli się z nim pożegnać wszyscy chętni gdańszczanie. W piątek o godz. 17 odbędzie się pochód ulicami miasta, który odprowadzi trumnę do bazyliki Mariackiej. Wieczorem zostanie tam odprawiona msza święta.

Sobotnie uroczystości pogrzebowe

W sobotę będzie można pomodlić się od wczesnych godzin rannych. od godz. 7. O godz. 12 w bazylice Mariackiej będzie odprawiona msza święta pogrzebowa pod przewodnictwem arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia.

- Zgodnie z wielowiekową tradycją panującą w Gdańsku, przychylając się do prośby rodziny i metropolity gdańskiego, pan prezydent Adamowicz zostanie pochowany w bazylice Mariackiej - mówił ks. prałat Ireneusz Bradtke, proboszcz bazyliki w Gdańsku.

Prośba bliskich prezydenta

Rodzina zaapelowała do wszystkich, którzy chcą wziąć udział w uroczystościach pogrzebowych, aby nie przynosili kwiatów i zniczy. - We wszystkich miejscach będą wolontariusze i puszki. Zgodnie z wolą rodziny, zbierane będą datki na dwa cele: hospicjum ks. Dutkiewicza i WOŚP - mówiła Aleksandra Dulkiewicz.

- Apelujemy: nie przynoście kwiatów i zniczy, tylko wspierajcie te dwa dzieła. Pan prezydent te dwa dzieła w szczególny sposób umiłował. Rodzina prosi też o nieskładanie kondolencji - dodała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem