Niedziela, 30 listopada. Pierwsza niedziela Adwentu.
1. dzień – START – „Módl się i pracuj”
• Iz 2, 1-5 • Ps 122 • Rz 13, 11-14 • Mt 24, 37-44
Słowo dnia: NADZIEJA
Refleksja: Kiedy będziesz mówił „mam nadzieję”, mów to z przekonaniem, jakbyś od Boga otrzymał te słowa jako zobowiązanie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Modlitwa: Boże nadziei, przyjdź do mnie.
Pomóż mi uwierzyć, że Twoja nadzieja ożywa we mnie,
gdy okazuję dobroć, przebaczenie i współczucie moim braciom.
Pragnę wewnętrznego pokoju, który płynie z ufności do Ciebie.
Daj mi odwagę szukania Twojej uzdrawiającej obecności.
Obym zaufał w moc wstawiennictwa świętego Judy Tadeusza Apostoła,
który wspiera mnie w czasach prób i oręduje za mną u Ciebie.
Święty Judo Tadeuszu, napełnij moje serce nadzieją.
Amen.
Krok do Betlejem:
Wyznacz dziś konkretną, stałą porę na codzienne Słowo w Adwencie (np. 5–10 minut). Zapisz ją w kalendarzu jak ważne spotkanie.
Pierwsze czytanie Iz 2,1-5
Izajasz widzi Jerozolimę przyszłości. „Góra domu Pana” zostaje wyniesiona ponad inne góry. W Biblii góra to miejsce spotkania z Bogiem. Tu staje się znakiem królestwa Mesjasza. Ojcowie Kościoła widzieli w tej górze Chrystusa i Kościół, do którego „płyną wszystkie narody”. Nie ma już podziału na „naszych” i „obcych”. Jest jeden lud, uczony przez jedno Słowo.
Reklama
Ciekawe, że wizja proroka nazwana jest „słowem”. W języku hebrajskim „dabar” oznacza i słowo, i wydarzenie. Bóg nie przedstawia więc pobożnego marzenia, lecz zapowiada realną historię, która dojrzewa. Podobny obraz znajdziemy u Micheasza - tradycja Izraela wracała do tej obietnicy jak do kompasu w czasach kryzysu.
Pierwszym owocem słuchania Słowa jest nawrócenie obyczajów, a dopiero potem pokój polityczny. Narody mówią: „Chodźcie, wstąpmy na górę Pana, On nas nauczy dróg swoich”. Pokój nie jest więc ludzkim traktatem, lecz konsekwencją wejścia w drogi Boga. To dlatego miecze mogą stać się lemieszami, a włócznie sierpami. Ten sam metal, ta sama energia serca, ale inny cel: zamiast niszczyć - uprawiać życie.
Adwent zaczyna się zaproszeniem. „Domu Jakuba, chodźmy w światłości Pana”. Nie chodzi tylko o zmianę kalendarza liturgicznego. Chodzi o ruszenie w drogę. Światło Pana to Jego Słowo, Jego styl, Jego spojrzenie. Tekst zachęca, by każdą przestrzeń konfliktu w nas i wokół nas wystawić na to światło. Gdzie słuchasz Jego nauki, tam stopniowo milkną wojny, także te ciche, domowe.
________________________________________
Drugie czytanie - Rz 13,11-14
Paweł mówi do chrześcijan, którzy już wierzą, ale jakby „śpią”. „Znać chwilę” znaczy rozpoznać „kairos”, czas łaski. „Zbawienie jest bliżej” nie dlatego, że Bóg zmienił plan, lecz dlatego, że nasze życie biegnie naprzód. Każdy dzień przybliża spotkanie z Panem. To nie ma nas straszyć, tylko wytrącić z duchowego letargu.
Reklama
Apostoł maluje kontrast: noc i dzień, ciemność i światło, uczynki ciemności i zbroja światła. Obraz zbroi jest delikatnie paradoksalny. Zbroja kojarzy się z metalem, twardością, ale tu chodzi o światło. Św. Jan Chryzostom mówił, że chrześcijanin nie broni się przemocą, lecz przejrzystością życia. W świetle nie ma co ukrywać, więc znikają „uczynki ciemności”: hulanki, pijaństwo, rozwiązłość, zazdrość.
Kulminacją jest wezwanie. „Przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa”. W tle jest obraz chrztu, gdy katechumen wkładał nową białą szatę. Ubierać Chrystusa to pozwolić, by On był naszym sposobem myślenia, reagowania, kochania. To nie tylko moralna lista zakazów, ale uczestnictwo w Jego życiu. Gdy Paweł mówi, by „nie troszczyć się zbytnio o ciało”, nie gardzi ciałem, lecz ostrzega przed karmieniem pożądliwości. Greckie sarx oznacza tu człowieka zamkniętego na Boga.
Ciekawostka. Właśnie ten fragment przesądził o nawróceniu św. Augustyna. Usłyszał dziecko wołające „tolle, lege”, otworzył List do Rzymian i trafił na te słowa. Poczuł, że noc jego życia się posuwa, a dzień się przybliża. Adwent zaprasza do podobnej odwagi. Odwagi, by uznać, że czas łaski jest teraz, i dać się „ubrać” Chrystusowi na nowo.
________________________________________
Ewangelia - Mt 24, 37-44
Jezus mówi o swoim przyjściu, gdy już jest blisko męki. To nie jest mroczna opowieść apokaliptyczna. To ostatnia lekcja o sensie czasu. Porównanie z czasami Noego jest zaskakujące. Ludzie „jedli, pili, żenili się i za mąż wydawali”. Nic nadzwyczajnego, żadnych wielkich zbrodni w tekście. Problemem nie jest sama codzienność, lecz życie tak, jakby Boga nie było. Świat toczy się swoim rytmem, aż „nagle przyszedł potop”.
Reklama
Greckie słowo paruzja oznacza przybycie króla. Dla pierwszych chrześcijan było słowem radości. Pan wraca, by wypełnić historię, nie by ją zniszczyć. Dlatego obraz dwóch osób w polu i przy żarnach nie ma nas przerazić, lecz uświadomić, że ostateczne rozstrzygnięcie dokonuje się w samym środku pracy, domu, relacji. Dwóch robi to samo, ale serce jednego jest otwarte, drugiego zamknięte. Zewnętrznie podobne życie może mieć zupełnie inny kierunek.
„Jeden będzie wzięty, drugi zostawiony”. Komentatorzy różnie tłumaczą te słowa. Jedni widzą w „wziętym” tego, który zostaje uratowany, inni, że zabrany na sąd. Mateusz nie rozstrzyga tego wprost. Chodzi raczej o powagę chwili: nie da się „doczepić” do czyjejś wiary. Każdy z nas odpowiada osobiście na przychodzącego Pana. To rozdzielenie zaczyna się już teraz, w wyborach serca, w sposobie traktowania najbardziej zwyczajnych obowiązków.
Drugi obraz to złodziej w nocy. Jezus nie porównuje Boga do złodzieja moralnie, ale podkreśla zaskoczenie. Jeśli gospodarz wiedziałby, kiedy przyjdzie włamywacz, czuwałby. Czuwanie w Ewangelii to nie nerwowe wypatrywanie dat i znaków. To postawa serca, które żyje w prawdzie, pojednaniu, miłosierdziu. Św. Grzegorz Wielki mówił, że czuwać znaczy „dobrze wykorzystywać każdy dzień”. Co ciekawe, to samo słowo „czuwajcie” Jezus powtórzy w Getsemani. On sam czuwa przy nas, zanim poprosi, byśmy czuwali przy Nim.
Nieznana godzina przyjścia jest w gruncie rzeczy darem. Chroni nas przed lękiem i przed duchową kalkulacją: „jeszcze zdążę się nawrócić”.
Bóg chce relacji, nie chwilowego zrywu na finiszu. Dlatego Adwent wraca co roku. To łagodny, ale poważny trening serca. Nie trzeba robić rzeczy niezwykłych. Wystarczy w zwykłe czynności -praca, posiłki, rozmowy- wpuszczać świadomość, że Pan jest blisko.
Przyjdzie kiedyś w chwale, ale przychodzi też dziś w słowie, w Eucharystii, w bliźnim. Ewangelia nie chce nas nastraszyć nieznaną godziną, lecz obudzić radosne oczekiwanie Kogoś, kto już nas kocha i właśnie dlatego zapowiada: „Bądźcie gotowi”.
