Reklama

Niedziela Świdnicka

Czas inauguracji

Tuż przed inauguracją nowego roku akademickiego odwiedziłem świdnicki „Annus propedeuticus”, żeby z opiekunem pierwszego rocznika ks. Tomaszem Federkiewiczem porozmawiać o tym, jak zmienili się kandydaci do kapłaństwa na przestrzeni ostatnich 20 lat, jak na tę zmianę odpowiedziało seminarium, a także o to, czy funkcjonujący od kilkunastu lat „rok wstępny” sprawdza się w praktyce

Niedziela świdnicka 43/2015, str. 1, 4-5

[ TEMATY ]

seminarium

Ks. Sławomir Marek

Ks. Tomasz Federkiewicz z klerykami I roku

Ks. Tomasz Federkiewicz z klerykami I roku

KS. SŁAWOMIR MAREK: – W tym roku minęło dokładnie dwadzieścia lat, od kiedy rozpocząłem seminarium, jesteśmy w podobnym wieku. Jak ocenia Ksiądz różnice między materiałem, jaki do formowania dostali nasi przełożeni, a tymi młodymi ludźmi, którzy rozpoznali swoje powołanie w tym roku i wstąpili do Wyższego Seminarium Duchownego w Świdnicy, aby rozpocząć swoją formację intelektualną i duchową?

KS. TOMASZ FEDERKIEWICZ: – Kiedy przychodziłem do seminarium, to traktowałem je jako pewien rodzaj klasztoru. Tym bardziej, że my rzeczywiście przyszliśmy do klasztoru w Henrykowie. Człowiek wchodził w ciszę, stare mury, skrzypiące podłogi, stare kotary, zabytkowe przedmioty. Od progu człowiek czuł atmosferę takiej tajemniczości, której nie znał wcześniej. Wchodziło się w pewne misterium, tajemnicę – to pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o pierwszych chwilach w seminarium – wejście w wielką ciszę. Kiedy w czasie „silentium sacrum” [„święte milczenie” obowiązuje w seminarium duchownym od godz. 22 do 6 rano, czas w którym nie wolno rozmawiać, używać sprzętu elektronicznego ani nawet czytać przy włączonym świetle – przypis red.]. Wydaje mi się, że większość moich kolegów wchodziło w tę ciszę ukształtowani przez duchowość Liturgicznej Służby Ołtarza – powiedziałbym nawet jako czyste tablice, gotowe do zapisania filozoficzno-teologiczną treści. Wszystko wydawało nam się nowe, ciekawe i warte zapamiętania.

– A teraz?

– Jestem prefektem dopiero drugi rok, ale wyraźnie widzę, że obecne pokolenie przychodzi do seminarium już naznaczone różnymi duchowościami, już doświadczeni uczestnictwem w różnych wspólnotach kościelnych.

– Pomimo młodego wieku? Bo chyba nadal w polskich seminariach dominują maturzyści – nie tak jak na zachodzie Europy, gdzie powołanie odkrywa się dopiero w dojrzałym wieku?

– W tym roku większość to maturzyści, czasem zdarzają się klerycy przychodzący po roku czy dwóch spędzonych na innej uczelni. Jednak spora grupa z nich przychodzi już z konkretnych grup – z Oazy, Odnowy w Duchu Świętym czy wspólnoty „Przystań”, a co za tym idzie, z konkretną duchowością, której już zasmakowali w tych grupach. Czasem te grupy są bardzo zaskakujące. Trzech kleryków z poprzednich roczników spotkało się w Medjugorie i tam postanowili wstąpić do seminarium. Wielu nosi szkaplerze. My przychodząc na pierwszy rok, często nie wiedzieliśmy, co to jest szkaplerz. Nas trzeba było uczyć podstaw duchowości. To nam bardziej potrzeba było wprowadzenia w chrześcijaństwo. Ale z drugiej strony, byliśmy bardziej otwarci na to, co przełożeni chcieli nam przekazać, bo nie mieliśmy swojej wizji seminarium. Wizji swojej – jak mogłoby być inaczej.

– Większa skłonność do dyskusji?

– O, zdecydowanie. Ja nie wyobrażam sobie, żebyśmy 20 lat temu wchodzili w dialog z przełożonym. Prefekt przekazywał prawdy objawione, których należało słuchać. Teraz natychmiast wchodzą w interakcję i pojawia się: „Dlaczego? Może lepiej byłoby tak?” (śmiech). To jest chyba świadomość naszych czasów. To, co nam powiedziano, przyjmowaliśmy za dobrą monetę. Dziś też są grzeczni i posłuszni, ale nasza wizja była otwarta na sugestie: „Chcę być księdzem, pokażcie mi, jak nim być!”. To po seminarium spodziewaliśmy się wyznaczenia drogi formacji i poprowadzenia w nieznane. Dzisiaj klerycy pierwszego roku mają już swoją wizję kapłaństwa, a tutaj przychodzą po wiedzę i ogładę. O ile my byliśmy gliną, którą można dowolnie kształtować, dziś są to już w jakiś sposób ukształtowani ludzie, którym trzeba nadać odpowiedni szlif. Niewątpliwie dla nas, przełożonych, jest to wyzwanie – jak mówią budowlańcy – dużo łatwiej robić nowe niż remontować już zrobione. To pytanie naszych czasów – formacja czy modelowanie, szlifowanie? Nie da się tego zepsuć i robić od nowa. Trzeba się dopasować do tego, co już mamy i kształtować, drobnymi krokami dochodzić do tego, co chce Kościół. Nie byłem formatorem wcześniej, za naszych czasów, ale wydaje mi się, że teraz trzeba być dużo uważniejszym, żeby nie wylać dziecka z kąpielą.

– Kandydaci się zmienili. To ustaliliśmy. Czy seminarium też się zmieniło?

– Pierwsza największa różnica, jaka przychodzi mi na myśl, to relacja przełożony – kleryk. Dziś dużo większa grupa alumnów angażuje się w życie seminaryjne, w to, co się w seminarium dzieje. Praktycznie każdy z nich jest odpowiedzialny za którąś z agend. Z pewnością wynika to z proporcji. Za naszych czasów było nas 160 czy 170, więc ta grupa kleryków, która była jakoś bliżej wszystkiego, była znacznie mniejsza. Teraz jest ich ok. 50, więc to oczywiste, że każdy musi się angażować. Ale to nie tylko liczba. Wyraźny też jest inny poziom zaangażowania. We Wrocławiu klerycy mieli zakaz wstępu na poziom, gdzie pracowała kuchnia, wielu kleryków przeszło przez seminarium, nie znając wszystkich pracowników, bo bezpośredni kontakt mieli jedynie z siostrą, która wszystkim zawiadywała przy okienku. Tutaj po kilku tygodniach wszyscy żyją jak w rodzinie. Rozróżniają po przyprawach w zupie, kto ma dyżur. Podobnie w relacji do przełożonych. Za naszych czasów im mniej rozmawiało się z przełożonymi, tym bezpieczniej się kroczyło do kapłaństwa (śmiech). Panowało przeświadczenie, że jak prefekt nie wie, jak mam na imię, to jest bardzo dobrze, bo mnie nie kojarzy, czyli w niczym nie podpadłem. Tu często czują się niedocenieni, jeśli przełożony raz w tygodniu zapyta, jak się czują. Dzisiaj ci młodzi chłopcy bez problemu rozmawiają z katechetą czy wikariuszem w parafii i oczekują, że przełożony seminarzystów będzie podobnie dostępny.

– Nie zraża ich nawet podział na przełożonych zewnętrznych i wewnętrznych?

– Tu powołam się na ks. Mirosława Rakoczego, który bardzo nie lubi tego podziału. Zresztą sam tego doświadczyłem – klerycy dzisiaj przychodzą z problemami również do przełożonych zewnętrznych. Ta różnica nie jest już taka czarno-biała. Ojciec duchowny może upomnieć, jeśli widzi jakieś nadużycia, a prefektowi czy rektorowi nieraz zdarza się prowadzić nabożeństwo czy dzień skupienia. Oczywiście, są sprawy, które wymagają dyskrecji czy prowadzenia duchowego, ale sami klerycy tę różnicę zacierają, chcieliby zagrać w piłkę i z ojcem duchownym, i z prefektem.

– Od kilkunastu lat funkcjonuje idea „Annus propedeuticus” – czasu wstępnego przygotowania. Czy w sytuacji tych już „uformowanych wstępnie kleryków” ma to sens?

– W jakiś sposób z pewnością tak. Czy cały rok to kwestia do dyskusji. Wejście za mury seminarium z pewnością jest większym szokiem niż było 20 lat temu. Dziś młodzi ludzie żyją w „biegu medialnym”. Informacja, która ujrzy światło dzienne za oceanem, za 10 minut jest na ich smartfonach, laptopach, Twitterach i Facebookach. Odnośnie ich przyjaciół, znajomych, świata itd. W takiej sytuacji wyhamowanie, jakiego się tutaj spodziewamy, często jest ponad ich siły. Dla maturzystów przychodzących na pierwszy rok jest to poważny problem. Dziś nie ma problemu z zachowaniem „silentium” w postaci „niegadania”, bo i tak nie rozmawiają, młodych najwyżej kciuki bolą od rozmowy, nie usta. Będą mieli mniej zmarszczek (śmiech). Problem jest w odłączeniu się od urządzeń technicznych, które w ich życiu były od zawsze. Staram się ich uwolnić od tego uderzenia świata, który na nas tak nie napierał. W naszym seminarium w całym Henrykowie był jeden aparat telefoniczny, z którego można było w czasie rekreacji do mamy zadzwonić. Oni nie pamiętają świata bez komórek i komputerów.

– Prosta recepta – świat bez prądu?

– Księdzu Rektorowi marzy się taki wstępny czas. Czas rekolekcji, może poza murami, czas wyjazdowych rekolekcji w ciszy, gdzie młodzi mogliby otrząsnąć się z tego nadmiaru informacji, który ich otacza. Bez mediów, za to z nastawieniem na drugiego człowieka.

* * *

Odprowadzając Księdza Prefekta do sali wykładowej, postanowiłem o pierwsze wrażenia, o ich spojrzenie na dzisiejszą formację zapytać kleryków – Grzegorza, kleryka II roku z Ratajna, i Łukasza z Dzierżoniowa, który przyszedł właśnie na pierwszy rok.

– Starałem się nie mieć oczekiwań – zaczął Łukasz. – Zaskoczyło mnie, jak łatwo przychodzi mi zmienić swój plan dnia. Wstać rano, pójść do kaplicy, rozmyślać. Największą trudnością jest z pewnością „silentium”. Przychodzi czas, kiedy chciałoby się pogadać i zobaczyć, co dzieje się w świecie, a tu trzeba być cicho. Przez te pierwsze tygodnie nie zauważyłem innych trudności. Największym zaskoczeniem są regularne posiłki i błyskawiczne tempo ukształtowania pozytywnej grupy.
Podobne odczucia ma też Grzegorz. Po roku dostrzega wartość wstępnej formacji w czasie na obumarcie świata, który przychodzi z zewnątrz. Oczyścił się obraz seminarium, ludzi w seminarium i samego siebie. Dystans, jaki dzieli budynek pierwszego roku, pozwala zintegrować rocznik jako całość, a także wyrównać poziom przygotowania, chociażby liturgicznego. – Po tym roku czuję się bogatszy i potrafię zauważyć wiele rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem – kończy optymistycznie.

2015-10-22 12:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przyszli alumni już w Seminarium

2020-09-23 09:47

Niedziela kielecka 39/2020, str. I

[ TEMATY ]

seminarium

seminarzyści

Arch.

Poznawali się także na górskim szlaku

Poznawali się także na górskim szlaku

Od siódmego września uczestniczą w kursie przygotowawczym, który pomaga im w poznaniu uczelni i wykładowców i czekają na immatrykulację.

Klerycy wraz z ks. Kamilem Banasikiem i ks. Michałem Olejarczykiem – opiekunem pierwszego rocznika uczestniczyli w wyjeździe do Rabki. Ten pobyt służył integracji. – Chcieliśmy, aby klerycy poznali się. Zaplanowaliśmy wędrówki po górach i codzienną Eucharystię. Odwiedziliśmy sanktuarium w Łagiewnikach, a w drodze powrotnej do Kielc wstąpiliśmy do sanktuarium Grobu Bożego w Miechowie – mówił ks. Kamil.

CZYTAJ DALEJ

Duda: rozmowa z premierem Włoch m.in. o inwestycjach rozwojowych w UE i polityce klimatycznej

2020-09-23 21:10

[ TEMATY ]

prezydent

Włochy

Andrzej Duda

PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI

Prezydent RP Andrzej Duda i premier Włoch Giuseppe Conte

Prezydent RP Andrzej Duda i premier Włoch Giuseppe Conte

Prezydent Andrzej Duda poinformował w środę, że rozmawiał z premierem Włoch Giuseppe Contem m.in. o współpracy gospodarczej, rozwoju infrastruktury w Polsce, przyszłości UE w kontekście inwestycji rozwojowych, sprawiedliwej transformacji i polityce klimatycznej.

"Dziękuję premierowi Giuseppe Contemu za owocne spotkanie” – napisał szef państwa na Twitterze.

W środę rozpoczęła się pierwsza wizyta zagraniczna prezydenta w nowej kadencji. Duda odwiedza Republikę Włoską, a w piątek wizytę złoży także w Watykanie. W środę spotkał się włoskim prezydentem Sergio Mattarellą. Następnie rozmawiał z marszałek włoskiego Senatu Marią Elisabettą Alberti Casellati, a w Palazzo Chigi rozmawiał w cztery oczy z premierem Conte.

Szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski powiedział dziennikarzom, że tematem rozmów prezydenta zarówno z Matarellą, jak i z Contem była przyszłość Unii Europejskiej, zwłaszcza w kontekście wychodzenia ze skutków społecznych i gospodarczych pandemii koronawirusa.

„Wszyscy spodziewamy się, że ta sprawa nie jest zakończona, że druga fala nadchodzi. W związku z tym jej skutki społeczne i gospodarcze na pewno będą z nami na dłużej. Dlatego bardzo ważne jest dziś, by na poziomie europejskim działać wspólnie” – powiedział Szczerski.

Jak przekazał, Duda z szefem włoskiego rządu rozmawiał szczególnie o inwestycjach jako sposobie wyjścia z kryzysu, a także o inwestycjach publicznych i infrastrukturalnych.

„Prezydent bardzo podkreślał, że w Europie są potrzebne inwestycje także na osi Północ-Południe. My to realizujemy w ramach Inicjatywy Trójmorza, ale także Włochy powinny być częścią tego wielkiego planu inwestycji w Europie” – powiedział szef gabinetu prezydenta RP.

Według niego wychodzenie z kryzysu związanego z pandemią to szansa, by poprzez inwestycje zasypywać podziały między bogatą Północą i biednym Południem. Jak dodał, potrzebny jest wspólny wysiłek, zgodny z tym, co prezydent Duda pisał w kwietniu w swoim liście do przywódców UE wskazując, że „Europa musi być wielkim warsztatem produkcyjnym”, skrócić łańcuchy dostaw i inwestować w rozwój infrastruktury.

Szczerski dodał, że m.in. temu celowi mają służyć nowe instrumenty przewidziane w nowej perspektywie budżetowej UE. Zaznaczył, że Duda rozmawiał z włoskimi politykami o przebiegu negocjacji związanych z unijnym budżetem.

Jak przekazał, prezydent podkreślał potrzebę dbania o cele klimatyczne UE, „ale tylko na zasadzie sprawiedliwej transformacji, czyli takiej, która uwzględnia specyfikę gospodarczą i społeczną poszczególnych państw i ich potrzeby, by nie powodować powstawania nowych obszarów biedy, wykluczenia”.

Szef gabinetu prezydenta przekazał, że rozmowy polityczne polskiego przywódcy dotyczyły też brexitu i zawirowań w negocjacjach między UE a Wielką Brytanią. „Trzeba zrobić wszystko, by zgodnie z prawem, zgodnie z postanowieniami, jakie były pomiędzy Brukselą a Londynem, doprowadzić do tego, by po zakończeniu fazy przejściowej Wielka Brytania była ważnym partnerem gospodarczym dla Europy” – mówił Szczerski.

Jak poinformował, kolejny temat rozmów to sytuacja na Białorusi. „To nasze przekonanie, także Polski i Włoch, że należy oddać Białorusinom prawo do decydowania o przyszłości swego własnego kraju. To prawo jest im dziś odebrane i oni tego prawa się domagają” – mówił. Podkreślił, że „UE powinna być zdecydowana, powinna działać”.

„UE nie powinna się wahać w decyzjach, tylko powinna wspomóc Białoruś w drodze do wolnych wyborów i tego, by Białorusini sami swą przyszłość określili bez ingerencji zewnętrznej i bez instrumentalnego traktowania Białorusi, jak to ma miejsce dzisiaj, jak się wydaje, w polityce rosyjskiej” – powiedział Szczerski.

Kolejnym tematem rozmów prezydenta Dudy z politykami włoskimi było NATO. Jak zaznaczył, we Włoszech i Polsce stacjonują wojska amerykańskie. „Duża część rozmowy była poświęcona amerykańskiej obecności w Europie. To jest nasze wspólne zdanie, że jakiekolwiek przegrupowywanie wojsk amerykańskich w Europie nie powinno zmniejszać zaangażowania amerykańskiego w bezpieczeństwo europejskie” – powiedział Szczerski.

Szef gabinetu prezydenta RP poinformował, że omówiono też kwestie związane z polityką migracyjną. „Prezydent powiedział, że Polska jest gotowa, by wspomagać Włochy w patrolowaniu (Morza Śródziemnego) - jak ma to obecnie miejsce - z bazy na Sycylii, w zapewnieniu bezpieczeństwa wód terytorialnych Europy w kontekście napływu migracyjnego. To jest nasza część europejskiej solidarności” – oświadczył Szczerski.(PAP)

autor: Marzena Kozłowska

mzk/ akl/

CZYTAJ DALEJ

Wspólnota Sant’Egidio – modlitwa, ubodzy, pokój

2020-09-24 14:50

[ TEMATY ]

Włochy

Sant’Egidio

www.santegidio.org

Modlitwa, troska o ubogich i zaangażowanie na rzecz pokoju – to najważniejsze wymiary zaangażowania Wspólnoty Sant’Egidio, którą papież Franciszek nazwał „Wspólnotą Trzech P” (od włoskich słów: preghiera, poveri, pace).

W ostatnim czasie szczególną troską Sant’Egidio otacza uchodźców, m.in. poprzez ideę „Korytarzy Humanitarnych”, które zapobiegać mają dramatycznym i powodującym wiele ofiar przeprawom przez Morze Śródziemne do Europy. Jutro w Bazylice św. Bartłomieja w Rzymie ze Wspólnotą Sant’Egidio spotka się Prezydent RP, Andrzej Duda.

Wspólnota Sant’ Egidio ma już 52 lata. W 1968 r. grupa licealistów, na czele z osiemnastoletnim wówczas Andreą Riccardim, (dziś profesorem historii i laureatem wielu międzynarodowych nagród), zaczęła się spotykać, żeby razem czytać Ewangelię i odwiedzać ubogich mieszkających na przedmieściach Rzymu. - To były w większości biedne rodziny z południa Włoch, „Trzeci Świat tuż pod domem” – jak wspomina jeden z członków grupy, Mario Marazziti, obecnie dziennikarz i polityk. Młodzi organizowali spotkania dla ich dzieci – coś w rodzaju świetlic. Uczyli je czytać i pisać, wymyślali ciekawe zajęcia.

Takie były początki Sant’ Egidio, które działa obecnie w 73 krajach na wszystkich kontynentach i liczy ponad 60 tys. osób. Nazwa wzięła się od rzymskiego kościoła św. Idziego na Zatybrzu, który w 1973 r. stał się oficjalną siedzibą grupy, miejscem codziennej modlitwy jej członków. W 1986 r. Wspólnota uznana została oficjalnie przez Stolicę Apostolską za międzynarodowe publiczne stowarzyszenie wiernych. Papież Franciszek nazwał Sant’Egidio „Wspólnotą Trzech P” (od włoskich słów: preghiera – modlitwa, poveri – ubodzy, pace – pokój). Obecnie przewodniczącym wspólnoty jest prof. Marco Impagliazzo.

Ubodzy

Modlitwa, dzielenie się Ewangelią i przyjaźń z ubogimi – to podstawowe i nierozerwalnie ze sobą związane dzieła, z których wypływają kolejne zaangażowania. Przyjaźń z ubogimi dziećmi poszerzyła się z czasem o inne ubogie osoby: dzieci z domów dziecka, samotnych i chorych starców, osoby upośledzone fizycznie i umysłowo, bezdomnych, śmiertelnie chorych, więźniów, Romów, migrantów, trędowatych, chorych na AIDS. Z biegiem lat we Wspólnocie rozwinęła się wrażliwość na każdą formę ubóstwa, dawną czy dopiero się pojawiającą.

„Szkoły Pokoju”, czyli świetlice dla dzieci ubogich, zaniedbanych i szczególnie zagrożonych funkcjonują dziś w wielu miejscach na świecie. Każdego roku z tych szkół regularnie korzystają tysiące najmłodszych w Europie, Ameryce Łacińskiej, w Azji i w Afryce.

Członkowie wspólnoty pomagają również osobom starszym – wspierając ich rodziny w opiece nad nimi, pomagając osobom samotnym, odwiedzając seniorów w domach opieki a także proponując nowe rozwiązania mieszkaniowe na zasadzie co-housingu, które stanowią nowoczesną alternatywę dla zinstytucjonalizowanej opieki.

Od początku lat osiemdziesiątych grupy osób ze Wspólnoty wychodzą wieczorami na ulice, dworce kolejowe lub w miejsca, gdzie bezdomni znajdują na noc schronienie, zanosząc im posiłki i gorące napoje, koce i inne rzeczy przydatne do ochrony przed zimnem. W krajach, w których niskie temperatury zagrażają życiu osób mieszkających na dworze, ta obecność na ulicach nasila się w okresie zimy, gdy Wspólnota stara się dotrzeć w szczególności do osób najbardziej odizolowanych i mniej zdolnych do ochrony przed zimnem. Wspólnoty otwierają też stołówki dla bezdomnych, gdzie można zjeść obfity, gorący posiłek w domowej, gościnnej atmosferze. Pierwsza taka stołówka otwarta została w Rzymie. Obecnie funkcjonują one w wielu miastach w Europie, Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej. Oprócz stołówek wspólnoty oferują też punkty przyjęć dla osób potrzebujących, zwłaszcza bezdomnych, w których można otrzymać stosowną poradę i pomoc, uzyskać wsparcie żywnościowe, odzież, umyć się a także niekiedy odbyć wizytę lekarską i otrzymać leki. Wspólnoty pomagają też w wychodzeniu z kryzysu bezdomności.

Piękną tradycją Sant’Egidio są Bożonarodzeniowe obiady. Pierwszy taki obiad odbył się w 1982 r., gdy mała grupa osób ubogich została zaproszona i zasiadła razem do świątecznego stołu w bazylice Matki Bożej na Zatybrzu. W ubiegłym roku do takiego obiadu wraz z członkami wspólnoty zasiadło ponad 300 tys. ubogich w ponad 70 krajach świata, również w Polsce.

Pokój

Przyjaźń z ubogimi przywiodła członków Wspólnoty do konkluzji, że wojna jest matką wszelkiej biedy a w związku z tym – do pracy na rzecz pokoju. Spektakularnym sukcesem było tu doprowadzenie w 1992 r. po 2 latach mediacji do zakończenia trwającej od 16 lat wojny domowej w Mozambiku. Wspólnota angażowała się również w mediacje (we współpracy z ONZ) w Republice Środkowej Afryki. W czerwcu 2017 r. w Rzymie zostało podpisane pokojowe porozumienie pomiędzy rządem RŚA i 14 grupami rebelianckimi. Był to początek stopniowego rozbrajania grup zbrojnych działających jeszcze w tym kraju.

W roli mediatora Wspólnota występowała też m.in. na Bałkanach, w Algierii, Gwatemali, Burundi, Liberii, na Wybrzeżu Kości Słoniowej czy w Senegalu i w Sudanie Południowym. Negocjacje zmierzające do posunięcia naprzód procesów pokojowych prowadzone były też w Libii i Iraku, dokąd wysyłana była pomoc humanitarna w porozumieniu z włoską agendą rządową zajmującą się pomocą międzynarodową (Cooperazione Italiana). Wreszcie na Mindanao na Filipinach Wspólnota jest aktywnym członkiem grupy mediatorów działających na rzecz implementacji porozumienia pokojowego podpisanego w 2014 roku.

W ciągu ok. 30 lat swego zaangażowania w tej dziedzinie Wspólnota wzięła udział w ponad 25 mediacjach pokojowych czy to jako główna siła (protagonista), czy inicjując pewne działania, czy też po prostu przyczyniając się do odblokowania trudnej sytuacji.

Dialog ekumeniczny i międzyreligijny

Zaangażowanie na rzecz pokoju w naturalny sposób związane jest z zaangażowaniem w dialog ekumeniczny i międzyreligijny. Dodatkową inspiracją w tym kierunku był dla Sant’ Egidio papież Jan Paweł II. Jak wspomina Andrea Riccardi, w 1987 r., rok po pamiętnym spotkaniu przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich i różnych religii w Asyżu, Ojciec Święty powiedział do niego „Idźmy naprzód, kontynuujmy, chociaż o mały włos nie obłożyli mnie ekskomuniką”. Od tego czasu Wspólnota rokrocznie organizuje międzynarodowe spotkania „Ludzie i religie” – w duchu Asyżu. Pierwsze takie spotkanie poza granicami Włoch odbyło się na początku września 1989 r. w Warszawie, niemal tuż po przełomowych czerwcowych wyborach.

Uchodźcy – „Korytarze Humanitarne”

W odpowiedzi na kryzys migracyjny i masowe śmierci na morzu uchodźców usiłujących przedostać się do Europy, powstała inicjatywa Korytarzy Humanitarnych. To pilotażowy, samodzielnie finansowany projekt realizowany przez Wspólnotę Sant’Egidio, Federację Kościołów Ewangelickich we Włoszech i Kościół Waldensów. Podstawowe cele tego projektu to: zapobieganie podróżom łodziami przez Morze Śródziemne, które przyniosły już zbyt wiele ofiar, w tym dzieci, powstrzymanie zysków handlarzy ludźmi, których interesy dotyczą osób uciekających przed wojnami oraz umożliwienie osobom szczególnie potrzebującym (na przykład ofiarom prześladowań, tortur i przemocy, rodzinom z dziećmi, osobom starszym, chorym i niepełnosprawnym) legalnego wjazdu na teren Włoch z wizą humanitarną i możliwością złożenia wniosku o azyl. To rozwiązanie bezpieczne dla wszystkich, ponieważ wydanie wiz humanitarnych poprzedzone jest wszystkimi koniecznymi procedurami kontrolnymi wymaganymi przez włoskie władze.

Po przyjeździe do Włoch uchodźcy przyjmowani są w ośrodkach i domach na koszt organizacji partnerskich. Uczą się języka włoskiego, ich dzieci zapisywane są do szkoły, przybyszom oferowana jest też pomoc w znalezieniu pracy, po to, żeby wspierać ich integrację w kraju. Od lutego 2016 roku do dziś przyjechało już ponad 1800 osób – Syryjczyków uciekających przed wojną i uchodźców z Rogu Afryki. W 2017 roku ten model został przyjęty w Europie poprzez otwarcie nowych korytarzy humanitarnych także we Francji i w Belgii.

W sierpniu br. członkowie Wspólnoty Sant’Egidio, również z Polski, brali udział w alternatywnych wakacjach, podczas których pomagali uchodźcom przebywającym na terenie obozu Moria na Lesbos, największego obozu dla uchodźców w europie. Wspólnota angażowała się przede wszystkim w trzy formy działalności – prowadziła Szkołę Pokoju dla dzieci, naukę angielskiego dla osób młodych oraz Restaurację Przyjaźni oferującą wsparcie żywnościowe dla uchodźców.

Na początku września w obozie Moria wybuchł pożar, w wyniku którego kilkanaście tys. osób ubiegających się o azyl w Europie pozostało bez dachu nad głową. 22 września otwarto nowy korytarz humanitarny z Lesbos do Włoch. Wspólnota Sant'Egidio oraz państwo włoskie podpisały we włoskim MSZ porozumienie o przyjęciu 300 uchodźców znajdujących się w Grecji, w szczególności na wyspie Lesbos.

O pomoc uchodźcom na Lesbos apelował też ostatnio bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. Zdaniem biskupa, Polska mogłaby partycypować w przyjęciu przynajmniej części spośród 1500 dzieci, które w dramatycznych warunkach przebywają na greckich wyspach. W niedzielę 27 września, gdy przypada Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy w wielu parafiach w Polsce odbędzie się pod kościołami zbiórka do puszek na potrzeby uchodźców z obozu Moria. - To może być nasz gest solidarności z ludźmi, którzy są pozbawieni nie tylko dachu nad głową. Ta pomoc jest teraz naszym fundamentalnym zadaniem - powiedział przewodniczący Rady KEP ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek bp Krzysztof Zadarko podczas konferencji prasowej zorganizowanej 21 września w Episkopacie Polski przed 106. Światowym Dniem Migranta i Uchodźcy.

Wspólnota w Polsce

W Polsce Wspólnota Sant’Egidio działa w Warszawie, Poznaniu i Chojnie, a zaprzyjaźnione grupy inspirujące się jej duchowością także w innych miastach.

Całoroczna działalność jej członków koncentruje się na pomocy i towarzyszeniu osobom ubogim i bezdomnym. Szczególnym wyrazem solidarności z nimi jest bożonarodzeniowy obiad. Z myślą o ubogich Wspólnota w czerwcu 2017 roku otworzyła w Warszawie Szafę Przyjaciół. Pod tą nazwą kryje się magazyn z ubraniami dla potrzebujących, który działa w parafii Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus w Warszawie.

Wspólnota w Polsce angażuje się również m.in. w pomoc osobom starszym oraz przygotowuje Ekumeniczną Liturgię Męczenników i Tydzień Modlitw za Uchodźców „Umrzeć z nadziei”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję