Błogosławiona Hanna Chrzanowska uczyniła z siebie dar dla drugiego człowieka. Wyjątkowa w swojej dobroci i zaangażowaniu, w swej wytrwałości i niezłomności, w pokornej i odważnej służbie najbardziej potrzebującym jest skarbem dla Kościoła krakowskiego, Kościoła w Polsce i na świecie.
Skierowała swe serce i skonkretyzowała swoje działania w stronę potrzebujących
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W czasach współczesnych, w których dominująca stała się pogoń za sukcesem, wszechobecna i dynamicznie rozwijająca się technologia wkracza w relacje międzyludzkie, moralny relatywizm jest coraz bardziej powszechny, potrzebujemy takich przewodników jak bł. Hanna, która pokazała, że sercem Kościoła są ludzie chorzy, samotni, smutni, opuszczeni.
Reklama
Pochodząca z zamożnej warszawskiej rodziny skierowała swe serce i skonkretyzowała swoje działania w stronę potrzebujących i tych, dla których ówczesny świat (I wojna światowa, II wojna światowa, okres powojenny, PRL) nie miał czasu i pozostawił ich właściwie samymi sobie. Błogosławiona Hanna żyła w trudnych czasach i stała się pionierką w swoich działaniach, planach i zamiarach. Ludzie chorzy, często nieuleczalnie, biedni, opuszczeni i samotni w cierpieniu zostali przez nią otoczeni troskliwą opieką – nie tylko medyczną i pielęgniarską, ale także duchową – we własnych domach i mieszkaniach. Mogli doświadczyć wsparcia i pomocy drugiego człowieka, zwierzyć się ze swoich problemów, umocnić w wątpliwościach, a także porozmawiać i dowiedzieć się, co dzieje się w świecie, od którego odizolowała ich choroba (było to już wtedy ze strony bł. Hanny i wszystkich jej współpracowników dzieło na wskroś pionierskie – mające na uwadze godność człowieka we wszystkich jego wymiarach: fizycznym, duchowym, intelektualnym). Dzięki staraniom Hanny Chrzanowskiej chorzy mogli przyjmować sakramenty, a także uczestniczyć w Mszach świętych, które kapłani odprawiali w domu chorego.
Błogosławiona Hanna cokolwiek czyniła, wszystko czyniła w odniesieniu do Boga. Jednak to przyszło z czasem, chociaż zawsze dobro kierowało wszystkimi jej zamiarami i działaniami, ponieważ w rodzinie Hanny akcent społecznikowski i filantropijny był niezwykle mocny. Rodzice i rodzina nie ukierunkowywali jej na rozwój religijny i duchowy. Jak zapisała w swoim pamiętniku: „Nigdy nie słyszałam – ja, która wzrosłam w atmosferze dobroczynności i dobroci, że się ją pełni dla miłości Boga i z miłości Boga. Nigdy nie powiedziano mi, że mam być dobra z powodu Boga i dla Boga”.
W rocznicę beatyfikacji
28 kwietnia w kościele św. Mikołaja( przy ul. Kopernika w Krakowie) odbyły się uroczystości w 8. rocznicę beatyfikacji bł. Hanny Chrzanowskiej. Wyniesienie krakowskiej pielęgniarki na ołtarze miało miejsce 28 kwietnia 2018 r. w Łagiewnikach.
Krakowska świątynia, w której znajdują się doczesne szczątki bł. Hanny, wypełniła się tym dniu wiernymi – licznie przybyli parafianie i goście, siostry zakonne z różnych krakowskich zgromadzeń, jednak najpiękniejszym i dominującym akcentem łączności z bł. Hanną i jej dziełem były panie z Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych (elementem szczególnym ich stroju są tradycyjne czepki pielęgniarskie), które aktywnie włączyły się w przygotowanie oprawy Eucharystii.
Reklama
O godz. 17.00 odśpiewane zostały nieszpory, które poprowadził ks. Mateusz Zbroja. W pięknym śpiewie odbijały się promienie słońca niczym dobre uczynki niesione przez lata przez bł. Hannę: praca w klinice chirurgicznej przy ul. Kopernika właśnie, pomoc wojennym uchodźcom, żydowskim dzieciom, wszystkim, którzy zostali wysiedleni z Warszawy po upadku Powstania Warszawskiego w 1944 roku, sierotom, dla których znajdowała domy, opieka nad tymi, którzy umierali w nędzy, głodnymi, odrzuconymi.
O godz. 18. rozpoczęła są uroczysta Eucharystia, której przewodniczył ks. kan. Andrzej Scąber – referent ds. kanonizacyjnych archidiecezji krakowskiej, a wraz z nim Mszę świętą sprawował ks. kan. Józef Gubała – proboszcz Parafii św. Mikołaja. W homilii ks. Andrzej przypomniał żmudną drogę młodej Hanny do rozpoczęcia dzieła pielęgniarstwa społecznego i domowej opieki nad chorymi. Jej starania wspierał ówczesny krakowski biskup, później kardynał metropolita krakowski Karol Wojtyła, a także proboszcz Kościoła Mariackiego ks. Ferdynand Machay. Później realizowała swoje dzieło, mając wsparcie kolejnych proboszczów i zakonów krakowskich.
Bł. Hanna – jak podkreślił w homilii ks. Andrzej – była dynamiczna i nieustępliwa we wszelkich działaniach i realizacji podjętego dzieła miłosierdzia – pomocy chorym, cierpiącym, najuboższym, wykluczonym, żyjącym na marginesie społeczeństwa. Wychowana w bogatej rodzinie, która wspierała i organizowała różne akcje i dzieła dobroczynne, czyniła wszystko z ogromnym zaangażowaniem i oddaniem, nie wiedząc jeszcze, że wszystko może czynić na chwałę Bożą.
Reklama
W pewnym momencie swojego życia zaczęła coraz bardziej zbliżać się do Boga, jak zaznaczył w homilii ks. kan. Andrzej Scąber. Najpierw – w obliczu trudnych osobistych doświadczeń, a później, gdy szła ul. Krowoderską nastąpiło duchowe olśnienie i Hanna przewartościowała swe życie, w centrum umieszczając Boga i wielbiąc Go ponad wszystko w chorych i opuszczonych.
Warto także podkreślić, że Hanna Chrzanowska w 1956 roku została oblatką benedyktyńską Opactwa Benedyktynów w Tyńcu i realizowała w swoim życiu cechy benedyktyńskiego charyzmatu. Pielęgniarstwo, jak podkreślił ks. Andrzej, stało się jej powołaniem, w szczególności pielęgniarstwo domowe, które z miłością i odwagą urzeczywistniała – wchodziła do brudnych mieszkań, melin, poddaszy i piwnic, do ludzi samotnych, którzy długo leżeli chorzy, zaniedbani, wystraszeni, i pochylała się nad każdym z troską i oddaniem. Otaczała ich, wspólnie ze swymi współpracownikami i rzeszą wolontariuszy, opieką medyczną, kupowała leki, żywność (często z własnych pieniędzy), niosła nadzieję, radość. Pokazywała, jak ważne jest życie duchowe.
Reklama
Na zakończenie ks. kan. Józef Gubała podziękował wszystkim licznie zebranym na Eucharystii i tym, którzy przygotowali piękną oprawę liturgiczną. - Życzę wam, byście na wzór bł. Hanny Chrzanowskiej – naszej krakowskiej Matki Teresy – w każdym człowieku widzieli Boga, słuchali uważnie głosu Boga, rozeznawali, co w życiu jest najważniejsze – powiedział proboszcz. - Jednak żeby słyszeć i usłyszeć, trzeba słuchać, zatrzymać się – tak jak bł. Hanna przy ul. Krowoderskiej – czy gdziekolwiek indziej – i zaufać, znaleźć drogę do drugiego człowieka, bo tak wielu dzisiaj jest potrzebujących, tak wielu głodnych, samotnych, borykających się z różnymi problemami, którzy czekają na rozmowę, uśmiech, paczkę z jedzeniem, pomoc w załatwieniu różnych spraw, spacer, zwykłe ludzkie gesty. Świętość to nie jest nic niemożliwego, to są codzienne gesty dobra i miłości, a bł. Hanna Chrzanowska niech będzie dla nas wszystkich najpiękniejszą inspiracją.
Po Eucharystii w uroczystej procesji kapłani, służba liturgiczna i wierni przeszli do południowej nawy bocznej, gdzie odśpiewano Litanię do bł. Hanny, a następnie wszyscy mogli uczcić relikwie Błogosławionej.
Kult
W każdy czwartek, przed wieczorną Eucharystią w krakowskim Kościele św. Mikołaja przy sarkofagu bł. Hanny Chrzanowskiej odbywa się nabożeństwo ku jej czci. Wierni odmawiają różaniec, a czytane rozważania mają na celu przybliżenie życia i dzieł miłosierdzia, które podejmowała. Codziennie można wpisywać prośby i podziękowania, które są czytane podczas czwartkowych nabożeństw z prośbą, aby bł. Hanna wspierała nas swoją modlitwą, kontemplując Boże Oblicze. Natomiast 28. dnia każdego miesiąca jest odprawiana Eucharystia, podczas której wierni modlą się, prosząc – za wstawiennictwem bł. Hanny Chrzanowskiej – o potrzebne łaski.
Kreatywna w trosce i twórcza w miłosierdziu bł. Hanna otworzyła swoje serce i serce Kościoła na najbardziej potrzebujących. Odważna w wierze w swojej pracowitej codzienności wskazywała na najwyższe dobro, jakim jest drugi człowiek, w którym codziennie spotykamy Chrystusa.
