Reklama

Niedziela Łódzka

„Łódź (dla) bezdomnych”

Niedziela łódzka 23/2019, str. 1, 7

[ TEMATY ]

bezdomni

Maria Niedziela

Jak wygląda Łódź z perspektywy bezdomnych? Można się przekonać, odwiedzając wystawę

Szacuje się, że w Łodzi mieszka około dziewięćset osób bez domu. Jak wygląda miasto z ich perspektywy? Co o nim myślą i jak się w nim czują? Opowiada o tym wystawa przygotowana przez bezdomnych mieszkańców Łodzi we współpracy z Instytutem Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i Centrum Innowacji Społecznych Uniwersytetu Łódzkiego. Pięcioro bezdomnych mieszkańców Łodzi przez kilka dni fotografowało miasto. Wyposażeni w jednorazowe aparaty fotograficzne mieli robić zdjęcia miejscom, które są dla nich ważne. O pokazanie Łodzi poprosiła ich Natalia Martini, socjolożka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, realizująca badania na temat miasta doświadczanego w sytuacji bezdomności, i Małgorzata Kostrzyńska, pedagożka z Uniwersytetu Łódzkiego, od kilkunastu lat pracująca z osobami bez domu. Pomysłów na to, co i jak fotografować było tyle, ilu uczestników całego przedsięwzięcia. Jedni skrupulatnie dokumentowali przestrzenie, w których bywają na co dzień, inni skupili się na tworzeniu obrazów, które oddają codzienne doświadczenie życia w bezdomności. Wszyscy wykorzystali medium fotografii do powiedzenia czegoś ważnego o sobie, o nas i o mieście, w którym wspólnie żyjemy.

Uczestnicy projektu fotograficznego pt. „Łódź (dla) Bezdomnych”, w większości pochodzący z Łodzi, w sytuacji bezdomnoścwi znajdujący się od kilku do kilkunastu lat, podczas serii spotkań zorganizowanych w Punkcie Pomocy Charytatywnej Caritas Archidiecezji Łódzkiej wspólnie zaplanowali publiczny pokaz swoich fotografii. Wymyślili tytuł wystawy i opracowali jej główne przesłanie. Przygotowali również opisy zdjęć, wśród których znajdziemy kadry z Manufaktury, wnętrza tramwajów i pustostanów, widok zgniecionych puszek z podpisem „Realia”, ale również zdjęcie muralu z napisem „Obiecana Ziemia” i odautorskim komentarzem „Nie dla każdego”.

Reklama

W zamyśle autorów wystawa ma być okazją do przyciągnięcia spojrzenia przechodniów, którym na co dzień zdarza się odwracać wzrok od osób w sytuacji bezdomności, i skierowania go tam, gdzie życzyliby sobie tego sami bezdomni. Ma pokazać szerokiej publiczności, jak wygląda codzienność mieszkańców w sytuacji bezdomności i pomóc w lepszym zrozumieniu ich perspektywy. Poprzez osobistą wypowiedź na temat zamieszkiwania miasta i doświadczania bezdomności autorzy zdjęć chcą również przyczynić się do zmiany wizerunku osób bez domu, zwracając uwagę na osobisty wymiar i zróżnicowany charakter sytuacji, w której się znajdują.

* * *

Harmonogram:
Do 17 czerwca – Rynek Włókniarek Łódzkich w Manufakturze, ul. Drewnowska 58
7 czerwca, godz. 10 – spotkanie z autorami w Centrum Kultury Młodych, ul. Lokatorska 13
13 czerwca, godz. 18 – salon Empik w Manufakturze, ul. Drewnowska 58
18 czerwca, godz. 18 – Galeria Chimera, ul. Wólczańska 31
18-30 czerwca – wystawa w Galerii Chimera, ul. Wólczańska 31

2019-06-04 13:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To Jego kuchnia

Niedziela małopolska 26/2020, str. III

[ TEMATY ]

kuchnia

bezdomni

jadłodajnia

Anna Bandura

Przez te wszystkie lata nauczyłyśmy się polegać na Bogu. Chociaż czasem brakuje nam pieniędzy i bierzemy rzeczy na kredyt, to Pan tak to wszystko organizuje, że później spłacamy zaległości – mówi pani Marta

– To kuchnia Pana Jezusa – mówi pani Marta Sawicka, która od 40 lat w swoim mieszkaniu przygotowuje posiłki dla osób ubogich i bezdomnych.

Już o poranku na korytarzu jednej z krakowskich kamienic unoszą się zapachy domowego obiadu. Kilkadziesiąt osób, pozostających w trudnej sytuacji finansowej, tego dnia zapuka do drzwi pani Sawickiej i odbierze ciepły posiłek. To wszystko dzięki śp. Teresie Sawickiej, inicjatorce kuchni dla ubogich i siostrze, Marcie, która kontynuuje to wspaniałe dzieło.

Specyficzny czas

Panie Sawickie, aby móc pomagać ludziom w potrzebie, sukcesywnie wyprzedawały pozostawiony po rodzicach majątek. Pozbywały się złotej i srebrnej biżuterii, obrazów, zabytkowych mebli. Wszystkie środki, łącznie z własnymi pensjami, przekazywały na żywność, z której gotowały obiady i przygotowywały paczki dla ubogich. Dziś kuchnia sióstr Sawickich utrzymuje się dzięki hojności ludzi dobrej woli. Dzieło wspierają też ojcowie dominikanie, którzy poznawszy szeroką działalność pań Sawickich na rzecz drugiego, zamontowali w klasztorze puszkę z napisem „ofiary na kuchnię dla ubogich pań Sawickich”. Klasztor co tydzień przekazuje p. Marcie zebrane datki, a także organizuje kwartalne zbiórki. Gdy w dobie najsurowszych epidemicznych obostrzeń kościół dominikanów pozostawał zamknięty, p. Sawicka nie otrzymywała żadnych środków. Opatrzność zatroszczyła się jednak o podopiecznych kuchni.

W najlepszych rękach

– Tuż przed epidemią przeprowadziliśmy kwestę w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Mistrzejowicach – mówi p. Marta. – Po zakończeniu bardzo się zdziwiłam, że Pan Jezus dał nam tak dużą kwotę. Mniej więcej taką, jaką udaje się co kwartał uzbierać u dominikanów… Potem przyszła pandemia i skojarzyłam fakty. Pan Jezus doskonale wiedział, co się wydarzy, wiedział, że nie będzie już takiego wsparcia, więc pomógł nam zawczasu – tłumaczy z uśmiechem p. Marta. Jak przyznaje, kwota umożliwiła funkcjonowanie kuchni przez cały maj. Niedawno wierni z parafii pw. NMP z Lourdes przy ul. Misjonarskiej również okazali wielką hojność. Zebrane środki wystarczą na kolejne tygodnie.

Zaufać

– Przez te wszystkie lata nauczyłyśmy się polegać na Bogu. Chociaż czasem brakuje nam pieniędzy i bierzemy rzeczy na kredyt, to Pan tak to wszystko organizuje, że później spłacamy zaległości – mówi p. Marta. Jak tłumaczy, pomoc najuboższym nie ogranicza się do wydawania posiłków.

– Ludzie przychodzą z receptami, a my je realizujemy. Pomagamy też w opłacaniu czynszu czy rachunków. To najbardziej obciąża budżet, ale trzeba tym osobom pomóc. Są starsze, schorowane, bez rodziny, na rencie w wysokości np. 1000 zł. Ciężko za to wyżyć – dodaje. Jak zapewnia, siłę i energię do codziennych zmagań daje jej modlitwa. – Każdego dnia modlę się telegramem do św. Józefa. Mówię mu o kuchni, o tym, czego nam potrzeba i tak już idziemy razem od kilkudziesięciu lat – podsumowuje.

Możesz pomóc

Dzieło nie mogłoby funkcjonować bez wsparcia ludzi dobrej woli. Osoby chcące pomóc, proszone są o kontakt z redakcją (krakow@niedziela.pl i 12 432 81 57 w godzinach dyżuru). W obecnej sytuacji potrzebne są styropianowe opakowania na posiłki, słoiki, a także żywność: makarony, ryże, kasze, konserwy, pasztety, sery, masło. Dzieło można też wesprzeć poprzez przekazanie dowolnej kwoty na konto ojców dominikanów: PEKAO SA, 85 1240 2294 1111 0000 3723 7895 z dopiskiem „dla kuchni p. Sawickiej”.

CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymi z Legnicy osiągnęli cel

2020-08-08 19:07

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Legnica

piesza pielgrzymka

ks. Piotr Nowosielski

Już pod Jasnogórskim Szczytem

Po 10 dniach pielgrzymowania, w panujących rygorach sanitarno-epidemiologicznych, 150 osobowa grupa pielgrzymów z Legnicy, osiągnęła cel wędrówki - Jasną Górę.

Wraz z nimi przybył biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski, który po powitaniu i przedstawieniu reprezentacji grup pod Szczytem Jasnogórskim, udał się wraz pielgrzymami do kaplicy Obrazu Matki Bożej.

- Oto jesteśmy, my pielgrzymi, w tym specjalnym czasie, w którym każdy z nas na różne sposoby doświadczał ograniczeń, w w którym wzmaga się potrzeba zwracania się do Boga jako Ojca i Pana historii – mówił przed obrazem biskup Kiernikowski. - Maryja jest dla nas wzorem podawania się temu, by pełnić to wszystko co jest w zamyśle Boga. Ty dla nas jesteś wzorem, opiekunką, pośredniczką. Jesteśmy tutaj ze wszystkim, co jest naszym bagażem intencji, ale wszyscy chcemy się też uczyć, aby w nas stała się wola Boża. Żeby Słowo które Ty przyjęłaś i stało Ciałem, także w nas stawało się Ciałem. Jesteś bramą przez którą wchodzimy. Jesteś światłem które oświeca wszystkie nasze sprawy. Jesteś Arką Przymierza znakiem wierności Boga. Jesteś radością Wszystkich Świętych. Ufamy że pielgrzymując, kiedyś też dojdziemy do tego, żeby mieć udział w radości, która była radością Twego życia, a był nią Jezus Chrystus. Prosimy byś była dla nas Matką w tych godzinach życia kiedy tu jesteśmy i w całym naszym życiu.

Przed Obrazem, pozostawiony został także specjalny plecak z intencjami, które spisali i przekazali pielgrzymom ci, którzy w bieżącym roku z powodu ograniczeń ilościowych nie mogli osobiście w niej uczestniczyć, a także mieszkańcy miejscowości, prze które pielgrzymka przechodziła.

Msza św. kończąca pielgrzymkę, została odprawiona pod przewodnictwem biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego, w jasnogórskiej bazylice.

W wygłoszonej homilii, Biskup legnicki zwrócił się też ze słowami dziękczynienia:

- Na zakończenie pielgrzymki, kierujemy słowa podziękowania. Dziękujemy Panu Bogu za Maryję. Dziękujemy św. Józefowi. Dziękujemy za to sanktuarium w którym możemy być, do którego możemy pielgrzymować. Dziękujemy organizatorom, przewodnikom grup, wszystkim służbom, Życzę, żebyśmy wszyscy uczyli się przyjmować to, co jest, co czasem nie jest po naszej myśli, co jest trudne, bo to też jest czasem potrzebne. Jesteśmy tymi, którzy wierząc, nie stoimy na pozycji walki z kimkolwiek, ale na płaszczyźnie obrony jednej sprawy: Jednego Boga, Jednego Pośrednika Jezusa Chrystusa i Wszystkich którzy w to pośrednictwo wchodzą. Znamiennym jet też to, że Jasna Góra nie jest miejscem ataku, ale obrony. Obyśmy umieli bronić tego, co jest nam dawane, czasem po naszej myśli, a czasem nie, ale co jest związane z Jezusem Chrystusem, Jego tajemnicą Mesjańską z której obyśmy jak najwięcej czerpali – apelował biskup Kiernikowski.

W pielgrzymce legnickiej, codziennie reprezentowana była 50 osobowa grupa z podzielonych na regiony części diecezji. Tym którzy nie znaleźli się w gronie pielgrzymujących, stworzono możliwość modlitwy w ramach Grupy Duchowego Uczestnictwa w 10 kościołach stacyjnych.

Na zakończenie wydarzenia, zostały odczytane biskupie dekrety, które dotyczyły zmiany na stanowisku Kierownika Pielgrzymki. Dotychczasowego Głównego Przewodnika ks. Mariusza Majewskiego, który pełnił tę funkcję prze 12 lat, zastąpił ks. Tomasz Metelica.

  

Zobacz zdjęcia: Pielgrzymi z Legnicy na Jasnej Górze


CZYTAJ DALEJ

Pasażerowie autokaru, który uległ wypadkowi na Węgrzech - głównie z woj. śląskiego

2020-08-09 16:09

[ TEMATY ]

wypadek

wypadek

Węgry

PAP

Pasażerowie autokaru, który uległ wypadkowi na Węgrzech, to głównie mieszkańcy woj. śląskiego, m.in. Bielska-Białej, Tychów i Żywca; są również mieszkańcy Lublina – przekazała PAP rzeczniczka wojewody śląskiego Alina Kucharzewska.

W nocy z soboty na niedzielę o godz. 2.30 w okolicy miejscowości Kiskunfélegyháza na południu Węgier doszło do wypadku autokaru, wiozącego polskich turystów z Bułgarii do kraju. Jechało nim 46 osób, wśród nich dwóch kierowców. Jeden z pasażerów zginął, a 24 osoby znalazły się w szpitalu.

Jak zapewniły w niedzielę po południu służby wojewody śląskiego w swoich mediach społecznościowych, pozostają w kontakcie z polskim konsulem na Węgrzech oraz z organizatorami wyjazdu. "Autokarem podróżowali m.in. mieszkańcy województwa śląskiego" – napisano na Facebooku i Twitterze.

Rzeczniczka wojewody śląskiego Alina Kucharzewska, pytana przez PAP uściśliła, że mieszkańcy regionu stanowią większość z grupy, która podróżowała autokarem. "Są to mieszkańcy różnych miast, m.in. Bielska-Białej, Tychów i Żywca; jest też kilka osób z Lublina" - zaznaczyła Kucharzewska.

Dyrektor i właściciel bielskiego biura podróży Marco, które było organizatorem wyjazdu, Marek Sanetra poinformował PAP, że po wypadku koordynuje działania z konsulem na Węgrzech, z ubezpieczycielem i z pilotem wycieczki. Po pasażerów, którzy nie doznali obrażeń, biuro wysłało inny autokar, który przed godziną 14., był przed granicą węgierską.

Po wypadku Ministerstwo Spraw Zagranicznych informowało, że wskutek wypadku jeden z pasażerów zginął, a 24 osoby znalazły się w szpitalu, wśród nich trzy w stanie ciężkim. Wcześniej MSZ podawało, że w wypadku obrażeń doznały łącznie 34 osoby.

Poszkodowani zostali objęci opieką polskich służb konsularnych: na miejsce zdarzenia udał się Konsul RP w Budapeszcie, był tam też konsul honorowy, który w szpitalu pomagał lekarzom i policji w porozumiewaniu się z poszkodowanymi.

Do wypadku doszło na autostradzie M5 koło miasta Kiskunfélegyháza, która jest jedną z głównych magistrali komunikacyjnych kraju. Liczące ponad 30 tys. mieszkańców Kiskunfalegyhaza to miasto w środkowych Węgrzech, w komitacie Bacs-Kiskun, w środkowej części Międzyrzecza Dunaju i Cisy.(PAP)

autor: Mateusz Babak

mtb/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję