Reklama

Miasto nad „morzem ostryg”

2019-06-17 13:27

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 25/2019, str. 44-46

©valeryegorov - stock.adobe.com

Sprowadzony przez Saracenów smok nie zagrzał tu miejsca na długo, w przeciwieństwie do krewnych kapitolińskich gęsi, które w miejscowej katedrze czują się jak w domu. Barcelona. Miasto Gaudíego, które gościło Chopina i... Himmlera, działa na turystów jak magnes

Historia Barcelony sięga czasów rzymskich. Wprawdzie tereny, na których ją ulokowano, zamieszkiwało dużo wcześniej plemię zwane Lajetanami, ci jednak, jako lud rolniczy, nie mieli w zwyczaju zakładania miast. Dużo bardziej zajmowały ich uprawianie pól i zbieranie w płytkich wodach zatoki wybornych ostryg, które wkrótce miały zasmakować również Rzymianom.

Barcino

Wszystko zaczęło się od osady na Mont Taber, wzgórzu położonym między dwoma strumieniami. Na sąsiednim pagórku Rzymianie wznieśli świątynię poświęconą Jowiszowi, która nadała wzgórzu nazwę Mons Iovis, z czasem przekształconą w Montjuic. Półtora tysiąca lat później na Montjuic powstała wielka twierdza, jej położenie okazało się jednak niefortunne z racji niedostatku wody i tym samym zdecydowano o przeniesieniu osady na dół – między dwa strumienie. Osada została uznana za rzymską kolonię ok. 15 r. przed Chr. i obdarowana przydługą urzędową nazwą Colonia Iulia Augusta Faventia Paterna Barcino.

Dzielnica Gotycka

Pierwsze, co kojarzy się dziś z Barceloną, to zapewne słynna Sagrada Família Antonia Gaudíego, wciąż nieskończona Świątynia Pokutna Świętej Rodziny, która przez 137 lat była budowlaną samowolką; zezwolenie na budowę zostało wydane... dwa tygodnie temu. Każdy jednak, kto choć raz odwiedził Barcelonę, ma w niej własne ulubione miejsce. Dla jednych będzie to tętniąca życiem La Rambla – najsłynniejsza piesza arteria miasta, dla innych będący skarbcem sztuki Montjuic, osobliwy Park Güell, pełna secesji Eixample. Dla mnie to Dzielnica Gotycka – Barri Gotic – z katedrą, przed którą w niedzielne przedpołudnia można zobaczyć ludzi tańczących sardanę – narodowy taniec kataloński, z plątaniną uliczek, urokliwymi placami, zaułkami i kawiarenkami. Napotkamy tu również pamiątki po Rzymianach, m.in. trzy kolumny – pozostałość świątyni Augusta, znajdujące się dziś w budynku przy Carrer del Paradís 10, między katedrą św. Eulalii a Plaça Sant Jaume. Inne liczne pozostałości rzymskiego Barcino znajdują się pod ziemią. Zejście do odsłoniętych ruin pierwotnego miasta znajduje się w Museu d’Historia de Barcelona na rogu Carrer del Veguer i Plaça del Rei. Najprawdopodobniej również barcelońska katedra została wzniesiona na miejscu wcześniejszej rzymskiej świątyni. Czy białe gęsi, które od niepamiętnych czasów pilnują studni św. Jerzego w krużganku katedry, są krewniaczkami tych, które obroniły rzymski Kapitol przed atakiem Galów? Któż to wie, może jedynie sama św. Eulalia.

Reklama

Ciężkie serce świętej

Dzisiejsza patronka barcelońskiej katedry i miasta poniosła śmierć męczeńską z rozkazu rzymskiego prokuratora za prześladowań cesarza Dioklecjana 12 lutego 303 r. Według tradycji, 13-letniej Eulalii zadano 13 tortur. Dla upamiętnienia męczeńskiej śmierci w katedralnym krużganku żyje ni mniej, ni więcej tylko13 białych gęsi – ptaków, które Eulalia miała pasać w swojej rodzinnej wsi Sarria pod Barceloną. Raz w roku w Boże Ciało można w tym miejscu obejrzeć osobliwy spektakl, którego tradycja sięga XVI wieku. U wylotu strumienia wody tryskającej z fontanny umieszcza się wydmuszkę jajka. Tańczące na wodzie jajko przychodzą oglądać całe rodziny.

Szczątki męczennicy zostały pochowane w miejscu, gdzie stanęła później świątynia Santa Maria del Mar – Matki Bożej Morskiej. Spoczywały tu do końca IV wieku, kiedy to zostały przeniesione na miejsce, na którym z czasem wzniesiono katedrę poświęconą Eulalii. Jak głosi tradycja, serce męczennicy niesione z Santa Maria del Mar do nowego miejsca kultu w cudowny sposób stało się tak ciężkie, że niosący je mężczyźni musieli je położyć i uklęknąć do modlitwy. Dziś nie brak modlących się przed sarkofagiem świętej, który znajduje się w katedralnej krypcie. W listopadzie 1982 r. przy grobie św. Eulalii modlił się Jan Paweł II, który odmówił także modlitwę „Anioł Pański” w Sagrada Família – dokładnie w 100. rocznicę rozpoczęcia jej budowy.

Tajna broń Saracenów

Mimo wstawiennictwa świętej losy Barcelony nie zawsze były spokojne. Po najeździe Wandalów miasto wpadło w ręce Wizygotów, którzy okazali się nie tak źli, jak myśleli mieszkańcy podbitej Barcelony. Kiedy pod koniec VI wieku wizygocki władca Rekkared ustanowił katolicyzm oficjalną religią Wizygotów, rozpoczął się proces wznoszenia w Barcelonie i poza nią kościołów. Niestety, nieco ponad wiek później w kierunku przeciwległego brzegu Bahr ar-Rumi – Morza Rzymskiego, jak nazywali Morze Śródziemne, spojrzeli Arabowie. Barcelona znalazła się w ich rękach w VIII wieku. Wypędził ich w 801 r. Ludwik Pobożny, syn Karola Wielkiego. Jak mówi legenda, Saraceni, nie mogąc pokonać hrabiów Barcelony, postanowili się wycofać, wcześniej jednak wysłali w góry Afryki wyprawę, która miała schwytać młodego smoka i drogą morską sprowadzić go do Katalonii. Tajna bron Saracenów została wyładowana u ujścia rzeki Llobregat, zawleczona w głąb lądu i tam porzucona głodna. Smok znalazł sobie siedzibę w pobliżu Sant Llorenç del Munt, zwanego dziś Cova del Drac, czyli Smoczą Jaskinią. Smoczy apetyt zaspokajał owcami, miejscowymi chłopami i usiłującymi go zabić rycerzami. Skuteczny okazał się dopiero niejaki Wilfred, ojciec Wilfreda Włochatego, późniejszego władcy katalońskiego, hrabiego Barcelony i fundatora wielu kościołów, który zabił saraceńską bestię mieczem.

Chciani i niechciani goście

Podczas jednej z wcześniejszych nieudanych prób pokonania smoka Katalończycy podpalili las, ten jednak odleciał na Montserrat, po czym wrócił do swej jaskini. Tyle średniowieczna legenda. Wiele wieków później, w październiku 1940 r. krótką wizytę na tej niedalekiej od Barcelony świętej górze Katalończyków, na której króluje Matka Boża zwana La Moreneta (Czarnulka), złożył Heinrich Himmler. Liczył, że znajdzie tam... Świętego Graala, ale benedyktyni nie wpuścili go do podziemi. Jakby tego było mało, został okradziony przez wywiad brytyjski z dokumentów pozostawionych w pokoju hotelu Ritz, w którym zatrzymał się w Barcelonie. Sama Barcelona natomiast, gościła w swoich dziejach znacznie milszych gości, spośród których liczną grupę stanowili Polacy.

Barcelońska katedra była w 1161 r. miejscem ślubu polskiej księżniczki Ryksy, córki księcia Władysława II Wygnańca, z hrabią Prowansji Ramónem Berenguerem. Barcelonę wraz z George Sand odwiedzał dwukrotnie Fryderyk Chopin (1838 i 1839 r.), który zatrzymał się w hotelu Cuatro Naciones na La Rambli, a jedna z ulic w centrum miasta nosi jego imię. Gośćmi hotelu Ritz byli Artur Rubinstein i Ignacy Jan Paderewski. Barcelona była pierwszym europejskim miastem, na którym swoje stopy po 24-letnim pobycie w Argentynie postawił Witold Gombrowicz. Dziś w mieście nad „morzem ostryg” doskonale czują się zarówno polscy turyści, jak i liczni nasi rodacy, którzy znaleźli tu swoją drugą ojczyznę.

* * *

Morze Śródziemne – jedyne na świecie morze otoczone lądami należącymi do trzech kontynentów: Europy, Azji i Afryki. Na zachodzie połączone jest Cieśniną Gibraltarską z Atlantykiem, na wschodzie – przez cieśninę Dardanele z morzem Marmara i dalej przez cieśninę Bosfor z Morzem Czarnym, a w końcu przez Kanał Sueski z Morzem Czerwonym i dalej z Oceanem Indyjskim. Jedno wielkie morze, na które składa się – zależnie od zastosowanego podziału – od kilku do kilkunastu mniejszych mórz. W jego basenie, kolebce kultur i cywilizacji, leżą dziś 22 państwa, z których na łamach tegorocznego cyklu wakacyjnego zdążymy odwiedzić zaledwie 8. Przed nami: hiszpańskie Barcelona i Girona, francuskie Aigues Mortes, włoskie Capri i Taormina, chorwackie Szybenik i Dubrownik, greckie Ateny, tureckie Olympos i Yanartaş oraz izraelska Hajfa

Tagi:
podróże

Franciszek jedzie do Japonii

2019-11-14 18:04

Krzysztof Tomasik (KAI) / Warszawa

Pod hasłem "Chronić każde życie" odbędzie się podróż apostolska Franciszka do Japonii. W dniach 23-26 listopada odwiedzi on Tokio, Nagasaki i Hiroszimę. Będzie to jego 32. podróż zagraniczna papieża i czwarta do Azji, podczas której wcześniej, w dniach 19-23 bm. złoży on wizytę w Tajlandii. Będzie to też drugi pobyt następcy św. Piotra w Kraju Kwitnącej Wiśni. W lutym 1981 przebywał tam Jan Paweł II. Franciszek uda się do Japonii w 470. rocznicę przybycia tam św. Franciszka Ksawerego – Apostoła tego kraju.


Logo papieskiej pielgrzymki w Japonii

Cel wizyty

„Wyrażam podziw dla męczenników chrześcijańskich za ich wytrwałość i stałość w wierze, za obronę tego, w co wierzyli, za obronę przekonań oraz wolności chrześcijańskiej” – tymi słowami Ojciec Święty pozdrowił naród japoński w przesłaniu, jakie skierował przed wizytą. Wskazał w nim na dwa symboliczne miasta, które w historii były świadkami męczeństwa: Hiroszimę i Nagasaki. „Można mówić o innym męczeństwie, bardziej ogólnoludzkim, tym spowodowanym bombą atomową, która przyniosła cierpienie narodowi” – przypomniał autor przesłania. Wyraził podziw dla tego narodu za to, iż był zdolny do powstania po takiej piekielnej próbie. „Jesteście narodem zdolnym do powstania, narodem, który zawsze patrzy do przodu” – podkreślił papież, dodając, że szkody, jakie poczyniła bomba atomowa, były monstrualne. Wskazał, że stosowanie energii atomowej dla celów wojennych jest niemoralne.

Za swoim poprzednikiem – św. Janem Pawłem II Franciszek ogłosi pokojowe przesłanie przeciwko broni jądrowej w miastach-ofiarach atomowych ataków w sierpniu 1945: Nagasaki i Hiroszimie.

Papież przybywa do Japonii nie tylko jako zwierzchnik największej na świecie wspólnoty religijnej, ale także jako duchowy autorytet, który nieustannie przypomina społeczności międzynarodowej o fundamentalnych kwestiach, takich jak ubóstwo, pogłębiające się nierówności ekonomiczne, migracja i uchodźstwo, konflikty zbrojne, zdecydowana denuklearyzacja i kontrola międzynarodowa handlu bronią, co czyni go mentorem i sumieniem świata, a także misjonarzem pokoju.

Wizyta ta jest także spełnieniem jego marzenia. Jako młody jezuita ks. Jorge Mario Bergoglio chciał zostać misjonarzem właśnie w tym kraju, ale uniemożliwiła mu to choroba.

Program

Papież przyleci do stolicy Japonii w sobotę 23 listopada po południu czasu miejscowego. Po ceremonii powitania na lotnisku Tokio-Haneda uda się do nuncjatury apostolskiej, gdzie spotka się z miejscowymi biskupami.

Następnego dnia rano, w niedzielę Chrystusa Króla Wszechświata odleci samolotem do Nagasaki – najbardziej katolickiego miasta kraju, nazywanego "japońskim Rzymem". Tam w Parku Pokoju, w którym znajdowało się epicentrum wybuchu bomby atomowej zrzuconej na to miasto 9 sierpnia 1945 r. (w jego wyniku zginęło ok. 74 tys. osób), wygłosi orędzie na temat broni nuklearnej a następnie na Wzgórzu Nishizaka przy Pomniku Męczenników – miejscu zagłady tamtejszych katolików i misjonarzy – złoży hołd ofiarom trwających ponad dwa i pół wieku prześladowań katolików. Ten bolesny okres zakończył się dopiero pod koniec XIX wieku. Jednym z zamęczonych na wzgórzu Nishizaka w 1643 r. misjonarzy był polski jezuita o. Wojciech Męciński. Tam też Franciszek odmówi modlitwę „Anioł Pański”.

Po obiedzie w Domu Biskupim Ojciec Święty odprawi Mszę św. na miejscowym stadionie baseballowym, po czym uda się samolotem do Hiroszimy, która jako pierwsza na świecie padła ofiarą ataku jądrowego w czasie II wojny światowej i wygłosi tam, przy Pomniku Pokoju przesłanie na rzecz pokoju. Następnie odleci do Tokio. W tym jednym dniu papież przemierzy w sumie 2400 km.

Przed południem 25 listopada, Franciszek spotka się w „Bellesalle Hanzomon” z ofiarami trzęsienia ziemi, tsunami i promieniowania spowodowanego 8 lat temu awarią w elektrowni jądrowej w Fukushimie. Złoży prywatną wizytę cesarzowi Naruhito i jego małżonce Masako (absolwentce katolickiego liceum) w Pałacu Cesarskim, po czym spotka się z młodzieżą w katedrze Najświętszej Maryi Panny. Po obiedzie w nuncjaturze, na stadionie Tokyo Dome papież odprawi Mszę św., po której spotka się z premierem Shinzo Abe oraz z władzami i korpusem dyplomatycznym w siedzibie rządu i parlamentu - Kantei w tokijskiej dzielnicy Nagatachō.

Nazajutrz Ojciec Święty odprawi prywatną Mszę św. z udziałem członków Towarzystwa Jezusowego w kaplicy Centrum Kulturalnego Uniwersytetu Sophia, zje z nimi śniadanie w Collegium Maximum, odwiedzi starszych kapłanów i chorych w Domu Loyoli oraz złoży odwiedzi społeczność uniwersytecką. Tuż przed południem odbędzie się na lotnisku Tokio-Haneda ceremonia pożegnania, po której Franciszek odleci do Rzymu.

Oficjalnym hymnem wizyty papieża w tym kraju będzie – zgodnie z jej hasłem – piosenka „Protect all Life” (Chronić każde życie), inspirwana papieską encykliką „Laudato si’”. Zabrzmi ona we wszystkich miejscach, które odwiedzi Franciszek. Słowa hymnu napisał piosenkarz i aktor Jun Inoue.

Chrześcijanie w morzu szintoizmu i buddyzmu

Religiami przeważającymi w Japonii są szintoizm i buddyzm, traktowane synkretycznie. Szintoizm, czyli „droga bogów [lub bóstw]", jest tradycyjną religią Japończyków, opartą na tamtejszej mitologii i odznaczającą się wielobóstwem (politeizmem) oraz wielką różnorodnością przejawów i kultów. Ogólnie jest religią natury, stąd wielka wrażliwość jej wyznawców na przyrodę. Przeciętny Japończyk dobrze zna się na gatunkach kwiatów, drzew i zgodnie z szintoizmem oddaje im religijną cześć.

Z kolei buddyzm japoński, posiadający swoją centroprawicową Partię Nowe Komeito, która jest częścią obecnej koalicji rządzącej, jest podzielony na wiele różnych szkół i kierunków, z których najbardziej znany jest "buddyzm zen". Od lat obserwuje się, że 75 tys. buddyjskich świątyń w Japonii stopniowo pustoszeje. Jednocześnie spada zainteresowanie ceremoniami buddyjskimi, które stanowią źródło dochodów tych świątyń. Wiele z nich stoi wobec groźby zamknięcia.

Według oficjalnych statystyk ok. 90 proc. Japończyków wyznaje obie religie. Ważnym elementem miejscowego krajobrazu religijnego są też tak zwane nowe religie, które rozprzestrzeniają się od połowy XIX w. Obecnie wymienia się ok. 300 takich wyznań.

Od zakończenia II wojny światowej Japonia szczyci się dużą tolerancją religijną. Panuje rozdział religii od państwa a wspólnoty religijne są zwolnione z podatków. Japończycy nie są bynajmniej ateistami, ale religia jest dla większości z nich czymś w rodzaju ideowego państwowo-społecznego rytuału i spoiwa. Gdy ktoś umrze, to w większości wypadków idzie się na pogrzeb buddyjski, gdyż w innym obrządku pochówku nie ma.

Także stosunki międzyreligijne są bardzo dobre, czego przykładem są wspólne modlitwy, dwa razy w roku, katolików, wyznawców innych Kościołów chrześcijańskich i buddystów za zmarłych. Relacje chrześcijańsko-buddyjskie dobrze pokazuje dom modlitwy w stylu zen - Semeizan (Góra Życia). Znajduje się on niedaleko Kumamoto na wyspie Kiusiu. Jego założycielem jest włoski misjonarz-ksawerianin o. Franco Sottocornola. W ośrodku, cieszącym się dużą popularnością, praktykowana jest modlitwa łącząca tradycję buddyjską, prawosławną i katolicką.

Jednym z fenomenów życia codziennego Kraju Kwitnącej Wiśni jest to, że Japończycy, zauroczeni chrześcijańską ceremonią, marzą o ślubie w kościele i aż 60 proc. młodych par zgłasza się do katolików i protestantów po błogosławieństwo. Aby mieć ślub w kościele katolickim, trzeba przejść przez specjalny kurs. Watykan w 1975 r. zezwolił, w drodze wyjątku, Kościołowi w Japonii na błogosławienie związków osób, które nie są chrześcijanami. Nie jest to sakrament, lecz zwykłe błogosławieństwo.

Kościół męczenników

Historia katolicyzmu w Kraju Wschodzącego Słońca zaczęła się 15 sierpnia 1549 r., kiedy św. Franciszek Ksawery, współzałożyciel Towarzystwa Jezusowego, wylądował w Kagoszimie na wyspie Kiusiu. Spędził on tam tylko nieco ponad dwa lata, ale w tym okresie ok. 500 Japończyków nawróciło się na wiarę chrześcijańską. W krótkim czasie powstało kilka ośrodków chrystianizacji Japonii. Działalność misji jezuickiej skupiała się na zakładaniu ośrodków, które były odpowiedzialne za katechezę, spotkania modlitewne oraz opiekę nad biednymi i chorymi.

W wyniku podburzania japońskich panów feudalnych - daimio, szogunów (zwierzchników sił zbrojnych, rządzących krajem w imieniu cesarza) i klasztory buddyjskie, przez protestanckich kupców holenderskich, którzy przestrzegali, że wraz z misjonarzami hiszpańskimi i portugalskimi nastąpi kolonizacja Japonii, rozpoczął się czas okrutnych prześladowań katolików. Zapoczątkowało je w 1597 ukrzyżowanie 26 miejscowych i zagranicznych chrześcijan w Nagasaki. 10 lat wcześniej (w 1587) szogun Toyotomi Hideyoshi, de facto władca Japonii, wydał dekret nakazujący wszystkim misjonarzom opuszczenie kraju oraz zakazujący wyznawania chrześcijaństwa pod karą śmierci. W okrutny sposób mordowano zarówno Japończyków, jak i cudzoziemców. Jednym z nich był w 1743 polski jezuita o. Wojciech Męciński.

Aby wykorzenić nową religię, stosowano różne formy tortur i egzekucji. W 1614 całkowicie zakazano wyznawania chrześcijaństwa. Ludzi zmuszano do deptania wizerunków "fumi-e", przedstawiających Chrystusa lub Maryję. Ci, którzy się wahali, byli zabijani. Opowiada o tym m.in. powieść Shūsaku Endō „Milczenie” i oparty na niej film Martina Scorsese. Wielu chrześcijan uciekło na odległe wyspy. Inni pozostali w wioskach na głównych wyspach kraju, praktykując potajemnie swoją wiarę, chrzcili dzieci, uczyli katechizmu, w ukryciu zbierali się na wspólne modlitwy.

W latach 1639–1873 w rządzonej przez szogunów z rodu Tokugawa Japonii panował system zbliżony do totalitarnego, regulował on każdą dziedzinę życia, nawet małżeństw nie można było zawierać bez zgody władz. Ponadto opierał się on na szpiegostwie. Ludzie na wsi byli podzieleni na grupy pięcioosobowe i kontrolowali siebie nawzajem. Jeśli któryś z nich był podejrzany o chrześcijaństwo lub jakieś przestępstwo a drugi z tych pięciu nie doniósł o tym władzom, to wszyscy ponosili taką samą karę. Za donosy na chrześcijan dostawało się dużo pieniędzy; najwięcej za kapłana.

Jedną z postaci-symboli tego czasu jest beatyfikowany w 2017 r. Justo Ukon Takayama - „samuraj Chrystusa”, japoński pan feudalny, który w 1615 r. zmarł z wycieńczenia na banicji w Manili. Wraz z rodziną został wygnany z Japonii za to, że odmówił porzucenia wiary. Ze swoim ojcem prowadził dzieło ewangelizacji. Wspierał pracę misjonarzy w zachodniej Japonii. Wybudował kilkadziesiąt kościołów i kaplic. Przyczynił się do przyjęcia chrztu przez tysiące ludzi wywodzących się zarówno z klasy samurajów, jak i z nizin społecznych.

Dotychczas z pierwszego okresu prześladowań 26 męczenników w Nagasaki zostało kanonizowanych w 1862 r. W kilka lat później 205 męczenników z XVI wieku zostało beatyfikowanych. W 2008 r. błogosławionymi zostało kolejnych 188 męczenników, wśród których znaleźli się jezuita ks. Piotr Kibe, stracony w Tokio w 1639 roku i Julian Nakaura - członek delegacji japońskich katolików, wysłanej do Rzymu oraz rzesze japońskich chrześcijan, zamęczonych na początku japońskiej epoki Edo, w latach 1603-39.

W 1853 r. mocarstwa zachodnie zmusiły Japonię do otwarcia na wymianę handlową i na świat – rozpoczęła się wówczas tzw. epoka restauracji Meiji. Dzięki temu duchowni chrześcijańscy mogli przybywać do Japonii jako kapelani społeczności zagranicznej, ale samo chrześcijaństwo nadal było zakazane dla Japończyków. Prześladowania wyznawców Chrystusa nadal trwały. W latach 1867-70 ponad 3 tys. osób zesłano do innych części kraju, a przeszło 300 stracono. Zakaz wyznawania chrześcijaństwa zniesiono dopiero w lutym 1873 roku.

Chrześcijanie przekazywali sobie proroctwo, że prześladowania w Japonii będą trwały przez siedem pokoleń, po czym przyjedzie kapłan w białej szacie. Wiedzieli, że będzie on podporządkowany papieżowi, będzie żył w celibacie i czcił Maryję jako Matkę Bożą. Gdy więc przybył do nich ks. Bernard Petitjean ze Zgromadzenia Misji Zagranicznych w Paryżu (MEP), późniejszy pierwszy biskup, wikariusz apostolski Japonii z siedzibą w Nagasaki, zadali mu trzy pytania: czy przysłał cię papież, czy żyjesz w celibacie i czy jest tu figurka Matki Bożej? Na wszystko odpowiedział on twierdząco, po czym zaprowadził ich do figurki, a oni się przed nią przeżegnali. Byli to ludzie, którzy nigdy nie widzieli kościoła, figury Matki Bożej ani nawet krzyża. Było to pierwsze potwierdzenie, że japońscy chrześcijanie pozostali wierni Chrystusowi przez prawie 250 lat prześladowań. Bp Petitjean został beatyfikowany w czerwcu 2016 r.

W 1889 r. wprowadzono nową konstytucję , która zapewniała wolność wyznawania religii, co jednak nie znaczyło, że nowe prawo zaraz było wprowadzone w całym kraju. Kiedy Japonia powoli stawała się państwem silnym wojskowo, opanowała Koreę, potem Mandżurię i wreszcie pokonała carską Rosję w 1905 r., istniejące misje katolickie znów napotkały na olbrzymie trudności. Nie tylko nie było żadnej pomocy ze strony rządu japońskiego, ale dopatrywano się w misjonarzach i w chrześcijaństwie sił obcych i wrogich Japonii.

W czasie wojny na Pacyfiku, która wybuchła pod koniec 1941 roku, internowano wszystkich misjonarzy nie będących Niemcami, m.in. polskich franciszkanów przybyłych w latach 30. ze św. o. Maksymilianem Kolbem.

Po przegranej wojnie w 1945 r. do Japonii zaczęło napływać dużo misjonarzy z różnych krajów: z Hiszpanii, Francji, Włoch, Ameryki. Z Polski przybyli salezjanie, dominikanie, werbiści oraz siostry ze Zgromadzenia Opatrzności Bożej. Znacznie wzrosła liczba nawróceń. Początkowo nawracało się na katolicyzm ok. 5 tysięcy dorosłych na rok. Liczba ta stopniowo wzrastała, tak że w latach 1965-66 było ich nawet ok. 15 tysięcy rocznie. Potem wskaźnik ten zaczął powoli spadać. Zwrot w mentalności japońskiej, spowodowany nagłym wzrostem dobrobytu materialnego, doprowadził do szybkiej sekularyzacji kraju. Zaczęła się więc zmniejszać również liczba nawróceń.

Kluczowe problemy

Franciszek przyjedzie do kraju i Kościoła, którego jednym z największych problemów jest kryzys demograficzny i co za tym idzie – postępujące starzenie się społeczeństwa. Odsetek ludności Japonii poniżej 15. roku życia zmniejszył się w ub.r. do historycznego minimum 12,7 proc. ogółu mieszkańców kraju, czyli 16,17 mln. W 1950 osoby poniżej 15. roku życia stanowiły 35 proc. ludności i od tamtego czasu odsetek ten stale maleje. Ze szczególną ostrością zjawisko to jest widoczne w rejonach wiejskich. Spadek dzietności dotyka również społeczność katolicką, z wyjątkiem parafii w regionie tokijskim. Średni wiek chodzących na Msze św. jest dość wysoki i często można zobaczyć ministrantów w starszym wieku, gdyż nie ma już w danej wspólnocie młodych pokoleń. Sytuacja ta może dotknąć szereg parafii również pod względem finansowym, jako że mniejsza liczba wiernych oznacza też drastyczny spadek wpływów.

Papieska wizyta odbędzie się pod hasłem „Protect all life”, czyli „Chronić każde życie”. Japonia należy do krajów przodujących na świecie pod względem aborcji wśród nastolatek. Dzieci zabijane są w łonie matki do 12. tygodnia życia. W ciągu roku dokonywanych jest ponad 200 tys. aborcji. Jeszcze do niedawna miejscowe katoliczki nie widziały w tym niczego złego. Stąd zaangażowanie Kościoła polegające m.in. na organizowaniu przez ruchy Pro-Life różnych akcji uświadamiających, łącznie z corocznymi "Marszami dla życia", w których każdego roku bierze udział coraz więcej ludzi.

Innymi problemami Japonii są: wysoka liczba rozwodów, również wśród młodych, rosnąca przemoc w rodzinie, znaczna liczba samobójstw (rocznie ok. 30 tys.) i śmierci z przepracowania, strach przed kontaktem ze światem zewnętrznym, formalizm duchowy, relatywizm moralny, obojętność religijna, obsesja na punkcie pracy i zarobków. Światową karierę zrobił syndrom hikikomori, czyli syndrom wycofania społecznego, który określa chorobę społeczną, jaka od kilkudziesięciu lat nęka naszą cywilizację a wzięła się od zjawiska obecnego w Japonii od lat 70. XX w. pod nazwą tôkôkyochi (unikanie szkoły), gdzie młody człowiek spotyka się z wielkimi wymaganiami oraz konkurencją i tego nie wytrzymuje.

Wyzwania Kościoła

Mówiąc o wyzwaniach, stojącymi przed japońskim Kościołem, arcybiskup Tokio Tarcisio Isao Kikuchi wskazuje na zaawansowany wiek duchownych, dlatego czasami trudno jest zarządzać parafiami. Ponadto wzrasta obecność katolickich imigrantów i opieka duszpasterska nad nimi staje się pilnym zadaniem. Odnotowuje się spadek liczby powołań, zarówno do kapłaństwa, jak i życia zakonnego. Zjawisko to ma swoje korzenie socjologiczne i antropologiczne, będąc lustrzanym odbiciem tego, co dzieje się w japońskim społeczeństwie, gdzie praktyki religijne znajdują coraz mniej miejsca w codziennym życiu. Choć Kościół w Japonii jest od lat samodzielną, narodową wspólnotą, to napływają stale do niego duchowni, ale już nie z Europy i Ameryki, ale z Wietnamu, Korei Południowej, Filipin a nawet z Indii.

Dla Kościoła w Japonii kończy się dziś epoka znaczącego wzrostu, jaki istniał tam po II wojnie światowej i obecnie trwa ewangelizacyjna stagnacja. Ludzie są tam nadal zainteresowani zachodnią kulturą chrześcijańską, sztuką i muzyką, ale nie przekłada się to na wzrost nawróceń. Zadaniem Kościoła jest jednak nie przekaz kultury, lecz głoszenie Ewangelii, dlatego bardzo ważne są więzi przyjaźni, osobiste towarzyszenie pojedynczym osobom, czyli ewangelizacja indywidualna. Japończycy z natury kochają rytuały. Dlatego piękna i dobrze sprawowana liturgia jest dla nich ważnym punktem zaczepienia i może się stać głębokim doświadczeniem wiary.

Także sam Kościół potrzebuje mentalności ewangelizacyjnej, gdyż jeśli ogranicza się tylko do działalności rytualnej, zachowawczej, do organizacji spotkań, konferencji, to w rzeczywistości nie dotyka istoty wiary. Ponadto w Japonii inne religie mają charakter czysto formalny a obowiązująca antropologia stawia w centrum nie osobę, lecz wydajność w pracy, sukces, zgodnie z nienaruszalnym harmonogramem. W takim kontekście osoba ludzka jest jedynie na służbie gospodarki, organizacji, wydajności.

Kolejnym zjawiskiem jest adogmatyczność Japończyków a co za tym idzie problem inkulturacji. Są oni bardzo praktycznym narodem i prawie nie mają zdolności abstrakcyjnego myślenia. Trzeba wiele czasu, by Japończyk pojął istotę chrześcijaństwa. Przygotowanie do chrztu św. japońskiego neokatechumena trwa najczęściej ok. 3 lat a nawet wtedy nie ma się gwarancji, że nie zapomni on o sensie tego sakramentu.

Księża katoliccy cały czas mają problemy, jak dotrzeć do Japończyków z podstawowymi pojęciami chrześcijaństwa takimi jak choćby: wiara - shinkō, nadzieja - kibō i miłość - ai. W tekstach teologicznych wykorzystuje się słownictwo szintoistyczne takie jak pojecie boga - kami, tengoku - niebo, rengoku - czyściec, jigoku - piekło. Z kolei kluczowe słowo dla chrześcijaństwa jakim jest "miłość", po japońsku - "ai" w Polsce kojarzy się ono przede wszystkim z miłością matki do dziecka, rodzicielską, w ogóle z rodziną, a w Japonii relacje rodzinne rozumiane są jako zhierarchizowany łańcuch wzajemnych zobowiązań: opieki wobec rodziców, rodzeństwa, dziadków i dalszych krewnych.

Wszystkie pojęcie kluczowe trzeba tłumaczyć opisowo, obrazowo i przez porównania. Samo pojęcie "kościoła" - "kyōkai" to "dom nauki", gdyż w japońskim nie ma terminu odpowiadającego łacińskiemu terminowi "ecclesia" - zgromadzenia ludzi powołanych przez Jezusa. Z kolei zgodnie z potocznym rozumieniem japońskim, świątynia to miejsce, gdzie pobiera się nauki. Japończycy często pytają, ile czasu trzeba się uczyć, aby przyjąć chrzest. Księża tłumaczą wtedy, że nauka dotyczy umysłu, a wiara to przede wszystkim formacja serca i dlatego często mówi się katechumenom, że jeśli ich serce jest już przygotowane na przyjęcie Jezusa, to jesteś gotowy na Jego przyjęcie. Tłumaczą, że trzeba mieć pewną wiedzę z Ewangelii i katechizmu, aby przyjąć chrzest, ale sama wiedza na ten temat nie wystarcza.

W sumie specyfika religijności Japończyka-katolika polega na tym, że przeżywa on wiarę po cichu. Nie pociągają go wielkie manifestacje wiary. W kościele lubi ciszę, pewien rodzaj skromności, dystansu, skupienie i atmosferę podniosłości. Nie kryje wiary i na co dzień lubi publicznie mówić o niej.

Kościół dzisiaj

Kościół katolicki to "mała trzódka" liczącą ponad 440 tys. wiernych co stanowi 0,3 procent ludności liczącego ponad 127 mln kraju. Oficjalna statystyka uwzględnia tylko tych, którzy są zarejestrowani w parafiach. Gdy doda się wszystkich katolików, przede wszystkim obcokrajowców z Filipin, Korei Południowej czy Brazylii, to liczba ta może się co najmniej podwoić. Wielu z nich przebywa w Japonii nielegalnie i niechętnie się rejestruje, aby nie pozostawić „śladu” organom imigracyjnym lub policji. Kilka z 16 diecezji ma więcej katolików, którzy nie są Japończykami.

Katolicy są najliczniejsi na obszarze metropolitalnym Tokio, który jest także centrum ludności kraju, przy czym miasto to jest największą metropolią świata z około 37 milionami mieszkańców. Na tym obszarze istnieją trzy diecezje: Tokio, Jokohama i Saitama i liczą w sumie ponad 174 tys. wiernych, wśród których ponad 97 tys. mieszka w archidiecezji tokijskiej.

Następne największe skupisko katolików znajduje się na wyspie Kiusiu, "katolickim centrum Japonii", którego większość wiernych wywodzi się od „ukrytych chrześcijan” z okresu, gdy chrześcijaństwo było zakazane. Katolików w czterech diecezjach na wyspie jest ponad 106 tys., z czego ponad 60 tys. żyje w archidiecezji Nagasaki.

W sumie Kościół w Japonii liczy 29 biskupów, 1047 kapłanów i 29 diakonów. Spośród nich 529 to nie-Japończycy. Pod koniec 2018 r. do kapłaństwa przygotowywało się 74 seminarzystów, w tym 31 diecezjalnych.

Jednym z najważniejszych obszarów zaangażowania Kościoła w Japonii jest edukacja. - Podczas gdy parafie kurczą się, a coraz większym problemem staje się brak duchowieństwa, przetrwał prestiż katolickiego liceum i uniwersytetu katolickiego, a nawet się umocnił - twierdzi metropolita Tokio. Jezuicki Uniwersytet Sophia ma opinię jednej z najlepszych uczelni prywatnych w Kraju Kwitnącej Wiśni. Jest ona jedną z niewielu instytucji, które rywalizują z najlepszymi uniwersytetami japońskimi. Co ciekawe, we wszystkich kościelnych instytucjach edukacyjnych większość stanowią niechrześcijanie.

W sumie Kościół katolicki prowadzi 776 przedszkoli, szkół podstawowych, gimnazjów i liceów, z czego 508 to przedszkola. Liczba szkół wyższych i innych instytucji edukacyjnych wynosi łącznie 44, w tym 19 uniwersytetów.

Oczekiwania

Abp Ivan Jurkovič, stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ w Genewie, zaznaczył, że historia ludzkości dzieli się na to, co było przed Hiroszimą (1945) i po zrzuceniu bomby atomowej. "Z tego, co wiem, papież będzie się starał skupić uwagę świata na konieczności podjęcia większych starań na rzecz budowania pokoju i zaangażowania wszystkich na drodze całkowitego rozbrojenia nuklearnego. Wprawdzie istnieje już odpowiednia konwencja, którą poparła też Stolica Apostolska, jednak wielcy gracze, którzy posiadają arsenał jądrowy, nie są nią zainteresowani. Trzeba rozbudzić większą świadomość w tym względzie. Myślę, że papieska podróż do Japonii ogromnie przyczyni się do uświadomienia wszystkim zagrożeń świata, w którym żyjemy i konieczności budowania dialogu oraz odważnego kroczenia drogą ku pełnemu rozbrojeniu” – powiedział watykański dyplomata.

Zdaniem arcybiskupa Tokio T. Isao Kikuchiego sam przyjazd Franciszka, choć na krótko, będzie dla katolików wspaniałą okazją do ożywienia wiary, nadziei i miłości w Jezusie Chrystusie. „«Ewangelia życia» jest bardzo ważna dla naszego społeczeństwa, które nie szanuje życia, które wartość człowieka mierzy jego wkładem w funkcjonowanie społeczeństwa, które marginalizuje ludzi niepełnosprawnych i zdarza się, że nie szanuje praw osób niepełnosprawnych do życia. Ludzi zabija wyobcowanie, ubóstwo, brak poszanowania dla ludzkiego życia i brak nadziei. Ojciec Święty przynosi nam przesłanie nadziei i miłości, abyśmy zdali sobie sprawę, że jesteśmy kochani przez Boga Stworzyciela” – powiedział metropolita stolicy kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik KEP prosi w Rzymie o modlitwę, aby św. Jan Paweł II był ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy

2019-11-16 14:41

BPKEP / Rzym (KAI)

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Andrianik, zwrócił się do uczestników konferencji pt. „30 lat bez Muru” zorganizowanej w Rzymie przez włoskie stowarzyszenie katolickie Alleanza Cattolica, o modlitwę i działania, aby św. Jan Paweł II został ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy.

Bożena Sztajner/Niedziela
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

W swoim wykładzie rzecznik Episkopatu przypomniał, że św. Jan Paweł II spełnia trzy warunki, by zostać ogłoszonym Doktorem Kościoła: został ogłoszony przez Kościół świętym, wyróżnia się wyjątkowym stopniem świętości i jego przesłanie teologiczne jest aktualne w każdym czasie.

Ks. Rytel-Andrianik zauważył też, że 27-letni pontyfikat papieża Wojtyły przypadł na czas wielkich przemian w Europie i na świecie, ale jego nauczanie nawiązuje do bieżących kwestii, jak godność człowieka od jego poczęcia do naturalnej śmierci, właściwe korzystanie z wolności, godność pracy ludzkiej, towarzyszenie młodym w rozeznawaniu powołania, wartość modlitwy i cierpienia, godność ludzkiego ciała i miłości, rodzina chrześcijańska.

„W duchu listu przewodniczącego Episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego do papieża Franciszka, zwracam się z prośbą o modlitwę i działania, aby św. Jan Paweł II mógł być ogłoszony Doktorem Kościoła i współpatronem Europy” – powiedział rzecznik Episkopatu.

Z kolei ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej Janusz Kotański wygłosił wykład nt. roli św. Jana Pawła II w upadku Muru Berlińskiego i jego zasług w tym doniosłym wydarzeniu, które zmieniło oblicze dotychczas podzielonej Europy.

Konferencję zakończy Eucharystia sprawowana w kościele San Salvatore in Lauro pod przewodnictwem abp. Giacomo Morandi, sekretarza Kongregacji Nauki Wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Burkina Faso: 19 listopada Afrykański Kongres Bożego Miłosierdzia

2019-11-17 09:38

mm / Warszawa (KAI)

„Miłosierdzia Boże, łaska naszych czasów” – pod takim hasłem 19 listopada rozpocznie się IV Kongres Miłosierdzia Bożego dla Afryki i Madagaskaru. Będzie się odbywał w Wagadugu, stolicy Burkina Faso. – Celem Kongresu, tym najbardziej ogólnym, jest uświadomienie Afrykańczykom, że Miłosierdzie Boże może być pomocą w rozwiązywaniu najbardziej palących problemów Afryki i Madagaskaru i niesie nową nadzieję dla całego świata – mówi ks. Stanisław Filipek, pallotyn, główny organizator Kongresu.

Fot. Janusz Rosikon/Rosikon Press

– Chcemy pogłębić wiedzę Afrykańczyków nt. orędzia o Bożym Miłosierdziu, nauczyć ich praktyk religijnych związanych z kultem Bożego Miłosierdzia i co bardzo ważne zachęcać, by praktykowali w swoim życiu uczynki miłosierdzia, te względem ducha i względem ciała – dodaje misjonarz.

Konferencje będą dotyczyły fundamentów biblijnych Bożego Miłosierdzia, realizowania go przez świętych Kościoła, ze szczególnym podkreśleniem roli s. Faustyny Kowalskiej, a także jego zakorzenienia w dokumentach papieskich, szczególnie Jana Pawła II i Benedykta XVI.

Ważną częścią Kongresu będą konferencje propagujące nauczanie społeczne Kościoła. - Dla mieszkańców Afryki to bardzo ważne, ponieważ, żyjąc w krajach nękanych wojnami i ubóstwem, postrzegają Boże Miłosierdzie nie tylko jako rzeczywistość duchową, ale przede wszystkim jako drogę do wyzwolenia z niesprawiedliwości społecznej – wyjaśnia ks. Filipek. Kongres zakończy się 24 listopada Mszą Świętą z ogłoszeniem postanowień Kongresu oraz uroczystym rozesłaniem uczestników.

Ostatni Afrykański Kongres Bożego Miłosierdzia miał miejsce w 2016 roku w Rwandzie. Był organizowany przez pallotynów, pod kierownictwem ks. Stanisława Filipka i zakończył się uroczystym powierzeniem Miłosierdziu Bożemu całej Afryki i Madagaskaru.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem