Reklama

Czego nauczyła nas sprawa Vincenta Lamberta?

2019-07-16 11:47

O. dr n. med. Jacek Maria Norkowski, dominikanin
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 6-7

Francois Nascimbeni/EastNews*
Matka Vincenta Lamberta walczyła o syna do końca

Dramat Vincenta Lamberta, który niedawno umarł w wyniku zaprzestania podawania mu wody i pokarmu przez sondę, poruszył opinię publiczną nie tylko we Francji, gdzie się to działo, ale w niemal całym świecie

Każdy mógł obserwować długą batalię, którą rodzice mężczyzny toczyli w sądach krajowych i ponadnarodowych, w tym na forum ONZ, aby temu zapobiec. Szczególnie poruszające było to, że byli w tej walce osamotnieni: ich woli pozostawienia Vincenta przy życiu nie podzielali ani jego żona, ani jego rodzeństwo. Przeciwko sobie rodzice mieli również opinię lekarzy w szpitalu, w którym ich syn się znajdował. W wyniku decyzji Sądu Kasacyjnego, który przychylił się do stanowiska lekarzy w Szpitalu Uniwersyteckim w Reims, 3 lipca br. Vincent Lambert przestał otrzymywać wodę i pokarm. Zmarł 11 lipca o godz. 8.24.

Eutanazja we Francji?

Wszystko to działo się we Francji, gdzie podobnie jak w Polsce eutanazja jest nielegalna. Tymczasem działanie lekarzy, w przypadku Vincenta Lamberta trudno jest zakwalifikować inaczej. To było celowe działanie podjęte po to, aby spowodować śmierć pacjenta, i to, jak uzasadniano, „dla jego dobra”. Takie postępowanie wyczerpuje definicję eutanazji. Czy więc Sąd Kasacyjny, który zgodził się na zaprzestanie pojenia i karmienia mężczyzny, nie złamał prawa obowiązującego we Francji? A jeśli tak, to jak to było możliwe? Sądy mają być przecież stróżami praworządności, a nie stać ponad nią.

Prokurator Matthieu Bourrette, dowiedziawszy się o śmierci Vincenta Lamberta, zdecydował wprawdzie o wszczęciu śledztwa, aby wyjaśnić jej przyczyny, ale zastanawiające jest, że dochodzenie to ma na celu jedynie dać odpowiedź, czy wstrzymanie czynności podtrzymujących życie pacjenta było przeprowadzone zgodnie z przewidzianym przez prawo protokołem. Czy może jednak istnieć „przewidziany przez prawo protokół”, który ewidentnie łamie to prawo?

Reklama

Śpiączka i rokowania

Trzeba tu zauważyć, że przypadek Vincenta Lamberta nie jest odosobniony. Można wręcz powiedzieć, że to jedna z typowych historii wielu tysięcy pacjentów na całym świecie, którzy w wyniku wypadku komunikacyjnego doznają ciężkiego urazu mózgu, zapadają w śpiączkę, a potem, jeśli przeżyją, z reguły przechodzą w inny stan ograniczonej świadomości, który sprawia wrażenie, iż chory jest zupełnie bez kontaktu. Jeśli stan taki trwa krótko i chory odzyskuje kontakt z otoczeniem po kilku dniach lub tygodniach, sprawa kończy się dla niego szczęśliwie i wraca on do aktywnego życia. Jeśli jednak śpiączka trwa dłużej, a może trwać miesiące i lata, sprawa wygląda znacznie poważniej. Dlaczego tak się dzieje?

Odpowiedzi na to pytanie mogą być bardzo różne. Jedna z typowych jest taka, jakiej w końcu udzielili lekarze z oddziału paliatywnego szpitala w Reims w sprawie ich pacjenta Vincenta Lamberta. Orzekli oni, że pacjent ten nie odzyska przytomności, a więc można zakończyć jego życie. Argument ten może się wydawać racjonalny i zgodzili się z nim zarówno żona mężczyzny, jak i jego rodzeństwo, a w końcu również Sąd Kasacyjny; to on zadecydował o wszczęciu postępowania, które spowodowało śmierć Vincenta Lamberta.

„Nieużyteczny”

Dlaczego jednak argument taki wcale nie musi, a nawet zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego – nie powinien przemawiać za takim rozwiązaniem sprawy? Otóż dlatego, że nauczanie to nie opiera się na zasadach utylitarnych, lecz na zasadach personalizmu chrześcijańskiego. Między tymi dwoma systemami etycznymi istnieją głębokie różnice. Utylitaryzm mierzy dobro jakiegokolwiek działania przez jego globalne skutki, a nie przez pryzmat dobra poszczególnego człowieka, dlatego zgodnie z założeniami tego systemu dobro pojedynczej osoby ludzkiej może być poświęcone na rzecz dobra szerszej grupy, jeśli sumaryczna wartość dobra dla tej grupy dzięki temu wzrośnie. W przypadku chorych z zaburzeniami świadomości, z którymi utrudniony jest kontakt, takie właśnie rozumowanie często bywa stosowane. W Ameryce było wiele spraw sądowych, które poruszyły opinię publiczną, a jedną z ostatnich była znana również w Europie sprawa Terri Schiavo, która została sądownie skazana na śmierć z pragnienia i głodu, pomimo licznych protestów poszczególnych osób i organizacji. W jej sprawie, podobnie jak w przypadku Vincenta Lamberta i wielu innych chorych, zwyciężył rachunek strat i korzyści, który wypadł dla nich negatywnie. Zdecydowano, że nie ma potrzeby podtrzymywania ich życia, ponieważ jest to zbyt duży ciężar dla ich rodzin i całego społeczeństwa.

Argument ten, jakkolwiek w rzeczywistości decydujący w moralnej ocenie skazywania na śmierć pacjentów z obniżonym stanem świadomości, nie jest na ogół nadmiernie eksponowany w mediach. W społeczeństwach głęboko ukształtowanych przez chrześcijaństwo, mimo istnienia w nich również sprzecznych z Ewangelią prądów myślowych, w tym utylitaryzmu właśnie, nie jest łatwo o propagowanie takiego utylitarnego rozumowania „w czystym składniku”. Niemniej jednak wystarczy zasłonić je dodatkowymi argumentami, aby przestawało ono budzić radykalny sprzeciw u wielu ludzi. Wystarczy dodać, że przecież zakończenie egzystencji chorego, którego jakość życia jest niska, leży w jego najlepiej pojętym interesie oraz że jego śmierć będzie spowodowana w taki sposób, iż nie będzie on cierpiał. Tak uzasadniali swoją akceptację żona Vincenta Lamberta oraz jego rodzeństwo. Tymczasem sprawa nie jest wcale taka jednoznaczna, i to na wielu poziomach.

Właściwa diagnoza

Na poziomie samej medycyny można powiedzieć, że przecież obowiązkiem lekarza jest zawsze dbanie o dobro chorego i troska o jego dobrostan, nawet jeśli nie można go wyleczyć. Ponadto sama diagnoza stanu chorego powinna być rzetelna i nienaginana w celu spełnienia wyżej wymienionych utylitarnych założeń. W przypadku Vincenta Lamberta widzieliśmy bardzo dużą różnicę co do oceny stanu chorego między lekarzami i sędziami a jego rodzicami, którzy podkreślali, że ich syn żyje i aby żyć dalej, nie potrzebuje żadnej aparatury, za wyjątkiem sondy pokarmowej. Matka chorego cały czas do niego mówiła, karmiła go łyżeczką i pokazywała mu różne przedmioty oraz obrazy na ekranie komputera, w który chory się wpatrywał. Matkę wspomagał w tym jej małżonek, a zarazem ojciec chorego. Mimo to lekarze twierdzili, że jest on niewidomy i taki pozostanie.

A przecież powinni oni wiedzieć, że wielu chorych, zdiagnozowanych jako będący w stanie wegetatywnym, przy czym diagnoza ta sugerowała całkowitą i nieodwracalną utratę świadomości, tę świadomość jednak po jakimś czasie odzyskało. Lekarze powinni też wiedzieć, że sama definicja stanu wegetatywnego, tak rozumianego, nie wytrzymuje naukowej krytyki, opartej na danych wynikających z obserwacji tych chorych. Ich poziom świadomości jest z reguły wyższy, niż wynikałoby to z ich zachowania. Po prostu często nie potrafią oni wyrazić tego, że wiedzą, kim są, że rozpoznają swoich bliskich i że słyszą to, o czym mówi ich otoczenie. Obecnie mamy coraz więcej sposobów określania rzeczywistego stanu świadomości u tych chorych. Wszystko wskazuje na to, że Vincent Lambert był jednym z nich.

Właściwa diagnoza jest jednak możliwa wtedy, gdy chorzy ci naprawdę są badani i leczeni w ośrodkach, które się w tym specjalizują, które dysponują odpowiednio przygotowaną kadrą i aparaturą. Vincent Lambert nie miał takiego szczęścia. Od dłuższego czasu przebywał na oddziale paliatywnym, gdzie takiej opieki się nie udziela. W związku z tym jego stan się nie poprawiał tak, jak by to było możliwe, gdyby zastosowano wobec niego polimodalną stymulację w ramach nowoczesnej rehabilitacji.

Takich ośrodków jest jednak za mało i nie mogą one przyjąć wszystkich chorych z zaburzeniami świadomości. Wszyscy musimy postawić sobie pytanie: Czy chorzy ci naprawdę nie zasługują na lepsze traktowanie? Czy nie stać nas na zorganizowanie dla nich adekwatnej pomocy, dzięki której wielu z nich powróciłoby do aktywnego, a nawet produktywnego życia? Profesor Jan Talar w swoich książkach opisuje naprawdę liczne takie przypadki, w tym również te, w których chorzy, niemający rzekomo szans na przeżycie, powrócili potem na uniwersytety i założyli rodziny.

Głos Papieża

Aby oddać rację tej stronie dyskutantów, trzeba jednak czegoś więcej niż arbitralnych decyzji sądów, które kierują się w istocie niechrześcijańską motywacją utylitarną.

Odnośnie do sprawy Vincenta Lamberta papież Franciszek powiedział: „Nie budujmy cywilizacji, w której eliminowane są osoby, których życie nie wydaje się nam dość godne, by dalej mogły żyć” oraz „Każde życie ma wartość, zawsze”.

Etyka chrześcijańska jest definiowana przez odpowiedź na skierowane do Jezusa pytanie o to, kto jest naszym bliźnim. Jezus sam udzielił nam odpowiedzi przez okazywaną przez siebie troskę o duszę i ciało każdego człowieka, którego spotykał na swojej drodze, oraz przez pouczenia, które nam zostawił. On pokazał nam, że każdemu człowiekowi należna jest nasza miłość. Odkrycie tej prawdy i zastosowanie jej w praktyce jest punktem wyjścia do zrozumienia personalizmu, który umożliwia budowanie cywilizacji miłości, a nie cywilizacji skonfliktowanych egoizmów. Wybór należy do każdego z nas.

* * *

O. dr Jacek Maria Norkowski OP
Lekarz i zakonnik. Studia medyczne ukończył na obecnym Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Zaraz potem wstąpił do Dominikanów.
Jest autorem szeregu publikacji dotyczących medycyny oraz jej styku z filozofią i teologią. Wygłasza też wykłady na temat neurologicznych kryteriów śmierci człowieka. Nie wykonuje zawodu lekarza, jest kapłanem i byłym wykładowcą teologii moralnej (w tym bioetyki) na Papieskim Uniwersytecie „Angelicum” w Rzymie.

Tagi:
eutanazja

Abp Paglia: eutanazja 17-letniej Noe odkrywa prawdę o nas

2019-06-05 16:23

vaticannews / Watykan (KAI)

"Ta śmierć jest porażką nas wszystkich. Jak to możliwe, że współczesne społeczeństwo nie jest w stanie odpowiedzieć na pragnienie miłości, które było w tej dziewczynie" – tymi słowami abp Vincezo Paglia, prezes Papieskiej Akademii Życia skomentował dramat 17-letniej Noe Pothoven. Ofiara molestowania i gwałtów w ubiegłą niedzielę poddała się eutanazji. Lekarze zgodzili się zadać jej śmierć, przyznając, że zranienia z przeszłości i powracające stany depresyjne powodują w niej nie dające się znieść cierpienie.

@winnenofleren / instagram

Noa Pothoven publicznie dzieliła się swoim cierpieniem. Żaliła się również na to, że Holandia nie potrafi zatroszczyć się o młodych, którzy mają podobne problemy. Na koniec państwo pomogło jej umrzeć.

Zdaniem abp. Paglii, głośny dramat holenderskiej dziewczyny wskazuje na problem o wiele szerszy, a mianowicie stale rosnącą liczbę samobójstw wśród młodych. "Są to fakty wstydliwe i niejednokrotnie starannie ukrywane. Okazuje się, że nasze materialistyczne społeczeństwa nie tylko nie chcą mieć dzieci, ale też nie potrafią się zatroszczyć o tę garstkę młodych, która im pozostała. Aby poradzić sobie z tym problemem nie wystarczą nowe rozwiązania kliniczne. Trzeba się przyznać, że obrane przez nasze społeczeństwa ideały materializmu i sukcesu za wszelką cenę, nie były trafnym rozwiązaniem. Żyjemy w wielkim duchowym ubóstwie – powiedział abp Paglia.

"Przede wszystkim Bogu, który nigdy nikogo nie opuszcza, pragnę powierzyć zarówno tę dziewczynę, jak i jej bliskich. Tragiczny koniec, nie mniej tragicznego życia. Gwałty, anoreksja, depresja. A dla nas pytanie: czy społeczeństwo naprawdę nie jest w stanie odpowiedzieć na kolejne prośby o miłość, które przejawiały się w tych dramatycznych sytuacjach? Jest to wielka porażka dla nas, dla Europy, dla krajów Europy północnej, gdzie społeczeństwo jest rozwinięte, jest dobrobyt, bogactwo, a przy tym przerażająca samotność. Wszyscy jesteśmy coraz bogatsi, a zarazem bardziej samotni i podatni na zranienia” - powiedział prezes Papieskiej Akademii Życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uchwały samorządów wyrażające „sprzeciw wobec ideologii LGBT” są zgodne z prawem

2019-08-16 10:06

Informacja prasowa

Kolejne samorządy przyjmują uchwały w których sprzeciwiają się kontrowersyjnemu i będącemu przedmiotem ożywionej debaty publicznej zestawowi poglądów na ludzką płciowość, seksualność, małżeństwo i rodzinę (zwanego hasłowo „ideologią LGBT”). Wbrew twierdzeniom Rzecznika Praw Obywatelskich, który zapowiedział ich zaskarżenie, uchwały są zgodne z zasadą praworządności i nie są dyskryminujące. Instytut Ordo Iuris wykazuje to w swojej opinii.

Brian Jackson/fotolia.com

W odpowiedzi na powtarzające się akty profanacji symboli religijnych, do których dochodziło podczas manifestacji organizowanych przez ruch LGBT oraz w reakcji na próby ideologizacji oświaty i kultury, których przejawem była Deklaracja LGBT+ ogłoszona przez prezydenta Warszawy, kolejne samorządy przyjmują stanowiska („przeciw ideologii LGBT”) w których sprzeciwiają się tego rodzaju praktykom.

Podejmowane przez samorządy uchwały wzbudziły „wielki niepokój” Rzecznika Praw Obywatelskich, który zapowiedział ich zaskarżenie do sądu. Zamówiona przez RPO ekspertyza, jak wynika z wypowiedzi jej autora, opiera się na próbie wykazania, że samorządy miałyby naruszyć zasadę praworządności (legalizmu), zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Z kolei sam Rzecznik twierdzi, że uchwały te mogą mieć charakter dyskryminujący.

Wobec „stanowczego sprzeciwu” RPO względem wspomnianych uchwał oraz zapowiedzi ich zaskarżenia, a także w związku z coraz liczniej pojawiającymi się w debacie publicznej komentarzami dotyczącymi tej sprawy, Instytut Ordo Iuris przygotował opinię w której dokonuje wstępnej analizy obu zarzutów (bezprawności i dyskryminacji). Pełne odniesienie się do argumentacji Rzecznika będzie jednak możliwe dopiero po poznaniu treści wspomnianej ekspertyzy oraz ewentualnym złożeniu zapowiadanych skarg.

„W przeciwieństwie do uchwał rady gminy o charakterze władczym – które wymagają jako podstawy prawnej zarówno art. 18 ustawy o samorządzie gminnym jak i odrębnej podstawy materialnej – kompetencja do uchwalenia uchwały niewładczej wynika z samego art. 18, o ile pozostaje w granicach zadań gminy. Stąd kluczowe jest stwierdzenie, czy dana uchwała ma niewładczy charakter i czy odnosi się do spraw pozostających w granicach zadań gminy. Kwestionowane przez RPO uchwały spełniają oba warunki i w konsekwencji należy je uznać za zgodne z zasadą praworządności wyrażoną w art. 7 Konstytucji” - zauważa mec. Rafał Dorosiński z Centrum Analiz Ordo Iuris.

Do podobnych wniosków dochodzi się analizując stanowiska rad powiatów i sejmików wojewódzkich, pomimo pewnych odrębności w zakresie uprawnień organów stanowiących na poszczególnych szczeblach samorządu terytorialnego.

Ponadto, chybionym jest enigmatyczny zarzut dyskryminacyjnego charakteru kwestionowanych przez RPO uchwał, m.in. z tego powodu, że w ich przypadku nie mamy do czynienia ani ze stosowaniem prawa wobec indywidualnych podmiotów będących adresatami norm prawnych, ani z kształtowaniem treści tych norm.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włącz się w nowennę!

2019-08-17 19:43

Beata Pieczykura

Pierwszego dnia nowenny przed uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej 17 sierpnia na Jasną Górę pielgrzymowały częstochowskie parafie Franciszka z Asyżu, Nawrócenia św. Pawła, Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych, św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, św. Jana Chrzciciela, Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Kaspra del Bufalo.

Beata Pieczykura/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Włącz się w nowennę!

Tego dnia na Jasną Góry przybyło również 350 pątników z parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Żarkach wraz z wikariuszem ks. Michałem Zimnym, w tej grupie wędrowały osoby z Myszkowa, Przybynowa i Żarek Letnisko, następnego dnia na Jasnej Górze pielgrzymi tej grupy uczestniczyli w Mszy św. i Drodze Krzyżowej, a do parafii powrócili 19 sierpnia. Czarnej Madonne pokłoniło się 65 pątników z parafii św. Jana Berchmansa w Gorzkowie – Trzebniowie z proboszczem ks. kan. Bogumiłem Kowalskim.

Przez dziewięć kolejnych wieczorów na Szczycie Jasnogórskim o godz. 18.30 jest odprawiana Msza św. z kazaniami, które w tym roku głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem