Reklama

Aspekty

Ślady wojny w Drzonowie

Lubuskie Muzeum Wojskowe w Drzonowie od początku swojego istnienia pielęgnuje pamięć o historii oręża naszej Ojczyzny oraz o bohaterach naszego regionu – Lubuszanach, którzy uczestniczyli w walkach na poszczególnych frontach II wojny światowej

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 35/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

II wojna światowa

Karolina Krasowska

Tadeusz Blachura prezentuje hełm z przestrzeliną, najprawdopodobniej odnaleziony na pobojowisku bitwy nad Bzurą

Tadeusz Blachura prezentuje hełm z przestrzeliną, najprawdopodobniej
odnaleziony na pobojowisku bitwy nad Bzurą

W 80. rocznicę wybuchu konfliktu muzeum przygotowało okolicznościową wystawę i mural, upamiętniające tragiczne dla Polski i całego świata wydarzenia, które rozpoczęły się 1 września 1939 r.

Wrzesień 1939

Zaraz po wejściu do muzeum po lewej stronie uwagę zwiedzającego zwraca tablica upamiętniająca Lubuszan odznaczonych Orderem Virtutti Militari, wśród nich zmarłego niedawno ppłk. Edwarda Jaworskiego. Tuż za tablicą znajduje się zmodernizowana sala ze stałą ekspozycją zatytułowaną „Żołnierz polski 1914-1945”.

Reklama

– Ekspozycja rozpoczyna się w 1914 r. I wojną światową. Pokazuje formacje, które w czasie konfliktu walczyły u boku Anglii, Francji i Rosji oraz Państw Centralnych – Cesarskich Niemiec i Austro-Węgier. Później jej narracja przesuwa się na okres międzywojenny, jednak ze wskazaniem na wrzesień 1939 r. Wystawę tworzą mundury, a także przegląd broni białej, łącznie z bardzo charakterystyczną polską szablą kawaleryjską wzór 1934. Zobaczyć można także zdekompletowany, ale doskonałej jakości ręczny karabin maszynowy polskiej produkcji browning wz. 1928, broń krótką, a także hełm niemiecki wz. 1916, ale używany w 1939 r. w 10. Brygadzie Kawalerii Zmotoryzowanej wówczas płk. Maczka. Natomiast w głębi znajduje się hełm francuski pamiętający jeszcze czasy I wojny światowej wz. 1915 „Adrian”. Takie hełmy używała we wrześniu 1939 r. kawaleria polska – mówi kustosz Tadeusz Blachura, kierownik Działu Historii Wojskowości LMW.

Hełm spod Bzury

Dalszą część wystawy stanowią eksponaty pochodzące stricte z kampanii wrześniowej: umundurowanie, uzbrojenie i wyposażenie. W posiadaniu muzeum znajduje się hełm z przestrzeliną, który najprawdopodobniej został odnaleziony na pobojowisku jednego z największych polsko-niemieckich starć kampanii wrześniowej – bitwy nad Bzurą. Jest on jednym z elementów tworzących okolicznościową wystawę, którą od 1 września będzie można oglądać w LMW z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. – Hełm robi wrażenie. Ma na sobie ślad wojny, a takie rzeczy najbardziej przemawiają do wyobraźni. Proszę zwrócić uwagę, że ta manierka na wystawie jest ładna, pocisk jest ładny, maska gazowa również, ale jeżeli na danym obiekcie są ewidentne ślady wojny, to wówczas jest to rzecz bezcenna – mówi o hełmie Blachura.

Ważne miejsce w nowych, znakomicie oświetlonych gablotach zajmują pistolety VIS, czyli – jak mówi kustosz – ikona polskiej armii przedwrześniowej i polskiego przemysłu zbrojeniowego. Wspomniana broń prezentowana jest w trzech odsłonach: egzemplarz prototypowy (którego wyprodukowano ponad 100 sztuk), egzemplarz produkowany przez Polskę w liczbie 45-50 tys. i trzeci – produkowany przez Niemców po przejęciu Fabryki Broni w Radomiu w liczbie ponad 300 tys. Warto dodać, że z owej fabryki wyszedł również karabinek Mauser wz. 1929, który we wrześniu 1939 r. stanowił podstawowe uzbrojenie jednostek kawalerii, artylerii oraz saperów. W latach 1930-39 wyprodukowano ok. 400 tys. sztuk tego typu broni. W LMW swoje miejsce znalazł w sąsiedztwie pistoletów VIS-a. Z taką bronią, jak również z karabinami Mauser wz. 1898, żołnierz polski 1 września poszedł w bój z Niemcami.

Pamiątki po kombatantach

Reklama

W tym roku przypada 80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Z tej okazji muzeum przygotowało okolicznościową wystawę poświęconą Lubuszanom – uczestnikom II wojny światowej. – Pokażemy pamiątki po kombatantach, którzy po 1945 r. osiedli na naszej ziemi, a w czasie wojny walczyli na różnych frontach. Przede wszystkim na froncie wschodnim, a mam tu na myśli I i II Armię Wojska Polskiego, w Afryce Północnej, Europie Zachodniej (1. Dywizja Pancerna gen. Maczka, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, lotnicy i marynarze polscy, którzy służyli na wypożyczonych przez Royal Navy jednostkach pływających). To wszystko tworzy przebogate, aczkolwiek ciężkie i trudne dzieje polskiego żołnierza. Wielu do Ojczyzny nie dotarło, natomiast sporo tych, którym udało się przeżyć wojnę, osiadło na Ziemi Lubuskiej. I albo oni, albo ich spadkobiercy przez lata przekazywali nam pamiątki, którymi będziemy się starali zobrazować trud i wysiłek polskiego żołnierza, a zwłaszcza Lubuszan w walce o wyzwolenie Rzeczypospolitej – opowiada Tadeusz Blachura. A na wystawie znajdą się zdjęcia, odznaczenia, mundury, broń, a także dioramy modelarza z Bytomia Odrzańskiego Adama Gawlika, prezentujące sceny m.in. z wojennych wydarzeń 1939/40 r.

Działalność edukacyjna

Lubuskie Muzeum Wojskowe w Drzonowie oprócz działalności upamiętniającej historię oręża polskiego prowadzi również działalność edukacyjną wśród dzieci i młodzieży. – Oprócz samego zwiedzania proponujemy ofertę edukacyjną – lekcję żywej historii, gdzie poznajemy od środka wybrane eksponaty ciężkiego sprzętu wojskowego, a przygodę z muzeum rozpoczynamy od poznawania kolejnych ekspozycji stałych i czasowych. We wrześniu tego roku szczególną uwagę zwrócimy na nową wystawę, która będzie dokumentować udział Lubuszan w nie tylko wrześniowych, ale również późniejszych walkach. Będzie to nowa karta historii regionalnej, jak dotąd zupełnie niepoznanej. Myślę, że będzie to dużym zaskoczeniem dla grup szkolnych, dla uczniów biorących udział w wycieczkach i bodźcem, żeby jeszcze szerzej poznać historię globalną – trudne czasy II wojny światowej i udział Polaków w tych niezwykle ciężkich walkach – mówi Magdalena Poradzisz-Cincio z Działu Sztuki i Promocji LWM.

W 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej na jednym z pawilonów LMW powstaje okolicznościowy mural przedstawiający polski schron bojowy z okolic Nowogrodu oraz armatę 76 mm tzw. putiłówkę, zaś na drzwiach Krzyż Virtutii Militari. Wykonawcą muralu jest Łukasz Chwałek ps. WAEK. Inicjatywa została realizowana w ramach projektu „Malujemy mural” – warsztaty i zajęcia.

* * *

Piotr Dziedzic, dyrektor Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie:
– Pomyśleliśmy, że 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej poświęcimy uczestnikom konfliktu, którzy po wojnie zamieszkali w naszym regionie. Mamy dużo materiałów o dowódcach i oficerach wyższej rangi, a chcielibyśmy tę wystawę poświęcić zwykłym żołnierzom, którzy brali udział na wszystkich frontach II wojny światowej. Wystawa ma charakter otwarty, więc w każdej chwili można dodać do niej kolejne materiały nt. uczestników konfliktu, pochodzących z naszego regionu. Jeśli uda nam się zgromadzić odpowiednią ilość informacji i będziemy mieli środki, to w najbliższych latach będziemy się starać wydać publikację poświęconą lubuskim bohaterom II wojny światowej.

2019-08-27 12:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent: propaganda sowiecka próbuje nazywać atak 17 września ochroną, ale to nieprawda

2020-09-17 15:44

[ TEMATY ]

II wojna światowa

Andrzej Duda

PAP/Wojtek Jargiło

Propaganda najpierw sowiecka, a później rosyjska próbuje nazywać atak 17 września 1939 r. ochroną dla mieszkańców Białorusi i Ukrainy, ale to nieprawda - podkreślił w czwartek w Wytycznie (Lubelskie) prezydent Andrzej Duda podczas obchodów 81. rocznicy sowieckiej napaści na Polskę.

"81 lat temu zniszczona została wolna i niepodległa Polska, 81 lat temu najeźdźcy niemieccy i sowieccy zniszczyli byt państwa polskiego - wyśnionego i wywalczonego przez pokolenie powstańców styczniowych, a później ich dzieci, wnuków, którzy tę niepodległą Polskę, brocząc własną krwią zdołali odzyskać" - podkreślił prezydent.

Jak zaznaczył Polska nie miała szans obronić się wobec agresji dwóch największych wówczas potęg militarnych - nazistowskich Niemiec i sowieckiej Rosji.

"Dzisiaj rosyjska, a wcześniej sowiecka propaganda, próbuje nazywać tamten brutalny atak sowieckiej agresji ochroną dla mieszkańców Białorusi, Ukrainy. Wszyscy doskonale wiemy, że to nieprawda, a to miejsce jest najlepszym tego dowodem" - powiedział Andrzej Duda.

Zwrócił także uwagę na rolę elitarnego Korpusu Ochrony Pogranicza w walkach we wrześniu 1939 r., którego żołnierze - jak stwierdził - dali wówczas dowód męstwa, broniąc Polski i mieszkańców. (PAP)

autor: Mateusz Roszak, Renata Chrzanowska

CZYTAJ DALEJ

Rzym: zmarł o. Kazimierz Przydatek SJ, opiekun polskich pielgrzymów

2020-09-28 19:13

[ TEMATY ]

śmierć

jezuici

©MaverickRose – stock.adobe.com

W Rzymie zmarł ojciec Kazimierz Przydatek, wieloletni duszpasterz Polaków w Rzymie i współpracownik Radia Watykańskiego, jezuita. Był związany z rozgłośnią papieską od 1967 do 1981 roku. Od 1970 roku przez cztery lata prowadził cykl pogadanek teologiczno-ascetycznych w rubryce Kurs wiedzy religijnej. Podejmował m.in. tematy: sakramentów, Pisma Świętego, stworzenia, istoty Boga, duszy ludzkiej, grzechu, cierpienia i odkupienia.

O. Kazimierz urodził się w 1933 r. Był synem kpt. Adama Przydatka rozstrzelanego przez Sowietów 16 kwietnia 1940 r. w Katyniu. Wraz z mamą, babcią oraz rodzeństwem został wywieziony na Syberię, gdzie cała rodzina żyła w skrajnie trudnych warunkach. Mama zmarła z wycieńczenia w 1944 r. Do Polski wrócił w 1947 roku. W 1950 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Został wyświecony na kapłana w kościele św. Andrzeja Boboli w Warszawie w 1960 r. przez bp. Zygmunta Choromańskiego. Po dwóch latach pracy z młodzieżą zakonną wyjechał na leczenie i dalsze studia do Rzymu, gdzie uzyskał doktorat z teologii.

W 1974 r. został powołany na sekretarza Roku Świętego 1975, po czym, z nominacji Pawła VI był członkiem Konsulty Duszpasterskiej przy Watykanie i przez kolejne 10 lat zajmował się polskimi pielgrzymami przyjeżdżającymi do Rzymu. Był pierwszym dyrektorem Ośrodka „Corda Cordi” i Domu Pielgrzyma przy via Pfeiffer 13 w Rzymie. W tym okresie niemal codziennie spotykał Jana Pawła II i organizował jego spotkania z polskimi pielgrzymami. Był świadkiem zamachu na papieża 13 maja 1981 roku i natychmiast zorganizował na Placu św. Piotra modlitewne czuwania w intencji Jana Pawła II, ustawiając na pustym tronie papieskim obraz Matki Bożej Częstochowskiej wykonany z nasion – dar pielgrzymów z Wielkopolski, na którym widniały litery: SOS.

Od 1986 roku był rektorem kościoła św. Andrzeja na Kwirynale, gdzie spoczywa ciało św. Stanisława Kostki, patrona Polski. Równolegle przez kilkadziesiąt lat był kapelanem w jednym z rzymskich szpitali. Następnie mieszkał i pracował w przy kościele del Gesù w Rzymie. Potem przeniósł się do Neapolu, gdzie był duszpasterzem i spowiednikiem w jezuickim kościele Il Gesù nuovo. Ostatnie lata swojego życia spędził w infirmerii Towarzystwa Jezusowego przy rezydencji św. Piotra Kanizego w Rzymie.

CZYTAJ DALEJ

Soboń: porozumienie ws. górnictwa jest korzystne nie tylko dla Śląska, ale dla całej UE

2020-09-30 08:49

[ TEMATY ]

polityka

górnictwo

wpolityce.pl

Będziemy przekonywać Komisję Europejską, że porozumienie ws. górnictwa jest korzystne nie tylko dla Śląska, ale dla całej UE - mówił w środę wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Dodał, że alternatywą jest restrukturyzacja kopalń, która nie ma szans na uzyskanie zgody społecznej.

Soboń był pytany w Polskim Radiu 24 o wymaganą akceptację porozumienia przez Unię Europejską, ponieważ zakłada ono udzielenie pomocy publicznej. W odpowiedzi zapewniał, że Komisja Europejska będzie przekonywana, iż zawarte porozumienie jest korzystne "nie tylko dla Polski, nie tylko dla Śląska, ale w ogóle dla całej Unii Europejskiej" i "gwarantują dwa cele" związane z polityką klimatyczną UE.

"Z jednej strony likwiduje de facto import węgla spoza Unii Europejskiej do Unii Europejskiej, bo ten import przestaje się opłacać. Po drugie, to jest stabilne paliwo, stabilne ceny dla elektroenergetyki zawodowej, która dzięki temu może inwestować w inne źródła zasilania, budując na przykład źródła oparte na odnawialnych źródłach energii" - powiedział.

Odnosząc się do kwestii notyfikacji pomocy publicznej, zaznaczył, że "mechanizm" udzielania takiej pomocy jest znany Komisji Europejskiej, gdyż "przećwiczyli go choćby Niemcy". "Ale po drugie, on działa jak suwak. To znaczy nie zawsze ta sytuacja będzie wymagała dopłat. Jeśli sytuacja cen rynkowych, a mamy tutaj okresy koniunktury i dekoniunktury, będzie oznaczała, iż w Polsce ta produkcja jest tańsza, niż ceny na rynku, no to ten mechanizm będzie działał w drugą stronę, to znaczy te pieniądze będą trafiały do budżetu, a nie z budżetu" - wyjaśniał.

Dopytywany, czy "nie spodziewa się, aby Unia Europejska zakwestionowała to porozumienie", Soboń odparł: "Będziemy je tak konstruować, aby przekonać Komisję Europejską, bo alternatywą jest operacyjna restrukturyzacja poszczególnych spółek górniczych, która jest bardzo wrażliwa społecznie, a to bardzo delikatne słowa, których używam, bo z całą pewnością ona w zgodzie społecznej się wtedy nie ma szans odbyć". Wiceminister aktywów państwowych zaznaczył, że "wartością jest to, że mamy datę, mamy proces, że robimy to w zgodzie społecznej".

W ubiegłym tygodniu powołany przez górnicze związki zawodowe Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy i delegacja rządowa podpisały porozumienie ws. zasad i tempa transformacji górnictwa. Ustalono, że ostatnia kopalnia węgla kamiennego w Polsce ma zakończyć działalność w 2049 r. Obecnie pracujący górnicy mają mieć zagwarantowaną pracę do emerytury, a jeśli nie będzie to możliwe – zostaną objęci osłonami socjalnymi. Rząd powoła pełnomocnika ds. społeczno-gospodarczej transformacji terenów pogórniczych. Treść porozumienia wejdzie w życie po notyfikacji przez Komisję Europejską. (PAP)

rud/ mmu/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję