Reklama

Częstochowa: Grand Prix dla filmu „Pilecki” na X Polonijnym Festiwalu Medialnym

2015-11-07 11:04

rk / Częstochowa / KAI

zwiastun filmu

Film „Pilecki” w reż. Mirosława Krzyszkowskiego otrzymał Grand Prix X Polonijnego Festiwalu Multimedialnego „Polskie Ojczyzny 2015” w Częstochowie. Fabularyzowany dokument, który powstał wyłącznie dzięki darowiznom, opowiada historię słynnego rotmistrza, więźnia Auschwitz, zabitego przez władze komunistyczne w 1948 roku w mokotowskim więzieniu.

Na tegoroczną edycję festiwalu zgłoszono 44 filmów i programów telewizyjnych, 21 programów radiowych, 5 programów multimedialnych oraz kilkadziesiąt portali internetowych, ukazujących życie Polaków w ponad 15 krajach świata m.in. w Australii, Botswanie, Boliwii, Gruzji, Kanadzie, Macedonii, Niemcach, Rosji, Szwecji, Togo, Ugandzie, Ukrainie, Wielkiej Brytanii, Zimbabwe i oczywiście w Polsce.

Jury za najlepszy uznało film „Pilecki” w reżyserii Mirosława Krzyszkowskiego, przyznając mu Grand Prix tegorocznego festiwalu. Łącznie przyznano kilkadziesiąt nagród w kategoriach: film fabularny, dokumentalny, program telewizyjny, program radiowy, program multimedialny i strony internetowe.

Specjalne nagrody w związku z głównym przesłaniem festiwalu – „Duchowni Katoliccy - Ambasadorami Polonii Świata” – otrzymały filmy „Posługa misyjna w krainie słoni” - reż. o. Mirosław Wołodko (Togo) i „Urodziłem się, aby latać…” - reż. Afram Multimedias SVD, oraz „Światem rządzi Bóg” - reż. Krzysztof Tadej, „Częstochowa lata 80. XX wieku” - reż. Krzysztof Kasprzak i Na misjach medialnych w Australii” - reż. Ks. Marian Szablewski CR (Australia).

Reklama

Zdaniem reżysera „Pileckiego” Mirosława Krzyszkowskiego, nagroda jest uhonorowaniem Stowarzyszenia Auschwitz Memento, osób, które tworzyły Projekt „Pilecki” oraz tych wszystkich, którzy wpłacili pieniądze, by ten film mógł powstać.

„Pilecki” to dokument fabularyzowany, przedstawiający historię rotmistrza Witolda Pileckiego, od czasów jego młodości, poprzez działania w czasie II wojny światowej, aż do uwięzienia i śmierci. Premiera kinowa odbył się 25 września br. W tytułową rolę rotmistrza Witolda Pileckiego wcielił się Marcin Kwaśny. W warstwie dokumentalnej filmu występuje Andrzej Pilecki - syn rotmistrza.

Producentem filmu jest Stowarzyszenie Auschwitz Memento z Oświęcimia, a dystrybutorem firma KONDRAT-MEDIA.

Organizatorami Polonijnego Festiwalu Multimedialnego „Polskie Ojczyzny 2015” są Fundacja Polska-Europa-Polonia z Warszawy oraz Akademia Polonijna i Światowe Stowarzyszenie Dziedzictwa Kulturowego Polonii w Częstochowie.

Tagi:
nagroda

Wręczono „Londziny”

2019-11-19 12:18

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 47/2019, str. 5

Bronisław Chrobak z Pisarzowic – antykomunistyczny opozycjonista, radny wilamowicki, członek Akcji Katolickiej – został laureatem XXI edycji nagrody starosty bielskiego im. ks. Józefa Londzina. Uroczysta gala odbyła się 8 listopada w Bielskim Centrum Kultury

Jarosław Jesionka
Laureaci na scenie

W gronie osób nominowanych znalazło się sześć kobiet i pięciu mężczyzn. Wśród nich był ks. Cezary Dulka, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Bestwinie – inicjator renowacji konserwatorskiej prowadzonej w miejscowym kościele, współpracownik Muzeum Regionalnego, Towarzystwa Miłośników Ziemi Bestwińskiej i stowarzyszenia na rzecz osób upośledzonych umysłowo Razem, mocno zaangażowany w działalność parafialnej grupy teatralnej i chóru Ave Maryja. Jego kandydaturę wytypowała gmina Bestwina. Struktury administracyjne Buczkowic reprezentowała Maria Dobija, przewodnicząca Koła Emerytów, Rencistów i Inwalidów nr 17 w Rybarzowicach. Tym zgłoszeniem doceniono jej aktywność na polu społecznym i kulturalnym. Dla włodarzy gminy Czechowice-Dziedzice społecznikiem godnym wyróżnienia stała się Barbara Bielaczyc, znana ze swej muzyczno-literackiej pasji, którą rozwija poprzez organizację szeregu festiwali, stworzenie Teatru Muzycznego Movimento oraz przeszczepienie na miejscowy grunt Krakowskiego Salonu Poezji i Festiwalu Poezji Słowiańskiej. Dla gminy Jasienica taką osobą stała się Maria Szubert, założycielka grupy Szwarne Dziecka i kierowniczka zespołu folklorystycznego Jasieniczanka. Z kolei przedstawicielem gminy Jaworze został Stanisław Hoczek, emerytowany nauczyciel matematyki z Jaworza, przewodnik górski, instruktor łucznictwa, współzałożyciel świętującego ćwierćwiecze istnienia Uczniowskiego Klubu Sportowego Dziesiątka. Dla kozian takim regionalnym bohaterem okazał się Adam Hałat, podróżnik i autor książek, których bohaterowie związani są z miejscem ich zamieszkania. Po stronie gminy Porąbka taką samą rolę odegrała Barbara Gacek, choreograf Zespołu Regionalnego Porąbczanie, który znany jest m.in. z tego, że raz w miesiącu dba o oprawę muzyczną niedzielnej liturgii w miejscowym kościele. W gronie nominatów znalazł się również Jacek Żaba – fotograf, działacz Polskiego Związku Narciarskiego, redaktor „Gazety Szczyrkowskiej” (gmina Szczyrk), oraz Bożena Tobiasz – współorganizatorka Konkursu Palm, koncertu Pieśni Patriotycznych, pielgrzymek, rajdów, aktywnie wspomagająca działanie lokalnej Młodzieżowej Orkiestry Dętej (gmina Wilkowice).

Sylwetki osób nominowanych zostały przedstawione w materiale filmowym, który wyświetlono podczas gali.

Po prezentacji każdą z nich wywoływał na scenę konferansjer imprezy – aktor Kuba Abrahamowicz. – Osoby nominowane pomnażają uniwersalne wartości, kulturowy dorobek, wszystko to, co stanowi o sile i pięknie naszych małych ojczyzn. I za to wam dziękuję – mówił starosta bielski Andrzej Płonka. Wśród gości gali konkursu znalazł się bp Roman Pindel, parlamentarzyści, samorządowcy i społecznicy. Uroczystość uświetnił swym występem chór Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej, a całość zwieńczył żywiołowym koncertem zespół Golec uOrkiestra.

Nagroda im. ks. Józefa Londzina to laur Starosty Bielskiego wręczany nieprzerwanie od 1999 r. osobom zasłużonym na niwie społecznej i kulturalnej. Nominację przyznają poszczególne samorządy gmin Powiatu Bielskiego. Wyróżnienie to służy m.in. upamiętnieniu postaci ks. J. Londzina (1862-1929), redaktora „Gwiazdki Cieszyńskiej”, prezesa Zarządu Głównego Macierzy Szkolnej dla Księstwa Cieszyńskiego i burmistrza Cieszyna. Do tej pory liczba osób nominowanych do najwyższego lauru przekroczyła już 200.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Powstaniec ks. Wyszyński

Witold Dudziński
Edycja warszawska 31/2011

Powstanie Warszawskie, które wybuchło w stolicy, nie ominęło Puszczy Kampinoskiej. Pomoc powstańcom z puszczy niósł ówczesny kapelan AK ks. Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Polski

Powojenna działalność kard. Stefana Wyszyńskiego jest powszechnie znana. „Non possumus” rzucone władzom PRL, czas internowania, Śluby Jasnogórskie Narodu Polskiego, uroczystości milenijne - te wydarzenia z dziejów polskiego Kościoła kierowanego przez Prymasa Tysiąclecia zdają się być dobrze zapamiętane w zbiorowej pamięci. Przyczyniły się do tego liczne publikacje, książki, a nawet (trzeba przyznać - nieliczne, choć działające na wyobraźnię) filmy czy sztuki teatralne.
Natomiast w znacznie mniejszym stopniu utrwalił się w świadomości społecznej obraz ks. Stefana Wyszyńskiego jako duszpasterza, wykładowcy tajnych uniwersytetów i kapelana Armii Krajowej. Prawie zupełnie nieznana jest jego działalność w czasie powstania, tymczasem w pomoc powstańcom w Kampinosie był zaangażowany od godziny „W” aż do zakończenia walk.
„Podtrzymywałem na duchu strwożonych sytuacją przyfrontowego życia głównie modlitwą do Matki Bożej” - tak Prymas wspominał swój pobyt w Laskach po latach.
Pomagał nie tylko duchowo. Zajmował się chorymi, ale także razem ze współpracownikami chodził po lesie, zbierając rannych. - W jego obecności wszyscy czuli się bezpieczni - mówiła po latach s. Róża Szewczuk, franciszkanka służebnica Boża z Zakładu dla Ociemniałych w Laskach.
Kiedy w 1976 r. święcił tam tablicę upamiętniającą powstańców, zauważył, że pomimo wielu niebezpiecznych sytuacji nikt przebywający w ośrodku nie został nawet ranny. „Czasami pociski obcinały gałęzie, a jednak nie tykały ludzi” - wspominał.
Dziś materialnych śladów pobytu przyszłego prymasa Polski w Laskach nie ma zbyt wiele. - Konspiracja nie sprzyjała np. fotografiom - mówi franciszkanka, s. Rut Wosiek, opiekująca się w Laskach archiwum. W tym ważnym dla Prymasa Tysiąclecia miejscu, na skraju Puszczy Kampinoskiej pozostały tylko budynki, gdzie niegdyś mieszkał i działał.

Powstanie w Laskach

Powstały w 1922 r. z inicjatywy s. Róży Czackiej zakład stał się w czasie okupacji ośrodkiem pomocy także dla partyzantów. Szukali tu pomocy nocą, w dzień zajeżdżało gestapo, tropiąc poszukiwanych. Jeden z budynków - jak opisuje Ewa Czaczkowska, biografka Prymasa Tysiąclecia - zajmowali niemieccy żandarmi, a w innych, pod ich bokiem, ukrywali się uciekinierzy. W ośrodku produkowano miny dla partyzantów, prowadzono nasłuch radiowy.
Ks. Stefan Wyszyński bywał w Laskach już wcześniej: w 1926 r. przywiózł go po raz pierwszy ks. Władysław Korniłowicz, kapelan ośrodka, uważany przez ks. Wyszyńskiego za ojca duchowego. W 1942 r. ks. Wyszyński trafił tu spod Zamościa, skąd musiał uciekać poszukiwany przez nazistów.
Gdy wiosną 1944 r. ks. Wyszyński został kapelanem AK, przyjął pseudonim Radwan III. - Sam przyjmowałem od niego przysięgę i zlecałem zadania do wykonania - wspominał po latach ks. Jerzy Baszkiewicz, naczelny kapelan kampinoskiej AK. Późniejszy Prymas nie brał udziału w akcjach bojowych. - Może dlatego, że miałem do dyspozycji jeszcze pięciu innych kapelanów - mówił ks. Baszkiewicz.
Kiedy jednak akowcy szli do akcji, ks. Wyszyński w ich intencji prowadził nocne adoracje Najświętszego Sakramentu.

Na front do Matki Bożej

W przeddzień wybuchu powstania ks. Wyszyński poświęcił szpitalik, do którego za chwilę trafili ranni. Odtąd, przez całe powstanie sprawował opiekę duchową nad rannymi powstańcami. Odprawiał Msze św., spowiadał, rozgrzeszał, przygotowywał na śmierć. - Ranni wszystkie swoje pragnienia zawierzali księdzu profesorowi, prosili nawet, żeby był przy ich operacjach - mówiła s. Róża Szewczuk.
Operacje przeprowadzane przez dr. Kazimierza Cebertowicza trwały niekiedy dzień i noc. „Nieraz całymi godzinami wystawaliśmy z lekarzami przy tych, którzy nie bali się kul, ale bali się lancetu lekarskiego” - wspominał po latach Prymas. Wielokrotnie wspominał też młodych powstańców - Janka, szesnastolatka z Wileńszczyzny, który umierając śpiewał pieśni maryjne, albo dziewiętnastoletniego Zdzisia, który po ciężkim postrzale w brzuch „poszedł na front do Matki Bożej”. Mjr Józef Krzyczkowski, „Szymon”, dowódca Grupy Kampinos AK, dorzucił we wspomnieniach m.in. siedemnastoletniego Rysia z przestrzelonym płucem, którym zajął się ks. Wyszyński, widząc bezradność w oczach pielęgniarki.

Prawo do ojczyzny

Temat powstania pojawiał się wielokrotnie w homiliach Prymasa. Powstanie - jak zwraca uwagę Grzegorz Górny, autor opracowania o wojennych losach ks. Wyszyńskiego - zmieniło jego stosunek także do Warszawy. „Od chwili Powstania nie mogę rozstać się z myślą, że po Warszawie trzeba chodzić z wielką czcią - pisał w liście duszpasterskim w 1949 r. - Chodząc po ulicach stolicy, pamiętajmy, że jest to miasto, w którym zginęło 300 tys. warszawian. Najlepsza młodzież obmyła swoją krwią bruki tego miasta. Tak się miłuje. (...) Przez taką miłość zyskuje się prawo do ojczyzny”.
Laski stały się istotną częścią jego życia. Najpierw pociągała go atmosfera miejsca - otwartość na drugiego człowieka oraz praca nad intelektualnym pogłębianiem wiary połączona z franciszkańską prostotą. Potem także wspomnienia wydarzeń wojennych i powstańczych. - Laski na zawsze stały się dla kard. Wyszyńskiego ważnym miejscem. Mieszkał tutaj, a potem bywał niemal do śmierci - mówi Maria Bryzgalska, warszawska przewodniczka.
- Gdy już tu nie mieszkał, to przywoził tu gości jak do swojego domu. Odbywał tu ważne rozmowy, m.in. z posłami koła „Znak” - mówi s. Rut. Niepozorny, parterowy domek, stylizowany na starą chłopską chatkę, a dobudowany do kaplicy, w którym Prymas prowadził rozmowy, stoi do dziś. Przyjeżdżał też na cmentarz w Laskach, gdzie spoczywa ks. Korniłowicz. - Czasami o tych wizytach nikt nie wiedział. Samochód zatrzymywał się w lesie, a potem odjeżdżał. Innym razem Prymas przed odjazdem odwiedzał siostry - dodaje s. Rut.

Ślady po Prymasie

Materialnych śladów pobytu przyszłego prymasa Polski w Laskach nie ma wiele. Pozostały budynki, gdzie mieszkał. A także anegdotki. Podobno pewnego razu, gdy Niemcy nie znaleźli ks. Wyszyńskiego gdzie indziej, przyjechali do Lasek. Ksiądz był na spacerze. Poszukujący trafili na kapłana, ale nie wiedzieli, jak wygląda, więc spytali, gdzie mieszka prof. Wyszyński. Ten bez namysłu wskazał im dom, gdzie mieszkał, i poszedł w drugą stronę.
Ks. Stefan Wyszyński mieszkał w Laskach w trzech miejscach. - W czasie wojny w tzw. hoteliku i w drewnianym domku dziś zajmowanym przez nauczycieli z Zakładu - mówi s. Rut, archiwistka. - Po wojnie zatrzymywał się w tzw. bibliotece domu rekolekcyjnego - w pokojach, gdzie wcześniej mieszkał ks. Korniłowicz.
Do dziś stoją budynki, gdzie mieścił się szpital powstańczy, kaplica, w której ks. Wyszyński najczęściej odprawiał Msze św. W niezbyt efektownym „hoteliku” można wskazać okno należące do pokoju, który zajmował. Drewniany domek nieopodal kaplicy nie jest już dziś drewniany, przemurowano go. W dawnym pokoju ks. Korniłowicza nie ma śladu po ks. Wyszyńskim, ale są rzeczy, fotografie, książki należące niegdyś do jego ojca duchowego. W Laskach Prymas Tysiąclecia jest przede wszystkim w ludzkich myślach i we wspomnieniach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Zapal Światło Wolności” – IPN przypomina o ofiarach stanu wojennego

2019-12-10 18:01

ar, IPN / Warszawa (KAI)

IPN zachęca wszystkich do udziału w akcji „Zapal Światło Wolności”. W inicjatywie może wziąć udział każdy. Wystarczy 13 grudnia, o godz. 19:30, zapalić świeczkę w oknie lub wirtualnie na stronie swiatlowolnosci.ipn.gov.pl.

J. Żołnierkiewicz/pl.wikipedia.org

„Światło Wolności” zapłonie w oknach prezydenta RP Andrzeja Dudy, który objął akcję honorowym patronatem, abp. Celestino Migliore, nuncjusza apostolskiego w Polsce i abp. Stanisława Gądeckiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. Udział w kampanii zapowiedział również Prymas Polski Wojciech Polak.

Na Pl. Piłsudskiego w Warszawie, 13 grudnia o godz. 19.00, odbędzie się wspólna modlitwa za ofiary stanu wojennego, którą poprowadzi ks. Jan Sikorski.

W ramach akcji 9 grudnia, o godz. 11.00, został odsłonięty okolicznościowy mural na ścianie przy ul. Mariańskiej (okolice Ronda ONZ) w Warszawie, natomiast 13 grudnia wieczorem napis upamiętniający ofiary stanu wojennego zabłyśnie na Stadionie Narodowym.

Akcja „Zapal Światło Wolności” nawiązuje do gestu solidarności, jaki wobec Polaków żyjących w stanie wojennym, w Wigilię Bożego Narodzenia 1981 roku, wykonały rzesze mieszkańców ówczesnego wolnego świata. Na znak jedności z rodakami świecę w oknie Pałacu Apostolskiego w Watykanie zapalił papież Jan Paweł II. Do postawienia w oknach świec wezwał wówczas również prezydent USA Ronald Reagan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem