Reklama

Media

Ukraina: 25 lat Katolickiego Programu Radiowego we Lwowie

We Lwowie 25-lecie istnienia obchodzi Katolicki Program Radiowy. Jest to pierwszy taki program, jaki powstał po upadku Związku Radzieckiego i reaktywowaniu struktur Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie.

[ TEMATY ]

radio

Ukraina

Facebook

Początki programu sięgają roku 1991, kiedy to po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości pojawiła się możliwość emitowania polskojęzycznego programu o charakterze religijnym. Audycja początkowo trwała godzinę. Realizowana była w studiu publicznego radia lwowskiego na Wysokim Zamku. Po pewnym czasie została przeniesiona do prywatnego Radia Niezależnost 106,7 FM, w którym nadawana jest po dzień dzisiejszy.

Tak początki działalności radiowej we Lwowie wspomina biskup senior diecezji charkowsko-zaporoskiej Marian Buczek, związany z programem od początku jego istnienia: „Ludzie religijnego radia w języku polskim tutaj do tego czasu nie słyszeli. Przekazywało się informacje z Kościoła lwowskiego, z Ukrainy, ale tak samo z Polski i z Kościoła powszechnego. Tak zresztą jest do dzisiaj, bo takie jest zadanie radia. Księża, którzy się tym zajmowali, dobierali sobie ludzi, a ci ludzie jako świeccy wolontariusze bardzo się w tym udzielali i to jest wielka zasługa naszego radia”.

Reklama

Aktualnie program trwa dwie godziny i nadawany jest w każdą niedzielę od godz. 19.00 do godz. 21.00. Ma charakter magazynu radiowego i skierowany jest do dzieci, młodzieży, dorosłych i osób starszych. O godz. 20.00 można wysłuchać bloku informacyjnego z życia Kościoła na świecie i na Ukrainie. Program nadawany jest w języku polskim, a redagowany przez wolontariuszy.

2016-10-29 19:46

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp S. Szewczuk na swoje 50-lecie: “Proszę Boga, aby pomagał mi pełnić misję, którą mi powierzył”

2020-05-05 16:51

[ TEMATY ]

Ukraina

grekokatolicy

szewczuk

pl.wikipedia.org

Proszę Boga, abym z Jego pomocą pełnił tę swoją misję życiową, którą On mi powierzył, nie zostawiając niczego sobie – powiedział arcybiskup większy kijowsko-halicki Swiatosław Szewczuk. W przededniu swych 50. urodzin, przypadających 5 maja, udzielił on obszernego wywiadu dziennikarce ukraińskiego programu „Żywa Telewizja” Marynie Tkaczuk. Opowiedział w nim o swoim życiu i posłudze, przedstawił swe nadzieje na przyszłość Kościoła i narodu ukraińskiego.

Odpowiadając na pytanie o przeżyte dotychczas lata zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) zwrócił uwagę, że ważne jest nie tyle to, ile lat ma się w swoim życiu, ile to, ile jest życia w tych latach. „Mogę powiedzieć, że życia w tych pięćdziesięciu latach było dużo. I chcę podziękować Panu Bogu za te wszystkie aktywne chwile życiowe, jakimi On mnie obdarzył aż do dnia dzisiejszego” – powiedział jubilat.

Wyraził następnie przekonanie, że „spieszył się żyć”, gdyż już w młodym wieku wziął na swe barki wiele obowiązków i dużą odpowiedzialność. „Zawsze miałem takie poczucie, że «żyję na kredyt», że Pan Bóg udzielił mi pewnego kredytu: czy to były jakieś wydarzenia, czy ludzie, których w swoim czasie postawił koło mnie, czy kredyt darów bądź zdolności, które ma zresztą każdy człowiek” – wyjaśnił rozmówca programu telewizyjnego.

Zapewnił, że w największym stopniu odczuwał kredyt zaufania, jakie okazywali mu ci, którzy zawsze go otaczali, a więc rodzice i krewni. „To oni pozwalali mi odczuć i zrozumieć, że ufają mi” – wspominał arcybiskup. Podkreślił, że największym darem czy kredytem, jaki otrzymał w życiu, jest wiara w Boga. „Jest to dar, który otrzymałem od swej rodziny, od swych rodziców, od babci i dziadka” – stwierdził z przekonaniem zwierzchnik UKGK. Dodał, że podobnie jak św. Paweł uważa się za dłużnika wobec tych ludzi, którzy być może nie wierzą jeszcze w Boga.

Ze szczególną wdzięcznością wspomniał o możliwości kształcenia się za granicą i w tym kontekście opowiedział o swym wielkim pragnieniu wiedzy. Chodzi zwłaszcza o teologię, której głód był, według niego, owocem warunków, w jakich działał w czasach jego młodości prześladowany Kościół greckokatolicki. „Gdy już można było się uczyć, zawsze uczyłem się z tą myślą, że robię to dla kogoś, nie dla siebie” – stwierdził abp Szewczuk. Zauważył, że w latach dziewięćdziesiątych XX wieku wielu seminarzystów, wiele młodych chłopców i dziewcząt chciało oddać swoje życia Bogu, ale nie wszyscy z nich mogli zdobywać wiedzę za granicą.

Wspomniał następnie, że jego posługa jako głowy Kościoła jest dla niego okazją do spłacania tego kredytu zaufania. „Już prawie dziesięć lat zwracam długi, starając się dzielić się tym, co podarował mi Pan Bóg, i to tak, aby nie zawieść nikogo w jego oczekiwaniach” – oświadczył arcybiskup większy kijowsko-halicki. Wyraził przy tym nadzieję, że Pan da mu siły, aby mógł spłacić cały ten kredyt, który otrzymał w ciągu minionego półwiecza.

„Proszę Boga, abym z Jego pomocą pełnił powierzoną mi przez Niego misję życiową, nie zostawiając niczego sobie, w swych kieszeniach czy w swoim sercu, ale abym oddał to wszystko, co otrzymałem” – podsumował swą wypowiedź zwierzchnik UKGK.

***

Swiatosław Szewczuk urodził się 5 maja 1970 w Stryju koło Lwowa w pobożnej rodzinie greckokatolickiej. W ich mieszkaniu, w czasach, gdy UKGK był zakazany przez władze sowieckie, odbywały się potajemnie nabożeństwa w tym obrządku.

W latach 1983-89 kształcił się w podziemnym greckokatolickim seminarium duchownym, po czym przez 2 lata odbywał obowiązkową służbę wojskową w Armii Sowieckiej. Powrót do życia cywilnego zbiegł się z odzyskaniem swobody działania przez UKGK i z możliwością wyjazdów zagranicznych, toteż w latach 1991-92 studiował w Ośrodku Studiów Filozoficznych i Teologicznych pw. Św. Jana Bosco w Buenos Aires, a po powrocie do kraju uzupełniał naukę we Lwowskim Seminarium Duchownym Świętego Ducha.

Po ukończeniu go przyjął 21 maja 1994 święcenia diakonatu, a 26 czerwca tegoż roku zwierzchnik UKGK kard. Myrosław Lubacziwśky wyświęcił go na kapłana. Wkrótce potem neoprezbiter wyjechał do Rzymu, gdzie do 1999 kształcił się na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza z Akwinu, uzyskując tam najpierw licencjat, a następnie doktorat (z wyróżnieniem) w zakresie antropologii teologicznej i podstaw teologii moralnej tradycji bizantyńskiej. Podczas pobytu w stolicy Włoch pełnił opiekował się duszpastersko grekokatolikami ukraińskimi w Atenach.

Po powrocie na Ukrainę był do 2000 prefektem w swym dawnym seminarium we Lwowie, potem do 2007 jego wicerektorem, a w latach 2007-09 – rektorem. W 2001 został dziekanem wydziału teologicznego Lwowskiej Akademii Teologicznej (obecnie jest to Ukraiński Uniwersytet Katolicki).

W latach 2002-05 był kierownikiem Sekretariatu i osobistym sekretarzem głowy Kościoła, kard. Lubomyrra Huzara oraz dyrektorem Kurii Patriarszej we Lwowie.

14 stycznia 2009 Benedykt XVI mianował ks. S. Szewczuka biskupem pomocniczym eparchii (diecezji) Opieki Przenajświętszej Bogurodzicy dla Ukraińców w Buenos Aires. Sakry udzielił mu 7 kwietnia tegoż roku w soborze św. Jerzego (Jura) we Lwowie miejscowy arcybiskup Ihor Woźniak w obecności kard. L. Huzara, a jednym ze współkonsekratorów był bp Mychajił Mykycej, ordynariusz eparchii ze stolicy Argentyny. 10 kwietnia 2010, gdy ustąpił on z urzędu, bp Szewczuk objął po nim rządy jak administrator apostolski.

Ale stanowisko to pełnił niespełna rok, gdyż już 23 marca 2011 Wyborczy Synod Biskupów UKGK, po ustąpieniu kard. Huzara, wybrał go na nowego arcybiskupa większego kijowsko-halickiego i zwierzchnika Kościoła. Zgodnie z wymogami wschodniego prawa kanonicznego decyzja ta wymagała zatwierdzenia przez papieża, który uczynił to w dwa dni później. Kardynał już jako arcybiskup-senior przekazał wówczas swemu następcy insygnia arcybiskupa większego: enkolpion, panagię i krzyż napierśny (pektorał).

A 27 tegoż miesiąca nowy odbyła się uroczysta intronizacja nowego zwierzchnika w katedralnym soborze patriarszym Zmartwychwstania Chrystusa w Kijowie. Przybyło na nią 60 hierarchów UKGK i innych katolickich Kościołów wschodnich, przedstawiciele Stolicy Apostolskiej, episkopatów szeregu państw, biskupów rzymskokatolickich na Ukrainie a także Kościołów prawosławnych tradycji kijowskiej i Wszechukraińskiej Rady Kościołów i Organizacji Religijnych.

Abp Szewczuk jest poliglotą, gdyż oprócz rodzimego ukraińskiego zna także w różnym stopniu języki angielski, niemiecki, hiszpański, włoski, polski, rosyjski oraz łacinę, grekę i starosłowiański.

Jest członkiem Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich i Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

CZYTAJ DALEJ

Miliony od Trzaskowskiego dla byłej agentki

2020-05-23 18:19

[ TEMATY ]

polityka

komentarz

Facebook.com

Jolanta Lange wcześnie nazywała się Jolanta Gontarczyk i jako tajny współpracownik komunistycznego wywiadu TW Panna inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego. Jej fundacja nadal otrzymuje gigantyczne pieniądze z warszawskiego ratusza

W sierpniu 2019 roku odkryłem, że prezes jednej z warszawskich fundacji Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum Jolanta Lange ma zmienione nazwisko. Do 2008 r. nazywała się Jolanta Gontarczyk TW Panna. Kobieta była jedną z ważniejszych agentek komunistycznej służby PRL, którą w latach 80-tych skierowano do inwigilacji twórcy Ruchu Światło Życie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Obecna prezes stowarzyszenia Pro Humanum była więc płatnym i bardzo niebezpiecznym współpracownikiem reżimu komunistycznego, którą w latach 80. ścigał nawet kontrwywiad RFN.

O sprawie zrobiło się bardzo głośno i na jej temat rozpisywały się gazety, a o jej przeszłości informowały media internetowe i największe telewizje. Wydawałoby się, że po tych informacjach kierowany przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego urząd będzie unikał dalszej współpracy z fundacją Pro Humanum, na której czele nadal stoi "prezeska" Jolanta Lange vel Gontarczyk.

Niestety nic takiego się nie stało, bo 12 grudnia 2019 r. według zarządzenia "NR 1843/2019 PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY" została przyznana dotacja 1 850 000 złotych na Prowadzenie Centrum Wielokulturowego w Warszawie, którego głównym operatorem jest właśnie fundacja Jolanty Lange. Prawie dwa miliony złotych publicznych pieniędzy przeznaczone jest na "działalność na rzecz integracji cudzoziemców, upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji w latach 2019-2022". Tych pieniędzy może być znacznie więcej, bo przeglądając umowy między Pro Humanum, a warszawskim ratuszem z poprzednich lat oprócz głównej umowy na prowadzenie "Centrum" były także dotacje na mniejsze projekty.

Czy znając przeszłość agentki służb komunistycznych można wnioskować, że prezes Jolanta Lange ma doświadczenie i zasługi dla upowszechniania i ochrony wolności oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji? To retoryczne pytanie należy postawić kandydatowi na urząd prezydenta RP Rafałowi Trzaskowskiemu.

Sprawa może mieć ciąg dalszy. Jolanta Gontarczyk była bowiem jedną z ostatnich osób, która widziała ks. Franciszka Blachnickiego przed jego tajemniczą śmiercią. Na pewno będzie musiała znów zeznawać, bo 21 kwietnia 2020 r. "prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych".

Analizując treści ze strony internetowej Pro Humanum oraz na Facebooku można odnieść wrażenie, że stowarzyszenie jest mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Zapraszają na parady LGBT. Na fanpage można było znaleźć także sprofanowany wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Podczas uroczystości w Centrum Wielokulturowym zapraszany jest warszawski chór LGBT.

Więcej o współpracy Jolanty Lanego vel Gonatrczyk z warszawskim ratuszem oraz jej politycznej kariery w latach 90

CZYTAJ DALEJ

Kaczyński: to ostatni możliwy termin wyborów; nie ma możliwości przeprowadzenia kolejnych zmian

2020-05-27 16:24

[ TEMATY ]

Kaczyński Jarosław

wybory 2020

wikipedia.org

Niektórzy chcą odrzucić rozwiązania konstytucyjne ws. terminu wyborów; ostatni możliwy termin to 28 czerwca; nie ma żadnej możliwości przeprowadzenia kolejnych zmian - powiedział w środę prezes PiS Jarosław Kaczyński. Ocenił, że ci, którzy takie zmiany proponują, sieją zamęt.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński, lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro oraz szef Porozumienia Jarosław Gowin wystąpili w środę odnosząc się do kwestii wyborów prezydenckich.

Kaczyński powiedział, że stanął znów w dyskusji publicznej problem wyborów, mimo, że - jak podkreślił - wydawało się - że wszystko jest rozstrzygnięte, to "okazało się, że niektórzy chcą w dalszym ciągu tego, by odrzucić rozwiązania konstytucyjne".

Jak ocenił, za tym, by przyjąć inny termin niż 28 czerwca "stoją czysto partykularne interesy, z całą pełnością nie jest to interes Polski, ani nie jest to zgodne z konstytucją.

"Ostatni termin, jaki pozwoliłby na to, by wszystkie możliwości, które ewentualnie uniemożliwiałyby sytuację, w której 6 sierpnia tego roku wybrany byłby już i zaprzysiężony prezydent RP to 28 czerwca. Jeśli 28 czerwca odbędą się wybory, to wtedy mimo wykorzystania wszystkich innych terminów, np. przez Sąd Najwyższy i tak ten akt będzie mógł nastąpić. I w związku z tym nie ma tu żadnej innej możliwości przeprowadzenia jakiś kolejnych zmian. Ci, którzy to proponują, sieją po prostu zamęt i za nic mają konstytucję, niezależnie od tego, że bardzo często się na nią powołują" - powiedział prezes PiS.

Dodał, że są też takie interpretacje konstytucji, "że można uznać, że któryś z tych interpretatorów jest królem Polski". "Bo takie same są podstawy do tego, co oni twierdzą, czyli żadne. Bo nie ma nawet cienia jakichkolwiek podstaw w przepisach konstytucji, by twierdzić, że marszałek Senatu przejmuje władzę w razie sytuacji, gdy nie ma prezydenta" - oświadczył.

"Nasze stanowisko jest jednoznaczne, wspólne - wybory będą przeprowadzone. Jeżeli będą próby przeciwstawiania się temu, będziemy wykorzystywali wszystkie środki, jakie przynależą państwu, po to, żeby prawo zostało wykonane, żeby podstawowa instytucja demokracji czyli wybory, były w Polsce faktem" - powiedział prezes PiS. (PAP)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję