Reklama

Niedziela Małopolska

Kraków: wspomnienie bł. Bernardyny Jabłońskiej w sanktuarium Ecce Homo

Tajemnicą kobiecej siły jest niestrudzona i wierna miłość – mówił bp Damian Muskus OFM, który przewodniczył Mszy św. w krakowskim sanktuarium Ecce Homo, gdzie spoczywają relikwie bł. Bernardyny Jabłońskiej. Nabożeństwo z udziałem sióstr albertynek odbyło się z racji przypadającego w piątek święta duchowej córki św. Brata Alberta.

Bp Damian Muskus przypomniał, że prawdziwym przełomem w życiu bł. Bernardyny okazało się spotkanie z Bratem Albertem. „Tęskniła do życia w kontemplacji i Pan wypełnił jej pragnienie w sposób, którego się nie spodziewała, bo jej życie upłynęło na ciężkiej pracy wśród bezdomnych, zranionych przez życie, nędzarzy. To w nich odkrywała twarz umiłowanego Nauczyciela i z miłości do Niego pragnęła dawać, wiecznie dawać” – mówił.

Według niego, jej życie i posługa najsłabszym są świadectwem, że wielkie dzieła miłości rodzą się „z patrzenia na Jezusa, z nieustannego bycia z Nim, słuchania Go i uczenia się Jego stylu”. Stwierdził, że siostry albertynki „w cichości zmieniają świat, zaprowadzając w jego najciemniejszych zakamarkach ewangeliczne reguły dobra, miłości i całkowitego oddania Jezusowi”.

Reklama

Kaznodzieja podkreślał, że tajemnicą kobiecej siły jest niestrudzona i wierna miłość. „Miłość, która jest ofiarowaniem siebie do końca, mocniejsza niż poniżenia, rozpacz i pogarda, silniejsza niż cierpienie na krzyżu odrzucenia i samotności” – dodał. Jego zdaniem, gdyby Matka Bernardyna nie kochała, gdyby nie patrzyła na Jezusa i Jego ubogich z miłością i z taką samą miłością nie słuchała Jego słów, jej dzieło prawdopodobnie nigdy by nie powstało.

„O takiej miłości pisał Jan Paweł II, który w geniuszu kobiety upatrywał lekarstwa na społeczną nieczułość i obojętność. Kobieca wrażliwość na ludzkie niedole, wyobraźnia serca i gotowość pomocy, umiejętność dostrzegania potrzeb i reagowania na nie, zmieniają świat, obdarzając dobrocią i troską tych, którzy z różnych powodów cierpią: fizycznie i duchowo”- podkreślał biskup.

Bł. Bernardyna Jabłońska urodziła się w 1878 roku. Prawdziwym przełomem w jej życiu okazało się spotkanie z Bratem Albertem. 18-letnia Maria wstąpiła w Krakowie do nowego zgromadzenia albertynek, przyjmując imię Bernardyna. Została przełożoną Miejskiego Domu Kalek i Starców pod wezwaniem św. Anny, a kilka lat później, jako zaledwie dwudziestoczterolatka, przełożoną generalną swojego zakonu. Kiedy do niego wstępowała, w zgromadzeniu było 41 sióstr w 6 domach, a kiedy umierała - było ich już ok. 500 w 56 domach. Wraz ze św. Bratem Albertem zakładała przytuliska dla chorych i tułaczy wojennych. Miłość do nędzarzy, zapomnianych przez ludzi i odtrącanych, dojrzewała w modlitwie.

Zmarła 23 września 1940 r. w Krakowie, przekazując siostrom zalecenie: „Czyńcie dobrze wszystkim”. Jej relikwie znajdują się w sanktuarium Ecce Homo w Krakowie, a w tamtejszym Domu Generalnym Sióstr Albertynek zachował się pokój, w którym mieszkała, modliła się i cierpiała błogosławiona współzałożycielka zakonu. Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował duchową córkę św. Brata Alberta w 1997 r. w Zakopanem.

2017-09-23 09:16

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraków: dominikanie odprawili Mszę św. za lud Boży

2020-11-17 07:16

[ TEMATY ]

Kraków

Screen

W poniedziałek wieczorem w krakowskiej bazylice Świętej Trójcy dominikanie odprawili Eucharystię za lud Boży. - Fundamentem odnowy Kościoła musi być zawsze odnowa ducha, czyli rozpalanie serca żarem Ewangelii - mówił podczas homilii o. Łukasz Wiśniewski OP.

Na wstępie Mszy św., którą zorganizowano nawiązując do wydarzeń ostatnich tygodni, kiedy to temat Kościoła pojawia się tak na ulicy, jak i w przestrzeni internetu, głos zabrał o. Łukasz Miśko OP, prezes Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny, pomysłodawcy modlitwy za lud Boży. - Ufam, że Bóg wie, jak chce nas zmieniać, kiedy do Niego przychodzimy. Byśmy byli Kościołem według Jego serca w tym mieście, w tym kraju i w tym świecie. Chcemy, by to Pan nas odnowił i posłał, byśmy wiedzieli, jak Mu służyć na co dzień - powiedział.

W homilii o. Łukasz Wiśniewski OP, teolog dogmatyczny i wykładowca w dominikańskim Kolegium Filozoficzno-Teologicznym, przypomniał, że św. Cyprian mówił, że jeden chrześcijanin to żaden chrześcijanin.

- Wyrażał on tymi słowami, że nie można żyć z Chrystusem samodzielnie, poza wspólnotą. Indywidualne chrześcijaństwo stałoby się aberracją chrześcijaństwa. Nie wynika to tylko, z faktu, że człowiek jest istotą społeczną, lecz również z woli Boga, który chce nas zbawić we wspólnocie - podkreślił, wskazując, że przecież i apostołowie, jak i pierwsi chrześcijanie byli zawsze razem i dla nich bycie chrześcijaninem i bycie członkiem Kościoła było tożsame.

Zakonnik dodał także, że Kościół choć złożony z ludzi, nie jest tworzony tylko przez ludzi. Użył przy tym analogii do patrzenia na Chrystusa przez Jemu współczesnych - jak tylko na cieślę, jak na człowieka, który dokonywał także cudów czy wreszcie jak na Mesjasza.

- Mimo różnic kulturowych, prześladowań, gorszących grzechów, wspólnota Kościoła istnieje już 2000 lat. W niektórych miejscach, takich jak Częstochowa albo Lourdes doświadczać można rzeczywistych cudów. Wydaje się więc, że wspólnota ta zawiera w sobie coś wyjątkowego, coś, co przerasta czysto ludzkie zdolności. To spojrzenie nie zakłada jeszcze w sobie wiary, ale pewną otwartość rozumu na misterium i na stawianie pytań, na które nie można udzielić banalnych odpowiedzi - zaznaczył.

Z kolei przekroczenie progu wiary, to wg dominikanina powiedzenie: „Ta wspólnota, której ziemskie niedoskonałości aż nadto kolą w oczy, ta wspólnota jest prawdziwie ludem Bożym, Ciałem Chrystusa, Świątynią Ducha Świętego”.

- Jest to wyznanie wiary w misterium Kościoła. Kościół jest ludem Bożym, czyli powstałym i prowadzonym wedle planu Ojca. Jest Ciałem Chrystusa, wspólnotą założoną przez Chrystusa, która jest jakby widzialnym przedłużeniem na ziemi Jego ciała i człowieczeństwa. Jest Świątynią Ducha Świętego, gdyż tak jak Chrystus, tak i Kościół jest wypełniony Bożym Duchem - wyjaśnił, dopowiadając, że Kościół jest zarazem Boski i ludzki czy ziemski i niebiański.

- To wszystko, co dostępne naszym zmysłom, to, co ludzkie, ziemskie i widzialne - ma być znakiem, który nam ukaże, który nas odeśle, który nas skieruje ku temu, co Boskie, i niewidzialne. Aby znak ten był jak najbardziej czytelny, potrzeba by był on nieustannie oczyszczany - stwierdził, zaznaczając, że nie oznacza to tylko reformy struktur kościelnych, co „może też jest bardzo potrzebne i konieczne”.

- Fundamentem odnowy Kościoła musi być zawsze odnowa ducha, czyli rozpalanie serca żarem Ewangelii. Inaczej wszelka reforma zewnętrzna będzie skazana na porażkę. A odnowa w Kościele zawsze przychodziła przede wszystkim przez świętych, przez tych, którzy autentycznie żyli Ewangelią - uwypuklił. - Błagajmy zatem dziś dobrego Boga: Panie, daj nam świętych dla odnowy Twojego Kościoła – zakończył o. Wiśniewski.

CZYTAJ DALEJ

„Ręce precz od Jana Pawła II”. Ważne słowa kard. Ruiniego w obronie Papieża

2020-11-20 15:18

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Il Foglio

„Kto kwestionuje świętość Karola Wojtyły, a jest wśród nich również garstka katolików, nie wie co mówi”. Kardynał Ruini nie ma wątpliwości, że poddawanie w wątpliwość świętość papieża nie ma żadnego uzasadnienia, a był jednym z najbliższych współpracowników Jana Pawła II.

Od 1991 do 2008 r. sprawował funkcje wikariusza papieskiego dla diecezji rzymskiej, przez wiele lat przewodniczył Episkopatowi Włoch, przez niemal 30 lat uważany był za jedną z najbardziej wpływowych postaci Kościoła we Włoszech. Mimo, że skończył 89 lat pozostał niezwykle przenikliwym obserwatorem życia kościelnego i politycznego we Włoszech i na świecie. W najnowszym numerze „Il Foglio”, opiniotwórczej, włoskiej gazety, ukazał się wywiad z purpuratem, który ma być odpowiedzią kard. Ruiniego na ataki skierowane przeciwko Janowi Pawłowi II.

Na początku wywiadu Matteo Matzuzzi, watykanista „Il Foglio”, prosił kardynała o skomentowanie artykułu w „New York Times”, w którym utrzymuje się opinię, że Jan Paweł II został świętym zbyt pochopnie. W odpowiedzi kard. Ruini wspomniał moment śmierci Papieża i jego pogrzeb, który według niego był „apogeum Kościoła katolickiego, w którym trudno nie dostrzec ręki Boga”, oraz okrzyki ludzi „Santo Subito” (Święty zaraz).

Wyjawił również, że po pogrzebie kard. Tomko podjął inicjatywę zbierania podpisów kardynałów, którzy zamierzali prosić przyszłego papieża o zwolnienie z pięcioletniego okresu oczekiwania przed rozpoczęciem procesu beatyfikacji. „Podpisy złożyło ponad osiemdziesięciu kardynałów, a Tomko wręczył mi petycję jako kardynałowi wikariuszowi (procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne papieży odbywają się w diecezji rzymskiej, której papieże są biskupami – przyp. W.R.)”. – wspom kard. Ruini i doda: „Na pierwszej audiencji, której udzielił mi Benedykt XVI, przedstawiłem mu ją i nowy papież natychmiast się zgodził. Co do reszty, proces beatyfikacyjny, a następnie kanonizacyjny, przebiegał z absolutną regularnością, z zachowaniem wszelkich norm”.

Kardynał wyjaśnił fakt, że szybkość procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych zależy w dużej mierze od uznania cudów wymaganych przepisami, a w przypadku Jana Pawła II cuda były: „I to jakie cuda!” Poza tym kard. Ruini podkreślił fakt szeroko rozpowszechnionego, światowego kultu św. Jana Pawła II, również przy jego grobie w bazylice św. Piotra.

Dziennikarz poprosił purpurata, by odpowiedział tym wszystkim, którzy kwestionują „świętość” Jana Pawła II. „Będąc w bliskim kontakcie z Janem Pawłem II przez prawie dwadzieścia lat stopniowo nabrałem przekonania, że mam do czynienia z wielkim świętym, ale także z wielkim człowiekiem. Intensywność jego modlitwy uderzyła mnie od samego początku - natychmiast i całkowicie pogrążał się w modlitwie, gdy tylko pozwalały mu na okoliczności, i nic, co się wokół niego działo, nie rozpraszało go”.

Drugim „elementem” świętości papieża, była niezwykła zdolność przebaczania. „Często musiałem sygnalizować mu krytyki, nawet bardzo zdecydowane, linie jego pontyfikatu i jego samego. Papież reagował próbując przede wszystkim zrozumieć je i do pewnego stopnia uzasadniać te sprzeciwy. Nigdy nie brał pod uwagę hipotezy odwetu”. Następnie włoski purpurat wspomniał rys osobowości Papieża, o którym rzadko się mówi: „Jan Paweł II był całkowicie oderwany od dóbr ziemskich, a o jego osobiste rzeczy dbali inni z miłości do niego. Natomiast sam bardzo chętnie pomagał biednym, począwszy od ‘głodnych ludów’, na przykład mieszkańców Sahelu” (Jan Paweł II utworzył 22 lutego 1984 r. Fundację dla Sahelu, której celem było niesienie pomocy mieszkańcom tej części Afryki, szczególnie zagrożonej suszą – przep. W.R.).

W podsumowaniu wypowiedzi o świętości Jana Pawła II kard. Ruini wypowiedział zdecydowane słowa: „Kto kwestionuje jego świętość, jest zaślepiony uprzedzeniami i nie wie, co mówi. Szczególnie przykro, gdy takie stanowisko zajmują katolicy”.

Druga część wywiadu poświęcona jest spekulacjom wokół opublikowanego ostatnio Raportu dotyczącego McCarricka. Dziennikarz zapytał kardynała, czy słuszne są zarzuty, że Papież w sposób zbyt powierzchowny traktował kierowanie Kurią rzymską i nominacje biskupie. W odpowiedzi Ruini wyjaśnił, że „Jan Paweł II starannie wybierał swoich najbliższych współpracowników i darzył ich wielkim zaufaniem, nie był kimś, kto chciał skupiać władzę w swoich rękach. (...) Jednocześnie miał bardzo duże poczucie własnej odpowiedzialności i misji, która obejmowała również wymiar rządów.

Gdy przychodziło do podjęcia ważnych decyzji, jakimi z pewnością są nominacje biskupów, zwłaszcza ważnych diecezji, przeznaczał na to więcej czasu i poświęcał ten czas na modlitwę i refleksję. Nie będę wchodził w kwestię nominacji McCarricka, ponieważ jej nie znam i nie brałem w niej udziału, ponieważ wykraczało to poza moje obowiązki dotyczące diecezji rzymskiej i Kościoła włoskiego.

Mogę jednak powiedzieć, że zarzucanie Janowi Pawłowi II powierzchowności jest fałszywe i głęboko niesprawiedliwe - nic w jego sposobie bycia i działania nie było powierzchowne”.

W wywiadzie poruszono również sprawę roli kard. Stanisława Dziwisza, osobistego sekretarza Jana Pawła II, któremu wiele osób zarzuca, że miał zbyt duży wpływ na decyzje papieża, począwszy od decyzji o mianowaniu McCarricka arcybiskupem Waszyngtonu. Purpurat podkreślił, że „don Stanislao”, bo tak go wszyscy nazywali w Watykanie, który „jest prawdziwym kapłanem, całkowicie oddanym swojej posłudze”, „był całkowicie wierny Janowi Pawłowi II”, dlatego „papież bardzo mu ufał, uważając go nie bez powodu za cenną i zawsze lojalną pomoc”.

Kardynał Ruini przytoczył epizod, który miał miejsce w styczniu 2005 r., w którym papież stanowczo sprzeciwił się „don Stanislao”. „Wpływ ks. Stanisława, nawet w ostatnim okresie pontyfikatu Jana Pawła II, nie był w stanie odwrócić ról - tym, który decydował, był papież, a i sam „don Stanislao” nigdy nie chciał, żeby było inaczej”.

Kardynał Ruini odrzuca też tezę, że Jan Paweł II był „onieśmielony” ekspansywnością i silną pozycją McCarricka. „Myślenie, że McCarrick, a nawet ludzie znacznie ważniejsi od niego, mogliby zastraszyć Jana Pawła II, jest po prostu śmieszne. Jego zdanie wypowiedziane na początku pontyfikatu ‘Nie lękajcie się’ pozostało sławne, a Jan Paweł II osobiście nie bał się nikogo na świecie. W wielu okolicznościach mogłem zobaczyć, że odwaga, zarówno fizyczna, jak i moralna, była w nim czymś naturalnym.

Brak lęku i zastraszenia szedł w parze z wielką uwagą i szacunkiem dla każdego, również dla osób najskromniejszych, a tym bardziej dla biskupów - dlatego Jan Paweł II z wielką roztropnością przyjmował oskarżenia przeciwko ludziom”.

W obecnych dyskusjach o misji Jana Pawła II i jego świętości, w których zabierają głos ludzie, którzy nie znali i nie mieli nic wspólnego z papieżem, warto wsłuchać się w głos prawdziwych świadków jego działalności i życia, a takim jest niewątpliwie kard. Camillo Ruini.

CZYTAJ DALEJ

Katolicka archidiecezja Wiednia odnotowuje wzrost liczby seminarzystów

2020-11-25 10:42

[ TEMATY ]

ksiądz

seminarium

Austria

Adobe Stock

Archidiecezja wiedeńska poinformowała o wzroście liczby mężczyzn przygotowujących się do kapłaństwa.

Czternastu nowych kandydatów wstąpiło do trzech archidiecezjalnych seminariów tej jesieni. Jedenastu z nich pochodzi z wiedeńskiej archidiecezji, a pozostała trójka z diecezji Eisenstadt oraz St. Pölten.

Archidiecezja połączyła swoje trzy seminaria w 2012. Obecnie kształci się tam 52 kandydatów. Najstarszy urodził się w 1946r. A najmłodszy w 2000r. - poinformował 19 listopada CNA Deutsch niemiecko języczny partner CNA.

Według archidiecezji kandydaci pochodzą z różnych środowisk. Są wśród nich muzycy, chemicy, pielęgniarze, byli urzędnicy a nawet winiarz.

Niektórzy kandydaci porzucili w przeszłości Kościół, ale odnaleźli drogę do wiary i teraz całkowicie chcą poświęcić swoje życie Bogu.

Kardynał Christoph Schönborn kieruje archidiecezją wiedeńską od 1995 roku. Zrezygnował z funkcji arcybiskupa Wiednia przed 75 rokiem swoich urodzin w styczniu. Papież Franciszek odrzucił jego rezygnację, prosząc Schönborna, dominikanina wywodzącego się z austriackiej arystokracji, by pozostał „na czas nieokreślony”.

Kandydaci studiują teologie katolicką na wydziale w austriackiej stolicy. Coraz więcej kandydatów wstępuje do seminarium prosto z papieskiego Uniwersytetu Filozoficzno– Teologicznego im. Benedykta XVI w Heiligenkreuz, austriackim mieście słynącym z opactwa cystersów. Czterech z czternastu nowych kandydatów studiowało lub kontynuuje studia w Heiligenkreuz.

Matthias Ruzicka, mający 25 lat, powiedział CNA Deutsch, że seminarzyści to „różnorodna załoga”. Ruzicka, który wstąpił do seminarium w Wiedniu w październiku 2019 roku, określił atmosferę jako „świeżą i ekscytującą”. Powiedział, że stolica Austrii to dobra lokalizacja ze względu na dużą liczbę wspólnot katolickich w mieście. Powiedział, że kandydaci przynieśli ze sobą różne duchowości do seminarium.

Ruzicka zauważył również, że wzrost liczby seminarzystów był związany z „otwartością, którą można odczuć również w wielu innych obszarach Kościoła w archidiecezji wiedeńskiej”. Dodał, że kandydaci nie byli spostrzegani jako „konserwatywni” czy „postępowi”, ale to raczej Bóg był w ich centrum a także „osobista historia, którą On pisze w każdym człowieku”.

Formacja seminaryjna trwa sześciu do ośmiu lat. Oprócz studiowania teologii kandydatom przyznawany jest „wolny rok”, w którym mogą studiować za granicą, w tym poza Europą.

Pod koniec seminaryjnej formacji często następuje „rok praktyki”, zanim kandydaci przygotują się do święceń jako diakoni tymczasowi. Zwykle są oni wyświęcani na kapłanów rok lub dwa lata później.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję