Reklama

Wiara

O. Dolindo Routolo

Wierny Bogu i Kościołowi

Jeśli mówicie mi naprawdę: bądź wola Twoja, co znaczy to samo, co Ty się tym zajmij, działam z całą wszechmocą i rozwiązuję najtrudniejsze sytuacje. Fragment jest częścią modlitwy, którą Jezus podyktował ojcu Dolindo Routolo w roku 1940. O tym jak jest ona skuteczna, może się przekonać każdy z nas.

[ TEMATY ]

o. Dolindo

Neapol

www;.dolindo.org

O. Dolindo

O. Dolindo

Trudne dzieciństwo

O. Dolindo, włoski zakonnik i mistyk, tercjarz franciszkański był oskarżony o herezje i prześladowany z powodu nowatorskich poglądów. Jego droga życiowa była naznaczona krzyżem. Już samo imię Dolindo oznacza cierpienie. Nadał mu je ojciec Rafael Ruotolo, człowiek surowy i despotyczny, traktujący syna najgorzej ze swoich 10 dzieci. Dolindo wiele przecierpiał w życiu. W dzieciństwie przeszedł dwie operacje oraz poznał smak biedy. Ojciec, profesor matematyki, nieźle zarabiał, ale inwestował pieniądze w kupno nieruchomości. W rodzinie Routolów żyło się więc bardzo skromnie. Matka zajmowała się wychowywaniem dzieci; była osobą głęboko wierzącą, codziennie uczestniczyła we Mszy św. W ich domu panowała surowa dyscyplina. Ojciec wobec dzieci był okrutny. Bił Dolindo za drobne przewinienia, nawet kiedy rany po przebytych operacjach jeszcze się nie zagoiły. W autobiografii przyszły zakonnik napisał: ,,Moje dzieciństwo było surowe. Nie byłem dzieckiem, a troglodytą”. Już w wieku kilku lat pragnie zostać księdzem. Edukację szkolną rozpoczyna w wieku 11 lat. Nauka w gimnazjum jest dla niego pasmem udręk między innymi z powodu ubrania. W poplamionej starej marynarce i spodnich o kilka numerów za dużych staje się obiektem drwin ze strony kolegów. Mimo wielu starań, Dolindo osiąga słabe postępy w nauce i trzykrotnie powtarza I klasę. Marzy jednak o tym, by ukończyć szkołę i zostać kapłanem.

Reklama

W wieku 14 lat wraz ze starszym bratem Elią przenosi się do Szkoły Apostolskiej Księży Misjonarzy. Tu okazuje się, że ma poważne problemy w nauce. Podczas odmawiania Różańca prosi Matkę Bożą, by mu pomogła zrealizować marzenie o kapłaństwie. Podmuch wiatru spowodował, że obrazek Matki Bożej oparty o książkę, przylepia się do jego czoła. Ten drobny incydent zaważy na dalszym jego życiu. Odtąd aktywnie uczestniczy w lekcjach i ku zdziwieniu nauczycieli pisze rozprawy z filozofii, poematy i dramat o Bożym Narodzeniu. To ,,cudowne” oświecenie umysłu wywołuje zazdrość kolegów, którzy mu dokuczają i skarżą. Dolindo - zgodnie z tym, co mu powiedział ojciec - nigdy się nie tłumaczy, nie osądza i nie usprawiedliwia.

1 czerwca 1901 r. Dolindo składa śluby we Wspólnocie Misjonarzy - ślub ubóstwa, czystości, posłuszeństwa i wytrwałości w zgromadzeniu z obowiązkiem ewangelizowania ubogich na misjach. Na misje jednak nigdy nie pojedzie, bo nie otrzyma zgody przełożonego. Następnie rozpoczyna studia. Dużo czasu spędza w kaplicy przed Najświętszym Sakramentem, prosząc o pomoc z góry. Po ukończeniu studiów, 24 czerwca 1905 r. otrzymuje święcenia kapłańskie. Jest bardzo szczęśliwy i prosi wszystkich o modlitwę.

Droga kapłańska i pierwsze kłopoty

Reklama

O. Dolindo zostaje wykładowcą śpiewu gregoriańskiego oraz opiekunem kleryków w Szkole Apostolskiej. On, który miał ogromne problemy w szkole, teraz uczy geografii, historii, greki i arytmetyki. Jest lubiany, błyskotliwy i energiczny, ma nawet szansę zostać biskupem. Komponuje utwory muzyczne. Jednak wszystko odwraca się w jednej chwili. Koledzy z zazdrością patrzą na jego sukcesy i oskarżają go, że bardziej poświęca się muzyce niż kapłaństwu. O. Dolindo otrzymuje zakaz pisania nut i nakaz opuszczenia Neapolu. Wraz z ks. Andrea Volpe wyjeżdża do Taranto, gdzie zostaje opiekunem kleryków w seminarium duchownym. I tu przeżywa nowe kłopoty. Jest poniżany przez swojego przełożonego ks. Andrea, które m.in. zakazuje mu wygłaszania słynnych kazań o raju i przydziela mu obowiązek mycia podłóg, toalet i korytarzy. Dolindo znosi te upokorzenia i modli się za ks. Andrea. Pojawiają się też problemy z klerykami; jeden z nich rzuca się na niego z pięściami. Zdenerwowany o. Ruotolo wygłasza odważne przemówienie, z powodu którego rektor przenosi go do Molfetty. Tam dokonuje reformy seminarium. Ponadto odwiedza więźniów, głosi piękne kazania, które przyciągają rzesze wiernych. W czasie wakacji przyjeżdża do rodzinnego Neapolu i przez o. Andrea Volpe zostaje uwikłany w sprawę Serafiny, pielęgniarki z Sycylii, która twierdzi, że rozmawia z Panem Jezusem. Sprawą ,,widzącej” zajmą się media. Artykuł o wcieleniu Ducha Świętego w małego chłopca wzbudzi sensację i narazi o. Dolindo na kłopoty. Serafinę bada Święte Oficjum, które po przesłuchaniu kobiety stwierdza, że jej widzenia nie mają charakteru nadprzyrodzonego, a jej spowiednik - o. Dolindo - zostaje oskarżony, że wspiera ,,widzącą” w głoszeniu herezji. Za karę zostaje zawieszony w obowiązku odprawiania Mszy św., co przyjmuje z wielkim bólem. Ponadto otrzymuje nakaz stawienia się przed Święte Oficjum w Rzymie. Po długich i uciążliwych przesłuchaniach zakaz odprawiana Mszy św. i sprawowania sakramentów zostaje utrzymany w mocy. Co więcej, Święte Oficjum nakazuje wydalić go ze Wspólnoty Misjonarzy. W związku z tym o. Ruotolo przenosi się do domu rodzinnego w Neapolu, gdzie jest źle traktowany przez rodzeństwo i matkę, która sądząc, że jest opętany, sprowadza do domu egzorcystę. Kapłan egzorcysta jest zbudowany pokorą i duchowością zakonnika.

Duchowy przełom

W 1910 r. o. Dolindo składa akt dobrowolnego i całkowitego poddania się Jezusowi w celu zadośćuczynienia za świętokradztwa kapłanów w czasie celebrowania Eucharystii. W tym samym roku Święte Oficjum znosi dwuletni zakaz odprawiania Mszy św., co zakonnik przyjmuje z wielką radością. Jego duchowość pogłębia się dzięki lokucjom wewnętrznym. Rozmawia z Panem Jezusem, a w święto Zwiastowania NMP w 1911 r. przychodzi do niego Matka Boża. Oczywiście, nikomu o tym nie mówi, jedynie spowiednikowi o. Fabozzi powierza tajemnice swojego serca. Kiedy sam spowiada, w konfesjonale lśni jego biała szata. W tym czasie notuje się ogromną falę nawróceń, co po latach oceniono jako efekt ,,demonicznego działania złego ducha”.

W 1912 r. o. Dolindo powraca do rodzinnego miasta Neapolu, gdzie przeżywa nowe kłopoty. Papież Pius X powiadomiony przez jego rodzonego brata ks. Elię zakazuje mu odprawiania Mszy św. bez wynagrodzenia. O. Dolindo angażuje się w pracę apostolską, odwiedza chorych w szpitalach, spowiada i pociesza; ewangelizuje też na ulicach, chodzi wieczorami po ciemnych zaułkach i rozdaje karteczki z zapisanymi naukami - tzw. ,,imaginette”. Modli się o to, by trafiły do właściwych osób. Napisał ich ponad 220 tysięcy. Jego uczniowie proszą, by spisywał swoje homilie. W ten sposób powstaje ,,Doktryna wiary” oraz zbiór komentarzy do Ewangelii ,,Życie Pana Jezusa Chrystusa”. Każda z nich liczy 500 do 900 stron. Z uzyskanych funduszy pokrywa koszty druku, resztę pieniędzy rozdaje biednym. Ślubował ubóstwo i tej idei był wierny do końca życia. Wokół niego gromadzi się grupa młodych kobiet, które z uwagą słuchają nauk swego nauczyciela i podejmują pracę apostolską na ulicach. Jego dzieckiem duchowym jest Salvatore, który idąc za głosem powołania zostanie kapłanem.

Zdrada, bezradność i ciemność

Tymczasem nad jego osobą zbierają sie ciemne chmury. Spowiednik o. Domenico Fabozzi łamie tajemnicę spowiedzi i zaczyna publicznie mówić o lokucjach wewnętrznych swojego penitenta i donosi o tym Świętemu Oficjum. Dolindo silnie przeżywa tę zdradę; zawiódł się na kapłanie, któremu bezgranicznie ufał. Ojciec Domenico wręcza papieżowi Benedyktowi XV notatki, które przekazała jedna z jego córek duchowych. Ojciec Dolindo zostaje ponownie wezwany na przesłuchania przez Święte Oficjum. Jest zaszokowany postawionymi mu zarzutami, m.in. że wyświęcał i konsekrował córki duchowe na kapłanki. W czasie, gdy trwa proces, zakazano mu nie tylko sprawowania Eucharystii, ale nawet przyjmowania Pana Jezusa w Komunii św., co było dla niego największym ciosem. ,,Stał przed tabernakulum i płakał” - mówiła po latach jego kuzynka Grazia. Przebywając kilka tygodni w więzieniu dla kapłanów apostołuje, podtrzymując ich na duchu.

O. Ruotolo przeżywa chwile ciemności i zwątpienia. Jest silnie kuszony przez złego ducha. Co gorsza, czasami nie może się modlić. W liście do matki pisze, że toczy walkę wewnętrzną. Demon dokucza mu, mówiąc: ,,Jesteś sam, opuszczony. Nikt się Tobą nie zajmuje, ani wśród ludzi, ani w niebie. Czemu jeszcze ufasz?”. Powiernikiem jego serca jest spowiednik o. Agostino. Tylko jemu mówi o toczonej walce, o lokucjach wewnętrznych i spotkaniach z Matką Bożą, którą nazywa ,,Mamusią”. Duchowny rozumie jego sytuację, dopatruje się w tym dzieła Bożego i zleca mu spisanie autobiografii. Bolesnym przeżyciem jest dla ojca Ruotolo wiadomość, że to dwie córki duchowe go zdradziły. Nie czuje jednak do nich urazy. Kiedy przybywa w Neapolu, odwiedza je, klęka przed nimi, przeprasza i prosi o przebaczenie. Zaszokowane dziewczęta nawracają się i chcąc zrehabilitować się, podejmują ewangelizację na ulicy.

Ogromnym przeżyciem i umocnieniem było spotkanie z o. Pio. Słynny włoski kapucyn i stygmatyk posądzony o ,,udawanie świętości” i wywoływanie sensacji wokół siebie też staje przed Świętym Oficjum. O. Pio od razu odkrywa duchowość i pokorę ks. Ruotolo. Kiedy później neapolitańczycy przyjeżdżali do San Giovani Rotondo, odsyłał ich mówiąc: „W trudnych sprawach idźcie do ojca Dolindo” i wręczał im akt zawierzenia.

Radość, łzy i szczęście

W 1921 r. o. Ruotolo zostaje oczyszczony ze wszystkich zarzutów, ale nadal ma zakaz sprawowania funkcji kapłańskich. Ostatecznie został zrehabilitowany dopiero w 1937 r. Z wielką radością biegnie do kościoła, aby odprawić Mszę św. ,,Czułem obecność Matki Bożej. Płacz mnie dusił” - napisał w autobiografii. Jego pobożność i skupienie podczas sprawowania kolejnych Mszy św. robiła ogromne wrażenie na wiernych. ,,Czuliśmy obecność Jezusa i zapach lilii” - mówili świadkowie. Poważnie traktował misję kapłanów: „Niech Eucharystia będzie szczytem waszych pragnień, waszych religijnych praktyk. Nie ma dla was piękniejszego apostolatu niż Msza św. odprawiona dobrze i święcie”. Natomiast Różaniec uważał za potężną broń przeciwko szatanowi.

O. Dolindo przewidział upadek komunizmu, zapoczątkowanego przez Polskę oraz wybór ,,nowego Jana”, utożsamianego z Janem Pawłem II. „Polska uwolni świat od najstraszliwszej tyranii komunistycznej. Pojawi się nowy Jan, który w heroicznym marszu rozerwie kajdany”.

Jezu, Ty się tym zajmij

Tę słynną modlitwę podyktował o. Dolindo Jezus, w czasie gdy pisał list do jednej z córek duchowych, Eleny Montelli. Jej przesłanie zawiera się w zupełnym zawierzeniu Bogu, przyjęciu Jego woli i rezygnacji z własnych rozwiązań problemów. W oryginale aktu zawierzenia nie ma żadnych skreśleń, poprawek.

Ogromnym szokiem dla autora było wpisanie jego książek na Indeks Książek Zakazanych. ,,Nie potrafię powstrzymać się od płaczu. Moje książki są zakazane, są potępione” - ubolewał. Przeszkodą w pisaniu były ciągłe upadki na ziemię, potężne hałasy demona, szczególnie wtedy, gdy pisał o Matce Bożej. O. Dolindo nie doczekał się odwołania swoich książek z indeksu. Umierał z bólem w sercu z tego powodu. Przez ostatnie 10 lat swojego życia był w połowie sparaliżowany. Do końca jednak służył wiernym. Zmarł 19 listopada 1970 r. i został pochowany w Neapolu. Na jego grobie są zapisane słowa z jego duchowego testamentu: ,,Kiedy przyjdziesz do mojego grobu, zapukaj. Nawet zza grobu odpowiem ci: ufaj Bogu”. Obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny. Wiele osób przy grobie o. Dolindo wyprasza potrzebne łaski.

Głęboka wiara, pokora i poświęcenie o. Dolindo budzą nasz podziw i szacunek. Zalecając wprowadzenie wieczornej Eucharystii, udzielanie Komunii św. w Wielki Piątek oraz sprawowanie w ciągu dnia więcej niż jednej Mszy św. przez kapłanów, okazał się pionierem w sprawach teologicznych. Wyprzedził o kilkadziesiąt lat postanowienia Soboru Watykańskiego II. Cena, jaką zapłacił za głoszenie radykalnych poglądów, była jednak bardzo wysoka.

Źródło: Joana Bątkiewicz-Brożek, Jezu, Ty się tym zajmij. O. Dolindo Ruotolo. Życie i cuda, Kraków 2017

2018-07-31 09:42

Ocena: +9 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nowy film Krzysztofa Żurowskiego: „Śladami Ojca Dolindo”

[ TEMATY ]

film

o. Dolindo

Archiwum

Ks. Dolindo Ruotolo zostawił nam orędzie o bliskości Chrystusa i sile zaufania: „Jezu, Ty się tym zajmij!”

Ks. Dolindo Ruotolo zostawił nam orędzie
o bliskości Chrystusa i sile zaufania:
„Jezu, Ty się tym zajmij!”

Nowy film dokumentalny Krzysztofa Żurowskiego opowiada o ks. Dolindo Routolo z Neapolu, kandydacie na ołtarze, niezwykłym włoskim mistyku i kaznodziei.

Film zawiera wstrząsające świadectwa pielgrzymów do Neapolu - miejsca życia posługi ks. Dolindo - na temat przebaczenia, cierpienia, nadziei np. po stracie dziecka, czy współmałżonka, oziębłości małżonków, wyrzucenia z pracy, apostazji w rodzinie, rezygnacji z chrztu i ślubu.

Liczni pielgrzymi, szczególnie z Polski modlą się o wstawiennictwo Ojca Dolindo przy jego grobie tam się znajdującym.

Bohater filmu, ks. Dolindo Routolo żył w latach 1882 – 1970. Był prześladowany przez całe życie a nawet po śmierci. Ojciec go katował i głodził, nie pozwalał chodzić do szkoły, rodzina się go wyrzekła, koledzy wyśmiewali się z niego, profesorowie w seminarium duchownym niszczyli go. On sam uważał się za kretyna i miał ogromne trudności z nauką.

Dopiero po cudownej „interwencji” Matki Bożej zyskał ogromną inteligencję. Stał się wybitnym kapłanem, spowiednikiem i kaznodzieją – co z kolei wzbudzało zazdrość i szykany duchowieństwa.

Ks. Dolindo został niesłusznie oskarżony o herezję. Miał zakaz sprawowania Mszy św., spowiedzi i prowadzenia rekolekcji przez prawie 20 lat. W swoich pismach duchowych i teologicznych był prekursorem Soboru Watykańskiego II, ale dopiero kilka lat po jego śmierci zostały one zwolnione z zakazu druku. Pomimo tych wszystkich szykan ks. Dolindo, nigdy nie krytykował i sprzeciwił się Kościołowi.

Naczelną zasadą kapłana było przebaczanie i to nawet najgorszym krzywdzicielom. Rewanżował się im dobrem za wyrządzone mu zło. Uważał, że jego krzywdziciele są jego największym dobroczyńcami, gdyż pozwalają mu wyzbyć się pychy i upodobnić się do Chrystusa.

Film był kręcony w Neapolu podczas rekolekcji Wspólnoty „W Misji” z Wrocławia w 2018 r.

a ukończony został ze środków stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictw Narodowego -'Kultura w sieci' 2020 r.

Cały film „ŚLADAMI OJCA DOLINDO” obejrzeć można pod adresem: https://youtu.be/9cgsjEV6UdE

A jego zwiastun: https://youtu.be/BKaYtB-UPz4

CZYTAJ DALEJ

A może jednak rozgrzeszy? [FELIETON]

2020-11-30 21:41

Bożena Sztajner/Niedziela

Zawsze, gdy czytam o sprawach związanych z wiarą w niekatolickich mediach to albo jestem zmartwiony albo rozbawiony. I nie wynika to z tego, że treści tam zawarte są dotykające moje serce, ale najczęściej sprzeczne z duchem wiary.

Kilka dni temu na Onecie ukazał się artykuł, który już z nagłówka krzyczał “Za te grzechy nie dostaniesz rozgrzeszenia. Sprawdź czy znasz je wszystkie”. Kliknąłem, z prostej przyczyny, trzeba wiedzieć, co ludzie czytają, bo później pytają o te sprawy. Na początku dowiaduję się, że tekst przeczyta się w… 1 minutę, więc szybko obstawiłem, że tekst ten nie wyczerpuje tematu, a mówi o takich tematach jak konkubinat czy aborcja. Nie pomyliłem się, a autor zahaczył jeszcze o apostazję i świętokradztwo. Czyli zgodnie z tym, co się w Polsce działo i dzieje.

Dewastacje kościołów były, choć teraz niektórzy próbują temu zaprzeczyć. Tłumy domagające się aborcji też. Nawoływanie do apostazji ciągle żywe. Można stwierdzić, że artykuł podejmuje próbę kolejnego “podgrzania” atmosfery.

To tyle na wstępie. Przejdźmy do konkretów.

Sakrament Pokuty i Pojednania (spowiedź) to jeden z piękniejszych darów, jaki pozostawił nam Pan Jezus. Ten sam Pan Jezus powiedział, że “Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone.” (Mt 12, 31).

Jako świadomy katolik już na starcie czytania omawianego artykułu powinna zapalić się czerwona lampka (uważnie czytaj).

Teza stawiana w tytule ma rację bytu w przypadku, gdy ktoś trwa w grzechu i nie chce się poprawić. Dlaczego? Wróćmy na chwilę do materiału z katechezy z kl. III. Pięć warunków dobrej spowiedzi: (1. Rachunek Sumienia, 2. Żal za grzechy. 3. Mocne postanowienie poprawy, 4. Spowiedź szczera, 5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu).

Zatem, gdy nie żałuję za swoje grzechy i chce w nim trwać, to tak naprawdę niezależnie co by autorka wpisała na listę “grzechów nierozgrzeszalnych” byłaby w punkt. Warto pamiętać, że udzielenie rozgrzeszenia nie zależy od ciężaru grzechu, ale żalu za niego. 

Zatem jeśli ktoś przyczynił się do aborcji, żałuje za ten czyn, uświadomił sobie, jak wielkie zło uczynił i chce zadośćuczynić, może otrzymać rozgrzeszenie zgodnie z przewidzianymi warunkami.

Autorka tekstu wymienia cztery grzechy. Apostazja, Aborcja, Konkubinat i Świętokradztwo. Warto tu zaznaczyć, że wszystkie oprócz konkubinatu pociągają za sobą karę ekskomuniki. To może demotywować do podjęcia próby przystąpienia do spowiedzi. Jednak dla osoby żałującej za grzechy i chcącej przyjmować Chrystusa w Eucharystii to nie może być wielka trudność. Zrozumie to ten, kto doświadczył miłosierdzia w sakramencie Pokuty.

I gdy często czyta się komentarze pod takimi artykułami, słychać oburzenie, że księża są bez serca, że Chrystus postąpiłby inaczej. Przypuszczam, że piszą je osoby, albo niezwiązane z Kościołem, albo nieznające Chrystusa. Jest tylko jeden mały problem w tych wypowiedziach. Sam Chrystus. To on ustalił zasady, uczył jak żyć, a nam księżom nie pozostaje nic innego, jak Go słuchać. Sakramenty nie są prywatnym folwarkiem moim, ani innego księdza. Dlatego najpierw poznaj Chrystusa, a później osądzaj.

A same artykuły, dotyczące wiary, Kościoła, religii, umieszczane na tego typu portalach? Czytam, bo muszę wiedzieć, z jakimi błędami trzeba się zmierzyć. Dlatego zachęcam, aby o sprawach wiary, Kościoła i religii czytać w sprawdzonych miejscach jak np: “Niedziela” czy www.niedziela.pl, aby nie zostać wprowadzonym w błąd.

CZYTAJ DALEJ

1 grudnia - liturgiczne wspomnienie bł. Karola de Foucauld

2020-12-01 13:00

[ TEMATY ]

bł. Karol de Foucauld

youtube.com

bł. Karol de Foucauld

bł. Karol de Foucauld

1 grudnia Kościół wspomina w liturgii błogosławionego Karola de Foucauld (1858-1916), francuskiego zakonnika i misjonarza, pustelnika, który wiele lat spędził wśród muzułmańskich Tuaregów w Afryce Północnej.

Na krętych drogach życia Bóg pisze prostymi liniami. To powiedzenie dotyczy również Karola de Foucauld. W chwili, gdy zginął z rąk członków muzułmańskiej sekty sufickiej sanusijja 1 grudnia 1916 roku w oazie Tamanrasset, miał za sobą długą drogę, która prowadziła go z Francji do Algierii, Maroka, do Ziemi Świętej, Syrii, a wreszcie na algierską Saharę. Natomiast droga wewnętrzna wiodła go od przepełnionego wiarą dzieciństwa przez religijną obojętność do ponownego odkrycia wiary i życia pustelniczego. Dziś na jego dziedzictwo powołuje się ok. 20 różnych stowarzyszeń i zgromadzeń zakonnych.

Karol (Charles) de Foucauld urodził się 15 września 1858 r. w Strasburgu. Był najstarszym dzieckiem w jednej z najbardziej zamożnych rodzin arystokratycznych Francji. Jego rodzice zmarli już w 1865 i opiekunem sześciolatka został jego dziadek. Karol był chłopcem niesfornym, za złe zachowanie został usunięty z prywatnej szkoły. W wieku 20 lat otrzymał wysoki spadek, który całkowicie roztrwonił w ciągu kilku lat, utracił też wiarę.

W 1879 r. ukończył szkołę oficerską i odbył służbę wojskową w Oranie. Tam zetknął się z głęboko wierzącą ludnością, co zrobiło na nim ogromne wrażenie. Zaczął szukać dróg odkrycia na nowo swojej wiary i prowadzenia życia bardziej radykalnego. Zafascynowany kulturą arabską w 1882 r. wystąpił z wojska i odbył podróż naukową do Maroka. Reportaże z tej podróży przyniosły mu duży rozgłos, a Towarzystwo Geograficzne w Paryżu nagrodziło go złotym medalem.

Nawrócił się pod wpływem swojej kuzynki i przyjaciela rodziny. W 1890 r. wstąpił do zakonu trapistów i przyjął imię Maria Alberyk. Od 1895 r. układał reguły nowych wspólnot zakonnych, oparte na duchowości Świętej Rodziny z Nazaretu.

Zwolniony w 1897 r. ze ślubów zakonnych wyjechał do Ziemi Świętej, gdzie pod imieniem Karola od Jezusa prowadził życie kontemplacyjne przy klasztorze klarysek w Nazarecie. W 1901 r. przyjął święcenia kapłańskie. Pod koniec tegoż roku osiedlił się w pustelni Beni Abbes w środkowej Algierii, pomagając tubylcom. Pełnił też funkcję duszpasterza w garnizonach francuskich w Afryce i był doradcą władz wojskowych w Hoggarze. Od 1904 r. przebywał wśród Tuaregów na Saharze, gdzie założył pustelnię w Tamanrasset. Tam m.in. przełożył Ewangelię na język tuareski. 1 grudnia 1916 r. zastrzelił go członek islamskiej sekty sufickiej sanusijja.

Duchowość de Foucaulda inspirowana jest ideą życia na pustyni: mieści w sobie samotność, surową ascezę i kontemplację, mające prowadzić do zjednoczenia z Bogiem. Charakteryzuje ją jednocześnie aktywność misyjna i świadectwo życia konsekrowanego, głównie przez pracę fizyczną, braterstwo i przyjaźń z ludźmi przy dostosowaniu się do stylu życia ubogich. Praca na własne utrzymanie ma być realizacją ślubu ubóstwa i naśladowaniem ukrytego życia Jezusa w Nazarecie.

Chociaż „brat Charles” marzył o braciach, zmarł samotnie. Dopiero gdy w 1920 roku René Bazin opublikował biografię Foucaulda, zwrócono w Europie uwagę na jego życie i działalność. W 17 lat po jego śmierci, w 1933 r. , pięciu paryskich seminarzystów i księży udało się na Saharę, by tam prowadzić życie mnisze na podstawie reguły Karola de Foucauld i przyjmując nazwę Zgromadzenie Małych Braci Jezusa. W 1939 roku powstały Zgromadzenia: Małych Sióstr Jezusa oraz małych sióstr i braci od Ewangelii, a także kilka instytutów świeckich oraz grup nieformalnych i stowarzyszeń kościelnych. Są one obecne również w Polsce.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym toczył się w latach 1995-2003 i został zamknięty 4 marca 2003 r. w Mediolanie. Wzięła w niej również udział pochodząca z archidiecezji mediolańskiej kobieta, której cudowne uzdrowienie, za wstawiennictwem sługi Bożego, potwierdziła watykańska komisja lekarska. W obecności Jana Pawła II Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych ogłosiła 20 grudnia 2004 r. dekret uznający ten cud, co otworzyło drogę do beatyfikacji o. Karola de Foucauld. Papież-Polak nie zdążył już jednak ogłosić go błogosławionym i uczynił to 13 listopada 2005 r. w Watykanie Benedykt XVI. W maju 2020 drogę do jego kanonizacji otworzył papież Franciszek.

Oparte na duchowości bł. Karola Zgromadzenie Małych Braci Jezusa jest dziś obecne w 44 krajach. Duży wpływ na ich formację miał słynny francuski filozof Jacques Maritain, który po śmierci żony wstąpił do zgromadzenia, w którym zmarł w 1973 r. Do Polski Mali Bracia przybyli w 1972 r.

Zgromadzenie Małych Sióstr Jezusa powołała do życia 8 września 1939 r. Magdalena Hutin w Algierii. Jest jednym z kilkunastu apostolatów powstałych w oparciu o duchowość bł. Karola de Foucauld. Obecnie tworzą je osoby wywodzące się z prawie 70 narodowości, które działają na wszystkich kontynentach, w 67 krajach. W Polsce zgromadzenie działa od 1957 r. Ponad 40 sióstr skupionych jest w kilku wspólnotach, m.in. w: Warszawie, Częstochowie, Machnowie, Krakowie-Nowej Hucie, Szczecinie, Lublinie. Liczą one zazwyczaj po kilka sióstr.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję