Reklama

Abp Szal: fałszywa jest pobożność, która ogranicza się tylko do aktów modlitewnych

2018-11-04 19:20

pab / Krosno (KAI)

Rafał Czepiński

Fałszywa jest pobożność, która ogranicza się tylko do aktów modlitewnych – podkreślił abp Adam Szal, który przewodniczył w niedzielę Mszy św. na zakończenie VIII Podkarpackiego Forum Charyzmatycznego. Dwudniowe spotkanie odbywało się w hali MOSiR w Krośnie i zgromadziło ponad 2 tysiące osób. Przyświecało mu hasło: „Maryja przynosi Ducha”.

W homilii metropolita przemyski podkreślił, że nie można oddzielać od siebie przykazania miłości Boga i człowieka. – Nie ma miłości Pana Boga bez miłości bliźniego. I fałszywa jest pobożność, która ogranicza się tylko do aktów modlitewnych, do zwracania się do Pana Boga, jeżeli świadomie wykluczamy pochylenie się nad człowiekiem potrzebującym, biednym. I odwrotnie: miłość, której nie łączymy z miłością do Pana Boga, może zasługiwać na pochwałę, ale nieraz jest to szukanie siebie, czy altruizm – mówił.

Kaznodzieja wskazywał, że trzeba kochać bliźniego, przez pryzmat miłości Boga. Zalecał, aby starać się wczuć w sytuację drugiego człowieka i umieć go wysłuchać. – Zauważmy, że tak ciężko dać naszemu bliźniemu wypowiedzieć swoje zdanie do końca. Bardzo lubimy wskakiwać w tok jego słów, żeby przemycić swoje własne spostrzeżenia – zauważył.

Abp Szal nazwał Matkę Bożą mistrzynią w słuchaniu Słowa Bożego, która „nie sprzeciwiała się natchnieniom Ducha Świętego, choć Jego sugestie, Jego powiewy często były bardzo trudne”. – Dlatego dzisiaj prosimy Matkę Najświętszą, aby nauczyła nas dobrze odbierać natchnienia Ducha Świętego, aby nauczyła nas otwartości na Jego dary – mówił.

Reklama

Wskazał, żeby w swoje życie wcielać dary Ducha Świętego, które każdy otrzymał poprzez sakrament bierzmowania. – Przez Maryję możemy dojść do Ducha Świętego. Od Maryi powinniśmy uczyć się otwarcia na działanie Ducha Świętego – powiedział.

VIII Podkarpackie Forum Charyzmatyczne odbywało się w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Krośnie. Na jego program złożyły się modlitwy, konferencje i Msze św. Rekolekcje prowadził zespół Mocni w Duchu z Łodzi i o. Paweł Sawiak.

Poprzez tegoroczny temat organizatorzy chcieli pokazać, że to Maryja przynosi ludziom Ducha Świętego. – Gdzie jest Maryja, tam jest Duch Święty – powiedziała KAI Jolanta Pasterczyk, animator Odnowy w Duchu Świętym przy parafii św. Piotra i św. Jana z Dukli w Krośnie.

Organizatorzy zachęcają, aby uczestnicy Forum, którzy nie należą do żadnych wspólnot kościelnych, rozpoczęli taką formację. – Doświadczając łaski Bożej, człowiek jest zachwycony tym, co przeżył. Ale jeśli nie ma później formacji, to później zanika. Stąd zachęta, żeby szukać wspólnoty w swoim środowisku i formować się duchowo – podkreśla Jolanta Pasterczyk.

Organizatorami Forum byli: parafia św. Piotra Apostoła i św. Jana z Dukli w Krośnie oraz Odnowa w Duchu Świętym archidiecezji przemyskiej.

Tagi:
Krosno abp Adam Szal charyzmatycy

Reklama

Kościółek św. Wojciecha w Krośnie

2013-08-13 12:39

Arkadiusz Bednarczyk
Edycja przemyska 33/2013, str. 8

Arkadiusz Bednarczyk

Wakacje w pełni, podróżując po turystycznych szlakach napotykamy na przepiękne perełki drewnianej architektury sakralnej na Podkarpaciu. Jedną z nich, naprawdę wartą odwiedzenia jest malowniczy kościółek pod wezwaniem św. Wojciecha w Krośnie-Zawodziu. Piękna legenda mówi o pobycie tu św. Wojciecha; niestrudzony misjonarz pogan miał odpoczywać w tutejszej okolicy podczas podróży z Pragi do Gniezna w X stuleciu. Niewykluczone iż wygłosił tu również homilię. Miał również przepowiedzieć iż w miejscu tym kiedyś powstanie kościółek... I tak się stało w XV stuleciu, kiedy wzniesiono drewniana świątynię. W miejscu tym dokonano również niezwykłego odkrycia archeologicznego, gdyż odkryto krzyżyk z dziesiątego stulecia.

Dzisiaj ten urokliwy kościółek wznoszący się na wzniesieniu, obok drogi do Korczyny, pełni funkcje pomocnicze w stosunku do nowo wybudowanej świątyni - od 1997 r. Kościółek wzniesiono około 1448 r., gdyż pod tą datą jest odnotowany w źródłach. W 1460 r. konsekrował go biskup przemyski Mikołaj z Błażejowic który prócz patrona, św. Wojciecha, za współpatronów otrzymał świętych: Jerzego, Walentego, Małgorzaty, Heleny i Zofii oraz Dziesięciu Tysięcy Męczenników. Od tego czasu urokliwym kościółkiem opiekowali się krośnieńscy mieszczanie jako tzw. witrycy. Ustronne miejsce, w jakim położony jest kościół sprzyjają kontemplacji i modlitwie. Przy kościółku mieścił się kiedyś cmentarz czego pozostałością jest dziewiętnastowieczny nagrobek Franciszka Ksawerego oraz Marianny z Lepikiewiczów-Wolańskich. Zwiedzając kościółek musimy zdawać sobie sprawę z tego, iż jego obecny kształt jest wynikiem dwudziestowiecznej przebudowy, która miała miejsce w latach 1902-1907. Dokonano jej pod okiem krakowskiego architekta i konserwatora zabytków Tadeusza Stryjeńskiego. Wcześniej remontowano kościół w 1855-1856 r., gdyż znajdował się w złym stanie. W wyniku tej i późniejszych, powojennych przebudów i remontów kościółek zatracił gotyckie cechy stylowe. Również stojąca przy kościele dzwonnica pochodzi z dwudziestego stulecia.

Jednonawowy kościółek z orientowanym na wschód prezbiterium pod którym znajduje się krypta z kolatorami kościoła, Łagońskimi, z XIX stulecia, posiada w swoim wnętrzu wspaniałe dzieła sztuki sakralnej. Uwagę zwraca umieszczony w prezbiterium ołtarz główny w formie średniowiecznego tryptyku, pochodzący z siedemnastego stulecia. W polu środkowym znajduje się scena Ukrzyżowania. Po bokach, na skrzydłach ołtarza znajdują się podobizny św. Wojciecha i św. Stanisława. W predelli znajduje się scena Zwiastowania Najświętszej Marii Panny a w zwieńczeniu ołtarza obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem. Na ścianach świątyni znajdują się drewniane, późnogotyckie figurki świętych: Zofii z córkami z szesnastego stulecia, świętego Wojciecha - kwietniowego patrona z piętnastego stulecia (z uzupełnieniami z dwudziestego stulecia) a także późniejsza, bo z około 1600 r. Madonny Niepokalanie Poczętej.

Prawdziwym arcydziełem sztuki sakralnej są dwa boczne owalne ołtarze z około 1700 r. przeniesione na obecne miejsce z krośnieńskiej fary w 1785 r. To dzieła miejscowego warsztatu krośnieńskich snycerzy, którzy upiększyli ich motywem akantu. Pierwszy z nich w polu centralnym mieści wizerunek św. Wojciecha zaś drugi świętej Rozalii. Świętym patronom ołtarzy towarzyszą misternie rzeźbione anioły. Na ścianie drewnianej świątyni znajduje się ciekawy obraz epitafijny przedstawiający duszę w kajdanach symbolizujących zniewolenie i pokutę w czyśćcu; napis pod obrazem głosi: „Widząc mnie każda katolicka dusza niech się litością takową porusza. Znikąd ratunku z czyśćca wybawienie... Zmów trzy pozdrowienie. Fundowany w 1777”.

Krośnieński zabytek może znajdować się na miejscu starszego kościoła; wszak krośnieńskie Zawodzie było miejscem gdzie w dziesiątym stuleciu znajdowała się osada. Kult świętego Wojciecha był tu bardzo silny nie ma więc powodu wątpić, iż przyniesione na te tereny chrześcijaństwo mogło Wojciechowe patrocinium obrać sobie jako wezwanie wzniesionego kościoła.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wybory prezydenckie 2020 w USA: katolicy gotowi poprzeć Trumpa?

2019-12-10 18:42

pb (KAI/EWTN) / Waszyngton

Katolicy w USA są otwarci na ponowny wybór Donalda Trumpa na szefa państwa w wyborach prezydenckich, jakie odbędą się w 2020 r. Wynika to z sondażu przeprowadzonego na zlecenie katolickiej telewizji EWTN. Ukazuje on również poczucie zmniejszającej się tolerancji religijnej wśród mieszkańców tego kraju, a także rozczarowanie sposobem, w jaki tamtejsi biskupi radzą sobie z kryzysem związanym z przypadkami wykorzystywania seksualnego w Kościele.

Wikipedia

John Della Volpe z instytutu badania opinii publicznej RealClear Opinion Research tłumaczy, że głosy katolików mają istotne znaczenie w budowaniu wyborczych koalicji. Według niego, „w większości wyborów prezydenckich począwszy od lat 50.” XX w. można było przewiedzieć ich wynik na podstawie tego, jak głosowali katolicy.

W nadchodzących wyborach prezydenckich w 2020 r. 53 proc. katolików nie wyklucza głosowania na Trumpa (34 proc. jest tego pewnych, 10 proc. zapewne tak zrobi, a 9 proc. - być może). Jednocześnie „nigdy” na niego nie zagłosuje 38 proc. katolików, a w przypadku 9 proc. jest to mało prawdopodobne.

Poparcie dla Trumpa wygląda nieco inaczej, gdy zestawi się go z pretendentami do Białego Domu z ramienia Partii Demokratycznej. W zależności od tego, który z nich stanąłby ostatecznie w wyborcze szranki z obecnym szefem państwa, reprezentującym Partię Republikańską, rozkład głosów (według obecnych deklaracji) przedstawiałby się następująco: Joe Biden 52 proc. - Trump 39 proc., Elizabeth Warren 49 proc. - Trump 41 proc., Bernie Sanders 54 proc. - Trump 39 proc., Pete Buttigieg 46 proc. - Trump 41 proc. Oznacza to, że Trump przegrałby wybory z każdym z czterech demokratycznych kandydatów.

Z kolei 70 proc. katolików (28 proc. zdecydowanie, a 42 proc. częściowo) zgodziło się z opinią, że mieszkańcy USA okazują dziś znacznie mniejszą tolerancję religijną. Zdecydowanie odrzuciło taki pogląd 7 proc. katolików, a 18 proc. częściowo; 5 proc. nie miało zdania na ten temat.

Natomiast na pytanie, czy biskupi USA radzą sobie ze skandalem wykorzystywania seksualnego w Kościele, większość katolików (55 proc.) opowiedziała negatywnie (działania hierarchów bardzo się nie podobają 28 proc. respondentów, a 27 proc. - częściowo). Zdecydowanie popiera działania episkopatu w tej dziedzinie 7 proc. katolików, 23 proc. popiera częściowo, a 15 proc. nie ma wyrobionego zdania na ten temat.

Ankietowanych zapytano również o ich praktyki religijne. 93 proc. zadeklarowało, że modli się przynajmniej raz w tygodniu, 66 proc. - że wierzy w realną obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii, 56 proc. - że przynajmniej raz w tygodniu uczestniczy w Mszy św., 52 proc. - że spowiada się przynajmniej raz w roku, a 51 proc. - że choć raz w miesiącu odmawia różaniec.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem