Reklama

Niedziela Częstochowska

W sylwestrowy wieczór dla bezdomnych

Zjednoczyli swoje działania na rzecz osób doświadczających bezdomności.

[ TEMATY ]

Częstochowa

Caritas

pomoc

bezdomni

Beata Pieczykura/Niedziela

Uczynili to na wzór Kościoła będącego jak najbliżej ubogich i potrzebujących oraz papieża Franciszka, który w Światowy Dzień Ubogich zjadł obiad z 3 tys. osób biednych i bezdomnych. Dzięki otwartości ks. Marka Batora, dyrektora Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, streetworkerzy z ramienia Caritas Archidiecezji Częstochowskiej, Stowarzyszenia Pomocy Wzajemnej Agape i Fundacji św. Barnaby zauważyli problem bezdomności ulicznej, czyli ludzi przebywających na działkach, w pustostanach czy miejscach niemieszkalnych.

Zobacz zdjęcia: W sylwestrowy wieczór dla bedomnych

I tak powstał wspólny pomysł różnych organizacji – wyjaśnia br. Mariusz ze Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, streetworker z ramienia Caritas Archidiecezji Częstochowskiej. Jak pomyśleli, tak też zrobili: po raz pierwszy zaprosili na zupę sylwestrową. W dzieło zaangażowały osoby z Młodzieży Franciszkańskiej, wolontariusze Caritas, ludzie bezimienni, którzy chcemy pomóc. W sylwestrowy wieczór w budynku powstającej kaplicy Caritas przy ul. Ogrodowej w Częstochowie na gorącym posiłku spotkali się bezdomni (ok. 20 osób), aby pożegnać stary rok.

Reklama

Był to czas rozmów i śpiewu kolęd, a także życzeń złożonych przez ks. Marka Batora: – Chcę wam wszystkim błogosławić, tym, którzy walczą, by zwyciężyli, tym, którzy mają kryzys, by z niego wyszli, tym, którym ciężko, by było lżej w 2019 r.

2018-12-31 20:45

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To Jego kuchnia

Niedziela małopolska 26/2020, str. III

[ TEMATY ]

kuchnia

bezdomni

jadłodajnia

Anna Bandura

Przez te wszystkie lata nauczyłyśmy się polegać na Bogu. Chociaż czasem brakuje nam pieniędzy i bierzemy rzeczy na kredyt, to Pan tak to wszystko organizuje, że później spłacamy zaległości – mówi pani Marta

– To kuchnia Pana Jezusa – mówi pani Marta Sawicka, która od 40 lat w swoim mieszkaniu przygotowuje posiłki dla osób ubogich i bezdomnych.

Już o poranku na korytarzu jednej z krakowskich kamienic unoszą się zapachy domowego obiadu. Kilkadziesiąt osób, pozostających w trudnej sytuacji finansowej, tego dnia zapuka do drzwi pani Sawickiej i odbierze ciepły posiłek. To wszystko dzięki śp. Teresie Sawickiej, inicjatorce kuchni dla ubogich i siostrze, Marcie, która kontynuuje to wspaniałe dzieło.

Specyficzny czas

Panie Sawickie, aby móc pomagać ludziom w potrzebie, sukcesywnie wyprzedawały pozostawiony po rodzicach majątek. Pozbywały się złotej i srebrnej biżuterii, obrazów, zabytkowych mebli. Wszystkie środki, łącznie z własnymi pensjami, przekazywały na żywność, z której gotowały obiady i przygotowywały paczki dla ubogich. Dziś kuchnia sióstr Sawickich utrzymuje się dzięki hojności ludzi dobrej woli. Dzieło wspierają też ojcowie dominikanie, którzy poznawszy szeroką działalność pań Sawickich na rzecz drugiego, zamontowali w klasztorze puszkę z napisem „ofiary na kuchnię dla ubogich pań Sawickich”. Klasztor co tydzień przekazuje p. Marcie zebrane datki, a także organizuje kwartalne zbiórki. Gdy w dobie najsurowszych epidemicznych obostrzeń kościół dominikanów pozostawał zamknięty, p. Sawicka nie otrzymywała żadnych środków. Opatrzność zatroszczyła się jednak o podopiecznych kuchni.

W najlepszych rękach

– Tuż przed epidemią przeprowadziliśmy kwestę w kościele św. Maksymiliana Kolbego w Mistrzejowicach – mówi p. Marta. – Po zakończeniu bardzo się zdziwiłam, że Pan Jezus dał nam tak dużą kwotę. Mniej więcej taką, jaką udaje się co kwartał uzbierać u dominikanów… Potem przyszła pandemia i skojarzyłam fakty. Pan Jezus doskonale wiedział, co się wydarzy, wiedział, że nie będzie już takiego wsparcia, więc pomógł nam zawczasu – tłumaczy z uśmiechem p. Marta. Jak przyznaje, kwota umożliwiła funkcjonowanie kuchni przez cały maj. Niedawno wierni z parafii pw. NMP z Lourdes przy ul. Misjonarskiej również okazali wielką hojność. Zebrane środki wystarczą na kolejne tygodnie.

Zaufać

– Przez te wszystkie lata nauczyłyśmy się polegać na Bogu. Chociaż czasem brakuje nam pieniędzy i bierzemy rzeczy na kredyt, to Pan tak to wszystko organizuje, że później spłacamy zaległości – mówi p. Marta. Jak tłumaczy, pomoc najuboższym nie ogranicza się do wydawania posiłków.

– Ludzie przychodzą z receptami, a my je realizujemy. Pomagamy też w opłacaniu czynszu czy rachunków. To najbardziej obciąża budżet, ale trzeba tym osobom pomóc. Są starsze, schorowane, bez rodziny, na rencie w wysokości np. 1000 zł. Ciężko za to wyżyć – dodaje. Jak zapewnia, siłę i energię do codziennych zmagań daje jej modlitwa. – Każdego dnia modlę się telegramem do św. Józefa. Mówię mu o kuchni, o tym, czego nam potrzeba i tak już idziemy razem od kilkudziesięciu lat – podsumowuje.

Możesz pomóc

Dzieło nie mogłoby funkcjonować bez wsparcia ludzi dobrej woli. Osoby chcące pomóc, proszone są o kontakt z redakcją (krakow@niedziela.pl i 12 432 81 57 w godzinach dyżuru). W obecnej sytuacji potrzebne są styropianowe opakowania na posiłki, słoiki, a także żywność: makarony, ryże, kasze, konserwy, pasztety, sery, masło. Dzieło można też wesprzeć poprzez przekazanie dowolnej kwoty na konto ojców dominikanów: PEKAO SA, 85 1240 2294 1111 0000 3723 7895 z dopiskiem „dla kuchni p. Sawickiej”.

CZYTAJ DALEJ

Od 25 lat chodzi z krzyżem po Polsce i Europie, wcześniej był rolnikiem

2020-08-07 11:48

[ TEMATY ]

pielgrzymka

krzyż

pokuta

Pielgrzymka 2020

facebook.com/NowinyGliwickie

Pan Mieczysław pochodzi spod Elbląga, ma prawie 70 lat i od 25 lat chodzi z krzyżem po Polsce jak i całej Europie. Najdalej był w Paryżu. Jak sam o sobie mówi: Nawróciłem się. Chcę ludziom przybliżyć Jezusa, chcę im przekazać, żeby strzegli się grzechu, że człowiek, który przesiąknie grzechem jest stracony, ale może się zawsze od niego uwolnić – czytamy w Dzienniku Elbląskim.

Pielgrzym, który wcześniej był rolnikiem chodzi ubrany w pokutną szatę, na barkach niesie drewniany krzyż, a na plecach niewielkich rozmiarów plecak, w którym jak mówi nosi ze sobą swój nocleg. Ma śpiwór, bieliznę, folię przeciwdeszczową. Dużą uwagę przywiązuje do pism ewangelizacyjnych, którymi może pomagać innym.

 — Jezus daje mi znaki. Czasem w drodze dzieją się cuda, to daje mi wiarę w sens tej pielgrzymki — mówi p. Mieczysław w Dzienniku Elbląskim.

Spotyka przyjaciół krzyża, ale są też i jego wrogowie, którzy krzyczą „do tartaku idziesz z tym drzewem?” — I takich trzeba wysłuchać — podsumowuje z uśmiechem pan Mieczysław.

Pan Mieczysław swoje pielgrzymowanie finansuje z własnej emerytury, czasem dostaje od ludzi także drobne datki i wsparcie.

- Moje ciało jest niczym, a ja tylko imieniem - bez Boga nie byłoby mnie, to niesamowite, jak wypełnia moje ciało i pozwala mu żyć – mówi pokutnik.

— Nawróciłem się. Chcę ludziom przybliżyć Jezusa, chcę im przekazać, żeby strzegli się grzechu, że człowiek, który przesiąknie grzechem jest stracony, ale może się zawsze od niego uwolnić.

— Piłem, żyłem w grzechu. Było źle. Wtedy przyszedł do mnie Pan Jezus i zrozumiałem, że tak dalej być nie może. Bóg mnie uzdrowił i poczułem się zobowiązany, by głosić ludziom Jego imię — czytamy w Dzienniku Elbląskim.

Przeczytaj także: 27-latek idzie z krzyżem przez Polskę. Modli się o nawrócenie narodu

- Pana Mieczysława z krzyżem i różańcem w ręku, ubranego niczym ksiądz Robak, zauważyłem na ulicy 31 Stycznia. Szedł od skrzyżowania w stronę starostwa. Zanim zawróciłem i zostawiłem samochód na parkingu zdążył wejść do sklepu spożywczego. Jednak wiedziałem, gdzie jest. Pod sklepem zostawił oparty o ścianę duży drewniany krzyż. – Dzień dobry – powiedziałem, gdy wyszedł z drobnymi zakupami spożywczymi – czytamy na portalu chojnice.com opis jednego ze spotykających go ludzi.

Dokąd zmierza? Kogo spotyka? – Nie wiem dokąd idę, o tym czasami decyduje ułamek chwili, jakaś rozmowa – mówi pan Mieczysław. Uważa, że w życiu nie ma nic bez sensu, że wszystko dzieje się po coś. Ludzie, których niby przypadkiem spotyka i którym pomaga, są mu przeznaczeni. Chociażby jeden z rozmówców, który pomylił wagony i zamiast do 12 przyszedł do 15. I już został, bo wciągnął się w rozmowę z panem Mieczysławem i poczuł ulgę, gdy wydusił z siebie swoje problemy.

Pan Mieczysław w miejscowościach które odwiedza szuka kościołów w których może się pomodlić. Nie narzuca się przechodniom, nie wciska nic na siłę. Czeka aż ktoś sam podejdzie, zacznie rozmowę. Dzieli się swoim świadectwem wiary, przekazuje to, co ma najcenniejsze.

 – Wiele razy poczułem, że to co robię ma sens, bo ludzie nawracali się, wracali do Kościoła po wielu latach rozłąki z Bogiem – wyznaje p. Mieczysław.

Pan Mieczysław spotkał się w ostatnich dniach z Michałem, który w te wakacje przemierza Polskę z 3m. krzyżem na plecach.

facebook.com/PanstwoBoze

Przeczytaj także: 27-latek idący z krzyżem przez całą Polskę dotarł na Giewont!
CZYTAJ DALEJ

Kubica i Marszałek ścigali się w barwach Orlenu z okazji setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej

Robert Kubica na lądzie, a Bartłomiej Marszałek na wodzie – tak wyglądał wyścig zorganizowany z inicjatywy PKN Orlen dla uczczenia setnej rocznicy Bitwy Warszawskiej. Wyniki poznamy 15 sierpnia.

Unikalny wyścig odbył się w niedzielę rano w centrum Warszawy. Robert Kubica zasiadł za kierownicą bolidu Formuły 1, a Bartłomiej Marszałek – pierwszy Polak w Formule F1 H2O, czyli najwyższej klasie zawodów motorowodnych – kierował bolidem motorowodnym.

„PKN ORLEN angażuje się w projekty, które upamiętniają najważniejsze wydarzenia historyczne. Chcemy docierać z przekazem do jak najszerszej grupy odbiorców, w tym szczególnie do młodego pokolenia” – tak komentował wydarzenie Daniel Obajtek, prezes zarządu PKN ORLEN.

„Składamy hołd bohaterom Bitwy Warszawskiej – która wpłynęła nie tylko na historię Polski, ale i całej Europy – w ciekawej, współczesnej odsłonie, angażując naszych czołowych sportowców” – dodał.

orlen.pl

Robert Kubica po wyścigu nie krył zadowolenia. „Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek będę się ścigał z motorowodnym bolidem F1H2O, na dodatek w Warszawie. Bardzo podobał mi się format naszej rywalizacji z Bartkiem Marszałkiem” - powiedział. „Muszę też przyznać, że mój rywal poprzeczkę zawiesił wysoko, ale wyniku naszej rywalizacji jeszcze nie zdradzę” - zastrzegł.

„Dzisiaj miało miejsce coś niesamowitego, współczesny Cud nad Wisłą” – skomentował Bartłomiej Marszałek. „Dla mnie jest to wspaniała możliwość oddania hołdu dla ludzi, którzy przelali krew i dzięki którym żyjemy w takim pięknym kraju” – zaznaczył.

Obaj kierowcy wystąpili w specjalnie malowanych kaskach. Projekt grafiki na kask dla Bartłomieja Marszałka przygotował Amadeusz Mierzwa. Autorem wzoru malowania na kask dla Roberta Kubicy oraz identyfikacji wizualnej wydarzenia jest wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, Patryk Hardziej.

Wyścig w sercu Warszawy nie został wcześniej zapowiedziany, a cały projekt utrzymywany był w ścisłej tajemnicy. Z wydarzenia powstała bogata relacja filmowa i zdjęciowa.

Autorem muzyki do finalnej wersji nowego filmu wizerunkowego jest jeden z najbardziej rozpoznawanych na świecie współczesnych polskich kompozytorów Radzimir Dębski, pseud. Jimek.

„To bardzo symboliczne, że ci wszyscy ludzie spotykają się razem, żeby upamiętnić Cud nad Wisłą. Moim zadaniem jest to, żeby oprawa muzyczna tego wydarzenia napawała nas pozytywną emocją” – powiedział. „Będą i elementy nowoczesne, i orkiestrowe fragmenty, będzie wysokie tempo” – zdradził Radzimir Dębski.

Obok polskich przedstawicieli świata Formuły 1, gościnny udział w wydarzeniu wzięła również Orlen Grupa Akrobacyjna Żelazny, która na niebie wykonała flagę Polski. „Dla nas to wielka chwila, wcześniej wykonywały to tylko ekipy wojskowe” – powiedział płk Krzysztof „Szopa” Szopiński. „Była pełna koncentracja z racji lotu nad Wisłą, do tego koordynacja z przejazdem Roberta Kubicy i przepłynięciem Bartka Marszałka. Cieszymy się, że to wszystko się udało” – podkreślił.

W ramach upamiętnienia rocznicy Grupie Żelazny towarzyszył Boeing 737 „Marszałek Józef Piłsudski” należący do Polskich Sił Zbrojnych.

Relacja z nietypowego wyścigu i towarzyszących mu wydarzeń zostanie zaprezentowana w mediach społecznościowych PKN ORLEN w sobotę 15 sierpnia o godz.: 11:30.

Źródło: Centrum Prasowe

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję