Reklama

O uroczystym otwarciu gabloty poświęconej Władysławowi Ślazykowi

Był wielki przez to, czym dzielił się z innymi

2019-07-08 14:32

Agnieszka Kęska

/zdjęcia udostępnione przez archiwum Bazyliki Mariackiej w Krakowie/

4 lipca 2019 r. obok bazyliki Mariackiej w Krakowie odbyło się uroczyste otwarcie gabloty poświęconej Władysławowi Ślazykowi – Samarytaninowi ze Słopnic (1907 r.– 1985 r.), który po wielu latach wraca do miejsca, gdzie pracował. To historyczna chwila dla krakowian i słopniczan.

Od dzisiaj każdy zwiedzający Kraków może zobaczyć słynną kamizelkę z tarczami szkolnymi oraz osobiście spotkać się z pogodnym spojrzeniem Władysława Ślazyka (obraz artystki S. Dolorozy Jeziorskiej „Sercanki”), pierwszego przewodnika po bazylice Mariackiej (przy placu Mariackim 7 w Krakowie).

Ks. infułat dr Dariusz Raś, proboszcz – archprezbiter parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Krakowie wraz z Wójtem Gminy Słopnic Adamem Sołtysem zaszczycili zebranych gości obecnością i jako gospodarze powitali zebranych uczestników. Padło wiele ciepłych słów i przywołano liczne wspomnienia związane z nietuzinkowym człowiekiem. Jak podkreślano, to zacna postać, która na trwałe wpisała się w wizerunek Miasta Krakowa.

Władysław Ślazyk ukończył szkołę dla nauczycieli w Starym Sączu, był statystą w filmach, pracował jako bibliotekarz na UJ. Jednak prawdziwą pasją w jego życiu stała się pomoc drugiemu człowiekowi. Był wielki sercem i duchem. Nauczyciel, wychowawca, opiekun, patriota, partyzant, społecznik oddany każdej słusznej sprawie. Szczególnie bliskie sercu były mu osoby chore, ubogie i opuszczone.

Reklama

Jako uczestnik Powstania Warszawskiego przetransportował do Słopnic dwadzieścioro chorych na tyfus dzieci różnej narodowości. Opiekował się nimi, zakładając tam szpital polowy dla dzieci i młodzieży. Dzieci, których nie udało się uratować, chował na pobliskim cmentarzu, a powracające do zdrowia - oddawał do adopcji do zamożnych rodzin z pobliskich okolic.

Mieszkając w Krakowie, zawsze pozostał oddany Słopnicom, gdzie spoczywa na parafialnym cmentarzu. - Tacy ludzie rodzą się raz na sto lat” (…) i przemykają jak kometa – mówił i śpiewał podczas otwarcia gabloty jeden z najmłodszych dwudziestu wychowanków Władysława Ślazyka i inicjator ekspozycji – misjonarz, bard i poeta ks. Józef Ślazyk, proboszcz z Leofrenii we Włoszech.

Przywrócony pamięci Krakowa Władysław Ślazyk przez 25 lat czuwał nad porządkiem w bazylice Mariackiej i przybliżał historię Ołtarza Wita Stwosza grupom, które przyjechały pomodlić się i zwiedzić to święte miejsce. Należy wspomnieć, że były to bardzo trudne komunistyczne czasy, kiedy walczono z Kościołem i nie było rozwiniętego, zorganizowanego ruchu turystycznego w bazylice. Skoncentrowany na pobożnym życiu i mocy wiedzy Władysław Ślazyk z własnej inicjatywy oprowadzał turystów po kościele, a historię zgromadzonych dzieł, zaczynał od opowiadania o „żółtej ciżemce”. - Barwnie mówił, słuchaliśmy go z zaciekawieniem, a na koniec spotkania częstował nas cukierkami, dobry człowiek – tak dzisiaj wspomina go jeden z uczestników wycieczek szkolnych do Krakowa.

Na prośbę i w darze wdzięczności, uczniowie z całej Polski zostawiali Ślazykowi tarcze szkolne, które były przyszywane do jego peleryny i kamizelki. Tak udekorowane elementy garderoby stały się oficjalnym strojem, który zakładał, witając turystów lub występując podczas ważnych uroczystości kościelnych. Dzisiaj to już historia, piękna i bogata. Opowiada o życiu Władysława Ślazyka, dla którego człowiek był największą wartością. Dotychczas kamizelka z tarczami stanowiła obiekt muzealny Domu Polskiego Jana Pawła II w Rzymie, przy Via Cassia, przekazana w 2005 r. ówczesnemu ks. abp. Stanisławowi Dziwiszowi,

a dzisiaj staraniem krakowskich władz kościelnych udostępniona turystom przy pl. Mariackim 7 w Krakowie. Pytanie, kiedy w gablocie pojawi się słynna peleryna? Obecnie wiadomo, iż jedna został przekazana podczas prywatnej audiencji św. Janowi Pawłowi II w 2004 roku, a druga znajduje się w prywatnych zbiorach. Czekamy, aż dołączy do kamizelki i również będzie dostępna dla mieszkańców Królewskiego Miasta Krakowa i turystów.

Więcej o śp. Władysławie Ślazyku na stronach;

http://www.dongiuseppe.pl/index.php/2017-r/644-2017-wirsz-071

http://mariacki.com/mariacki-i-ludzie-pan-slazyk/

Agnieszka Kęska

Reklama

Dlaczego nie lubią księży?

2019-11-05 12:48

Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 45/2019, str. 7

Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem

Ks. Paweł Kłys

Obojętny, negatywny lub czasem nawet wrogi stosunek części społeczeństwa do duchowieństwa katolickiego staje się coraz bardziej powszechny. Znamienne przy tym, że jedynie katolickiego – w większości to Kościół katolicki podlega narastającej krytyce. Krytyce, która przeradza się ostatnio w jawną walkę.

Rozpoczęta przez zadeklarowanych ateistów – rozszerza się, obejmuje swym zasięgiem coraz szersze środowiska. Krytyka Kościoła i jego pasterzy nie jest już chwilowym uniesieniem, emocją, lecz precyzyjnie zaplanowanym działaniem wielu przywódców, grup, organizacji czy środowisk. Zostaje wpisana w programy wyborcze. Staje się podstawą budowy wizerunku czy manifestów politycznych i światopoglądowych. A wszystko jest wsparte siłą środków masowej komunikacji.

Działanie to zawsze ma swój precyzyjny scenariusz. Rozpoczyna się od wybrania celu. Stają się nim z reguły księża, którzy stanowią rdzeń Kościoła. Powszechnie uznani i szanowani. Za tym idzie krytyka ich nauczania. Pokrętne interpretacje – czy wręcz manipulacja – kazań i wystąpień. Często mianem „skandalu” określa się ich słowa płynące wprost z Ewangelii. Linczowi medialnemu poddaje się organizowanie pielgrzymek, które gromadzą setki tysięcy wiernych. Wszystko to, aby ośmieszyć, poniżyć i upokorzyć.

Dlaczego tak się dzieje? Co zachodzi w umysłach ludzi, którzy decydują się podjąć walkę z Kościołem? O co chodzi w ich działaniu? Dokąd się skierują w swych dalszych planach?

W większości przypadków motorem zła, które ich nakręca, jest olbrzymia chęć władzy – chęć rządzenia, panowania, kierowania, niezależnie od tego, co pod tymi pojęciami sami rozumieją.

Podnoszą bunt przeciw księżom, czując fizyczny strach przed ich wielką wiarą. Przed nauką, którą głoszą w imieniu Jezusa Chrystusa. Czują wyraźnie, że ci, którzy nie chcą władzy nad „rzędem dusz”, otrzymali ją i mają. Boją się ich wpływu na szerokie rzesze. Wiedzą bowiem, że to za ich przykładem gromadzi się coraz więcej młodych ludzi, którzy na kolanach oddają cześć Stwórcy. Boją się, że ta młodzież pójdzie za nimi, a nie za pseudowartościami ofiarowywanymi w wielu popularnych mediach. Boją się ponadto, że takie myślenie będzie się upowszechniać. Że rozścieli się po kraju i sprawi, iż ludzie staną się lepsi, uczciwsi. Że będą dalej jak przez wieki czcić Boga, a Jego naukę stosować w rodzinach, w miejscach pracy, w życiu społecznym.

Boją się w końcu, że kiedyś i ich żony, synowie i córki uznają, iż wartości przez nich głoszone są puste i niewarte zainteresowania. Że to, co oni z takim trudem budowali, co ciułaczym wysiłkiem zgromadzili, uznają za bezwartościowe, a w konsekwencji nie będą ich za te dokonania cenili. Boją się, że resztki ich pseudoautorytetu legną w gruzach. Że będą musieli oddać coś ze swego stanu posiadania, wycofać się ze swoich miałkich tez, które były napędem ich życia. Boją się w końcu, że będą musieli zostać tymi, których jedynie czasami udają. Ludźmi Chrystusowymi – chrześcijanami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Personalizm i medycyna

2019-11-19 07:00

Marta Matysek

Grzegorz Jacek Pelica
Na pierwszym planie ks. Piotr Goliszek

40. Ogólnopolskie Sympozjum Katechetyczne na KUL zdominowała po raz pierwszy tematyka zdrowia dzieci i młodzieży. Zaproszeni przedstawiciele świata medycznego dzielili się wnikliwą refleksją na tematy, z którymi na co dzień spotykają się w praktyce lekarskiej.

Tematy do rozważań wybierano w odpowiedzi na pewne znaki czasu. - Wielu katechetów i pedagogów zgłaszało problemy szkolne dotyczące sytuacji dzieci z różnymi zachowaniami i reakcjami - mówił ks. prof. Piotr Goliszek, organizator sympozjum. Były to m.in.: zaburzenia neurologiczne u dzieci w wieku szkolnym, choroby pasożytnicze, choroby genetyczne i wrodzone wady rozwojowe, alergie, cukrzyca, a także niesamobójcze uszkodzenia ciała dokonywane bez intencji samobójczej, który to problem jest szczególnym wyzwaniem dla opiekunów. Zainteresowani odbiorcy tych treści to w dużej mierze nauczyciele i katecheci. To oni, ucząc i wychowując, wiele godzin spędzają z młodymi podopiecznymi. To oni mają więc szansę i obowiązek odpowiednio szybko zareagować w sytuacji gdy zdrowie dziecka jest zagrożone wskutek wstrząsu, spadku cukru czy depresji. Czasem nauczycielom trudno jest zinterpretować zachowania uczniów związane z chorobą lub niepełnosprawnością.

Tytuł sympozjum „Medycyna personalizowana dla katechetów i nauczycieli” wskazuje na to, że tematy medyczne będące w kręgu zainteresowań prelegentów i audytorium zostały przekazane w świetle ideologii personalizmu. Personalizm nie jest jedynie teorią nie znajdującą zastosowania w praktyce. Oryginalność personalizmu polega na tym, że cała rzeczywistość widziana jest przez pryzmat osoby. - Personalizm myśli o człowieku integralnie, obejmuje jego duszę, ciało, wiarę, religijność, duchowość, osobowość, cały jego świat osoby i świat jego egzystencji.(...). Okazuje się, że medycyna i teologia mają wspólny przedmiot poszukiwań, a jest nim człowiek. Ingerencja medyczna nigdy nie jest wyłącznie działaniem o określonej technice, ale przyjmuje kształt relacji interpersonalnej. Innymi słowy, lekarz nigdy nie leczy choroby, a przed wszystkim chorego, pacjenta. Takie podejście nazywane jest medycyną personalistyczną. Prymat osoby ludzkiej i całościowa wizja człowieka koniecznie muszą być podstawą projektu medycyny personalizowanej. Każde badanie i ingerencja musi mieć na celu integralnie rozumiane dobro człowieka chorego - mówi ks. P. Goliszek.

W ramach konferencji uczestnicy sesji udali się na Mszę św., której przewodniczył bp prof. Józef Wróbel, przewodniczący Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych KEP. Ksiądz Biskup zauważył, że nieprzypadkowo na misjach, gdzie są ubogie tereny, wielu chorych i potrzebujących opieki, szybko powstają kościoły. Kościół często staje się ośrodkiem zapewniającym pomoc medyczną i duchową. Obrazuje to pewien symboliczny związek między tym co człowiekowi, istocie cielesno-duchowej, jest niezbędne: troska o ciało i ducha. Ewangelia niesie uzdrowienie i wyzwolenie człowieka w wymiarze duchowo-moralnym i integralnym, cielesnym. Pochyla się nad człowiekiem potrzebującym uzdrowienia w różnych sferach. Odwrót od Ewangelii sprowadza na człowieka ciemność, pogrąża go w upadku cielesnym, np. przez narkotyki, używki, mody szkodliwe dla zdrowia, o które człowiek winien dbać.

Zachwyt postawą podkreślającą godność człowieka i jego skomplikowaną naturę powinien prowadzić zawsze do podjęcia trudu patrzenia na świat okiem personalisty. Wypowiedzi sobotniego sympozjum to po mistrzowsku poprowadzona mega-katecheza, której zwieńczeniem jest wezwanie do troski o cielesność i duchowość człowieka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem