Reklama

Zakończenie XIX edycji Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej w Zakopanem

2019-08-13 11:04

Zakopiańskie Centrum Kultury

Zakopiańskie Centrum Kultury

 Zakopane przez blisko półtora miesiąca było wypełnione różnymi formami kompozycji kameralnych, instrumentalnych i wokalnych związanych tematycznie z Tatarami. Nie zabrakło również występów organowych. Melomani przez ten czas mieli okazję podziwiać niesamowitą różnorodność stylów i wykonawców koncertujących w pięknych, zakopiańskich kościołach i miejscach kultury, takich jak Miejska Galeria Sztuki czy willa Czerwony Dwór.

Finałowy wieczór zgromadził w Kościele Świętego Krzyża wielu uczestników i przyjaciół Zakopiańskiego Festiwalu, którzy w skupieniu i emocjach wysłuchali takich pieśni jak Hej, z góry, z góry!, Ciamna nocka, ciamna, Hej, wółki moje, A chtóz tam puka czy Panie muzykancie, prosim zagrać walca.

To wspaniałe wydarzenie, jakim był Koncert „Podhale/Kurpie podróż muzyczna”, rozpoczął dyrektor artystyczny Festiwalu, Rafał Monita, witając jednocześnie gości; pana Tomasza Filara, wiceburmistrza Miasta Zakopane i Panią Beatę Majcher, Dyrektor Zakopiańskiego Centrum Kultury. Następnie odrobiną historii wprowadził przybyłych słuchaczy w przygotowany program Finału, którego wykonawcami byli niesamowici muzycy zespołu Cracow Singers, śpiewający cappella twórczość takich postaci jak Bolesław Wallek-Walewski, Henryk Mikołaj Górecki czy Karol Szymanowski. Wspaniałe aranżacje wokale sprawiły, że czas tego wieczoru minął niezwykle szybko.

Od czasu pierwszego tegorocznego koncertu Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej, słuchacze mieli możliwość poznać elementy barwnego i bogatego świata muzycznego. Najpierw, jeszcze pod koniec czerwca, zaprezentowana została twórczość Mieczysława Wajnberga i Felixa Mendelssohna-Bartholdyego, za sprawą koncertu Michała Rota i Wojciecha Fudali. Aranżacja Czerwonego Dworu, będącego miejscem występu, sprzyjała kunsztowi tego niezapomnianego koncertu. Tydzień później, melomani wysłuchali „Pieśni biblijnych i kościelnych” w wykonaniu Marcina Wolaka, Wacława Golonki oraz recytującej fragmenty psalmów, Grażyny Syrzistie. Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej podkreśliło wtedy swoją zaszczytną rolę, jako miejsca wyciszenia i kontemplacji religijnej.

Reklama

Podczas kolejnych dwóch koncertów wystąpili Kameraliści NOSPR z Rafałem Zambrzyckim, grającym na skrzypcach. Sanktuarium Matki Bożej na Olczy przywitało wtedy tłumy, chcące posłuchać Pór roku Astora Piazzolli oraz twórczości takich kompozytorów, jak Krzysztof Penderecki czy Wojciech Kilar. Następnego dnia, tym razem w Sanktuarium Najświętszej Rodziny na Krupówkach, podczas koncertu „Wokół Jana Sebastiana Bacha” na organach zagrał Łukasz Mosur.

Tydzień później odbył się kameralny koncert „Podhale Orawa Spisz”, tym razem w wyjątkowym wnętrzu Miejskiej Galerii Sztuki. Zdolne członkinie Kwartetu Polonika zaprezentowały utwory inspirowane także folklorem, na tle nowo otwartej wystawy „Góry – morze, morze – góry”. Końcówka lipca minęła natomiast ponownie pod znakiem organów, tym razem dla melomanów słowacki artysta Marek Vrábel, mistrzowsko poruszający się po kompozycjach takich autorów jak Alexandre-Pierre-François Boëly, František Xaver Brixi, czy powracającego na festiwalu Jana Sebastiana Bacha. Dzień po tym występie, słuchacze znaleźli się „W drodze na Świętą Górę”, słuchając pielgrzymkowych motywów w wykonaniu Katarzyny Wiwer, Ireny Czubek-Davidson i Aleksandra Tomczyka.

Na początku sierpnia, miłośnicy klimatów tango nuevo mogli przekonać się, że „Nie tylko Piazzolla” przewidziany jest w repertuarze sobotniego koncertu. W rzeczy samej, trio Pawła Wajraka, Michała Nagyego i Klaudiusza Barana, wykonało Histoire du Tango wspomnianego Astora Piazzolli, lecz wzbogaciło repertuar również utworami Gioacchino Rossiniego i Vaclawa Trojana. Szczególnie wykonanie Cesarskiego słowika tego ostatniego kompozytora na długo pozostanie w pamięci zgromadzonych słuchaczy.

Ostatni weekend Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej zwieńczył wydarzenie w stylu godnym jego renomy. Goście zebrani w kościele św. Jana Apostoła i Ewangelisty na Harendzie usłyszeli Sławomira Zubrzyckiego na zupełnie unikatowej violi organiście. Historyczny instrument strunowo-smyczkowy został zrekonstruowany przez wykonawcę m.in. na podstawie przekazów samego Leonarda da Vinci. „Może mniej wiemy o Leonardo da Vinci jako o muzyku” - tłumaczył Sławomir Zubrzycki, ujawniając kulisy mało znanej działalności instrumentalnej geniusza renesansu. Brzmienie violi organisty to rzecz dla współczesnego słuchacza bezprecedensowa, przynosząca kompletnie nieodkryte doznania akustyczne. Szeroki repertuar koncertu przytoczył zaś przede wszystkim tematy renesansowe, analogicznie z epoką mistrza z Vinci.

Finałowy koncert Festiwalu zwieńczyły świetne głosy krakowskich wokalistów, oklaskiwanych przez tłumnie zebraną publiczność. W tej niezwykłej atmosferze zakończył się XIX Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej w Zakopanem. Podziękowania oczywiście należą się wszystkim za przybycie, a szczególnie panu Rafałowi Monicie za przygotowanie repertuaru tegorocznego Festiwalu. Ceremonię zamknął pan Tomasz Filar, Wiceburmistrz Zakopanego.

Koniec Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej oczywiście nie wycisza szlachetnych nut, które nadal płyną w muzycznym krwiobiegu miasta Zakopane. Każdy, kto był świadkiem tegorocznych koncertów, z pewnością na długo będzie trzymał w sobie piękne motywy, jakimi uraczyli ich wykonawcy. Z pewnością będą mogli cieszyć się nimi również za rok, kiedy zapowiada się okrągła, jubileuszowa edycja festiwalu. Miasto Zakopane, Zakopiańskie Centrum Kultury oraz lokalne parafie, z zaszczytem zapraszają na to, oraz na inne wydarzenia kulturalne w Zakopanem.

Zobacz zdjęcia: Zakończenie XIX edycji Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej w Zakopanem

Reklama

Dk. Sadowski: diakonat stały to moje powołanie

2019-08-16 13:38

Maria Czerska / Warszawa (KAI)

„Jestem diakonem i jestem szczęśliwy” – deklaruje niezmiennie dk. Bogdan Sadowski, pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej i trzeci w Polsce. Wyświęcony został dziesięć lat temu, 9 sierpnia 2009 r. W rozmowie z KAI dk. Sadowski opowiada o tym, czym jest diakonat stały i o swoim doświadczeniu na tej drodze.

Al. Daniel Rynkiewicz

Maria Czerska (KAI): Księże diakonie? Panie diakonie?

Dk. Bogdan Sadowski: Najlepiej po prostu „diakonie”. Tak jest najbezpieczniej. Zadawać pytania można w formie: „Czy diakon uważa, że…?”.

- A zatem - napisał diakon pięć lat temu, po pięciu latach od święceń „Jestem diakonem i jestem z tego powodu szczęśliwy”. Czy nadal?

- Tak! To jest moja droga – marzenie życia. Zawsze byłem blisko ołtarza i w zasadzie zawsze myślałem o tym, by być duchownym. Poważnie rozważałem pójście do seminarium. Zawarłem nawet prywatną „umowę” z Panem Bogiem, że o ile nikogo nie poznam do zakończenia studiów, to wstępuję. Sprawa wydawała się oczywista, bo nie miałem zamiaru nikogo szukać. A jednak poznałem moją żonę i to w okolicznościach, które nie mogły być przypadkowe… Jesteśmy razem już czterdzieści lat. Jeszcze w czasie studiów dowiedziałem się, że Sobór Watykański II przywrócił diakonat stały i że pod koniec lat 70. pierwsi diakoni wyświęceni zostali w Niemczech. Zaraz napisałem list do nowo mianowanego arcybiskupa warszawskiego, Józefa Glempa – mam na to świadków! – że gdyby taka możliwość pojawiła się również w Polsce, proszę, by wzięto pod uwagę moją kandydaturę. Czekałem ok. trzydziestu lat, ale się doczekałem! Wyświęcony zostałem 9 sierpnia w Magdalence przez abp. Kazimierza Nycza na pierwszego diakona stałego archidiecezji i metropolii warszawskiej. Byłem trzeci w Polsce.

- Kto to jest diakon stały?

- Przede wszystkim poprzez święcenia staje się osobą duchowną. Diakonat to pierwszy stopień sakramentu święceń. Warto podkreślić, że w Kościele katolickim, mówiąc poprawnie, jest sakrament święceń, który obejmuje 3 stopnie: diakonat, prezbiterat i episkopat (biskupstwo). Diakonów można podzielić na żonatych i celibatariuszy. Nieżonaci kandydaci na diakonów w momencie święceń zobowiązują się do życia w celibacie. Mogą oczywiście być diakonami stałymi, ale w Polsce najczęściej jest to diakonat przejściowy, po którym następują święcenia kapłańskie.
Diakon stały musi mieć wykształcenie teologiczne i odpowiednie przygotowanie duchowe. W przypadku żonatych mężczyzn wymagany jest wiek minimum trzydzieści pięć lat, pięć lat stażu małżeńskiego i pisemna zgoda małżonki. Jesteśmy trochę na granicy „świata duchownych” i „świata świeckich”. Prowadzimy normalne życie, mamy dzieci, chodzimy do pracy i jednocześnie pełnimy posługę przy ołtarzu.

- Co tak naprawdę robi diakon stały?

- Najważniejsze jest asystowanie prezbiterowi (szczególnie biskupowi) w celebracjach Eucharystii. Diakon nie może oczywiście odprawiać Mszy św., to zarezerwowane jest dla kapłanów. Nie może też słuchać spowiedzi i udzielać sakramentu namaszczenia chorych. Może natomiast odprawiać nabożeństwa, błogosławić małżeństwa, głosić kazania, udzielać Komunii świętej i chrztów oraz prowadzić pogrzeby – tym się właśnie zajmuję.
Rozpocząłem swoją posługę w parafii w Magdalence. Tam byłem zaangażowany m.in. w prowadzenie grup, rekolekcji, głoszenie konferencji przed ślubem, czy przed chrztem, itp. Następnie przeniosłem się do parafii Matki Bożej Różańcowej w Piasecznie (uzyskując nota bene pierwszy w historii Kościoła w Polsce dekret biskupi przenoszący diakona stałego z parafii do parafii). Tam oprócz szeregu innych zaangażowań bardzo często pomagałem przy celebracji chrztu św. Tych chrztów było w Piasecznie bardzo dużo – bywało i kilkanaście na jednej Mszy św. Teraz posługuję w parafii Opatrzności Bożej w warszawskim Wilanowie. Z uwagi na specyfikę tego miejsca wizyty duszpasterskie trwają tam cały rok i wraz z kapłanami z tej parafii chodzę po domach. Zapukałem już do ok. 6 tys. mieszkań. Przyjęto mnie mniej więcej w 1/3, odbyłem więc ok. 2 tys. rozmów.

- Jakie znaczenie ma to, że „po kolędzie” chodzi diakon, a nie kapłan?

- Chodzę w stroju duchownym, w sutannie i z koloratką, więc ludzie widzą księdza. Nie muszę się tłumaczyć. Nikt nie myśli, że jestem świadkiem Jehowy. Wizyty są zresztą ogłaszane i zapowiadane w parafii. W większości przypadków spotykam się z ogromną życzliwością i te rozmowy są dla mnie bardzo miłe.
Przeważają ludzie młodzi, często przyjezdni. Zachowują pewną obrzędowość katolicką, mają w domu święte obrazy, ale żyją bardzo często bez sakramentów, bez ślubu i to im w większym stopniu nie przeszkadza. Ta wiara nie bardzo przekłada się na relację osobową z Bogiem, na życiowe wybory.
Wizyta jest okazją do rozpoczęcia głębszej rozmowy i o dziwo – taka rozmowa jest chętnie podejmowana. Ma to ogromny sens, bo w bardzo wielu przypadkach ludzie zupełnie nie wiedza, że mogą dążyć do uregulowania swojej sytuacji, np. stwierdzenia nieważności poprzedniego, zawartego w Kościele małżeństwa, nawet w okolicznościach, gdy małżeństwo to wydaje się ewidentnie nieważnie zawarte.
Czasem potrzebna jest też pewna zachęta, gdy ludzie żyją bez ślubu, nie mając żadnych przeszkód do przyjęcia sakramentu. Wielką radością są dla mnie sytuacje – wiem o dwóch takich przypadkach – gdy rozmowa ze mną stała się taką pozytywną inspiracją. Byłem na jednym z tych ślubów.

- Parafianie nie dowiadują się, że odwiedził ich diakon stały?

- Ależ tak, często mówię o tym! Zwykle zaczyna się od zagadkowych spojrzeń na moją obrączkę. Wyjaśniam wtedy, że mam żonę i święcenia diakonatu i że jest taka możliwość w Kościele katolickim. To zwykle spotyka się z bardzo pozytywnym przyjęciem, czasem wręcz z entuzjazmem. No i zaczynają się narzekania na celibat. A ja – to nawet trochę zabawne – występuję jako obrońca celibatu. Mówię, że to jest wybór. Nikt nikogo do tego nie zmusza. Ale taka droga ma ogromną wartość, ogromny sens. Natomiast mój przykład pokazuje, że Kościół stwarza przestrzeń dla duchowego zaangażowania żonatych mężczyzn.

- Co na to wszystko żona?

- Kiedy zdarza jej się narzekać na jakieś kolejne moje zadania związane z diakonatem, mówię: „Kochanie, sama na to wyraziłaś zgodę, mam to na piśmie”. A poważnie – to nigdy nie był między nami problem. Ja „zawsze” byłem ministrantem, lektorem. Od czasów narzeczeńskich rzadko kiedy na Mszy św. siedzieliśmy razem w ławce. Nie zostałbym zresztą dopuszczony do święceń, gdyby żona nie wyraziła na nie pisemnej zgody, ze świadomością wszystkich tego konsekwencji.
Diakonat to radość nie tylko dla mnie, ale i dla całej rodziny. Przewodniczę wielu uroczystościom religijnym w rodzinie. Sam ochrzciłem wszystkich pięciu moich wnuczków.

- Jak świętował diakon swoją rocznicę?

- Byłem na Mszy św. odprawianej w mojej intencji w Świątyni Opatrzności Bożej.
rozmawiała Maria Czerska
Bogdan Sadowski – ur. 1956 r., absolwent historii sztuki kościelnej na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, dziennikarz i publicysta, wieloletni pracownik TVP i TV Puls, redaktor naczelny polskiej edycji MAGNIFICAT; od 2004 członek Zespołu KEP ds. Transmisji Mszy św. w Telewizji; pierwszy diakon stały w archidiecezji warszawskiej.
***
Historia diakonatu stałego, jako posługi o charakterze sakramentalnym mężczyzn żonatych lub zobowiązujących się do życia w celibacie sięga czasów apostolskich. Do V w. w Kościele zachodnim diakonat był instytucją kwitnącą, a jego rolę i pozycję potwierdzały liczne sobory oraz praktyka kościelna. W następnych wiekach, z różnych powodów, diakonat zanikł, stając się jedynie stopniem przejściowym do kapłaństwa. W XVI w. Sobór Trydencki dążył do wskrzeszenia tego urzędu, lecz nie powziął żadnych konkretnych uchwał w tej sprawie.
Ostatecznie posługa ta przywrócona została przez Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen Gentium”. Wskazania Soboru wypełnił Paweł VI ogłaszając 18 kwietnia 1967 r. motu proprio "Sacrum diaconatus ordinem" z ogólnymi normami przywrócenia diakonatu stałego.
Pierwszych pięciu żonatych mężczyzn wyświęcono na diakonów w 1968 r. w katedrze w Kolonii. Diakonat stały jest dziś integralną częścią Kościołów katolickich wszystkich kontynentów i odgrywa w nich znaczącą rolę, szczególnie w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. Obecnie na świecie posługuje ponad 45 tys. stałych diakonów w 129 krajach. W Europie Środkowo-Wschodniej, w tym także w Polsce, posługa diakona stałego była jednak do niedawna prawie nieznana. Pierwszy diakon stały, Andrzej Chita, wyświęcony został w 1993 r. w diecezji przemyskiej (obecnie archidiecezji przemysko – warszawskiej) obrządku bizantyjsko – ukraińskiego. Polscy biskupi wprowadzili diakonat stały w Kościele rzymskokatolickim w 2001 r. Pierwsze święcenia odbyły się w 2008 r.
Do dziś w Polsce wyświęcono w Polsce 33 stałych diakonów rzymskokatolickich, 29 żonatych i 4 celibatariuszy, w tym 2 zakonników, którzy podjęli posługę poza granicami Polski. Pozostali wyświęceni zostali w diecezjach: opolskiej, ełckiej, katowickiej, szczecińsko – kamieńskiej, warszawskiej, gliwickiej, toruńskiej i pelplińskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włącz się w nowennę!

2019-08-17 19:43

Beata Pieczykura

Pierwszego dnia nowenny przed uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej 17 sierpnia na Jasną Górę pielgrzymowały częstochowskie parafie Franciszka z Asyżu, Nawrócenia św. Pawła, Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych, św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, św. Jana Chrzciciela, Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Kaspra del Bufalo.

Beata Pieczykura/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Włącz się w nowennę!

Tego dnia na Jasną Góry przybyło również 350 pątników z parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Żarkach wraz z wikariuszem ks. Michałem Zimnym, w tej grupie wędrowały osoby z Myszkowa, Przybynowa i Żarek Letnisko, następnego dnia na Jasnej Górze pielgrzymi tej grupy uczestniczyli w Mszy św. i Drodze Krzyżowej, a do parafii powrócili 19 sierpnia. Czarnej Madonne pokłoniło się 65 pątników z parafii św. Jana Berchmansa w Gorzkowie – Trzebniowie z proboszczem ks. kan. Bogumiłem Kowalskim.

Przez dziewięć kolejnych wieczorów na Szczycie Jasnogórskim o godz. 18.30 jest odprawiana Msza św. z kazaniami, które w tym roku głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem