Reklama

Aktualności

Papież do młodych Madagaskaru: budujcie przyszłość pełną nadziei

Do budowania przyszłości pełnej nadziei zachęcił papież Franciszek młodzież Madagaskaru podczas czuwania modlitewnego na polu diecezjalnym Soamandrakizay na przedmieściach stolicy kraju - Antananarywy. Był to ostatni punkt sobotniego programu wizyty Franciszka na Madagaskarze.

[ TEMATY ]

Franciszek

Madagaskar

Vatican Media

Odnosząc się do świadectw młodzieży papież zaznaczył, że „uczeń Jezusa, jeśli chce wzrastać w Jego przyjaźni, nie może trwać w bezruchu, narzekać i patrzeć na siebie. Musi się ruszać, działać, angażować się, będąc pewnym, że Pan go wspiera i mu towarzyszy”. Podkreślił, że cechą właściwą ludziom młodym jest poszukiwanie szczęścia, którego nikt nie może nam odebrać. Wskazał, że zaangażowanie pomaga nam odkryć misję, do której wzywa nas Bóg a jednym z najpiękniejszych darów jest przyjaźń z Jezusem.

Ojciec Święty przestrzegł młodzież przed gonitwą za złudzeniami, zwodzącymi nas obietnicami, które „nas znieczulają, odbierają naszą żywotność, radość, uzależniają nas i zamykają w kręgu pozornie bez wyjścia i pełnym goryczy”. Podkreślił, że Pan Bóg „chce nas wszystkich przemienić i uczynić z naszego życia misję. Ale wymaga od nas, byśmy nie obawiali się pobrudzenia sobie rąk”.

Reklama

Franciszek zachęcił młodych by ufali w samym sobie, swoim licznym umiejętnościom i zdolnościom. „Pan was zaprasza, abyście byli budowniczymi przyszłości, wnieśli wkład, który tylko wy możecie wnieść, z radością i świeżością waszej wiary” – powiedział papież.

Ojciec Święty zaznaczył, że dzieło to należy podejmować razem z innymi. „Jesteśmy zaproszeni do odkrywania oblicza Jezusa w twarzach innych osób: cieszenia się wiarą w sposób rodzinny, tworząc więzi braterskie, uczestnicząc w życiu grupy lub ruchu i zachęcając siebie do wytyczenia wspólnej drogi, przeżywanej w solidarności” – stwierdził Franciszek. „Nigdy się nie izolujmy czy nie chciejmy czynić wszystkiego sami! To jedna z najgorszych pokus, jakie mogą się nam przydarzyć” - wskazał.

Papież przypomniał, że Maryja jest patronką Madagaskaru i ukazał ją młodym jako wzór zaangażowania i podejmowania ryzyka. „Ta dziewczyna jest dzisiaj Matką, która czuwa nad swoimi dziećmi idącymi przez życie często zmęczeni, potrzebujący, ale pragnący, aby światło nadziei nie zgasło. Tego właśnie pragniemy dla Madagaskaru, dla każdego z was i dla waszych przyjaciół: niech nie zgaśnie światło nadziei. Nasza Matka patrzy na ten lud młodych, których miłuje, którzy Jej również szukają zachowując milczenie w swych sercach, chociaż po drodze jest dużo hałasu, rozmów i rozproszenia; i błagają Ją, aby nadzieja nie zgasła” – powiedział Franciszek zawierzając Maryi młodych Madagaskaru.


Reklama

Oto polski tekst przemówienia papieskiego:

Dziękuję, Księże Biskupie, za słowa powitania. Dziękuję, drodzy młodzi, którzy przybyliście z każdego zakątka tej pięknej wyspy, pomimo wysiłków i trudności, jakie to stanowi dla wielu z was. A jednak tutaj jesteście! Sprawia mi wielką radość, że mogę z wami przeżywać to czuwanie, do którego zaprasza nas Pan Jezus. Dziękuję za tradycyjne pieśni i tańce, które wykonaliście z wielkim entuzjazmem – mieli rację ci, którzy mi mówili, że cechuje was niezwykła radość i niezwykły entuzjazm!

Dziękujemy wam, Rova Sitraka i Vavy Elyssa, za podzielenie się z nami wszystkimi waszymi poszukiwaniami pośród aspiracji i wyzwań. Jakże dobrze spotkać dwoje młodych ludzi z żywą wiarą, w ruchu! Jezus daje nam serca zawsze niespokojne, stawia nas na drodze i każe iść. Uczeń Jezusa, jeśli chce wzrastać w Jego przyjaźni, nie może trwać w bezruchu, narzekać i patrzeć na siebie. Musi się ruszać, działać, angażować się, będąc pewnym, że Pan go wspiera i mu towarzyszy.

Właśnie dlatego lubię patrzeć na każdą młodą osobę, jako kogoś poszukującego. Czy pamiętacie pierwsze pytanie, które Jezus zadał uczniom nad brzegiem Jordanu? „Czego szukacie?” (J 1, 38). Pan wie, że szukamy „szczęścia, dla którego zostaliśmy stworzeni” a „którego świat nie może nam odebrać” (adhort. ap. "Gaudete et exsultate", 1; 177). Każdy wyraża to na różne sposoby, ale w istocie zawsze szukacie szczęścia, którego nikt nie może nam odebrać.

Jak nam powiedziałaś, Rova, w twoim sercu od dawna było pragnienie odwiedzania więźniów. Zacząłeś pomagać pewnemu księdzu w jego misji i stopniowo angażowałeś się coraz bardziej, aż stało się to twoją misją osobistą. Odkryłaś, że twoje życie było misyjne. To poszukiwanie wiary przyczynia się do uczynienia świata, w którym żyjemy, lepszym, bardziej ewangelicznym. A to, co uczyniłeś dla innych, przekształciło cię, zmieniło sposób, w jaki postrzegasz i oceniasz ludzi. Sprawiło, że stałaś się sprawiedliwsza i bardziej ludzka. Zrozumiałeś i odkryłeś, że Pan zaangażował się z tobą, dając ci szczęście, którego świat nie będzie mógł ci odebrać (por. tamże, 177).

W swojej misji nauczyłeś się rezygnować z przymiotników i nazywać osoby po imieniu, jak to Pan czyni z nami. Nie nazywa nas według naszych grzechów, naszych błędów, naszych win, naszych ograniczeń, ale czyni to nazywając nas po imieniu. Każdy z nas jest cenny w Jego oczach. Natomiast diabeł, mimo iż zna nasze imiona, woli nas nazywać i nieustannie przypominać o naszych grzechach i błędach. W ten sposób sprawia, że czujemy, iż niezależnie od tego, co byśmy uczynili, nic się nie zmieni, wszystko pozostanie takie samo. Pan tak nie działa. Pan zawsze przypomina nam, jak bardzo jesteśmy cenni w Jego oczach, powierzając nam misję.

Nauczyłeś się poznawać nie tylko zalety, ale także historie ukryte za każdym obliczem. Odłożyłeś na bok szybką i łatwą krytykę, która zawsze paraliżuje, aby nauczyć się czegoś, czego odkrycie wielu ludziom może zająć sporo lat. Zrozumiałeś, że u wielu osób przebywających w więzieniu nie było zła, ale złe wybory. Oni poszli niewłaściwą drogą i wiedzą o tym, a teraz chcą zacząć od nowa.

Przypomina to nam jeden z najpiękniejszych darów, jakie może nam zaoferować przyjaźń z Jezusem. „On jest w tobie, jest z tobą i nigdy cię nie opuszcza. Niezależnie od tego, jak bardzo byś się oddalił, Zmartwychwstały jest obok ciebie, wzywa cię i czeka na ciebie, abyś zaczął od nowa” (adhort. apost. "Christus vivit", 2) i aby powierzyć ci misję. Jest to dar, do którego odkrycia i świętowania zaprasza On dzisiaj każdego z nas.

Wiemy również wszyscy, także z własnego doświadczenia, że możemy „pobłądzić” i gonić za złudzeniami, które dają nam obietnice i oczarowują pozorną, szybką, łatwą i natychmiastową radością, ale które w ostatecznym rachunku pozostawiają serce, spojrzenie i duszę w połowie drogi. Te złudzenia, które gdy jesteśmy młodzi, zwodzą nas obietnicami, które nas znieczulają, odbierają naszą żywotność, radość, uzależniają nas i zamykają w kręgu pozornie bez wyjścia i pełnym goryczy.

Gorycz, nie wiem, czy to prawda... ale grozi wam, że zaczniecie myśleć: „Tak to jest… nic nie może się zmienić i nikt nie może nic z tym zrobić”. Zwłaszcza, gdy nie mamy minimum niezbędnego, by walczyć z dnia na dzień; kiedy faktyczne możliwości nauki nie są wystarczające; lub dla tych, którzy uświadamiają sobie, że ich przyszłość jest zablokowana z powodu braku pracy, niepewności, niesprawiedliwości społecznej... i dlatego mają pokusę, by się poddać. Uważajcie na tę gorycz, bądźcie czujni.

Pan jako pierwszy mówią: nie, nie tędy droga. On żyje i chce, abyś ty także żył, dzieląc się wszystkimi swoimi darami i charyzmatami, swoimi poszukiwaniami i umiejętnościami (por. tamże, 1). Pan wzywa nas po imieniu i mówi: „Pójdź za mną!”. Nie po to, byśmy uganiali się za złudzeniami, ale by przemienić każdego z nas w uczniów-misjonarzy tu i teraz. On jako pierwszy odrzuca wszystkie głosy, które próbują was uśpić, oswoić, znieczulić lub uciszyć, byście nie szukali nowych perspektyw. Z Jezusem zawsze są nowe perspektywy. On chce nas wszystkich przemienić i uczynić z naszego życia misję. Ale wymaga od nas jednego – byśmy nie obawiali się pobrudzenia sobie rąk. Nie bójmy pobrudzić sobie rąk!

Przez was na Madagaskar i do Kościoła wkracza przyszłość. Pan jest pierwszym, który wam ufa i zachęca także was, byście również wy ufali samym sobie, waszym licznym umiejętnościom i zdolnościom. Zachęca was, abyście byli odważni, zjednoczeni z Nim, żeby napisać najpiękniejszą kartę waszego życia, przezwyciężyć apatię i zaoferować, podobnie jak Rova, chrześcijańską odpowiedź na wiele problemów, którym musicie stawić czoło. To Pan was zaprasza, abyście byli budowniczymi przyszłości (por. tamże, 174), wnieśli wkład, który tylko wy możecie wnieść, z radością i świeżością waszej wiary. Proszę cię i zachęcam, żebyś zadał sobie pytanie: czy może On liczyć na ciebie? Na ciebie, na każdego z was?

Ale Pan nie chce samotnych poszukiwaczy przygód. Powierza nam misję, ale nie posyła nas samych na pierwszą linię.

Jak słusznie powiedziała Vavy Elyssa, nie można samotnie być uczniem-misjonarzem: potrzebujemy innych, aby żyć i dzielić się miłością i zaufaniem, które daje nam Pan. Niczym nie da się zastąpić osobistego spotkania z Jezusem, które nie może być w samotności, ale we wspólnocie. Z pewnością każdy z nas może czynić wielkie rzeczy; ale razem możemy marzyć i angażować się w rzeczy niewyobrażalne! Vavy powiedziała to jasno. Jesteśmy zaproszeni do odkrywania oblicza Jezusa w twarzach innych osób: cieszenia się wiarą w sposób rodzinny, tworząc więzi braterskie, uczestnicząc w życiu grupy lub ruchu i zachęcając siebie do wytyczenia wspólnej drogi, przeżywanej w solidarności. W ten sposób możemy nauczyć się odkrywania i rozpoznawania dróg, do których przemierzania zachęca nas Pan, perspektyw, jakie On dla was przygotowuje. Nigdy się nie izolujmy czy nie chciejmy czynić wszystkiego sami! To jedna z najgorszych pokus, jakie mogą się nam przydarzyć.

We wspólnocie możemy nauczyć się rozpoznawania małych codziennych cudów, a także świadectwa o tym, jak pięknie jest podążać i miłować Jezusa. Często dzieje się to pośrednio, jak w przypadku twoich rodziców, Vavy, którym, pomimo, że należeli do dwóch różnych plemion, z których każde ma swoje zwyczaje i tradycje, dzięki wzajemnej miłości udało się przezwyciężyć wszystkie wyzwania i różnice oraz wskazać tobie piękną drogą, którą trzeba pójść. Jest to droga, która jest potwierdzana za każdym razem, gdy dajecie owoce ziemi, które mają zostać ofiarowane na ołtarzu. Jakże trzeba tych świadectw! Albo jak twoja ciocia, czy też katecheci i kapłani, którzy towarzyszyli im i wspierali ich w procesie wiary. Wszystko pomogło zrodzić i wspierać wasze „tak”. Wszyscy jesteśmy ważni i potrzebni, i nikt nie może powiedzieć: „Nie potrzebuję ciebie” ani „nie należycie do tego planu miłości, jaki wymarzył Ojciec, kiedy nas stwarzał”.

Jesteśmy wielką rodziną i możemy odkryć, drodzy młodzi, że mamy Matkę: patronkę Madagaskaru, Dziewicę Maryję. Zawsze uderzała mnie siła „tak” Maryi jako młodej dziewczyny. Siła tego „niech mi się stanie według słowa twego”, które wypowiedziała do anioła. Nie było to „tak”, żeby wyrazić „no, zobaczmy, co się stanie”. Maryi obce było wyrażenie: „Zobaczmy, co się stanie”. Powiedziała „tak” bez obwijania w bawełnę. Jest to „tak” tych, którzy chcą się zaangażować i są gotowi podjąć ryzyko, którzy chcą postawić wszystko, bez żadnego innego zabezpieczenia niż pewność, że niosą obietnicę. Ta dziewczyna z Nazaretu jest dzisiaj Matką, która czuwa nad swoimi dziećmi idącymi przez życie często jako zmęczeni, potrzebujący, ale pragnący, aby światło nadziei nie zgasło.

Tego właśnie pragniemy dla Madagaskaru, dla każdego z was i dla waszych przyjaciół: niech nie zgaśnie światło nadziei. Nasza Matka patrzy na ten lud młodych, których miłuje, którzy Jej również szukają, zachowując milczenie w swych sercach, chociaż po drodze jest dużo hałasu, rozmów i rozproszenia; i błagają Ją, aby nadzieja nie zgasła (por. "Christus vivit", 44-48).

Pragnę Jej, naszej Matce, zawierzyć życie każdego z was, waszych rodzin i przyjaciół, aby wam nigdy nie zabrakło światła nadziei a Madagaskar mógł być coraz bardziej ziemią, o jakiej marzył Pan. Niech Ona wam towarzyszy i zawsze was chroni.

I proszę was bardzo, pamiętajcie o mnie w modlitwie.


OPIS

Do budowania przyszłości pełnej nadziei zachęcił Franciszek młodzież Madagaskaru podczas czuwania modlitewnego na Polu Diecezjalnym Soamandrakizay na przedmieściach stolicy kraju - Antananarywy. Był to ostatni punkt sobotniego programu wizyty Franciszka na Madagaskarze.

Witając Ojca Świętego przewodniczący komisji episkopatu ds. apostolstwa świeckich bp Fulgence Razakarivony stwierdził, że radość z obecności papieża „we własnej osobie, który stoi przed nami do nas mówi”, można porównać do radości dziecka, które spotyka ukochanego ojca, okazującego miłość i czułość. "Witamy w Tobie Dobrego Pasterza, który przyjechał szukać owiec, znajdujących się na peryferiach geograficznych i egzystencjalnych" – powiedział biskup Ihosy.

Podkreślił, że młodzież stanowi ponad 60 proc. malgaskiego społeczeństwa. Młodzi są pełni entuzjazmu i żywotności, dążą do lepszej przyszłości, ale muszą stawić czoła wielu trudnościom natury społecznej, kulturowej, intelektualnej i religijnej. Nie zniechęcają się jednak dzięki papieskim wezwaniom do zachowania nadziei, która nie zawodzi, oparta jest bowiem na wierze w Tego, który zwyciężył śmierć i moce zła.

Biskup zaznaczył, że od początku istnienia tutejszego Kościoła zasadniczą rolę w misji ewangelizacyjnej odgrywają w nim świeccy, tak jak bł. Wiktoria Rasoamanarivo, która „kierowała rodzącym się Kościołem w okresie prześladowania, kiedy misjonarze musieli opuścić kraj”.

Następnie Ojciec Święty wysłuchał dwóch świadectw ludzi młodych. W pierwszym 27-letni Rova Sitraka Ranarison opowiedział o swej nieodpłatnej pracy wśród więźniów, w czasie której nie tylko pomaga im materialnie, ale również słucha ich historii, próbuje zrozumieć powody, dla których znaleźli się za kratami, stara się o ich reintegrację społeczną po wyjściu na wolność. "Ojcze Święty, pomóż nam i zachęcaj nas do tego, byśmy zawsze kochali najsłabszych i tych, których odrzuca społeczeństwo" - poprosił wolontariusz.

Z kolei 21-letnia Vavy Elyssa Nekendraza podzieliła się historią swej rodziny. Ojciec i matka należą do różnych plemion, co nierzadko utrudnia ich życie codzienne z powodu odmiennych zwyczajów, które trzeba zachowywać. Jednakże dzięki wzajemnej miłości rodziców udaje się przezwyciężyć wszystkie trudne próby i rodzina żyje szczęśliwie. Ponadto rodzice „nie wiadomo, czy wyznają jakąś religię”. Dzieci, choć chodziły do szkoły luterańskiej, zostały ochrzczone w kościele katolickim i tylko one chodzą w niedzielę na Mszę. "Nie przestaję modlić się za rodziców, by pewnego dnia wyjaśniła się tajemnica ich postawy: lubią modlitwę i uczą nas kochać, ale nigdy nie chodzą do kościoła" – wyznała dziewczyna. Podziękowała Franciszkowi za jego wezwania do młodzieży dotyczące szacunku wobec rodziców i dziadków oraz szukania pozytywnych aspektów ich życia, by wyciągnąć z nich dla siebie lekcję.

Głos zabrał następnie po włosku papież, a jego przemówienie tłumaczył na żywo na malgaski jeden z miejscowych biskupów. Odnosząc się do świadectw obojga młodych Franciszek zaznaczył, że „uczeń Jezusa, jeśli chce wzrastać w Jego przyjaźni, nie może trwać w bezruchu, narzekać i patrzeć na siebie. Musi się ruszać, działać, angażować się, będąc pewnym, że Pan go wspiera i mu towarzyszy”. Podkreślił, że cechą właściwą ludziom młodym jest poszukiwanie szczęścia, którego nikt nie może nam odebrać. Wskazał, że zaangażowanie pomaga nam odkryć misję, do której wzywa nas Bóg a jednym z najpiękniejszych darów jest przyjaźń z Jezusem.

Ojciec Święty przestrzegł młodzież przed gonitwą za złudzeniami, zwodniczymi obietnicami, które „nas znieczulają, odbierają naszą żywotność, radość, uzależniają nas i zamykają w kręgu pozornie bez wyjścia i pełnym goryczy”. Podkreślił, że Pan Bóg „chce nas wszystkich przemienić i uczynić z naszego życia misję. Ale wymaga od nas, byśmy nie obawiali się pobrudzenia sobie rąk”. Te ostatnie słowa powtórzył z mocą: "Nie obawiajcie się pobrudzenia sobie rąk!".

Franciszek zachęcił młodych, by ufali samym sobie, swoim licznym umiejętnościom i zdolnościom. „Pan was zaprasza, abyście byli budowniczymi przyszłości, wnieśli wkład, który tylko wy możecie wnieść, z radością i świeżością waszej wiary” – powiedział papież.

Zaznaczył, że dzieło to należy podejmować razem z innymi. „Jesteśmy zaproszeni do odkrywania oblicza Jezusa w twarzach innych osób: cieszenia się wiarą w sposób rodzinny, tworząc więzi braterskie, uczestnicząc w życiu grupy lub ruchu i zachęcając siebie do wytyczenia wspólnej drogi, przeżywanej w solidarności” – stwierdził Franciszek. „Nigdy się nie izolujmy ani nie chciejmy czynić wszystkiego sami! To jedna z najgorszych pokus, jakie mogą się nam przydarzyć” – przestrzegł.

Przypomniał na koniec, że Maryja jest patronką Madagaskaru i ukazał Ją młodym jako wzór zaangażowania i podejmowania ryzyka. „Ta dziewczyna z Nazaretu jest dzisiaj Matką, która czuwa nad swoimi dziećmi idącymi przez życie często jako zmęczeni, potrzebujący, ale pragnący, aby światło nadziei nie zgasło. Tego właśnie pragniemy dla Madagaskaru, dla każdego z was i dla waszych przyjaciół: niech nie zgaśnie światło nadziei. Nasza Matka patrzy na ten lud młodych, których miłuje, którzy Jej również szukają, zachowując milczenie w swych sercach, chociaż po drodze jest dużo hałasu, rozmów i rozproszenia; i błagają Ją, aby nadzieja nie zgasła” – powiedział Franciszek.

Wystąpienia biskupa, młodych i papieża były przeplatane śpiewami i tańcami, prezentującymi kulturę malgaską.

Po odśpiewaniu po malgasku modlitwy „Ojcze nasz” Franciszek zawierzył po francusku młodzież Madagaskaru Najświętszej Maryi Pannie Niepokalanie Poczętej, a następnie udzielił wszystkim błogosławieństwa apostolskiego. Wychodząc z Pola Diecezjalnego Soamandrakizay Ojciec Święty chwilę porozmawiał z obecnymi tam osobami, po czym – żegnany oklaskami, okrzykami, muzyką, tańcami i śpiewami – odjechał do nuncjatury apostolskiej, gdzie spędzi noc.

2019-09-07 18:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież w Antananarywie: Postawmy Boga w centrum naszego życia

[ TEMATY ]

Franciszek

Madagaskar

www.vaticannews.va

Wymagania, jakie stawia nam Jezus uwalniają nas od „jednego z najgorszych zniewoleń: życia dla siebie samego”. Mówił o tym papież Franciszek w homilii wygłoszonej podczas Mszy św. z udziałem 800 tys. wiernych na polu diecezjalnym Soamandrakizay w Antananarywie. Wezwał do postawienia Boga w centrum naszego życia.

Odnosząc się do odczytanego fragmentu Ewangelii, mówiącego, że z Jezusem szły „wielkie tłumy”, Ojciec Święty wskazał, że „pójście za Jezusem nie jest odpoczynkiem”, lecz zaangażowaniem wymagającym. Jednak związane z tym wyrzeczenia mają sens „w świetle radości i święta spotkania z Jezusem Chrystusem”.

CZYTAJ DALEJ

Męczennice z Nowogródka

Historia męczeństwa 11 nazaretanek z Nowogródka jest równocześnie zwykła i niezwykła. Zwykła, bo przecież czas II wojny światowej obfitował w heroiczne postawy ludzi, włącznie z oddaniem życia. Nazaretanki są w tym ofiarowaniu się niezwykłe, bo uczyniły je wszystkie, cała wspólnota, 12 sióstr!

CZYTAJ DALEJ

Licheń: Modlitwa przebłagalna za grzechy aborcji

2021-08-01 10:24

[ TEMATY ]

aborcja

Licheń

Adobe Stock

Dzień modlitwy przebłagalnej za grzechy aborcji odbył się w sobotę, 31 lipca w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej. Po południowej Mszy świętej przed Cudownym Obrazem Matki Bożej, Bolesnej Królowej Polski odczytano modlitwę ekspiacyjną.

Podczas głównej Mszy świętej dziękowano za dzieci, które są darem i błogosławieństwem. Przepraszano za odrzucanie tego daru, za ojców, którzy pozwolili lub nakłaniali do aborcji, za kobiety, które odrzuciły powołanie do macierzyństwa, za wywierających presję ku wybraniu aborcji i za przyczyniających się do cywilizacji śmierci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję