Reklama

Świat

Kard. DiNardo: jesteśmy na dobrej drodze do wykorzenienia nadużyć

„W ciemności widać światło. Jesteśmy na dobrej drodze do wykorzenienia nadużyć wśród duchowieństwa w naszym kraju” – powiedział były przewodniczący episkopatu Stanów Zjednoczonych, kard. Daniel DiNardo. „To, co budzi nadzieję, to ożywienie latynoskiej części amerykańskiego Kościoła” – dodał purpurat. W Watykanie trwa wizyta ad limina trzeciej grupy amerykańskich hierarchów.

[ TEMATY ]

USA

nadużycia seksualne

Latynosi

Vatican News

Hierarchowie kościoła w USA z papieżem Franciszkiem

Zdaniem metropolity diecezji Galveston-Houston, najpoważniejszym problemem Kościoła w Stanach Zjednoczonych jest kryzys spowodowany wykorzystywaniem nieletnich przez duchownych. „Nieustannie zmagamy się z tą smutną rzeczywistością, ale choć przed nami jeszcze wiele do zrobienia, radzimy sobie dobrze” – zapewnił kard. DiNardo.

Według hierarchy to, co rodzi nadzieję na przyszłość Kościoła w USA, to udział Latynosów w życiu tej wspólnoty. Dowodem na to jest wybór nowego przewodniczącego Episkopatu, którym został pochodzący z Meksyku abp José Gómez. Należący do Opus Dei hierarcha jest pierwszym Latynosem, który pełni tę funkcję.

Reklama

“W ciągu ostatnich trzech lat było dużo «światła» w Kościele Stanów Zjednoczonych. Jednym z najjaśniejszych punktów jest program poświęcony wspieraniu uczestnictwa Latynosów w życiu Kościoła w USA. Połowa katolików amerykańskich, urodzonych podczas wyżu demograficznego w latach 80. jest pochodzenia latynoskiego – powiedział kard. DiNardo. - To przyszłość naszego Kościoła. Bardzo cieszy też stały rozwój Kościoła, przynajmniej w niektórych dziedzinach, zwłaszcza jego wzrost na zachodzie i południowym zachodzie kraju. Wszystko to daje mi nadzieję na przyszłość. To są te piękne światła, które pojawiły się w minionych latach”.

2019-11-28 17:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Zollner: Vademecum nt. nadużyć seksualnych wzmacnia współpracę z władzami

2020-07-18 14:29

[ TEMATY ]

Watykan

nadużycia seksualne

en.wikipedia.org

„Vademecum dotyczące wybranych kwestii proceduralnych w zakresie postępowania w przypadkach nadużyć seksualnych popełnianych przez duchownych wobec małoletnich” opublikowane w tym tygodniu przez watykańską Kongregację Nauki Wiary, będzie szczególnie pomocne w tych krajach i kontekstach, w których nie ma ekspertów prawnych. Taką opinię wyraził jezuita ks. prof. Hans Zollner, dyrektor Centrum ds. Ochrony Nieletnich na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w wywiadzie dla Radia Watykańskiego.

Ks. Zollner jest jednym z czołowych ekspertów kościelnych w dziedzinie zapobiegania wykorzystywaniu seksualnemu w Kościele katolickim. Od sześciu lat jest członkiem Papieskiej Komisji ds. Ochrony Małoletnich. W rozmowie z Radiem Watykańskim jezuita mówi, że vademecum wyraźnie wskazuje, że nie należy wprowadzać żadnych innowacji prawnych.

„Podręcznik jest wyjaśnieniem wytycznych proceduralnych, praktycznym przewodnikiem dla wszystkich, którzy prowadzą procesy dotyczące nadużyć” - wyjaśnia o. Zollner. W ten sposób każdy będzie teraz wiedział, jak postępować z rozpatrywaniem przypadków nadużyć.

"Przewodnik przede wszystkim wypełnia lukę w praktyce" - dodaje niemiecki jezuita. Chodzi o te procedury, które są bezpośrednio związane z aktem oskarżenia, czyli z konkretnym oskarżeniem i aktem oskarżenia, a także przeprowadzeniem procesu.

„Dokument nie odnosi się bezpośrednio do innych przestępstw, takich jak tuszowanie czy opóźnianie. W podręczniku stwierdza się natomiast, że Kongregacja Nauki Wiary jest odpowiedzialna za zajmowanie się tuszowaniem, gdy w grę wchodzą inne formy prawne i inne osoby prawne” - powiedział ks. Zollner.

Rzeczywiście, tekst nie jest „lekkostrawny”, zwłaszcza dla tych, którzy „nie czują się w tym języku jak w domu”. „Ale starano się jednak, aby było to zrozumiałe nawet dla tych, którzy nie są prawnikami” - zwraca uwagę ks. Zollner. Wszystko jest napisane w taki sposób, aby można to faktycznie zrealizować. „Jestem przekonany, że pomoże to wszystkim, którzy nie są dostatecznie zaznajomieni z tym tematem i którzy nie mogą łatwo liczyć na pomoc ekspertów. Dla wielu osób temat ten pozostaje jednak nadal poważną przeszkodą" - zaznacza.

Vademecum zaleca współpracę z organami państwowymi. Ks. Zoller przytacza sformułowanie z pkt7. Stanowi on, że naawet jeżeli nie ma wyraźnego obowiązku prawnego, władza kościelna powinna zawiadomić właściwe władze państwowe o każdym przypadku, w którym uzna to za niezbędne dla ochrony osoby pokrzywdzonej lub innych osób małoletnich przed ryzykiem narażenia na kolejne przestępstwa. Jezuita zwraca uwagę, że zapis ten wykracza poza to, co zostało powiedziane do tej pory.

Jest to zachęta i "silne zaproszenie” do współpracy z władzami państwowymi, nawet tam, gdzie nie ma obowiązku zgłaszania tego typu przestępstwa. "Nie ma obowiązku zgłaszania w około trzech czwartych wszystkich krajów świata. Pod tym względem jest to również ważne stwierdzenie Kościoła" - powiedział jezuita.

CZYTAJ DALEJ

O Komunii Świętej na rękę słów kilka [FELIETON]

2020-08-09 08:00

Ks. Paweł Borowski

Dobry ksiądz znajdzie czas, by przynieść Jezusa w sakramentach

Będąc jakiś czas temu na Mszy Św. zauważyłem, że pewna osoba po przyjęciu Komunii na rękę, otrzepała swoje dłonie z okruszków, jakie na niej pozostały. Jak gdyby to był jakiś zwykły pokarm. A wydawałoby się, że przecież powinniśmy doskonale zdawać sobie sprawę, że nawet w najmniejszej drobince Najświętszego Sakramentu jest obecny Żywy Bóg! No właśnie – powinniśmy...

Powszechne zalecenie do przyjmowania Komunii Świętej na rękę w związku z epidemią ujawniło wielkie braki w świadomości katolików nt. Najświętszego Sakramentu. Podany przeze mnie przykład tylko obrazuje ten problem, czyli kryzys wiary w Rzeczywistą Obecność Chrystusa w Komunii Świętej. Żeby było jasne - nie dotyczy on oczywiście tylko tych, którzy przyjmują Najświętszy Sakrament na dłoń. Rzecz w tym, że sytuacja, w której Polacy bez uprzedniej katechezy mieli nagle zacząć przyjmować Komunię Świętą w zupełnie inny sposób niż zawsze, ujawniła te braki. Nie bez znaczenia jest także fakt, iż forma ta rodzi większe ryzyko dla czci Chrystusa Eucharystycznego, np. właśnie poprzez upadek partykuł konsekrowanej Hostii na ziemię.

Głoszenie rzeczywistej obecności Chrystusa w Komunii Świętej było jednym z priorytetów pontyfikatu papieża Benedykta XVI. Za słowami ojca świętego szedł również przykład – Benedykt XVI postanowił, że Komunia Święta podczas papieskich Mszy Świętych będzie udzielana wyłącznie na klęcząco i do ust. Jak tłumaczył potem mistrz papieskich ceremonii liturgicznych, ks. prałat Guido Marini (który pełni tę funkcję także u papieża Franciszka) – Benedykt XVI wybrał tę formę ze względu na to, że „jaśniej wyraża prawdę o realnej obecności Chrystusa w Sakramencie Ołtarza, pogłębia pobożność i poczucie świętości tajemnicy”.

To przypomnienie wydaje się dzisiaj brzmieć jeszcze bardziej. Episkopat Polski zalecił (podkreślmy to słowo), aby przyjmować Komunię Świętą na rękę ze względu na to, że jest to rzekomo forma bezpieczniejsza. Napisałem rzekomo, gdyż nie znalazłem badań, które by to jednoznacznie stwierdzały, a opinie specjalistów także nie są jednomyślne. Nie brak głosów takich jak austriackich lekarzy, którzy Komunię do ust uznają za najbardziej higieniczną formę. Podobne zdanie wyrażają także włoscy specjaliści, np. Filippo Boscia i Paolo Gulisano, a na naszym krajowym podwórku chociażby Andrzej Lewandowicz. Zatem wbrew powszechnie narzucanej narracji, kwestia ta nie jest jasno rozstrzygnięta.

Co do samej formy Komunii Świętej przyjmowanej na rękę – oczywiście jest to forma dopuszczona przez Kościół i nie jest ona sama z siebie profanacją, jak to również niektórzy mówią (chociaż niewątpliwie bardziej temu sprzyja). Jednak wypada wyjaśnić skrótowo kilka rzeczy. Po pierwsze, nie jest to ta sama forma, jaka była stosowana w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Słynna, wciąż przywoływana katecheza św. Cyryla Jerozolimskiego poza tym, że jest świadectwem wielkiej wiary i czci dla Jezusa Eucharystycznego, to ukazuje nieco inną formę. Wskazuje na to przyjmowanie konsekrowanej Hostii na prawą dłoń. Wielu teologów, np. o. prof. Jacek Salij wyciąga z tego wniosek, iż Komunii nie podawano sobie do ust lewą dłonią, która uważana była wówczas za niegodną, ale przenoszono Ją do ust bez używania palców. Jakże zatem inaczej niż współcześnie.

Druga sprawa to fakt, że Komunia na rękę weszła do Kościoła po Soborze Watykańskim II poprzez nieposłuszeństwo i rozpowszechniła się na tyle, że papież Paweł VI po początkowych oporach zalegalizował to nadużycie w trosce o jedność Kościoła. Do dzisiaj aby wprowadzić tę formę potrzebna jest prośba Episkopatu danego kraju (wbrew instrukcji Memoriale Domini o indult zaczęły się zwracać także Episkopaty tych krajów, gdzie Komunia na rękę nie była w ogóle zakorzeniona, np. Polska) i wyrażenie zgody przez Stolicę Apostolską. Forma ta jest zatem wyjątkiem (co prawda rozpowszechnionym prawie w całym Kościele), w przeciwieństwie do Komunii przyjmowanej do ust, która jest normą powszechną. I o ile Komunii do ust kapłan nigdy nie może odmówić, tak Komunii na rękę – może, jeżeli istnieje ryzyko profanacji. Nie można zatem powiedzieć, że obie formy są sobie pod tym względem równe.

Nie mam na celu (ani nie jestem w tej sprawie żadnym autorytetem) odmawiania komukolwiek prawa do przyjmowania Komunii Św. na rękę, ponieważ Kościół tę formę dopuścił, jest ona legalna i decyzję o stosowaniu takiej formy każdy powinien podjąć zgodnie ze swym sumieniem. Oczywiście sama forma nie zastąpi postawy ducha - to jasne. Jednak chciałbym, abyśmy uświadomili sobie, że to nie jest zwykły symbol, albo pusty, ceremonialny gest. Jeśli forma naszej modlitwy będzie ułomna, wówczas nieuchronnie ucierpi także i nasza wiara. Czy patrząc na kraje Zachodu można powiedzieć, że praktyka Komunii Świętej na rękę wydała dobre owoce? Czy umocniła wiarę w Realną Obecność Chrystusa w Eucharystii? Pozostawiam te pytania do osobistej refleksji.

CZYTAJ DALEJ

Ostatni dzień na Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej

2020-08-11 00:16

Michalina Stopka

40. Piesza Pielgrzymka Wrocławska na Jasną Górę dobiegła końca. Ostatniego dnia pątniczego szlaki w “Sztafetę Maryi” włączyła się grupa 6 - Brzeg, Brzeg Dolny, Wołów oraz grupa 7 - Strzelin, Kąty Wrocławskie, Wrocław - Nowy Dwór.

Pielgrzymi musieli wcześnie rano wyjechać ze swoich domów, aby na 6:30 stawić się w kościele pw. św. Michała Archanioła w Blachowni. Tam po otrzymaniu błogosławieństwa od ks. bpa Jacka Kicińskiego wyruszyli na pielgrzymkowy szlak.

Pierwszy etap prowadził do Częstochowy - Gnaszyna:

GALERIA ZDJĘĆ nr 1

Drugi etap z Częstochowy Gnaszyna do Częstochowy Kawodrza:

Trzeci etap prowadził na Jasną Górę:

GALERIA ZDJĘĆ nr 2

I pielgrzymi na Jasnej Górze:

GALERIA ZDJĘĆ nr 3

Pozdrowienia od "Orzecha".

Po Mszy św. w sali o. Kordeckiego odbyło się dziękczynienie za 40 lat pielgrzymowania z Wrocławia. Prowadził je o. Krzysztof Piskorz oraz zespół N.O.E,

GALERIA ZDJĘĆ 4

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję