Reklama

Modlitwa

Jacek Kowalski: czy aktywność i wykonywanie czynności w liturgii są konieczne do kontemplacji?

Dzisiaj uczestnictwo w Mszy Świętej kojarzy się z aktywnością, wykonywaniem czynności. Czy naprawdę jest to konieczne do kontemplacji? - zastanawia się prof. Jacek Kowalski w rozmowie z KAI. Autor książki "Missa Est. Msza Święta Panów Pasków" opowiada o sarmatach, typowo polskich zwyczajach liturgicznych. Czy wyciągano miecz na czytanie Ewangelii? Czy śpiewanie nabożnych pieśni zamiast śledzenia toku liturgii umożliwia jej przeżywanie?

[ TEMATY ]

wywiad

liturgia

Maciej Swirski

Jacek Kowalski

Jacek Kowalski

Jacek Kowalski: - Sarmata to mieszkaniec Królestwa Polskiego, Rzeczypospolitej Obojga Narodów, z czasów kiedy było ono nazywane Sarmacją - czyli od XVI do końca XVIII wieku. Aczkolwiek jeśli mówimy o "Mszy panów Pasków", to chodzi tu o liturgię z czasów po soborze trydenckim - czyli właściwie już Rzeczypospolitej pełną gębą, po Unii Lubelskiej.

KAI: Jakie mamy źródła informacji na temat sposobu przeżywania liturgii w tamtych czasach?

- Źródła są rozliczne. Po pierwsze oficjalne, które mówią o tym, jak Msza powinna wyglądać - są Mszały, dokumenty, listy pasterskie które przybywały z Rzymu. Są modlitewniki, ikonografia - obrazy, ryciny. Jest też szereg źródeł pamiętnikarskich, gawędziarskich. To co napisałem i co wydaliśmy z Wydawnictwem Dębogóra można by określić właśnie jako gawędę liturgiczną: nie jest to podręcznik, trudno by było uczestniczyć z tym we Mszy Świętej tak, jak się robi z Mszalikiem; jest to gawęda, która pokazuje na początek: w jaki sposób traktowano budowlę kościoła - przestrzeń sprawowania liturgii i jej symbolikę. Później mówimy o kolejnych etapach liturgii mszalnej, od momentu kiedy ksiądz wchodzi do zakrystii, przebiera się w ornat, następnie wychodzi z zakrystii otoczony ministrantami i zastaje na ołtarzu - lub zanosi do niego przybory potrzebne do sprawowania Mszy świętej; następnie modlitwy, czytania, poprzez kazanie, do Kanonu... Z drugiej strony są dwa momenty zatrzymania: jeden, w którym jest mowa o tym jak Kościół objawia się w literaturze - konkretnie w jednym ze staropolskich tekstów literackich, w którym mamy wizję niebiańskiej świątyni, po której wędruje bohaterka: jest to ewidentnie wizja idealnej świątyni czasów, kiedy odprawiano Mszę po staremu. Z drugiej strony mamy krótki dyskurs, czy rzeczywiście szlachta polska wyciągała szable podczas czytania Ewangelii.

- Czy były elementy specyficznie sarmackie, którymi liturgia w dawnej Rzeczypospolitej odróżniała się się od powszechnej praktyki Kościoła rzymskiego?

- W gruncie rzeczy była ona sprawowana tak jak w całym Kościele, jednak poszczególne krainy miały swoje cechy specyficzne. Dlatego każdy nie-Sarmata, przybywający do Polski, mógł czuć się na Mszy jak u siebie, a jednak na pewno dostrzegał pewne różnice. Sobór Trydencki usunął z liturgii wiele zwyczajów lokalnych, które - jak uważał - nie były niezbędne. Jednak niektórych nie odważono się ruszyć. I w ten sposób na gruncie polskim zachował się na przykład zwyczaj śpiewania sekwencji, z których jedna przetrwała do dzisiaj jako pieśń adwentowa - "Zdrowaś bądź Maryja".

- A jak to było z tymi szablami: wyciągali je, czy nie wyciągali?

- W pamiętnikach i najróżniejszych pismach pozaliturgicznych często wspominano o tym, że dawni Polacy niegdyś wyciągali szable - a wcześniej miecze - na czytanie Ewangelii. Jednak jeśli prześledzić te wspomnienia, to można dojść do wniosku, że... nikt tego na oczy nie widział, tylko każdy wspominał, że jeszcze za czasów jego ojca czy dziadka ten zwyczaj był powszechny. I tak docieramy aż do Długosza, który mówi, że tak było za Mieszka I, i nie wie dlaczego ten zwyczaj nie przetrwał. Z jednej strony oznacza to, że nikt tego zwyczaju nie widział, ale z drugiej - tak wrósł on w piśmiennictwo i tak często był wspominany, że prawdopodobnie w XVII w., a na pewno pod koniec XVIII (konkretnie za czasów Targowicy), usiłowano go przywrócić.

- A czy jesteśmy w stanie powiedzieć coś o muzyce - jak śpiewano na Mszy?

- Istnieją zbiory pieśni przeznaczonych do wspólnego śpiewania, chociaż w samej liturgii pieśni polskich aż tak wiele nie było. Tylko w niektórych momentach lud uczestniczył ściśle w tym, co działo się na ołtarzu - poza tym była to przede wszystkim obserwacja, a nie reakcja na to co dzieje się w prezbiterium. Ale mamy też do czynienia z tzw. Mszą polską, na której lud (nie lud-chłopi tylko Lud Boży) bardzo dużo śpiewa, czyli... robi przede wszystkim inne rzeczy niż kapłan. Tylko w niektórych momentach ta akcja się wyrównuje - na przykład na podniesienie. Wtedy uwaga skupia się na ołtarzu - a poza tym jest seria pieśni, które lud śpiewa w nawach. Polskie pieśni rozkwitły właśnie w baroku. Wcześniej się aż tak dużo nie śpiewało. Co prawda były pieśni pasyjne, wielkanocne, ale zasób pieśni katolickich znacznie wzrósł chyba dopiero po Trydencie.

- W reakcji na Reformację?

- Czy śpiew polski był wtedy domeną katolicką, czy protestancką? Po polsku śpiewali na pewno protestanci, ale "łacinnicy" nie byli pod tym względem gorsi. Co ciekawe, biskupi zalecali śpiew polski również żeby przyciągnąć do liturgii katolickiej niezdecydowanych, wahających się w obliczu alternatywy wyznaniowej, jaką proponowała Reformacja.

- Akcja liturgiczna w prezbiterium, a lud śpiewający "sobie" - z dzisiejszej perspektywy taka sytuacja jest dość niezrozumiała. Czy te pieśni pomagały też jakoś w przeżywaniu Mszy?

- Trzeba widzieć to jako innego rodzaju wrażliwość. Dzisiaj uczestnictwo w Mszy Świętej kojarzy się z aktywnością, wykonywaniem czynności. Czy naprawdę jest to konieczne do kontemplacji? Rzeczywiście, w XX wieku ukuto taką tezę. Jednak spójrzmy na to, jak przedstawia się uczestniczących w liturgii - jak na przykład na serii miedziorytów Fulgentego Dryadzkiego, pokazujących kolejne etapy Mszy świętej, które wykorzystaliśmy w książce - tam jest pokazane, w jaki sposób katolik powinien uczestniczyć w liturgii, w jaki sposób ją przeżywać. Każdy z etapów Mszy jest tam pokazany jako etap Męki Pańskiej.

- Poza tymi rycinami w książce są też świetne zdjęcia wnętrz kościołów. Czy można mówić o typowo polskiej architekturze?

- Istnieje polska architektura barokowa i renesansowa. Zdarzały się indywidualności wśród architektów, działała na przykład bardzo ciekawa późnobarokowa Szkoła Wileńska; są dzieła charakterystyczne tworzące większe grupy, jednak generalnie to wszystko przejawy baroku europejskiego. Ma on swoje odcienie, lecz ciężko mówić o odcieniu narodowym. Przy ilustrowaniu książki posłużyliśmy się zdjęciami Piotra Łysakowskiego, który pięknie obserwuje Farę Poznańską (czyli dawny kościół jezuitów). Znaczna część zdjęć została wykonana właśnie tam. Jest to wybitna architektura stworzona przez jednego z polskich architektów i teoretyków architektury, Bartłomieja Natanaela Wąsowskiego, który przez pewien czas był szefem Kolegium Jezuickiego w Poznaniu. Jest autorem pierwszego traktatu o architekturze. Fara to jedyny w Polsce rzymski barok. Na miarę europejską może nie jest gigantyczna, jednak na skalę polską - bardzo duża, jej monumentalne formy robią wrażenie. Stanowi ona tło dla naszych rozważań - a warto zauważyć, że od czasu do czasu odbywa się w niej liturgia w dawnym rycie. Jedna ze scen złapanych przez fotografa przy dawnym ołtarzu zmyliła nawet moich kolegów historyków sztuki - byli przekonani, że to dawny obraz! Scena liturgiczna tak świetnie wkomponowała się w architekturę, że wygląda jak dawne dzieło sztuki - a tymczasem to fotografia, również dzieło sztuki, ale współczesne. Przy tym trzeba powiedzieć, że te świątynie, których mamy w Polsce tak wiele - barokowe, ale też gotyckie z barokowymi ołtarzami - bardzo ściśle współbrzmią z liturgią dawną. Zastanówmy się, do czego służyły dawne retabula ołtarzowe? Dzisiaj są to takie wielkie parawany, które odgradzają księdza od okna, ksiądz jest odwrócony do nich tyłem. A kiedyś stanowiły one tło kompozycyjne dla liturgii, dla kolejnych scen, podniesienia, niejako ją współtworząc. Wynalazkiem epoki potrydenckiej było też tabernakulum. Przedtem przechowywano Najświętszy Sakrament na różne sposoby, w różnych miejscach, były przegrody chórowe, liturgia odbywała się w wielu przestrzeniach świątyni - a w epoce "panów Pasków" Najświętszy Sakrament miał być przechowywany na głównym ołtarzu, był widoczny dla wiernych od razu po wejściu do kościoła. Z jednej strony była podwójna akcja liturgiczna (prezbiterium-nawa), jednak z drugiej Sobór chciał unaocznić, pokazać Sanctissimum w centrum, w pełnym majestacie, w przepychu liturgii. Nota bene, były Msze najróżniejsze - ciche, śpiewane, codzienne przy ołtarzach bocznych, jednak uroczysta zawsze przy ołtarzu głównym.

- Dzisiaj mamy dostęp do liturgii, która "po staremu się odprawia", tylko to jest dostęp nadzwyczajny, częściej się korzysta z formy zwyczajnej. Jaką korzyść z lektury Pańskiej gawędy będą mieli czytelnicy uczestniczący na co dzień w liturgii w zwyczajnej formie rytu rzymskiego?

- Liturgia łączy nas z przeszłością - z Męką Chrystusa, uobecnia Jego ofiarę. Poza tym łączy nas też z pokoleniami które w niej uczestniczyły, również zupełnie niedawno. Ten ryt trwał co najmniej tysiąc lat. Można uczestniczyć w Mszy w dawnym rycie, ale nie trzeba - jednak na pewno warto wiedzieć, o co w nim chodziło. Kiedy wchodzi się do barokowego kościoła, warto potrafić sobie wyobrazić, jak wyglądało życie, które w nim tętniło: życie liturgiczne. Jeśli Mszą, która "po staremu się odprawia", jest Msza z naszego dzieciństwa, to dla mojego pokolenia jest to już mimo wszystko nowa liturgia. Pewnie uczestniczyłem w dawnej, ale jej nie pamiętam. A to kilkukrotnie już przywołane sformułowanie to nie tylko cytat z Sienkiewicza i tytuł książki ojca Sczanieckiego (ważnej pozycji o liturgii), ale też przypomnienie: dobrze wiedzieć, jak się Mszę odprawiało w zeszłych pokoleniach. Warto wiedzieć, jaką drogę przeszła liturgia od czasów dawnych do dzisiejszych. Dzisiejsza "forma nadzwyczajana" też nie jest dokładnie rytem XVII wieku. Nie ma powrotu do tego rytu, gdyż zwyczaju nie da się opisać tylko i wyłącznie paragrafami. Liturgia, o której czytamy w dokumentach, różni się od opisanej we wspomnieniach. Ryty mają swój bieg naturalny. Po Soborze Watykańskim II został on przerwany. Możemy go odtwarzać na podstawie dokumentów, jednak ryt lokalny - "polski", nieopisany w rubrykach, zdecydowanie już przepadł. Kiedy człowiek siadał do stołu, nie zawsze zachowywał się tak, jak to opisują księgi savoir-vivre'u. Tak samo było w liturgii. Jednak warto poznawać przeszłość - i ją docenić. Dzisiaj ludzie się boją niezrozumienia modlitw i biernej roli w liturgii łacińskiej - a to nie było tak, że się nie rozumiało i nie uczestniczyło. Rozumiało się istotę, a potrzebę aktywności zaspokajała kontemplacja.

Jacek Kowalski – pieśniarz, Sarmata, historyk sztuki, miłośnik poezji staropolskiej, tłumacz poezji starofrancuskiej. Żonaty, ma sześcioro dzieci. Pracuje w Instytucie Historii Sztuki UAM jako profesor. Śpiewa piosenki własne o dawnych czasach i własne przekłady piosenek z dawnych czasów. Jest autorem scenariuszy i tekstów teatralnych, programów telewizyjnych, plenerowych widowisk historycznych.
Wydał kilkadziesiąt książek, płyt, publikacji popularnych i naukowych związanych z kulturą, sztuką i literaturą dawnej Polski oraz starej, dobrej Francji. Występuje z zespołami: Klub Świętego Ludwika, Monogramista JK i solo, z gitarą, citolą lub lirą w dłoni. Autor wydanej ostatnio w Wydawnictwie Dębogóra książki "Missa Est. Msza Święta Panów Pasków".

2019-12-21 21:33

Ocena: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Walczymy z przestępstwami śmieciowymi

2020-09-30 11:17

Niedziela Ogólnopolska 40/2020, str. 10-12

[ TEMATY ]

wywiad

Adobe. Stock

Były mafie VAT-owskie, które okradały budżet państwa, i mafie śmieciowe bogacące się kosztem środowiska naturalnego. Teraz rząd Zjednoczonej Prawicy skutecznie zwalcza także przestępstwa ekologiczne – mówi min. Jacek Ozdoba, sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu.

Artur Stelmasiak: Wyrzucanie śmieci w ostatnich latach mocno się skomplikowało. Czy od segregacji domowych odpadów nie ma już odwrotu?

Minister Jacek Ozdoba: Troska o środowisko naturalne wynika zarówno z krajowego, jak i z unijnego prawa. Musimy segregować śmieci, by cała gospodarka odpadami była tańsza i bardziej wydajna. Powinniśmy zwracać uwagę na odpady już na etapie produkcji, kupna i późniejszej segregacji – chodzi o to, by można było je ponownie wykorzystać. Niektóre przepisy są jednak przeregulowane i próbujemy je w ministerstwie zracjonalizować, by ułatwić życie Polakom oraz zahamować lawinowy wzrost cen wywozu śmieci.

Jakie to będą zmiany?

Chodzi o zmianę stawki maksymalnej dla nieruchomości niezamieszkałych, możliwość indywidualnego rozliczania mieszkańców np. bloków, utrzymanie metody obliczania poziomu recyklingu przez gminy czy wydłużenie okresu magazynowania odpadów do spalenia od roku do 3 lat. Ma się też pojawić możliwość nieodbierania odpadów biodegradowalnych od gospodarstw, które zadeklarują, że będą je kompostować samodzielnie. Chodzi głównie o gminy wiejskie, w których bioodpady są wykorzystywane w rolnictwie, by gmina nie musiała ich tak często odbierać. Generuje to tylko niepotrzebne koszty dla samorządów. Korzystniejszy dla gmin będzie także sposób obliczania wymaganego poziomu recyklingu.

Brzmi to bardzo skomplikowanie. Urzędnicy w samorządach mają zatem jeszcze większy problem ze śmieciami niż mieszkańcy, którzy starają się to wszystko posegregować i wrzucić do odpowiednich pojemników. Słyszałem jednak, że mają się też pojawić większe kary za nielegalne zaśmiecanie...

Tak. Za zaśmiecanie miejsc publicznych w kodeksie wykroczeń mandaty wzrosną z 500 zł do 5 tys. zł. Ale także chcemy dodać do kodeksu karnego bardzo ważny punkt o karze do 8 lat pozbawiania wolności za porzucanie odpadów niebezpiecznych. Chodzi o takie odpady, które są szczególnie szkodliwe dla środowiska, a także dla zdrowia i życia ludzi.

W ostatnich latach widzieliśmy, jak płoną wysypiska z niebezpiecznymi odpadami. Mówi się o mafiach śmieciowych. Jaka jest tego skala?

Dotykamy tu tematu zupełnie innych śmieci, bo intratny biznes robi się przede wszystkim na odpadach niebezpiecznych. Nie jest prawdą, że do Polski trafiają gigantyczne ilości śmieci. To wszystko należy rozróżnić. Jeżeli ktoś sprowadza tony butelek PET (plastikowych), to trzeba patrzeć na te odpady jako na surowiec, z którego powstanie granulat do powtórnego wykorzystania.

Jakimi odpadami zajmują się mafie śmieciowe?

Niestety, są zorganizowane grupy przestępcze, które składują niebezpieczne odpady często niezgodnie z prawem. Obecnie takie wysypiska nie płoną zbyt często, bo od 2018 r. obowiązują restrykcyjne przepisy, które profesjonalizują takie firmy. Muszą one mieć zamontowaną instalację przeciwpożarową i monitoring wideo, co skutecznie ogranicza przestępczość zorganizowaną tzw. mafii śmieciowych.

Niektórzy proponowali nawet tworzenie specjalnej „policji śmieciowej”...

To nie jest policja, ale rzeczywiście tworzymy nowe narzędzia do walki z tego rodzaju przestępczością. Wprowadzamy kontrole krzyżowe Inspekcji Ochrony Środowiska, Krajowej Administracji Skarbowej i prokuratury. W tym celu u Głównego Inspektora Ochrony Środowiska powstanie specjalny departament koordynujący działanie wszystkich służb, które mogą wykrywać tego typu przestępczą działalność.

Przez lata nie było żadnej kontroli nad śmieciami. Nikt nie wiedział, gdzie one są składowane ani skąd pochodzą. Czy to się teraz zmienia?

W tej sprawie uczyniono bardzo wiele i obecnie sytuacja jest znacznie lepsza. Od momentu przejęcia władzy przez Zjednoczoną Prawicę uszczelniono system gospodarowania odpadami, a od stycznia 2021 r. ich przepływ będzie w pełni rejestrowany. Jeżeli gdzieś się urwie tzw. ślad odpadowy, to będziemy wiedzieli, kogo pociągnąć do odpowiedzialności. Na bieżąco staramy się uszczelniać system, by skutecznie ograniczyć w Polsce obrót niebezpiecznymi odpadami.

A zatem będziemy wiedzieć, dokąd „podróżują” takie odpady, jak np. te z niedziałającej przez wiele lat spalarni osadów oczyszczalni „Czajka” w Warszawie. Toksyczne osady są rozwożone i składowane prawie w całym kraju...

Na szczęście ta spalarnia ostatnio zaczęła działać, choć nie wiemy, jak długo to potrwa, znając jej historię. Te odpady są innego typu, ale od przyszłego roku będziemy dokładnie wiedzieli, co się dzieje ze śmieciami z warszawskich mieszkań i różnymi innymi niebezpiecznymi odpadami. Jeżeli chodzi o osady pościekowe, to niestety już teraz wiem, że warszawskie MPWiK przekazywał odpady firmom, które nie mają pozwolenia na składowanie takich osadów pościekowych. Jest wiele nieprawidłowości.

Czy w tym przypadku możemy więc mówić, że Warszawa korzystała z usług mafii?

Na pewno możemy powiedzieć, że korzystała z usług podmiotów, które mają wiele nieprawidłowości i które szkodzą naszemu środowisku naturalnemu.

Na przykładzie śmieci i odpadów widać, że walka z przestępczością ekologiczną jest podobna do zwalczania mafii VAT-owskiej, a zatem, że również w tej kwestii trzeba koordynować pracę kilku służb i analizować dane...

Sytuacja wygląda podobnie. Były mafie VAT-owskie, które okradały budżet państwa, i mafie śmieciowe bogacące się kosztem środowiska naturalnego. Obecnie rząd Zjednoczonej Prawicy coraz skuteczniej zwalcza także ten śmieciowy proceder. Trzeba uszczelniać system, zmieniać prawo i zaostrzać kary, by przestał on się w Polsce opłacać.

Sukcesem zapewne było rozbicie mafii śmieciowej w Małopolsce...

To było wielkie składowisko bardzo toksycznych odpadów, które nazwano bombą ekologiczną. Ustalono, że istniało ponad 20 takich miejsc. Śledczy oskarżyli 41 osób, spośród których aż 34 należały do tzw. małopolskiej mafii śmieciowej. Nowe przepisy dotyczące uszczelnienia bazy danych odpadów sprawią, że takie przestępstwa będzie można łatwiej i szybciej wykryć oraz że firmy nie będą chciały się angażować w tego typu szkodliwą działalność.

Jacek Ozdoba
ukończył studia prawnicze na UKSW. Od początku działalności publicznej zaangażowany w działania samorządu w zakresie walki z zanieczyszczeniem środowiska. Od 2014 r. w samorządzie warszawskim zajmował się gospodarką odpadami. W 2018 r. koordynował prace zespołu tworzącego program walki z zanieczyszczeniem powietrza oraz gospodarki odpadami komunalnymi. W styczniu 2020 r. premier Mateusz Morawiecki powołał go na stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Klimatu. Odpowiada za problematykę gospodarki odpadami

CZYTAJ DALEJ

Asyż: 17 wyjątkowych dni z Carlem Acutisem

2020-09-24 15:34

[ TEMATY ]

Asyż

Carlo Acutis

Loubianka/pl.wikipedia.org

Carlo Acutis (1991-2006)

Carlo Acutis (1991-2006)

Beatyfikację Carla Acutisa poprzedzi wystawienie ciała tego 15-letniego geniusza komputerowego. Trwać będzie ono przez siedemnaście dni w Sanktuarium Ogołocenia w Asyżu, gdzie pochowany jest przyszły błogosławiony. Jest to zarazem narodowe sanktuarium młodzieży włoskiej.

Będzie to pierwsze oficjalne wystawienie relikwii sługi Bożego Carla Acutisa. Jego trumna została otwarta w ubiegłym roku w związku z przenosinami ciała z Mediolanu do Asyżu, gdzie nastolatek pragnął być pochowany. Promotor sprawiedliwości w procesie beatyfikacyjnym poinformował wówczas, że jego ciało znajduje się w stanie nienaruszonym.

„Zależało nam na tym, by w tym szczególnym momencie mogła uczestniczyć jak największa grupa młodzieży, nie tylko z Włoch, ale z całego świata, dlatego właśnie rozciągnęliśmy uroczystości beatyfikacyjne na 17 dni. Wierzymy, że posłuży to rozpaleniu dynamizmu ewangelizacyjnego wśród młodych” – podkreśla bp Domenico Sorrentino. Wskazuje on, że punktem wspólnym wszystkich celebracji będzie Eucharystia, a Asyż na ten czas stanie się prawdziwie miastem eucharystycznym dzięki odbywającym się w wielu kościołach adoracjom Najświętszego Sakramentu.

By przybliżyć młodych do tajemnicy Eucharystii zostaną zaprezentowane dwie wystawy przygotowane przez tego geniusza komputerowego, dla którego Eucharystia była drogą do nieba. Pierwsza poświęcona cudom eucharystycznym, a druga objawieniom maryjnym. O Carlu Acutisie opowiadać będzie jego mama, a także najbliżsi przyjaciele. Duszpasterstwo młodzieży przygotowuje też specjalny wieczór, w którym będzie można uczestniczyć on-line, zatytułowany „Błogosławiony, czyli w szkole szczęścia Carla Acutisa”. Odbędą się też spotkania na temat związku geniusza internetu ze św. Franciszkiem i o tym, kiedy cierpienie w chorobie może stać się prawdziwym światłem. Beatyfikacja geniusza internetu, który zmarł na ostrą białaczkę odbędzie się 10 października, dwa dni później odbędą się uroczyste obchody jego wspomnienia liturgicznego. Wystawienie ciała zakończy się 17 października uroczystą Eucharystią, po której grób już wówczas błogosławionego nastolatka zostanie ponownie zamknięty.

Na część wydarzeń obowiązuje wcześniejsza rejestracja. Więcej informacji na: http://www.assisisantuariospogliazione.com w zakładce Carlo Acutis.

CZYTAJ DALEJ

Piątka za segregację

2020-10-01 17:57

[ TEMATY ]

kampania

śmieci

Ministerstwo Klimatu

Ministerstwo Klimatu

Ministerstwo Klimatu ponownie edukuje Polaków w zakresie Jednolitego Systemu Segregacji Odpadów.

„Piątka za segregację” to hasło przewodnie kampanii informacyjno-edukacyjnej Ministerstwa Klimatu, mającej na celu edukację społeczeństwa w zakresie prawidłowej segregacji odpadów komunalnych. Tegoroczna edycja stanowi kontynuację działań realizowanych jesienią 2019 roku z ramienia Ministerstwa Środowiska, poświęconych Jednolitemu Systemowi Segregacji Odpadów. Kampania skierowana jest zarówno do samorządów, jak i do właścicieli gospodarstw domowych.

Kontynuacja kampanii w dalszym ciągu nawiązuje do wprowadzonego w Polsce Jednolitego Systemu Segregacji Odpadów (JSSO), zgodnie z którym należy oddzielać surowce od odpadów, które nie nadają się do powtórnego przetworzenia. Dotychczas w ramach prowadzonych działań główny nacisk kładziony był na edukację w zakresie odpowiedniej segregacji, umożliwiającej poddanie większej ilości odpadów recyklingowi. Tegoroczna edycja koncentruje się na wskazaniu realnych korzyści wynikających z przerobu surowców wtórnych.

– Unijnym celem w obszarze gospodarki odpadami do 2030 roku jest podniesieniem poziomu recyklingu odpadów komunalnych do poziomu 60%, zaś opakowaniowych do 70%. Odzyskiwanie surowców do recyklingu to niezwykle istotny etap w budowaniu gospodarki o obiegu zamkniętym. Sama segregacja odpadów jest niezwykle ważna, jednak zależy nam na wskazaniu społeczeństwu realnych korzyści, jakie z niej wynikają. Np. ze zużytych torebek foliowych może powstać wypełnienie syntetyczne stosowane m.in. do izolacji w kurtkach zimowych oraz śpiworach. Efektywna segregacja odpadów pozwoli nam nie tylko na ich ograniczenie, ale również racjonalne wykorzystanie posiadanych zasobów oraz zredukowanie negatywnego oddziaływania na środowisko – komentuje Michał Kurtyka, minister klimatu.

Celem kampanii jest m.in. kształtowanie świadomości ekologicznej mieszkańców Polski oraz prośrodowiskowe zaangażowanie odbiorców, przejawiające się w umiejętności właściwej segregacji odpadów poprzez wskazanie realnych korzyści z niej wynikających, a także reagowanie w przypadku obserwowania nieprawidłowości w organizacji systemu odbioru i zagospodarowania odpadów w gminie.

Na potrzeby jesiennej edycji kampanii powstała dedykowana strona internetowa: naszesmieci.pl, która jest na bieżąco aktualizowana. Główne działania będą realizowane do 13 listopada 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję