Reklama

Franciszek

Watykan: papież wie o apelu w sprawie sytuacji Kościoła w Polsce

„Ojciec Święty jest poinformowany o apelu, modli się za tych, którzy go skierowali. Cały Kościół musi uczynić wszystko, co możliwe, aby zapewnić stosowanie norm kanonicznych, ujawnianie przypadków wykorzystywania i karanie winnych tych poważnych przestępstw" – stwierdziło Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej pytane o reakcję Watykanu, na „apel wiernych Kościoła w Polsce do papieża Franciszka”. Został on opublikowany na łamach włoskiego dziennika "La Repubblica" i dotyczy, jak twierdzą jego autorzy, „prośby o reakcję w sprawie tuszowania pedofilii w polskim Kościele”.

[ TEMATY ]

Franciszek

Copyright: Vatican Media

W związku z tą sprawą agencja ACI-Stampa przytacza słowa ks. Fortunato di Noto, proboszcza z Avola w diecezji Noto, przewodniczącego stowarzyszenia "Meter", który od 30 lat działa w obronie pogwałconego dzieciństwa.

„Ludzie, którzy widzą wykorzystywanie małoletnich wyłącznie w Kościele Katolickim, są albo źle poinformowani, albo są zupełnymi ignorantami i ośmielam się powiedzieć, że Kościół katolicki nie jest międzynarodową firmą, która produkuje pedofilów. Oczywiście prawdziwe ofiary zawsze muszą być otoczone uwagą i być bronione. Instrumentalizowanie pedofilii w celu uderzenia w Kościół jest rzeczą haniebną i obrzydliwą. Szeroko mówi się tylko o indywidualnych przypadkach wykorzystywania, popełnianych jedynie przez księży, podczas gdy w samej Europie jest 18 milionów dzieci wykorzystywanych przez miliony drapieżnych pedofilów. Oznacza to, że są miliony sprawców, z których kapłani stanowią nawet niewielki ułamek procenta, ale jest to kwestia poważna, ponieważ choćby jeden sprawca wykorzystywania budzi oburzenie” - powiedział ks. di Noto.

Pytany o zarzuty, jakoby w Kościele wciąż brakowało przejrzystości ks. di Noto podkreśla, że Kościół w ciągu ostatnich 15 lat stał się wyraźnie świadomy tego problemu i wszedł na drogę przejrzystości i jasności, a także norm i przepisów zwalczających pedofilię, których nie uczyniło żadne państwo ani żadna grupa zawodowa czy społeczna. Ale ponieważ większość mediów jest nastawiona antyklerykalnie, to nawet przypadek, który jest na pewno poważny, ale może stary, staje się pretekstem do atakowania Kościoła.

Reklama

Podkreśla także, iż mamy dziś do czynienia z bezkarnym rozpowszechnianiem i promowanie ideologii, która chce czynić pedofilię zjawiskiem normalnym. Istnieje bardzo wpływowe lobby upowszechniające pornografię dziecięcą oraz szerzące ideologię pedofilską. „Kryją się za nią pewne kręgi inteligencji libertyńskiej i relatywistycznej. To są prawdziwi wrogowie dzieci w dzisiejszym świecie" – twierdzi przewodniczący organizacji broniącej pogwałconego dzieciństwa.

„Ojcze Święty Franciszku! Napraw nasz Kościół” – to tytuł apelu. „Błagamy Cię! – napisali do Papieża jego sygnatariusze. – Popatrz z troską na Kościół w Polsce, gdzie stwierdzono przypadki pedofilii, a lojalność względem instytucji jest ślepa i głucha, ważniejsza niż dobro ofiar”. Sygnatariusze apelu użalają się na „brak zdecydowanej reakcji ze strony kościelnej hierarchii” i podkreślają, że niektóre zachowania uderzają w jedność Kościoła, „ponieważ tworzy się podział między tymi, którzy przejmują się wizerunkiem instytucji i tymi, którym leży na sercu dobro ofiar”.

2020-06-30 11:02

Ocena: +6 -5

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Franciszek na Twitterze: tylko spotkanie z Jezusem może zaspokoić niepokój tkwiący w człowieku

2020-08-10 15:34

[ TEMATY ]

Franciszek

www.papafranciscoencolombia.co

O spełnieniu, jakim dla każdego człowieka jest spotkanie z Jezusem przypomniał dziś Ojciec Święty w swoim wpisie na komunikatorze Twitter.

Papieski tweet ma po polsku następującą treść: „Urodziliśmy się z ziarnem niepokoju; niepokoju odnalezienia pełni. Nasze serce, także nie wiedząc o tym, pragnie spotkania z Bogiem i go szuka, wiele razy na fałszywych drogach. Kiedy nasz niepokój spotyka Jezusa, rozpoczyna się życie łaski”.

CZYTAJ DALEJ

Liban: Demonstracje i starcia z policją w Bejrucie; 1 zabity, ponad 230 rannych

2020-08-08 19:06

[ TEMATY ]

Liban

protest

wybuch

PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Libański policjant zginął podczas starć z demonstrantami protestującymi w Bejrucie przeciwko władzom kraju - podał rzecznik służby. Policja potwierdziła również użycie ostrej amunicji wobec protestujących.

Demonstranci zgromadzili się w sobotę na placu Męczenników w centrum Bejrutu nieopodal libańskiego parlamentu. Wznosili hasła wzywające do "upadku reżimu" i obwiniające polityków o tragiczną eksplozję w porcie w Bejrucie, w rezultacie której zginęło przynajmniej 157 osób, a 6 tys. odniosło obrażenia. Na placu postawiono szubienice, na których zawisły wizerunki m.in. prezydenta Michela Aouna i przywódcy Hezbollahu Hasana Nasrallaha.

"Zrezygnujcie albo zawiśnijcie" - głosiło jedno z haseł.

Demonstracja szybko przerodziła się w starcia z siłami bezpieczeństwa. Aby powstrzymać ludzi przed przedostaniem się przez barykady w stronę parlamentu, policja najpierw użyła gazu łzawiącego, gumowych kul, a potem także ostrej amunicji, co potwierdził rzecznik policji. Relacje światowych telewizji pokazywały krwawiących ludzi z ranami postrzałowymi.

W starciach zginął jeden policjant, a ponad 230 osób odniosło obrażenia. Ponad 60 wymagało hospitalizacji. Na placu Męczenników podpalono ciężarówkę, na tłum spadały również fajerwerki. Późnym wieczorem siły bezpieczeństwa przejęły kontrolę nad placem, rozpylając duże ilości gazu łzawiącego.

Ostra reakcja sił bezpieczeństwa nie powstrzymała części demonstrantów, którzy wtargnęli do budynków ministerstw spraw zagranicznych, gospodarki, środowiska, energii, a także Stowarzyszenia Banków w Libanie. Przeprowadzili także szturm na bejrucki ratusz. Protestujący zapowiedzieli okupację gmachów przynajmniej do niedzieli.

W reakcji na sobotnie wydarzenia premier Libanu Hasan Diab zapowiedział w orędziu telewizyjnym, że w poniedziałek złoży wniosek o przedterminowe wybory. Polityk stwierdził, że to jedyne wyjście z kryzysu, w którym znalazł się kraj, a Liban potrzebuje "nowych elit i nowego parlamentu". Nie jest jednak jasne, czy inicjatywa ma poparcie sił tworzących rządzącą koalicję, w tym politycznego skrzydła Hezbollahu.

"Wzywam wszystkie partie, by nie stały na przeszkodzie do odbudowania Libanu" - powiedział premier.

Diab przyznał również, że "ludzie mają prawo być wściekli", a wtorkowa eksplozja 2,7 tys. ton saletry amonowej w porcie w Bejrucie była rezultatem "lat korupcji". Dodał, że rozumie, że protesty nie dotyczą jedynie sprawy wybuchu.

Liban od miesięcy zmaga się z zapaścią gospodarki, kryzysem bankowym i hiperinflacją, a ostatnio także z rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem. (PAP)

osk/ kar/
CZYTAJ DALEJ

Białoruś/ Media: milicja znów użyła granatów hukowych i gumowych kul

2020-08-10 21:04

[ TEMATY ]

Białoruś

PAP/EPA/STRINGER

Zdjęcie z 9 sierpnia 2020r.

Milicja w Mińsku użyła gumowych kul i granatów hukowych - podają w poniedziałek wieczorem niezależne media białoruskie, informując o wydarzeniach w różnych częściach białoruskiej stolicy, gdzie w poniedziałek znów miały się odbyć protesty powyborcze.

Do ostrzału, prawdopodobnie kulami gumowymi, doszło w rejonie ulicy Kalwaryjskiej. Strzelającymi byli ludzie w strojach koloru khaki - podała gazeta "Nasza Niwa", której dziennikarka została ranna w nogę. W rejonie tej samej ulicy milicja użyła granatów hukowych przeciwko protestującym - relacjonuje portal Tut.by.

Na prospekcie Maszerawa milicja drogowa zatrzymuje auta, których kierowcy trąbią klaksonami. Poprzedniego wieczora w ten sposób kierowcy wyrażali poparcie dla demonstrujących.

W innych punktach Mińska trąbiące auta nie są jednak zatrzymywane, a kierowcy niekiedy pokazują z okien aut symboliczne białe przedmioty, np. opaski.

Według Radia Swaboda rozpędzaniem protestujących w rejonie hotelu Biełaruś dowodzi były szef oddziałów specjalnych MSW Dźmitry Pauliczenka, objęty sankcjami zachodnimi. Pauliczenka jest podejrzewany o związek z zaginięciami opozycyjnych polityków na Białorusi w latach 1999-2000.

W centrum Mińska widoczne są liczne siły oddziałów specjalnych milicji - OMON-u. Oddziały te zablokowały w jednym miejscu główną arterię miasta, prospekt Niepodległości. Ludzie chodzą wzdłuż prospektu w małych grupach. Nie jest jasne, dokąd się kierują.

W internecie pojawiły się zdjęcia z Mołodeczna i Borysowa pokazujące ludzi biorących udział w protestach, którzy podeszli do funkcjonariuszy OMON-u i upadli przed nimi na kolana.

Według rosyjskiej agencji TASS zatrzymania uczestników protestu potwierdziło MSW Białorusi, choć nie podało ich liczby. Oceniło ono, że "sytuacja jest pod kontrolą".(PAP)

awl/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję