Reklama

Franciszek

Pierwszy raz od 206 lat papież podpisze encyklikę poza Watykanem

Zaplanowane na 3 października podpisanie przez Franciszka encykliki „Fratelli tutti” w Asyżu, będzie pierwszym od 206 lat takim wydarzeniem poza murami Watykanu. Ostatni raz zdarzyło się to 14 maja 1814 roku, gdy Pius VII podpisał w swej rodzinnej Cesenie encyklikę „Il Trionfo”.

2020-10-01 17:44

[ TEMATY ]

Encyklika

papież Franciszek

PAP

Papież, uprowadzony przez cesarza Napoleona w 1809 roku i następnie więziony we Francji, ogłaszał w niej swój powrót do Rzymu i odzyskanie Państwa Kościelnego. Zaczynała się ona od słów: „Triumf miłosierdzia Bożego”.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Gnonhossou: Należy uważać z terminem „solidarność afrykańska”

2020-10-22 17:02

[ TEMATY ]

Encyklika

Afryka

papież Franciszek

Vatican News

Bp Gnonhossou

Bp Gnonhossou

„Jest to encyklika, która zachęca nas, abyśmy podnieśli głowę i zobaczyli, że wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami” – tak o najnowszej encyklice Papieża Franciszka „Fratelli tutti” mówi bp Gnonhossou z Beninu – „Ten dokument pojawił się we właściwym momencie” – dodaje afrykański hierarcha.

„Przyjąłem «Fratelli tutti» z wielką radością i satysfakcją, zwłaszcza w tym czasie globalnego kryzysu sanitarnego, kiedy wszyscy szukamy sposobów i środków, aby uchronić ludzkość przed zagrożeniem, jakie stwarza Covid-19” – powiedział rozgłośni papieskiej bp François Gnonhossou, biskup Dassa-Zoumé w Beninie. Podkreślił jednak, że życie braterskie nie ogranicza się tylko do religii, rasy czy narodu. Jest to cnota, „którą wszyscy musimy żyć i dawać świadectwo wszelkimi sposobami”.

„Jeśli chcemy żyć w braterstwie, to znaczy, że nie możemy się ograniczać tylko do religii. Będzie czegoś brakowało. Braterstwo ma pierwszeństwo przed jakimkolwiek wyznaniem i jest skierowane do ludzkości. Dając nam motto naszego kraju: «Braterstwo, Sprawiedliwość, Praca», starsi uważali, że powinniśmy żyć jako bracia, a nie jako wyznawcy czy członkowie danej religii. Musimy wyjść poza wyznanie, inaczej nie będziemy już widzieć obrazu Boga w innych istotach ludzkich, którzy ciągle są naszymi braćmi w człowieczeństwie. Jeśli naprawdę chcemy żyć naszą religią i być wzorem radości i pokoju dla świata, musimy przede wszystkim zapomnieć o naszej przynależności do konkretnego wyznania. Religia jest jednak bardzo ważna, ponieważ jest źródłem, z którego czerpiemy cnotę braterstwa, która jest drogą ludzkości i którą my, chrześcijanie katoliccy, chcemy żyć w czasie i wbrew czasowi“ - powiedział hierarcha.

Encyklika Franciszka przytacza również termin „solidarność afrykańska”. Bp Gnonhossou zwrócił jednak uwagę, że należy poprawnie rozumieć terminy przytaczane w tekście. „Zawsze mówiliśmy, że my Afrykanie jesteśmy solidarni. To dobrze, ale tak naprawdę przed nami jeszcze długa droga. Bo jeśli chodzi o nas, mieszkańców Czarnego Lądu, to zawsze mamy problemy, by zająć wspólne stanowisko”. Biskup podkreślił, że samo zatrzymywanie się na dyskusjach i wskazywaniach wyzwań nie wystarcza: „Mówimy o malarii, która sieje spustoszenie; ale jeszcze nie widziałem ani nie słyszałem, aby Afrykanie zebrali się, by solidarnie myśleć o znalezieniu odpowiedniego rozwiązania tego problemu”.

Do tego dochodzi problem konfliktów między państwami na Czarnym Lądzie: „Nie widziałem jeszcze rządów w Afryce, którzy się zjednoczyli solidarnie, aby jasno powiedzieć, że to, co dzieje się w północnej Nigerii, północnej częściBurkina Faso i innych krajach, jest czymś, co dotyczy nas wszystkich i że musimy usiąść i wspólnie zastanowić się nad znalezieniem rozwiązania tego problemu”. Ordynariusz Dassa-Zoumé przypomniał przy tym, że broń używana do „niszczenia Afrykanów” nie jest produkowana na Czarnym Lądzie. „Mówimy więc o naszej solidarności, ponieważ nasi przodkowie żyli we wspólnocie solidarności. Dziś, kiedy odkrywamy bogactwo w jakimś regionie, zamiast Afrykanów zbierających się, by powiedzieć, że to bogactwo należy do nas wszystkich, rozdzieramy się na strzępy i dajemy cudzoziemcom możliwość przyjścia i podzielenia nas” – powiedział bp Gnonhossou.

Podkreślił, że braterstwo i solidarność to przede wszystkim wyzwanie: „Oczywiście, to jest wyzwanie. I nasza wspólnota zadaje dziś pytania, bo braterstwo nie ogranicza się tylko do braci i sióstr z mojej rodziny, ale wykracza poza to. To, co dzieje się w Nigerii, Kongo, Republice Południowej Afryki czy Egipcie, dotyka mnie i innych, ponieważ wszyscy jesteśmy na kontynencie afrykańskim. Jeśli do tej pory nie osiągnęliśmy tego poziomu, to dlatego, że jeszcze nie żyjemy tą solidarnością, jaka być powinna. Przed nami jeszcze długa droga, aby być żywymi świadkami tego wymiaru solidarności braterskiej“ - powiedział papieskiej rozgłośni bp François Gnonhossou.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Chrostowski: Trwa zmaganie o duszę tego świata

2020-10-29 01:14

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Archikatedra św.Jana Chrzciciela

ks. prof. Waldemar Chrostowski

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Dokładnie o tej samej porze, w której 64 lata temu stanął w Domu Arcybiskupów Warszawskich po powrocie z więzienia kard. Stefan Wyszyński, w archikatedrze warszawskiej modlono się o jego rychłą beatyfikację.

Mszy św. przewodniczył ks. prof. Waldemar Chrostowski z UKSW, a koncelebrowali o. Gabriel Bartoszewski OFMCap, ks. Tadeusz Sowa, moderator wydziałów duszpasterskich Kurii i dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego oraz ks. Eugeniusz Leda, kapelan kaplicy prymasowskiej w Choszczówce.

W homilii ks. prof. Chrostowski przypomniał okoliczności powrotu z więzienia kard. Wyszyńskiego, który z Komańczy przez Sanok, Rzeszów, Tarnobrzeg, Radom wrócił 28 października 1956 r. do Warszawy. Pierwsze kroki w Domu Arcybiskupów Warszawskich skierował do swojej kaplicy - na rozmowę z Bogiem. A nazajutrz przed Domem Arcybiskupów Warszawskich gromadziły się niezliczone tłumy i co kilkanaście minut Prymas wychodził na balkon, aby pozdrowić, pomodlić się z nimi.

- A gdyby dzisiaj o tej porze Ksiądz Prymas wrócił do Warszawy, to co? Gdyby dziś wjechał od strony Alej Jerozolimskich w Nowy Świat i próbował się przedrzeć wręcz przez tę ciżbę koło kościoła św. Krzyża i przez Krakowskie Przedmieście, skręcić w Miodową – czy zostałby powitany tak, jak wtedy? – pytał ks. Chrostowski i dodał: - Co się w nas zmieniło? Co stało się z Polską? Wtedy był komunizm. Nasi przodkowie modlili się o wolność. Mamy tę wolność. Ale zrobiliśmy z niej swobodę. A ze swobody – swawolę. Sprzeciw wobec Boga, Kościoła, duchownych nie jest niczym nowym. Zawsze był. Znał również smak tego sprzeciwu Ksiądz Prymas – podkreślił kaznodzieja.

Ks. Chrostowski odwołał się do słów Jezusa, który powiedział, że jeśli Jego prześladowali, to i nas będą prześladować. Wskazał, że to proroctwo ma swoje dzieje, poczynając od krzyża, łańcuchów Piotrowych, aren cyrkowych, aż do dnia dzisiejszego. - Wszyscy niemal czujemy, jak spełnia się w nas. Czyż nie jest to pociecha, że na sobie potwierdzamy prawdę słów Chrystusowych? Czyż nie należy cieszyć się z ujawnienia tej prawdy, choćby bardzo bolało? Ta prawda wyswobadza, choć w tak dotkliwy sposób. Chrystus niczego nie mówił bez pokrycia dziejowego. Dwadzieścia wieków Ewangelii jest dodatkowym dowodem jej prawdziwości – zaznaczył.

Nawiązując do tego, co obecnie dzieje się na ulicach Warszawy i innych polskich miast, zauważył, że zamieszki i sprzeciw, które widzimy, wulgaryzmy i bunty, próby wdzierania się do kościołów mają swoją genezę. - Wyrok Trybunału Konstytucyjnego to tylko pretekst. Ten wrzód jest dawny, zastarzały, tylko nie chcieliśmy go widzieć, odwracaliśmy oczy – mówił ks. Chrostowski.

Jako potwierdzenie tych słów przywołał pielgrzymkę św. Jana Pawła II do Polski w 1991 r., kiedy Ojciec św. mówił o przykazaniach Dekalogu. Wtedy, jeszcze przed odjazdem papieża, rozległa się kontestacja, sprzeciw, że przecież my to już znamy. Papież powinien mówić o demokracji, wejściu Polski do Europy, NATO, o społeczeństwie obywatelskim, prawach mniejszości. A tu Dekalog? - Tej kontestacji nie zabrakło w Kościele. I to jest dramat. Ona odżywa i trwa. I to jest dramat – wskazywał kapłan i odniósł się do fragmentu książki „Przekroczyć próg nadziei” wywiadu-rzeki, jaki z Janem Pawłem II przeprowadził Vittorio Messori: „Kiedy podczas ostatnich odwiedzin w Polsce wybrałem jako temat homilii Dekalog oraz przykazanie miłości, wszyscy polscy zwolennicy programu oświeceniowego poczytali mi to za złe. Papież, który stara się przekonywać świat o ludzkim grzechu staje się dla tej mentalności persona non grata – osobą niechcianą. Papież niechciany wśród swoich.” - Nie znam żadnej poważnej refleksji, która odbyła się w Kościele w Polsce nad tym bolesnym wyznaniem Ojca św. Kościół wtedy się podoba, kiedy mówi to, co świat chce słuchać. Ci duchowni pojawiają się, są nagłaśniani, którzy mówią to, co mocodawcy środków przekazu chcą słyszeć – podkreślił biblista.

Ks. prof. Chrostowski zauważył ponadto, że na ulicach naszych miast, pod naszymi kościołami, do których próbują się wedrzeć odbywa się zmaganie o duszę tego świata, o czym mówił św. Jan Paweł II, który wskazywał, że jeśli z jednej strony jest w świecie obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna antyewangelizacja, która ma swoje środki i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji.

- Zajrzyjcie do Internetu, na ekrany telewizorów – tam jest potwierdzenie, tam są tzw. gwiazdy, które wyrażają swój sprzeciw i opór wobec Dekalogu. Ale większym nieszczęściem jest to, że duch tego świata wkrada się do Kościoła. A przecież szybciej dojdzie się do prawdy od kłamstwa, niż z zamętu. To co przeżywamy, to zamęt, a zamęt rodzi obojętność, kiedy staje się już wszystko jedno – zaznaczył kapłan i przestrzegł: - Jest w tym zamęcie nowość, której do tej pory w naszej Ojczyźnie nie było. Przyznam, że byłem wstrząśnięty, kiedy słyszałem okrzyki: Dym w kościołach! Inaczej: Spalić kościoły! Nie pamiętam tych czasów, znam je tylko z fotografii i przekazów. Ale mam w oczach płonący Zamek Królewski, katedrę warszawską i mam w pamięci ból, kiedy patrzyłem na płonącą katedrę Notre Dame w Paryżu. Nie daj Boże, żeby u nas zaczęło się to piekło, szaleństwo.

Ks. prof. Chrostowski podziękował wszystkim, którzy stają w obronie kościołów. Podkreślił, że jest heroizm w obliczu pandemii – lekarzy, pielęgniarek, salowych, karetek pogotowia. Ale istnieje też pandemia innego rodzaju, która niszczy sumienia. - Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy w obliczu tej drugiej pandemii tak samo wykazują heroizm i bronią naszych świątyń.

- Jak więc powinniśmy się zachować? – pytał i jako odpowiedź przytoczył słowa kard. Wyszyńskiego z „Zapisków więziennych”: „ Największym brakiem Apostoła jest lęk. To on budzi nieufność do potęgi Mistrza. Ściska serce i kurczy gardło. Apostoł już nie wyznaje. Czyż jest jeszcze Apostołem? Uczniowie, którzy opuścili Mistrza, już go nie wyznawali. Dodali odwagi oprawcom. Każdy, kto milknie wobec nieprzyjaciół sprawy, rozzuchwala ich. Lęk Apostoła jest pierwszym sprzymierzeńcem nieprzyjaciół sprawy. Zmusić do milczenia przez lęk to pierwsze zadanie strategii bezbożniczej. Terror stosowany przez wszystkie dyktatury obliczony jest na lękliwość Apostołów.” - Wtedy była dyktatura komunizmu. Dzisiaj dyktatura relatywizmu i politycznej poprawności - zmusić do milczenia, zepchnąć, zastraszyć. Musimy powiedzieć biskupom, kapłanom, diakonom, siostrom zakonnym, zakonnikom, osobom świeckim, rodzicom, wychowawcom, młodzieży niezepsutej, dzieciom – z mocą: Nie lękajcie się! Mówcie, działajcie, módlcie się! – zaapelował ks. prof. Chrostowski.

Jak każdego 28. dnia miesiąca po Mszy św. kapłani oraz wierni przeszli do kaplicy z sarkofagiem Prymasa Tysiąclecia, gdzie odmówili akt oddania się Matce Bożej oraz odśpiewali Apel Jasnogórski.

CZYTAJ DALEJ

Indonezja: zabójstwo katolickiego katechety

2020-10-29 20:08

[ TEMATY ]

katecheta

Indonezja

zabójstwo

Vatican News/Reuters

Zabójstwo Rufinusa Tigau, katolickiego katechety, nabiera rozgłosu. Indonezyjskie siły bezpieczeństwa oskarżyły go o przynależność do separatystów i zastrzeliły, tymczasem on jedynie głosił Ewangelię ubogim.

„Jesteśmy bardzo zaniepokojeni tym incydentem, który był wymierzony w katolickich pracowników”, powiedział 28 października UCA News ojciec Marthen Kuayo, administrator apostolski diecezji Timika.

Tigau został zastrzelony niedaleko swojego domu przez żołnierzy. Armia i policja twierdziły, że był on członkiem separatystycznej, zbrojnej grupy przestępczej.

Ojciec Kuayo zakwestionował jednak te oskarżenia. Twierdzi, że Tigau był katechetą, który pracował w parafii św. Michała Biłogaja. Oprócz pomocy w katechezie, Tigau towarzyszył proboszczowi przy ołtarzu podczas niedzielnej Mszy Świętej. „Ponieważ proboszcz czyta Biblię i kazania w języku indonezyjskim, który nie jest zrozumiały dla wszystkich, Tigau tłumaczył je na Moni, język lokalny” – powiedział Kuayo.

Kościół domaga się, aby rząd wycofał z Papui odziały wojskowe. „Prosimy również indonezyjskich żołnierzy o trzymanie się z dala od mieszkańców. Nie wchodźcie do wiosek, bo przez was giną niewinni ludzie” – powiedział proboszcz parafii zabitego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję