Reklama

Niedziela Małopolska

Małgorzata, czyli perła

Niedziela małopolska 14/2013, str. 6

[ TEMATY ]

zakonnica

pl.wikipedia.org

Bł. Małgorzata Łucja Szewczyk

Bł. Małgorzata Łucja Szewczyk

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Robiąc wiosenne porządki, niejeden z nas doszedł do wniosku, że ma w domu zdecydowania za dużo rzeczy… Otaczamy się nadmiarem. Nie miała tego problemu Matka Małgorzata Łucja Szewczyk, która od św. Franciszka z Asyżu uczyła się ubóstwa. Charakteryzowała ją wewnętrzna wolność, dyspozycyjność, energiczność, prostota. W młodości dużo wycierpiała, ale nie rozpamiętywała własnego bólu. Jak małż, do którego wpadnie ziarenko piasku, otula je masą perłową, tworząc perłę, tak Małgorzata, to, co było w jej życiu bolesne, oddała Chrystusowi, a On przemienił to i obdarzył ją szczególną wrażliwością na ludzkie cierpienie. Dziś swoją Założycielkę naśladuje blisko 600 Sióstr Serafitek ze Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej. Przygotowują się właśnie do czerwcowej beatyfikacji Matki Małgorzaty w krakowskim sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

Cierpienie, które nie zamyka

By poznać życie Błogosławionej, udaję się do domu Serafitek przy ul. Łowieckiej w Krakowie. W rozmównicy wita mnie s. Sebastiana Wróblewska, która Serafitką jest od 19 lat. Obecnie zajmuje się sprawami organizacyjnymi związanymi z beatyfikacją Założycielki Zgromadzenia. - Przebywanie w takiej bliskości z Matką Małgorzatą sprawiło, że odkrywam ją w zupełnie inny, nowy sposób! Jest wiele takich momentów w jej życiu, które mnie bardzo poruszają! - mówi s. Sebastiana. Wsłuchuję się zatem w jej opowieść…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Łucja Szewczyk urodziła się w 1828 r. w Szepetówce na Wołyniu, w głęboko religijnej polskiej rodzinie szlacheckiej. Mając zaledwie 7 lat, przeżywa śmierć ojca, który ginie w wyniku represji ze strony rządu carskiego po upadku powstania listopadowego. Dwa lata później umiera jej matka. Losem sieroty zajmuje się dużo od niej starsza siostra przyrodnia. Bolesne doświadczenia nie zamykają Łucji na Pana Boga ani na drugiego człowieka. Wręcz przeciwnie - potrafi czerpać z nich różne wskazówki, by później wyjść ludziom naprzeciw. Kim się zajmuje na początku swojej działalności? Samotnymi. Opiekuje się starszymi osobami i dziećmi porzuconymi, dla których organizuje ochronki i sierocińce...

Otwarta na znaki czasu

Sytuacja społeczno-polityczna jest wyjątkowo trudna, zabory, czasy wynarodowienia, walki z Kościołem, zakaz praktyk religijnych. Mimo to Łucja szuka swojego miejsca w Kościele, formuje się w III Zakonie św. Franciszka, który na tamtym terenie, choć w ukryciu, działa bardzo prężnie, m.in. na polu opieki duchowej i charytatywnej. W wieku 20 lat składa profesję tercjarską, czyli ofiaruje życie Bogu.

Mobilizowana przykładem św. Franciszka 42-letnia Łucja, wraz z inną tercjarką, wyrusza na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Podróżuje pieszo i statkiem, a wszystko po to, by szukać Bożej woli. Po dotarciu na miejsce, przez blisko 3 lata opiekuje się chorymi pielgrzymami w szpitalu Sióstr św. Józefa. Dużo czasu spędza na Kalwarii. Ma świadomość, że jest powołana do czegoś wielkiego, czyli radykalnego oddania swego życia Panu Bogu, ale też drugiemu człowiekowi. Z pielgrzymki przywozi pamiątkowy krzyż. Zbawiciel jest rozpostarty na krucyfiksie z …masy perłowej, a zakończenia krzyża tworzą muszle.

Odważna

Reklama

W 1881 r. w Zakroczymiu spotyka kapucyna, o. Honorata Koźmińskiego, który zostaje jej kierownikiem duchowym. To spotkanie daje początek nowemu Zgromadzeniu. Łucja Szewczyk, w zakonie Małgorzata, natychmiast przyjmuje pod swój dach dwie znalezione na ulicy staruszki. Nie chodzi jej tylko o to, żeby zabezpieczyć te osoby pod względem materialnym. Chce pracować, dzielić z nimi niewygody, trudy, miejsce zamieszkania. Nie wystarczy, by stała się „dobrodziejem”, musi z tymi ludźmi po prostu być…

Przez pierwsze 10 lat Wspólnota nie nosi odznak zewnętrznych życia zakonnego. Potem Matka Małgorzata przenosi Zgromadzenie do Galicji, gdzie z racji większej swobody religijnej, siostry mogą przyjąć habity. Od początku wiadomo, że będzie to habit franciszkański, bo swoje ustawy i konstytucje opierają Serafitki na III Regule św. Franciszka z Asyżu.

W przeciągu kilkunastu pierwszych lat istnienia Zgromadzenia, Matka z kilkunastoma siostrami nieustannie otwiera ochronki, sierocińce, przytułki, by w tych miejscach podjąć opiekę nad potrzebującymi. W roku 1892 rozpoczyna budowę klasztoru w Oświęcimiu. Pomimo braku środków finansowych, postanawia zbudować tam również kościół, bo rozeznaje, że trzeba zadbać o zbawienie podopiecznych.

Dużo siły daje Matce Małgorzacie relacja z Panem Bogiem. Serafitka długie godziny spędza na adoracji Najświętszego Sakramentu, wszędzie można ją zobaczyć z uśmiechem na twarzy i z różańcem w dłoni. Podejmuje się trudnych zadań ze świadomością, że jeżeli coś jest wolą Bożą, to Pan Bóg wszystkim pokieruje. Tak też się dzieje.

Testament

Małgorzata uczy się od Matki Bożej Bolesnej, by szukać sensu cierpienia, patrząc na Krzyż Chrystusa. Posyła swoje siostry do najtrudniejszych oddziałów szpitalnych i miejsc opieki nad ubogimi, uczula je, żeby się nie zrażały przeciwnościami. Mówi im: „Gdzie ma być większa chwała Boża, tam też i trudności większe”. Tłumaczy, że czasem w tych sytuacjach - wydawałoby się - beznadziejnych, najbardziej zbliżamy się do Pana Boga i do drugiego człowieka. Tuż przed śmiercią w 1905 r., w krótkim, napisanym własnoręcznie testamencie, prosi swoje duchowe córki, by „zachowały świętą cnotę ubóstwa do końca życia własnego”.

Do dzisiaj praca Serafitek to cicha posługa w zakładach opiekuńczo-leczniczych, domach pomocy społecznej, szpitalach, hospicjach, szkołach, przedszkolach, świetlicach socjoterapeutycznych, kuchniach dla ubogich. W miejscach, gdzie codziennie dokonują się cuda, gdzie ludzie dotykają Pana Boga poprzez doświadczenie drobnych, ludzkich gestów...

2013-04-05 14:30

Oceń: +151 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Siostry zakonne z całej Polski obradują nt. młodzieży

[ TEMATY ]

zakonnica

Bożena Sztajner/Niedziela

Dla nas temat młodzieży jest aktualny zawsze, niezależnie nawet od Synodu Biskupów. Pracujemy z młodzieżą i chcemy, żeby nasza praca do młodych ludzi trafiała, dlatego musimy coś więcej o nich wiedzieć - mówi w rozmowie z KAI m. Jolanta Olech, sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Obrady tej konferencji, których głównym tematem jest młodzież, rozpoczęły się dziś w Warszawie.

- Liczymy na to, że przynajmniej maleńka cząstka młodzieży zechce skorzystać z naszych inicjatyw duszpasterskich. Nasze siostry organizują bardzo wiele inicjatyw, prowadzą też ośrodki, gdzie mogą przyjechać m.in. młodzi, ale też całe rodziny, małżeństwa, czy osoby samotne, nie tylko po to, by odpocząć w ładnym i ekologicznym środowisku, ale też otrzymać pomoc duchową - wyjaśnia w rozmowie z KAI m. Joanna Olech, sekretarka generalna Konferencji Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych. Przypomina, że temat młodzieży jest nieustannie aktualny dla zgromadzeń zakonnych, nie tylko w kontekście promowania życia konsekrowanego. Przypomina, że swoich licznych zadań, podejmowanych w szkołach, czy innych ośrodkach, siostry zakonne nie podejmują jedynie, jako pracy, ale też jako dzieło ewangelizacji.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

26-letni kleryk umiera, pozostawiając po sobie imponujący testament duchowy

2026-03-21 18:50

[ TEMATY ]

świadectwo

igorpavantres Instagram

Igor Pavan Tres

Igor Pavan Tres

„Ofiaruję swój krzyż za Kościół święty, za Papieża, za mojego biskupa diecezjalnego, za duchowieństwo, za nawrócenie grzeszników, za dusze czyśćcowe i za prześladowanych chrześcijan” – napisał w swoim duchowym testamencie Igor Pavan Tres.

Wyświetl ten post na Instagramie Post udostępniony przez Igor Pavan Tres (@igorpavantres)
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję