Reklama

Aspekty

„Bogu i Jego Matce chwała”

Zgromadzenie Panien Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny świętuje uroczystość beatyfikacji założycielki zgromadzenia sługi Bożej Matki Zofii z Maciejowskich Czeskiej.

Siostry Prezentki, choć związane z Krakowem, posługują w wielu miastach Polski i za granicą. Od 30 lat siostry pracują również w Zielonej Górze.

Zgromadzenie Panien Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny (Congregatio Virginum a Praesentatione Beatae Mariae Virginis) powstało w XVII wieku w Krakowie. Siostry powszechnie nazywane są prezentkami, a określenie to wywodzi się od łacińskiego słowa presentatio, tj. ofiarowanie. Dom macierzysty zgromadzenia mieści się przy ul. Szpitalnej 18 w Krakowie, a dom generalny przy ulicy św. Jana 7.

Reklama

Założycielka

Matka Zofia Czeska - założycielka Sióstr Prezentek urodziła się w 1584 r. Była córką Mateusza Maciejewskiego i Katarzyny z domu Lubowieckiej; jednym z dziewięciorga ich dzieci. W wieku 16 lat wyszła za mąż za Jana Czeskiego. Mając 22 lata, po 6 latach małżeństwa, została bezdzietną wdową. Mimo młodego wieku Zofia nie wyszła po raz drugi za mąż. Oddała się pełnieniu dzieł miłosierdzia chrześcijańskiego.

Zofia swoją uwagę i siły poświęciła ubogim, często osieroconym dziewczętom. Czasy, w których przyszło jej żyć, to okres wojen, epidemii i głodu. Widząc ogromną potrzebę ratowania zagrożonego życia bliźnich, otworzyła w Krakowie dom przy ul. Szpitalnej 18 - odziedziczony po ojcu i wykupiony od rodzeństwa. Przygarniała osierocone dzieci, pozostające bez środków do życia. W latach 1621-27 przy wsparciu Ojców Jezuitów zorganizowała tu szkołę z internatem o nazwie Dom Panieński Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Osobiście uczyła i wychowywała swoje podopieczne. Była to pierwsza w Polsce formalnie zorganizowana szkoła żeńska, zatwierdzona przez biskupa krakowskiego Marcina Szyszkowskiego w 1627 r. W 1630 r. Dom Panieński pod swoją opiekę wzięła królowa Konstancja, żona Zygmunta III Wazy. Trzy lata później nuncjusz apostolski Honorat Visconti wizytował dom Matki Zofii Czeskiej i wydał dokument, w którym zastrzegł, że ze względu na wielką przydatność takiego instytutu dla Kościoła i społeczeństwa nie wolno go nigdy przekształcić na żaden zakon klauzurowy i zmienić jego celu. Instytut Zofii Czeskiej zatwierdził Król Władysław IV, wziął go pod swoją opiekę i nadał mu przywileje instytucji kościelnych.

W krakowskiej szkole założonej przez Zofię Czeską uczyły się trzy kategorie uczennic. Pierwszą grupę stanowiły sieroty i dziewczęta pochodzące z ubogich rodzin - mieszkały w Domu Panieńskim, były tu bezpłatnie utrzymywane i kształcone. Druga kategoria to dziewczęta z zamożniejszych rodzin, które przez okres edukacji także mieszkały w Domu Panieńskim, ale płaciły jednak za swoje utrzymanie i wyżywienie. Grupa ostatnia to dziewczęta mieszkające w Krakowie, które przychodziły codziennie do szkoły na zajęcia.

Reklama

W celu zapewnienia kontynuacji swojego dzieła Matka Zofia Czeska założyła w Krakowie nowe zgromadzenie zakonne o charakterze kontemplacyjno-czynnym - Zgromadzenie Panien Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Konstytucje zgromadzenia zatwierdzone zostały w styczniu 1660 r. przez biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego. Stało się to już po śmierci Matki Zofii. Umarła w opinii świętości 1 kwietnia 1650 r. Została pochowana w kościele Mariackim w Krakowie.

Zgromadzenie

Prezentki są jest jednym z najstarszych polskich żeńskich zgromadzeń zakonnych. Powstały jako pierwsze polskie zgromadzenie zakonne oddane pracy apostolskiej w Kościele. Było to czynne zgromadzenie, bez ścisłej klauzury papieskiej właściwej zakonom kontemplacyjnym. Jest to zgromadzenie habitowe, działające na prawie papieskim. Siostry noszą czarny habit oraz czarny welon z białym paskiem. Do pracy używają stroju uproszczonego w białym lub niebieskim kolorze.

Pierwszym domem szkoły i zgromadzenia był dom założycielki przy ul. Szpitalnej 18 w Krakowie. W 1726 r. siedziba zgromadzenia została przeniesiona na ul. św. Jana 7, gdzie mieści się obecnie Dom Generalny. Wówczas też biskup krakowski Konstanty Felicjan Szaniawski przekazał zgromadzeniu kościół pw. św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty, a w nim łaskami słynący obraz Matki Bożej od Wykupu Niewolników.

Duchowość

Siostry Prezentki propagują kult maryjny. Maryja ofiarowana w świątyni jest Matką i Patronką zgromadzenia. Główny akcent w duchowości Zofii Czeskiej i jej zgromadzenia położony jest na miłość Boga i bliźniego oraz naśladowanie Matki Najświętszej w tajemnicy Ofiarowania.

„Tradycja chrześcijańska zawarta w apokryfach przekazała nam, że Matka Najświętsza jako mała, kilkuletnia dziewczynka została zaprowadzona do świątyni jerozolimskiej i tam ofiarowana Bogu. Liturgiczne wspomnienie tego wydarzenia Kościół święty obchodzi 21 listopada. Zofia wybrała tę tajemnicę z życia Matki Najświętszej i pod tym tytułem została poświęcona 27 lutego 1627 r. pierwsza kaplica zgromadzenia, w domu przy ul. Szpitalnej 18. Od tej tajemnicy powstała nazwa domu, szkoły i zgromadzenia. Zofia Czeska pragnęła, aby Maryja w tajemnicy swego ofiarowania się Bogu stała się wzorem do naśladowania dla niej samej, dla sióstr tworzonego przez nią zgromadzenia i dla wszystkich wychowanek założonej przez nią szkoły. (...) Dlatego w wychowaniu kładła szczególny nacisk na praktyki religijne, naukę katechizmu, pracę nad sobą, dbała o głęboką osobistą formację wewnętrzną, swoje życie oparła o żywy udział w Liturgii, w sakramentach świętych i modlitwie. (...) Dzisiaj we wszystkich pracach i w każdej posłudze staramy się naśladować cnoty Matki Najświętszej - a zwłaszcza całkowite i bez reszty oddanie się Bogu oraz ludziom” (www.prezentki.opoka.net.pl).

Dzieło

Siostry poświęcają swój czas - zgodnie z poleceniem założycielki - na pracę z dziećmi i młodzieżą. Prezentki nieprzerwanie kontynuują zapoczątkowaną przez Zofię Czeską działalność dydaktyczno-wychowawczą w Polsce. Prowadzą liceum ogólnokształcące dla dziewcząt w Krakowie, które jest kontynuacją szkoły założonej przez Matkę Zofię Czeską, oraz gimnazjum i liceum ogólnokształcące w Rzeszowie. Siostry prowadzą też przedszkola, domy dziecka, pracują jako katechetki, służą w parafiach jako zakrystianki, prowadzą biura parafialne.

Jedną z placówek, gdzie posługują Siostry Prezentki, jest parafia pw. Ducha Świętego w Zielonej Górze. Jest to mała wspólnota. Obecnie mieszkają tu trzy siostry wspomagające pracę duszpasterzy parafii poprzez katechizację i prace na rzecz kościoła. Pierwsze siostry przyjechały do Zielonej Góry 30 lat temu dzięki staraniom ówczesnego proboszcza parafii. - Ks. Grzegorz Grzybek przyjechał do Krakowa, odwiedził kilkanaście zgromadzeń i poszedł modlić się do kościoła Mariackiego. Po modlitwie przyszedł do domu naszego zgromadzenia - położonego najbliżej kościoła Mariackiego i tu udało się, była taka możliwość, aby siostry pojechały do Zielonej Góry - opowiada s. Ewelina, przełożona zielonogórskiej wspólnoty. - Początkowo siostry mieszkały przy ul. Wiśniowej i codziennie dochodziły do parafii na Msze św. Kościół i plebania były w budowie. Teraz mieszkamy przy ul. Bułgarskiej.

Od 15 lat w Zielonej Górze mieszka s. Teresa. Dba o kościół, pełni funkcję zakrystianki. Dba o świątynię, służy kapłanom i wiernym. W Szkole Podstawowej nr 22 pracuje s. Cecylia. Katechizuje dzieci z najmłodszych klas.

Zielonogórskie prezentki - podobnie jak siostry w innych miejscowościach - przygotowywały się do uroczystości beatyfikacji założycielki zgromadzenia. Oprócz formacji osobistej siostry propagowały również postać przyszłej błogosławionej wśród parafian. Prowadziły okolicznościowe katechezy w szkole, spotkania informacyjne w grupach parafialnych oraz odczyt dla słuchaczy Klubu Inteligencji Katolickiej w Zielonej Górze. Z inicjatywy członkiń wspólnoty Żywego Różańca z parafii zorganizowany został wyjazd do Krakowa na uroczystości beatyfikacyjne Matki Zofii Czeskiej.

Siostry w każdym miejscu realizują swoje powołanie. I chociaż w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej pracują tylko w jednej parafii i nie prowadzą spektakularnych dzieł, to dla ludzi tu mieszkających czynią wiele dobra, a swoją obecnością i cichą posługą przypominają: „Bogu i Jego Matce chwała”!

* * *

Sługa Boża Zofia z Maciejowskich Czeska (1584 - 1650)

Kalendarium procesu beatyfikacyjnego

1 kwietnia 1995 r. - otwarcie procesu beatyfikacyjnego na etapie diecezji

20 listopada 1997 r. - zamknięcie procesu diecezjalnego

2 grudnia 1997 r. - oddanie akt procesu diecezjalnego do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie

5 września 2003 r. - otwarcie procesu w sprawie nadzwyczajnej łaski otrzymanej za przyczyną sługi Bożej Matki Zofii

9 stycznia 2004 r. - zamknięcie procesu w sprawie nadzwyczajnej łaski na etapie diecezjalnym

2 grudnia 2005 r. - oddanie pozycji o słudze Bożej Zofii Czeskiej do Kongregacji Spraw Świętych

4 lipca 2008 r. - podpisanie Dekretu ważności procesu diecezjalnego w sprawie nadzwyczajnej łaski

27 czerwca 2011 r. - podpisanie Dekretu heroiczności cnót sługi Bożej Matki Zofii Czeskiej

20 grudnia 2012 r. - podpisanie Dekretu zatwierdzającego cud

9 czerwca 2013 r. - beatyfikacja

(www.sofiaczeska.pl)

2013-06-06 14:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Współpraca ze świeckimi to nasza przyszłość – uważa generał jezuitów

[ TEMATY ]

duchowość

zakon

świeccy

jezuici

Vatican News

Obchodzimy dziś wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, założyciela jezuitów. Na świecie jest dziś coraz mniej członków tego zakonu. Aby ocalić dzieła, które prowadzą, m.in. domy rekolekcyjne i szkoły, konieczna jest współpraca ze świeckimi. Zdaniem generała zakonu dla Towarzystwa Jezusowego jest to wielka szansa. „Staramy się jak największej ilości świeckich osób zaszczepić duchowość ignacjańską. «Ćwiczenia duchowne» nie są wyłącznie dla księży i sióstr zakonnych. Pisał je człowiek świecki, żołnierz. Dopiero później został kapłanem” – wyjaśnia wenezuelski zakonnik.

Celem Ćwiczeń jest osobiste przylgnięcie człowieka do Chrystusa. „Są idealnym narzędziem wzrostu duchowego dla każdego chrześcijanina. Pozwalają nabyć wewnętrzną wolność, która jest niezbędna, aby czynić to, co trzeba, a nie to, do czego popychają nas nasze słabości” – uważa o. Arturo Sosa.

Ignacy, gdy pisał Ćwiczenia był człowiekiem świeckim.

„W sercu ignacjańskiej duchowości znajduje się osobiste i głębokie spotkanie z Jezusem Chrystusem, które prowadzi do takiej znajomości Boga, że jesteśmy w stanie odnajdywać Go we wszystkim i przez cały czas. Spotkanie z Jezusem staje się doświadczeniem wyzwalającym, gdyż dzięki niemu nabywamy wewnętrzną wolność, która jest warunkiem kierowania przez Ducha Świętego. Mowa tu o pełnej dyspozycyjności do czynienia tego, co Bóg chce, bez przywiązania do jakiejkolwiek osoby, miejsca czy instytucji – powiedział w wywiadzie dla papieskiej rozgłośni generał jezuitów. – Bardzo się cieszę, że Ćwiczenia są dziś tak popularne wśród ludzi świeckich. Świeccy nie tylko korzystają z rekolekcji, ale i towarzyszą innym w ich przeżywaniu. W obecnym czasie zależy nam na tym, aby nadać pracy ze świeckimi szczególne znaczenie. Chcemy przekazać to doświadczenie Ćwiczeń jak największej liczbie osób. Bardzo cieszy choćby recepcja Ćwiczeń w Ameryce Łacińskiej. To dar od Pana.“

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz: tłumów już nie będzie, cieszmy się z każdej osoby

2020-09-13 12:15

[ TEMATY ]

wywiad

katecheza

laicyzacja

kard. Kazimierz Nycz

Episkopat.news

Nie dopilnowaliśmy do końca równowagi miejsc katechezy, a więc domu rodzinnego, parafii i szkoły. I do tego trzeba wrócić – mówi KAI kard. Kazimierz Nycz, podsumowując 30 lat ponownej obecności religii w polskich szkołach. Wskazuje też, że Polska należy do krajów w których laicyzacja w młodym pokoleniu dokonuje się najszybciej. „Dziś musimy nauczyć się radować spotkaniem nawet z jednym człowiekiem, jeśli przyszedł tylko ten jeden” – wskazuje były przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP.

  • Dziś, po 30 latach, musimy powiedzieć, że troszkę nam się stało za cicho w salkach parafialnych, zwłaszcza jeśli chodzi o wymiar katechezy sakramentalnej, zarówno co do I Komunii świętej jak i bierzmowania.polonijnymi.
  • Jest faktem, że w ciągu tych 30 lat dokonuje się pełzający spadek frekwencji dzieci i młodzieży w Kościele i na katechezie w szkole.
  • Powinniśmy zacząć inaczej myśleć na temat współpracy rodziny, parafii i szkoły ale także o tym, co proponujemy w katechezie dorosłych po to, żeby dorośli, rodzice byli pierwszymi katechetami swoich dzieci.

Tomasz Królak (KAI): Przed sierpniowymi obradami biskupów w Częstochowie zapowiadano, że odbędzie się dyskusja o plusach i minusach nauczania religii w szkołach w związku z 30. rocznicą jej powrotu do szkół. Jak wypadło to podsumowanie?

Kard. Kazimierz Nycz: - Rozmowa była nadzwyczaj dobra, poprzedzona dwoma wykładami ekspertów. Pierwszy dotyczył głównie założeń teoretycznych katechezy w szkole, drugi był głosem wizytatora, który jako praktyk zna temat lekcji religii na wylot. Późniejsza, bardzo konkretna dyskusja podejmowała problemy jakie się nazbierały w ciągu tych 30 lat. Była też mowa o tym, jak ma się katecheza dzisiaj, po tych 30 latach w perspektywie założeń, które przyjęliśmy przed laty wchodząc, nieco w pośpiechu, do szkoły. Bo, przypomnę, decyzja zapadła podczas zebrania episkopatu w Krakowie, w czerwcu 1990 roku, a dwa miesiące później odbywały się już pierwsze zajęcia.

- Jakie są wnioski z tego bilansu? Dostrzeżono jakieś problemy?

- Warto najpierw zaznaczyć, że to był powrót do sytuacji, która była i jest obecna jest w znakomitej większości krajów europejskich, jak Niemcy, Włochy czy Hiszpania. Czy te 30 lat nieobecności szkolnej katechezy wybiło nas z rytmu? Z pewnością tak ale też trzeba pamiętać, że katecheza przy parafii, wypracowana w okresie od lat 60., organizowana właściwie od zera, od nauki w kościołach bo nie było jeszcze tych małych salek, nie było katechetów, otóż ta katecheza miała swoją ogromną wartość. Przede wszystkim bardzo mocno wiązała katechezę rodzin, zwłaszcza rodziców z katechezą parafialną i z katechezą dzieci i młodzieży. W 1990 roku mieliśmy już więc doświadczenie katechezy przyparafialnej, prowadzonej dla poszczególnych klas szkolnych, w miastach zaś łączono niestety kilka klas w grupę, bo nie było innych możliwości.
Natomiast dokonany w 1990 roku powrót katechezy do szkół oceniliśmy jako decyzję słuszną. Główne założenia, a więc żeby wychowanie i edukacja szkolna były kompletne, także od strony przedmiotu, nazwijmy to, etycznego, światopoglądowego, czy wprost religijnego - sprawdziło się. Myślę też, że na takie rozwiązanie społeczeństwo wyraźnie oczekiwało, wspólnie z władzami państwowymi, wolnego, niepodległego już państwa. Choć pamiętamy, że nie brakowało też głosów przeciwnych. Dyskusja medialna była gorąca.

- Dziś coraz częściej pojawiają się głosy, także wśród biskupów, że niezbędne jest uzupełnienie katechezy szkolnej zajęciami w salach parafialnych. Czy to dobry pomysł?

- Od początku powrotu lekcji religii do szkół zakładaliśmy, że będziemy tam realizować to, co da się w szkole zrobić ale nie rezygnujemy z katechezy przy parafii. Od początku była więc założona komplementarność lekcji religii w szkole i przy parafii.

- Ale czy to założenie było realizowane?

- To jest pytanie, bo wiele parafii, może nawet większość - odetchnęło z ulgą. Pomyślano sobie: wszystko weźmie szkoła. I pozamykaliśmy salki katechetyczne. Natomiast już wtedy część proboszczów, rodziców, duchowieństwa i katechetów doskonale wyczuwała, że nie wszystko da się zrobić w szkole; że to założenie komplementarności katechezy szkolnej i parafialnej było czymś absolutnie potrzebnym, obowiązującym.
Dziś, po 30 latach, musimy powiedzieć, że troszkę nam się stało za cicho w salkach parafialnych, zwłaszcza jeśli chodzi o wymiar katechezy sakramentalnej, zarówno co do I Komunii świętej jak i bierzmowania. Są oczywiście spotkania przez rok w klasie III czy przed bierzmowaniem ale to na pewno nie wystarcza, potrzeby są większe. To jedna z najważniejszych rzeczy do przemyślenia, mocno podnoszona przez biskupów podczas dyskusji.

Kiedyś bardzo często narzekaliśmy, że rodzice „oddawali” dzieci szkole, jakby chcieli powiedzieć: zajmijcie się ich wychowaniem religijnym. Cóż, w pewnym sensie parafia też oddała do szkoły “swoje” dzieci i młodzież, i odetchnęła z ulgą uznając, że to wystarczy.

Jednak rzeczywistość pokazała, że absolutnie nie wystarczy. Dlatego główny postulat, który pada w ciągu ostatnich lat, a pojawił się też na ostatniej konferencji episkopatu, mówi o konieczności prowadzenia katechezy równolegle: w rodzinie, w szkole i w parafii.

- W lekcjach religii uczestniczy coraz mniejsza liczba uczniów, choć w różnych regionach wygląda to różnie. Dlaczego odchodzą? Może coś jednak w tej szkolnej katechezie nie wyszło?

- W pierwszych latach, rzeczywiście ten entuzjazm z powodu powrotu tych zajęć do szkół był dużo, dużo większy i o tym świadczy także frekwencja. W szkołach podstawowych wynosiła ona prawie 95 procent, a gdzieniegdzie nawet więcej. Na religię nie chodził tylko ktoś innego wyznania lub innej wiary. Jeśli zaś chodzi o młodzież, to chciałbym zaznaczyć, że w religii w szkole uczestniczyli i ci, którzy nie przychodzili do parafii. Nie idealizujmy więc katechezy parafialnej pod każdym względem. Owszem, miała ona swoje ogromne plusy wynikające z bliskiego związku z parafią, z kościołem parafialnym. Z pewnością łatwiejsze było osiąganie takich celów jak wtajemniczenie chrześcijańskie czy właściwa katecheza, rozumiana jako przekaz Słowa Bożego. Tak, parafia stwarzała szczególne warunki w tym względzie. Ale też, nie czarujmy się: kiedy w swojej młodości uczyłem przy parafii dzieci ze szkoły podstawowej czy średniej, to, jak pamiętam, ta frekwencja wcale nie był tak wysoka, jak to się nam wydaje dzisiaj, ex post. Jeśli chodzi o szkoły zawodowe, a przecież wtedy większość młodzieży do takich właśnie chodziła, to problemy z frekwencją też były duże.

Natomiast jest faktem, że w ciągu tych 30 lat dokonuje się pełzający spadek frekwencji dzieci i młodzieży w Kościele i na katechezie w szkole.

Geografia tego zjawiska jest jednak różna: na południu i wschodzie Polski, w diecezjach o charakterze bardziej tradycyjnym i wiejskim, frekwencja w szkołach podstawowych nadal jest bardzo duża, przekracza 90 proc., a w liceach dochodzi do tego pułapu. Inny jest obraz katechezy w dużych miastach, takich jak Warszawa, Poznań, Łódź czy Kraków, gdzie frekwencja jest wyraźnie, nawet o kilkadziesiąt procent, mniejsza. Trzeba na to patrzeć z troską i zapytywać, także siebie, o przyczyny.

- No właśnie, gdzie one tkwią?

- Na pewno nie tylko po stronie młodzieży i rodziców, ani nie tylko po stronie szkoły lecz także po stronie Kościoła, katechetów i ich formacji katechetycznej – i o tych rzeczach także dużo mówiliśmy.

- O tej formacji jest mowa także w wydanym niedawno watykańskim dyrektorium katechetycznym. Mówi się w nim, że Kościół powinien szukać nowych sposobów przekazu wiary w obliczu wyzwań, które stawia świat cyfrowy i globalizacja kultury. Jak realizacja tego wskazania powinna wyglądać w polskich realiach?

- Wspomniałem, że na katechezie szkolnej nie można zrealizować wszystkich celów, jakim powinna ona służyć. A watykańskie dyrektorium dokładnie pokazuje, dlaczego nie jest to możliwe. Otóż dokumenty Kościoła - nowe i poprzednie dyrektoria, adhortacja Jana Pawła II „Catechesi Tradendae” ale i nasze dyrektorium sprzed 20 lat – poświęcają katechezie w szkole mniej więcej jedną czwartą tekstu. Natomiast większa część dotyczy natury, istoty, celów katechezy. Jest ona zawsze posługą słowa w Kościele ku umacnianiu wiary, przy czym na pierwszym miejscu – i tak jest od czasu Soboru – mówi się o katechezie dorosłych, w tym rodziców. Na drugim: o katechezie studentów, młodzieży i dzieci. Wydaje się więc, że gdzieś zagubiliśmy pewną proporcję pomiędzy tymi trzema rodzajami katechezy.
Powinniśmy zacząć inaczej myśleć na temat współpracy rodziny, parafii i szkoły ale także o tym, co proponujemy w katechezie dorosłych po to, żeby dorośli, rodzice byli pierwszymi katechetami swoich dzieci. Tak, jak w parafii pierwszym katechetą jest proboszcz i jego współpracownicy. Natomiast jeśli ograniczymy się tylko do szkoły, to jak gdyby pozbawiamy się tych dwóch wielkich przestrzeni: rodziny i parafii. Nie można uważać szkoły za jedyne miejsce katechezy, choć jest to miejsce bardzo ważne.
Trzeba też mieć na uwadze, i o tym mówi nowe dyrektorium, inność współczesnej młodzieży i inność jej oczekiwań wobec nauczycieli, wychowawców i katechetów. Dziś dominującą pozycję w wychowaniu i nauczaniu zajął internet i nowoczesne środki przekazu, także w procesie nauczania i wychowania. Niestety, często te środki, źle wykorzystywane, stają się wielkim antywychowawcą. Kościół jednak nie ucieknie od tej nowoczesności, jeśli pragnie znaleźć drogę do młodego pokolenia, by ich podprowadzić do ewangelii.
Dlatego dziś, zarówno w katechezie parafialnej jak i, zwłaszcza, szkolnej należy mówić o wykorzystywaniu nowoczesnych środków elektronicznych w przekazie treści katechetycznej. W przeciwnym razie z młodzieżą po prostu się nie spotkamy. To jest wielkie wyzwanie stojące przed dzisiejszą katechezą. Kościół nie może zastępować głoszenia Słowa Bożego w katechezie i na ambonie ale to głoszenie musi być wspierane w innych przestrzeniach.
Konieczne jest też przemyślenie podstawy programowej katechezy szkolnej w kierunku tego, co z celów i zadań katechezy można zrobić w szkole, określając jednocześnie, co trzeba pozostawić do realizacji w parafii. Jeżeli bowiem weźmiemy pod uwagę cztery główne zadania katechezy, jakimi są: preewangelizacja, ewangelizacja, wtajemniczenie i właściwa katecheza, to dwa pierwsze założenia można owocnie zrealizować w szkole, natomiast pozostałe, powiedzmy to sobie szczerze, są nieosiągalne do końca bez udziału parafii.
Co do szkoły, to musimy się programowo przestawić, także poprzez właściwą formację katechetów, w kierunku dwóch pierwszych zadań, a więc preewangelizacji i ewangelizacji. Myślę, że próba głoszenia od razu głębokiego orędzia kerygmatycznego, bez poprzedzenia tego procesu pewną bazą kulturową jest czymś bardzo ograniczającym możliwości religii w szkole. Ponadto, jeśli chcemy być przyjęci przez tych, którzy na te lekcje przychodzą, choć z ich wiarą jest jeszcze bardzo różnie, to możemy do nich trafić właśnie tymi elementami preewangelizacji i kultury i to bardzo szeroko pojętej. Bo nawet jeśli ktoś poprzez takie zajęcia nie dojdzie do wiary głębokiej (może stanie się to za 10 czy 20 lat?), to już dziś możemy mu dać przygotowanie i wiedzę, która pomoże mu żyć w świecie i rozumieć ten świat który wyrasta z kultury chrześcijańskiej. I o tym ewangelizacyjnym wymiarze katechezy mówi dużo nowe Dyrektorium o Katechezie.

- Bo nie o wszystkim trzeba mówić wprost, a miejscem spotkania z religią, sacrum, duchowością, etyką może być właśnie kultura...

- Tak, tą płaszczyzną może być literatura, architektura, malarstwo, muzyka. To jest pole do szerokiej współpracy ze szkołą, to jest szansa na integrację międzyprzedmiotową. Bo przecież współpraca historyka, nauczyciela muzyki i katechety może przynieść świetne rezultaty na polu wspomnianej preewangelizacji czy nawet ewangelizacji.

- Czy uda się zatem powstrzymać proces pełzającego ale widocznego jednak, wykruszania się uczniów ze szkolnej katechezy?

- Myślę, że jest to nie tylko problem katechezy. Należymy do tych krajów świata, w których tzw. laicyzacja w młodym pokoleniu dokonuje się najszybciej. Nie można powiedzieć, że pewne procesy nas nie dotyczą czy nie będą dotykać. Trzeba się z nimi liczyć, ale też mądrze robić swoje, żeby tymi procesami się zmierzyć. Jak? Przede wszystkim przez solidną formację duszpasterzy i katechetów, zarówno duchownych jak i świeckich, a wśród nich na pierwszym miejscu rodziców. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że bez rodziców większości nowych wyzwań nie udźwigniemy.
Przyznajmy, że czasem, może nie z zaniedbania ale z pewnej wygody lub zbytniego zaufania do możliwości szkoły, nie dopilnowaliśmy do końca tej równowagi miejsc katechezy, a więc domu rodzinnego, parafii i szkoły. I do tego trzeba wrócić. Natomiast resztę zostawmy Panu Bogu.
Jeżeli ktoś uważa, że jeżeli do parafii na formację w grupach, nie przyjdzie 100 czy 50 procent uczniów, to nie warto robić spotkania, to z takim myśleniem nie ujedziemy za daleko. Musimy nauczyć się cieszyć małą grupką, cieszyć się tymi, którzy pojawili się, żeby przechodzić wtajemniczenie chrześcijańskie we wspólnocie przy parafii czy w ruchu - Neokatechumenacie, Odnowie w Duchu Świętym czy Ruchu Światło-Życie. Trzeba się nimi cieszyć. Już pewnie nigdy nie będzie takich tłumów jak wówczas, gdy na powakacyjnych rekolekcjach Ruchu Światło-Życie w diecezji warszawskiej, katowickiej czy krakowskiej pojawiały się grube tysiące młodych ludzi. Dziś musimy nauczyć się radować spotkaniem nawet z jednym człowiekiem, jeśli przyszedł tylko ten jeden. A jeżeli jest to nieduża choćby wspólnota - cieszyć się tym jeszcze bardziej.
Niezbędne jest więc “dopełnianie” szkolnej lekcji religii w parafii propozycją żywych grup, ruchów, wspólnot, żeby spełnić ten postulat wtajemniczenia i katechezy jako głoszenia Słowa Bożego wierzącym. Ale zanim to będzie możliwe, trzeba do tej wiary “podprowadzić”. I to robimy między innymi w szkole. Nie znaczy to, że nasza obecność w szkole jest mniej ważna. Nie, jest bardzo ważna, bo jeżeli będziemy czekać na ludzi tylko w kościele, to na niektórych możemy się nigdy nie doczekać. Przez katechezę w szkole, młodzież nam zostaje “dana i zadana”.
W nowym watykańskim dyrektorium jest powiedziane, że parafia musi być misyjna, ewangelizacyjna, musi wychodzić do ludzi. Szkoła jest w tym kontekście miejscem doskonałym. A pandemia pokazała, że w tym czasie skuteczniej mogli zaprosić uczniów do parafii ci katecheci, którzy wcześniej mieli z młodymi dobry kontakt także w szkole.

- I w ten sposób dochodzimy do tematu tegorocznego Tygodnia Wychowania - “Budujmy więzi”...

- Pandemia pokazała, że przed komputerem brakuje tej realnej więzi, spotkania osób, grupy i żywego kontaktu z nauczycielem. Nie wszystkie cele katechezy i nauczania udawało się zrealizować w nauczaniu zdalnym. Budowanie więzi jest naszym zadaniem, także w katechezie i poprzez nią.
Jest rzeczą bardzo ważną, by nie zabrakło nam dobrych katechetów i dobrych kandydatów do katechezy. Nie ma co ukrywać: zaczyna to być problemem społecznym czy demograficznym. 30 lat temu do katechezy wyszło ponad 10 tysięcy nowych katechetów. Pełnią piękną i ważną misję Kościoła katechizującego. Trzeba myśleć o ich następcach, żeby za 5-10 lat byli ludzie dobrze przygotowani do przejęcia ich zadań.

CZYTAJ DALEJ

Nowy klip ks. Jakuba Bartczaka

2020-09-20 23:32

YT

Widzieliście już nowy teledysk ks. Jakuba Bartczaka? Dziś ukazał się na jego kanale YouTube.

Utwór "Więcej", ks. Jakub Bartczak wykonuje z Wiki Szarkowicz. Jest on zapowiedzią płyty #Siemodle, którego premiera 15 października. 


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję