Reklama

Polska inwigilowana

Niedziela Ogólnopolska 29/2013, str. 12-13

Graziako

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: - Niedawno polską opinię publiczną zbulwersowało rozporządzenie prezydenta Władimira Putina nakazujące rosyjskiej Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB) zawarcie porozumienia o współpracy z polską Służbą Kontrwywiadu Wojskowego (SKW), co ma być podobno ukoronowaniem kilkuletnich wzajemnych relacji tych instytucji. Jeszcze bardziej bulwersujące było to, że informację tę ujawnił prezydent rosyjski, a nie polski. Co o tym myśleć?

PŁK ANDRZEJ KOWALSKI: - Nasz pan minister spraw wewnętrznych próbował wyjaśniać, że to dlatego, iż w Rosji to są jawne sprawy, a u nas tajne. Być może kogoś to wyjaśnienie uspokoiło, jednak - moim zdaniem - pokazuje ono, że ktoś sobie stroi żarty z naszej rzeczywistości.

- Samo rozporządzenie nie jest jednak żartem i coś znaczy. Coś groźnego?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Posłowie próbowali nagłaśniać informację, że jakieś dość dziwne kontakty polskich służb z rosyjskimi rozpoczęły się już w 2008 r. Jeśli tak, to jest to dość niepokojące, bo czy wiedział o tym premier? Współpraca polskich służb z zagranicznymi służbami jest możliwa, ale tylko za zgodą premiera. Więc kto wyraził zgodę? Trzeba dociekać, bo jaka jest Rosja wobec Polski, nie mamy najmniejszej wątpliwości od dziesiątków lat; jej sposób patrzenia na Polskę jest niezmienny, niezależnie od oficjalnych deklaracji.

Reklama

- Polski rząd bardzo nas uspokaja, przekonując, że ze strony Rosji nic nam nie zagraża.

- Nieprawdą jest, że Rosja w niczym nam nie zagraża, bo rosyjskie interesy nie są zbieżne z polskimi. To znaczy, że są pola, na których ze strony Rosji jednak coś nam zagraża i już z tego względu współpraca służb może być problematyczna, wręcz niebezpieczna.

- Czym grozi?

Reklama

- Jakakolwiek płaszczyzna współpracy jest zawsze przez każdą służbę wykorzystywana do tego, żeby budować relacje, które będą przekraczały tę płaszczyznę. Z punktu widzenia oficerów rosyjskich skierowanych do zadań w Polsce, każda płaszczyzna współpracy wcześniej czy później prowadzi do tego, aby uzyskać jakąś formę przewagi. Daleki jestem oczywiście od podejrzewania, że ktoś kogoś werbuje, to byłoby zbyt duże uproszczenie, niemniej jednak zawsze chodzi o zbudowanie przewagi, stworzenie możliwości na przyszłość, dokonanie rozpoznania. To są zadania, które służby rosyjskie, wcześniej sowieckie, realizują perfekcyjnie, od dziesiątków lat. Przypomnę tylko, że w szczytowym okresie współpracy PRL - Związek Sowiecki, bodajże w 1968 lub w następnym roku, Andropow wydał rozkaz, że trzeba inwigilować Polskę; nie tylko Kościół i opozycję, ale także towarzyszy z PZPR. A my w latach 70. ubiegłego wieku wpisaliśmy do Konstytucji przyjaźń ze Związkiem Sowieckim... W takiej właśnie tradycji do dziś funkcjonujemy. Ludzie, którzy w latach 80. XX wieku byli oficerami operacyjnymi w Polsce i mieli wówczas ok. 30 lat, dziś dowodzą tymi służbami w Rosji. O czym tu mówić!

- A może mają sentyment do Polski i polskich kolegów, jak bohaterowie modnego ostatnio polskiego bestsellera szpiegowskiego?

- Może, ale to przecież w żaden sposób nie poprawia naszej sytuacji i raczej może być niebezpieczne.

- Można przypuszczać, że w Polsce mamy dziś wielkie zastępy rosyjskich szpiegów?

- Z całą pewnością wywiad Putina w Polsce dysponuje większą liczbą ludzi niż przeciwdziałający mu nasz kontrwywiad. Przy obecnej możliwości przenikania przez granicę w sposób całkowicie dla nas nierozpoznawalny - przez obwód kaliningradzki - w każdej chwili może wjechać do Polski kilkadziesiąt osób, których nie jesteśmy w stanie wyłapać, a które mogą na terenie naszego kraju przeprowadzić każdą operację, a my nawet tego nie zauważymy... Jesteśmy za słabi na to, żeby skutecznie przeciwdziałać.

- Nie musimy niczemu przeciwdziałać, przecież nic nam nie grozi, bo żyjemy w warunkach przyjaznej kooperacji...

- Można by sobie tak ironizować, ale sprawa jest naprawdę poważna. To właśnie ten wmówiony nam klimat beztroskiej współpracy sprawia, że mamy mniej wyostrzone spojrzenie.

- Wiosną tego roku pojawiły się niepokojące sygnały o zakusach powiązanego ze służbami rosyjskiego kapitału na polskie firmy strategiczne, np. w sektorze bezpieczeństwa energetycznego.

Reklama

- Niestety, to zagrożenie lekceważą, a można powiedzieć, że już skutecznie zlekceważyli nasi politycy, którzy gotowi są wyzbyć się np. Polskich Azotów lub lekką ręką zrezygnować z wydobywania gazu łupkowego.

- Tego rodzaju straty strategiczno-gospodarcze można wiązać wprost ze słabością polskich służb i siłą rosyjskich?

- Bezsprzecznie tak. Przy czym zarówno ta nasza słabość, jak i rosyjska siła zaczyna się zawsze w sferze politycznej. Bo służby zawsze pracują na tyle, na ile politycy otwierają im możliwości. Jeżeli tych możliwości nie ma, to nawet jeżeli ktoś w służbach znajdzie jakąś ciekawą informację i jeśli próbuje ją przetransmitować na górę, to mu się to nie uda. Niestety, w naszych służbach specjalnych za silny jest mechanizm wsłuchiwania się w to, co mówią politycy, nawet jeśli jest to przez nie same źle oceniane.

- To znaczy, że są zupełnie ubezwłasnowolnione i dobrze się z tym czują?

Reklama

- To znaczy, że nie są rzetelne. I nie chcą lub nie potrafią dostrzec w naszej rzeczywistości społecznej, gospodarczej i militarnej wyraźnych słupów granicznych, których powinny pilnować - nawet jeśli politycy ich nie dostrzegają - i dokładnie opisywać wszystko, co się wokół nich dzieje. Jeżeli nasze służby widzą, że Rosjanie „chodzą” wokół gazu łupkowego, to powinny bardzo dokładnie rozpracować tę sytuację, bo przecież to sprawa ekonomicznego bezpieczeństwa państwa. A gdyby nawet się zdarzyło, że syn albo przyjaciel najważniejszej osoby w państwie był zaangażowany w jakiekolwiek ciemne interesy z tym związane, to w raportach służb specjalnych powinno to być bez ogródek uwidocznione.

- A teraz nie jest to możliwe lub nie jest praktykowane?

- Jest możliwe, ale obawiam się, że nie jest jednak praktykowane. Nie tylko z własnego doświadczenia wiem, że można być rzetelnym w opisie rzeczywistości, ale też z lektury odtajnionych niedawno raportów amerykańskiego wywiadu z czasu zimnej wojny, z lat 60., w których dokładnie widać tę właśnie czystą rzetelność.

- Skąd pewność, że raporty naszych obecnych służb takie nie są?

- Sądząc głównie po widocznych skutkach, naprawdę można mieć co do tego poważne wątpliwości. Polskie służby wydają się dziś bardzo pogubione... Można się zastanawiać, dlaczego brakuje im tej umiejętności - może woli? - rzetelnego opisu rzeczywistości. Mogę tylko odesłać do rocznego raportu ABW i na stronę SKW, gdzie służba chwali się sukcesami. Nie trzeba tego dodatkowo komentować.

- Tragicznym testem sprawności polskich służb była katastrofa smoleńska.

- Bardzo źle się spisały już przed katastrofą - przygotowując ochronę prezydenckiej wizyty - a jeszcze gorzej po niej. SKW powinno bardzo pilnie przyglądać się remontowi samolotu, bo przecież taki samolot w państwie był tylko jeden...

- Czy można powiedzieć, że ten remont został oddany w ręce rosyjskich służb?

Reklama

- Nie jestem politykiem, więc nie mogę pewnych rzeczy mówić „na skróty”, ale mogę powiedzieć, że niewątpliwie stworzono taką sytuację, w której rosyjskie służby miały ułatwiony dostęp do naszego samolotu. Naprawdę trudno to zrozumieć, dlaczego ten samolot znalazł się praktycznie całkowicie poza kontrolą polskich służb, bo nie można przecież za nią uznać obecności jednego Polaka w zakładzie remontowym, i to w ograniczonym czasie. Myślę, że kontrwywiad nie był w stanie na żadnym etapie tego, co się działo z samolotem, sporządzić profesjonalnej opinii na temat prowadzonych tam czynności. A już wprost niewyobrażalne byłoby, gdyby kontrwywiad miał te wszystkie informacje i nic z nimi nie zrobił...

- A tego nie można wykluczyć?

- Miejmy nadzieję, że kiedyś państwo polskie będzie w stanie wszystko wyjaśnić. W każdym razie jest to dziś ogromny problem najnowszej historii Polski oraz historii polskich służb specjalnych. Niestety, Smoleńsk kładzie się wielkim cieniem na naszym kontrwywiadzie...

- Nie tylko na kontrwywiadzie, lecz chyba na wszystkich polskich służbach specjalnych, które okazały wielką bezradność...

- Trudniej mi o tym mówić, jako że nie zajmuję się np. wywiadem pracującym za granicą. Wydaje się jednak, że ma on takie możliwości, które pozwalały na lepsze opisanie tego, co się działo w 2010 r. po stronie rosyjskiej. Ostrzeżenia o zagrożeniach i odpowiednie zalecenia - jeśli w ogóle były - powinny były dotrzeć do prezydenta.

- Jak ocenić zachowanie służb po katastrofie?

- Było ono całkowicie zdefiniowane zachowaniem polskich polityków. Trudno sobie wyobrazić, żeby po przekazaniu Rosjanom właściwie wszystkiego, po zdaniu się na rosyjskie służby, były jeszcze jakiekolwiek dyspozycje polskiego ośrodka rządowego, aby nasze służby prowadziły ostre rozpoznanie.

- A powinny i mogły prowadzić takie rozpoznanie?

Reklama

- Nawet jeżeli nie miały żadnych możliwości, to powinny je jak najszybciej stworzyć. Bo to była sytuacja, w której się krzyczy: wszystkie ręce na stół! Chodziło o to, żeby zebrać maksimum informacji. A tak naprawdę najwięcej można było ich zebrać na samym początku, gdy w Smoleńsku panował jeszcze pewien chaos. Tymczasem, chyba tylko pro forma, wysłano z Polski zaledwie kilku specjalnych funkcjonariuszy, którzy w dodatku szybko zostali zneutralizowani przez rosyjskie służby i prawie zupełnie nie mogli działać. Mogli się tylko karmić tym, co ewentualnie Rosjanie im podsuną.

- Za to rosyjskie służby stanęły na wysokości zadania?

- Trudno sobie wyobrazić, by mogło być inaczej. Nawet jeżeli wykluczyć zaangażowanie rosyjskich służb rządowych w jakieś negatywne scenariusze - chociaż jeszcze nie wiemy, co się tam dokładnie wydarzyło - to z pewnością rosyjskie Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych, które tam operowało poprzez swoich licznych funkcjonariuszy, było w stanie zablokować dosłownie wszystko, cokolwiek my byśmy chcieli tam zrobić. A bez stanowczej postawy naszego rządu nie mogliśmy wtedy zrobić nic! Mimo wszystko mam nadzieję, że polskie służby nadal różnymi sposobami szukają informacji związanych z katastrofą smoleńską, ale raczej nie widać do tej pory efektów. To powoduje, że narasta wątpliwość, czy w ogóle coś w tej sprawie robią...

- Czy uważa Pan, że w sprawie Smoleńska polskie służby zbyt potulnie abdykowały?

Reklama

- Jedno jest pewne, nie było wtedy - 10 kwietnia - żadnej odprawy, która by w siedzibie SKW na ul. Oczki skupiła wszystkich dyrektorów jednostek, na której szef by jasno wyznaczył kierunki pracy. To jest naprawdę bardzo dziwne i zagadkowe. Niepokojąca była informacja o tym, że tegoż dnia po południu w centrali kontrwywiadu wojskowego odbyło się tylko jakieś spotkanie towarzyskie... Z tego wniosek, że blokada polityczna służb w tej sprawie była całkowita. Tylko w takim przypadku służby mogą sobie pozwolić na odpuszczenie tematu, a szefowie i tak otrzymają później awanse na wyższe stopnie.

- Stany Zjednoczone oraz niemal wszystkie państwa europejskie informują o wzmożonej działalności służb rosyjskich na ich terenie. Tego chyba nie było od czasu zimnej wojny?

- Tak naprawdę to już od co najmniej 10 lat narasta fala aktywności rosyjskiego wywiadu. Mówił o tym były agent rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiej Tretiakow po wydaniu swojej książki na ten temat, w kilku wywiadach mówił o tym też były oficer KGB Aleksander Kuzminow. Warto wspomnieć także tragiczną historię Aleksandra Litwinienki lub zacytować dokumenty wielu rządów - brytyjskie, amerykańskie, kanadyjskie, niemieckie, czeskie, litewskie. Bardzo jasno pokazują one, że istnieje obecnie ogromny problem aktywności rosyjskiego wywiadu. Myślę, że nie jest to przerysowana ocena, iż poziom rosyjskiej aktywności szpiegowskiej jest nawet wyższy niż w czasach zimnej wojny. I taka jest rzeczywista ocena pracy rosyjskiego wywiadu, a nie taka życzeniowo beztroska, jak ta formułowana dziś nad Wisłą.

- Można dziś mówić o wzmożonym działaniu rosyjskiej agentury także na terenie Polski?

- Nie ma wątpliwości, że dziś w Polsce mamy do czynienia z ekspansją rosyjskich służb wywiadowczych. Ta ocena nie wynika z jakiegoś strachu lub fobii, a ponieważ pojawia się jednocześnie w tylu różnych miejscach na świecie, to trzeba uznać, iż jest to ocena wysoce zobiektywizowana.

- A mimo to nasze polskie służby mogą spać spokojnie...

- Można tak powiedzieć, oczywiście z przekąsem i stosownie do zapewnień rządu Donalda Tuska oraz wtórującego mu ośrodka prezydenckiego: nie ma dziś w Polsce wielu rosyjskich szpiegów i nie potrzebujemy silnych służb. No, chyba że będziemy, jak to obserwowaliśmy w sprawie prokuratora Marka Pasionka, znów ścigać szpiegów amerykańskich...

2013-07-16 08:11

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poruszono ważne kwestie duszpasterskie

2026-05-20 10:20

[ TEMATY ]

Zielona Góra

Rokitno

ks. Rafał Witkowski

19 maja 2026 roku w Sanktuarium w Rokitnie odbyło się spotkanie dziekanów z biskupem diecezjalnym Tadeuszem Lityńskim, poświęcone najważniejszym kwestiom duszpasterskim i organizacyjnym Kościoła lokalnego.

Obrady rozpoczęły się modlitwą przedpołudniową w bazylice, po której uczestnicy zgromadzili się na wspólnych obradach w ramach części roboczej. W programie spotkania znalazły się między innymi tematy związane z reorganizacją sprawowania Mszy świętych oraz łączeniem parafii. Podsumowanie sprawozdań dekanalnych w tej kwestii przedstawił ks. Ireneusz Mastej, dziekan dekanatu Gorzów Wielkopolski – Trójcy Świętej.
CZYTAJ DALEJ

Sens ludzkiej pracy

1 maja każdego roku Kościół specjalnie czci św. Józefa jako wzór wszystkich pracujących. Św. Józef jest wzorem i patronem ludzi, którzy własną, ciężką pracą zdobywają środki do życia i utrzymania rodziny. Pracę zawodową łączył on z troską o Świętą Rodzinę, którą Bóg powierzył jego opiece. O pracy poucza nas Katechizm Kościoła Katolickiego: " Jak Bóg odpoczął dnia siódmego po całym trudzie, jaki podjął (Rdz 2, 2), tak również życie ludzkie składa się z pracy i odpoczynku" . Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus pisze: " Pierwszym źródłem wszystkiego, co dobre, jest sam akt Boga, który stworzył ziemię i człowieka, człowiekowi zaś dał ziemię, aby swoją pracą czynił ją sobie poddaną i cieszył się jej owocami. W naszych czasach wzrasta rola pracy ludzkiej jako czynnika wytwarzającego dobra niematerialne i materialne; coraz wyraźniej widzimy, jak praca jednego człowieka splata się w sposób naturalny z pracą innych ludzi. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek pracować znaczy pracować z innymi; znaczy robić coś dla kogoś. Praca jest tym bardziej owocna i wydajna, im lepiej człowiek potrafi poznawać możliwości wytwórcze ziemi i głębiej odczytywać drugiego człowieka, dla którego praca jest wykonywana" . Praca ludzka jest działaniem osób, które Bóg stworzył na Swój obraz i podobieństwo i powołał do przedłużenia dzieła stworzenia, czyniąc sobie ziemię poddaną. Zatem praca jest obowiązkiem każdego człowieka. Święty Paweł w drugim liście do Tesaloniczan pisze: "Kto nie chce pracować, niech też nie je" (2 Tes 3, 10). Sam Pan Bóg mówi do pierwszych rodziców, że w pocie czoła będą zdobywać pożywienie z płodów ziemi. Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens pisze: " Pot i trud, jaki w obecnych warunkach ludzkości związany jest nieodzownie z pracą, dają chrześcijaninowi i każdemu człowiekowi, który jest wezwany do naśladowania Chrystusa, możliwość uczestniczenia z miłością w dziele, które Chrystus przyszedł wypełnić. W pracy ludzkiej chrześcijanin odnajduje cząstkę Chrystusowego Krzyża i przyjmuje ją w tym samym duchu odkupienia, w którym Chrystus przyjął za nas swój Krzyż". Człowiek szanuje dary Stwórcy i otrzymane talenty. Praca może mieć też wymiar odkupieńczy. Znosząc trud pracy w łączności z Jezusem Ukrzyżowanym człowiek współpracuje w pewnym stopniu z Synem Bożym w Jego dziele Odkupienia. Każdy pracujący człowiek potwierdza, że jest uczniem Chrystusa, niosąc krzyż każdego dnia w działalności, do której został powołany i którą wypełnia z miłością. Każda praca, nawet najmniejsza, może być środkiem uświęcenia i ożywiania rzeczywistości ziemskich. Święty Ignacy Loyola bardzo pięknie kiedyś powiedział: "Módlcie się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a pracujcie tak, jakby wszystko zależało od was". Matka Teresa z Kalkuty także mówiła o pracy: "Musimy pracować z ogromną wiarą, nieustannie, skutecznie, a nade wszystko z wielką miłością i pogodą; bez tego nasza praca będzie tylko pracą niewolników służących surowemu panu. Musimy się nauczyć, by praca nasza stawała się modlitwą. Ma to miejsce wtedy, gdy wszystko czynić będziemy dla Jezusa, dla chwały Jego imienia i dla zbawienia ludzi! Nasza praca, to nasza miłość do Boga wyrażona działaniem". Za naszą pracę otrzymujemy pożywienie jako dar od naszego najlepszego Ojca. Jest dobrą rzeczą prosić Go o nie i składać Mu za nie jednocześnie dziękczynienie. Konstytucja II Soboru Watykańskiego Gaudium et spes poucza: "Praca ludzka, która polega na tworzeniu i wymianie nowych dóbr lub na świadczeniu usług gospodarczych, góruje nad innymi elementami życia gospodarczego, ponieważ te mają jedynie charakter narzędzi". Chciejmy zawsze prosić Pana o to, by błogosławił naszej pracy. Słowa pieśni niech będą naszą modlitwą prośby: "Błogosław, Panie, nas na pracę i znojny trud. Wszak Tyś sam wybrał nas, by Cię poznał i wielbił świat, alleluja". Święty cieśla z Nazaretu, człowiek ciężkiej, fizycznej pracy, został wyniesiony do niewysłowionej godności oraz stał się symbolem i uosobieniem dążenia wielu ludzi. Na jego przykładzie Kościół ukazuje sens pracy ludzkiej i jej nieprzemijające, ogromne wartości. Pewnych informacji o świętym Józefie dostarcza nam tylko Ewangelia. Hebrajskie słowo Józef oznacza tyle, co "Bóg przydał". Święty Józef pochodził z rodu króla Dawida. Mieszkał on zapewne w Nazarecie. Hebrajski wyraz "charasz" oznacza rzemieślnika, wykonującego prace w drewnie, w metalu, w kamieniu. Praca świętego Józefa polegała być może na wykonywaniu narzędzi codziennego użytku, koniecznych także w gospodarce rolnej. Mógł być również cieślą. Według dawnych świadectw św. Józef zmarł w domku w Nazarecie w obecności Najświętszej Maryi Panny i Pana Jezusa. O św. Józefie, który jest patronem wszystkich ludzi pracy, liturgia mówi: "Jako męża sprawiedliwego dałeś go Bogurodzicy Dziewicy za Oblubieńca, a jako wiernego i roztropnego sługę postawiłeś nad swoją Rodziną, aby rozciągnął ojcowską opiekę nad poczętym z Ducha Świętego Jednorodzonym Synem Twoim Jezusem Chrystusem". W 1919 r. papież Benedykt XV do Mszy św., w której się wspomina św. Józefa, dołączył osobną o nim prefację. Papież Leon XIII wydał pierwszą w dziejach Kościoła encyklikę o św. Józefie. Św. Pius X zatwierdził litanię do św. Józefa do publicznego odmawiania. Uroczyste wspomnienie św. Józefa rzemieślnika ustanowił w 1955 r. Pius XII. Św. Józef uczy życia z Chrystusem i dla Jego chwały, uczy delikatności względem kobiet i wzorowego życia rodzinnego, opartego na wzajemnej miłości, życzliwości, szacunku i dobroci. Św. Józef jest wzorem chrześcijanina w spełnianiu czynności domowych i zawodowych. Pracował w stałej zażyłości z Najświętszą Maryją Panną i Jezusem Chrystusem. Podobnie każdy chrześcijanin powinien pamiętać o tym, że pracując spełnia nakaz Boży: "Czyńcie sobie ziemię poddaną" i przygotowuje się do życia wiecznego.
CZYTAJ DALEJ

Senat nie wyraził zgody na zarządzenie przez prezydenta referendum ws. unijnej polityki klimatycznej

2026-05-21 07:33

[ TEMATY ]

senat

|Adobe Stock

Senat nie wyraził w środę zgody na zarządzenie przez prezydenta Karola Nawrockiego referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej.

Zgodnie z konstytucją prezydent zarządza referendum ogólnokrajowe za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Większość bezwzględna, konieczna do podjęcia uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zarządzenie referendum, wynosiła w środowym głosowaniu 48 głosów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję