Reklama

Komentarze

Słowem można skazać na śmierć

Kard. Joseph Bernardin, którego w listopadzie 1993 r. oskarżono o seksualne molestowanie byłego już kleryka seminarium duchownego, wyznał: „Prosta prawda zawierała się w kilku słowach: nigdy nie zrobiłem tego, co mi zarzucano”. Okazało się jednak, że arcybiskup Chicago padł ofiarą świadomego oczernienia.

Fałszywe oskarżenie

Niejaki Steven Cook, mieszkaniec Filadelfii, oskarżał Bernardina o molestowanie seksualne. Cook, już wtedy chory na AIDS, twierdził, że jako kleryk studiujący w Seminarium św. Grzegorza w Cincinnati został przyprowadzony do pokoju Bernardina, ówczesnego arcybiskupa tego miasta, i zmuszony do odbycia stosunku seksualnego. Po ok. 100 dniach od postawienia oskarżeń okazało się, że był to wymysł byłego kleryka seminarium duchownego. 28 lutego 1994 r. Steven Cook publicznie wycofał się z wcześniejszych oskarżeń.

14 listopada 1996 r. kard. Bernardin zmarł. Kilkanaście dni przed śmiercią zanotował takie słowa: „Kiedy wypełnia nas pokój wewnętrzny, odnajdujemy wolność, by w pełni być sobą, nawet w najtrudniejszych chwilach życia”.

Reklama

Zamiecione pod dywan

W ostatnich miesiącach dostrzegamy w polskich mediach powszechne zainteresowanie tematem pedofilii w Kościele. Jako przyczynek do analizy tego problemu pragnę przytoczyć pewne wydarzenie.

W roku 2002 wykryto w Warszawie szajkę pedofilów, którzy wykorzystywali dzieci uciekające z domów i sierocińców. Pośród nich były osoby wysoko postawione: politycy, prokuratorzy, policjanci, a więc osoby posiadające rodziny i własne dzieci. Samotne dzieci, najczęściej z dysfunkcyjnych rodzin, spały na dworcu kolejowym, który stał się dla pedofilów wymarzonym miejscem przestępczego działania. Na początku w mediach zapowiadano wielki skandal. Reżyser Sylwester Latkowski nakręcił wówczas na ten temat film pt. „Pedofile”. I tutaj uwaga: Co się stało? Sprawę zamieciono pod dywan - tak jak uczyniono z podobnymi aferami w tym czasie w Belgii i na Litwie!

Dziennikarzom, którzy tak aktywnie atakują dzisiaj Kościół, proponuję zająć się również tą sprawą i zbadać, dlaczego z tak wielkiej chmury nie było żadnego deszczu. Niech zbadają, ilu pedofilów jest dzisiaj wśród polityków, sportowców, artystów, nauczycieli oraz w ich własnym środowisku dziennikarskim. Niech dziennikarze o tym piszą i dają tytuły na pierwszą stronę gazet - jeżeli chcą zachować elementarne zasady uczciwości. W przeciwnym razie ciągle będziemy mieli do czynienia z zupełnym zakłamaniem, któremu chcę się zdecydowanie sprzeciwić.

Reklama

Co z dziennikarskim obiektywizmem

Nie chcę z tego miejsca w żadnym wypadku bronić kapłanów, którzy dopuścili się aktów pedofilii. Ale sprzeciwiam się pokazywaniu wspólnoty Kościoła jako jedynej instytucji, w której dochodzi do tak hańbiących przypadków. Niestety, obecnie media (gazety, telewizja, internet) ukazują osoby duchowne jako jedyne, które dopuszczają się takich czynów. I to jest właśnie karygodne, ponieważ nie zgadza się z obiektywnym stanem rzeczy. Co więcej, to Kościół był i jest jedną z instytucji chroniących przed pedofilią.

W Polsce ujawnił się, i to wyłącznie ostatnimi czasy, niebezpieczny trend, który wskazuje, jakoby pedofilia była tylko problemem Kościoła. Takie myślenie jest pozbawione jakichkolwiek podstaw, zupełnie bezzasadne i bezkrytyczne. Pedofilia poza Kościołem jest o wiele szerszym zjawiskiem, lecz w mediach ukazuje się tę patologię w sposób marginalny.

Gdyby jakiś ksiądz w Polsce zrobił to, czego dopuścił się polski reżyser Roman Polański, zostałby zlinczowany i na pewno wykluczony z życia publicznego. A tymczasem nikt nie postuluje, aby wydać Polańskiego w ręce amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Co więcej, niektórzy z polskich aktorów, publicystów, polityków wzięli go w obronę! Wzięto w obronę człowieka, który dopuścił się karygodnego molestowania 13-letniej wówczas dziewczynki. Czy jest tutaj jakakolwiek konsekwencja?

Badania w USA w latach 1991 - 2000 wskazały, że najwięcej aktów pedofilii (40-60 proc.) dokonywanych było w rodzinach patologicznych, 10 proc. na terenie szkół publicznych, a zaledwie ułamek procentu pośród księży.

Dlaczego wobec tego współczesne media wyrażają zainteresowanie przypadkami pedofilii niemal wyłącznie u osób duchownych? Kiedy do pedofilii dochodzi w poradni zdrowia, w szkole czy klubie sportowym, niewiele o tym zjawisku słyszymy.

A zatem: zjawisko pedofilii dotyczy, niestety, niemal wszystkich współczesnych środowisk, nie tylko wspólnoty Kościoła i osób duchownych. Nie ma natomiast usprawiedliwienia dla pedofilów, kimkolwiek by byli. Ksiądz pedofil z całą pewnością jest przestępcą, tak samo jak każdy inny pedofil, który może być policjantem, lekarzem, nauczycielem lub sportowcem.

Zero tolerancji dla pedofilii

Już w 2001 r., czyli jeszcze za pontyfikatu Jana Pawła II, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, skierował do biskupów na całym świecie list zawierający jasne stanowisko w tej sprawie: „Nie ma zgody w Kościele rzymskokatolickim na pedofilię, nie ma zgody na jej usprawiedliwianie, nie ma zgody na przymykanie oczu na tę sprawę”. W interesie Kościoła leży więc, żeby każdy przypadek był wyjaśniony do końca. W 2002 r. papież Jan Paweł II wezwał do Watykanu wszystkich amerykańskich kardynałów i dobitnie powiedział: „Zero tolerancji dla pedofilii w Kościele”.

Zjawisko pedofilii ma przyczyny

Tak wiele mówi się o pedofilii pośród księży, tymczasem w archidiecezji krakowskiej na 2200 księży jeden do chwili obecnej został prawomocnie skazany za pedofilię. Jednocześnie nie mam złudzeń w tej sprawie - ta patologia może dotknąć i innych. Ale czy to wskazuje na to, że pedofilia pośród duchownych jest zjawiskiem powszechnym? W ostatnich 10 latach skazano w Polsce za pedofilię ok. 6 000 ludzi z różnych grup społecznych, z czego 27 księży. To mniej niż pół promila! Na przestrzeni ostatniej dekady w Polsce służyło w Kościele katolickim około 35 tys. księży. Zatem jeden na ponad tysiąc kapłanów został skazany za taki czyn. Czy to dużo? Trzeba powiedzieć wprost: To bardzo mało. Ale mając na uwadze, że krzywda dotyczy dzieci, a wyrządziły ją osoby duchowne, to i tak jest za dużo.

Jeśli media tak wiele mówią o pedofilii księży, to trzeba proporcjonalnie mówić o pedofilii w innych środowiskach, pośród innych grup społecznych. Nie ma żadnego związku między życiem w celibacie a pedofilią. Uprawianie pedofilii jest objawem poważnych zaburzeń emocjonalnych wewnątrz człowieka, wynikiem patologicznego wychowania, chorych relacji międzyludzkich.

Za grzechami seksualnymi ludzi, którzy dopuszczają się przestępstw wobec dzieci i młodzieży, często kryją się głębokie problemy emocjonalne i moralne, które ciągną się całymi latami. Ludzie ci, nie umiejąc rozwiązać tych problemów, znajdują czasem ucieczkę w pedofilii. A zatem zjawisko pedofilii nie bierze się znikąd.

Podnoszę jeszcze raz pytanie: Dlaczego problem pedofilii dostrzega się najczęściej albo wyłącznie pośród osób duchownych? Dlaczego tak rzadko dostrzega się go w innych grupach społecznych? I stawiam diagnozę:

1. Otóż następuje eliminacja z życia codziennego wymiaru nadprzyrodzonego, w tym eliminacja potrzeby Boga. Skoro Bóg jest niepotrzebny, to i zasady Boże są niepotrzebne. A ponieważ zasady moralne głoszą księża, zatem wszystkiemu winni są księża.

2. Następuje samousprawiedliwienie własnego stylu życia naznaczonego mniej bądź bardziej poważnym grzechem. Ten styl bazuje jedynie na subiektywnym rozumieniu prawdy. Innymi słowy - to jest obiektywnie prawdziwe, co ja uważam za prawdę. A ponieważ nauka Kościoła mnie denerwuje, budzi wyrzuty sumienia, więc ją, konsekwentnie, odrzucam, szukając dla siebie usprawiedliwienia w grzechach i upadkach duchowieństwa. W takim układzie Kościół i jego nauka stają się przeszkodą na drodze mojego życia (tzw. wolne związki, aborcja, związki homoseksualne). Najlepiej, gdyby Kościół w ogóle nic nie mówił albo zupełnie zszedł do podziemia. Wtedy przestałby drażnić ludzkie sumienia.

3. Wynikiem ataku na osoby duchowne wydaje się również praktyczne odejście od wspólnoty Kościoła osób, które tak naprawdę poprzez przyjęty styl życia już dawno były poza Kościołem. Są to osoby mające nieustanne pretensje do wszystkich, niemające natomiast pretensji do samych siebie - we własnej opinii idealne, nowoczesne, postępowe. Tacy ludzie, obrażeni na Kościół, który nie chce usankcjonować ich „moralności” i stylu życia, znajdują sobie wygodną furtkę samousprawiedliwienia w praktycznym odejściu od wspólnoty Kościoła.

Wspólnota Kościoła to jakby plac ustawicznej budowy: jego kształt nie został jeszcze zakończony. A zatem mamy na ziemi przede wszystkim Kościół grzeszny. Kościół święty i chwalebny będzie wtedy, kiedy Pan Jezus przyjdzie na ziemię i dokona sądu. Na razie zatem mamy Kościół niedoskonały: świętość i grzeszność przenikają się w nim, a księży będziemy mieć takich, jakich sobie wymodlimy.

Na koniec zapytam: Co Ty, Czytelniku, wnosisz do Kościoła Chrystusowego, aby był lepszy i bardziej święty? Sama krytyka Kościoła bez osobistej ofiary życia i zaangażowania we wszystko, co Kościół czyni, nie wystarcza. Co dajesz od siebie, aby Kościół był lepszy?

2013-10-28 14:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Rzeczpospolita": epidemia sprzyja aktywności pedofilów w internecie

2020-08-25 07:17

[ TEMATY ]

pedofilia

Pixabay.com

Zagrożenia w wirtualnym świecie nie są wcale wirtualne, lecz jak najbardziej realne...

Zagrożenia w wirtualnym świecie nie są wcale wirtualne, lecz jak najbardziej realne...

Mniej drastycznych przestępstw wobec dzieci, a pedofile aktywność skoncentrowali w sieci. Rekordzista ściągnął ponad 4 tys. filmików - alarmuje wtorkowa "Rzeczpospolita".

Uwodzenie na czatach, zwabianie podstępem i wykorzystywanie, gromadzenie pedofilskich nagrań i zdjęć oraz kolportowanie ich w sieci – w czasie pandemii problem nie zniknął, a niektóre nadużycia wobec dzieci przybrały na sile – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które publikuje wtorkowa "Rzeczpospolita".

"Rz", analizując odnoszące się do małoletnich artykuły kodeksu karnego, podliczyła, że od stycznia do lipca tego roku w kraju doszło do 5961 przestępstw seksualnych wymierzonych w dzieci. W roku ubiegłym w tym samym okresie takich czynów ujawniono 2,2 tys.

Lawinowy wzrost to głównie efekt działań mężczyzny, który ściągnął z sieci ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią i tym podbił statystyki. Jednak nie licząc tego "rekordu", mimo ograniczeń związanych z pandemią, nadużyć seksualnych, których ofiarami padają najmłodsi, jest wciąż dużo – od stycznia do lipca – ponad 1,9 tys. – wynika z policyjnych danych, które przytacza gazeta.

"Dzieci są wciąż uwodzone za pośrednictwem internetu – w tym roku 213 razy (o 27 razy mniej niż rok temu do lipca) – chociaż w okresie najostrzejszych rygorów związanych z pandemią policja była nastawiona głównie na sprawdzaniu przestrzegania kwarantanny. Policjanci twierdzą, że pedofile lepiej się kamuflują, więc ujawnianych jest tylko część takich zdarzeń" - alarmuje "Rz".

Największy wzrost dotyczy utrwalania, posiadania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii – przestępstw z art. 202 kodeksu karnego odnoszących się do małoletnich – w tym roku do lipca stwierdzono ich łącznie 4903, gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku – 975.

To efekt działań jednej osoby – mężczyzny z Pomorza, który z sieci ściągnął ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią. Namierzyli go jeszcze w ubiegłym roku policjanci z Gorzowa Wielkopolskiego. "W sprawie zasięgaliśmy dwóch opinii. Jedna potwierdziła treści pornograficzne, druga, uzupełniająca opinia antropologiczna, określiła wiek osób utrwalonych na filmach" – mówi "Rz" prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. W efekcie, już w tym roku mężczyzna usłyszał aż 4025 zarzutów.

Gazeta pisze również, że znacząco przybyło zachowań, za którymi kryje się m.in. produkowanie, utrwalanie i rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletnich, za co grozi do 12 lat więzienia. W tym roku do lipca ujawniono ich 488 – rok temu, do lipca – 215. (PAP)

akuz/tgo/

CZYTAJ DALEJ

Prezydent Andrzej Duda uczestniczył w XV Marszu dla Życia i Rodziny w Warszawie

2020-09-20 14:35

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

marsz dla życia i rodziny

PAP

Prezydent RP Andrzej Duda wziął udział w XV Marszu dla Życia i Rodziny, który przeszedł dziś ulicami Warszawy. W kolorowym pochodzie pod hasłem „Wspólnie brońmy rodziny” wzięło udział ok. 1,5 tys. osób, w tym rodziny z dziećmi. Uczestnicy marszu akcentowali, że największa bitwa XXI w. zostanie stoczona o rodzinę i apelowali do sędziów Trybunału Konstytucyjnego o odpowiedzialny wyrok ws. aborcji eugenicznej.

Marsz dla Życia i Rodziny rozpoczął się o godz. 12 na Placu Zamkowym w Warszawie. – Wzywam Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, by z wielką odpowiedzialnością potrafili opowiedzieć się za cywilizacją życia a przeciw cywilizacji śmierci - powiedziała Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, przypominając, że 22 października Trybunał ma rozpatrzyć kwestię zgodności z Konstytucją przesłanki eugenicznej umożliwiającej legalną aborcję w Polsce. – Jeśli dzieci mają wady wrodzone, nie oznacza to, że można je zamordować – podkreśliła.

Zobacz zdjęcia: XV Masz dla życia i rodziny

Kurator, która zasłynęła dzięki przeciwstawianiu się promocji ideologii LGBT w szkołach, wyraziła też ubolewanie, że tradycyjna rodzina, składająca się z kobiety, mężczyzny i dzieci, uważana jest dziś często za środowisko destrukcyjne. – Musimy bronić naszych rodzin! – zaapelowała.

- W XXI wieku największa bitwa, jaką stoczymy, będzie bitwą o rodzinę – powiedział Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny, które zorganizowało Marsz.

W podobnym duchu wypowiadał się ks. Dominik Chmielewski SDB. Przypomniał, że to właśnie zapowiadała Maryja mówiąc s. Łucji, że ostateczna bitwa między Bogiem a szatanem rozegra się o rodzinę. – Nie walczymy przeciwko ludziom, tylko przeciw mocom ciemności, które okłamują ludzi. Modlimy się za ludzi, by w ich umysłach zostały zniweczone kłamstwa, które tworzy szatan– powiedział ks. Chmielewski.

Następnie poprowadził modlitwę na rozpoczęcie Marszu, prosząc o wstawiennictwo Matkę Bożą, świętych Aniołów Stróżów, św. Michała Archanioła, świętych, którzy walczyli o obronę życia a także zamordowane dzieci nienarodzone, które są już u Boga i ich matki – zbawione lub pozostające jeszcze w czyśćcu.

Ks. Dominik Chmielewski odczytał też fragment Jasnogórskich Ślubów Narodu, mówiący o obronie życia i rodziny. Uczestnicy Marszu odnowili te śluby.

Radosny pochód, z flagami, balonami i muzyką wyruszył ulicą Krakowskie Przedmieście. Uczestnicy nieśli transparenty z napisami „Wspólnie brońmy rodziny”, czy „Każdą godzinę inwestuj w rodzinę”. Skandowali hasła „Stop aborcji”, „Nie dla eugeniki”. Wolontariusze kwestowali na potrzeby Domu Samotnej Matki w Chyliczkach. Z głośników odtwarzane były fragmenty przemówień Jana Pawła II do Polaków, w których papież mówił o konieczności obrony życia. Uczestnicy apelowali też do polityków o działania w tej sprawie.

Na wysokości Pałacu Prezydenckiego do Marszu dołączył witany gorącymi oklaskami Prezydent RP Andrzej Duda. Przeszedł on wraz z uczestnikami pochodu aż do kościoła ss. Wizytek.

W ciągu godziny uczestnicy przeszli pod kościół pw. Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, gdzie o godz. 13 rozpoczęła się Msza św. Homilię podczas Eucharystii a także krótką konferencję po zakończeniu liturgii wygłosił ks. Dominik Chmielewski.

CZYTAJ DALEJ

80. rocznica zbrodni katyńskiej w Wieluniu

2020-09-20 22:38

[ TEMATY ]

zbrodnia katyńska

Wieluń

Zofia Białas

W niedzielę 20 września w Wieluniu odbyły się obchody 80. rocznicy zbrodni katyńskiej.

Bohaterem uroczystości był kpt. Stanisław Mikulski (1890 – 1940), komisarz Straży Granicznej w Inspektoracie nr 13 w Wieluniu, zamordowany w Katyniu w kwietniu 1940 r., jeden z 2700 osób zidentyfikowanych przez Niemców wiosną 1943 r. spośród ekshumowanych 4400 ofiar, wpisany do niemieckiego raportu dziennego z 6 lipca 1943 r. jako kapitan rezerwy piechoty Wojska Polskiego, podkomisarz Straży Granicznej Wieluń – ofiara zbrodni sowieckiej pod numerem 04130 na liście ekshumowanych.

Zobacz zdjęcia: 80. rocznica zbrodni katyńskiej w Wieluniu

Wieluńskie obchody 80. rocznicy zbrodni katyńskiej rozpoczęła Msza św. w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, sprawowana w intencji kapitana i innych zamordowanych w czasie II wojny światowej strażników granicznych oraz wszystkich zamordowanych w Katyniu.

Homilię wygłosił ks. Adam Sołtysiak, proboszcz parafii św. Józefa. Motywem przewodnim były słowa zaczerpnięte z Księgi proroka Izajasza: „Czyż matka może zapomnieć o swoim dziecku?” z transpozycją na słowa: czyż Polacy mogą zapomnieć o Katyniu, synonimie kainowej zbrodni? Kapłan rozpoczął homilię słowami wiersza Jana Górca-Rosińskiego „Katyń”: „W czyje sumienie/ Wpisano te groby/ Czyje usta/ Zakneblowano milczeniem/ Czyją pamięć/ Zalano wapnem/ mordercy w słońcu/ niewinni/ nam zostało/ tylko epitafium”, a zakończył cytatem z wiersza Mariana Hemara pod tym samym tytułem: Tej nocy zgładzono Wolność/ W katyńskim lesie.../ Zdradzieckim strzałem w czaszkę/ Pokwitowano Wrzesień. (...) Tej nocy zgładzono Prawdę/ W katyńskim lesie,/ Bo nawet wiatr, choć był świadkiem,/ Po świecie jej nie rozniesie... (...)/ I tylko p a m i ę ć została/ Po tej katyńskiej nocy.../ Pamięć n i e d a ł a się zgładzić,/ Nie chciała ulec przemocy/ I woła o sprawiedliwość/ I prawdę po świecie niesie –/ Prawdę o jeńców tysiącach/ Zgładzonych w katyńskim lesie.

– Pamięć o Katyniu nie dała się zgładzić. Pielęgnowały ją przez lata rodziny zamordowanych oficerów w kraju i na obczyźnie oraz komunistyczni opozycjoniści. Pamiętamy również my, dlatego dziś tu jesteśmy i modlimy się za tych, których zamordowano zdradzieckim strzałem w tył głowy w 1940 r. w Katyniu, Ostaszkowie, Miednoje, Charkowie i Twerze – powiedział ks. Sołtysiak.

Po Eucharystii poczty sztandarowe i pozostali uczestnicy udali się na plac Jagielloński, gdzie odbyła się dalsza część uroczystości. Rozpoczęła się ona wciągnięciem flagi państwowej na maszt i odśpiewaniem „Mazurka Dąbrowskiego”. W obecności wnuka zamordowanego w Katyniu Stanisława Mikulskiego i jego małżonki (przyjechali spod granicy z obwodem kaliningradzkim) został posadzony „Dąb Pamięci” i odsłonięty głaz z tablicą memoratywną, powstałą w ramach ogólnopolskiego projektu „Katyń – ocalić od zapomnienia”, upamiętniającą zamordowanego w Katyniu komisarza SG Stanisława Mikulskiego. Głaz dzień wcześniej wkopali przedstawiciele Stowarzyszenia Historycznego „Bataliony Obrony Narodowej”, Powiatowej Rady Działalności Pożytku Publicznego i Urzędu Miejskiego.

Wartę honorową przy głazie pełnili żołnierze z 15. Sieradzkiej Brygady Wsparcia Dowodzenia, Nadwiślański Oddział Straży Granicznej i Stowarzyszenie Historyczne „Bataliony Obrony Narodowej”. Ceremoniał wojskowy prowadził mjr Bogumił Tobiasz z 15. Sieradzkiej Brygady Wsparcia Dowodzenia.

Podczas uroczystości odczytano apel pamięci, żołnierze oddali salwę honorową, a pod głazem złożono biało-czerwone wiązanki kwiatów.

Elementem towarzyszącym uroczystości była dystrybucja bezpłatnej publikacji Instytutu Pamięci Narodowej autorstwa dr. Ksawerego Jasiaka pt. „Ofiara Zbrodni Katyńskiej kpt. Stanisław Mikulski ps. Schwarzberg komisarz Straży Granicznej (1890 – 1940)”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję