Reklama

Niedziela Kielecka

Sanktuarium Matki Bożej Opiekunki Rodzin we Włoszczowie

Opiekunka Rodzin

Po raz pierwszy na kartach historii Włoszczowa pojawiła się w 1154 r., kiedy to Henryk Sandomierski przekazał Joannitom z Zagości małą wieś o nazwie Vloszczova. Miejscowość przechodziła z rąk do rąk, by w XVI wieku trafić w posiadanie możnego rodu Szafrańców. Od połowy tego wieku notuje się wzrost znaczenia Włoszczowy. Dzięki Hieronimowi Szafrańcowi, staroście chęcińskiemu, w 1539 r. król Zygmunt I Stary nadaje jej prawa miejskie. Włoszczowa rozwija się, lecz nie jest to rozwój gwałtowny. Na początku XIX wieku jest znowu wsią, a utracone prawa miejskie w latach insurekcji kościuszkowskiej odzyskuje w 1815 r. Kilkadziesiąt lat później, w 1867 r., staje się centrum utworzonego powiatu. Szybko zwiększa się liczba mieszkańców, wśród których znaczny procent to Żydzi. Według ks. Jana Wiśniewskiego „Nad szarzyzną małomiasteczkowych domów góruje tu starożytna świątynia i nowozbudowany gmach miejscowego gimnazjum”. Aż trudno uwierzyć, że jeden z takich szarych małomiasteczkowych domów był miejscem, w którym nastąpiły wydarzenia na trwale zmieniające historię miejscowości. Aby je poznać, trzeba cofnąć się kilkaset lat.

Historia kościoła Wniebowzięcia NMP

Pierwszy kościół we Włoszczowie, według tradycji i księgi uposażeń Łaskiego, zbudowany był z drewna modrzewiowego i stał między Włoszczową a Podzamczem. Świątynia była pw. św. Jakuba Apostoła. Około połowy XVI wieku, kiedy nastąpiło nasilenie ruchów reformacyjnych na tych terenach, ówczesny właściciel Włoszczowy, Hieronim Szafraniec sprofanował kościół, i zamienił go na zbór kalwiński. Kolejni właściciele również byli kalwinami. Na odzyskanie kościoła katolicy czekali aż do 1632 r., kiedy to ks. Stanisław Toczyński dzięki pomocy Krzysztofa Strasza, właściciela Włoszczowy zwrócił świątynię katolikom. Schizma protestancka pielęgnowana latami przez kolejnych właścicieli Włoszczowy, nie dotknęła okolicznych mieszkańców, którzy nadal byli wierni Kościołowi katolickiemu. Nie wiadomo, dlaczego w tym małym miasteczku objawiła się Maryja. Czy był to wyraz Jej „podziękowania” za wytrwałość w wierze, czy też zachęta do większej gorliwości. Faktem jest, że wydarzenie to wprowadziło ożywczy ferment dla Włoszczowy, który po wielu latach zaowocował obroną krzyża w czasach, kiedy niemal wszyscy opuścili ręce.

Mała chałupka

Reklama

Historię objawień Maryi opisał w swojej książce Piotr Jacek Pruszcz. Pozycja ta została wydana w tym samym roku, w którym objawienia miały miejsce. Był 1662 r., w centrum Włoszczowy stał stary, opuszczony dom. Obok budynku bawiły się dzieci, które zaobserwowały niezwykłe zjawisko – jakichś mężczyzn, „białogłowy przechodzące się, potem świece gorejące, aż kapłana mszą św. odprawiającego”. Objawienia powtarzały się, a wieści szybko się rozchodziły. W pobliże domu zaczęły gromadzić się tłumy ludzi, którzy modląc się, czuwali dniami i nocami. Z początku władze kościelne odnosiły się do tych wydarzeń dość krytycznie, tym bardziej że objawienia miały charakter prywatny. Ks. Jędrzej Strasz, proboszcz, spisał przebieg objawień i relacje osób. Swoje zapiski przekazał 4 stycznia 1643 r. ks. Jakubowi Chrostkiewiczowi, kanonikowi i oficjałowi kolegiaty kurzelowskiej. Ten po zapoznaniu się z raportem osobiście udał się na miejsce objawień. 1 lipca 1643 r. przybył do Włoszczowy. Kazał otworzyć domek i po odpowiednim przygotowaniu odprawił w nim Eucharystię. Następnie dzięki pomocy miejskich urzędników przeprowadził dochodzenie i odjechał. Trzy miesiące później przez Włoszczowę znowu przejeżdżał ks. J. Chrostkiewicz. Kapłan miał chorobliwe bóle głowy, więc doradzono mu, by pomodlił się w miejscu objawień Matki Bożej. Jak wspomina w swojej książce ks. A Majewski: „Idąc za tą radą zamówił kilka pozdrowień anielskich i z podziwieniem wszystkich natychmiast do pierwszego zdrowia powrócił”. Fakt ten szybko rozniósł się po okolicy. Objawienia Maryjne trwały nadal. Cudownie uzdrowiony ks. Chrostkiewicz pojechał do Uniejowa, w którym przebywał pasterz archidiecezji gnieźnieńskiej, prymas Maciej Łubieński. Prymas poinformowany o wydarzeniach, jakie miały miejsce we Włoszczowie, aby sprawdzić przedstawione mu fakty nakazał ks. Chrostkiewiczowi, by „w Imię Pańskie, przybrawszy sobie człowieka nieskazitelnych obyczajów, wzorowego kapłana i z jakiego zakonu znakomitego teologa na to do Włoszczowy zjechał”. Prymas życzył sobie, aby przy sprawdzaniu cudów brali udział także urzędnicy miejscy.

Ks. Chrostkiewicz po otrzymaniu tych uprawnień powołał komisję, której został przewodniczącym. Komisja sprawdziła przypadki objawień oraz uzdrowień i uznała je za nadnaturalne. Śledztwo zakończyło się Mszą św., na zakończenie której licznie zgromadzeni wierni płakali, dziękując Maryi za otrzymane w tym miejscu łaski.

Ze starego domku

Argumenty przemawiające za cudownością objawień i uzdrowień były dobrze umotywowane. Ks. Wiśniewski cytuje: „Stanisław Szablowski od 5 lat niewidomy, przyprowadzony za rękę z Chęcin otrzymał wzrok. Jędrzej Trypolski ze Świerz od 7 lat niewidomy, wzrok otrzymał i dalej szedł do Częstochowy bez przewodnika. Maciej Konik z Snochowic od lat 4 niewidomy również przejrzał. Stanisław Bzowski z Worodynki, mil 7 od Baru, w wielkiej chorobie, skoro się dowiedział o łaskach tu otrzymanych od wójta Prudnickiego, który to miejsce już odwiedził, sam się tu ofiarował, wyzdrowiał i 7 czerwca 1643 r. przybył do Włoszczowy, by Matce Bożej podziękować i wotum złożyć”

Reklama

Zgodnie z wolą prymasa Łubieńskiego rozpoczęto budowę kaplicy na miejscu objawień. Pieniądze pochodziły z ofiar od licznych pielgrzymów. Ks. Chrostkiewicz, budowniczy kaplicy, sprowadził do niej z Krakowa obraz Najświętszej Maryi Panny z Dzieciątkiem Jezus. Wizerunek Maryi według świadków objawień wiernie przedstawiał ukazującą się Matkę Bożą. Obraz nieznanego malarza przedstawia Najświętszą Pannę z Dzieciątkiem na lewej ręce. Po obu stronach powyżej dwaj aniołowie trzymają świece, a kolejni wstęgi z łacińskimi napisami, które tłumaczy się: „Panno i Matko Niepokalana, módl się za nami”. U stóp Maryi klęczą święci Józef i Joachim. Obraz został uroczyście wprowadzony do kaplicy w pierwszą niedzielę po Wszystkich Świętych w 1646 r. Rok później na murze kaplicy umieszczona została marmurowa płyta, na której wyryto informacje potwierdzające prawdziwość objawień. Dwa lata później, 27 grudnia 1648 r. kaplica została konsekrowana przez Mikołaja Świerskiego, biskupa cetreńskiego, sufragana, kanonika piekoszowskiego i lubomleńskiego. Na pamiątkę konsekracji została wmurowana kolejna tablica, która jest jedynym zachowanym świadectwem wydanym przez autorytatywnego przedstawiciela władzy kościelnej o prawdziwości objawień Matki Boskiej we Włoszczowie.

Kościół

Sława miejsca szybko się rozchodziła. Włoszczowa znana była także poza granicami Polski. W połowie XVII wieku kult tak się rozwinął, że trzeba było rozbudować małą kaplicę, która nie mogła pomieścić rzeszy pątników. Drewniany kościół św. Jakuba został rozebrany, a w latach 1650-1675 rozbudowano jednonawową kaplicę, dobudowując dwie boczne. Tym samym kaplica stała się kościołem parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Liczni pielgrzymi doznający cudów i łask ofiarowywali wota, z których znikoma część przetrwała do naszych czasów. Najcenniejszym z nich jest zachowana do dnia dzisiejszego srebrna suknia, która pokrywała sylwetkę Matki Bożej i Dzieciątka Jezus, oraz wysadzane drogimi kamieniami korony.

Wota były dwukrotnie grabione. Pierwszy raz podczas powstania kościuszkowskiego w 1794 r., a kolejny raz na przełomie 1812/13 r. przez Francuzów, wracających z wyprawy na Rosję, w której ponieśli klęskę. Wyrazami kultu nie były tylko wota, ale także modlitwy i liczne pieśni układane specjalnie na okoliczność uczczenia Maryi. Najstarszą pieśnią, której tekst zachował się do dnia dzisiejszego, jest: „O najświętszej Pannie Maryi z Włoszczowy cudami słynącej z świętymi Joachimem i Józefem, przed różańcem od 1704 roku śpiewana”. Kult rozwijał się w kolejnych latach, również w XVIII wieku czciciele Maryi doznawali cudownych uzdrowień. W 1723 r. Józef Białobrzeski z Kurzelowa został cudownie uzdrowiony z ospy. W 1788 r. cudownie uzdrowiony został ks. Szostakiewicz, pijar, proboszcz z Chęcin. To powodowało, że kult się rozwijał, a kościół był rozbudowywany i upiększany przez kolejnych proboszczów. Niemal każdy kolejny zarządca parafii prowadził jakieś prace budowlane. Ks. Walenty Khaun pod koniec XIX wieku odnowił świątynię, dobudowując sygnaturkę. Jeden z jego następców ks. Grzegorz Augustynik wybudował wieżę, a także dokonał renowacji cudownego obrazu. Dzięki ofiarom wdzięcznych za otrzymane łaski, po zachodniej części cmentarza zostały wybudowane krużganki, w których umieszczono 12 konfesjonałów. W 1889 r. dwaj mieszkańcy Włoszczowy, Jakub Orlikowski i Bolesław Dunajewski, na placu przed kościołem ufundowali figurę Matki Boskiej Włoszczowskiej z Dzieciątkiem oraz świętych Joachima i Józefa.

Opiekunka krzyża

Kult Maryi we Włoszczowie przetrwał próbę czasu i rozwinął się w połowie i pod koniec ubiegłego wieku. Gdy w latach 1966-72 proboszczem parafii był ks. prał. Józef Błaszczyk, w każdą środę odbywały się maryjne nabożeństwa, podczas których wierni zwracali się do Maryi o potrzebne łaski. W archiwum parafialnym zachowały się podziękowania i prośby odczytywane podczas nabożeństwa. W latach osiemdziesiątych kult Matki Boskiej Włoszczowskiej szerzył przy różnych okazjach bp Mieczysław Jaworski. Szerokim echem w Polsce i za granicą odbiły się wydarzenia z 1984 r. gdy we Włoszczowie od 2 do 16 grudnia trwał strajk młodych ludzi w Zespole Szkół Zawodowych, domagających się przywrócenia krzyży w salach lekcyjnych. W tym czasie Matka Boża została nazwana przez bp. Jaworskiego Opiekunką Krzyża. Nową zachętą do rozbudzenia kultu była koronacja obrazu Maryi, o którą zabiegał ks. prał. Edward Terlecki. Koronacja miała miejsce 3 czerwca 2007 r. Dokonał jej kard. Henryk Gulbinowicz. To wydarzenie ożywiło kult Maryi i skierowało je na nowe tory. Obecny proboszcz ks. prał. Zygmunt Pawlik dba o rozbudzenie kultu oraz o odnowienie zabytkowego kościoła. W ostatnim czasie odrestaurowane zostały zabytkowe organy z początku XIX wieku, wykonano też wiele prac renowacyjnych samej świątyni. Nadal na remont czeka wieża, trzeba także pomalować wnętrze świątyni, jeżeli tylko wszystko pójdzie zgodnie z planami proboszcza, to prace te zostaną zapoczątkowane w najbliższym czasie. – Kult Maryi jest stabilny, staramy się go podtrzymywać i rozwijać – mówi Ksiądz Proboszcz, dodając, że podtrzymuje go Apostolat Maryjny, Apostolat Pomocy Duszom w Czyśćcu Cierpiącym, członkinie ośmiu kół różańcowych, Oaza Rodzin i Towarzystwo Brata Alberta, którzy nie tylko się modlą, ale także pomagają potrzebującym, wydając codziennie przeszło 150 posiłków. Oprócz pielgrzymów indywidualnych, w sanktuarium modlą się pątnicy z pielgrzymek: siedleckiej, radomskiej, starachowickiej, lubelskiej i kieleckiej. Modląc się i dziękując za otrzymane łaski, szerzą kult Maryi ze „starej opuszczonej chałupki przy rynku”.

2014-04-30 12:50

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Matka Boża Ostrobramska

Niedziela podlaska 45/2001

[ TEMATY ]

Matka Boża

Dorota Niedźwiecka

"Witaj Panno, nieustanną czcią wszystkich ludzi" - śpiewają wierni Matce Bożej Miłosierdzia. Sanktuarium w Ostrej Bramie od czterech wieków jest ostoją wiary, w którym modlą się m.in.: Polacy, Litwini, Łotysze, Białorusini i Ukraińcy.

Dlatego komuniści, choć pozamykali po wojnie w Wilnie prawie wszystkie świątynie, zamieniając je w muzea ateizmu, galerie sztuki, sale koncertowe, nie odważyli się podnieść ręki na Ostrą Bramę. Ostra Brama choć sławą dorównuje Jasnej Górze, jest znacznie mniejsza niż sanktuarium częstochowskie. W kaplicy może się zmieścić niewiele więcej niż sto osób. Dlatego liczniejsze grupy - a od kilku lat przybywają tu także piesze pielgrzymki z Suwałk i Kętrzyna - mają Msze św. w kościele pw. św. Teresy, do którego przylega Ostra Brama.

Początki tego kultu sięgają XVI w., kiedy to w latach 1503-1522 Wilno obwarowano kamienną ścianą z 9 bramami i wieżami obronnymi. Na Bramie Miednickiej, która z czasem przybrała nazwę Ostrej Bramy, umieszczono obraz Najświętszej Maryi Panny, który jednak pod wpływem warunków atmosferycznych, dość szybko uległ zniszczeniu. Wówczas to władze miasta zamówiły nowy obraz, który namalował w stylu renesansowym, w połowie XVI w. nieznany malarz. W 1622 r. przy Ostrej Bramie osiedlili się ojcowie karmelici, otaczając obraz wielką czcią. W 1671 r. zakonnicy wybudowali na Ostrej Bramie niewielką kapliczkę, w której umieścili obraz.

Do obrazu Matki Bożej Miłosierdzia wierni wchodzą na kolanach, po schodach, od strony kościoła świętej Teresy. Po wejściu modlą się przed obrazem Madonny otoczonej złocistą aureolą o 42 promieniach, z dwunastoma srebrnymi gwiazdami. Całość zamyka u dołu duży, srebrny półksiężyc. Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej, zwanej też Matką Miłosierdzia, przedstawia Madonnę bez Dzieciątka, z półprzymkniętymi oczami, z rękami złożonymi na piersiach.

O Matce Bożej Ostrobramskiej pisali najwybitniejsi polscy pisarze i poeci - Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Józef Ignacy Kraszewski, a z twórców współczesnych - między innymi ks. Jan Twardowski. Do Ostrej Bramy w dniu odjazdu na wygnanie przybyli i uczestniczyli we Mszy św. filareci z Adamem Mickiewiczem na czele. To właśnie jego słynna inwokacja w poemacie Pan Tadeusz jeszcze bardziej spopularyzowała kult Matki Bożej Ostrobramskiej.

2 lipca 1927 r., za zgodą papieża Piusa XI, słynny obraz ozdobiono koronami papieskimi. W uroczystościach koronacyjnych, którym przewodniczył kardynał Aleksander Kakowski, uczestniczyli prezydent Rzeczpospolitej Ignacy Mościcki, marszałek Józef Piłsudski i wielkie rzesze wiernych.

Po wojnie wielu Polaków, zmuszonych do opuszczenia Wileńszczyzny, zabierało ze sobą kopię obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej. Kult Jej nigdy nie zanikł, mimo że nie można było pielgrzymować do Ostrej Bramy. W Polsce powstawały po wojnie liczne kościoły pod wezwaniem Matki Bożej Miłosierdzia albo Matki Bożej Ostrobramskiej, utworzono także - wzorowane na kaplicy w Ostrej Bramie - sanktuaria w Białymstoku i Skarżysku - Kamiennej.

Od kilku lat, gdy między Polską a Litwą jest ruch bezwizowy, wielu Polaków udaje się w pielgrzymkach do Ostrej Bramy, zwłaszcza w uroczystość Matki Bożej Ostrobramskiej, która obchodzona jest 16 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Chrystus wciąż aktualny

Niedziela Ogólnopolska 38/2018, str. 32-33

Rembrandt Harmenszoon Van Rijn

Fragment obrazu "Chrystus" (XVIIw.)

Fragment obrazu

Jedną z najbardziej niebezpiecznych dróg polskiej czy europejskiej nowej ewangelizacji nie jest zalegający wciąż w nas czy wokół nas układ polityczno-społeczny, czy nawet jego „głośni bohaterowie”, lecz traktowanie Ewangelii jako „muzealnego przekazu”. Ma on już ponad 2 tys. lat i „ośmiela się” jeszcze wypominać nam błędy naszych obyczajów. Tymczasem Ewangelia, którą Kościół niezmiennie przekazuje ludziom wszystkich epok i kultur, jest spotkaniem człowieka z Bogiem Żywym, objawionym w Jezusie Chrystusie. Jest „dokumentem proroczym”, odpowiadającym na wymogi i pragnienia ludzkiego serca. Jest „mądrością zstępującą z góry”, która wolna jest od względów ludzkich i obłudy.

CZYTAJ DALEJ

Od niewolnika do dziecka

2021-09-20 08:29

Norbert Polak

    Na placu św. Jana Pawła II u cystersów w Krakowie-Mogile 19 września została odprawiona Msza św. z okazji trwającego tam odpustu związanego ze świętem Podwyższenia Krzyża Świętego.

    Homilię wygłosił ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej bp Roman Pindel. Podkreślił, jak wielka różnica zachodzi między niewolnictwem i wyzwoleniem w ludzkim rozumieniu a wolnością, którą obdarza Chrystus: - Mam dla Ciebie jeszcze jedną propozycję. Przyjdź do mojego domu i korzystaj ze wszystkiego, co posiadam, ponieważ chcę Cię uczynić moim dzieckiem. Czy chcesz, abym był dla ciebie Ojcem? (...) To, co się dzieje, da się wytłumaczyć tylko przez miłość tego nowego Pana do ciebie. Odkrywasz, że On czeka na to, abyś powiedział po raz pierwszy do Niego „Ojcze, Tatusiu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję