Reklama

Kultura

Znowu w podziemiu

To było spotkanie pojednania i zrozumienia, solidarności i nadziei na wspólną wygraną – wolność. Jak od zawsze w polskiej historii – naszą i waszą

Niedziela Ogólnopolska 40/2014, str. 48-49

[ TEMATY ]

muzyka

koncert

Piotr Markowski

Taras Komapniczenko z bandurą

Taras Komapniczenko z bandurą

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pomysł tego koncertu wyszedł od wybitnego artysty fotografika, niestrudzonego rycerza spraw z pozoru beznadziejnych – Stanisława Markowskiego. Wśród współorganizatorów były m.in.: Kluby „Gazety Polskiej”, Stowarzyszenie „Pokolenie” w Krakowie, „Gazeta Polska”, Telewizja Republika, była także znana społeczniczka – dr Grażyna Jasieniak-Pinis. Niewiele brakowało, a nie doszłoby do koncertu solidarności z walczącą Ukrainą. Rosyjska agentura wpływu okazała się bowiem bardzo czujna, najpierw zmuszono proboszcza kościoła św. Jadwigi Królowej do odwołania koncertu, potem, po przeniesieniu go do Kamieniołomu im. Jana Pawła II w podgórskim kościele św. Józefa, zaczęły się również tutaj naciski na proboszcza, a „nieznani sprawcy” zawiesili na figurze Matki Bożej Fatimskiej przed Kamieniołomem ochlapaną czerwoną farbą flagę Ukrainy. Na ścianie przy krakowskiej księgarni „Gazety Polskiej” nieznana ręka napisała: „Śmierć zbrodniarzom z Donbasu” i poniszczyła tablice informacyjne.

W krakowskim Kamieniołomie

Reklama

Tylko determinacji Stanisława Markowskiego można zawdzięczać, że doszło do tego koncertu solidarności. Niewielka salka podgórskiego Kamieniołomu to miejsce naznaczone dobrą pamięcią – tutaj w stanie wojennym odbywało się wiele imprez kulturalnych, organizowanych przez podziemną „Solidarność”. Widownia znalazła się – jakże symbolicznie – w miejscu bardzo znaczącym dla polskiej walki o wolność w latach 80. ubiegłego wieku. Znowu odnaleźliśmy to, co najważniejsze, w podziemiu, w katakumbach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Koncert, przy wypełnionej sali, z udziałem wicekonsul Ukrainy – p. Tamili Shutak, zakończył się wielkim sukcesem. Słowo „sukces” brzmi tu zresztą fałszywie i pusto. To było spotkanie pojednania i zrozumienia, solidarności i nadziei na wspólną wygraną – wolność. Jak od zawsze w polskiej historii – naszą i waszą. Jednak organizatorzy i współtwórcy koncertu – Stanisław Markowski, prof. Andrzej Nowak, Grażyna Jasieniak-Pinis – nadal otrzymują obraźliwe i wypełnione groźbami maile. Organy ścigania – tak ochoczo trafiające niedawno do blogera, który miał rzekomo obrazić prezydenta – jakoś nic nie zauważyły. Nie trzeba chyba wyjaśniać dlaczego.

Sztafeta wolności dwu narodów

Reklama

Nikt, kto uważnie obserwuje Putinowską wojnę z Ukrainą, nie pozwoli sobie wmówić, że cała Ukraina to banderowcy spod znaku UPA, dziedzice i potomkowie tych „strilciw”, którzy dokonywali krwawych rzezi na Polakach z Wołynia. To bolesna karta w relacjach polsko-ukraińskich, ale rewolucja Majdanu nie ma z nią nic a nic wspólnego, choć tak usilnie stara się nam to wmówić rosyjska agentura i jej polscy „podwykonawcy”. Dziś na Ukrainie, jak niegdyś w Gdańsku i Warszawie, toczy się walka nie tylko o wolność jednego narodu, ale o twarz i przyszłość całej Europy. Nikt lepiej niż bard Andrzej Kołakowski nie podsumował sytuacji w Europie i na Ukrainie: „Putin zajął Ukrainę, Unia Europejska zajęła stanowisko”. Kołakowski był w Kamieniołomie wykonawcą czterech pieśni. Dwie – „Bój”, „Obrona dworu” – inspirowane sztuką Artura Grottgera, nawiązywały do tradycji powstania styczniowego, podobnie jak ballada „Stracenie rządu narodowego na stokach Cytadeli”. Ale bodaj największe wrażenie zrobiła pieśń „Stacja I, Pan Jezus na śmierć skazany”. Odnosiła się ona do groteskowego sądu nad Chrystusem, zorganizowanego w latach 20. XX wieku w Sowietach przez Trockiego, w którym Chrystus, po raz wtóry na śmierć skazany, miał na zawsze zostać wygnany z serca nowego, sowieckiego człowieka – „homo sovieticus”. Że ta operacja się nie powiodła – dowodem są dzieje Polski powojennej i dzisiejszej Ukrainy – Ukrainy Majdanu. Tę Ukrainę reprezentował na krakowskim koncercie świetny zespół „Chorea Kozacka”, prowadzony przez Tarasa Kompaniczenkę.

Reklama

Ten 7-osobowy zespół, grający muzykę dawną, przede wszystkim barokową, na pewno nie jest spod znaku ideologii Dmytro Doncowa ani praktyki Stepana Bandery. Na pewno jest spod znaku starej ukraińskiej bandery – św. Michała Archanioła i Bogurodzicy. Tradycji hetmana Mazepy i poezji Tarasa Szewczenki. Taras Kompaniczenko – uosobienie tego, czym jest i może być w przyszłości Ukraina, syn rodziców (obojga!) urodzonych w sowieckim łagrze koło Archangielska, czynny w opozycji przeciw komunizmowi od 19. roku życia – przeplatał koncert opowieścią o tym, jak wyglądała rzeczywistość Majdanu. O zabitych przyjaciołach, o tym, jak sam cudem uniknął śmierci. Ale nade wszystko o tym, jakie znaki, jaki duch patronował Ukraińcom na Majdanie. Przypomniał, że obie ukraińskie irredenty: i pomarańczowa, i ta na Majdanie zaczęły się – znamiennie – we wspomnienie św. Michała Archanioła (obchodzone na Ukrainie 21 listopada). O tym, że najważniejszą towarzyszką ludzi na Majdanie była modlitwa – mówiona i śpiewana. Kozackie śpiewanie przy wtórze znakomitego instrumentarium – 2 bandury, instrumenty smyczkowe, perkusja – zachwycało czystością brzmienia, uduchowionym, chciałoby się powiedzieć: skrzydlatym tonem muzycznym. Ukraińcy zaczęli swój występ marszem żałobnym, przechodząc następnie do pięknej maryjnej XVI-wiecznej pieśni „Różo slicznaja, diwo czistaja”, której refren brzmiał modlitewnym błaganiem: „Podaj nam ruku, nie daj na muku, Matko Miłosierna”. Słowa niewymagające tłumaczenia. Potem były pieśni modlitewne i bojowe, a wśród nich – przełożona na ukraiński polska „Warszawianka 1905”, która – według słów Tarasa Kompaniczenki – była swoistym bojowym hymnem Majdanu. I na koniec wieczoru – po panelowej przerwie – zabrzmiały hymny ukraiński i polski, a całości dopełniła, odśpiewana po polsku „Bogurodzica”. Powiało wielkim duchem Ukrainy, tym, o którym Słowacki pisał w „Beniowskim”: „Boże, kto Ciebie nie czuł w Ukrainy błękitnych polach...”, powiało wspólną historią i tym, co tak świeże, a tak już oddalone w naszej pamięci – duchem „Solidarności”. Tej spod bramy Stoczni Gdańskiej – z portretem Jana Pawła II i obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.

Do wieńca wolności i solidarności z Ukrainą także polscy wykonawcy wnieśli swój znaczący wkład. Leszek Długosz – wierszem z lutego 2014 r. poświęconym Majdanowi i drugim pt. „Pamięć”. Ten pierwszy, napisany 14 lutego – już nazajutrz przełożony na ukraiński, czytany był na Majdanie. „Spiritus movens” wieczoru – Stanisław Markowski zaśpiewał „Pomnik Powstania Warszawskiego” (do słów Jerzego Narbutta) i napisany w roku 1956 dla powstania w Budapeszcie wiersz Tadeusza Śliwiaka „Słowo o krwi”, objawiający niezwykle aktualne znaczenie w sytuacji Ukrainy dziś. Jerzy Zelnik przeczytał kolejno: „Przesłanie Pana Cogito” Zbigniewa Herberta i wiersz Adama Asnyka „Póki w narodzie myśl swobody żyje”.

Panel dyskusyjny – czyli co robić po upadku imperium

Reklama

W przerwie koncertu odbył się panel dyskusyjny, prowadzony przez prof. Andrzeja Nowaka, z udziałem Dawida Wildsteina, Wojciecha Muchy, Przemysława Miśkiewicza i Tarasa Kompaniczenki. Prof. Nowak rozpoczął od wskazania znaczących kart z polsko-ukraińskich stosunków, przypomniał o wspólnym oblężeniu Kremla w roku 1617, z udziałem Ukraińców pod wodzą Piotra Konaszewicza Sahajdacznego i takąż wspólną walkę przeciw inwazji islamu w 1621 r. pod Chocimiem, także z udziałem Sahajdacznego. Następnie postawił panelowcom ważne pytania: Co po upadku imperium Putina? Jaka Rosja – z twarzą Władimira Bukowskiego czy kolejnego satrapy? Nikt z zebranych nie podjął się określić, kiedy imperium upadnie, ale co do tego, że tak się stanie, nikt nie miał wątpliwości. A odpowiedzi na podstawowe pytanie dotyczyły raczej stanu obecnego, który charakteryzują już pewne dokonania praktyczne. Dawid Wildstein wspominał swoje 90 dni spędzone na Majdanie i zachodzące na jego oczach przemiany świadomości ludzi. Przemysław Miśkiewicz, organizator pomocy dla Ukrainy z ramienia Stowarzyszenia „Pokolenie”, który właśnie powrócił z konwoju na Ukrainę, mówił o wielkiej ofiarności Polaków, o pieniądzach i darach, nieustannie wpływających na konto „Pokolenia”. Wojciech Mucha podkreślał, jak ważna dla Ukrainy i wolności kontynentu jest przemiana świadomości zachodnich Europejczyków. W dość długiej wypowiedzi Taras Kompaniczenko zobrazował powolne zmiany świadomości Ukraińców. Jeszcze do niedawna proces moskwicyzacji, utożsamiania się społeczeństwa z putinowskim imperium, był daleko posunięty. Niemałą rolę odegrała tu Cerkiew prawosławna. I – co się wiąże z tym procesem – eliminacja języka ukraińskiego, ukraińskiej kultury z TV, nawet z muzyki pop. Sytuacja zmieniła się, kiedy po wkroczeniu na Ukrainę maski z imperium opadły, „russkij mir” już do Ukraińców nie przemawia i Putin już „dobry” nie jest. Mając świadomość, że na Ukrainie gra idzie o coś więcej niż tylko o wolność jednego kraju, Kompaniczenko wyraził nadzieję, że ta rewolucja dokonuje się – musi się dokonać w sferze ducha. I nie bojąc się patosu, którego się dziś tak wszyscy wstydzimy, dodał: – Duch prowadzi naród, jak was (Polaków) prowadził. Bóg zna motywację serc. Jeśli będziemy szczerzy w prawdzie – Bóg usłyszy i da nam zwycięstwo.

Czy można coś dodać do tych pięknych słów? Przecież to i nasza idea z Sierpnia’80, idea niedokończonej, więcej – zdradzonej rewolucji ducha, rewolucji serc...

Na koniec – nie wolno zapomnieć o wyrazach wdzięczności dla Polaków. Padły one z ust Tarasa Kompaniczenki i pani konsul Shutak. Dziękując za wszelką pomoc, za wakacje zorganizowane w Polsce dla 300 ukraińskich dzieci, Pani Konsul wzruszająco podsumowała swoją wypowiedź: – Opatrzność Boża chciała, że mamy za sąsiada Rosję. Ale ta sama Opatrzność dała nam z drugiej strony prawdziwie braterskiego sąsiada – Polskę.

Czy jeszcze ktoś – jacyś niedowarzeni, zmanipulowani „małopolscy patrioci”, którzy pojawili się pod Kamieniołomem – może dopatrzyć się w tych faktach, w tych słowach złowrogich cieniów Bandery i UPA?

2014-09-30 15:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Letnie koncerty festiwalowe w bazylice leżajskiej

Niedziela przemyska 29/2014

[ TEMATY ]

muzyka

koncert

ADAM KUŹMA

Tradycją, już od 23 lat, są organizowane w miesiącach lata (czerwcu, lipcu i sierpniu)koncerty organowe i kameralne w ramach Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej w bazylice Zwiastowania Pańskiego Ojców Bernardynów w Leżajsku. Celem, który przyświeca organizacji tych koncertów, jest promowanie i wspieranie twórczości artystycznej, jak również popularyzacja muzyki organowej i kameralnej znanych kompozytorów i solistów. Festiwal ten wpisuje się na stałe w kalendarz imprez kulturalnych nie tylko regionu, lecz i całego kraju. Ze względu na wyjątkowość organów leżajskich, wypływającą nie tylko z niezwykłego piękna prospektu organowego, lecz nade wszystko z ich szczególnego brzmienia, zostały one, wraz z bazyliką i klasztorem, wpisane przez Prezydenta RP na listę Narodowych Pomników Historii. Organy mają swój początek w latach 80. i 90. XVII wieku z fundacji Jędrzeja Potockiego i inicjatywy przybyłych do Leżajska w 1608 r. Ojców Bernardynów. Są jednym z najcenniejszych zabytków Europy. Posiadają 75 głosów, a ich konstrukcja składa się z 3 osobnych instrumentów. Organy główne w swej wielkości sięgają 15 m wysokości oraz 7,5 m szerokości, a ich największa piszczałka ma 10 m długości. Są to jedyne organy na świecie, które tworząc monumentalny zespół organowy, jednocześnie pozwalają, by grało na nich trzech organistów równocześnie. Konstrukcja tego instrumentu związana była z działalnością organmistrzów Stanisława Studzińskiego z Przeworska oraz Jana Głowińskiego z Krakowa. Zewnętrzny wygląd organów charakteryzuje się bardzo bogatą oprawą snycerską, składającą się z ornamentyki małżowinowo-chrząstkowej z dużą liczbą przedstawień figuralnych. Koncerty organizowane w leżajskiej bazylice Ojców Bernardynów corocznie gromadzą liczne rzesze miłośników różnych gatunków muzyki, nie tylko poważnej. Zapraszani są bowiem tutaj światowej sławy muzycy, soliści i zespoły prezentujące najwyższy poziom artystyczny. Obecna 23. edycja Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej rozpoczęła się 23 czerwca recitalem organowym Jakuba Chachulskiego oraz częścią kameralną w wykonaniu solistów: Wiesława Ochmana – tenora i Małgorzaty Kellis – sopranistki. Koncerty w Leżajsku odbywają się w każdy poniedziałek o godz. 19 i będą trwały aż do 25 sierpnia. Wszystkich miłośników muzyki organowej i kameralnej oraz sympatyków leżajskiego sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia serdecznie zapraszamy do wysłuchania koncertów i modlitwy przed Cudownym Obrazem Matki Bożej.
CZYTAJ DALEJ

Przez 13 lat żyła samą Eucharystią

[ TEMATY ]

świadectwo

mistycy

Materiał prasowy

Nie jest to odosobniony przypadek w historii Kościoła. Święta Aniela z Foligno żyła samą Eucharystią przez dwanaście lat; św. Katarzyna Sieneńska przez osiem, a Teresa Neumann przez trzydzieści sześć. W przypadku Aleksandriny całkowity brak przyjmowania pokarmów i płynów, któremu towarzyszył brak oddawania moczu, trwał trzynaście lat i siedem miesięcy.

Przeczytaj także: To jej zwierzał się Jezus
CZYTAJ DALEJ

Fatimska droga ocalenia świata

2026-10-13 13:00

[ TEMATY ]

Fatimska droga

ocalenia świata

Ks. Marcin Miczkuła

Szczecin os. Kasztanowe – koronowana figura Pani Fatimskiej

Szczecin os. Kasztanowe – koronowana figura Pani Fatimskiej

Żyjemy w wyjątkowo niespokojnych czasach. Główne mocarstwa, posiadające w swoich zasobach broń nuklearną, walczą o wpływy i prowadzą działania imperialne. Na naszym globie trwa obecnie 56 konfliktów zbrojnych, najwięcej od zakończenia drugiej wojny światowej. Jednocześnie toczy się walka o duszę człowieka, podsycana zgubnymi ideologiami. Wydaje się, jakby świat tracił duchową moc.

W tym niepewnym momencie dziejowym, trzeba by sięgnąć do treści tajemnic fatimskich, stanowiących przestrogę dla świata pogrążonego w wielkich błędach na początku XX wieku, ale jakże aktualnych również dzisiaj. Gdy ponad sto lat temu Maryja objawiała się trojgu portugalskim pastuszkom, Franciszkowi, Hiacyncie i Łucji, trwała pierwsza wojna światowa, nazwana przez papieża Benedykta XV samobójstwem Europy. Właśnie wtedy Ojciec Święty dodał do Litanii Loretańskiej wezwanie: „Królowo Pokoju, módl się za nami”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję