W okresie Wielkiego Postu spotykamy się z różnymi zwyczajami i wydarzeniami, które przybliżają nam tematykę męki, śmierci Chrystusa i naszego zbawienia. Najczęstszą formą są nabożeństwa Drogi Krzyżowej, „Gorzkich żali”, ale także misteria czy inne formy pobożności.
Warto także zainteresować się zwyczajem, który panował w kościołach niemieckich, a mianowicie z tzw. zasłoną, płótnem czy suknem wielkopostnym (łac. „velum quadragesimale”). To zwyczaj z okresu średniowiecza, który polegał na zakrywaniu ołtarza głównego specjalną zasłoną, aby przez brak dostępu do widoku Najświętszego Sakramentu, obrazu świętych, relikwii i samego ołtarza pomóc wiernym w wejściu na drogę pokuty i odpowiedniego duchowego przygotowania do świąt wielkanocnych. Zawieszano je w okresie od Środy Popielcowej do czasu Wielkiego Tygodnia. W naszym regionie mamy okazję spotkać się z zachowanymi dwoma tego typu zasłonami, które znajdują się na pograniczu naszej diecezji, a mianowicie w niemieckim mieście Zittau (Żytawa), graniczącym z Sieniawką (filia parafii Porajów). Warto odwiedzić to miejsce, jeśli nie w okresie Wielkiego Postu to także przy innej okazji. Samo miasto ma bowiem ciekawą historię, a w XIV wieku było nawet przez pewien okres we władaniu piastowskiego księcia jaworskiego Henryka I. A ze współczesnych wydarzeń można przypomnieć jedno z datą 1 maja 2004 r., kiedy w Żytawie miała miejsce uroczystość przyjęcia Polski i Czech do Unii Europejskiej z udziałem przedstawicieli władz z Polski, Czech i Niemiec. Można także stanąć w miejscu, w którym stykają się granice tych trzech państw. W tym właśnie mieście w Muzeum Miejskim, które mieści się w dawnym klasztorze franciszkańskim, spotkamy pierwsze z tych płócien. To tzw. Mała Zasłona Wielkopostna datowana na rok 1573. Jej centrum zajmuje postać ukrzyżowanego Chrystusa w otoczeniu insygniów jego męczeńskiej śmierci. Płótno mierzy 4,30 m x 3,50 m.
Natomiast pochodzącą z roku 1472 tzw. Wielką Zasłonę Wielkopostną można podziwiać w Muzeum Kościoła pw. Świętego Krzyża. Płótno przedstawia łącznie 90 scen ze Starego i z Nowego Testamentu, umieszczonych na powierzchni o wymiarach 8,20 m długości i 6,80 m szerokości. Farbami temperowymi stworzono na nim obrazy opowiadające historię Zbawienia od stworzenia świata do Sądu Ostatecznego. Wszystkim obrazom towarzyszy tekst. Odwiedzając to miejsce, dowiemy się, że losy żytawskich płócien nie były łatwe. Był czas, kiedy zaginęły, był czas, kiedy podarte na mniejsze kawałki żołnierze Armii Czerwonej wykorzystywali je jako przykrycie łaźni. Ostatecznie w latach 1994-95 w pracowni Fundacji Abegg w Riggisberg w Szwajcarii poddano je renowacji i obecnie można je na nowo podziwiać.
Pierwsze, co rzuca się w oczy Polakowi lądującemu w połowie kwietnia w Tunisie, to ciepło, wiosna, zieleń i kwitnące kwiaty. Potem przychodzą kolejne wrażenia - mnóstwo tunezyjskich flag na ulicach, kilka dni temu było tu narodowe święto czczące poległych w walce o niepodległość Tunezji. To na pamiątkę krwawych wydarzeń z 1961 r., gdy niemal bezbronne oddziały wysłane przez ówczesnego prezydenta Habiba Burgibę próbowały zdobyć francuską bazę w Bizercie. A pod flagami - zasieki z drutu kolczastego. Jest nimi otoczony szeroki bulwar w centrum miasta, przy którym z jednej strony znajduje się ministerstwo spraw wewnętrznych, z drugiej, naprzeciw katedry św. Wincentego à Paulo, ma swoją siedzibę Ambasada Francji. Obu instytucji strzeże wojsko, policja i zasieki z drutu kolczastego. Kolejne wrażenie to ogromna życzliwość miejscowych do nas, Europejczyków. Czasem ta ma ona podłoże komercyjne, gdy nieznajomy na ulicy przyznaje się do znajomości z nami, pokrzykuje dziarsko po polsku „dobra, dobra, zupa z bobra” i przekonuje gorliwie do zwiedzenia galerii dywanów, która dzisiaj jest otwarta ostatni dzień. Codziennie jest ostatni dzień. Ale ta życzliwość jest obecna też w miejscach bezinteresownych. Trafiliśmy w czasie spaceru do charakterystycznej kawiarenki, w której miejscowi (sami mężczyźni) oglądali mecz na ekranie telewizora, grali namiętnie w karty, pili kawę i palili fajki wodne. To, że eksplozją serdeczności powitał nas kelner, to w sumie zrozumiałe. Ale inni, zupełnie obcy ludzie odrywali na chwilę wzrok od kart, kładli rękę na sercu i kłaniali nam się z miłym uśmiechem - po czym wracali do gry. Potem wracaliśmy do hotelu. Szliśmy przez miasto z klimatem, charakterem, a zarazem potwornie zaśmiecone. Nieważne, czy były to wąziutkie uliczki mediny, czy szersze ulice z czasów francuskiego protektoratu - wszystko tonie w śmieciach. Owszem, w czasie nocnego spaceru widziałem też śmieciarki, wywoziły zawartość kubłów, ale znaczną ich część rozsypywały na ulicę i jechały dalej. Czyściej było tylko w miejscach przeznaczonych dla turystów i w pobliżu meczetów - tych jest sporo, właściwie co kilka ulic jest jakiś dom modlitwy. Nam nie pozwolono (z uśmiechem, ale stanowczo) do nich wchodzić - to miejsce tylko dla muzułmanów.
Początek roku przyniósł serię podwyżek świadczeń otrzymywanych przez parlamentarzystów. Mimo to część z nich twierdzi, że wciąż zarabia za mało – informuje wtorkowa „Rzeczpospolita”.
„4,7 tys., a nie 4,5 tys. zł, jak dotąd – tyle, z mocą wsteczną od 1 stycznia, wynosi ryczałt dla posłów nieposiadających mieszkania w Warszawie na wynajęcie lokum w stolicy” – informuje wtorkowa „Rzeczpospolita”.
Myślę, że większość z czytających ten felieton zna zasady gry w szachy. Pionki biją w bok, wieża porusza się w linii prostej, gońce przemieszczają się i mogą pokonać przeciwnika po skosie, a koniki skaczą po „eLce”. Dzięki znajomości tych i innych zasad każdy z nas może usiąść do szachownicy i rozegrać partię, którą przy odpowiednich umiejętnościach strategicznych, może wygrać. Każda figura ma swoją wagę punktową i znaczenie, ale liczy się przede wszystkim miejsce i czas, w których wchodzi do gry lub czeka na swój (nieraz kluczowy) ruch. Ale dlaczego ja piszę o szachach?
Bardzo podobnie jest w polityce, z tą istotną różnicą, że przepisy mogą zmieniać odpowiedni ludzie i instytucje, a konkretnie władza ustawodawcza, ale nawet jeśli tak jest, to główne zasady są wciąż niezmienne, a zapisane są w ustawie najważniejszej, „zasadniczej”, czyli Konstytucji RP. Gra w politykę jest o tyle „prosta”, że te zasady od blisko 30 lat nie uległy zmianie. Biorą w niej udział kolejni politycy, na różnych, przypisanych sobie polach politycznej planszy, czyli posłowie, senatorowie, ministrowie, premierzy, prezydenci i przedstawicieli licznych instytucji polskiego państwa.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.