Reklama

Niedziela Świdnicka

Z potrzeby serca

„Pasterska troska wspólnoty kościelnej powinna się koncentrować na czuwaniu nad tym by Kościół jako Kościół znajdował się wszędzie tam, gdzie cierpienie dotyka człowieka w jego życiu i godności, zaś wspólnoty parafialne muszą starać się pozostać wierne słowom Chrystusa: «Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili» (Mt 25,40)”
Jan Paweł II, „Ecclesia in Europa”, nr 85-86

Niedziela świdnicka 48/2016, str. 4-5

[ TEMATY ]

Caritas

Marek Zygmunt

Świetlica prowadzona przez świdnicką Caritas

Świetlica prowadzona przez świdnicką Caritas

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Jedną z pierwszych instytucji kościelnych powołanych w naszej diecezji po jej utworzeniu była Caritas Diecezji Świdnickiej. Pierwszy Biskup Świdnicki ogłosił jej powstanie w specjalnym dekrecie wydanym już 8 maja 2004 r. I od razu otoczył ją swoją szczególną troską i opieką. Wzorował się przy tym na ogromnej wadze, jaką do pomocy najuboższym przywiązywał Ojciec Święty Jan Paweł II. Również jego następca Benedykt XVI np. w encyklice „Deus Caritas est” umieścił człowieka w centrum działalności Kościoła. Dokonuje się to w kontekście miłości bliźniego, polegającej na tym, że człowiek kocha drugą osobę, którą w danej chwili może nawet nie zna, w Bogu i z Bogiem. Benedykt XVI uważa, że miłość bliźniego jest najważniejszą zasadą chrześcijańskiego stylu życia. Z kolei Ojciec Święty Franciszek w Orędziu na Światowy Dzień Chorego w 2014 r. stwierdził, że „kiedy z czułością podchodzimy do osób potrzebujących leczenia, to niesiemy nadzieję i uśmiech Boga w przeciwieństwa świata”. Papież Franciszek uważa też, że „na wzór Naszego Nauczyciela jesteśmy jako chrześcijanie powołani do tego, aby dostrzegać różne rodzaje nędzy trapiącej naszych braci, dotykać ich dłonią, brać je na swoje barki i starać się je łagodzić przez konkretne działania”. Jego zdaniem, „nędza to nie to samo, co ubóstwo bez wiary w przyszłość, bez solidarności, bez nadziei”. Wskazuje, że „kiedy władza, luksus i pieniądz urastają do rangi idoli, stawia się je ponad nakazem sprawiedliwego podziału zasobów. Trzeba zatem, aby ludzkie sumienia nawróciły się na drogę sprawiedliwości, równości, powściągliwości i dzielenia siwe dobrami.

Wskazania papieży są wspaniale realizowane w naszej diecezji. Już 14 czerwca 2004 r. biskup świdnicki Ignacy Dec powołał w ramach diecezjalnej Caritas Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Stację Opieki Centrum Pielęgniarstwa Rodzinnego, rehabilitacji i Opieki Paliatywnej. Z kolei trzy lata później został utworzony Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Stacja Pielęgniarstwa Rodzinnego Ojca Pio. Te obydwie instytucje są chlubą naszej diecezji, co wielokrotnie ukazywaliśmy na łamach „Niedzieli Świdnickiej”. Dzisiaj natomiast z racji zbliżającego się okresu zimowego chcemy na naszych łamach przybliżyć najważniejsze inicjatywy podejmowane przez naszą Caritas, jej dyrektorów: ks. prał. dr. Radosława Kisiela, ks. dr. Zbigniewa Chromego, najbliższych współpracowników i wolontariuszy na rzecz osób potrzebujących szczególnej troski, pomocy. Caritas od samego początku swojego istnienia aktywnie angażuje się w działania pomocowe dla ubogiej ludności, która z różnych powodów jest pozbawiona zaspokojenia podstawowej potrzeby egzystencjalnej, jaką jest pożywienie. W diecezji taką opieką objętych jest ponad 7,5 tys. osób.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Obecnie przystępujemy do unijnego programu „FAED” obejmującego dystrybucję żywności dla osób najuboższych oraz szkolenie, w jaki sposób powinny się one poruszać w świecie prawa, jak przygotowywać posiłki – podkreśla dyrektor świdnickiej Caritas ks. prał. dr Radosław Kisiel. Dodał, że już teraz dla dzieci z ubogich rodzin, także tych uczących się w dwóch katolickich szkołach w Świdnicy i w Wirach, korzystających z punktu przedszkolnego i dwóch świetlic w Świdnicy oraz jednej w Dzierżoniowie, przygotowywane są świąteczne paczki żywnościowe. Nie zabraknie, oczywiście, jasełek. – Chodzi nam po prostu o to, aby te dzieci przeżyły radosne święta Bożego Narodzenia – dodaje ks. R. Kisiel.

Pracowników Caritas cieszy fakt, że w realizacji nie tylko zresztą świątecznych inicjatyw mają duże wsparcie ze strony wolontariuszy, których liczba w tym okresie jest dosyć wysoka. Różny jest odzew ze strony sponsorów, do których Caritas zwraca się o pomoc w tej kwestii, ale – jak podkreślają – radują się z tego, co od nich dostają. Utrzymywane są kontakty w tej mierze z władzami samorządowymi, instytucjami, organizacjami, stowarzyszeniami, które po prostu chcą współpracować. Pięknie pracują także oddziały Caritas, m.in. w Głuszycy, Dusznikach-Zdroju, Ząbkowicach Śląskich, Warsztaty Terapii Zajęciowej w Starym Wielisławiu. Mamy także w Kłodzku i w Świdnicy dwa „Okna Życia”. A sześć diecezjalnych jadłodajni wydaje codziennie ponad 1600 posiłków. Osoby potrzebujące otrzymują także odzież. Działania te – jak mówią pracownicy Caritas – podejmowane są po prostu z potrzeby serca.

Z nowych inicjatyw świdnickiej Caritas warto szczególnie wskazać jeszcze m.in. na prowadzone obecnie działania zmierzające do utworzenia w Pieszycach Domu Samotnej Matki oraz planowane prace remontowe w Pałacu w Zagórzu Śląskim, gdzie planowane jest powstanie Domu Pomocy Społecznej.

W tych i w wielu innych działaniach naszej Caritas niezbędne jest także, oczywiście, wsparcie modlitewne wiernych i duszpasterzy z całej diecezji. Jest to czynione również w będącym pod opieką Caritas świdnickim kościele pw. Świętego Krzyża. Można tutaj nie tylko uczestniczyć w Eucharystiach, nabożeństwach, ale oddać cześć relikwiom patronki świdnickiej Caritas św. Faustynie oraz św. Janowi Pawłowi II, a także figurze św. Michała Archanioła z góry Gargano.

Ksiądz Biskup od samego początku nie tylko otacza te działania wielką życzliwością, ale w różny sposób wspiera „caritasowskie” inicjatywy. Często nawiedza też prowadzone przez tę diecezjalną organizację placówki i uczestników różnorodnych przedsięwzięć. Zawsze przy takich okazjach składa pracownikom i wolontariuszom podziękowania i wyrazy uznania za ich piękną, samarytańską działalność. Życzy im, „by Dobry Bóg błogosławił tej ważnej ewangelicznej posłudze, by zawsze była ona pełniona na większą chwałę Bożą i na pożytek ludzi”. Redakcji „Niedzieli Świdnickiej” nie pozostaje nic innego, jak tylko podpisać się pod tymi życzeniami, przede wszystkim z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

2016-11-23 13:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie ma dobra, które by do nas nie wróciło

[ TEMATY ]

Caritas

wolontariat

Wzrastanie /Dorota Glica

Polak z sercem to nie tylko akcja o pięknej, chwytliwej nazwie. To przede wszystkim realne spotkania i realna pomoc. Doświadczenie, które dotyka każdego, kto w jakikolwiek sposób otworzy swoje serce. Dużo emocji i radości dostarcza już pierwszy etap akcji, czyli zbiórka produktów, ich sortowanie i pakowanie. Wiadomo, że jest to ciężka praca i wymaga nieco wysiłku, ale satysfakcja i chwile spędzone na pogłębianiu wspólnoty parafialnej rekompensują wszelkie minusy.

Rekolekcje w praktyce
CZYTAJ DALEJ

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Franciszkanin z Libanu: ludzie się boją, w kraju nie ma już bezpiecznych miejsc

2026-03-15 12:48

[ TEMATY ]

Liban

PAP/EPA/ATEF SAFADI

Cały Liban przestał być bezpiecznym miejscem. Ostrzeliwane są nie tylko tereny zajmowane przez bojówki Hezbollahu, ale wioski i miasta w całym kraju. „Wśród przesiedleńców panuje ogromny strach, bo nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć, sprawiając, że bezpieczne miejsce w jednej chwili stanie się śmiertelną pułapką” - mówi brat Tony Choukri. Franciszkanin z Kustodii Ziemi Świętej jest gwardianem klasztoru św. Józefa w Bejrucie.

Od pierwszych godzin wojny, franciszkanie otworzyli swój klasztor i przylegające do niego budynki duszpasterskie dla potrzebujących. „Będziemy nadal przyjmować tych, którzy są w potrzebie - zapewnia zakonnik. - Dość już tego cierpienia, człowiek nie jest przedmiotem, śmierć nie jest ani środkiem, ani narzędziem do zmiany strategii, demografii i granic”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję