O wielu ubraniach mówi się, że to „must have”, czyli rzecz-którą-musisz-mieć, ale bez jednej z nich faktycznie trudno sobie wyobrazić praktyczną, ładną i wygodną kobiecą garderobę. To rozpinany sweterek. Pasuje do wielu strojów – i do dżinsów, i do sukienki. Przyda się na wszystkie pory roku: w chłodne dni można go nosić jako dodatkową warstwę, a latem używać jako okrycie wierzchnie. Jeśli jest cienki, lekki i uszyty z niegniotącej się dzianiny, można go wrzucić do torebki przed wyjściem z domu i wyciągnąć wtedy, kiedy zrobi się chłodno.
Najbardziej praktyczny jest gładki sweterek, sięgający do połowy bioder. Żeby uniknąć konfrontacji z bluzkami i wisiorkami, najlepiej wybrać taki ze sporym dekoltem i bez kołnierza. Sweterek zakładany przez głowę też może być piękny i wygodny, ale rozpinany jest dużo praktyczniejszy, bo można łatwo regulować ciepłotę albo zdjąć go w niekrępujący sposób. No i rozpinany sweterek „udaje” żakiet (choć bez przesady – do najbardziej formalnych i eleganckich strojów jednak go nie włożymy) oraz optycznie wyszczupla sylwetkę.
Wybierając blezer, najlepiej zdecydować się na taki, który pasuje do wielu ubrań. Warto pamiętać, że latem mniej chętnie sięgamy po ciemne kolory, więc jeśli sweterek ma być uniwersalny, to jasny będzie praktyczniejszy. Wyobrażasz sobie białą koronkową sukienkę z czarnym swetrem? Chyba nie. Ale kremowy albo beżowy na pewno chętnie zarzuciłabyś na ramiona w chłodny letni wieczór. Sweterek świetnie się sprawdza również jako ta część garderoby, która wprowadza do niej odrobinę koloru – może być intensywnie kolorowy, a nawet jaskrawy.
Jeśli nie lubisz ubraniowej klasyki, to wcale nie znaczy, że rozpinany sweterek jest nie dla ciebie. Możesz nosić coś fantazyjnego, np. blezer z oryginalnym nadrukiem albo stylowym zapięciem. Modne są teraz sweterki z niebanalnymi rękawami, sięgającymi tuż za łokieć – podwijanymi, w kształcie kimona, falbaniastymi itp.
Niezwykłe świadectwo kobiety ocalałej w pożarze w Szwajcarii
- Kobieta, która była świadkiem dramatycznego pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, twierdzi, że widziała coś, co uznaje za prawdziwy cud. Według jej relacji, ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, obejmując wszystko wokół, jednak w niezwykły sposób ominął jej przyjaciela - informuje portal wPolityce.pl.
Świadectwo kobiety przytoczyła francuska telewizja informacyjna C News.
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo – czytamy w Ewangelii. Jan Apostoł jest jedynym, który rozpoczyna swoją Ewangelię nie tekstem historycznym, ale jakimś rodzajem poezji czy wręcz śpiewu.
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.
Usunięcie krzyża z przestrzeni wychowania to gest, który rani nie tylko religijnie, ale także kulturowo. A jednak, paradoksalnie, incydent ze szkoły w Kielnie ma też swoją jasną stronę. Bo uczniowie – ci, których tak często posądzamy o obojętność – nie zgodzili się na usunięcie krzyża. W ich spokojnym sprzeciwie zabrzmiała cicha, ale mocna wiara.
Cyprian Kamil Norwid, który krzyż widział zawsze na tle polskiej historii, przestrzegał dobitnie: „Bo kto, do Krzyża nawet idąc, minął krzyże ojczyste, ten przebiera w męczeństwie!”. To zdanie brzmi dziś jak komentarz do współczesnych prób „czyszczenia” przestrzeni publicznej z symboli, które przez wieki były znakiem polskiej tożsamości, a nie kościelnym rekwizytem. Krzyż szkolny, krzyż w urzędzie, przydrożny krzyż – to właśnie są „krzyże ojczyste”. Mówią o historii narodu, o jego duchowym dziedzictwie, o pamięci wspólnoty, nie o „narzucaniu religii”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.