Reklama

Niedziela w Warszawie

Artyści dla bezdomnych

Do końca czerwca na portalu internetowym Allegro.pl trwa aukcja charytatywna „Artyści bezdomnym”. Dochód z wylicytowanych rzeczy zostanie przeznaczony na budowę Kapucyńskiego Ośrodka Pomocy

Niedziela warszawska 25/2017, str. 1

[ TEMATY ]

bezdomni

artysta

Edyta Foryś/Fundacja Kapucyńska

Na aukcji można zakupić m.in. sygnowane przedmioty, książki i dzieła sztuki, które Fundacja Kapucyńska otrzymała m.in. od Pawła Domagały, Rafała Sonika, Krzysztofa Ziemca, Anny Jurksztowicz i wielu innych. Artyści nadal mogą przyłączać się do tego dzieła.

To już kolejna akcja zainicjowana przez Fundację Kapucyńską im. bł. Aniceta Kopalińskiego, działającą dla osób ubogich i bezdomnych przy ul. Miodowej, na rzecz nowej jadłodajni powstającej na tyłach klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów. Wprawdzie budowa już ruszyła, ale liczy się każdy grosz. Cały projekt kosztuje 3 miliony złotych. Kapucyński Ośrodek Pomocy powstaje dzięki społecznym środkom i wsparciu licznych darczyńców. Jego budowa jest kosztowna. Teren podlega pod konserwatora zabytków. Dlatego też np. dach nowego budynku musi zostać pokryty miedzianą blachą.

Fundacja Kapucyńska po raz trzeci zorganizowała przy klasztorze kapucynów kulinarne spotkanie artystów i dziennikarzy z bezdomnymi. Wśród nich byli obecni Radosław Pazura (założyciel Fundacji Kapucyńskiej), Anna Jurksztowicz, Krzysztof Ziemiec, Rafał Sisicki oraz kucharze Atelier Amaro. – Wspominaliśmy niesamowitą postać bł. Anicenta Kopalińskiego, nasi goście czytali sceny z jego życia oraz wiersze autorstwa bezdomnych z książki „Niewidzialni” – opowiada Edyta Foryś z Fundacji Kapucyńskiej.

Reklama

Na setki przybyłych bezdomnych czekało 600 litrów bigosu, 500 kotletów schabowych, 400 koszyków z brzoskwiniami oraz chleb ze smalcem przygotowany przez wolontariuszy Towarzystwa Charytatywnego im. św. Ojca Pio w Warszawie. Nie zabrakło czegoś dla ciała, ale też dla ducha. Na scenie wystąpili: młody wokalista Dominik Good, zespół Soul Eyes akustycznie oraz raper Łukasz Wieczorek „Wieczny” ze swoją niepełnosprawną córką Julią. Podzielił się on świadectwem swojego życia. Opowiadał o tym, w jaki sposób udało mu się wyjść z choroby alkoholowej.

Celem akcji, która odbyła się pod patronatem medialnym „Niedzieli”, było również przełamywanie stereotypów dotyczących bezdomności. W lipcu tradycyjnie Fundacja Kapucyńska planuje zbiórkę rzeczy dla bezdomnych. Na początku sierpnia wyruszą oni po raz kolejny w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę.

Aby wesprzeć akcję, należy wpisać na Allegro: „Artyści dla Bezdomnych” i uczestniczyć w aukcji charytatywnej.

2017-06-13 11:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pożegnaliśmy legendę muzyki ludowej

Niedziela kielecka 25/2020, str. VI

[ TEMATY ]

sylwetka

artysta

ludowość

Arch CK Jędrzejów

Stefan Wyczyński (1932 – 2020)

W wieku 87 lat, 26 maja br. zmarł Stefan Wyczyński, lider i współzałożyciel Kapeli z Lubczy, nestor świętokrzyskich muzyków ludowych. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele Matki Bożej Częstochowskiej w Lubczy.

Trumna zmarłego do kościoła wprowadzona została przy brzmieniu zespolonych kapel ludowych, muzyków z powiatów jędrzejowskiego i pińczowskiego. Zagrali „Serdeczna Matko”. Janusz Kruk, akordeonista, który 30 lat grał w kapeli Stefana Wyczyńskiego, podkreślał, że muzycy przyjaciele chcieli w ten sposób towarzyszyć Zmarłemu w ostatniej drodze.

Obdarzony przez Boga

Ks. kan. Stanisław Gil podczas Mszy św. żałobnej powiedział, że Stefan Wyczyński był wielkim ambasadorem Lubczy nie tylko w powiecie, regionie czy w Polsce, ale również za granicą. – Był wielkim utalentowanym muzykiem, ale też prawdziwym przyjacielem. Był artystą, obdarzonym przez Boga zdolnościami i talentami, którymi potrafił się dzielić z ludźmi – mówił proboszcz. W rozmowie z Niedzielą ks. prob. Gil zauważa, że Stefan Wyczyński umiał uczynić coś ważnego ze swego życia, nie zakopał talentów, a przy tym był człowiekiem wielkiej kultury, towarzyskim, uśmiechniętym, otwartym wobec ludzi. – Jego zacna rodzina, jego kapela i jego przyjaciele dostali w nim przykład, na którym należy się oprzeć i wzorować – opowiada. Podkreśla także, jak ważna była wiara w życiu śp. Stefana, który na kilka dni przed śmiercią w obecności rodziny pojednał się z Bogiem, przyjął sakramenty. – Codziennie rano, 8 godzina, pan Stefan był w kościele – wspomina ks. Gil.

Stefan Wyczyński na scenie spędził ponad 70 lat.

W imieniu ludowej braci muzycznej regionu świętokrzyskiego zmarłego Stefana Wyczyńskiego pożegnał Adam Kocerba, szef kapeli ludowej „Działoszacy” z Działoszyc. Jak powiedział, to dla niego smutny obowiązek i zarazem zaszczyt, ponieważ Stefan Wyczyński był ikoną folkloru muzycznego. Przypomniał bogatą historię działalności artystycznej Zmarłego.

Rozsławił Kielecczyznę

Podczas Mszy św. list pożegnalny od wojewody świętokrzyskiego Zbigniewa Koniusza odczytał Marek Mentel, przewodniczący jędrzejowskiej rady powiatu.

„Przez całe swe artystyczne życie kultywował folklor muzyczny ziemi świętokrzyskiej, a także pielęgnował dziedzictwo kulturowe. Jego pasja oraz miłość do muzyki rozsławiła Kielecczyznę, wzbogacała wyobraźnie oraz podkreślała znaczenie sztuki ludowej w życiu człowieka. Odejście Stefana Wyczyńskiego to ogromna strata dla kultury regionu świętokrzyskiego” – napisał wojewoda w liście pożegnalnym.

Sylwetka

Stefan Wyczyński ur. w 1932 r. na scenie spędził ponad 70 lat. Przyjaciele wspominają, że był muzykiem na sto procent, a na scenie czuł się jak „ryba w wodzie”. Pierwsze dożynki zagrał jako siedemnastolatek. Był muzycznym samoukiem o wielkiej intuicji. Pochodził z muzykującej rodziny. W latach 60. XX wieku zaczął śpiewać w kapeli brata, Feliksa Wyczyńskiego. Potem założył własną, której był kierownikiem i solistą. Słynął z niezwykłej charyzmy i poczucia humoru. Napisał kilkaset tekstów ludowych oraz satyrycznych. W tysiącach liczy się jego muzykowanie na weselach. Mawiał, że nigdy go nie wygwizdano… Znawcy muzyki ludowej oceniają, że jego muzyczne kreacje miały lekkość, polot i wdzięk.

Jako solista Stefan Wyczyński odniósł wiele sukcesów artystycznych, a najważniejsze z nich to m.in.: – I miejsce podczas ogólnopolskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym w 1971 r., II miejsce w Festiwalu Kapel i Śpiewaków Polski środkowej w Poznaniu; nagrody Buskich Spotkań z Folklorem, Honorowy Jawor (konkurs Radia Kielce „Jawor u Źródeł Kultury”). W 2019 r. Stefan Wyczyński  został laureatem „Złotego Gryfa” w  kategorii „Edukacja i kultura, pielęgnowanie tradycji kulturowych i historycznych”.

Od 1999 r. w Kapeli Stefana Wyczyńskiego gra również syn artysty, Jacek Wyczyński.

CZYTAJ DALEJ

O. Bartoszewski: św. Dominik kierował się sercem

2020-08-08 16:18

[ TEMATY ]

kapucyni

franciszkanie

św. Dominik Guzman

dominikanie

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Zakon dominikanów obchodzi dzisiaj uroczystość swojego założyciela św. Dominika. W warszawskim klasztorze przy ul. Freta zgodnie z tradycją tego dnia Mszy św. przewodniczyli i głosili słowo Boże duchowi synowie św. Franciszka z Asyżu.

Koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył o. Waldemar Grubka OFMCap, a kazanie wygłosił o. Gabriel Bartoszewski, również z zakonu braci kapucynów. Przypomniał, że dla św. Dominika zbawienie wieczne nie było pustym słowem, ale stało się jego główną troską duchową. Przepełniony duchem Bożym postanowił założyć zakon. Troskliwie opracował nową konstytucję i regułę zakonną. Poświęcił zakonowi całe swoje życie. Nigdy nie zaniechał działalności kaznodziejskiej.

- Jego duch był przepełniony modlitwą. Ukochał Boga już w młodości i bardzo wcześnie ofiarował Mu swoje życie poprzez swoją pobożność i wrażliwość - mówił o. Bartoszewski. Podkreślił, że Dominik był człowiekiem kierującym się sercem. Gdy zetknął się z nędzą ludzką, ten moment zmienił całe jego życie. Umiłowanie ubogich szczególnie przyciągało innych ludzi do niego.

O. Bartoszewski dodał, że św. Dominik pozostawił po sobie wrażenie osoby przepełnionej radością. - Miał także charyzmat duchowego wspierania ludzi. Dla swoich współbraci potrafił być towarzyszem duchowym. Ze czcią wspominając św. Dominika, przyjmijmy zobowiązanie składania świadectwa Jezusowi w każdym czasie – zaznaczył kapucyn i wskazał na fakt, że od samego początku zakon dominikański związany jest z Matką Bożą, a jego członkowie największą radość i pociechę duchową znajdują w oddaniu się Maryi.

Św. Dominik urodził się około 1170 roku w Caleruega w Hiszpanii. Pochodził ze znakomitego rodu kastylijskiego Guzmanów. Znany jest przede wszystkim jako założyciel Zakonu Kaznodziejskiego zatwierdzonego w 1216 r. przez papieża Honoriusz III specjalną bullą. Zmarł 6 sierpnia 1221 w Bolonii, gdzie został pochowany w kaplicy Braci Kaznodziejów.

Oficjalna nazwa założonego przez św. Dominika zakonu to po łacinie Ordo Praedicatorum (po polsku Zakon Kaznodziejów), stąd skrót przy nazwisku jego członków „OP”. Od imienia założyciela przylgnęła do zakonu potoczna nazwa dominikanie, po łacinie Dominicus. Przywołuje ona dwa słowa łacińskie Domini canes (dosłownie „psy Pana”). Stąd czasem czarno-biały pies jest używany jako symbol graficzny zakonu. Biel i czerń – od habitów takich kolorów.

Zakon dominikanów dał Kościołowi 4 papieży, 68 kardynałów, 13 patriarchów, 240 arcybiskupów i 1170 biskupów. Najbardziej znanym polskim dominikaninem, który sprowadził białych mnichów do Polski, był pochodzący z Kamienia Śląskiego na Opolszczyźnie św. Jacek Odrowąż. Habit zakonny nałożył mu osobiście św. Dominik.

Dziś uroczystość patronalną parafii świętują również dominikanie w drugim warszawskim klasztorze na Służewie. O godz. 17.15 ojcowie i bracia zapraszają na dziękczynny różaniec za parafian i wszystkich przyjaciół kościoła, a po nim o godz. 18.00 na uroczystą Mszę św. odpustową, w czasie której kazanie wygłosi br. Szymon Janowski OFMCap.

CZYTAJ DALEJ

Liban: Polscy strażacy podsumowują działania z libańskimi służbami; w poniedziałek powrót do kraju

2020-08-09 16:23

[ TEMATY ]

Liban

wybuch

strażacy

AP/EPA/WAEL HAMZEH

Polscy strażacy zakończyli w niedzielę działania poszukiwawczo-ratownicze w Bejrucie. Funkcjonariusze podsumowują je wraz z libańskimi służbami. Do kraju wrócą w poniedziałek wieczorem; wyruszy po nich samolot z dodatkową pomocą dla stolicy Libanu.

W ten wtorek doszło do eksplozji w składach bejruckiego portu, gdzie od kilku lat przechowywano saletrę amonową, zmagazynowaną tam bez niezbędnych zabezpieczeń. Wybuch był tak silny, że było go słychać na Cyprze oddalonym od Bejrutu o 240 km. Jako przyczynę tragedii władze libańskie podały prace spawalnicze w składach, gdzie trzymano 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) wcześniej skonfiskowanej przez władze.

Gotowość do natychmiastowego wyjazdu do działań ratowniczych w Libanie polscy strażacy zgłosili już następnego dnia. Samolot PLL LOT ze strażakami, zespołem medycznym, psami oraz sprzętem medycznym, lekami i środkami opatrunkowymi wystartował do Bejrutu w środę po godz. 23 z warszawskiego Lotniska Chopina. Na lotnisku w Bejrucie wylądował w czwartek po godz. 2.

W skład grupy strażaków weszło: 39 ratowników grup poszukiwawczych z Warszawy, Poznania, Łodzi, Nowego Sącza, czterech ratowników chemicznych oraz cztery psy. Grupą dowodził st. bryg. Mariusz Feltynowski, kierujący wcześniej działaniami ratowniczymi w czasie misji po trzęsieniach ziemi na Haiti i w Nepalu.

Razem ze strażakami poleciał 11-osobowy zespół medyczny z Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. W jego skład weszli zarówno lekarze, jak i specjaliści ds. pomocy humanitarnej, którzy na miejscu zajmowali się m.in. oceną potrzeb i rozdziałem pomocy, w taki sposób, by trafiała ona do osób najbardziej potrzebujących.

Polska baza operacji ratowniczej usytuowana była w odległości 300 metrów od epicentrum wybuchu. W czwartek ratownicy dostali do dyspozycji strefę, w której mogli prowadzić działania operacyjne - nazwany roboczo "strefą J" obszar obejmował cywilny sektor poza samym portem. Z mapy ilustrującej podział stref wynika, że polskim strażakom przydzielono największy z obszarów. Obok Polaków zgodę na tak zaawansowane działania otrzymali tylko Francuzi. Działania, które zaczęto od rozpoznania sytuacji z użyciem psów ratowniczych i sprzętu do lokalizacji, prowadzono w dwóch zespołach od piątku do niedzieli.

Jak poinformowała na Twitterze straż pożarna, w niedzielę funkcjonariusze zakończyli działania poszukiwawczo-ratownicze. "Strażacy zwijają bazę operacji i w poniedziałek po południu wylecą do Polski" - czytamy. W następnym wpisie PSP dodała, ze Polscy strażacy podsumowują działania poszukiwawczo-ratownicze z libańskimi służbami.

W rozmowie z PAP rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej st. kpt. Krzysztof Batorski poinformował PAP, że strażacy powinni wylądować w kraju w poniedziałek ok. godz. 19. Samolot, który po nich przyleci, przywiezie dodatkową pomoc dla stolicy Libanu, m.in. sprzęt medyczny i maseczki przekazane przez Ministerstwo Zdrowia.

Wtorkowa eksplozja pochłonęła co najmniej 158 ofiar, ok. 6 tysięcy osób zostało rannych. W centrum libańskiej stolicy w sobotę wybuchły gwałtowne protesty. Protestujący wtargnęli m.in. do ministerstwa spraw zagranicznych, domagając się ustąpienia i ukarania władz.(PAP)

autorka: Sonia Otfinowska

sno/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję