Reklama

Turystyka

Symbol wiary i władzy nad Bosforem

Późnym popołudniem 29 maja 1453 r. do Konstantynopola wjechał triumfujący Mehmed II, który skierował się prosto do świątyni Hagia Sophia. Według przekazów, miał pochylić się przed kościołem, nabrać w dłonie ziemi i posypać nią głowę w akcie pokory i oddania Bogu.

Niedziela Ogólnopolska 27/2017, str. 46-47

[ TEMATY ]

turystyka

wakacje

Margita Kotas/Niedziela

Chrystus Pantokrator i św. Jan Chrzciciel – fragment XIII-wiecznej mozaiki Deësis w południowej galerii Hagii Sophii, odsłoniętej w 1933 r.

Zamachy terrorystyczne, które niemal każdego dnia wstrząsają Europą, sprawiają, że nasz świat boleśnie się kurczy. Z racji bezpieczeństwa coraz częściej wybieramy na miejsca wakacyjnego wypoczynku zakątki Polski. Trudno odmówić tym decyzjom racji, żal jednak tylko tych miejsc, w których poza pięknem i pamiątkami historii czekają na nas życzliwi i gościnni ludzie – zwłaszcza tych, w których żyje już tylko garstka chrześcijan. Proponujemy zatem cykl artykułów wakacyjnych, w których odwiedzimy Turcję – utraconą ziemię chrześcijan i kilka zakątków Bałkanów, w których chrześcijaństwo od wieków, często boleśnie, splata się z islamem.

Red.

* * *

Zwycięski sułtan, nazwany później Zdobywcą – al Fatih, wkroczył do stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego przez Bramę Armatnią – Topkapi. Na stopniach ołtarza Hagia Sophia oddał cześć Allahowi i nakazał przekształcenie tej budowli w meczet.

Rok 1453

Pierwsze piątkowe modły w Hagia Sophia odbyły się 1 czerwca 1453 r. Na kopule świątyni, zwanej odtąd przez Osmanów Ayasofya, półksiężyc zajął miejsce krzyża – po 916 latach kościół chrześcijan dostał się w ręce wyznawców islamu. Symbol wiary i potęgi Bizantyńczyków stał się symbolem wielkiej straty świata chrześcijańskiego i dominacji islamu.

Reklama

Oblężenie Konstantynopola rozpoczęło się zaledwie półtora miesiąca wcześniej – 2 kwietnia 1453 r. 100 tys. osmańskich żołnierzy wspomaganym przez flotę stawiło czoło zaledwie kilkuset źle uzbrojonych obrońców miasta. Jego los zatem był przesądzony. Gdy sułtan Mehmed II przystępował do ostatecznego ataku, 28 maja 1453 r., w bazylice Hagia Sophia odprawiano ostatnie w dziejach tej budowli nabożeństwo. Uczestniczyli w nim zarówno prawosławni, jak i katoliccy mieszkańcy miasta, pogodzeni i zjednoczeni w modlitwie odmawianej w obliczu zagrożenia. Dzień później Osmanowie zdobyli jednak Konstantynopol i nadali mu nazwę Stambuł.

Rok 1204

Czy Bizantyńczycy mogli przypuszczać, że raz na zawsze utracą swoją stolicę, a wraz z nią jej najwspanialszą świątynię? Mehmed II nie był pierwszym sułtanem, który próbował zdobyć Konstantynopol. Przed podbojami islamu historia także nie raz go doświadczała. Konstrukcję potężnej bazyliki wielokrotnie naruszały trzęsienia ziemi. Dużo groźniejsi od natury okazali się jednak żądni władzy i bogactwa... chrześcijanie. Wielkim ciosem dla Bizancjum i jego najważniejszego kościoła stała się IV wyprawa krzyżowa z 1204 r. Zwołana w celu obrony państw łacińskich na terenie Bliskiego Wschodu nieoczekiwanie zakończyła się zdobyciem Konstantynopola i utworzeniem Cesarstwa Łacińskiego. Hagia Sophia została przez zachodnie rycerstwo zbezczeszczona i ograbiona; wiele bezcennych relikwii wywieziono wówczas do kościołów na zachodzie Europy. Świątynia, choć w opłakanym stanie, odgrywała rolę katolickiej katedry aż do 1261 r., w którym Bizantyńczycy odzyskali Konstantynopol.

Rok 537

Wznoszenie kościoła Hagia Sophia – Mądrości Bożej rozpoczęto na rozkaz bizantyńskiego cesarza Justyniana. W niecałe 6 lat od rozpoczęcia budowy – 27 grudnia 537 r. odprawiono w konsekrowanej świątyni pierwsze nabożeństwo. W całym ówczesnym świecie chrześcijańskim nie było drugiej takiej budowli, z którą można by ją porównać – pod względem zarówno wielkości, jak i nowatorskich rozwiązań architektonicznych. Kościół budził zachwyt, nic więc dziwnego, że wokół jego wznoszenia powstało wiele legend. Według przekazów pielgrzymów, którzy nawiedzali Konstantynopol, drewno użyte do budowy drzwi Hagii Sophii pochodziło z arki Noego, a nad świątynią czuwały zastępy anielskie. Status największej świątyni chrześcijańskiej utrzymała aż do nieszczęsnego roku 1453, kiedy to została przekształcona w meczet.

Reklama

Meczet Ayasofya

Proces przekształcania świątyni przebiegał stopniowo. Mehmed II, mimo panującego w islamie zakazu przedstawiania postaci ludzkich, rozkazał zachowanie mozaik przedstawiających postaci Jezusa, świętych oraz cesarzy bizantyńskich. We wnętrzu wybudowano mihrab i minbar. W kolejnych latach dobudowano do Hagii Sophii cztery minarety. W XVI wieku za sprawą słynnego osmańskiego architekta Sinana budowla została wzmocniona przez dodatkowe podpory zewnętrzne. Ponadto Sinan zbudował m.in. mauzoleum dla Selima II – sułtana zwanego Pijakiem, pokonanego przez chrześcijan w bitwie pod Lepanto. Z rozkazu następców Mehmeda II zakryto tynkiem chrześcijańskie mozaiki i freski. W ten sposób władcy Imperium Osmańskiego nieświadomie przyczynili się do zachowania zabytkowych mozaik, padających łupem gości meczetu, którzy zabierali ich fragmenty jako talizmany.

Muzeum Hagia Sophia

Hagia Sophia funkcjonowała jako meczet 482 lata. Upadek Imperium Osmańskiego i rządy Mustafy Kemala Atatürka, kierującego świecką Republiką Turcji, przyniosły zmiany również dla niej. Przekonany o niezwykłym znaczeniu historycznym i kulturowym budowli Atatürk przekształcił ją w 1935 r. w placówkę muzealną. Zniknęły pokrywające podłogę świątyni dywany, odsłonięte zostały więc marmurowe posadzki bogate w symbolikę bizantyńską i chrześcijańską. Stopniowo spod tynków wyłaniały się również freski i mozaiki zdobiące ściany. Na przełomie XX i XXI wieku zabezpieczono je przed niszczącym działaniem wilgoci, a koszty prac renowacyjnych pokryło w dużej części tureckie Ministerstwo Kultury i Turystyki. Nic dziwnego, Muzeum Hagia Sophia stało się bowiem jedną z najczęściej odwiedzanych placówek muzealnych w Turcji.

Niepewna przyszłość

Mimo niemałych dochodów przynoszonych przez muzeum od kilkunastu lat trwa debata na temat przyszłości i przeznaczenia budowli. Punktem zapalnym okazała się wizyta papieża Benedykta XVI w listopadzie 2006 r. Dla wielotysięcznego tłumu protestujących oznaczała ona próbę zawłaszczenia Hagii Sophii przez chrześcijan. W lutym 2013 r. turecki parlament przyjął petycję z żądaniem otwarcia świątyni jako meczetu. Co symptomatyczne, w latach poprzedzających jej przyjęcie status meczetów został przywrócony dwóm innym kościołom noszącym wezwanie Hagia Sophia, przez kilkadziesiąt lat funkcjonującym jako placówki muzealne – w Izniku (2011) oraz w Trabzonie (2012). Dla wielu tureckich naukowców i obywateli kraju o nastawieniu prozachodnim stambulska Hagia Sophia jest przede wszystkim częścią światowego dziedzictwa, jednak dla ogromnej części tureckiego społeczeństwa obecny status budowli jest obrazą dla muzułmańskiej ludności kraju. I to po myśli tej grupy Turków krok po kroku zmienia się status symbolu nad Bosforem. Decyzją rządu Recepa Tayyipa Erdoğana od października 2016 r. z minaretu Hagia Sophia pięć razy dziennie odzywa się wezwanie do modlitwy. Od listopada natomiast Hagia Sophia ma mianowanego przez urząd ds. religii imama. Jest nim Önder Soy... znany kickbokser i karateka. Mocna obsada. Na miarę planów Erdoğana.

2017-06-28 09:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Terytorialsi wspierają bezpieczne wakacje

Mając na uwadze zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom i młodzieży korzystającym ze zorganizowanego wypoczynku w okresie letnim, Mariusz Błaszczak minister obrony narodowej podpisał dziś decyzję, na mocy której Wojska Obrony Terytorialnej wyznaczone zostały do udzielenia wsparcia podmiotom organizujący taki rodzaj wypoczynku.

W celu zapobiegania rozprzestrzeniania się i zwalczania koronawirusa może wystąpić konieczność udzielenia wsparcia podmiotom organizującym wypoczynek dla dzieci i młodzieży. W związku z powyższym, w dn. 1 czerwca br. minister obrony narodowej, wychodząc naprzeciw potrzebom zasygnalizowanym ze strony resortu rodziny, pracy i polityki społecznej oraz resortu edukacji narodowej, podpisał decyzję, na mocy której polecił Wojskom Obrony Terytorialnej wsparcie tego typu podmiotów, w przypadku wystosowania wniosku Głównego Inspektora Sanitarnego lub wojewody w tej sprawie.

Jak podkreślił podczas swojej wypowiedzi Mariusz Błaszczak minister obrony narodowej - Żołnierze WOT otoczą opieką wszystkich tych, którzy będą organizowali wypoczynek dzieci i młodzieży w tym roku(…) Zależy nam na tym żeby młodzież i dzieci bezpiecznie mogły wypocząć podczas wakacji(…) Żołnierze WOT na postawie decyzji będą wspierać organizatorów letniego wypoczynku dzieci i młodzieży, przede wszystkim organizacje harcerskie. Odnosząc się do prowadzonej przez Terytorialsów od początku marca operacji „Odporna Wiosna” dodał - Żołnierze WOT są zawsze blisko, zawsze gotowi. Po raz kolejny udowodnili, że ich służba jest bezcenna jeżeli chodzi o bezpieczeństwo Polski i Polaków. Minister Błaszczak odniósł się także do działalności infolinii wsparcia psychologicznego WOT, podkreślając jak dobrą pracę wykonano. Oznajmił również, że zmienia się formuła infolinii - Pod numerem tel. 800 100 102 organizatorzy letniego wypoczynku będą mogli uzyskać informacje na temat zasad, uwarunkowań prawnych i możliwości wsparcia ich działań przez wojsko polskie.

Na mocy podpisanej dziś decyzji do zadań Wojsk Obrony Terytorialnej należeć ma przede wszystkim prowadzenie szkoleń dla pracowników oraz personelu podmiotów organizujących wypoczynek dla dzieci i młodzieży na temat zasad bezpieczeństwa i przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Ponadto Terytorialsi mają odpowiadać za udzielanie pomocy medycznej i wykonywanie zadań sanitarno-higienicznych oraz przeciwepidemicznych na rzecz podopiecznych, pracowników i personelu ośrodków. W razie konieczności żołnierze mają zapewnić niezbędne wsparcie logistyczne oraz psychologiczne. Zobowiązani są również do odkażania pomieszczeń, sprzętu oraz pojazdów użytych do ww. zadań. Terytorialsi będą prowadzić również infolinię ułatwiającą uzyskanie informacji w tej sprawie. Jak podkreślił Dowódca formacji gen. dyw. Wiesław Kukuła - Celem naszych działań będzie ograniczenie możliwości zachorowania, ograniczenie możliwości transmisji koronawirusa, a w konsekwencji zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom i młodzieży

Podczas uroczystego podpisania decyzji obecni byli również przedstawiciele organizacji harcerskich - naczelnik Związku Harcerstwa Polskiego – harcmistrzyni Anna Nowosad oraz sekretarz generalny Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej - harcmistrz Wiesław Turzański, który w swojej wypowiedzi zaznaczył, że Dzień dzisiejszy jest takim momentem pewnego praktycznego przełożenia tego co się wydarzyło 22 lutego br., to jest dzień myśli braterskiej obchodzony w całym świecie harcerskim i skautowym, w tym dniu podpisaliśmy porozumienia o współpracy pomiędzy WOT a ZHP i ZHR(…) Dzisiejszy moment podpisania decyzji o wsparciu organizacji akcji letniego wypoczynku dla dzieci i młodzieży, również dla dzieci i młodzieży związanych z organizacjami harcerskimi, jest dla nas kolejnym przykładem praktycznego wsparcia(…) Stąd też bardzo serdecznie dziękuję w imieniu organizacji harcerskich, ale również myślę wszystkich innych rodziców, którzy powierzyli nam swoje dzieci, za tę inicjatywę.

CZYTAJ DALEJ

Nasz Bóg to Trójca

2020-06-03 08:44

Niedziela Ogólnopolska 23/2020, str. 20-22

[ TEMATY ]

Duch Święty

Trójca Święta

Hendrick van balen, Święta Trójca

Ojciec zawsze działa przez Syna w Duchu Świętym, a to oznacza, że Osobą Bożą „pierwszego kontaktu” jest zawsze (!) Duch Święty. A zatem cała Trójca jest obecna zawsze i w każdym wydarzeniu historii zbawienia.

Współcześni chrześcijanie mają bardzo poważny problem do rozwiązania, a dotyczy on wiary w Trójcę Świętą. Wielu słowem „Bóg” określa tylko Boga Ojca, ewentualnie Jezusa Chrystusa, a najczęściej pomijany jest milczeniem Duch Święty. Dość znaczna liczba chrześcijan ma „ciche dni” z Duchem Świętym przez większą część swego życia.

Najogólniej mówiąc, problem polega na teoretycznym i praktycznym oderwaniu wiary w Trójcę Świętą od życia i od kultu. Jeden z wybitnych teologów miał nawet stwierdzić, że gdyby z katechizmu wykreślono słowo „Trójca”, to nic by się w nim nie zmieniło. To obrazuje dramatyczną skalę problemu, gdy najważniejsza prawda chrześcijaństwa o Bogu Jedynym w Trójcy Osób bywa traktowana zaledwie jako religijna „łamigłówka”, a nie jako Obecność, Wszechmoc i Mądrość kierująca historią świata i ludzi. My jednak nie znamy innego Boga – nasz Bóg to Trójca. Tę trudność z nierównym traktowaniem Osób Trójcy można jednak przezwyciężyć.

Duch Święty prowadzi do prawdy

Dla tych, którzy nie rozumieją Trójcy Świętej, Jan Ewangelista i Paweł Apostoł mają dobrą wiadomość. Naszym najlepszym i jedynym Nauczycielem w tym, co dotyczy Boga, jest Duch Prawdy, który zamieszkuje naszego ducha, oświeca nasze myśli i wyobrażenia, popycha nas do działania. On – zgodnie z zapowiedzią Chrystusa – dąży do tego, by nas doprowadzić do rozumienia prawdy w całości. Święty Paweł mówi o tym z przekonaniem wynikającym z doświadczenia: „Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego” (1 Kor 2, 10). W pismach obu Apostołów uderzające jest częste podkreślanie faktu, że jesteśmy „zamieszkiwani” przez Ducha Świętego i napełnieni Jego mądrością. To On daje nam wgląd w wewnętrzne życie Boga-Trójcy i On daje nam poznanie w postaci szczególnej łaski, którą nazywamy wiarą.

Dla obu Apostołów sprawą oczywistą w najwyższym stopniu było to, że rozum to tylko narzędzie, które bez światła Ducha nie jest w stanie przekroczyć pewnej granicy, którą wyznacza wiedza naturalna. W naszych czasach wielu o tym zapomniało. Jednocześnie poznanie tajemnicy Boga nie jest zarezerwowane tylko dla wybranych, lecz jest dostępne dla wszystkich posiadających Ducha Świętego. Przekonałem się o tym wielokrotnie podczas spotkań z osobami, które choć miały wykształcenie podstawowe lub zawodowe, były w stanie dokładnie opisać relacje wewnątrz Trójcy. To oznacza, że Duch Święty im to objawił, a ci ludzie byli gotowi Go wysłuchać. Chrystus zachwycał się tym, że Ojciec objawia najbardziej wewnętrzne sprawy życia Bożego maluczkim.

Apostołowie też wiedzą, że nie każdy chrześcijanin ma zdolność poznawania Boga, poznaje się Go bowiem całym sobą, sercem i umysłem. Bez modlitwy kontemplacyjnej, pełnego rozmiłowania w Bogu człowiek jest zbyt zmysłowy w swoich wyobrażeniach o Bogu, co jest dla niego ograniczeniem. Dlatego Paweł przestrzega przed chłodnym racjonalizmem: „Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko Duchem można to zrozumieć” (1 Kor 2, 14). Już w Starym Testamencie Bóg się domaga, abyśmy kochali Go całym sercem, umysłem i wolą, bo wtedy należymy do Niego.

Apostołowie doświadczyli tego, że również głoszenie i ewangelizacja są domeną Ducha Świętego. Zarówno głoszący, jak i słuchający mają być przygotowani na prowadzenie przez Parakleta. Dlatego Paweł stwierdza: „A głosimy to nie za pomocą wyszukanych słów ludzkiej mądrości, lecz korzystamy z pouczeń Ducha, przedkładając duchowe sprawy tym, którzy są z Ducha” (1 Kor 2, 13). Często się zdarza, że kaznodzieje już na początku homilii rezygnują z próby wyjaśniania prawdy o Trójcy Świętej zamiast poddać się Duchowi Świętemu przez ufną i żarliwą modlitwę. Święty Augustyn nazywał Ducha Świętego Wewnętrznym Mistrzem i uważał, że Jego pomoc jest potrzebna zarówno głoszącym, jak i słuchającym. Ani jedni, ani drudzy nie byliby w stanie zrozumieć Bożej nauki ani też poznać Trójcy Świętej bez pomocy Ducha. To tu znajduje się wyjaśnienie, dlaczego tak powszechnie odczuwamy trudność ze zrozumieniem Trójcy Świętej. Uczelnie katolickie i seminaria duchowne muszą wychować nowe zastępy chrześcijan, którzy wiedzą, jak korzystać z mądrości Ducha Świętego, którego Chrystus dał Kościołowi. Nie można dalej uprawiać teologii w oparciu jedynie o wiedzę rozumową, przy notorycznym ignorowaniu Ducha Świętego jako Wewnętrznego Nauczyciela i Mistrza.

Miłość nigdy się nie zatrzymuje

Powróćmy do głównego pytania: czy wiara w Trójcę Świętą ma jakieś praktyczne przełożenie na nasze życie chrześcijańskie? Oczywiście. Wybitni teologowie, a wśród nich zwłaszcza Bazyli i Atanazy, wyjaśnili, w jaki sposób działa Bóg w świecie. Otóż istnieje odwieczny Boski porządek działania: Ojciec zawsze działa przez Syna w Duchu Świętym, a to oznacza – patrząc od naszej strony – że Osobą Bożą „pierwszego kontaktu” jest zawsze (!) Duch Święty. A zatem cała Trójca jest obecna zawsze i w każdym wydarzeniu historii zbawienia, chociaż w poszczególnych wydarzeniach widać, jakby jedna z Osób wysuwała się na czoło.

Najprostszy jednak wykład tajemnicy Trójcy Świętej zawdzięczamy św. Janowi Ewangeliście oraz teologom, którzy poszli po linii jego uzasadnień. Otóż według tej linii argumentacji, innym imieniem Trójcy jest Miłość, a to oznacza, że Bóg, kiedy się objawia, daje nam się poznać jako Miłujący. A ponieważ w świecie nie ma innego źródła miłości jak tylko wewnętrzne życie Trójcy, to odkrycie tego ognia miłości w sobie jest równoznaczne z doświadczeniem i odkryciem Boga. Miłość Boża jednak ma określony kształt, jest ona zawsze miłością praktykowaną i ekspansywną, a nie narcystyczną. W Bogu Ojciec jest Miłującym, Syn Miłowanym, a Duch jest Miłością.

W tym obrazie Trójcy jako wzajemnej miłości Trzech Osób wybija się rola Ducha Świętego. To On scala i jednoczy Ojca z Synem i podobnie udziela komunii między nami, dlatego że mieszka w milionach, a nawet miliardach ludzkich serc. Nie jest to rodzaj miłości „platońskiej”, lecz burzliwa działalność Bożego Ducha, który z całą mocą ludzi przemienia i pociąga ku Bogu, ku Jego wewnętrznemu życiu. Te wszystkie nawrócenia i przemiany w ludziach w kierunku dobra są znakiem miłości Bożej. A zatem Duch jest Miłością, która w nas zamieszkuje i prowadzi nas ku Bogu. Łatwo sprawdzić, czy mamy Boga i Jego Miłość w sobie. Sprawdzianem tego jest miłość praktykowana wobec braci i sióstr. Z tego powodu św. Jan powie: „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1 J 4, 8). Być chrześcijaninem znaczy: kochać wszystkich miłością zbawczą, jak Bóg; kochać i wprowadzać na drogę dobra grzeszników, ludzi skrzywdzonych i krzywdzących siebie. Na krzyżu miłość Boga przemieniła nawet śmierć w życie. Boża miłość ma moc.

Ks. prof. Krzysztof Guzowski
założyciel Zgromadzenia Sług Ducha Pocieszyciela pielęgnującego relację z Duchem Świętym. Autor książek i modlitewników do Ducha Świętego

CZYTAJ DALEJ

Miłość wykracza poza grób

2020-06-06 23:00

Małgorzata Pabis

III Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych przybyła w sobotę 6 czerwca br. do sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Mszy świętej przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Jan Zając, kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Swoje słowo do pielgrzymów skierował ks. abp Marek Jędraszewski. Metropolita krakowski napisał w nim: „III Ogólnopolska Pielgrzymka Rodzin Dzieci Utraconych do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie ubogacona jest w tym roku szczególną obecnością i wstawiennictwem św. Jana Pawła Wielkiego, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy. Nasze myśli biegną do wadowickiego domu, w którym 18 maja 1920 roku przyszedł na świat Karol Józef Wojtyła. Te jakże oczekiwane i radosne narodziny poprzedziła niestety śmierć siostry papieża, która zmarła tuż po urodzeniu. To trudne i wymagające doświadczenie Sług Bożych Emilii i Karola Wojtyłów jest dzisiaj także i waszym doświadczeniem. Przybywacie do łagiewnickiego sanktuarium, aby przed Jezusem Miłosiernym wypowiedzieć wasz ból i cierpienie związane z utratą dzieci w różnych momentach ich życia.

Jak zaznaczył to w jednej ze swoich środowych katechez papież Franciszek, „mrokowi śmierci trzeba stawiać czoła z bardziej intensywnym trudem miłości. W tej wierze możemy pocieszać się nawzajem, wiedząc, że Pan zwyciężył śmierć ran na zawsze. Nasi bliscy nie zniknęli w mroku nicości: nadzieja nas zapewnia, że są w dobrych i silnych rękach Boga. Miłość jest silniejsza od śmierci”. Przestrzenią tej szczególnej modlitwy zawierzenia jest Eucharystia, w której uczestniczycie. Niech pośród jej owoców będzie ufna nadzieja, że miłość jest potężniejsza od śmierci, a nasza rozłąka z bliskimi tylko przejściowa. Polecając wszystkich pielgrzymów Matce Boże Bolesnej oraz wstawiennictwu św. Jana Pawła II, zapewniam o mojej bliskości i udzielam pasterskiego błogosławieństwa”.

W homilii bp Zając powiedział: - Stając przed Jezusem Miłosiernym pragniecie, Drogie Rodziny, przedstawić trudne historie Waszych dzieci utraconych i z drżeniem serca stawiacie pytanie o sens cierpienia, które tak bardzo dotyka ludzkie życie. Pytamy się wprost: po co cierpienie? Nie zawsze wystarczy stwierdzić, że cierpienie to wielka tajemnica. Trudno nam wyjaśnić do końca jego sens. Cierpienie pozornie czyni wielkie spustoszenie w człowieku, w różnych jego sferach. Może nawet nadwyrężyć więź z Bogiem, gdyż człowiek buntuje się przeciw wszechmogącemu Bogu.

Kaznodzieja zadał pytanie: - Dlaczego Bóg zezwala zatem, by cierpienie dotykało człowieka?

Jak mówił bp Zając, wobec cierpienia własnego, ale i drugiego człowieka, konieczne jest stanąć pod krzyżem wobec miłosiernego Jezusa i wpatrując się w Jego rany, usłyszeć w sercu słowa: „Oto jestem z tobą! Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”.

Kustosz honorowy sanktuarium Bożego Miłosierdzia mówił dalej, że bez przebaczenia Bogu, ale także ludziom, którzy przyczynili się do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka. Kaznodzieja zachęcał, by osoby pragnące ukojenia nie bały się przychodzić do Jezusa miłosiernego. Mówił, że miłość wykracza poza grób i sprawia, że między osobami na ziemi, a zmarłymi ciągle trwa niezwykła więź.

- Rodzice dzieci utraconych często zastanawiają się jak może kochać ich Bóg, skoro zabrał im dziecko – kontynuował bp Zając. – Ważne jest wtedy ukazywanie im nadziei życia wiecznego i powtórnego spotkania z dzieckiem w wieczności. W procesie żałoby trzeba też przebaczać. Bo bez przebaczenia Bogu, ludziom, którzy się przyczynili do śmierci dziecka, samemu dziecku, jak i sobie jako rodzicom, trudno zabliźnić rany spowodowane odejściem dziecka.

Kaznodzieja przywołał postaci rodziców św. Jana Pawła II: Karola i Emilii Wojtyłów, którzy utracili córkę w dniu porodu. Zauważył: – Ich mocna i ufna wiara pomagała im przeżywać cierpienia. Oboje małżonkowie mieli zakodowaną prawdę, że życie upływa wśród cierpienia i śmierci, ale smutek i żałość w końcu przemijają. Trzeba je tylko oddać Bogu, który dzierży losy przemijającego świata. Niedawno rozpoczął się ich proces kanonizacyjny. Bóg zatem daje szczególnych orędowników rodzinom dzieci utraconych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję