Reklama

Kamienne serce Mostaru

2017-08-16 10:23

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 34/2017, str. 24-25

Margita Kotas
Spojrzenie z tarasu meczetu Koski Mehmed Paszy na Stary Most

Stał niewzruszenie przez 427 lat. 9 listopada 1993 r. runął pod ostrzałem chorwackich czołgów. Potrzeba było 60 pocisków, by unicestwić serce miasta, symbol połączenia dwóch religii i kultur – islamu i chrześcijaństwa

Kamienny most w Mostarze, łączący brzegi Neretwy, uznawany był nie tylko za jedno z największych osiągnięć złotego wieku architektury osmańskiej, ale też za najpiękniejszy zabytek na całych Bałkanach. Zbudowany w 1566 r. według planów Mimara Hayreddina, nadwornego architekta Osmanów, ucznia sławnego Sinana, przez wieki nie miał sobie równych.

Architekt kontra cieśla

Zanim Turcy w 1468 r. zajęli Mostar, na Neretwie istniał drewniany most. Korzystali z niego żołnierze, podróżni i kupcy, bowiem miasto leżało na ważnym szlaku handlowym, który łączył Morze Adriatyckie z terenami środkowej Bośni. Zawieszony na łańcuchach i niebezpiecznie kołyszący się most przestał nadawać się do użytku w poł. XVI wieku. Mieszkańcy Mostaru mieli wówczas poprosić sułtana Sulejmana Wspaniałego o wybudowanie nowego. Według geografa i historyka Hajiego Khalify, sułtan na ich prośbę miał wysłać samego mistrza Sinana z poleceniem, aby wybudował w Mostarze kamienny most. Po obejrzeniu miejsca architekt stwierdził jednak, że zadanie jest niemożliwe do wykonania. Plany zostały porzucone, a most rzekomo wybudowany został później przez miejscowego cieślę.

Piękniejszy od nieboskłonu

Nowa przeprawa przez Neretwę nazywana była pierwotnie Mostem Sułtana Sulejmana, później Wielkim Mostem, by docelowo otrzymać miano Starego Mostu. Jego jednoprzęsłowa konstrukcja szybko zyskała sobie przydomek „kamiennego półksiężyca”, a sława przyciągała wielu podróżnych, wśród nich wezyrów i dygnitarzy z całego imperium osmańskiego. Każdy, kto zobaczył most, był zachwycony nie tylko jego pięknem, ale też śmiałością rozwiązań architektonicznych. Urodzony w Mostarze turecki poeta, generał i doradca sułtana Murata III Derwisz Pasza Bajezidagić w jednym ze swoich wierszy porównał most do sklepienia niebieskiego, ale jego piękno miało znacznie je przewyższać.

Reklama

Tak drogocenna przeprawa przez Neretwę dniem i nocą potrzebowała ochrony. Zapewniał ją garnizon 160 uzbrojonych żołnierzy stacjonujący w dwóch wieżach zbudowanych po obu stronach Starego Mostu – w Hercegušy na lewym brzegu i Halebince na brzegu prawym.

Miasto strażników mostu

Pierwsze budynki w Mostarze zbudowano wokół dawnego drewnianego mostu na lewym brzegu Neretwy. W XV wieku powstała tam mała osada wymieniona po raz pierwszy, wraz ze starym drewnianym mostem, w 1452 r. W ślad za muzułmańską dzielnicą rzemieślniczą na prawym brzegu Neretwy, tuż przy moście, u ujścia rzeczki Radobolji, powstała chrześcijańska część Mostaru. Od swoich początków miasto było bowiem zlepkiem kultur i religii.

Pierwsza wzmianka o Mostarze pod jego obecną nazwą datuje się na 1469 r. Zgodnie z najnowszymi badaniami pochodzi ona od „strażników mostu” (mostari). Z powodu położenia na skrzyżowaniu miejscowych szlaków miasto już po zdobyciu przez Osmanów rozwinęło się w gospodarcze, polityczne i kulturalne centrum Hercegowiny, a jego ludność, na którą składali się Chorwaci, Bośniacy, Serbowie i przedstawiciele innych narodowości – wyznający katolicyzm, islam, prawosławie i judaizm – żyła zgodnie aż do początków lat 90. XX wieku.

Dzień, w którym stanęło serce

W marcu 1992 r. Mostar znalazł się w granicach niepodległej Bośni i Hercegowiny, ale już w maju w mieście rozpętały się bratobójcze walki. Najpierw sprzymierzeni ze sobą Bośniacy i Chorwaci toczyli je przeciwko Serbom, by w maju 1993 r. stanąć przeciwko sobie. Przez 10 miesięcy Chorwaci oblegali wschodnią część miasta zamieszkaną przez bośniackich muzułmanów. Została ona niemal doszczętnie zniszczona. Zburzono większość zabytków architektury, w tym wszystkie XVII- i XVIII-wieczne meczety. Zginęło ponad 100 tys. osób. Ofiarą Chorwatów stał się również symbol Mostaru – kamienny most nad Neretwą, która w czasie walk była linią frontu. 9 listopada 1993 r. o godz. 10.15 runął pod ostrzałem chorwackiej broni pancernej. Wielu mieszkańców Mostaru zgodnie przyznaje, że w tym dniu stanęło serce miasta, tak długo bowiem, jak stał most nad Neretwą, łączący odmienne od siebie społeczności, Mostar był sobą. Jego zniszczenie mocno ugodziło w tożsamość miasta, bo choć 25 lutego 1994 r. podpisano zawieszenie broni między Chorwatami i Bośniakami, do dziś Mostar podzielony jest na dwie nieufne wobec siebie części – bośniacką i chorwacką. W mieście jeszcze dziś widać pozostałości wojny: wszechobecne na budynkach ślady po kulach, porzucone ruiny i cmentarze ofiar bratobójczych walk, które można znaleźć także w miejskich parkach.

Próba zlikwidowania podziałów

Odbudowa Starego Mostu rozpoczęła się siedem lat po zawieszeniu broni dzięki pomocy UNESCO oraz funduszom Hiszpanii, USA, Turcji, Włoch, Holandii i Chorwacji. Udało się go odtworzyć z tych samych materiałów, bowiem węgierscy saperzy ze SFOR wydobyli elementy zniszczonego mostu z dna Neretwy, a tureccy kamieniarze przygotowali nowe bloki marmuru z tego samego kamieniołomu, z którego pochodził budulec na XVI-wieczny oryginał. Podczas rekonstrukcji posłużono się także tą samą techniką, którą zastosowali osmańscy mistrzowie: kamienne bloki łączono żelaznymi prętami i zalewano je płynnym ołowiem. Ku pamięci tragicznych wydarzeń na kamieniu wyryto napis: Remember 1993.

Uroczystość otwarcia odbudowanego mostu, która odbyła się 23 lipca 2004 r. z udziałem przedstawicieli wielu państw, w tym Bośni, Chorwacji i Serbii, miała pokazać całemu światu, że wojenne rany zostały zaleczone, jednak ze względu na ogromną wciąż wrogość między Bośniakami i Chorwatami musiało ją ochraniać 5 tys. policjantów i żołnierzy. Mimo niepokojów na ulicach wszyscy, którzy byli zaangażowani w organizację uroczystości, wyrażali pewność, że odbudowany most zrobi więcej dla zjednoczenia Mostaru i Bośni niż wszystkie deklaracje polityków razem wzięte.

Dwa brzegi – dwa światy

Turyści przybywający do Mostaru najliczniej odwiedzają brukowane uliczki starej, muzułmańskiej części Mostaru. Tuż za Starym Mostem rozpoczyna się ulica Kujundžiluk, na której działały niegdyś warsztaty rzemieślnicze, a dziś znajdują się liczne sklepiki z rękodziełem, m.in. ceramiką, miedzianymi dżezwami (tygielkami) do parzenia kawy, dywanami i... grawerowanymi łuskami pocisków artyleryjskich czy wykonanymi z łusek nabojów długopisami. W niedużej odległości od mostu, tuż nad samą Neretwą, znajduje się meczet Koski Mehmed Paszy z 1617 r., którego taras i minaret są doskonałymi punktami widokowymi na Stary Most. Niedaleko znajdują się XVII-wieczny Dom Bišćevića o tureckiej architekturze i kolejny słynny meczet – Karadjozbega z 1557 r. W tej części miasta znajdują się także warte odwiedzenia Muzeum Hercegowiny oraz XVII-wieczna wieża zegarowa, z której dźwięk dzwonów słychać podobno w odległości 3 godzin drogi od Mostaru.

W drodze na prawy, chrześcijański brzeg dobrze zatrzymać się na Starym Moście, z którym związana jest osobliwa atrakcja – ryzykowne skoki do położonej 21 m niżej Neretwy. Nie jest to tradycja nowa, bowiem pierwszy udokumentowany skok miał miejsce w 1664 r. Dziś wykonują je członkowie Klubu skakača u vodu „Mostari”. Turyści, którym dreszczyk emocji jest zbędny, niech wybiorą się raczej na miniaturkę słynnego mostu – Krzywy Most wzniesiony nad Radobolją w 1558 r. Jak mówi legenda, jego budowa była próbą przed wzniesieniem Starego Mostu. Zaraz potem zauważa się strzelistą wieżę kościoła Świętych Piotra i Pawła – jednej z kilku katolickich świątyń w mieście. Kościół wybudowali ojcowie franciszkanie w 1866 r. za zgodą panujących w mieście Osmanów. Dobudowana do kościoła w 2000 r. wieża jest najwyższą budowlą Mostaru, ale najważniejszą świątynią katolicką w mieście nad Neretwą jest katedra pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła.

Nad Mostarem, w którym katolickie świątynie koegzystują z prawosławnymi cerkwiami, muzułmańskimi meczetami i żydowskimi synagogami, symbolicznie wznosi się góra Hum z 33-metrowym krzyżem na szczycie zwróconym w kierunku miasta. W piątki organizowana jest na nią Droga Krzyżowa, podczas której jedną z intencji jest modlitwa o pokój i jedność w tym boleśnie dotkniętym bratobójczymi walkami mieście.

Tagi:
turystyka

Kielce uruchomią bezpłatny przewóz na św. Krzyż

2019-09-27 18:07

dziar / Kielce (KAI)

Promocji regionu i udogodnieniu dla pielgrzymów mają służyć, zaproponowane przez władze województwa, weekendowe bezpłatne kursy autobusowe na Święty Krzyż. Będą uruchomione jeszcze w tym sezonie turystycznym.

Archiwum autora
Opactwo na Świętym Krzyżu

Koszty takiego przedsięwzięcia szacowane są na około 150-200 tys. zł w skali roku i byłyby finansowane głównie przez władze wojewódzkie.

Starania w tym kierunku czyni Mariusz Gosek - członek zarządu województwa świętokrzyskiego, odpowiedzialny za turystykę i transport w regionie. Jak deklaruje, autobus jeździłby bezpłatnie we wszystkie weekendy w ciągu roku. Z kolei dyrekcja Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach zaproponowała, aby autobus odjeżdżał ze stanowiska numer jeden, by podkreślić znaczenie sanktuarium świętokrzyskiego dla regionu.

Trasa - do czasu ukończenia dworca autobusowego w Kielcach - rozpoczynałaby się na ulicy Żytniej. Kwestią otwartą jest jeszcze godzina wyjazdu oraz ilość kursów w ciągu dnia.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Przechowywane są nim relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Od X wieku do kasacji opactwa w 1819 r. gospodarzami sanktuarium byli benedyktyni, obecnie opiekę nad nim sprawują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.

To zarazem jedno z najczęściej odwiedzanych sanktuariów i obiektów na Kielecczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W obronie dobrego imienia abp. Juliusza Paetza


Niedziela Ogólnopolska 10/2002

Przeciwko wydawaniu przez media przedwczesnych wyroków przesądzających o winie abp. Juliusza Paetza protestują środowiska naukowe i artystyczne Poznania. Podpisany przez 26 osobistości list otwarty przekazany został 28 lutego do redakcji gazet oraz rozgłośni radiowych i niektórych stacji telewizyjnych. Poniżej drukujemy tekst w całości.
Godność człowieka jest niekwestionowaną wartością tak na gruncie moralności chrześcijańskiej, jak i na gruncie moralności laickiej wpisanej w najlepsze tradycje humanistycznej kultury europejskiej. Dobre imię człowieka jest w ziemskim porządku rzeczy jego najważniejszym dobrem i wartością podlegającą ochronie na płaszczyźnie moralnej i prawnej. Głęboko przekonani o zasadności takiego stanowiska, z niepokojem obserwujemy doniesienia i komentarze w środkach masowego przekazu, wywołane oskarżeniem ks. dr. Juliusza Paetza, arcybiskupa metropolity poznańskiego, przez dziennikarza Rzeczpospolitej w dniu 23 lutego 2002 r. Oskarżony został człowiek cieszący się powszechnym szacunkiem, o niepodważalnych zasługach dla poznańskiej nauki i kultury, odgrywający wielką i konstruktywną rolę w życiu naszego miasta i regionu, integrujący i stymulujący różne środowiska do twórczego i owocnego działania dla wspólnego dobra społeczności Poznania i Wielkopolski. Ta sytuacja narzuca mediom konieczność szczególnej rozwagi i odpowiedzialności. Tymczasem ton niektórych publikacji prasowych oraz programów radiowych i telewizyjnych sprawia wrażenie, jakby zasadność oskarżenia była już ponad wszelką wątpliwość stwierdzona i dowiedziona. Przypomina to skazywanie oskarżonego bez sądu i musi budzić nasz stanowczy sprzeciw, jaki zawsze budzą podobne praktyki, bez względu na stanowisko i pozycję społeczną obwinionego. Jakiekolwiek próby przesądzania sprawy, zanim się wypowiedzą kompetentne władze kościelne lub cywilne, uważamy za nieetyczne i społecznie szkodliwe.
Prof. Stefan Jurga - rektor Uniwersytetu Adama Mickiewicza, prof. Stefan Stuligrosz - dyrektor "Poznańskich Słowików", prof. Jerzy Smorawiński - rektor AWF, dr Jan Kulczyk - senator RP, prof. Jerzy Dembczyński - rektor Politechniki Poznańskiej, prof. Lech Drobnik - rektor Akademii Medycznej, prof. Emil Panek - rektor AE, prof. Jerzy Pudełko - rektor AR, prof. Włodzimierz Dreszer - rektor ASP, prof. Stanisław Pokorski - rektor Akademii Muzycznej w Poznaniu, prof. Joachim Cieślik - prorektor UAM, prof. Stanisław Lorenc - prorektor UAM, prof. Bronisław Marciniak - prorektor UAM, prof. Bogdan Walczak - prorektor UAM, prof. Przemysław Hauser - prorektor UAM, prof. Antoni Iskra - prorektor Politechniki Poznańskiej, dr hab. inż. Anna Cysewska-Sobusiak - prorektor PP, prof. Bogdan Maruszewski - prorektor PP, prof. Wojciech Mualler - ASP, prof. Marek Owsian - prorektor ASP, prof. Andrzej Banachowicz - prorektor ASP, Piotr Voelkel - prezes Vox Industrie SA, prof. Jarosław Maszewski - ASP, prof. Magdalena Abakanowicz - ASP, prof. Jacek Łuczak - Akademia Medyczna, Sławomir Pietras - dyrektor Teatru Wielkiego w Poznaniu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Światowy Dzień Wcześniaka

2019-11-17 11:12

prezydent.pl

17 listopada obchodzimy Światowy Dzień Wcześniaka. Z tej okazji Para Prezydencka gościła u Klaudii i Szymona Marców, rodziców sześcioraczków. Dzieci przyszły na świat 20 maja 2019 roku w 29 tygodniu ciąży.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Andrzej Duda z Małżonką odwiedzili w sobotę Zosię, Kaję, Malwinę, Nelę, Tymona i Filipa, których losy śledziła cała Polska. W dniu porodu noworodki ważyły od 890 g. do ok. 1300 g. Rodzice nie kryli wielkiej ulgi, kiedy dwa miesiące temu ostatnie z dzieci zostało wypisane ze szpitala.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Mama i tata sześcioraczków oraz starszego Oliwiera opowiedzieli Parze Prezydenckiej o swojej codzienności, oswajaniu się z nową rolą, wzruszających momentach i nadziejach na przyszłość. Jak przeważająca część wcześniaków, noworodki wymagają rehabilitacji, jednak są coraz większe i silniejsze. Każde z nich ma inną osobowość i temperament, a urok niezwykłego rodzeństwa tysiące internautów obserwują na Instagramie, gdzie mama maluchów publikuje ich zdjęcia.

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Sześcioraczki rodzą się bardzo rzadko - raz na 4,7 mld ciąż na świecie. W Polsce jest to pierwszy taki przypadek. Jak w trakcie spotkania z Parą Prezydencką wskazywali rodzice, opieka nad tyloma pociechami wymaga dobrej organizacji i logistyki, a każdy dzień jest nową przygodą. Szczególnie, że wcześniaki potrzebują dodatkowej troski, a relacje z rodzicami i otoczeniem mogą w pełni nawiązywać dopiero po opuszczeniu inkubatorów.

Ideą obchodzonego dziś święta jest zwracanie uwagi społeczeństwa na wcześniactwo i wiążące się z nim rozległe konsekwencje dla samych maluchów, ale też ich rodzin. Wyrazem solidarności z przedwcześnie urodzonymi dziećmi na całym świecie jest podświetlanie ważnych budynków na fioletowo. Wieczorem iluminacja rozbłyśnie także na Pałacu Prezydenckim. (KS)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem