Reklama

Felietony

Lokalna sitwa – studium przypadku

Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 17

[ TEMATY ]

miasto

felieton

Adufilms/pixabay.com

Układ – to słowo najlepiej opisuje mechanizm działania wielu miasteczek i miast, które stały się niemalże prywatną własnością lokalnych sitw. Bez przezwyciężenia tych sitw nie będzie w ogóle mowy o realnych zmianach, które trwale odcisną się na kształcie naszej państwowości. Utrapieniem Polski lokalnej są kliki, które całkowicie zawłaszczyły miejscowy potencjał. Zwykle dzieje się to podobnie: oto wśród miejscowych biznesmenów jeden zaczyna się wyróżniać, idzie mu znacznie lepiej niż pozostałym i zarabia nieporównywalnie większe pieniądze. Niekoniecznie jest to jednak jego zasługa, najczęściej jest wspomagany przez ludzi służb specjalnych.

W miasteczku X, które chcę przedstawić jako nieomal laboratoryjny przykład tej patologii, zaczęło się od tego, że jeden z biznesmenów zorganizował przedsiębiorstwo budowlane, zdobywał dobre kontrakty, z czasem zaczął zakładać następne firmy, a kilka – dzięki swoim znajomościom – wprowadził nawet na giełdę. Wokół biznesmena pojawili się znani w okolicy notable, a on zatrudnił ich na eksponowanych stanowiskach w swojej firmie. Nie muszą zbyt wiele robić, ot, niech stwarzają po prostu wrażenie, że te firmy liczą się bardziej niż wszystkie inne. Potem w lokalnym środowisku rozchodzi się informacja, że właściciel holdingu posiada całkiem poważne konto w IPN, a tak naprawdę to od wielu lat był powiązany z wojskowymi służbami specjalnymi. Biznesmen hojnie łoży na działalność charytatywną, aż w końcu otrzymuje statuetkę „Anioła Dobroci”, wręczoną mu publicznie. Biznesmen znajduje wreszcie swojego kandydata na prezydenta. Finansuje mu kampanię i promuje go w lokalnej gazecie, która wydawana jest przez jedną z jego firm. Kandydat biznesmena wygrywa wybory i zatrudnia w urzędzie tylko „krewnych i znajomych królika”, wskazanych mu przez – obrastającego w piórka – biznesmena.

Reklama

Od miasteczka aż do siedziby powiatu wszyscy prokuratorzy i sędziowie biorą udział w sutych imprezach, które wyprawia nasz biznesmen. Nawet gdy uroczystość dwudziestolecia firmy przypada w dzień Wigilii, to goście zorganizowanego przez biznesmena balu mogą do woli raczyć się w tym czasie napojami obfitującymi w dobrze stężony alkohol.

Prezydent miasta trwa na swojej pozycji wyłącznie dzięki wsparciu biznesmena, ten nie wymaga od niego zbyt wiele. Ot, gdy okazuje się, że miasto musi wybudować nowe przedszkole, przetarg na tę usługę wygrywa firma należąca do naszego biznesmena. Całkiem przypadkowo zresztą tak się dzieje. Nikt im nie pomaga, nikt o niczym nie wie. Rychło okazuje się, że w naszym miasteczku koszt budowy przedszkola jest dwukrotnie wyższy niż w Warszawie, kto by tam jednak zawracał sobie głowę takimi drobnostkami, nasza firma dostaje kolejne zlecenie – tym razem na wybudowanie nowej szkoły. I tym razem koszt tej budowy jest zdecydowanie wyższy niż w dużych miastach.

W spółkach naszego biznesmena zatrudnieni są członkowie rodzin kilku okolicznych prokuratorów i sędziów, pracę znajduje tam także żona szefa policji w miasteczku. Lokalna gazeta pilnie tępi każdego, kto śmiałby się krytycznie wypowiedzieć o biznesmenie.

Reklama

Zmieniają się jednak czasy i do naszego miasteczka wkracza Prawo i Sprawiedliwość. Rychło miejscowi liderzy nowego ruchu są precyzyjnie owinięci sieciami rozmaitych zależności, snutymi wprost z portfela naszego biznesmena. Z lokalnego oddziału partii usunięci zostają wszyscy ci członkowie, którym nie podoba się działalność biznesmena. Dotychczas w miasteczku „rządził” młody burmistrz, którego nasz biznesmen odnalazł w lokalnym zakładzie rzeźniczym i jako tako przysposobił do pełnienia publicznej funkcji. Dla pewności burmistrz otrzymał od biznesmena wiano w postaci doświadczonego zastępcy, wieloletniego działacza PZPR na szczeblu miasteczka. Praktycznie młody prezydent nie musi się zbyt często pojawiać w pracy. Wszystkie dylematy rozwiązuje za niego zastępca, były działacz komunistyczny.

Przychodzi jednak nowa rzeczywistość i należy odpowiednio przygotować się do nadchodzących wyborów. W miasteczku nawet kioskarz Ruchu nie może pisnąć bez zgody i wiedzy naszego biznesmena, stąd też rychło na zebraniach PiS pojawiają się ludzie siedzący u biznesmena w kieszeni. Oni doskonale pojmują lokalną grę. Zatem do wyborów jako kandydat PiS i lokalny konkurent prezydenta rzeźnika wystawiony zostanie człowiek, któremu – za sowitą zapłatą – przyjdzie pełnić rolę „zająca”, ma przegrać, stwarzając pozory, że realnie stara się o fotel, który nasz biznesmen przeznaczył dla kogoś innego.

– PiS, PO i inne partie mogą sobie istnieć w Warszawie, u nas każdą taką organizację prędzej czy później opanują ludzie naszego biznesmena. On dba o to, aby w miasteczku nie wyrósł nikt niezależny i krytyczny wobec panującego w nim od lat układu – opowiada mi jeden z radnych działających w tym miasteczku.

– I wy tak bez szemrania się na to godzicie? – pytam nieco zdruzgotany opowieściami o sposobach działalności lokalnej szajki.

– Proszę pomieszkać w naszym miasteczku, sam Pan wtedy zrozumie, na czym to polega – uśmiecha się mój rozmówca.

– Tu, u nas, dużo trudniej jest być niezależnym i badać afery niż tam, u was, w stolicy – dodaje z miną, jakby wyjaśniał dziecku rzeczy najprostsze.

Miasteczko istnieje w rzeczywistości, leży w połowie drogi między Warszawą a Łodzią. Ludzie mówią tu ściszonym głosem, bowiem największym pracodawcą w okolicy jest właśnie nasz biznesmen, a każdy ma kogoś w rodzinie, kto zależy od wahań humoru biznesmena.

Czy taki lokalny układ, bezczelna sitwa, da się skutecznie rozbić, czy można w takim miasteczku zaprowadzić jaką taką normalność? Teoretycznie jest to możliwe, praktycznie dokonać tego może albo człek nieświadomy siły oddziaływania tego układu, albo też ktoś zupełnie z zewnątrz, kto nie da się obłaskawić i wkręcić przez lokalne bagienko.

Oczywiście, sumy, które nikną w kieszeniach kliki, nie przyprawiają o zawrót głowy. Jednak na niespełna pięćdziesięciotysięczne miasteczko są na tyle znaczące, że musi się z nimi liczyć każdy przedstawiciel lokalnej władzy, każdy – myślący o karierze – działacz społeczny.

Pozornie miasteczko jest ospałe i pozbawione werwy, kiedy jednak słucham opowieści o zabawach biznesmena i jego świty, to natychmiast mam się na baczności. To nie są gry lokalnych bonzów, to po prostu sposób na wypoczywanie preferowany przez „lokalną elitę”, którą wyhodował i obudził do życia nasz – wierzący w swoje moce – biznesmen. Lokalny układ, sitwa, porozumienie łapówkarskie nie powstaną, oczywiście, bez przedstawicieli miejscowej elity. Jednak pozyskanie jej przychylności to relatywnie bardzo niewielkie koszty. Straty spowodowane działaniem takiej sitwy są trudne do oszacowania, największą z nich jest jednak masowa ucieczka młodzieży z miasteczka. Oni doskonale widzą założony w nim „szklany sufit”, znają doświadczenia rodziców związane z nieudanymi próbami przebicia tej szklanej powały. Uciekają, bo chcą żyć inaczej, bez wszechobecnego uścisku „sitwy”.

Czy gdyby udało się sitwę rozbić, wypełniłaby się luka pokoleniowa między dziećmi szkolnymi a staruszkami, którzy spacerują ulicami miasteczka? Warto spróbować, może wtedy wielu młodych – zamiast szlifować londyńskie bruki, byle dalej od biznesmena i jego akolitów – pozostanie na miejscu i senna, lekko depresyjna atmosfera naszego miasteczka ulegnie poprawie. Pamiętajcie jednak – sitwa powstaje tam, gdzie w układ wchodzi biznes, policja, urzędnicy i przedstawiciele lokalnych władz. I szczególna prośba o wytężoną uwagę dla księży – nie przyjmujcie za dobrą monetę wszystkiego, co lśni w wyciągniętych w waszą stronę dłoniach biznesmena.

2018-04-18 11:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tolerancja – ale nie dla katolików

2020-09-23 09:47

Niedziela łódzka 39/2020, str. VII

[ TEMATY ]

felieton

tolerancja

Kościół św. Krzyża w Warszawie

Kościół św. Krzyża w Warszawie

Pan Jezus to ma ciężko. Zwłaszcza na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Niedawno również tam odziano figurę Chrystusa tęczową flagą i anarchistyczną chustką. Ponadto w Szczecinie pojawiły się napisy wzywające do nienawiści do duchownych. Na paradzie środowisk LGBT w Słubicach kolejny raz sprofanowano wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Koronka do Bożego Miłosierdzia w centrum miasta

2020-09-28 18:17

[ TEMATY ]

Częstochowa

koronka

Iskra Bożego miłosierdzia

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Modlitwa na Placu Biegańskiego

Modlitwa na Placu Biegańskiego

Po raz kolejny częstochowianie wzięli udział w modlitewnej akcji „Iskra Bożego Miłosierdzia”. 28 września o godz. 15.00 modlili się m.in. na pl. Biegańskiego oraz na „kwadratach” (skrzyżowanie al. Wolności i Al. NMP).

– Plac Biegańskiego to serce miasta. Tutaj odbywa się wiele uroczystości, spotykają się ludzie. Dlatego z mieszkańcami, którzy mają odwagę, modlimy się do Bożego Miłosierdzia. Jest to modlitwa w intencjach świata, ojczyzny i Kościoła. Przede wszystkim ogarniamy koronką nasze miasto, ludzi sprawujących w nim władzę i tych, którzy tej modlitwy najbardziej potrzebują, a zatem chorych, cierpiących i biednych – powiedziała „Niedzieli” s. Milena ze Zgromadzenia Sióstr św. Józefa.

Zobacz zdjęcia: Koronka do Bożego miłosierdzia w centrum Częstochowy

W modlitwie na pl. Biegańskiego uczestniczyli m.in. Michał z żoną Katarzyną i synkiem, ośmiomiesięcznym Leonkiem. – W naszym domu jest kult Bożego Miłosierdzia. Dlatego dzisiaj na tę modlitwę przynieśliśmy obraz Jezusa Miłosiernego. Ta modlitwa w centrum miasta jest dla mnie nie tylko świadectwem wiary, ale płynie prosto z serca – podkreślił Michał.

– Nasz synek Leonek urodził się osiem miesięcy temu, a było niebezpieczeństwo, że mógł się nie urodzić. Lekarze nie chcieli zrobić mi cesarki, a było naprawdę źle. Dopiero interwencja męża poskutkowała. Leonek jest takim cudem Bożego Miłosierdzia. Pomogła nam też bardzo dużo s. Milena – podzieliła się swoim świadectwem Katarzyna.

W modlitwie uczestniczył również razem z żoną Justyną Grzegorz, który wyszedł z bezdomności. – Teraz dzięki pomocy Kościoła i s. Mileny mam dom i żonę Justynę. Gdyby nie Pan Bóg, byłoby w życiu bardzo ciężko. To również był cud Bożego Miłosierdzia – powiedział „Niedzieli”.

Jowita Kostrzewska

Modlitwa na Kwadratach

Modlitwa na Kwadratach

Mieszkańcy Częstochowy modlili się także na „kwadratach” (róg al. Wolności i Al. NMP). – To wielka łaska móc dziś stanąć tutaj i razem z innymi modlić się, przyzywając Bożego Miłosierdzia dla nas, dla naszych rodzin, ojczyzny i całego świata. W czasach gdy otwarcie atakuje się Kościół, rodzinę i podważa najważniejsze wartości, nie wolno nam być obojętnym. Naszym orężem jest właśnie modlitwa i zawierzenie Jezusowi oraz Maryi. To jedyna i najpewniejsza droga – powiedziała nam Jowita.

– Stanięcie do modlitwy w centrum miasta jest też świadectwem, że nie wstydzimy się naszej wiary i pokazaniem innym, zwłaszcza ludziom zagubionym, że miłosierne ramiona Jezusa zawsze są dla nich otwarte, że On tylko czeka na nasze „tak”, żeby mógł działać i przemieniać nasze życie – dodała.

– Popieram wspólną modlitwę i bardzo bym chciała, żeby w naszym Olsztynie też w przyszłości była wspólna modlitwa poza kościołem, żeby innych zaprosić do modlitwy. Jestem członkiem Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa i ta modlitwa jest bliska mojemu sercu. Modlę się nią codziennie wspólnie z Misjonarzami Świętej Rodziny. Odmawiam ją też w intencji kapłanów, modląc się „Margaretką” – powiedziała w rozmowie z nami Jadwiga Minkina.

Od kilku lat wierni co roku spotykają się na modlitwie 28 września w rocznicę beatyfikacji bł. Michała Sopoćki, spowiednika św. Faustyny.

CZYTAJ DALEJ

Koronka na ulicach biskupiego miasta

2020-09-28 21:57

[ TEMATY ]

Koronka Bożego Miłosierdzia

Iskra Bożego miłosierdzia

Świdnica ‑ Katedra

Ks. Grzegorz Umiński

Iskra Bożego Miłosierdzia w parafii katedralnej

Iskra Bożego Miłosierdzia w parafii katedralnej

Na placu przed świdnicką katedrą, przy pomniku św. Jana Pawła II 28 września o godz. 15. wierni parafii katedralnej oraz pozostali mieszkańcy miasta biskupiego zgromadzili się z bp Ignacym Decem i ks. Mirosławem Benedykiem, aby z koronką w ręku wołać o Boże Miłosierdzie dla siebie i całego świata.

Parafia katedralna po raz kolejny wzięła udział w modlitewnej akcji „Iskra Bożego Miłosierdzia”. Łaskawości Boga polecaliśmy kapłanów i wiernych naszej diecezji, modliliśmy się o oddalenie pandemii koronawirusa, o pokój na świecie, o powrót uchodźców do ich ojczystych krajów i pomoc w odbudowie ich domów, za Prezydenta Polski, oraz wszystkich rządzących, za nasze kraje, miasta, nasze rodziny i nas samych.

ks. Mirosław Benedyk

Wierni przy pomniku św. Jana Pawła II w dniu akcji "Iskra Bożego Miłosierdzia"

Wierni przy pomniku św. Jana Pawła II w dniu akcji

Spotkaliśmy się w Godzinie Miłosierdzia, w której Bóg daje tak wiele łask, to tak jakby była wielka promocja, iż wystarczy przyjść, otworzyć ręce i wziąć od Niego. Gdy ogłaszają promocję w supermarkecie to wszyscy tam biegną? Czemu tak niewielu biegnie do Boga, który chce dawać ponad miarę? On chce dawać. Bóg ma radość dawania. Dawania miłości, pokoju, szczęścia. Przypomnijmy, że od wielu lat w katedrze świdnickiej koronką modlą się kapłani z wiernymi każdego dnia.

ks. Mirosław Benedyk

Wierni przy pomniku św. Jana Pawła II w dniu akcji "Iskra Bożego Miłosierdzia"

Wierni przy pomniku św. Jana Pawła II w dniu akcji

Od trzynastu lat, wierni co rok spotykają się na modlitwie 28 września na ulicach miast, w rocznicę beatyfikacji bł. Michała Sopoćko, spowiednika św. Faustyny Kowalskiej. Do akcji w całej Polsce włączyło się ponad 300 miast. Tego dnia w Świdnicy koronką modlono się także przy przed szpitalem "Latawiec" na terenie par. św. Andrzeja Boboli.

ks. Mirosław Benedyk

bp Ignacy Dec na koniec pobłogosławił zebranych

bp Ignacy Dec na koniec pobłogosławił zebranych
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję