Reklama

Mickiewicz poeta, patriota, romantyk...

2018-12-18 10:59

Konrad Ludwicki
Niedziela Ogólnopolska 51/2018, str. 20-21

Walenty Wańkowicz, „Portret Adama Mickiewicza na Judahu skale”, 1827-28

„Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany,
I nie da się przemocą okuwać w kajdany”.
Nie trzeba przypominać, kto jest autorem powyższych słów zaczerpniętych z „Pana Tadeusza”. O Adamie Mickiewiczu nigdy nie za wiele, tym bardziej że mija właśnie 200 lat od jego debiutu. W 1818 r. nasz wieszcz na łamach „Tygodnika Wileńskiego” opublikował utwór „Zima miejska”. Wiersz jest osobliwym zapisem zimowego pejzażu oraz rozrywek, którym oddawała się młodzież na początku XIX wieku. Dzieło napisane przez młodego studenta stało się zwiastunem jego późniejszego talentu. W tym pierwszym wierszu da się już zauważyć maestrię stylu. 24 grudnia 2018 r. natomiast będziemy obchodzić 220. rocznicę urodzin wieszcza

Pierwsze sygnały romantyzmu w Polsce zaczęły się pojawiać już przed 1795 r. Ostateczna utrata niepodległości wpłynęła na potrzebę zmiany roli literatury i w ogóle sztuki narodowej. Pierwsza połowa XIX wieku była zapowiedzią burzliwych walk i rewolucji. W Polsce to okres patriotycznych spisków i powstań. To czas dążeń społecznych. To lata walk chłopów o wyzwolenie, jak również czas nadziei i klęsk z lat 1831 i 1863. Toteż nieprzypadkowo umacnianie tożsamości narodowej stało się nadrzędnym zadaniem nie tylko piśmiennictwa w Polsce, ale w ogóle szeroko pojmowanej sztuki.

Za początek polskiego romantyzmu uważa się najczęściej 1822 r. Wówczas to ukazał się pierwszy tom „Poezji” Adama Mickiewicza. To właśnie ten tom zawierał istotną rozprawę „O poezji romantycznej”, a także cykl „Ballad i romansów”. Stał się on ideowym i artystycznym manifestem. Mówiąc najkrócej: dialektyka XIX wieku była oparta na przeciwstawieniu jednostki (z założenia wrażliwej i twórczej) społeczeństwu. Człowiek, który z reguły jest skazany na klęskę w konfrontacji ze skostniałymi koteriami politycznymi czy społecznymi, mógł wygrać jedynie w kwestiach moralnych i stać się przy tym twórcą nowego ładu. Taki człowiek – a był nim bez wątpienia Mickiewicz – wyprzedza poniekąd swój czas, przerzucając idee w przyszłość.

Epokę kończy umownie 1863 r., który – jak wiadomo – zwiastował klęskę powstania styczniowego.

Reklama

Dom rodzinny poety

W skromnej posiadłości Mickiewiczów – w Zaosiu pod Nowogródkiem panowała atmosfera pełna życzliwości i rodzinności. Ojciec – niezamożny szlachcic Mikołaj Mickiewicz (herbu Poraj) – zajmował się adwokaturą. Matka natomiast, Barbara z Majewskich, pochodziła z ubogiej familii dworskiej. Największy poeta Polski przyszedł na świat w Wigilię Bożego Narodzenia 1798 r. Chrzest przyjął 12 lutego 1799 r. w kościele Przemienienia Pańskiego w Nowogródku. Ojciec, były żołnierz kościuszkowski, od najmłodszych lat wpajał swym dzieciom (Adaś był drugim z pięciu synów) umiłowanie ojczyzny. Edukował je w zakresie poszanowania tradycji wolnościowych oraz haseł insurekcji, nobilitował Bonapartego – w dojrzałym wieku poeta w listach do przyjaciół podpisywał się czasem żartobliwie jako „Adam Napoleon z Nowogródka”. Obowiązkiem Mickiewicza było, od najmłodszych lat, liczyć przede wszystkim na siebie i własne umiejętności, nie zaś na szlacheckie pochodzenie czy sukcesje bądź jakiekolwiek dziedziczenie majątku. Niewykluczone, że to także dzięki temu u poety pojawiła się silna potrzeba wiary w Boga.

Okres studiów i pierwsze doświadczenia literackie

Po zakończeniu nauki w miejscowej szkole, w której uczyli dominikanie, młody Mickiewicz udał się na studia filologiczne do Wilna. Jako student był pod wpływem umysłowości i temperamentu takich profesorów, jak teoretyk literatury Leon Borowski czy historyk Joachim Lelewel. Jego wykształcenie było rozległe i wszechstronne. Studiował literaturę, historię, języki klasyczne i współczesne. Podczas studiów miało też miejsce wydarzenie, które wywarło wpływ na dalsze koleje życiowe poety – założenie Towarzystwa Filomatów. Nieco później szczytowym osiągnięciem poezji filomackiej okazała się „Oda do młodości”. To w tym utworze Mickiewicz jawi się jako zarówno klasyk, jak i ideolog ruchu młodzieżowego. Jest również, w tym utworze, spadkobiercą tradycji oświeceniowych – zwyczajów prawdziwie pożytecznych, w których odrzuca się wszelkie przesądy. W okresie studiów nasz wieszcz utrzymywał się głównie ze stypendium, niemniej zapomoga ostatecznie musiała być oddana: po skończeniu studiów w 1819 r. Mickiewicz zmuszony był ją spłacić, pracując jako nauczyciel w szkole powiatowej w Kownie.

Podczas wakacji, po ukończeniu studiów, młody bard i poeta został zaproszony przez swojego kolegę Michała do majątku jego rodziców w Tuhanowiczach. Tu poznał jego siostrę – Marię Wereszczakównę. Ta jednak była już zaręczona z młodym i majętnym hrabią Wawrzyńcem Puttkamerem – dał się on później poznać jako działacz społeczny. O rok młodsza od Mickiewicza Maria to dziewczyna wrażliwa i sentymentalna, wielbicielka literatury i muzyki. Próbowała nawet tworzyć własne kompozycje. Miłość Mickiewicza do niej przestała być sprawą jedynie osobistą, usposobienie i temperament dziewczyny wpłynęły bowiem na treść wielu jego dzieł. Najmocniej uwidacznia się to bodaj w miłosnych lirykach poety. U Adama Mickiewicza – ujmując problem najbardziej skrótowo – człowiek doświadczony uczuciem miłości w największym jej natężeniu po rozgoryczeniach i tęsknocie łamie ostatecznie krąg izolacji własnego cierpienia i otwiera  się na innych. Przez to z kolei jeszcze silniej otwiera się ku egzystencji. Ku życiu bardziej świadomemu. Wydaje się, że poeta mówi: „Miłość nieodwołalnie ocala”.

Byt poety na obczyźnie

Po wstąpieniu na tron cara Mikołaja I zapanowały w Rosji terror i pogrom polityczny. Na początku swych rządów car stłumił powstanie dekabrystów. Nastąpiły represje wobec postępowych sił rosyjskich, z którymi identyfikował się Mickiewicz. W 1824 r. poeta na zawsze opuścił Litwę i udał się na trwające pięć lat wygnanie do centralnych guberni Rosji. To tu zawarł liczne znajomości z artystami i przedstawicielami inteligencji rosyjskiej. Wyruszył do Odessy, a stamtąd na Krym. Miejsca i podróże miały swój poetycki wydźwięk. Następstwem tego jest chociażby cykl „Sonetów krymskich” (1826). Również w Rosji powstał „Konrad Wallenrod” (1828), powieść poetycka wydana w Petersburgu. Adresatami książki stali się, rzecz jasna, Polacy.

Nasilające się defetyzm i smutek – który wynikał przede wszystkim z sytuacji politycznej w zniewolonej Polsce – były nierzadko obecne pod koniec życia poety. Dzięki usilnym staraniom przyjaciół udało się Mickiewiczowi opuścić Rosję. Udał się do Włoch. Jechał przez Niemcy (gdzie spotkał się z Goethem), Czechy i Szwajcarię. W jego życiu możemy wówczas zaobserwować silny nawrót w stronę wiary. To właśnie zwrot ku Bogu stał się bodźcem pomocnym w przezwyciężaniu przygnębienia. Gdy poeta przebywał w Paryżu, pracował nad epopeją narodową, którą skończył w 1834 r. W tym też roku ożenił się z Celiną Szymanowską, a dla zapewnienia bytu rodzinie w 1839 r. objął katedrę literatury łacińskiej w Lozannie w Szwajcarii. Rok później Mickiewicz został powołany na stanowisko profesora literatur słowiańskich w College de France w Paryżu. Bodaj najtragiczniejszy okres w życiu autora „Dziadów” to lata 40. XIX wieku. Znalazł się on wówczas pod wpływem Andrzeja Towiańskiego – mistyka i filozofa, który przedstawiał się jako swoisty prorok nowej wiary. Mickiewicz brał udział w działalności Koła Towiańczyków, za co został wydalony z elitarnego College de France. Po Wiośnie Ludów zaangażował się w działalność polityczną, usiłował bowiem stworzyć Polski Legion przy armii włoskiej. Zadaniem legionu miała być walka z zaborcami. We Francji w tym czasie rozgrywały się wypadki rewolucyjne. Poeta wyruszył do Paryża i z gronem współpracowników różnych narodowości założył pismo w języku francuskim – „Trybunę Ludów”.

Ostatni dzień życia poety został skrupulatnie opisany w książce Kseni Kostenicz „Kroniki życia i twórczości Mickiewicza”. Autorka wnikliwie wyjaśnia przyczyny jego śmierci. Gorąco zachęcam do zapoznania się zarówno z tą publikacją, jak i w ogóle – choćby wybiórczo – z niepomiernie obfitą literaturą poświęconą wieszczowi i epoce romantyzmu.

Życie poety jest przykładem losów pokolenia Polaków, którzy przyszli na świat w niewoli. To pokolenie XIX-wiecznych zapaleńców, które podjęło trud nowego, wręcz prekursorskiego, sposobu myślenia o Europie i niepodległości. Na nowo wyznaczali oni tory kultury narodowej, a z nimi metody i taktyki walki o wyzwolenie.

Konrad Ludwicki
Doktor nauk humanistycznych, prozaik i eseista.

Tagi:
poezja

Reklama

Promocja tomiku Niny Pawlaczyk Światłocienie

2019-10-11 19:36

Zofia Białas

Na wieluńskim rynku wydawniczym pojawił się kolejny tomik poezji Niny Pawlaczyk „Światłocienie”. Poetka urodzona w Wierzchlesie, zamieszkała w Wieluniu do tej pory wydała następujące tomiki: „Chwile ulotne”(2011), „Spacer po linie” (2012), „Romans z czasem” (2013), „Powrócić zapachem chleba” (2014), „Do –tlkiwość” (2015), „Poza tym normalnie” (2016), „Lustrzane odbicia” (2017), „Prosty rachunek” (2018). Tomik „Światłocienie” ukazał się nakładem Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej w Wieluniu. Jest to już trzeci tomik p. Niny wydany przez Miejską i Gminną Bibliotekę Publiczną. Słowem wstępnym opatrzyła tomik Anna Gorzkowska – Owczarek.

We wstępie czytamy: Autorka tomiku Światłocienie zaprasza nas do krainy światła, w miejsca realne, gdzie „ możesz słuchać do woli ptaków”, na scenę, „gdzie miłość wciąż” i do przeżywania zdarzeń nieodległych. Poetka obiecuje rozmowę, korzystając ze wspólnego kodu kulturowego, z symboliki światła, rzeczy i zjawisk (…)

Tomik złożony z czterech rozdziałów: Kraina światła, Była pogoda, Wciąż miłość, Są miejsca… daty to „ wędrówka” poetki od krainy światła, z której czerpie natchnienie, w której uczy się patrzyć na dzieło Stwórcy, uczy się je opisywać słowami („Termin”, „Sztuka składania”), poznaje siebie („Rozpoznawanie”) i uczy się pokory („Duch wieje, kędy chce”) do wspaniałego świata natury („Żyć – zachwyt pić z natury”, do życia zabarwionego różnymi odcieniami miłości („Młodości mojej wiersze”, „Co miłość znaczy”, „Niepokój o różę”, „Rodzina”, „Tylko gorącej czekolady”) i do reflektowania chwil, zdarzeń i miejsc bliskich i dalekich… („ Są miejsca”, „Miejsce urodzenia”, „Lipa Wierzchlejska”, „Most Toporów – Kamion”, „Spadkobiercy”, „Wieluniowi”, „Wieluńska Golgota”, „Trzynasty Grudnia”, „Na uroczystość poświęcenia figury Chrystusa Frasobliwego w Okalewie”).

Podsumowaniem wędrówki Poetki jest wiersz „Słowo. Światło. Drzwi”

Zapominamy

o pierwszeństwie Słowa

kto dzisiaj księgę przez materiał bierze

w woreczek, jak skarb chowa?

Kto światło widzi

jak synonim piękna

ponadczasowy, odwieczny,

mistyczny?

Kto drzwi otwarłszy, progi przekraczając

pomyśli

z profanum do sacrum

wchodzę

pokój głosząc ludziom

domowi

Boga wciąż

szukając.

Z tym Was zostawiam

niechaj tak się staje

choć niekompletne to

podsumowanie

Promocja tomiku odbyła się 10 października w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej. Wiersze Autorki czytali przyjaciele z Koła Miłośników Poezji przy Uniwersytecie III Wieku: Marek Berger, Ewa Głogowska, Bożena Rabikowska, Wisława Łukomska, Bogumiła Gońda, Autorka, przedstawiciele władz: wiceburmistrz Joanna Skotnicka – Fiuk, Starosta Wieluński Marek Kieler, sekretarz Miasta Magdalena Majkowska, dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej Jan Książek. Prezentację multimedialną przygotowała dr Bożena Rabikowska.

Zobacz zdjęcia: Promocja tomiku Niny Pawlaczyk
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

2016-12-26 23:12

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

Wiesław Podgórski
Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

1. Znak krzyża

2. Akt skruchy – Ojcze nasz – Zdrowaś Maryjo

3. Trzy pierwsze dziesiątki różańca

4. Rozważanie na dany dzień nowenny

5. Dwie następne dziesiątki różańca

6. Modlitwa do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

7. Znak krzyża

Akt skruchy

Boże mój, bardzo żałuję, że Cię obraziłem, ponieważ Ty jesteś nieskończenie dobry i nie masz upodobania w grzechu. Zdecydowanie postanawiam, z pomocą Twojej świętej łaski, już więcej Cię nie obrażać i winy odpokutować.

Rozważanie na dany dzień nowenny

Pierwszy dzień

Święta Matko Ukochana, Przenajświętsza Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły

pozbawiające oddechu Twoje dzieci, wyciągnij do mnie swoje ręce.

Oddaję Ci dzisiaj ten „węzeł” ...... (nazwać go, w miarę możności) i wszystkie jego negatywne konsekwencje w moim życiu.

Powierzam Ci ten dręczący mnie „węzeł”, który czyni mnie nieszczęśliwym i tak bardzo mi przeszkadza w zjednoczeniu się z Tobą i z Twoim Synem Jezusem, moim Zbawcą.

Uciekam się do Ciebie, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, bo w Tobie pokładam nadzieję i wiem, że nigdy nie wzgardziłaś błaganiem grzesznego dziecka, proszącego Cię o pomoc.

Wierzę, że możesz rozwiązać ten „węzeł”, gdyż Jezus daje Ci wszelką moc.

Ufam, że zgodzisz się rozwiązać ten węzeł, gdyż jesteś moją Matką. Wiem, że to zrobisz. Dziękuję Ci, moja ukochana Matko.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Kto szuka łaski, znajdzie ją w rękach Maryi.

Drugi dzień

Maryjo, Matko bardzo kochana, źródło wszystkich łask, moje serce zwraca się dzisiaj do Ciebie. Wyznaję, że jestem grzeszny, i że potrzebuję Twojej pomocy. Przez mój egoizm, urazy, brak wielkoduszności i brak pokory, bardzo często lekceważyłem łaski, jakie dla mnie wypraszasz.

Zwracam się do Ciebie dzisiaj, Maryjo, która rozwiązujesz węzły, abyś mi uprosiła u swego Syna czystość serca, oderwanie się od siebie, pokorę i ufność. Przeżyję dzisiejszy dzień, praktykując te cnoty. Ofiaruję je Tobie w dowód mojej miłości do Ciebie. Powierzam w Twoje ręce ten „węzeł”...... (nazwać go, w miarę możności), który mi przeszkadza być odbiciem chwały Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja ofiarowała Bogu każdą chwilę swojego dnia.

Trzeci dzień

Matko Pośredniczko, Królowo Nieba, Której ręce otrzymują i przekazują wszystkie bogactwa Króla, zwróć ku mnie swoje miłosierne spojrzenie. Składam w Twoje święte ręce ten „węzeł” mojego życia.....,wszelką urazę, wszelki żal, którego on jest źródłem.

Boże Ojcze, wybacz mi moje winy. Pomóż mi teraz wybaczyć wszystkim, którzy świadomie lub nieświadomie, stali się sprawcami tego „węzła”. W takim stopniu, w jakim Tobie zawierzę, będziesz mógł go rozwiązać. Wobec Ciebie, Matko ukochana, i w imieniu Twojego Syna Jezusa, mojego Zbawiciela, który został tak zelżony, i który potrafił wybaczyć, wybaczam teraz tym wszystkim osobom......, i sobie samemu także wybaczam, na zawsze. Dziękuję Ci Matko, która rozwiązujesz węzły, za rozwiązanie w moim sercu węzła urazy, i tego oto węzła, który Ci powierzam. Amen.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Ten, kto chce łask, zwraca się do Maryi.

Czwarty dzień

Święta Matko Ukochana, przyjmująca wszystkich, którzy Cię szukają, miej litość nade mną.

Składam w Twoje ręce ten „węzeł”..... Przeszkadza mi być w pokoju, paraliżuje moją duszę, przeszkadza mi iść na spotkanie mojego Pana i oddać w służbie dla Niego moje życie.

Rozwiąż Matko ten „węzeł” mojego życia. Poproś Jezusa, by uleczył z paraliżu moją wiarę, potykającą się i upadającą na kamieniach drogi. Idź ze mną, Matko ukochana, abym pojął, że te kamienie są w istocie moimi przyjaciółmi, abym przestał szemrać i bym nauczył się w każdym momencie składać dziękczynienie, uśmiechać się ufny w Twoją moc.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest słońcem i cały świat korzysta z Jej ciepła.

Piąty dzień

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, wielkoduszna i pełna współczucia, zwracam się do Ciebie, by oddać w Twoje ręce, po raz kolejny, ten „węzeł”..... Proszę Cię o Bożą mądrość, abym działał w świetle Ducha Świętego, by rozwiązać wszystkie te trudności.

Nikt nigdy nie widział Cię zagniewaną, przeciwnie, Twoje słowa zawsze były tak pełne łagodności, że widziano w Tobie serce Boga.

Uwolnij mnie od goryczy, gniewu i nienawiści, jakie ten „węzeł” we mnie zrodził.

Matko Ukochana, daj mi Twoją łagodność i Twoją mądrość, abym nauczył się wszystko rozważać w ciszy mojego serca. I tak jak Ty to uczyniłaś w Dniu Pięćdziesiątnicy, wstaw się za mnie u Jezusa, bym otrzymał w moim życiu nowe wylanie Ducha Świętego. Duchu Boży, zstąp na mnie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

Maryja jest bogata w moc u Boga

Szósty dzień

Królowo Miłosierdzia, oddaję Ci ten „węzeł” mojego życia.... i proszę byś mi dała serce,

które umie być cierpliwe, gdy Ty rozwiązujesz ten „węzeł”.

Naucz mnie zasłuchania w Słowo Twojego Syna, spowiadania się, Komunii św., na koniec zostań ze mną i przygotuj moje serce, by z aniołami świętowało łaskę jaką nieprzerwanie mi wypraszasz.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Cała jesteś piękna Maryjo i nie pokalała Cię żadna zmaza.

Siódmy dzień

Matko Przeczysta, zwracam się dzisiaj do Ciebie, błagam Cię byś rozwiązała ten „węzeł” w moim życiu... i uwolniła mnie spod panowania Złego. Bóg powierzył Ci wielką moc nad wszystkimi demonami. Wyrzekam się dzisiaj złych duchów i wszelkich związków, jakie mnie z nimi łączyły. Oświadczam, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem, moim jedynym Panem.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, zetrzyj głowę Kusiciela. Zniszcz pułapki, w których uwięzło moje życie. Dziękuję Ci Matko Ukochana. Przez Twą drogocenną Krew uwolnij mnie Panie!

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mnie.

Ty jesteś chwałą Jeruzalem, Ty jesteś dumą naszego narodu.

Ósmy dzień

Dziewicza Matko Boga, bogata w miłosierdzie, miej litość nad Twoim dzieckiem i rozwiąż ten „węzeł”... w moim życiu.

Potrzebuję, byś mnie nawiedziła, tak jak nawiedzałaś Elżbietę. Przynieś mi Jezusa, aby On przyniósł mi Ducha Świętego. Naucz mnie korzystać z cnoty odwagi, radości, pokory, wiary i spraw bym jak Elżbieta został napełniony Duchem Świętym. Chcę żebyś była moją Matką, moją Królową i moją przyjaciółką. Oddaję Ci moje serce i wszystko, co do mnie należy: mój dom, moją rodzinę, moje dobra materialne i duchowe. Należę do Ciebie na zawsze. Złóż we mnie Twoje serce, abym mógł czynić wszystko, co Jezus chce, bym czynił.

Idźmy więc, pełni ufności, do tronu łaski.

Dziewiąty dzień

Matko Przenajświętsza, nasza Orędowniczko, Ty, która rozwiązujesz „węzły”, przychodzę dziś, by Ci podziękować, że zechciałaś rozwiązać ten „węzeł” w moim życiu. Znasz ból, jaki mi sprawia. Dziękuję Matko, że osuszasz w swoim miłosierdziu łzy w moich oczach.

Dziękuję, że mnie przygarniasz w swoje ramiona i pozwalasz, bym otrzymał kolejną łaskę od Boga.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, moja Matko Ukochana, dziękuję Ci za rozwiązanie „węzłów” mojego życia. Otul mnie płaszczem Twej miłości, strzeż mnie, otaczaj swą opieką, napełnij światłem Twego pokoju.

Maryjo, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ ROZWIĄZUJĄCEJ WĘZŁY

Dziewico Maryjo, Matko pięknej Miłości, Matko, która nigdy nie opuściłaś dziecka,

wołającego o pomoc, Matko, której ręce nieustannie pracują dla Twoich ukochanych dzieci, gdyż przynagla je Miłość Boża i nieskończone Miłosierdzie, które wylewa się z Twojego serca, zwróć ku mnie Twoje współczujące spojrzenie. Wejrzyj na kłębowisko węzłów, w których dusi się moje życie.

Ty znasz moją rozpacz i mój ból. Wiesz jak bardzo te węzły mnie paraliżują.

Maryjo, Matko, której Bóg powierzył rozwiązanie „węzłów” życia Twoich dzieci, składam w Twoje ręce wstęgę mego życia.

Nikt, nawet Zły Duch, nie może jej pozbawić Twojej miłosiernej pomocy.

W Twoich rękach, nie ma ani jednego węzła, który nie mógłby zostać rozwiązany.

Matko Wszechmogąca, w swej łasce i mocy, z jaką się wstawiasz u Swojego Syna Jezusa, mojego Zbawcy, przyjmij dzisiaj ten „węzeł” ... (nazwać go w miarę możności).

Na chwałę Boga, proszę Cię, byś go rozwiązała, rozwiązała na zawsze. Pokładam w Tobie nadzieję

Jesteś jedyną Pocieszycielką, jaką dał mi Bóg, jesteś fortecą w mojej słabości, bogactwem w mojej nędzy, wyswobodzeniem ze wszystkiego, co mi przeszkadza być z Chrystusem.

Przyjmij moje wołanie.

Strzeż mnie, prowadź mnie, chroń mnie. Ty jesteś moim bezpiecznym schronieniem.

Maryjo, Ty, która rozwiązujesz węzły, módl się za mną.

EGZORCYZM

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów,

Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Ryś do Wspólnot Neokatechumenalnych: bądź sługą niekoniecznym, by Jezus mógł działać!

2019-11-13 10:22

Ks. Paweł Kłys

- My jako Kościół też możemy mieć taką pokusę, by podkreślać siebie, zadbać o siebie, My Kościół jesteśmy sługą niekoniecznym! Kościół nie jest ważny – ważny jest Jezus i ważny człowiek i świat do którego Kościół jest posłany! Kościół jest narzędziem. Nie jest celem dla siebie, nie jest celem samym w sobie! – mówił abp Grzegorz Ryś do Wspólnot Neokatechumenalnych.

Ks. Paweł Kłys

W parafii pw. św. Alberta Chmielowskiego na łódzkim osiedlu Widzew odbyła się niecodzienna uroczystość. Podczas Eucharystii wspólnota łódzkiego Seminarium Redemptoris Mater w obecności pasterza Archidiecezji Łódzkiej przedstawiła się łódzkim Wspólnotom Drogi Neokatechumenalnej.

Wszystkich zebranych w świątyni przywitał proboszcz parafii – ks. kan. Przemysław Góra, który podkreślił, że dzisiejsza uroczystość wpisuje się w historię tej wspólnoty parafialnej, jak i całej Archidiecezji.

Następnie zostały przedstawione Wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej regionu łódzkiego, do którego należą wierni trzech diecezji: Archidiecezji Łódzkiej, Diecezji Włocławskiej oraz Diecezji Kaliskiej.

Po prezentacji wspólnot zaprezentowała się też wspólnota łódzkiego Seminarium Redemptoris Mater do której należy sześciu kleryków: trzech z Polski - Tomasz (32 lata), Hieronim (26 lat), Michał (19 lat), dwóch z Włoch - Piotr (27 lat) i Andrea (20 lat) i jeden z Hiszpanii Karlos (22 lata). Nad formacją czuwa rektor – ks. Michał Jaworski oraz ojciec duchowny – ks. Janusz Świeca.

W homilii łódzki pasterz zwrócił uwagę zebranych na to, że - Jezus mówi– przy odrobinie waszej wiary działyby się rzeczy niemożliwe. A co w tym przeszkadza? To, że nie chcecie być sługami niekoniecznymi! To jest przeszkoda, aby Bóg przez was mógł robić rzeczy niewyobrażalne, niesłychane, niemożliwe! – tłumaczył arcybiskup. -Tych sześciu się przygotowuje do kapłaństwa, nas tu jest już kilku, którzy są księżmi – co my możemy sami z siebie wam dać? Ja nie umiem wskrzeszać. Nie umiem oczyszczać trędowatych. Sam nie jestem w stanie nikomu odpuścić grzechów. Sam nie wiedziałbym - sam ze siebie - jakie znaleźć słowo, by porozmawiać z kimś, komu umarł ojciec, matka albo dziecko. Macie jakieś własne słowa na takie sytuacje? Macie coś do powiedzenia od siebie? Mogłyby się - przy odrobinie naszej wiary - dziać w ludziach rzeczy niemożliwe tylko, że my musimy zniknąć! – podkreślił kaznodzieja.

- Im będziesz mniej miejsca zajmował, tym będzie więcej przestrzeni dla Boga, a On będzie działał. Będą się działy rzeczy niesamowite, bo ty się robisz mały. Ty mówisz – ja jestem nieważny. Ja jestem sługa niekonieczny! Wtedy otwierasz przestrzeń Bogu do działania, to znaczy, otwierasz innych na przestrzeń z Jezusem, z Jego miłością, z Jego mocą, z Jego mądrością, z Jego obecnością! A jeśli za każdym razem będziemy słudzy konieczni, to człowiek, któremu teoretycznie mówimy o Jezusie, nawet nie ma szans Go zobaczyć, bo wszędzie jestem ja!- zauważył hierarcha.

Odnosząc się do medialnych odniesień o kryzysie Kościoła, łódzki pasterz powiedział: dziś mówi się kryzys, kryzys, kryzys w Kościele. Wiecie skąd się bierze kryzys? Bierze się z tego, że nas jest za dużo! Jest za dużo gadania o Kościele – a za mało o Jezusie! Jest za dużo o Kościele – a za mało o ludziach. Jest kryzys bezowocności, a mogłyby się dziać rzeczy niemożliwe, tylko trzeba być takim małym. – zakończył łódzki pasterz.

Międzynarodowe Archidiecezjalne Seminarium Misyjne Redemptoris Mater pod patronatem Najświętszej Maryi Panny Redemptoris Mater, Patrona Archidiecezji Łódzkiej św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, czterech Ewangelistów i świętego Anterosa papieża, męczennika zostało powołane do istnienia dekretem arcybiskupa łódzkiego Grzegorza Rysia w święto św. Mateusza ewangelisty tj. 21 września br. Na urząd rektora tegoż seminarium powołany ks. Michał Jaworski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem