Empatia to modne słowo. Podobnie jak asertywność czy samorozwój od lat niezmiennie należy do czołówki sformułowań powtarzanych w mediach i w codziennych rozmowach. Wszyscy wiemy, że spojrzenie na rzeczywistość w ogóle lub partykularną sprawę z czyjejś perspektywy jest niezwykle ważne, a przyjęcie właściwej optyki przynosi wiele korzyści nie tylko tej drugiej stronie, ale i nam. Rozebraliśmy to pojęcie na czynniki pierwsze, obejrzeliśmy z każdej strony, a jego znaczenie znają już nawet przedszkolaki.
Mam wrażenie, że jak nigdy wcześniej, z coraz większym trudem przychodzi nam zaangażować się w relacje, zainteresować się kimś, wyjść naprzeciw jego potrzebom, okazać wsparcie, ale tak naprawdę, a nie tylko za pomocą uniesionego kciuka na którymś z portali społecznościowych. Niby jesteśmy coraz bliżej z coraz większą liczbą ludzi, a jednak jesteśmy samotni jak nigdy wcześniej.
Wiecie, czego nam potrzeba? Więcej prostoty serca. Bycia tak po prostu, bez nadbudówki teoretyczno-filozoficzno-psychologicznej.
Kilka dni temu odwiedziła mnie przyjaciółka. Siedziałyśmy na kanapie w salonie pogrążone w rozmowie. Miała trudny dzień, więc gdy skończyła opowiadać, podsumowałam jej wypowiedź westchnieniem:
– Ale jesteś biedna!
Reklama
Córka, która dotąd bawiła się przy choince, wstała nagle i wyszła. Po chwili wróciła, ściskając w dłoni cały swój dobytek, czyli dziesięć złotych.
– Masz, ciociu – powiedziała, bez wahania podając mojej przyjaciółce pognieciony, wilgotnawy banknot. – To dla ciebie.
Popatrzyłyśmy po sobie zdziwione, nie rozumiejąc jej zachowania.
– Weź, weź – zachęcała tymczasem moja córka. – To dużo pieniędzy. Nie będziesz już biedna.
Oddała wszystko, co miała. Bez chwili wahania. Bez zastanowienia. Z szerokim uśmiechem.
Widzicie, tu nie potrzeba wielkich, skomplikowanych, wieloznacznych słów, uczonych teorii czy dziesiątków warsztatów, a jedynie prostoty serca i pełnego miłości spojrzenia na bliźniego, zwłaszcza tego żyjącego tuż obok nas.
Maria Paszyńska Pisarka, prawniczka, orientalistka, varsavianistka amator, prywatnie zakochana żona i chyba nie najgorsza matka dwójki dzieci
W drogę z nami wyrusz, Panie, nam nie wolno w miejscu stać”. Słowa te – pewnie znane wielu oazowiczom czy uczestniczącym w pieszych pielgrzymkach – przypominają prawdę powtarzaną przez stulecia o potrzebie wyruszenia w drogę. Papież Franciszek mówił o zejściu z kanapy, rozumianej oczywiście dużo szerzej niż tylko domowy mebel. Jest w nas pokusa ułożenia sobie życia, spokojnego, wygodnego, bezpiecznego – po prostu po naszemu. Okazuje się, że tego rodzaju postawa ma się nijak do tego, czego oczekuje od nas Pan Bóg. Cisną mi się do głowy w tym momencie także słowa Pana Jezusa skierowane do św. Piotra: „Wypłyń na głębię”. Wyrusz w nieznane, po ludzku nie do zrealizowania. Ważnym elementem naszego kroczenia za Chrystusem jest nie tylko wiara, ale też zaufanie. Piotr – długo po wezwaniu Abrama – uwierzył i zaufał, i opuścił łódź, ale znając historię Starego Testamentu, wiedział, że tak trzeba. Również bohater dzisiejszego pierwszego czytania – Abram musiał się zmierzyć z wolą Bożą i propozycją „wyruszenia w nieznane”. Trwanie w swoim ułożonym świecie, choć na pozór spokojnym i uporządkowanym, może się okazać miejscem, gdzie Bóg pozbawia cię swojego błogosławieństwa. Przejawia się to czasem w stwierdzeniu, że wszystko idzie mi pod górkę. Błogosławieństwo zaś jest przypisane do wędrówki, do pielgrzymowania, do podążania za wolą Bożą. Ty sam stajesz się błogosławieństwem dla innych wtedy, kiedy idziesz za Chrystusem. Człowiek kroczący za Jezusem jest błogosławieństwem dla tych wszystkich, których spotka na drodze swej życiowej wędrówki. Jest to ważne, zwłaszcza dziś, kiedy już trwamy w okresie Wielkiego Postu. Jakim jestem znakiem dla innych? Czy pójście za Jezusem jest łatwe? Oczywiście, że nie. Trudy i przeciwności w głoszeniu Ewangelii są chlebem powszednim. Zapewne wie to każdy, kto podejmuje się tego zadania. Nasza decyzja o pójściu za Chrystusem jest Bożym wezwaniem i powołaniem jednocześnie. Nie wszyscy wyruszają w drogę, nie wszyscy wstają z kanapy swego wygodnego życia, nie wszyscy biorą udział w głoszeniu Dobrej Nowiny. I nie dlatego, że brakuje im daru łaski, która została dana wszystkim, ale po prostu są zwykłymi leniami, różnie tłumaczącymi swój brak zaangażowania. Jezus wyraźnie ukazuje nam drogę ku wieczności, rzuca światło na nasze życie i nieśmiertelność, bo to ona nadaje impuls naszemu zaangażowaniu. Twardo kroczę naprzód, stąpając po ziemi, oczy zaś mam skierowane ku niebu.
Każdy bohater wydobyty z niepamięci to triumf prawdy nad kłamstwem – podkreślał Kamil Dworaczek, dyrektor wrocławskiego oddziału IPN podczas wrocławskich obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
1 marca we Wrocławiu odbyły się uroczystości upamiętniające żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego. Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zgromadziły kombatantów, przedstawicieli władz, młodzież szkolną i mieszkańców miasta. Święto upamiętnia bohaterów, którzy po 1944 roku nie złożyli broni i sprzeciwili się narzuconej Polsce władzy komunistycznej.
Podczas spotkania z młodzieżą z ruchu Magis w parafii Wniebowstąpienia Pana Jezusa w Rzymie Leon XIV nawiązał do konfliktów na świecie. Martwię się tym, co dzieje się na świecie, zwłaszcza wczoraj i dziś, i nie wiemy, jak długo to potrwa - w regionie Bliskiego Wschodu znów wybuchła wojna - mówił. I dodał, że dzięki świadectwu tej młodzieży z parafii można zmieniać świat.
„Chcę Wam powiedzieć, że martwię się tym, co dzieje się na świecie, zwłaszcza wczoraj i dziś, i nie wiemy, jak długo to potrwa - w regionie Bliskiego Wschodu znów wybuchła wojna” - powiedział Papież kierując słowa do młodzieży z parafii Wniebowstąpienia w rzymskiej dzielnicy Quarticciolo.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.