Reklama

Głos z Torunia

Doświadczenie słabości

Wysiłek, opuszczenie własnej strefy komfortu, ból, zmęczenie i samotność towarzyszą uczestnikom Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Jednak ta forma modlitwy i wielkopostnego umartwienia zyskuje coraz większą popularność. Co sprawia, że podjęcie takiego wyzwania, pomaga w poszukiwaniu Boga i odnalezieniu siebie? Z Małgorzatą Waczyńską i ks. Andrzejem Jankowskim, koordynatorami i pomysłodawcami toruńskich tras Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, rozmawia Ewa Jankowska

Niedziela toruńska 13/2019, str. IV

[ TEMATY ]

ekstremalna Droga Krzyżowa

Ewa Jankowska

Organizatorzy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Torunia

Organizatorzy Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z Torunia

Ewa Jankowska: – Jak zaczęła się historia Ekstremalnej Drogi Krzyżowej w Toruniu? Co było dla Was inspiracją?

Małgorzata Waczyńska: – 6 lat temu mój mąż Maciej znalazł w Internecie przez przypadek film o EDK. Pokazał mi go i powiedział coś o idei. Na początku uznałam, że to jest jakieś szaleństwo i najlepiej, żebyśmy w ogóle nie wracali do tematu. Jednak po pół roku ten temat powrócił. Zdecydowaliśmy się i po raz pierwszy poszliśmy na EDK z Bydgoszczy do Torunia. Fizycznie znieśliśmy to strasznie, ale siła tego wydarzenia została w nas na tyle mocna, że w następnym roku zaczęliśmy szukać innej trasy. Pojechaliśmy do Krakowa, żeby przejść drogę do Kalwarii Zebrzydowskiej. Potem przeszliśmy taką drogę na Helu. Następnie mąż stwierdził, że nie wypada, aby takie miasto jak Toruń nie miało własnej trasy. Zaplanowaliśmy wtedy trasę z Torunia na tamę we Włocławku.

Ks. Andrzej Jankowski: – Po raz pierwszy o EDK usłyszałem podczas pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. Maciej z Gosią mówili mi o tym podczas jednego z etapów. Zapytali, czy gdyby była taka droga wyznaczona w Toruniu, to czy pomógłbym w organizacji i duchowej opiece. Ja się oczywiście zgodziłem, myśląc, że ta idea szybko przeminie. Okazała się jednak silniejsza i dziś mamy drugą edycję EDK.

– Co sprawia, że ludzie tak licznie decydują się na wędrówkę?

M.W.: – EDK to nowa forma modlitwy i umartwienia, dobra dla ludzi, którzy na co dzień są zapracowani. Może nie mają czasu na copiątkową Drogę Krzyżową. Za mało czasu są w stanie wygospodarować na modlitwę i bycie z Bogiem w skupieniu. Te 12 czy 15 godzin dla Niego jest im po prostu potrzebne. Jest to również pewnego rodzaju wyzwanie, sprawdzenie się. Dla młodszych ludzi jest to swego rodzaju wysoko postawiona poprzeczka, która ich zachęca do walki ze sobą, ze swoim ciałem i zmęczeniem.

Ks. A.J.: – Obserwujemy, chociażby w mediach społecznościowych, różnego rodzaju propozycje, które przed ludźmi stawiają wyzwania. Człowiek chce zobaczyć, jak sprawdza się w sytuacjach trudnych, ekstremalnych. Pewnie poza motywami religijnymi niektórym towarzyszą te czysto ludzkie intencje. Pytają sami siebie: Czy dam radę przejść tyle kilometrów nocą, w trudnych warunkach, samotnie? W zeszłym roku 83 osoby wyruszyły z toruńskich Czerniewic, ale nie wiemy, ile doszło, więc trudno powiedzieć, ilu osiągnęło zamierzony cel. Nie o to jednak chodzi, żeby przez EDK coś sobie udowodnić. Ważne, by podjąć próbę.

– Czyli zostawiacie ludziom wolność…

Ks. A.J.: – Taka jest właśnie idea EDK, że koordynatorzy przygotowują trasę, rozważania i organizują Mszę św. na rozpoczęcie. Potem wszyscy już wędrują mniejszymi lub większymi grupkami, ale na pewno w duchowej samotności.

– Po raz drugi organizowana jest trasa z Torunia do Włocławka. Nowością w tym roku jest krótsza trasa…

M.W.: – Tak, nasz pielgrzymkowy kolega Piotr Brzostek bardzo chciał na EDK zabrać swoją żonę i syna. Dystans z Torunia do Włocławka może być trudny dla osób nieprzyzwyczajonych do dłuższych tras pieszych. Postanowiliśmy zrobić wersję krótszą, żeby mogły pójść całe rodziny, także ze starszymi dziećmi czy osoby, które ze względu na stan zdrowia nie mogą sobie pozwolić na dłuższy dystans. Ta trasa cieszy się dużym zainteresowaniem.

Ks. A.J.: – Trasa licząca 20 km jest prawie trzy razy krótsza niż ta do Włocławka. Poza tym plusem jest to, że wychodzimy i kończymy w tym samym miejscu. Nawet ze względów logistycznych będzie łatwiej przyjechać rodzinie w dane miejsce, zostawić samochód, a potem po powrocie pojechać do domu. Trasę krótszą rozpoczniemy Mszą św. w kaplicy pw. św. Andrzeja. Będzie prowadziła ona do Papowa Toruńskiego i z powrotem do miejsca wyjścia.

– Jakie emocje i myśli towarzyszą przeżyciu EDK?

Ks. A.J.: – Sam pomysł wyruszenia wiąże się z pewnymi obawami. Kiedy się je przełamie i zdecyduje na pójście, człowiek pełen jest entuzjazmu i nadziei, że da radę. Potem trasa obfituje w całą gamę różnych uczuć. Od chrześcijańskiej radości, przez poczucie bezsilności, czasem nawet po rezygnację. Wiem na przykładzie moich znajomych, że niektórzy dochodzili do pewnego momentu i mówili: Stop, wracamy do domu. I wracali bez poczucia porażki.

M.W.: – Wielkim wyzwaniem w czasie tej drogi jest reguła milczenia. Przy tak długim dystansie, jak do Włocławka, trudno jest ją zachować. Kiedy nad ranem przychodzi zmęczenie i senność, to trudno o skupienie. Wiem jednak z relacji wielu osób, które tę drogę przeszły, że właśnie ta długość trasy dała im niezwykłą szansę na głęboką modlitwę. Drodze towarzyszy bardzo wiele odczuć ze strony ciała i fizyczności. Chyba nigdy w życiu nie czułam, ile mam mięśni, stawów i kości, jak w czasie tej drogi. Z jednej strony może być to ograniczenie, a z drugiej wyzwanie. Na końcu trasy przychodzi ogromne wzruszenie. Przynajmniej tak było u mnie przy zakończeniu każdej z dróg.

– Wędrówka w milczeniu, ciemności i samotności pomaga, czy jest trudnością w przeżywaniu rozważań i zamyśleniu?

M.W.: – Ciemność moim zdaniem pomaga. Jestem z natury bardzo gadatliwa i to jest zaskakujące, że byłam w stanie tyle godzin wytrzymać w milczeniu. Ta forma modlitwy wymusza takie wyciszenie. Na co dzień mamy mało ciszy, więc to może okazać się zbawiennym doświadczeniem. Z reguły wokół nas dzieje się tak wiele, dlatego EDK to wejście w zupełnie inny świat, to wyjątkowy moment życia.

Ks. A.J.: – Dla mnie trudnym doświadczeniem była samotność. Człowiek z natury potrzebuje ludzi i chociażby po doświadczeniach pieszej pielgrzymki na Jasną Górę wiem, że drugi człowiek jest dużym wsparciem, np. przez podanie wody czy wypowiedziane słowo. Natomiast tu idzie się samemu. Jest czasem ktoś przed nami, może ktoś iść za nami, ale jednak człowiek jest sam i wie, że musi liczyć na siebie i Boga.

– Bóg w ciszy i samotności mówi wyraźniej?

M.W.: – Pan Bóg wtedy mówi mocno i pozwala nam też spotkać się ze sobą bardziej.

Ks. A.J.: – To jest dobra możliwość do wsłuchania się w samego siebie, w to, co mi mówi moje sumienie. To okazja do rachunku sumienia sprowokowanego przez rozważania, które są przygotowane. Myślę, że wiele postanowień rodzi się na trasie EDK i one potem owocują w dalszym życiu.

– Patronem trasy z Torunia do Włocławka jest bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Skąd wziął się pomysł?

M.W.: – Kiedy tylko spojrzymy na mapę, widzimy, że droga zaczyna się w Toruniu, a kończy na tamie we Włocławku, czyli miejscu odnalezienia ciała ks. Jerzego. Ta postać nam się narzuca sama. Trasa pokrywa się w dużej części z jego ostatnią drogą.

Ks. A.J.: – W zeszłym roku w słowie skierowanym do uczestników EDK bp Wiesław Śmigiel zauważył, że bł. ks. Jerzy Popiełuszko jest mocno związany z naszymi terenami. Został porwany w okolicach Górska, wracając z Bydgoszczy. Trudno byłoby przejść całą trasę męczeństwa. Wybraliśmy więc parafię na obrzeżach Torunia najbardziej wysuniętą w kierunku Włocławka.

M.W.: – To jest błogosławiony wielkiej odwagi, a na tę drogę każdemu z uczestników też potrzeba wielkiej odwagi.

– Czym dla was, organizatorów, jest EDK?

M.W.: – To jest wyjście z codzienności, taki reset. Zostawienie wszystkiego, co normalnie ma się na głowie i nas dręczy. W tym czasie jestem ja i Bóg. Wyznaczona droga, ciemność, milczenie… Wiem, że sama muszę walczyć z trudnościami i wówczas świat zewnętrzny przestaje istnieć. Jest to forma duchowego relaksu.

Ks. A.J.: – Rozważając kolejne stacje Drogi Krzyżowej i myśląc nad cierpieniem Jezusa, nad Jego ogromem miłości do nas, możemy w sobie szukać odpowiedzi na tę miłość. To jest pokazanie Bogu, że z miłości do Niego stać nas na jakiś trud, wysiłek, że chcemy współuczestniczyć w Jego męce, niosąc niejednokrotnie różne intencje, swoje i innych ludzi. Tych, którzy chcieliby zobaczyć, czego można doświadczyć podczas EDK, zapraszamy na którąś z proponowanych przez nas tras.

2019-03-27 11:10

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Droga przebaczenia

2020-09-02 10:38

Niedziela małopolska 36/2020, str. IV

[ TEMATY ]

Tarnów

ekstremalna Droga Krzyżowa

Archiwum prywatne państwa Turków

Krzyż milenijny na Cisowym Dziole, stacja iX przy trasie św. Jana Pawła ii

Krzyż milenijny na Cisowym Dziole,  stacja iX przy trasie św. Jana Pawła ii

Wyjdź z mroku do nowego życia! – takie hasło przyświeca tegorocznej Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. 18 września pątnicy z parafii Wola Piskulina pokonają ponad 30 km.

Droga Krzyżowa stanowi opis Męki Pańskiej połączony z odniesieniem do współczesnego życia, ale w jaki sposób miałaby ona być ekstremalna? Czytając rozważania, odwrócimy modlitewnik do góry nogami?

Ekstremalna

Nie o taki poziom ekstremalności chodzi. Należy raczej odwrócić myślenie o wierze, wyjść z kościoła, by poszukać Boga w pięknie natury i własnym wnętrzu, słuchać Jego słów, już nie siedząc, a idąc przez ponad 30 km, z dala od głównych dróg, nocą, w zmiennych warunkach atmosferycznych, milcząc... Kto – nawet w imię rozwoju duchowego – zdecyduje się na taki trud?

Osobista

„Przed pielgrzymką ostro wzięłam się za trenowanie. Pokonywałam długie dystanse, żeby mieć dobrą kondycję, bo wiedziałam, że może być ciężko...” – tak swoje przygotowania opisuje Agata. W dalszej części świadectwa opowiada o niełatwych okolicznościach towarzyszących. Wyznaje: „Dowiedziałam się, że jestem w stanie błogosławionym i udział w EDK stanął pod znakiem zapytania. Wahałam się, czy pójść, czy dam radę, bo przecież byłam odpowiedzialna za życie małej istotki”. Wątpliwości rozwiewa dopiero szereg rozmów z: organizatorem, lekarzem prowadzącym oraz z mężem, który postanawia pójść z Agatą.

„Miejscami było naprawdę ciężko, ale dzięki Bogu daliśmy radę” – pątniczka wspomina trud, jaki towarzyszył pokonaniu ośnieżonego, zamglonego szczytu Modyni, ból bioder, który pojawił się przy przedostatniej stacji oraz końcowe zmęczenie. „Po prostu nie mogłam zrobić kroku. Jakoś dotarliśmy do domu. Potem musiałam poleżeć (ze względu na mój stan)” – zaznacza i dodaje: „Ale nie żałuję. Jeszcze raz tak samo bym postąpiła. Moja córeczka za niedługo będzie chodzić... Dziękuję Bogu, że mogłam przeżyć takie prywatne rekolekcje”.

Nasza

Jak to się stało, że przed zeszłorocznymi Świętami Wielkanocnymi Agata wzięła udział w EDK? – Na początku są pasjonaci, którzy postanawiają wytyczyć nową trasę w swoim rejonie – twierdzą koordynatorzy tego ogólnopolskiego wydarzenia duchowego. Ryszard Turek – pasjonat z Woli Piskulinej – opracował drogę, która rozpoczyna się w tutejszym kościele pw. Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, a kończy w czarnopotockim sanktuarium.

Organizatorzy zachęcają do pielgrzymowania trasami EDK przez okrągły rok.

– Tyle osób się zaangażowało: siostrzenice, córki... – mówi lider. Dodaje, że jedna z nich, Sylwia, wzięła na swoje barki część związaną z technologią: przygotowaniem śladu GPS i prowadzeniem strony na Facebooku: www.facebook.com/edkwolapiskulina .

W tym roku powstała kolejna, mniej wymagająca trasa. Jesteście ciekawi, dokąd wiedzie? Jeszcze do 18 września możecie zapisać się na pielgrzymkę (www.edk.org.pl), klikając w zakładkę „Dołącz”. Agata apeluje: „Zachęcam tych, którzy się wahają i boją się, że nie dadzą rady. Jak się zaufa Bogu, to wtedy wszystko jest możliwe!”.

Całe świadectwo pątniczki dostępne jest na stronie internetowej Niedzieli Małopolskiej: www.krakow.niedziela.pl .

CZYTAJ DALEJ

Kard. Nycz: za pracę rolników powinni dziękować przede wszystkim mieszkańcy miast

2020-09-20 12:45

[ TEMATY ]

dożynki

kard. Kaziemierz Nycz

PAP

W tym roku za pracę rolników jeszcze bardziej powinni podziękować mieszkańcy miast; oni przede wszystkim otrzymują dobrodziejstwa pracy rolnika - mówił w niedzielę metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, podczas mszy rozpoczynającej Dożynki Prezydenckie.

W eucharystii odbywającej się w kościele seminaryjnym w Warszawie uczestniczył prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. W uroczystości wziął także udział minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

Kard Nycz podczas homilii przypomniał, że tegoroczne dożynki z powodu pandemii nie odbywają się, tak jak w ubiegłych latach w Spale. Podkreślał, że uroczystości dożynkowe rozpoczynają się co roku od mszy, by podziękować Bogu za całoroczny trud pracy rolników. "Dziękujemy Bogu, że dał siłę wzrostu roślinom w tym ziemskim sanktuarium świata stworzonego. Nawet o tym na co dzień pewnie nie myślimy" - mówił hierarcha.

Jak dodał, dzięki temu błogosławieństwu przeżywamy dobry owoc tegorocznych żniw. "Dziękujemy także w tej mszy świętej rolnikom za ich ofiarną pracę, pełne miłości pochylanie się nad ziemią, żeby wydała owoce, żeby wydała plony. Dziękujemy także tym wszystkim, którzy rolnikom i polskiej wsi stwarzają warunki i możliwości godnego uprawiania ziemi i wyżywienia wszystkich" - wskazywał duchowny.

Podkreślił, że to podziękowania dla wszystkich osób, które wspierają polskie rolnictwo na różnych szczeblach życia społecznego. "Dziękujemy także przedstawicielom władz wszelakich, od pana prezydenta poczynając, przez władze rządowe i samorządowe za to, że także dzięki ich współpracy ten rok w rolnictwie przejdzie, jako ten przyzwoity i dobry" - powiedział kard. Nycz.

Jak dodał, tegoroczne dożynki są symboliczne. Zwrócił uwagę, że za pracę rolników w tym roku jeszcze bardziej powinni podziękować mieszkańcy miast. "Przecież oni są przede wszystkim tymi, którzy otrzymują dobrodziejstwo pracy rolnika. Myślę, że na co dzień idąc do sklepu, sięgając na półkę nie zawsze zdajemy sobie sprawy z tego, ile pracy, wysiłku, niepokoju ma w sobie rolnik, żeby wyprodukować żywność, z której my skorzystamy" - podkreślił.

Zaznaczył, że w tym roku dożynki są symboliczne także z tego powodu, że mają miejsce w środku wielkiego miasta - Warszawy.

Kard. Nycz wskazywał też, że polska wieś staje się coraz bardziej przyjazna. "Ludzie na polskiej wsi od dłuższego już czasu dużo mniej się napracują fizycznie przy pracy na roli" - powiedział. Zauważył jednocześnie, że są też zjawiska niepokojące - "ludzie z polskiej wsi muszą wychodzić i szukać pracy gdzie indziej".

"Cieszę się bardzo, że modli się z nami pan prezydent i modli się pan minister rolnictwa i wszyscy przedstawiciele odpowiedzialni za rolnictwo. Jest wtedy uzasadniona nadzieja, że wszyscy ci ludzi fachowi, odpowiedzialni, mądrzy potrafią upilnować te wszystkie procesy, które dokonują się w obrębie polskiej wsi, po to, żeby uchronić przed pokusami działań doraźnych, nieprzemyślanych pomysłów, u podstaw których nie stoi rzetelna troska o rolników" - podkreślił kard. Nycz.

W ubiegłym roku Dożynki Prezydenckie odbyły się w Spale (Łódzkie). Spalskie święto plonów, to tradycja sięgająca dwudziestolecia międzywojennego. Tradycję spalskich dożynek po 62 latach przerwy w ich organizowaniu wskrzesił w roku 2000 ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski.(PAP)

autorki: Karolina Kropiwiec, Magdalena Gronek

kkr/ mgw/ itm/

CZYTAJ DALEJ

80. rocznica zbrodni katyńskiej w Wieluniu

2020-09-20 22:38

[ TEMATY ]

zbrodnia katyńska

Wieluń

Zofia Białas

W niedzielę 20 września w Wieluniu odbyły się obchody 80. rocznicy zbrodni katyńskiej.

Bohaterem uroczystości był kpt. Stanisław Mikulski (1890 – 1940), komisarz Straży Granicznej w Inspektoracie nr 13 w Wieluniu, zamordowany w Katyniu w kwietniu 1940 r., jeden z 2700 osób zidentyfikowanych przez Niemców wiosną 1943 r. spośród ekshumowanych 4400 ofiar, wpisany do niemieckiego raportu dziennego z 6 lipca 1943 r. jako kapitan rezerwy piechoty Wojska Polskiego, podkomisarz Straży Granicznej Wieluń – ofiara zbrodni sowieckiej pod numerem 04130 na liście ekshumowanych.

Zobacz zdjęcia: 80. rocznica zbrodni katyńskiej w Wieluniu

Wieluńskie obchody 80. rocznicy zbrodni katyńskiej rozpoczęła Msza św. w kościele św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, sprawowana w intencji kapitana i innych zamordowanych w czasie II wojny światowej strażników granicznych oraz wszystkich zamordowanych w Katyniu.

Homilię wygłosił ks. Adam Sołtysiak, proboszcz parafii św. Józefa. Motywem przewodnim były słowa zaczerpnięte z Księgi proroka Izajasza: „Czyż matka może zapomnieć o swoim dziecku?” z transpozycją na słowa: czyż Polacy mogą zapomnieć o Katyniu, synonimie kainowej zbrodni? Kapłan rozpoczął homilię słowami wiersza Jana Górca-Rosińskiego „Katyń”: „W czyje sumienie/ Wpisano te groby/ Czyje usta/ Zakneblowano milczeniem/ Czyją pamięć/ Zalano wapnem/ mordercy w słońcu/ niewinni/ nam zostało/ tylko epitafium”, a zakończył cytatem z wiersza Mariana Hemara pod tym samym tytułem: Tej nocy zgładzono Wolność/ W katyńskim lesie.../ Zdradzieckim strzałem w czaszkę/ Pokwitowano Wrzesień. (...) Tej nocy zgładzono Prawdę/ W katyńskim lesie,/ Bo nawet wiatr, choć był świadkiem,/ Po świecie jej nie rozniesie... (...)/ I tylko p a m i ę ć została/ Po tej katyńskiej nocy.../ Pamięć n i e d a ł a się zgładzić,/ Nie chciała ulec przemocy/ I woła o sprawiedliwość/ I prawdę po świecie niesie –/ Prawdę o jeńców tysiącach/ Zgładzonych w katyńskim lesie.

– Pamięć o Katyniu nie dała się zgładzić. Pielęgnowały ją przez lata rodziny zamordowanych oficerów w kraju i na obczyźnie oraz komunistyczni opozycjoniści. Pamiętamy również my, dlatego dziś tu jesteśmy i modlimy się za tych, których zamordowano zdradzieckim strzałem w tył głowy w 1940 r. w Katyniu, Ostaszkowie, Miednoje, Charkowie i Twerze – powiedział ks. Sołtysiak.

Po Eucharystii poczty sztandarowe i pozostali uczestnicy udali się na plac Jagielloński, gdzie odbyła się dalsza część uroczystości. Rozpoczęła się ona wciągnięciem flagi państwowej na maszt i odśpiewaniem „Mazurka Dąbrowskiego”. W obecności wnuka zamordowanego w Katyniu Stanisława Mikulskiego i jego małżonki (przyjechali spod granicy z obwodem kaliningradzkim) został posadzony „Dąb Pamięci” i odsłonięty głaz z tablicą memoratywną, powstałą w ramach ogólnopolskiego projektu „Katyń – ocalić od zapomnienia”, upamiętniającą zamordowanego w Katyniu komisarza SG Stanisława Mikulskiego. Głaz dzień wcześniej wkopali przedstawiciele Stowarzyszenia Historycznego „Bataliony Obrony Narodowej”, Powiatowej Rady Działalności Pożytku Publicznego i Urzędu Miejskiego.

Wartę honorową przy głazie pełnili żołnierze z 15. Sieradzkiej Brygady Wsparcia Dowodzenia, Nadwiślański Oddział Straży Granicznej i Stowarzyszenie Historyczne „Bataliony Obrony Narodowej”. Ceremoniał wojskowy prowadził mjr Bogumił Tobiasz z 15. Sieradzkiej Brygady Wsparcia Dowodzenia.

Podczas uroczystości odczytano apel pamięci, żołnierze oddali salwę honorową, a pod głazem złożono biało-czerwone wiązanki kwiatów.

Elementem towarzyszącym uroczystości była dystrybucja bezpłatnej publikacji Instytutu Pamięci Narodowej autorstwa dr. Ksawerego Jasiaka pt. „Ofiara Zbrodni Katyńskiej kpt. Stanisław Mikulski ps. Schwarzberg komisarz Straży Granicznej (1890 – 1940)”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję