Reklama

Głos z Torunia

Projekt Zambia

Niedziela toruńska 16/2019, str. VIII

[ TEMATY ]

projekt

wolontariusze

Archiwum projektu

Wolontariusze z ks. kan. Markiem Linowieckim, proboszczem parafii pw. św. Bartłomieja Apostoła w Unisławiu, i o. Michałem Kłosińskim SJ

Wolontariusze z ks. kan. Markiem Linowieckim, proboszczem parafii pw. św. Bartłomieja Apostoła w Unisławiu, i o. Michałem Kłosińskim SJ

Projekt Zambia 2019 to kolejna edycja wolontariatu misyjnego pod patronatem Jezuickiego Centrum Społecznego „W Akcji” oraz Biura Misyjnego Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego. Realizuje go Duszpasterstwo Akademickie Ojców Jezuitów „Studnia” w Toruniu.

W wakacje 2019 r. trzy grupy wolontariackie pojadą wspomóc jezuitów pracujących na misjach w Indiach, Kirgistanie i Zambii. Projekt Zambia 2019 przeznaczony jest dla studentów i osób tuż po studiach. Dotąd w ramach projektu na miesięczną posługę w Zambii udały się już cztery grupy misjonarzy.

Reklama

Wolontariusze przez okres 8-9 miesięcy przygotowują się duchowo do zadania, jakim jest pomoc w rozwijaniu farmy należącej do jezuickiego Centrum Edukacji Rolniczej w misyjnej wiosce Kasisi k. Lusaki. Farmę wyposażamy też w nowoczesny sprzęt rolniczy (w tym roku ekstruder do ziarna). W planie jest uruchomienie hodowli ryb oraz zdobycie pomp wodnych zasilanych solarnie. Centrum przez edukację promuje efektywne rolnictwo, służy bezpieczeństwu żywnościowemu oraz zatrudnianiu lokalnej ludności; rozwija samodzielność i odpowiedzialność. Plan rozwoju jest dalekosiężny, ponadregionalny, lecz realizacja w obecnej fazie w znacznej mierze zależy od wsparcia.

Ponadto wolontariusze będą spędzać swój wolny czas w sierocińcu „Kasisi Orphanage”, prowadzonym przez siostry Służebniczki Starowiejskie, zapraszając dzieci do zabawy, pomagając w nauce. W sierpniu tego roku siedmioosobowej grupie towarzyszyć będzie o. Grzegorz Dobroczyński SJ.

Bezcenne dla projektu jest zarówno wsparcie rzeczowe (np. sproszkowane odżywki dla małych dzieci, inne artykuły o wydłużonym terminie ważności oraz wyposażenie w narzędzia, sprzęt itp.), jak i finansowe. Informacje na temat pomocy na stronie Jezuickiego Centrum Społecznego: www.wakcji.org/wspieraj-nas.

Reklama

Wdzięczni będziemy także za każdą formę promocji przez przekazanie wiadomości znajomym i potencjalnym darczyńcom. Informacje o przebiegu projektu zamieszczamy w mediach społecznościowych: www.facebook.com/projekt.zambia.torun.

Od grudnia ub.r. na rzecz projektu prowadzone były kwesty w parafiach, m.in. w Złejwsi Wielkiej, Unisławiu, Grudziądzu i Toruniu oraz w kościołach przy placówkach jezuickich w Bydgoszczy i Lublinie. Wszędzie okazywano wiele serca, gościnność na plebaniach i ofiarność. Szczególnie mocne wsparcie okazali wierni z kościoła akademickiego w Toruniu. Wszystkim z serca pragniemy podziękować. Powierzamy darczyńców w modlitwie Bogu oraz prosimy o duchową solidarność.

2019-04-16 18:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

By nie marnować żywności

Rocznie w Polsce 9 mln ton żywności ląduje na śmietniku, na świecie jest to 1,3 mld ton. Te liczby powinny działać na wyobraźnię.

Kielecki Bank Żywności robi wiele, by żywność zamiast na śmietnik, mogła trafić do prawdziwie potrzebujących. Czekają na nią podopieczni MOPR-u, Caritas Diecezji Kieleckiej i Towarzystwa Dobroczynności, Świętokrzyskiego Klubu „Abstynent”, Stowarzyszenia „Nadzieja Rodzinie”, które prowadzi wiele świetlic socjoterapeutycznych, oraz podopieczni Ośrodka dla Uzależnionych i wiele innych organizacji.

Program FEAD

Pierwszą płaszczyzną działalności KBŻ jest ogromny program PEAD – Europejski Program Pomocy Żywnościowej, który od 2014 r. jest kontynuowany pod nazwą FEAD – Program Operacyjny Pomoc Żywnościowa. Zakłada on zwiększenie bezpieczeństwa żywnościowego osób, które z powodu niskich dochodów nie mogą zapewnić sobie czy rodzinie produktów żywnościowych i posiłków. W jego ramach Kielecki Bank Żywności pozyskuje żywność i dystrybuuje ją do instytucji pomocowych.

Rocznie KBŻ współpracuje ze 140 organizacjami, stowarzyszeniami, szkołami, ośrodkami pomocy społecznej, które otrzymują od niego żywność.

W Kielcach z produktów tych korzysta aktualnie 3,6 – 4 tys. osób. Daje to łączną sumę 1250 ton rozdanej żywności. Od 2007 r. bank codziennie wspiera tysiące potrzebujących w Kielcach i całym regionie.

Rozwijamy swoją działalność

– W 2019 r., w ramach podprogramu FEAD przekazaliśmy żywność dla 25 tys. potrzebujących. Każda z osób przez cały czas trwania programu otrzymała średnio ok. 50 kg żywności. Jest to łącznie około miliona kilogramów różnych produktów. Ponadto bank pozyskuje żywność z krótkim terminem ważności ze sklepów wielkopowierzchniowych, od producentów, z centrów dystrybucji i hurtowników. Pracownicy KBŻ zaczynali od kilkunastu sklepów, obecnie codziennie odbierają żywność z trzydziestu obiektów handlowych, a także z res tauracji KFC i Burger King. Z produktów tych korzystają m.in. podopieczni z Domu Dziecka w Nagłowicach, Zakład Opiekuńczo-Leczniczy na Wesołej, potrzebujący z parafii św. Brata Alberta w Busku Zdroju, którymi opiekują się organizacje charytatywne, i wiele innych podmiotów, które na co dzień wspierają ubogich, seniorów, ludzi opuszczonych, rodziny wielodzietne.

– Obecnie wynajmujemy największą w Europie powierzchnię magazynową – jest to 21 tys. m2. Jednocześnie, dzięki środkom z Narodowego Funduszu Środowiska i Gospodarki Wodnej budujemy nowy magazyn o powierzchni 450 m2. Prace są na ukończeniu. Powiększa się również flota samochodowa banku. Zakontraktowane są 2 nowe samochody, w tym bardzo potrzebna mroźnia, a wszystko po to, by żywność ze sklepów się nie zmarnowała, aby mogła dotrzeć do tych, którzy na nią czekają.

Zbiórki żywności

W ciągu roku KBŻ organizuje z Caritas 3 duże zbiórki żywności. Ta przed Bożym Narodzeniem pozwala na przygotowanie bogatych w różne produkty paczek na świąteczny stół. Otrzymują je bezdomni, samotni i opuszczeni uczestnicy Wigilii dla bezdomnych, którą Caritas co roku organizuje w Wojewódzkim Domu Kultury. Podobne paczki wolontariusze organizują na Wielkanocne Śniadanie w WDK. Zawsze jest obdarowanych ok. 500 potrzebujących. Jesienią zaś odbywa się zbiórka ukierunkowana na pomoc seniorom. Pomoc żywnościową otrzymywali także podopieczni pięćdziesięciu mieszkań chronionych.

Projekty i edukacja

Bank nie tylko rozdaje żywność, lecz także prowadzi szerokie projekty edukacyjne, które dotyczą ekonomii, właściwej diety, gotowania, oraz pomagają wyrabiać dobre nawyki u najmłodszych i uczą ich poszanowania żywności. W 2018 r., w ramach programu przeprowadzono 183 warsztaty. Łącznie przeszkolono w nich 4 tys. osób.

– Były to warsztaty o racjonalnym gospodarowaniu budżetem domowym, które poprowadzili bankowcy. Przy okazji mówili oni, jak się nie dać „nabrać” na tanie kredyty tzw. chwilówki. Ważne są także warsztaty dietetyczne i spotkania z ekspertem od żywienia. Z kolei kulinarne warsztaty to okazja, by przede wszystkim nauczyć beneficjentów, jak niewielkim nakładem środków finansowych, przygotować zdrowy i pyszny obiad z produktów, które otrzymują z KBŻ – opowiada prezes.

W dobie koronawirusa bank rozszerzył sieć pomocy i objął nią również osoby, które pozostają na kwarantannie oraz seniorów. Placówki GOPS i MOPR z otrzymanych z banku produktów przygotowują paczki żywnościowe dla osób, które nie mogą opuszczać swoich domów i pozostają w trudnej sytuacji życiowej.

Eko Misja

Bank Żywności to instytucja non profit, która jest również ambasadorem w dziedzinie ekologii. Obecnie realizuje program dla szkół EKO Misja. Nie marnuję żywności. – Dzieci reagują pozytywnie na tematykę ekologii. Są szczere i mają już swoje spostrzeżenia co do przechowywania jedzenia czy też oszczędzania. Często mówią wprost, które produkty dziś widziały na śmietniku, co wyrzuciła mama. Są też czasem pozytywne przykłady, gdy zauważają, że u nich w kuchni jedzenie jest dobrze wykorzystywane, produkty nie są marnowane, a przetwarzane – wyjaśnia Anna Mazur, koordynatorka projektu z KBŻ.

Kielecki Bank Żywności prowadzi projekty edukacyjne, które dotyczą ekonomii, właściwej diety, gotowania oraz pomagają wyrabiać dobre nawyki u najmłodszych i uczą ich poszanowania żywności.

Projekt Eko Misja ma dwa etapy. W pierwszym uczniowie szkół podstawowych tworzą filmik, prezentację, scenki teatralne, czy przedstawienia na temat ekologii i dobrego wykorzystywania żywności. Drugi etap zakłada prowadzenie specjalnych szkolnych klubów niemarnowania żywności. Uczniowie mogą założyć warzywniak przy szkole i cieszyć się z własnych warzyw. Są także tematyczne lekcje dedykowane problemowi braku żywności w niektórych częściach świata czy umiejętnemu wykorzystywaniu produktów i zdrowemu odżywianiu. Kształtowanie małymi krokami takich postaw od dziecka, może procentować w przyszłości większą świadomością i odpowiedzialnością za żywność, za środowisko, które jest naszym wspólnym dobrem.

Chyba wciąż nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak dużo jedzenia marnujemy. Tymczasem wielu, naprawdę wielu, tej żywności pragnie. Marnujemy jedzenie w domu, bo kupujemy często w sposób nieprzemyślany, marnują je również sklepy. Prezes KBŻ Sławomir Cedro zauważa, że dzięki wprowadzonej ustawie o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności, sklepy znacznie poprawiły swoją logistykę co do zbytu towaru przed ukończeniem daty przydatności do spożycia i przeceniają produkty o krótkim terminie ważności. Jednak i tak istnieje sporo takich, które sklepy mogą przekazać, by ich nie zmarnować. KBŻ pozyskuje taką żywność i natychmiast przekazuje ją odpowiednim organizacjom, instytucjom, szkołom, skąd trafia bezpośrednio do potrzebujących.

CZYTAJ DALEJ

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Premier o liście ambasadorów: tolerancja należy do polskiego DNA

2020-09-28 14:37

[ TEMATY ]

LGBT

Mateusz Morawiecki

KPRM

Tolerancja należy do polskiego DNA, nikt nas jej nie musi uczyć; zgadzam się z listem ambasadorów, że szacunek należy się każdej osobie, zupełnie nie zgadzam się, że w Polsce są osoby, którym ten szacunek jest odbierany - powiedział w poniedziałek premier Mateusz Morawiecki.

W niedzielę ambasadorzy kilkudziesięciu krajów w Polsce wyrazili w liście otwartym poparcie dla wysiłków na rzecz podniesienia świadomości społecznej na temat problemów dotykających m.in. społeczności gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych (LGBTI) w Polsce. Sporządzanie listu koordynowała Ambasada Królestwa Belgii w Polsce.

"Tolerancja należy akurat do polskiego DNA, wystarczy prześledzić chociażby ostatnią i przedostatnią historię, żeby się o tym przekonać, nikt nas tolerancji nie musi uczyć, ponieważ jesteśmy narodem, który tolerancji uczył się przez wieki" - powiedział premier Morawiecki na konferencji w KPRM.

Jak mówił, zgadza się z listem w tym zakresie, w którym jest mowa, że szacunek należy się każdej osobie. "A zupełnie nie zgadzam się z listem ambasadorów w tym miejscu, gdzie mówią, że w Polsce są osoby, którym taki szacunek jest w jakikolwiek sposób odbierany" - powiedział szef rządu.

Mówił, że "prowokacją i deep fake'em" były tabliczki z napisem "LGBT free zone", które - jak mówił premier - pewien mężczyzna przykręcał przy tablicach z nazwami polskich miejscowości. (PAP)

autor: Karol Kostrzewa

kos/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję