Reklama

Niedziela w Warszawie

Nie tylko Konstytucja

Uchwalenie pierwszej w Europie Konstytucji przyćmiło inne ważne przyjęte przez Sejm Czteroletni ustawy. Jedną z nich było prawo o miastach, o które najmocniej zabiegali prezydent Warszawy Jan Dekert oraz polityk i kapłan Hugo Kołłątaj

Niedziela warszawska 17/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

miasto

Jan Dekert na czele „czarnej procesji”

Jan Dekert na czele „czarnej procesji”

Kronikarze nie są zgodni co do liczb. Jedni twierdzą, że mężczyzn było niemal 200, inni że 141, bo tyle w sumie królewskich ośrodków miejskich było reprezentowanych w stolicy. Wszyscy natomiast zgadzają się, że każdy uczestnik wydarzenia – jakie rozegrało się 230 lat temu – od stóp do głów ubrany był na czarno. I to właśnie kolor stroju sprawił, że w historycznych kalendarzach pod datą 2 grudnia 1789 r. widnieje informacja o „czarnej procesji” w Warszawie.

Rozpoczęła się ona na Rynku Starego Miasta, gdzie swoją siedzibę miał wówczas ratusz. Wcześniej jednak w kamienicy magistratu przez kilka dni obradowali reprezentanci królewskich miast. To ważne rozróżnienie, ponieważ w I Rzeczypospolitej były jeszcze miasta prywatne, jak np. Sejny czy Zamość – tam mieszkańców obowiązywały prawa ustanawiane przez właścicieli miast.

Reklama

Głównym celem spotkania w Warszawie było napisanie memoriału o przywróceniu i poszerzeniu praw publicznych mieszczanom. Kiedy treść postulatów została ustalona a dokument zredagowany, delegaci wsiedli do czekających na nich karet. Ten jedyny w swoim rodzaju „kondukt” ubranych na czarno mieszczan skierował się do Zamku Królewskiego, gdzie delegację przyjął król Stanisław August Poniatowski.

– Czarnym ubiorem chciano pokazać, że miasta umierają. Na ich trudną sytuację złożyło się szereg przyczyn, m.in.: zniszczenia wojenne, epidemie i niekorzystne dla mieszczan ustawodawstwo. Wszystko to razem spowodowało, że miasta od wielu lat traciły znaczenie polityczne i ekonomiczne – mówi „Niedzieli” prof. Wiesław Wysocki, historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Zaciskanie pasa mieszczanom

Kiedy w zachodniej Europie miasta przeżywały dynamiczny rozwój nad Wisłą następował proces odwrotny. Rosnąca pozycja miast w czasach Złotego Wieku nie podobała się szlachcie, a to ona była wówczas jedynym stanem uchwalającym prawo. Wpływu na kształt prawa nie mieli ani mieszczanie, ani chłopi.

Reklama

Już w 1496 r. zakazano mieszczanom sprawowania ważnych urzędów kościelnych. Zabroniono im również nabywania i posiadania dóbr ziemskich. Miasta odcięto też od napływu nowych mieszkańców. Skutek był taki, że o ile liczba miast w XVI wieku wzrosła o 25 proc., to w połowie wieku XVII już tylko o 8 proc.

Nieprzychylny stosunek szlachty do mieszczan skutkował kolejnymi ograniczeniami. W 1565 r. zakazano kupcom polskim wywożenia towarów krajowych za granicę, dając ten przywilej obcym handlarzom.

Jednak największe znaczenie dla zahamowania rozwoju miast nad Wisłą miała nieobecności mieszczan w życiu politycznym. Na początku XVI wieku miasta nie miały swoich reprezentantów w sejmie. Jedynie pięć ośrodków mogło wysyłać posłów na sejm z prawem głosu, lecz był on ograniczony tylko do spraw miast. W sejmach elekcyjnych i koronacyjnych brali udział przedstawiciele ośmiu miast, w tym Warszawy. Przywilej ten został uchylony w połowie XVII wieku, skutkiem czego Warszawa straciła przedstawicieli na sejmach elekcyjnych.

„Feudalizacja miast wielkich i agraryzacja miast małych i średnich – oto charakterystyczne cechy urbanizacji Rzeczypospolitej w XVI-XVIII wieku” – ocenili profesorowie Maria Bogucka i Henryk Samsonowicz, autorzy książki „Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej”.

Trzy wieki temu nie wszyscy byli równi wobec prawa. I nie chodzi tylko o różnice między stanami, ale i wewnątrz nich. Jak więc wyglądała pozycja prawna XVIII-wiecznych mieszczan na poziomie samych miast? – Musimy pamiętać, że mamy co najmniej trzy rodzaje mieszkańców miast. Obywatel miasta w XVIII wieku to był tytuł stosunkowo rzadki w Warszawie i Lwowie. Drugą kategorią byli mieszkańcy, którzy przebywali w mieście, ale nie cieszyli się pełnią praw, zwłaszcza tych politycznych, które upoważniałyby ich do uczestnictwa np. w wyborach władz miejskich. Trzecią grupą byli ci, którzy w tych miastach przebywali na różnych prawach i na różnym tytule (np. Żydzi czy cudzoziemcy – przyp. at) – powiedział prof. Wojciech Kriegseisen, dyrektor Instytutu Historii PAN podczas spotkania z cyklu „Czy mogła się uratować? Rzeczpospolita w XVIII wieku”, jakie zorganizowano w Łazienkach Królewskich.

Kuźnica kołłątajowska

Od początku panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego (1764 r.) zaczęto dużo mówić o poprawie kondycji miast. Miało to się dokonać przez reformę prawa oraz ściągnięcie do polskich miast rzemieślników i kupców z Zachodu.

Jednym z największych zwolenników takich zmian był Hugo Kołłątaj. W encyklopedii przy jego nazwisku możemy przeczytać, że był politykiem, publicystą, pisarzem, katolickim prezbiterem, satyrykiem, poetą, geografem i historykiem. Sporo określeń jak na jednego człowieka, ale w tym konkretnym wypadku żadne z nich nie jest przesadą. Kołłątaj był bowiem jednostką wybitną. Wystarczy przypomnieć, że jego dzieło „Rozbiór krytyczny zasada historii o początkach roku ludzkiego” wyprzedziło prace Charlesa Lyella uznawanego za pioniera nowoczesnej geologii. A rozważania o wpływie środowiska na społeczeństwo stały się podstawą pod system antropogeografii.

Kiedy w 1779 r. Kołłątaj przeniósł się do Warszawy miał już za sobą reformę Akademii Krakowskiej. Przeprowadził ją w taki sposób, że dostęp do nauki uzyskali studenci pochodzący ze stanu mieszczańskiego.

W stolicy kapłan i polityk skupił wokół siebie grono publicystów – przeciwnicy nazywali ich „Kuźnicą Kołłątajowską” – którzy krytykowali przestarzały system polityczno-społeczny państwa. – W swoich poglądach Kołłątaj uchodził za radykała – mówi prof. Wysocki.

Kiedy w październiku 1788 r. zaczął obradować Sejm Czteroletni Kołłątaj był jednym z najaktywniejszych działaczy stronnictwa patriotycznego. Postulował m.in.: dziedziczność tronu, zniesienie liberum veto oraz wolność dla chłopstwa, które w owym czasie stanowiło niemal 80 proc. ogółu społeczeństwa. W jego politycznej agendzie znalazło się także szereg postulatów poprawiających prawną pozycję mieszkańców miast.

Self-made man z Wielkopolski

Kołłątaj razem ze stronnictwem patriotycznym działali w sejmie. Z zewnątrz wspierał ich prezydent Starej Warszawy Jan Dekert. To właśnie on stał na czele „czarnej procesji”, a wcześniej organizował zjazdy delegatów w celu wypracowania wspólnej linii postępowania wobec zasiadającej w sejmie szlachty. „Zjazdy te (...) tworzyły na Ratuszu staromiejskim odpowiednik sejmu mieszczańskiego, obradującego obok sejmu szlacheckiego na Zamku” – ocenił historyk i varsavianista prof. Andrzej Zahorski, autor m.in. „Warszawy za Sasów i Stanisława Augusta”.

Dzisiaj o takich ludziach jak Jan Dekert mówi się z angielska self-made man, czyli osoba wszystko zawdzięczająca sobie, swoim zdolnościom i własnej pracowitości.

Przyszyły prezydent Warszawy urodził się w 1738 r. w ubogiej rodzinie w Bledzewie nad Odrą. Kiedy do Warszawy przyjechał za pracą, miał niecałe 20 lat. Zatrudnił się jako pomocnik u sukiennika Kazimierza Martynkowskiego. Pracował tam wiele lat. Z córką sukiennika wziął ślub. Żona Róża przedwcześnie umarła. Dekert otworzył własny sklep, potem zawiązał kompanię manufaktur wełnianych. A w kolejnych latach wydzierżawił monopol tabaczny i teatr warszawski.

Równolegle z działalnością biznesową Dekert udzielał się na niwie społeczno-politycznej miasta. Od 1769 r. był warszawskim ławnikiem. Brał udział w pracach magistratu, na sejmikach domagał się szerszych uprawnień dla mieszczan. 17 lutego 1789 r. został wybrany prezydentem Warszawy. A niecałe 10 miesięcy później wkroczył do Zamku Królewskiego, jako lider ruchu miejskiego i wręczył królowi Poniatowskiemu memoriał z postulatami praw dla mieszczan.

Sukces czy porażka?

Autorzy dokumentu domagali się m.in.: nietykalności cielesnej, prawa do nabywania dóbr ziemskich i obejmowania urzędów, stopni wojskowych i godności duchownych. A także tego, aby reprezentacje miast były dopuszczane na posiedzenia sejmu.

– Stanisław August życzliwie przyjął reprezentację mieszczan. Należał bowiem do grona tych, którzy uważali, że rozszerzenie praw miejskich wpłynie na rozwój miast. A w konsekwencji także na rozwój i wzmocnienie państwa – mówi prof. Wysocki.

Sejm Czteroletni jeszcze w grudniu 1789 r. powołał Deputację do Miast Naszych Królewskich, której zadaniem było przygotowanie prawa o miastach. Cztery miesiące później projekt był gotowy, ale po burzliwej dyskusji został odrzucony. W kwietniu własny projekt o miastach przedstawił poseł Jan Suchorzewski. I to jego założenia stały się podstawą do uchwalonego prawa o miastach.

Współcześni specjaliści od historii XVIII wieku toczą polemiki na temat znaczenia przyjętego prawa. Dla jednych było ono ważnym krokiem w reformie państwa. Zdaniem oponentów zapisy ustawy były niewielkim ustępstwem ze strony szlachty, które nie odpowiadało ówczesnym ambicjom mieszczan. Obie strony sporu zgadzają się, że prawo o miastach nie wpłynęło na pozycję mieszczan tak jak mogło, gdyż wkrótce zaborcy podzieli między siebie Rzeczpospolitą.

Jednak dla posłów Sejmu Czteroletniego prawo o miastach miało duże znaczenie. Świadczy o tym fakt, że ostatecznie jego zapisy zostały włączone w treść Konstytucji 3 maja.

Po jej uchwaleniu Hugo Kołłątaj triumfował. Na krótko został nawet podkanclerzem koronnym. Potem uczestniczył w insurekcji kościuszkowskiej, za co trafił do więzienia w Ołomuńcu. To tam napisał wspomniany „Rozbiór krytyczny zasada historii...”. Po zwolnieniu z więzienia współtworzył na Wołyniu słynne Liceum Krzemienieckie. Za podejrzenie kontaktów z Napoleonem znowu trafił do więzienia. Umarł w Księstwie Warszawskim w 1812 r.

Co o przyjętym przez Sejm Wielki prawie o miastach sądził prezydent Warszawy, nie wiemy. Dekert umarł w 1790 r. W dowód uznania dla jego dokonań prezydenckich północną pierzeję Rynku Starego Miasta nazwano Stroną Dekerta. Dzisiaj mieści się tam m.in. Muzeum Warszawy.

2019-04-24 09:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wadowice – „Tu wszystko się zaczęło…”

Niedziela rzeszowska 28/2020, str. IV

[ TEMATY ]

miasto

Wadowice

Mirek i Magda Osip-Pokrywka

Wadowice z lotu ptaka

Wadowice z lotu ptaka

Rok 2020 został ustanowiony Rokiem Świętego Jana Pawła II. Warto przypomnieć, że 18 maja obchodziliśmy stulecie urodzin Karola Wojtyły, Ojca Świętego Jana Pawła II. Z tej okazji cykl wakacyjny na łamach Niedzieli Rzeszowskiej poświęcamy miejscom w Polsce, które papież szczególnie ukochał, często je wspominał i do końca za nimi tęsknił.

Tymi słowami często wspominał rodzinne miasto w czasie pielgrzymek do ojczyzny św. Jan Paweł II. Powiatowe Wadowice nad rzeką Skawą, rozrosły się obecnie do blisko 20-tysięcznej aglomeracji. Jednak w pięknie odrestaurowanym śródmieściu zachował się dawny małomiasteczkowy klimat. Sercem miejscowości jest rynek. Najstarsze jego kamienice pochodzą z pierwszej połowy XIX w. W jednej z nich – pierwszej z prawej od bazyliki – mieszkał Karol Wojtyła, a dziś mieści się w niej Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II. Uruchomione kilka lat temu muzeum to największa atrakcja miasta. Zwiedzanie tej niezwykłej placówki to niczym podążanie za Karolem Wojtyłą przez całe jego życie. Przekraczając próg muzeum najpierw przenosimy się do przedwojennych Wadowic przed kamienicę Chmiela Bałamutha przy ul. Kościelnej 7, gdzie w 1920 r. urodził Karol Wojtyła i gdzie mieszkał do 18 roku życia. Wnętrze mieszkania wiernie odtworzono na postawie wspomnień sąsiadów i kolegów Karola, a cześć wyposażenia jest oryginalna. Następnie podążamy przez sale ekspozycyjne, prezentujące chronologicznie kolejne etapy życia najsłynniejszego wadowiczanina. Jest zatem okres okupacji niemieckiej, gdy Karol Wojtyła pracował jako robotnik w kamieniołomie na Zakrzówku, później okres krakowski z etapami piastowania kolejnych funkcji w hierarchii kościelnej. Aż docieramy przed bazylikę św. Piotra w Watykanie, gdzie otwierają się przed nami Drzwi Święte (wierna replika oryginału). Czasy pontyfikatu na Stolicy Piotrowej przedstawiono m.in. w sali poświęconej papieskim pielgrzymkom. Wystarczy wybrać kraj i datę pielgrzymki, a na multimedialnym ekranie pokażą się zdjęcia z podróży, informacje z kim się spotykał i czego nauczał. Jest również pomieszczenie poświęcone zamachowi na papieża i cudownemu ocaleniu za wstawiennictwem Matki Bożej Fatimskiej. Jest tu m.in. pistolet, z którego oddano strzały do Jana Pawła II, będący depozytem z Muzeum Kryminalistyki w Rzymie. Jednym z ostatnich eksponatów na marszrucie zwiedzania muzeum jest zegar z watykańskich apartamentów, zatrzymany w godzinie śmierci Ojca Świętego o 21.37 w dniu 2 kwietnia 2005 r. W wadowickim muzeum można śmiało spędzić kilka godzin, jednak duże zainteresowanie zwiedzających wymusza zrealizowanie całej trasy w niecałą godzinę. Placówka jest czynna codziennie od godz. 9 do 18. Cena biletu 20 zł (ulgowy 15 zł). Bilet rodzinny dla 5 osób kosztuje 60 zł. W każdy wtorek (z wyjątkiem ostatniego w miesiącu) ekspozycję stałą można zwiedzać bezpłatnie. Wymaga to jednak rezerwacji z 2-tygodniowym wyprzedzeniem, telefonicznie lub w elektronicznym systemie rezerwacji na stronie www.domjp2.pl.

W mieście wytyczono spacerowy szlak o długości 3,5 km, którego marszruta prowadzi przez trzynaście obiektów związanych z dzieciństwem i młodością przyszłego świętego. Poza przedstawionym domem rodzinnym warto odwiedzić m.in.: kościół parafialny, szkołę podstawową, karmel, gimnazjum i dawną cukiernię. Za tydzień, w kolejnym odcinku naszego cyklu, opiszemy i przedstawimy te miejsca.

CZYTAJ DALEJ

Media: papież wezwał kard. Pella do Rzymu

2020-09-28 11:27

[ TEMATY ]

Watykan

Franciszek

Włodzimierz Rędzioch

Kard. George Pell

Kard. George Pell

Jak donosi na łamach portalu www.huffingtonpost.it Maria Antonietta Calabrò jutro do Rzymu przybędzie na wezwanie Ojca Świętego 79-letni kard. George Pell. Australijski purpurat, który w latach 2014-2019 kierował Sekretariatem do spraw Gospodarki i był członkiem Rady Kardynałów, ma doradzać papieżowi w sprawach związanych z niejasnościami wokół operacji finansowych prowadzonych przez watykański Sekretariat Stanu.

Dziennikarka przypomina, że to właśnie kard. Pell, pełniąc swoje obowiązki w Watykanie , wskazywał na nieprawidłowości związane z zakupem nieruchomości w Londynie. Australijski purpurat krytykował także istnienie w różnych dykasteriach funduszy pozabudżetowych, podkreślając „anormalność” tej praktyki w świetle nowoczesnych kryteriów zarządzania, i związane z tym zagrożenie ewentualnymi nadużyciami czy brakiem przejrzystości. Były arcybiskup Sydney miał też zadawać szereg „niewygodnych” pytań dotyczących osób czy instytucji związanych z transakcją londyńską, umieszczonych na. czarnej liście przez władze i zaangażowane banki. Zapewne od jutra zamieszka w Domu Świętej Marty - gdzie rezyduje Papież Franciszek.

Jak wiadomo kard. Pell został w swej ojczyźnie niesłusznie oskarżony o przestępstwa seksualne, a 6 kwietnia został uniewinniony po 13 miesiącach spędzonych w więzieniu.

CZYTAJ DALEJ

Koronka na ulicach biskupiego miasta

2020-09-28 21:57

[ TEMATY ]

Koronka Bożego Miłosierdzia

Iskra Bożego miłosierdzia

Świdnica ‑ Katedra

Ks. Grzegorz Umiński

Iskra Bożego Miłosierdzia w parafii katedralnej

Iskra Bożego Miłosierdzia w parafii katedralnej

Na placu przed świdnicką katedrą, przy pomniku św. Jana Pawła II 28 września o godz. 15. wierni parafii katedralnej oraz pozostali mieszkańcy miasta biskupiego zgromadzili się z bp Ignacym Decem i ks. Mirosławem Benedykiem, aby z koronką w ręku wołać o Boże Miłosierdzie dla siebie i całego świata.

Parafia katedralna po raz kolejny wzięła udział w modlitewnej akcji „Iskra Bożego Miłosierdzia”. Łaskawości Boga polecaliśmy kapłanów i wiernych naszej diecezji, modliliśmy się o oddalenie pandemii koronawirusa, o pokój na świecie, o powrót uchodźców do ich ojczystych krajów i pomoc w odbudowie ich domów, za Prezydenta Polski, oraz wszystkich rządzących, za nasze kraje, miasta, nasze rodziny i nas samych.

ks. Mirosław Benedyk

Wierni przy pomniku św. Jana Pawła II w dniu akcji "Iskra Bożego Miłosierdzia"

Wierni przy pomniku św. Jana Pawła II w dniu akcji

Spotkaliśmy się w Godzinie Miłosierdzia, w której Bóg daje tak wiele łask, to tak jakby była wielka promocja, iż wystarczy przyjść, otworzyć ręce i wziąć od Niego. Gdy ogłaszają promocję w supermarkecie to wszyscy tam biegną? Czemu tak niewielu biegnie do Boga, który chce dawać ponad miarę? On chce dawać. Bóg ma radość dawania. Dawania miłości, pokoju, szczęścia. Przypomnijmy, że od wielu lat w katedrze świdnickiej koronką modlą się kapłani z wiernymi każdego dnia.

ks. Mirosław Benedyk

Wierni przy pomniku św. Jana Pawła II w dniu akcji "Iskra Bożego Miłosierdzia"

Wierni przy pomniku św. Jana Pawła II w dniu akcji

Od trzynastu lat, wierni co rok spotykają się na modlitwie 28 września na ulicach miast, w rocznicę beatyfikacji bł. Michała Sopoćko, spowiednika św. Faustyny Kowalskiej. Do akcji w całej Polsce włączyło się ponad 300 miast. Tego dnia w Świdnicy koronką modlono się także przy przed szpitalem "Latawiec" na terenie par. św. Andrzeja Boboli.

ks. Mirosław Benedyk

bp Ignacy Dec na koniec pobłogosławił zebranych

bp Ignacy Dec na koniec pobłogosławił zebranych
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję