Reklama

Niedziela Kielecka

Żonkile solidarności

Niedziela kielecka 20/2019, str. 8

[ TEMATY ]

marsz

Pola Nadziei

TD

Radosne Święto Żonkila, pl. Artystów, Kielce

Radosne Święto Żonkila, pl. Artystów, Kielce

W centrum Kielc 26 kwietnia stało się złociście i radośnie – od żonkili trzymanych w rękach, od żółtych koszulek wolontariuszy i ubranych na żółto uczestników Marszu Żonkila. Dzieci z wielu szkół Kielc i regionu oraz wolontariusze Caritas przeszli ulicami Kielc i uczestniczyli w festynie – był to wyraz ich solidarności z pacjentami hospicjum.

Marsz Żonkila odbywał się głównym deptakiem miasta, od pomnika Henryka Sienkiewicza do pl. Artystów, gdzie z kolei zorganizowano festyn i występy. – Wspieramy pacjentów hospicjum, myślimy o nich, propagujemy ideę opieki nad nimi i uwrażliwiamy najmłodszych na tę problematykę – mówi Anita Grzesik z Caritas kieleckiej, odpowiedzialna za wolontariat hospicyjny. Przypomina, że ponad 4100 zł wolontariusze Caritas zebrali tuż przed świętami wielkanocnymi, w ramach kampanii Pola Nadziei, kwestując w urzędach i galeriach miejskich.

Reklama

– Dzisiaj przypominamy, że Pola Nadziei kwitną w pełni – mówi Grzesik, trzymając w ręku kwitnącego żonkila. Na pl. Artystów roiło się od dzieci – tańczących, demonstrujących pokazy akrobatyczne, oblegających wozy strażackie, poddających się malowaniu twarzy czy uczących się technik ratownictwa medycznego.

W marszu i festynie uczestniczyli m.in. uczniowie Zespołu Szkół Katolickich w Kielcach, tancerze Zespołu Tanecznego z Brynicy, Akademia Małego Strażaka z Brynicy, członkowie Świętokrzyskiego Ochotniczego Pogotowia Wodnego, wolontariusze Szkolnego Koła Caritas w Brynicy, uczniowie Szkoły Podstawowej w Polichnie, podopieczni świetlicy środowiskowej Caritas „U Józefa” w Kielcach i in.

Wydarzeniu organizowanemu w ramach kampanii społecznej „Pola Nadziei”, która ma na celu uwrażliwianie całego społeczeństwa na potrzeby osób chorych, szczególnie w zakresie opieki hospicyjnej, towarzyszy nadal zbiórka publiczna do puszek na rzecz Hospicjum św. Matki Teresy z Kalkuty w Kielcach.

Reklama

Potrzeby wciąż są tam ogromne – konieczne są nowe materace przeciwodleżynowe, ssaki, pościel, drobny sprzęt medyczny, środki higieny. W skali roku kilkaset osób korzysta z hospicjum stacjonarnego prowadzonego i zbudowanego przez Caritas kielecką oraz ok. stu chorych terminalnie pozostaje pod opieką hospicjum domowego.

W ramach kampanii w szkołach organizowane są spotkania edukacyjne adresowane do młodzieży. – Bywamy w wielu szkołach, nie tylko kieleckich, byliśmy ostatnio np. w Dębskiej Woli i Chełmcach – dodaje Anita Grzesik.

2019-05-15 08:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Płynie pomoc dla Hospicjum Caritas w Kielcach w ramach Pól Nadziei

[ TEMATY ]

Pola Nadziei

diecezja kielecka

Archiwum Hospicjum


Epidemia koronawirusa spowodowała, że dziesiąta edycja Pól Nadziei – hospicyjnej kampanii organizowanej przez dla uwrażliwienia opinii publicznej na potrzeby pacjentów terminalnie chorych, której celem jest również zebranie funduszy na pomoc pacjentom Domowego i Stacjonarnego Hospicjum im. św. Matki Teresy z Kalkuty w Kielcach, musiała przenieść się w przestrzeń wirtualną.

Przez sanitarne rygory zawieszono na trzy miesiące akcje i wydarzenia zaplanowane w ramach Pól Nadziei. Nie było ulicznej akcji wręczania żonkili, które zakwitły. Jednak w czerwcu, kiedy sanitarne rygory złagodzono, na nowo ruszyły kwesty i zbiórki przy parafiach na rzecz Hospicjum im. Matki Teresy z Kalkuty w Kielcach. W Chełmcach w parafii św. Mikołaja i św. Marii Magdaleny uczniowie ze Szkoły Podstawowej z Porzecza, Brynicy, Oblęgorka i Chełmiec wraz z nauczycielami kwestowali na pomoc kieleckiemu Hospicjum 28 czerwca. Mieszkańcy otwierali swoje serca i hojnie wspierali akcję. A potrzeby hospicjum są bardzo duże. Oprócz materiałów pielęgnacyjnych, sprzętu medycznego, który ulega zużyciu, w tym roku - ze względu na pandemię - potrzebne są również ozonatory, by zapewnić bezpieczeństwo pacjentom, jak i personelowi opiekującemu się chorymi.

Wciąż można wpłacać pieniądze za pomocą „wirtualnej puszki” na potrzeby chorych podopiecznych Hospicjum Matki Teresy z Kalkuty, Wpłaty dokonamy klikając w link http://hospicjum.kielce.caritas.pl/po…/wirtualnepolanadziei/

CZYTAJ DALEJ

Kard. Eijk: eutanazja wyzwaniem w zsekularyzowanym świecie

2020-09-28 18:56

[ TEMATY ]

kardynał

eutanazja

wikipedia

W takim kraju jak Holandia, w którym nawet najmniejsze cierpienie staje się racją i kryterium do legalnego położenia kresu życiu, bardzo potrzeba chrześcijańskiego świadectwa o wartości życia i sensie cierpienia. Wskazuje na to kard. Willem Eijk, komentując watykański dokument „Samaritanus bonus”, który przypomina o zdecydowanym sprzeciwie Kościoła względem wszelkich form eutanazji.

Arcybiskup Utrechtu zauważa, że ostatnie dekady były w Holandii równią pochyłą prowadzącą do coraz szerszej legalizacji eutanazji i zaniku szacunku dla życia. Zaczęło się w latach 70. od zgody na eutanazję dla osób terminalnie chorych, po kolejnej dekadzie wydano zgodę na „słodką śmierć” także dla osób nie będących chorymi terminalnie, potem dla cierpiących na choroby psychiczne i neurodegeneracyjne.

Niechlubnym przełomem w promowaniu kultury śmierci stała się eutanazja nowo narodzonych dzieci (ciężko chorych i niepełnosprawnych, co obaliło barierę konieczności wyrażenia przez pacjenta zgody na eutanazję), a w ostatnim czasie także osób z depresją i demencją oraz tych, które skończyły 75 rok życia, i których życie, jak głoszą zwolennicy eutanazji, można już uznać za spełnione.

Prymas Holandii wskazuje na wagę watykańskiego dokumentu „Samaritanus bonus”. Jasno przypomina on o kwestiach pomijanych lub przemilczanych przez księży w zsekularyzowanej Holandii, która mocno odeszła od nauczania Kościoła w dziedzinie ochrony życia, tworząc sobie hiper-indywidualistyczną moralność na współczesne czasy.

Przypomina też, że duchowni powinni unikać wszelkich gestów, które mogłyby sugerować aprobatę eutanazji, w tym pozostawania przy pacjencie w chwili, gdy jest on uśmiercany. „Dobra opieka duszpasterska nad osobą, która chce być poddana eutanazji, wymaga, aby towarzyszący jej kapłan wyraźnie powiedział, że eutanazja jest pogwałceniem przyrodzonej wartości życia ludzkiego” – stwierdza kard. Eijk.

Dodaje, że jest to grzech ciężki i nieodwracalny, popełniony tuż przed spotkaniem ze swoim Stwórcą. Powołując się na encyklikę „Veritatis splendor” Jana Pawła II, kardynał podkreśla, że „prawdziwy duszpasterz nie prowadzi ludzi powierzonych jego opiece duszpasterskiej do tego, co często nazywane jest rozwiązaniem duszpasterskim w formie kompromisu między nauczaniem Kościoła a rzeczywistością, lecz powinien prowadzić ich do prawdy, także w dziedzinie moralności”.

Kard. Eijk wskazuje, że kapłani powinni modlić się z pacjentem i za niego, dążąc do przemiany serca. Powinni także proponować opiekę paliatywną jako alternatywę i dbać o to, by chory nie był osamotniony i był otoczony troskliwymi ludźmi. Zwraca też uwagę, że prośba o eutanazję nierzadko jest wołaniem o pomoc. Gdy zaoferowana jest odpowiednia opieka, wiele osób, które zadeklarowały chęć eutanazji, nie upiera się przy tej prośbie, widzą bowiem, że otaczający ludzie dostrzegają ich lęki i zmagania wewnętrzne.

Arcybiskup Utrechtu podkreśla, że zawarte w watykańskim dokumencie jednoznaczne wyjaśnienia są bardzo potrzebne w świecie, gdzie eutanazję próbuje się lansować jako dobro i prawo człowieka. Wskazuje, że eksperci szacują, iż w Holandii w ciągu najbliższej dekady eutanazja będzie stanowiła 8 proc. wszystkich zgonów w tym kraju.

Kard. Eijk zauważa, że umacnianie kultury śmierci stawia przed katolikami kolejne niełatwe wyzwanie: przekonać zlaicyzowane społeczeństwo, że cierpienie może mieć sens, gdy jest postrzegane w świetle Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Szedł wiernie śladami Jezusa

2020-09-28 23:50

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Archikatedra św.Jana Chrzciciela

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Jego wrogowie potrzebowali bardzo dużo czasu, aby zorientować się, że z nim nie można wygrać, bo jest osobą, która na co dzień żyje Bogiem i przesłaniem Ewangelii – mówił o kard. Stefanie Wyszyńskim w homilii w archikatedrze warszawskiej ks. prał. Bogdan Bartołd.

W czasie wieczornej Mszy św., jak każdego 28. dnia miesiąca, modlono się o dobre owoce beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia. W koncelebrowanej Eucharystii uczestniczyły członkinie Instytutu Prymasa Wyszyńskiego, Rycerze Jana Pawła II, przedstawiciele Archikonfraterni Literackiej oraz wiele osób, które co miesiąc wytrwale przychodzą prosić Boga o dar rychłej beatyfikacji kard. Wyszyńskiego.

W homilii proboszcz parafii archikatedralnej podkreślił, że Prymas Wyszyński zasłużył sobie jak mało kto na wszystkie zaszczytne tytuły, jakimi go jeszcze za życia obdarowywano, co potwierdzają wszyscy, którzy pamiętają jeszcze czasy reżimu komunistycznego. - Kim był Prymas Wyszyński dla wszystkich ludzi, żyjących w Polsce, pozbawionych godności, nadziei, perspektyw, tych, o których mówiono, że są pracującymi miast i wsi? Był przede wszystkim ojcem – zauważył ks. Bartołd. Odwołał się do dramatycznego okresu trzyletniego uwięzienie Prymasa i entuzjastycznego powitania po powrocie z więzienia do Warszawy, przez co kard. Wyszyński stał się ojcem narodu i najwyższym autorytetem. - To był punkt odniesienia, nasz przewodnik na drogach wiary. Komuniści już wtedy nie stosowali tak krwawych represji, ale wciąż używali całego wachlarza prześladowań i trzeba było przestawić się na długofalowy sprzeciw – przypomniał ks. Bartołd i przytoczył wielkie programy i akcje duszpasterskie Prymasa, jak Wielka Nowenna, Tysiąclecie Chrztu Polski czy peregrynacja Matki Bożej w Obrazie Nawiedzenia. Kard. Wyszyński w tamtym czasie, nie zważając na trudności walczył o budowę nowych kościołów, erygował nowe parafie, organizował katechizację dzieci i młodzieży, opiekował się rodzinami.

- Czyż nie byliśmy dumni, że mamy takiego pasterza? Mimo różnych przeciwności czuliśmy się bezpieczni – zaznaczył proboszcz archikatedry i przywołał swoje osobiste wspomnienia z momentu, gdy kard. Wyszyński przyjmował go do seminarium. - Wyprostowana sylwetka, twarz pięknie rozświetlona blaskiem, myśl bardzo logiczna, spokojna i wierność Prawdzie. To budziło respekt. Jak się pojawił Ksiądz Prymas Wyszyński, to od razu czuło się Boży pokój. On swoją obecnością dodawał sił do codziennych zmagań - wspominał.

- Jego wrogowie potrzebowali bardzo dużo czasu, aby się zorientować, że z nim nie można wygrać, bo jest to osoba, która na co dzień żyje Bogiem, przesłaniem Ewangelii. Ileż na Prymasa Wyszyńskiego nasyłano agentów, szpiegów. Naprzeciwko Pałacu Prymasowskiego na Miodowej zainstalowano komórkę Służby Bezpieczeństwa, która inwigilowała go 24 godziny na dobę i nic kompromitującego nie odkryli. Nic nie wskórali. W końcu wynieśli się stamtąd, uznali, że przegrali. Sami przyznali: przegraliśmy z człowiekiem Bożym – mówił ks. Bartołd.

Podkreślił, że Prymas Wyszyński, choć był pozornie człowiekiem słabym, wątłym, słabo uzbrojonym, jednak rozpoczął walkę z Goliatem, jakim był komunizm, wykazując się przy tym wielką odwagą. Wynikała ona z bezgranicznego zaufania Bogu. Nigdy nie cofnął się ani nie zdradził Chrystusa. - Ci, którzy go znają mówią, że źródłem jego siły była niezłomna wiara, wielkie zaufanie Bogu. Tajemnica zwycięstwa Prymasa Tysiąclecia tkwi w tym, że szedł wiernie śladami Mistrza – Jezusa. Był synem i niewolnikiem Matki Bożej. Gdy miał jakieś wątpliwości, gdy nieraz potrzebował jasnego światła, by podjąć dobrą decyzję, szedł do Maryi po radę, nie zważając na krytykę nawet sobie najbliższych bardzo mocno stawiał na każdego człowieka – zaznaczył ks. Bartołd i dodał, że ludzie prowadzeni przez kard. Wyszyńskiego nie zawiedli go. - W tych trudnych czasach pozostawali wierni, modlili się po domach, odmawiali różaniec. Mimo różnego rodzaju szykan uczestniczyli we Mszach św. w kościele. Wychowali dzieci wbrew koniunkturze i zakazom władz. A po nocach ludzie wychowani przez Prymasa Wyszyńskiego bez pozwolenia budowali świątynie, stawiali się na wszystkie uroczystości kościelne i tłumnie wypełniali kościoły – powiedział kaznodzieja.

Przypomniał, że gdy kard. Wojtyła został papieżem, to ci ludzie wyszli, policzyli się i przestali się bać. Założyli „Solidarność” i rozpoczęli swoją niesłychaną wędrówkę z niewoli do obiecanej ziemi wolności. – Kiedy umierał tuż po zamachu na Jana Pawła II Prymas Wyszyński, mieliśmy przekonanie, że umierał święty człowiek, który dzięki niezwykłej wierze i przymierzu z Matką Bożą i Jezusem stał się opoką i ocalił swój lud mieszkający na polskiej ziemi.

Po Komunii tradycyjnie fragment nauczania kard. Wyszyńskiego – tym razem poświęcony ochronie życia dzieci nienarodzonych – odczytała Barbara Dobrzyńska. Po Mszy św. celebransi i wierni przeszli do kaplicy, w której znajduje się grób Sługi Bożego. Tam modlitwę poprowadził ks. prał. Tadeusz Sowa, moderator wydziałów duszpasterskich Kurii Archidiecezji Warszawskiej i dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego. Na zakończenie odśpiewano Apel Jasnogórski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję