Reklama

Wywiady

Z muzycznej szuflady

Czesław Niemen to brzmi dumnie

15 lat temu, w momencie rozpoczęcia jego pogrzebu 30 stycznia 2004 r. o godz. 13 z wielu stacji radiowych w Polsce rozległo się „Dziwny jest ten świat”. W ten sposób oddano hołd zmarłemu artyście. Parafrazując słowa innej piosenki Niemena, można by zapytać: „Czy go jeszcze pamiętasz?”. Sylwetkę i twórczość artysty przybliża prezes Stowarzyszenia Pamięci Czesława Niemena w Świebodzinie Jan Edward Czachor

RAFAŁ WĘGLEWSKI: – Jak z perspektywy lat ocenia Pan kultywowanie pamięci o „królu polskiego rocka” w naszym społeczeństwie?

JAN EDWARD CZACHOR: – W tym roku minęła 15. rocznica śmierci tego wybitnego artysty polskiej muzyki rozrywkowej. Kard. Stefan Wyszyński powiedział: Kamienie nie będą pamiętać o nas, jeżeli my nie będziemy pamiętać o tych, których już nie ma wśród nas. Duch Czesława Niemena przepłynął już na drugą stronę rzeki życia, ale zostawił nam żyjącym swój artystyczny dorobek, zawierający jego uczucia, myśli, pragnienia... O Czesławie Niemenie polskie społeczeństwo pamięta okazjonalnie, np. rocznica jego urodzin czy też śmierci. Są szkoły, którym patronuje, ulice, pomniki (Ławeczka Niemena w Świebodzinie). Są też organizowane koncerty, audycje radiowe, wspomnienia jego fanów. Stwierdzam, że ta bogata artystyczna niemenowska twórczość jest mało znana polskiej młodzieży. Znajomość twórczości Niemena ogranicza się do kilku utworów, jak: „Pod papugami”, „Dziwny jest ten świat”, „Sen o Warszawie”.

– Zgodzi się Pan ze stwierdzeniem, że Czesław Niemen wywoływał swoim wizerunkiem artystycznym i przesłaniem skandal?

– Gdy na V Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu w 1967 r. zaśpiewał protest song „Dziwny jest ten świat”, ze strony ówczesnych władz PRL-u rozpoczęły się nagonki i prześladowania pt. „niemenków nie będziemy lansować”. Był postacią barwną i potrafił szokować. Spodnie w kwiaty, zakopiański kożuszek, piękna haftowana rubaszka, koszule w kraty, łańcuch na szyi – drażniły decydentów władzy. Gdy w Polsce było szaro, buro i ponuro, Niemen chciał przełamać tę szarzyznę. Walczył przez swoją twórczość z obłudą, zakłamaniem, podwójną moralnością – nie był artystą skandali. Stąd próby ośmieszania go przez partyjne władze PRL-u, np. tzw. afera w Radomsku.

– Niemen wyprzedzał epokę czy bardziej się w nią wpisywał?

– Gdy analizujemy jego twórczość z zespołami: Niebiesko-Czarni, Akwarele, Niemen Enigmatic, Grupa Niemen... czy też muzykę teatralną, filmową, elektroniczną – to zauważamy, że w swej muzycznej twórczości nigdy nie stał w miejscu. Ciągle poszukiwał nowej muzyki i wyprzedzał. Wchodząc w świat awangardy muzycznej, był niezrozumiany przez odbiorców, np. longplay „Pielgrzym”. Przykładem jest też utwór „Terra Deflorata” (Ziemia pogwałcona) – gdzie stawia pytania dla współczesnego człowieka: „Dałeś nam, Panie, Cud Wszechświata, Owoc Wszechbytu Ziemię, Człowiek brutalny technokrata, gwałci jej przeznaczenie”. Pytanie ekologiczne „Qvo vadis homo?”...

– W twórczości tego artysty można dopatrzeć się inspiracji i korzeni chrześcijańskich...

– Czesław Niemen urodził się w Starych Wasiliszkach koło Grodna na kresach II Rzeczypospolitej. Siedem miesięcy później weszła Armia Czerwona i stał się obywatelem ZSRR. W kościele Świętych Piotra i Pawła został ochrzczony, przyjął sakrament Komunii św. i bierzmowania. W 1958 r. rodzina Wydrzyckich przyjechała do Polski i osiadła w stolicy. W Warszawie brał udział w nabożeństwach w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, gdzie spotykał się z ks. Jerzym Popiełuszką. 17 października 1999 r. w 15. rocznicę śmierci ks. Jerzego w tym właśnie kościele wykonał koncert poświęcony błogosławionemu kapłanowi: Hymn o miłości Apostoła św. Pawła, Mękę Mesjasza, Ojcze nasz, Psalm 42. Śpiewał pieśni religijne m.in. w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie, kościele św. Pawła w Lublinie, kościół św. Marii Magdaleny we Wrocławiu. Swoją wiarę w Boga wyraził w wielu tekstach, np. „Amen”, „Terra Deflorata”. Uczestniczy jako wykonawca w nagraniu utworu „Osiem błogosławieństw” z okazji wizyty Jana Pawła II w Polsce...

– Ówczesne władze Polski Ludowej chciały zakłamać postać Czesława Niemena, doszło do zmanipulowania jego wypowiedzi, która w swej wymowie miała poprzeć działania stanu wojennego...

– Był ikoną polskiej kultury. We wrześniu 1981 r. nagrał koncert kolęd pt. „A miłość największym jest darem”. Po wprowadzeniu stanu wojennego artysta wycofał zgodę na emisję TVP świątecznego programu. Niestety w programie Dziennika Telewizyjnego (26 grudnia 1981 r.), ukazał się skrócony i zmanipulowany wywiad, w którym Czesław Niemen cytuje słowa poety Cypriana Kamila Norwida: „bo piękno jest na to, by zachwycało do pracy”. Można to było zrozumieć, że artysta namawia do przerwania strajków robotników. I został nazwany kolaborantem. Była to intryga władz PRL-u skierowana do Niemena, aby ukazać jego związek i poparcie dla władz stanu wojennego. Co nie było prawdą!

– W tym roku przypadła 80. rocznica urodzin Czesława Niemena, należy przybliżać nowym pokoleniom twórczość, która jest uniwersalna i ponadczasowa. Dla niejednego artysty ta muzyka stanowi ogromną inspirację. Czy zgodzi się Pan ze mną?

– Nieco inaczej się do tego odniosę, mianowicie Niemen dla współczesnego Polaka jest artystą, kompozytorem i muzykiem nieznanym. Warto, by szczególnie młodzi ludzie zapoznali się z twórczością poetycką. Niestety, mało ludzi zna muzykę tego artysty, który śpiewał również w innych językach: angielskim, włoskim, rosyjskim. On tworzył dla pokolenia, jego piosenki poetyckie zmuszają do myślenia. Można powiedzieć, że był późnym wnukiem Norwida.

– Czesław Niemen w swojej muzyce poza tym, że wniósł do kultury twórczość poetycką na najwyższym poziomie, grał również i świetnie odnajdował się w ambitnej muzyce popularnej i rockowej...

– Czesław Niemen wraz z grupą Niemen i późniejszymi muzykami SBB (Józef Skrzek, Antymos Apostolis, Jerzy Piotrowski) na Zachodzie robił furorę, grając rocka progresywnego. Muzycy reprezentowali godnie Polskę, należy jednak powiedzieć, że pochodzili z naszej rzeczywistości politycznej. Kiedy pojawili się na Zachodzie (w RFN), potrafili pokazać coś innego i to było fenomenem. Kwiat młodzieży się tym zachwycił. Innym przykładem jest festiwal w Jarocinie, gdzie mówiono: „o, dziadek Niemen występuje”. Zaczęto żartować, że to będzie takie „Pod papugami”, a Niemen pojawił się w świecie komputerowym i syntezatorów. Takiej muzyki jeszcze nie słyszano, wszyscy wtedy zamilkli. Można powiedzieć, był to rock progresywny, nawet krytyka zachodnia nie wiedziała, jak to nazwać.

– Jaką osobą prywatnie był Czesław Niemen?

– Był człowiekiem niezwykle skromnym, miał żelazne zasady. Przede wszystkim „tak” dla niego znaczyło tak, a „nie” znaczyło nie. Dbał o kulturę polskiego języka, w myśl zasady: Jaki język – taki naród. On kochał nasz język, kulturę i poezję. Czesław Niemen w polskiej kulturze to brzmi dumnie. Nie był człowiekiem skandali, nie pił alkoholu, nie uczestniczył w rozróbach. Władza PRL-u szukała na niego różnych haków, a on był awangardowy i nikt nie mógł mu zarzucić, że nie był postacią wybitną. Apeluję, odkrywajmy twórczość Czesława Niemena.

2019-07-16 11:47

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przyjaciel i orędownik

2020-07-28 10:38

Niedziela świdnicka 31/2020, str. VI

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

wspomnienie

kard. Zenon Grocholewski

Kard. Zenon Grocholewski podczas spotkania z bp. Ignacym Decem

Zmarły 17 lipca kard. Zenon Grocholewski, bliski współpracownik trzech papieży, w ostatnich latach dwukrotnie odwiedził diecezję świdnicką.

W piątek eminencja nie pojawił się na Eucharystii w swojej kaplicy, w mieszkaniu na Watykanie, ani też na śniadaniu. Pan wezwał go do wieczności w czasie snu. Teraz błogosławi nam z domu Ojca. „Był człowiekiem zupełnie nieprzeciętnym, który w wyjątkowy sposób żył i myślał jako wybitny intelektualista, kapłan, profesor i kardynał. Człowiek, który również w wyróżniający się sposób umiłował Chrystusa i Jego Kościół, któremu poświęcił całe swoje życie” – napisał w kondolencjach przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Warszawa: dziś uroczystości upamiętniające Rzeź Woli, największą jednorazową masakrę ludności cywilnej w Europie

2020-08-05 11:38

[ TEMATY ]

Warszawa

zabójstwo

ekai.pl

Marsz Pamięci, upamiętniający 76. rocznicę wymordowania 50 tys. cywilnych mieszkańców Woli przez Niemców w trakcie Powstania Warszawskiego, rozpocznie się dziś, 5 sierpnia, o godz. 19.00, u zbiegu ul. Leszno i al. Solidarności. W związku z sytuacją epidemiologiczną weźmie w nim udział ogranoczona liczba uczestników.

Rzeź Woli stanowiła bezpośrednią realizację rozkazu Adolfa Hitlera, nakazującego zburzenie Warszawy i wymordowanie wszystkich jej mieszkańców. W trakcie masakry, której punkt szczytowy przypadł w dniach 5–7 sierpnia 1944, zamordowano od 30 tys. do 65 tys. cywilnych mieszkańców Woli. Była to największa jednorazowa masakra ludności cywilnej dokonana w Europie w czasie II wojny światowej. Historyk Norman Davies uznał 5 i 6 sierpnia 1944 r. za „dwa najczarniejsze dni w historii Warszawy. Żaden ze sprawców ludobójstwa dokonanego na Woli nie został po wojnie pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

5 sierpnia 1944 od godzin porannych na Woli trwała rzeź polskiej ludności cywilnej. Wypełniając rozkaz Hitlera esesmani i policjanci mordowali bez względu na wiek i płeć każdego schwytanego Polaka. Masowo rozstrzeliwano mieszkańców zdobytych kwartałów. Zbiorowym egzekucjom towarzyszyły gwałty na kobietach oraz masowa grabież. Cywilów, których nie zamordowano od razu, pędzono w charakterze „żywych tarcz” na powstańcze barykady. Dzień ten przeszedł do historii Woli jako „czarna sobota”.

Początkowo ludność Woli mordowano w sposób chaotyczny i bezładny – w mieszkaniach, w piwnicach, na podwórzach kamienic, na ulicach. Szereg domów podpalono, a uciekającą w panice ludność ostrzeliwano z broni maszynowej. Ukrywających się w piwnicach cywilów zabijano przy użyciu granatów. Dochodziło także do zakłuwania bezbronnych bagnetami, zakopywania rannych żywcem, roztrzaskiwania głów niemowlętom, czy wrzucania małych dzieci wraz z matkami do płonących budynków.

W drugiej połowie dnia ludność dzielnicy w bardziej zorganizowany sposób spędzano do kilku wyselekcjonowanych miejsc egzekucji przy ulicach Wolskiej i Górczewskiej, gdzie ich mordowano zazwyczaj strzałem w tył głowy lub przy użyciu broni maszynowej. Nierzadko prowadzeni na stracenie ludzie byli zmuszani do wspinania się na stos ciał osób zamordowanych przed nimi. Świadkowie wspominali, że w takich miejscach zwały trupów sięgały niekiedy ok. 25-35 metrów długości, 15-20 metrów szerokości i 2 metrów wysokości.

5 sierpnia ofiarą rzezi padli także pacjenci i personel wolskich szpitali. W godzinach popołudniowych żołnierze niemieccy wkroczyli na teren Szpitala Wolskiego przy ul. Płockiej. Likwidacja Szpitala Wolskiego przyniosła ponad 360 ofiar. W gronie zamordowanych znalazło się 60 pracowników, w tym sześciu lekarzy, oraz 300 pacjentów.

W ręce Niemców wpadł też kompleks budynków Szpitala św. Łazarza. Żołnierze podpalili szpital, a większość przebywających w nim Polaków rozstrzelali lub wymordowali za pomocą granatów. Liczba ofiar masakry dokonanej przez Niemców w Szpitalu św. Łazarza jest szacowana na ok. 1200, gdyż schroniło się tam wielu mieszkańców. W gronie zamordowanych znalazło się m.in. jedenaście sanitariuszek z patrolu sanitarnego Obwodu AK „Wola” (w tym dziesięć nastoletnich harcerek z drużyny im. Emilii Plater), a także siedem sióstr benedyktynek.

W nocy z 5 na 6 sierpnia Niemcy otrzymali znaczne posiłki. W myśl rozkazu von dem Bacha mieli oszczędzać kobiety i dzieci, nadal obowiązywał ich rozkaz rozstrzeliwania wziętych do niewoli powstańców oraz polskich mężczyzn-cywilów. 6 sierpnia zamordowano na Woli około 10 tys. Polaków. Ofiarą masakry padli m.in. mieszkańcy zdobytych tego dnia domów przy ulicach Chłodnej, Leszno, Towarowej i Żelaznej. Kontynuowano także masowe rozstrzeliwanie cywilów w opanowanych uprzednio kwartałach. Zbiorowym egzekucjom nadal towarzyszyły gwałty, grabieże i palenie domów.

6 sierpnia głównym miejscem kaźni stał się skład maszyn rolniczych fabryki Kirchmajera i Marczewskiego na Wolskiej. W gronie ofiar znaleźli się m.in. mieszkańcy domów przy ulicach Krochmalnej, Płockiej i Towarowej oraz około 50 Żydów greckich, węgierskich i rumuńskich z obozu KL Warschau przy ul. Gęsiej, uwolnionych dzień wcześniej przez AK. W nocy 5/6 sierpnia na terenie składu zamordowano także ponad 20 redemptorystów przyprowadzonych z klasztoru przy ul. Karolkowej. Łącznie w czasie rzezi Woli zginęło 30 redemptorystów z tego klasztoru – w tym 15 ojców, 9 braci koadiutorów, 5 kleryków i 1 nowicjusz.

6 sierpnia masowe egzekucje mieszkańców Woli były przeprowadzane przez Niemców również w fabryce Franaszka, gdzie zginął m. in. ojciec i inni członkowie rodziny abp. Henryka Hosera. Po południu Niemcy oraz żołnierze jednego z batalionów azerbejdżańskich wtargnęli do Szpitala Karola i Marii przy ul. Leszno 136. Szpital został spalony, a od 100 do 200 ciężko rannych i chorych zostało zamordowanych.

6 sierpnia z kościoła św. Wojciecha skierowano pierwszy transport do obozu przejściowego w Pruszkowie. Znalazło się w nim około 5 tys. ocalałych z rzezi mieszkańców Woli, którzy pieszo musieli pokonać blisko piętnastokilometrową trasę. Transport dotarł do obozu 7 sierpnia w godzinach porannych. Tego dnia pognano również do Pruszkowa kilka tysięcy polskich cywilów przetrzymywanych dotąd w halach warsztatów kolejowych na Moczydle. Po drodze Niemcy wyciągali z tłumu młodych mężczyzn, których rozstrzeliwali na miejscu.

7 sierpnia Niemcy zdobyli gmach sądów na Lesznie, a także opanowali rejon ulic Chłodnej i Elektoralnej oraz Hale Mirowskie i plac Żelaznej Bramy, gdzie oddziały niemieckie dopuściły się szeregu mordów. Jednym z głównych miejsc kaźni stały się Hale Mirowskie, gdzie między 7 a 8 sierpnia rozstrzelano ok. 700 osób. Niemcy kontynuowali także egzekucje na opanowanych w poprzednich dniach terenach Woli – m.in. w okolicach kościoła św. Wawrzyńca. 7 sierpnia zamordowano na Woli w sumie ok. 3800 Polaków.

Trwało jednocześnie wysiedlanie ludności stolicy. Płonącymi ulicami, wśród stosów trupów, tysiące mieszkańców Woli, Powiśla i Śródmieścia Północnego pognano do kościoła św. Wojciecha, a stamtąd na Dworzec Zachodni lub do Włoch, skąd wysiedleńcy byli następnie wywożeni do obozu w Pruszkowie. Towarzyszyła temu masowa grabież oraz gwałty na kobietach. Prawdopodobnie 7 sierpnia zginął na terenie Woli ks. płk Tadeusz Jachimowski ps. „Budwicz”, naczelny kapelan Armii Krajowej. Nagminnie mordowano także osoby ranne, chore i niedołężne, które opóźniały marsz lub nie miały siły iść dalej.

Począwszy od 8 sierpnia tempo akcji eksterminacyjnej ludności cywilnej na Woli wyraźnie zmalało.

Po wojnie zinwentaryzowano miejsca straceń na Woli, oznaczając je w większości wypadków piaskowcowymi tablicami. Przez długi czas nie podejmowano jednak innych działań na rzecz uczczenia ofiar ludobójstwa. Co więcej, w czasach PRL zlikwidowano wiele stawianych oddolnie znaków pamięci, w szczególności zawierających elementy symboliki religijnej.

Działania na rzecz upamiętnienia dokonanego na Woli ludobójstwa nabrały intensywności na początku XXI wieku. Obecnie zamordowanych mieszkańców dzielnicy upamiętniają, m. in.: pomnik Ofiar Rzezi Woli dłuta Ryszarda Stryjeckiego, odsłonięty w 2004 r. przy rozwidleniu ulic Leszno i al. „Solidarności”; plac Męczenników Warszawskiej Woli – niewielki ogrodzony placyk przylegający do kościoła i klasztoru oo. redemptorystów przy ul. Karolkowej, poświęcony w sierpniu 2000 r. oraz ośmiometrowy stalowy krzyż przy Górczewskiej 32. Osobna ekspozycja nt. Rzezi Woli obecna jest w Muzeum Powstania Warszawskiego. Rzeź Woli upamiętnia też 49 piaskowych tablic, umieszczonych na murach budynków w różnych punktach dzielnicy.

W 2010 roku Rada m.st. Warszawy ustanowiła 5 sierpnia Dniem Pamięci Mieszkańców Woli.

Hołd ofiarom cywilnym Woli prezydent Andrzej Duda złożył 1 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Abp Jędraszewski na rozpoczęcie 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę: celem jest duchowa przemiana

2020-08-06 12:01

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Anna Bandura

– Celem tej pielgrzymki jest przemiana – przemiana każdej i każdego z was, ale też przemiana tych wszystkich, których spotkacie na swojej drodze jako świadkowie Chrystusowego przemienienia – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski na rozpoczęcie 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej na Jasną Górę, która wyruszyła dziś z wzgórza wawelskiego.

W homilii abp Jędraszewski porównał rozpoczynającą się pielgrzymkę do drogi, jaką uczniowie pokonali z Jezusem na Górę Tabor. – Pielgrzymka ma określone cele, które stają się zrozumiałe w świetle dzisiejszego święta. Celem tej pielgrzymki jest przemiana – przemiana każdej i każdego z was, ale też przemiana tych wszystkich, których spotkacie na swojej drodze jako świadkowie Chrystusowego przemienienia – mówił metropolita krakowski zaznaczając, że przemiana polega na jeszcze większym zjednoczeniu się z Chrystusem. – Chodzi o to, żeby – jak pisał św. Paweł do Koryntian – poznać Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Scire Christum – znać, poznawać Chrystusa. To jest warunek każdej autentycznej wewnętrznej duchowej przemiany – mówił arcybiskup zwracając uwagę, że pielgrzymka jest symbolem chrześcijańskiego życia – zmierzaniem, co prawda pełnym trudu i wyrzeczeń, ale do chwały i zmartwychwstania.

– Idziemy, żeby dać się przemienić Chrystusowi poprzez spotkanie z Jego Matką – mówił abp Marek Jędraszewski dodając, że pielgrzymi za kilka dni ujrzą oblicze Czarnej Madonny, która „wskazuje drogę” – wskazuje na swojego Syna. – Uczy nas dokąd zmierzać, aby osiągnąć spełnienie całego naszego pielgrzymiego życiowego trudu – zaznaczał metropolita krakowski.

Odwołując się do wspólnotowego charakteru pielgrzymki arcybiskup zwrócił uwagę, że pielgrzymi niosą do Matki Bożej nie tylko swoje intencje, ale także troski i prośby swoich bliskich. Metropolita poprosił pątników o zaniesienie na Jasną Górę dziękczynienia za św. Jana Pawła II Wielkiego w roku 100-lecia jego urodzin. – Musimy Panu Bogu dziękować za ten wielki dar naszego rodaka dla nas, dla Ojczyzny, dla Kościoła w Polsce i Kościoła powszechnego – mówił abp Jędraszewski.

Zwrócił uwagę, że należy też Panu Bogu dziękować za Cud nad Wisłą, który miał miejsce przed stu laty, a także za powstanie „Solidarności” przed czterdziestu laty.

Arcybiskup zaapelował do pielgrzymów, aby prosili o ustanie pandemii, aby pamiętali w modlitwach o Kościele – o papieżu Franciszku i polskich biskupach; o ofiarach tragedii w Bejrucie; o Ojczyźnie, aby „obroniła swoją chrześcijańską tożsamość, kształtowaną na naszej ziemi od ponad 1050 lat”. – Modlitwa o to, abyśmy się obronili w obliczu agresywnych ataków ze strony ateistycznej ideologii, która chciałaby pozbawić nas naszej chrześcijańskiej tożsamości uderzając w najświętsze i najbardziej podstawowe struktury, bez których żadne społeczeństwo się nie ostoi – uderzając w instytucję małżeństwa i rodziny – mówił abp Jędraszewski.

Metropolita krakowski prosił pątników, aby modlili się również o „pojednanie i zgodę w sprawach zasadniczych dla naszego kraju budowanych na prawdzie o autentycznych wartościach i solidarności, która wykracza poza czysto prywatne, indywidualne interesy”. Arcybiskup zwrócił uwagę, że u początków Kościoła św. Piotr i św. Paweł prosili chrześcijan, żeby modlili się za rządzących. Metropolita zauważył, że dziś w Sejmie zaprzysiężony na drugą kadencję zostanie prezydent Andrzej Duda.

– Módlmy się o to, aby ten najwyższy urząd w państwie pan prezydent sprawował jako ten, któremu losy naszej Ojczyzny leżą najbardziej na sercu; żeby go wspomagała Boża łaska, gdy chodzi o trwanie przy polskiej, chrześcijańskiej tożsamości, przy obronie małżeństwa i rodziny, tak zagrożonych; by był rzecznikiem naszych spraw także na zewnątrz; by przez jego działalność, jako głowy państwa, udało się chociaż w części zasypać podziały, które są między Polakami – mówił arcybiskup zwracając uwagę, że narodowa solidarność i modlitwa za rządzących jest „sprawą nas wszystkich, abyśmy jako kraj potrafili ostać się wobec wielkiego zalewu neopogaństwa, neomarksizmu, który chce wyrwać to, co najbardziej szlachetne z naszych serc”.

– Idźcie do Maryi, naszej Matki i Królowej i przedstawiajcie Jej te wszystkie święte dla nas sprawy, aby tak jak sto lat temu, także teraz okazała się zwycięską orędowniczką polskich spraw – zakończył abp Marek Jędraszewski.

40. Piesza Pielgrzymka Krakowska z Wawelu na Jasną Górę odbywa się w dniach 6–11 sierpnia w intencji Ojca Świętego i Ojczyzny. Pielgrzymka narodziła się w 1981 roku z idei „Białego Marszu”, jaki odbył się w Krakowie po zamachu na życie Jana Pawła II.

Zobacz zdjęcia: Z Wawelu na Jasną Górę. Start 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję