Reklama

Między morzem a Etną

2019-07-16 11:47

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 46-48

Margita Kotas
Pełen uroku fragmencik Taorminy

Teatr antyczny z widokiem na Etnę, Corso Umberto rozciągająca się między Porta Messina i Porta Catania, mężny biskup Prokopiusz i „Wunderbar”, w którym bywała Liz Taylor. We włoskiej Taorminie każdy znajdzie atrakcję dla siebie

Miasto położone wzdłuż wijącej się w górę dawnej drogi, która łączy Messynę z Katanią, jest jednym z najpiękniejszych miejsc Sycylii. Na jego urodę składają się architektura, naturalne położenie, zmieniające się wraz porami dnia światło, które powoduje grę barw, i woda u jego stóp. Opiewało je wielu znanych artystów i pisarzy. Johann Wolfgang Goethe w „Podróży do Włoch” nazwał je najwspanialszym dziełem sztuki i natury. Guy de Maupassant pisał, że Taormina wygląda, jakby sturlała się tu z samej góry. Miasto istotnie rozłożyło się na stoku góry, a o jego pięknie pisali również polscy twórcy, m.in. Adam Asnyk i Jarosław Iwaszkiewicz.

Siedziba cesarskich weteranów

Na skalistych stokach Monte Tauro jako pierwsi osiedlili się Sykulowie – jedno z trzech wielkich plemion zamieszkujących Sycylię przed kolonizacją fenicką i grecką. Niżej, w Naksos, w VIII wieku przed Chr. swoją pierwszą sycylijską kolonię założyli Grecy. Gdy ich osadę zaatakował tyran Syrakuz Dionizjusz, część mieszkańców schroniła się na zboczach góry, ale i tu, jak się okazało, nie byli bezpieczni. Z garstką ocalałych w 358 r. przed Chr. w Tauromenion osiedlił się Andromach. Mieszkańcy miasta zasłynęli z dość specyficznej gościnności i skłonności do zawierania koalicji. Najpierw otworzyli bramy przed 10 tys. żołnierzy Pyrrusa – któremu zawdzięczamy dziś powiedzenie „pyrrusowe zwycięstwo” – gdy ten w 278 r. przed Chr. przeprawił się na Sycylię z zamiarem jej podbicia. Później miasto stało się sojusznikiem Rzymu w drugiej wojnie punickiej. Kolejny sojusz przyniósł jednak mieszkańcom miasta dużego pecha. Taormina poparła bowiem Sekstusa Pompejusza w jego walce o władzę z niejakim Augustem, znanym później jako cesarz Oktawian August. Ten po zwycięstwie wysiedlił ludność Taorminy, a jej domy oddał na własność swoim weteranom. Nie przerwało to jednak rozkwitu i wzrastania w siłę samego miasta. Za panowania cesarza Trajana Taormina była rzymskim portem wojennym, a wieki później – ostatnim przyczółkiem chrześcijan na Sycylii w walce z Arabami.

Prokopiusz kontra Ibrahim

Niestety, 1 sierpnia 902 r. najeźdźcom udało się przełamać linię obronną miasta. W Taorminie doszło do rzezi, której dopuścili się rozwścieczeni oporem Arabowie. Jak odnotowują kroniki miasta, drogę do katedry dowódcy wojsk arabskich Ibrahimowi ibn Ahmedowi zastąpił biskup miasta Prokopiusz. Zirytowany Arab miał zapytać: „Nie wiesz, kim jestem?”, na co biskup odpowiedział: „Dobrze wiem, kim jesteś. Jesteś szatanem”. Przypłacić miał te słowa życiem. Ibrahim, jak zapisano w kronikach, wydał rozkaz wyrwania Prokopiuszowi serca, by zobaczyć jego „wyniosłą duszę”. Jak głosi tradycja, choć nie potwierdzają tego źródła pisane, „krwiożerczy Ibrahim” miał pożreć serce biskupa. Faktem jest, że Arabowie, którzy od tej chwili stali się mieszkańcami miasta na Monte Tauro, na cześć kalifa Al Muizz zmienili jego nazwę na Almuzi. Wyzwolenie spod arabskiego jarzma przyniósł Taorminie w 1078 r. hrabia Roger, o którego synu i następcy – Rogerze II operę skomponował Karol Szymanowski („Król Roger”).

Reklama

Ślady dawnych wieków

Najbardziej znanym zabytkiem Taorminy jest znajdujący się na wzgórzu Teatr Grecki, w którym latem odbywają się koncerty, przedstawienia operowe i teatralne. To właśnie tu, w przepięknej scenerii antycznego teatru, w sierpniu 2018 r. dyrektor artystyczna Warszawskiej Opery Kameralnej Alicja Węgorzewska-Whiskerd odebrała nagrodę Giuseppe di Stefano, tzw. operowego Oscara, za spektakl „Armide”. Wzniesiony w III wieku przed Chr. i całkowicie przebudowany przez Rzymian w II wieku teatr stanowi dowód na niezwykły talent Greków w zaprzęganiu natury w służbę sztuki i jednocześnie jest najlepszym punktem widokowym na morze, Skały Cyklopowe, miasteczko Mola i Etnę. Ci, którzy zdecydują się wdrapać do teatru – droga do niego wiedzie od Piazza Vittorio Emanuele – z pewnością oniemieją z zachwytu jak tysiące ludzi przed nimi.

Prawda jest taka, że w Taorminie spotkania z historią czekają na turystów na każdym kroku, jeszcze zanim przekroczą jej bramy; w czasie budowy drogi prowadzącej do miasta odkryto bowiem w skale cmentarzysko z czasów Bizancjum. Przed Porta Messina odnajdziemy XVI-wieczny kościół św. Pankracego, patrona miasta, który został wzniesiony na ruinach antycznej świątyni egipskiej bogini Izydy. Wnętrze kościoła kryje rzeźbę św. Piotra, który zgodnie z tradycją miał posłać św. Pankracego do Taorminy, by głosił jej mieszkańcom nową wiarę. Usytuowany tuż za bramą najmniejszy plac Taorminy – Piazza Vittorio Emanuele to dawna grecka agora przebudowana przez Rzymian na forum. Stoją tu gotycki Palazzo Corvaja z fasadą wyłożoną czarną lawą i miejscowym białym kamieniem oraz odeon przylegający do barokowego kościoła św. Katarzyny, odkryty w 1892 r. Już krótki spacer uświadamia, jak bogate są dzieje tego miejsca.

Spacer Corso Umberto

Od Porta Messina swój początek bierze główna ulica miasta – Corso Umberto, z dziesiątkami średniowiecznych domów, która prowadzi do drugiej z miejskich bram – Porta Catania. Kolejnym placem, po Piazza Vittorio Emanuele, który napotkamy w trakcie spaceru, jest Piazza IX Aprile z tarasem widokowym na zatokę i plażę Naksos. Miłośnicy architektury z pewnością zachwycą się ulokowanymi tu kościołami San Giuseppe i Sant’Agostino z 1448 r., w którym dziś mieści się biblioteka. Na pewno wszyscy odnajdą tu urok letniego sycylijskiego dnia – przy muzyce w wykonaniu jednego z tutejszych lokalnych zespołów, przy kawie, winie migdałowym, a może przy pasta alla Norma – makaronie z pomidorami i bakłażanem, nazwanym na cześć opery „Norma” ukochanego twórcy Vincenzo Belliniego.

Dalej Corso Umberto doprowadza do Piazza Duomo z katedrą San Nicolo di Bari, której budowę rozpoczęto w XIII wieku. Środek niewielkiego placu zajmuje Fontanna Tauro z tyle uroczą, co zabawną centaurzycą i koniami morskimi oraz z pewną równie lub mniej zabawną – zależnie od punktu widzenia – historią z Karolem Szymanowskim w roli głównej. Otóż podczas swego pobytu w Taorminie wiosną 1911 r., w stanie wesołości wspomaganej tutejszym winem, Szymanowski wraz ze swym towarzyszem Stefanem Spiessem zatkali otwory fontanny i zalali w ten sposób Piazza Duomo. Sprawcy wydarzenia bawili się przednio. Czy równie wesoło było mieszkańcom Taorminy – z miny centaurzycy wyczytać dziś nie sposób.

Wybór, dokąd udamy się dalej, zależy od tego, ile jeszcze mamy czasu i energii. Nieopodal katedry odnajdziemy XVI-wieczny były klasztor San Domenico, w którym od 1894 r. mieści się hotel i w którym w 1911 r. mieszkał Szymanowski. Podczas II wojny światowej obiekt był kwaterą dowództwa sił niemieckich i został poważnie uszkodzony w trakcie nalotów alianckich. Schodami w górę z okolic Piazza Duomo można się dostać do Badia Vecchia – pozostałości XIV-wiecznego zamku. W pobliżu XV-wiecznej Porta Catania na zwiedzających oczekuje Palazzo dei Duchi di Santo Stefano, zamieniony na galerię sztuki. Ciągle jest tu w czym wybierać.

Kurort dla zamożnych

Do Taorminy zaczęto przybywać powszechnie w połowie XIX wieku. Ośrodkiem wypoczynkowym stała się w latach międzywojennych i od dziesiątków już lat jest modnym kurortem. Miasto słynące swą historią i winem uprawianym na stokach Etny przyciągało też koronowane głowy, artystów i bogaczy. Cesarz Wilhelm II, król Edward VII, malarze Otto Geleng i Salvador Dalí, fotograf baron Wilhelm von Gloeden, pisarze David Herbert Lawrence, Tennessee Williams, Oscar Wilde, Jean Cocteau, filozof Friedrich Nietzsche, który miał tu napisać swoją Zaratustrę, rodziny przedsiębiorców Kruppów i Rotszyldów, prezydent John Kennedy, aktorki Marlena Dietrich, Greta Garbo, Rita Hayworth i Liz Taylor, na której pamiątkę w barze „Wunderbar” do dziś podają jej ulubiony koktajl.

Taorminę upodobali sobie również twórcy filmów; od wielu lat miasto gości festiwal filmowy. Okoliczne plenery wykorzystano w wielu produkcjach. Michelangelo Antonioni kręcił tu swoją „Przygodę”. Nad turkusowo-szafirową tonią sceny do „Wielkiego błękitu” realizował Luc Besson, a antyczny teatr stanowił scenografię dla scen „Jej wysokości Afrodyty” Woody’ego Allena.

Wciąż mało? Wręcz przeciwnie? Jeśli mamy już dość: zwiedzania, przyswajania wiadomości, robienia zdjęć i filmowania, odwiedźmy Giardino Trevelyan – miejski park w stylu angielskim i w ciszy uporządkujmy nasze wrażenia. Albo tylko posiedźmy.

Tagi:
wakacje

Reklama

Ogrody Tivoli

2019-08-21 11:24

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 49

W czasach PRL Tivoli nie kojarzyło się z popularnym azylem bogatych rzymian, z Willą Hadriana, Willą d’Este. Raczej z luksusem, m.in. z drogimi knajpami

Wojciech Dudkiewicz
Woda odgrywa główną rolę w ogrodach Willi d’Este

Przed II wojną światową Tivoli było najpewniej najlepszą łódzką restauracją. Elegancki wystrój – parkiety, kryształowe żyrandole, stylowe meble – przyciągał fabrykantów i artystów. I choć w PRL lokal został upaństwowiony, wciąż przyciągał ludzi, którzy chcieli uchodzić za elitę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Piesze pielgrzymowanie - jasnogórska ewangelizacja

2019-08-23 14:13

mir / Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

Letnie pielgrzymowanie na Jasną Górę wciąż postrzegane jest jako fenomen, m.in. ze względu na masowość, różnorodność środków, szeroki przekrój uczestników, wieloraką realizację zadań duszpasterskich i przede wszystkim, w laicyzujących się społeczeństwach - wielkie świadectwo wiary i przywiązania do Chrystusa i Jego Kościoła . W tym roku odnotowano wzrost liczby pątników; nie tylko w grupach pieszych, ale też rowerowych i biegowych.

Bożena Sztajner/Niedziela

Nie ludyczność, nie zabawa, a pokuta i uwielbienie Boga

- Cuda się dzieją, ludzie się nawracają – opisują swoje doświadczenia pielgrzymkowe jasnogórscy pątnicy. O swoim spotkaniu z paulinem o. Maksymilianem i spowiedzi z całego życia opowiadał Wojtek z pielgrzymki wrocławskiej. To już druga jego pielgrzymka, a poszedł „podziękować Maryi za nawrócenie”. Agnieszka z grupy akademickiej „Wawrzyny” przyznała, że przez kilka lat nie chodziła do kościoła. Mimo wielu ofert ciekawych wyjazdów, zdecydowała się wyruszyć na pielgrzymkę – Pielgrzymka to jest wspaniały czas, żeby poznać Kościół od zupełnie innej strony, od strony Kościoła Powszechnego, czyli tego, który tak naprawdę jest stowarzyszeniem grzeszników, którzy uwielbiają Boga. Patrząc od tej strony, w drodze, można to zobaczyć, dotknąć i chcieć w tym uczestniczyć, czyli naprawdę się odnaleźć w Kościele – tłumaczyła młoda pątniczka.

W pielgrzymce dominikańskiej z Krakowa po raz pierwszy znalazł się Michał, na co dzień pracujący zagranicą, a w czasie pielgrzymki opiekujący się niepełnosprawnym Robertem z Katolickiego Stowarzyszenie Osób Niepełnosprawnych i Ich Przyjaciół KLIKA. Na końcu wędrówki wyraził wielką wdzięczność, że dzięki wspólnocie dominikańskiej i niepełnosprawnym przyjaciołom, mógł zobaczyć piękno świata – Chciałem się nawrócić. Nie wiem, czy jestem osobą wierzącą. Przyniosłem tę intencję tutaj, ponieważ chciałbym coś zmienić w swoim życiu, mam ostatnio dużo problemów, kryzys wiary i przyszedłem z tym do Matki Bożej, bo gdzie jak nie tutaj - opowiadał młody pielgrzym.

- Ludzie są głodni Słowa Bożego – oceniał kapucyn br. Sebastian Piasek z pielgrzymki siedleckiej. Stąd powodzenie grup biblijnych i medytacyjnych. Ta ostatnia „zadebiutowała” w Warszawskiej Pieszej Pielgrzymce Metropolitalnej. Prowadzona była przez jezuitów; można było w niej znaleźć wiele elementów z duchowości ignacjańskiej, w tym rachunek sumienia czy spotkania w małych grupach.- Ludzie potrzebuje głębi, nawet czasem zamilczeć, by usłyszeć Boga – podkreślił o. Andrzej Błędziński SJ.

Po raz drugi na trasę wyruszyła „grupa biblijna” w pielgrzymce wrocławskiej. W drodze wykorzystywana jest wielowiekowa metoda przeżywania Słowa Bożego w formie Lectio divina (czytanie – medytacja – modlitwa – kontemplacja). - „W duchu pokuty chcemy wynagradzać za grzechy nasze i całego świata oraz prosić o potrzebne łaski dla nas, dla naszych bliskich, dla młodego pokolenia i Kościoła powszechnego” – reklamowali się bibliści i chętnych nie zabrakło . Grupa ta nie ma też tradycyjnej specjalnej sekcji muzycznej. Po drodze modlono się kanonami z Taizé.

Wszyscy pielgrzymi podkreślali niezwykłe przeżycie, jakim były pielgrzymkowe wieczory uwielbienia, gdzie często na prowizorycznym ołtarzu mogli adorować Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Często Najświętszy Sakrament „wędrował” także w grupach.

Ks. Piotr Wachowski, przewodnik grupy akademicko –młodzieżowej „przeźroczystej” pielgrzymki bydgoskiej zauważył, że dla wielu młodych ludzi wyruszenie na pielgrzymkę to wielkie wyzwanie, ale siła wspólnoty jest na tyle „przekonująca, życiodajna i siłotwórcza”, że pozwala przezwyciężyć wszelkie słabości i kryzysy. - Więc warto namawiać i robić wszystko, żeby ci młodzi ludzie poszli – przekonywał duszpasterz akademicki.

- W tym roku przyszliśmy prosić Maryję by pomogła nam rozwalić kamyki naszych wad i grzechów - powiedział Rafał, jeden z lubomskich pątników. W drugim dniu rekolekcji w drodze pielgrzymi uklęknęli przed Najświętszym Sakramentem z kamykiem w dłoni zabranym w drodze a symbolizującym jeden z popełnianych przez siebie grzechów. - Przyniesiony na Jasną Górę pęka on w Bożej miłości i przebaczeniu - mówili o tym doświadczeniu.

W pielgrzymce kieleckiej przyszedł także raper Piotr Kowalczyk–Tau. – Jestem. Jak co roku pragnę zbliżać się do Boga jeszcze bardziej; nigdy dość, cały czas czuję niedosyt, cały czas pragnę rozszerzać swoje serce, uwrażliwiać się na Boga, na bliźniego, być lepszym ojcem, mężem – powiedział muzyk.

Wobec pojawiających się w ostatnim czasie aktów profanacji symboli religijnych, Eucharystii i Wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, ataków na nauczanie katolickie, piesi pielgrzymi odpowiedzieli żarliwą modlitwą wynagradzającą i pokutą.

Wejścia pieszych pielgrzymek na Jasną Górę maja zawsze maja imponującą oprawę, towarzyszy temu dużo zabawy, śpiewu, taniec, niekiedy odpalanie kolorowych rac, bo jak tłumaczył bp Jacek Kiciński ( w tym roku po raz 19-ty na pielgrzymce) „to są gody, jesteśmy przed tronem naszej Matki, ale w samej drodze jest dużo refleksji, zasłuchania, ale też cierpienia, obolałych nóg”.

Są i łzy. Nie smutku ani bólu - "łzy jasnogórskie" to znak niezwykle intensywnych przeżyć ducha.

Tomek, student kulturoznawstwa i filozofii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu z pielgrzymka bydgoską szedł po raz szósty. – Najważniejszy jest ten moment, kiedy nagle skręcamy z ulicy i pojawia się Jasna Góra. Łzy się same cisną do oczu – opowiadał student. „Jasnogórskie łzy” nazwał swego rodzaju cudem – „to jest absolutnie niepowtarzalne, człowiek jest w stanie wyjść z domu, iść 11 dni, tylko po to, by spojrzeć na Cudowny Obraz”. Tomek podkreślił też, że pielgrzymka to przede wszystkim pogłębienie relacji z Bogiem, także poprzez to, że „odnajdujemy Go też w każdym z członków grupy, w tej wspaniałej pielgrzymkowej rodzinie, a `cuda` są przy okazji” – zauważył.

O wielkim świadectwie wiary uczestników pielgrzymek mówił ks. Janusz Miąso, antropolog kultury i profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego, z zamiłowania pielgrzym pieszy i rowerowy. – Jestem zbudowany wiarą świeckich. Do kapłanów – jeżeli chcecie się umocnić, to jedźcie ze świeckimi na pielgrzymkę rowerową albo wybierzcie się na pieszą–apelował ks. Miąso. Zwrócił uwagę na ogromną siłę wspólnoty i modlitwy, które pomagają przetrwać kryzysy i wlewają w ludzkie życie wiele nadziei.

Dobre buty, dobry program

Grupy, zarówno piesze, jak i rowerowe i biegowe, podejmowały w swoich „duchowych planach” program roku duszpasterskiego w Polsce: „W mocy Bożego Ducha”. Rozważano tajemnice obecności Ducha Świętego w życiu Kościoła i życiu katolika, dlatego tegoroczne pielgrzymowanie to swego rodzaju „rekolekcje w drodze” o Duchu Świętym.

- Duch Święty chce nas uczyć i prowadzić, byśmy nie pobłądzili wśród labiryntów rzeczywistości XXI w. - mówił ks. Jacek Starosta z Lubomi.

Pielgrzymowanie jest nie tylko wyrazem miłości do Kościoła, ale uczy odpowiedzialności za wspólnotę, którą tworzymy. Wobec grzechów księży, ale i niesłusznych ataków, np. pątnicy rzeszowscy odpowiedzieli modlitwą i ukazywaniem postaw Niezłomnych Kapłanów czasów II wojny światowej i komunizmu.

W czasie rekolekcji w drodze nie tylko modlono się o nowe i święte powołania kapłańskie i zakonne, ale też rozważano różne aspekty życiowego powołania człowieka. Np. uczestnicy Pielgrzymki Diecezji Łomżyńskiej rozmawiali m.in. o zagrożeniach życia ludzkiego, jak aborcja, eutanazja metoda In vitro, eksperymenty genetyczne, a także o destrukcyjnym wpływie nałogów na życie człowieka czy radościach i kryzysach życia kapłańskiego.

Młodzi z grupy akademickiej diecezji bydgoskiej zastanawiali się nad kondycją, problemami i szansami współczesnego Kościoła. Ich hasłem i programem były „Listy do K.”. Podczas konferencji rozważali przekaz kierowany do Kościołów, zawarty w Apokalipsie św. Jana. Szukali słów otuchy, pokrzepienia, ale również napomnienia.

Program o parafii jako wspólnocie uczniów Chrystusa wybrała pielgrzymka tarnowska. Odnosi się on do trwającego V Synodu Diecezji Tarnowskiej.

Z kolei tematem głównym rozważań Pielgrzymki Lubelskiej był Dekalog,. – To powrót do źródeł, powrót do korzeni naszej tożsamości chrześcijańskiej – wyjaśnił ks. Mirosław Ładniak. W drodze wierni archidiecezji lubelskiej modlili się w intencji III Synodu Archidiecezji Lubelskiej, który odbędzie się w następnym roku.

Prowadzona przez paulinów jedna z najstarszych pielgrzymek – pielgrzymka warszawska - była w tym roku także przygotowaniem do podniesienia do rangi sanktuarium kościoła św. Ducha, z którego pielgrzymka wyrusza od 1711r. Świątynia od 30 lat jest ośrodkiem krzewienia Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego czyli modlitwy w obronie życia, która powstała jako odpowiedź na Jasnogórskie Śluby Narodu autorstwa kard. Wyszyńskiego. Modlitwa o rychłą beatyfikację Prymasa Tysiąclecia była jedną z głównych intencji warszawskich pątników. Także pod znakiem nauczania Prymasa Tysiąclecia przebiegała w tym roku m.in. pielgrzymka legnicka: w drodze rozważano program Wielkiej Nowenny. Poprzez przypominanie postawy i myśli kard. Stefana Wyszyńskiego pielgrzymka stała się dla pątników okazją do poznania Prymasa. Pielgrzymowanie bez barier

Jak podkreślają duszpasterze i paulini, w pielgrzymkach na Jasną Górę jest miejsce dla wszystkich pokoleń i stanów. Do Częstochowy wyruszają rodziny, młodzież, emeryci, biskupi, obcokrajowcy. Przybywają zarówno diecezjalne pielgrzymki, jak i inne grupy: strażaków, żołnierzy, studentów, rodzin, bezdomnych i niepełnosprawnych.

W niemal wszystkich grupach pielgrzymkowych zwraca uwagę coraz większa liczba pielgrzymujących rodzin z dziećmi.

- „Wszyscy organizatorzy poszczególnych grup zauważamy ogromną, w porównaniu z poprzednimi latami, liczbę rodzin z dziećmi – podkreślił ks. Damian Koryciński, główny przewodnik z diecezji bielsko-żywieckiej. - Kiedyś jak było jedno dziecko w grupie, to było wielkie wesele – zauważył i wskazał np. na rodzinę, która na pielgrzymkę wyruszyła z 10-ciorgiem dzieci. - Myślę, że to jest odpowiedź Ducha Świętego działającego w nas na to wszystko, co się dzieje. Duch Święty chce pokazać, że rodzina jest piękna. Rodzina, czyli mama, tata i dzieci. I ta rodzina powinna być chrześcijańska, budowana na Ewangelii, z chrześcijańskimi wartościami.– tłumaczył kapłan.

Przychodzą też te mniej typowe pielgrzymki. Od ponad czterdziestu lat przybywa Pielgrzymka Młodzieży i Rodzin Różnych Dróg i Kultur, od ponad dwudziestu – nauczycielskie „Warsztaty w Drodze”. Przyszła też Pielgrzymka Osób Stanu Wolnego, organizowana przez Grupę 33. Cztery dni rekolekcji w drodze organizowanych przez duszpasterstwo osób stanu wolnego (panien i kawalerów) archidiecezji katowickiej to był także czas odkrywania życiowego powołania.

- Pielgrzymkę mierzy się nie krokami, lecz sercem – podkreślali jej uczestnicy. Dzięki pomocy pielgrzymkowych sióstr i braci, a także czworonożnym przewodnikom, Ramzesowi i Luckowi, na Jasnej Górze modlili się niewidomi Daria i Grzegorz z pielgrzymki bydgoskiej. – Nie o uzdrowienie proszę Matkę Boską, nie o uzdrowienie oczu, ale o uzdrowienie ducha, bo tylko poprzez to można żyć dobrze i świadczyć o Panu Bogu i jest pośród nas i działa – zapewniała Daria, która wzrok straciła w wyniku choroby.

Z kolei w pielgrzymce akademickiej z Warszawy przyszli też niewidomi z Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach.

Niepełnosprawny Jacek z pielgrzymką opolską dotarł na Jasną Górę po raz 20-sty - „Zawsze było we mnie takie pragnienie, żeby pokonywać to, co wydawało mi się niemożliwe z ludzkiego punktu widzenia Ale 20 lat temu pojawiła się pewna dziewczyna, która mi zaproponowała, że może ze mną pójść. I tak przyjąłem to na zasadzie – zobaczymy, jak Pan Bóg da, to dojdziemy. Wtedy byłem sprawniejszy, silniejszy, i udało się dojść do Częstochowy. Teraz 20 lat minęło, sił ubyło, ale z Bożą pomocą wciąż się udaje, i to jest niesamowite” – opowiadał Jacek.

W przygotowanie pielgrzymki podlaskiej czynnie zaangażowali się osadzeni w Zakładzie Karnym w Siedlcach, którzy wykonali znaczki pielgrzymkowe i włączyli się modlitwę duchowych pielgrzymów. Z kolei w III Radomszczańskiej Pielgrzymce Biegowej swoje siły połączyli sportowcy, którzy uczą zdrowego stylu życia i osoby, które dźwigają się z uzależnień.

- Wyruszyłam na pielgrzymkę, by uwielbiać Boga, by nie być w domu samotną, a być wśród młodzieży, pobożnych ludzi, bo potrzebuję się rozwijać - wyznała Zofia starsza pątniczka z pielgrzymki elbląskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rzecznik Episkopatu: ambona miejscem głoszenia Ewangelii

2019-08-23 17:36

BPKEP / Warszawa (KAI)

Zgodnie z prawem kościelnym ambona jest miejscem głoszenia Ewangelii i przekazywania nauczania Kościoła katolickiego. Wykorzystywanie jej do innych celów jest nadużyciem – przypomina rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

„Zarówno Msza święta, jak i nabożeństwa oraz liturgie, to czas modlitwy. Świątynie są miejscami spotkania człowieka z Bogiem, bez żadnych wyjątków i taka jest ich rola. Kościelne ambony są przeznaczone do głoszenia Ewangelii, pocieszania strapionych, napominania, przypominania prawd wiary i magisterium Kościoła katolickiego” – zaznacza rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Paweł Rytel-Andrianik dodaje, że przypadki, w których ambony są wykorzystywane do innych celów są sprzeczne z prawem Kościoła katolickiego i nie powinny mieć miejsca. „Świątynia nie jest odmianą Areopagu, gdzie każdy może przyjść i wygłaszać swoje poglądy. W kościele człowiek otrzymuje sakramenty, doświadcza bliskości Boga, słyszy ewangeliczne prawdy. Wszelkie inne formy działalności, które wykraczają poza prawo kościelne są nadużyciami” – zaznacza rzecznik Episkopatu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem