Reklama

Niedziela Podlaska

Nakarmić ciało i ducha

Jedni wyjeżdżają na misję za granicę, drudzy aktywnie udzielają się w różnych ośrodkach dla potrzebujących, jeszcze inni poświęcają swój wolny czas na pobyt z dziećmi. Motywacje mogą być różne, ale jedno jest pewne – robią to bezinteresownie. Wspólnym mianownikiem jest pragnienie podzielenia się cząstką siebie, swoim czasem, talentem z osobami potrzebującymi. Szlachetna forma niesienia pomocy jest wciąż żywa, o czym świadczą świadectwa pochodzących z naszej diecezji wolontariuszy. Robią to wbrew lansowanemu w obecnych czasach przeświadczeniu bycia najlepszym i samowystarczalnym. Pokora, cierpliwość, empatia przy właściwym przygotowaniu duchowym są niezbędne przy pracy w hospicjum, jadłodajni dla bezdomnych czy półkolonii dla dzieci.

Niedziela podlaska 29/2019, str. 4

[ TEMATY ]

wolontariusze

Archiwum Sióstr Urszulanek z Gandino

Wolontariusze na spacerze z dziećmi

Wolontariusze na spacerze z dziećmi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

* * *

Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci...

Jako alumn Wyższego Seminarium Duchownego w Drohiczynie postanowiłem podjąć w te wakacje pracę jako wolontariusz w Fundacji Kapucyńskiej im. bł. Aniceta Koplińskiego w Warszawie. Największym dziełem Fundacji jest jadłodajnia, w której codziennie podaje się ludziom bezdomnym i potrzebującym ciepły posiłek, którego tak często brakuje w ich diecie.

Wolontariusze dzień zaczynają od Mszy św., aby potem wspólnie spotkać się w budynku Fundacji znajdującym się przy ul. Kapucyńskiej w Warszawie i wspólnie zacząć pracę. Ok. godz. 8 drzwi otwierane są po raz pierwszy, a długiej kolejce zmęczonych i zaspanych twarzy ukazuje się przyjazna twarz wolontariusza lub brata, który z szerokim uśmiechem rozdaje ciepłą kawę i herbatę tym, którzy po nie przychodzą. Przez kilka dni to właśnie ja mogłem je przygotowywać. Było to dla mnie niezwykłe doświadczenie pokazujące, jak bardzo myliłem się, oceniając mijane o poranku nieobecne twarze ludzi, którzy codziennie muszą starać się o kawałek bezpiecznego miejsca do przetrwania nocy. Zdumiewała mnie ich życzliwość, której tak wiele przekazywali mi w deszczowe poranki, a której się w ogóle nie spodziewałem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W tym samym czasie, kiedy ja wydawałem kawę, wolontariusze w kuchni pracowali nad obiadem. Liczny zespół zawsze uśmiechniętych osób w różnym wieku sprawnie walczył z warzywami, mięsem i ogromnymi garnkami, w których gotowana jest zupa. Ich zapał i szczera radość były dla mnie ogromnym świadectwem ewangelicznej miłości bliźniego. Kiedy zegar wskazywał godz. 11.30, drzwi jadłodajni otwieraliśmy po raz drugi. Naszym oczom ukazywała się trzy razy dłuższa niż o poranku kolejka ludzi czekających często na jedyny ciepły posiłek w ciągu dnia. Sala niemal natychmiast zapełniała się, a wtedy każdy z nas ruszał do przydzielonych zadań. Nalewanie dokładek, zmywanie naczyń czy rozlewanie herbaty to tylko nieliczne z obowiązków wolontariuszy. W czwartkowe wieczory organizowane są spotkania modlitewnie, na których rozważane są czytania z nadchodzącej niedzieli. Wspólna modlitwa jednoczy wszystkich zebranych braci, wolontariuszy i ludzi przychodzących z ulicy, co jest potwierdzeniem słów Chrystusa, że „gdzie dwóch lub trzech jest zebranych w moje imię, tam jestem wśród nich” (Mt 18, 20).

Najważniejsze w tym wszystkim jest niesienie pomocy tym, którym tak często pomocy odmawiamy. Tego właśnie nauczyła mnie praca w fundacji. Bezinteresowna pomoc okazuje się przynosić dobre owoce także tym, którzy ją niosą i nie oczekują niczego w zamian. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40b). Jezus Chrystus obecny jest w każdym z tych, którzy przychodzą po pomoc do fundacji. Mijając ich na ulicy, często o tym zapominałem lub nie myślałem w ogóle. Uważam, że to doświadczenie przebywania z nimi odmieniło moje patrzenie na każdego z bezdomnych. Za każdą osobą kryje się jej indywidualna historia, która pełna jest Bożej miłości do człowieka.

Al. Michał Dziedzic

* * *

Spragnieni Boga

Reklama

„Być księdzem, aby służyć. Nie by rządzić, nie by błyszczeć, lecz by w nieprzerwanej i Boskiej ciszy oddać się służbie wszystkich dusz” – powiedział św. Josemaría Escrivá. Słowo „wszystkich” zawsze jakoś mocno zwracało moją uwagę. Przykłady św. Josemaríi i św. Matki Teresy z Kalkuty od zawsze budziły mój szacunek, podziw, a także chęć naśladowania. Po długoletniej modlitwie i prośbie do księdza biskupa dostałem zgodę na posługę w mokotowskim Hospicjum Świętego Krzyża w Warszawie, którą rozpocząłem 1 lipca zeszłego roku. Jednym z zadań jest posługa wśród chorych bezdomnych mężczyzn. Nie wszyscy są tam umierający. Są także tacy, którzy z nowotworem póki co walczą, a nawet wygrali niejedną walkę. Posługa jest to szczególna, bo w środowisku odrzuconych i cierpiących. W ciągu tego roku zaprzyjaźniłem się z niejednym panem z naszego hospicjum. Niektórzy już nas opuścili, umierając. Niby normalne w takim miejscu, ale każde odejście zawsze rodzi we mnie smutek. Wśród mieszkańców pojawiam się, aby czynić posługę sakramentalną, ale także wspierać duchowo czy też czasem wspierać przez materialne dary, które udaje się pozyskiwać, a także odwiedzanie w szpitalach czy pomoc w załatwianiu spraw urzędowych. Mszę św. z racji lokalowych mamy w blaszanym baraku. Niejeden stwierdzi, że niegodne miejsce, a ja mam wrażenie, że Panu Bogu się ono szczególnie podoba, bo ci, którzy są Go spragnieni, mogą przyjść i czerpać od Niego. Wiele godzin spędzam na rozmowie i słuchaniu historii życia, która pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na bezdomność. Spotykam się zawsze z wielką życzliwością, uśmiechem i otwartością. Spotkania takie uwrażliwiają i dają niesamowite spełnienie, że można mimo tragizmu sytuacji bezdomnych zobaczyć na ich twarzach uśmiech i ulgę. Niewątpliwie największy dar, który możemy przekazać takim osobom, to nasze zainteresowanie, wysłuchanie ich.

Ks. Adam Niewęgłowski

* * *

Wolontariat to siła, to coś takiego, co wznosi cię na wyżyny. Do oczu płyną łzy na myśl o nim. To kawał mojego życia. Jestem taką szczęściarą, że dwa z wielu miejsc, w których byłam wolontariuszką, łączyło w sobie bliskość z Bogiem i niesienie pomocy drugiemu człowiekowi; jednym z nich jest Dom Betania – Sióstr Urszulanek z Gandino w Nurcu-Stacji, gdzie kilkakrotnie jako wolontariuszka pomagałam w organizacji półkolonii letnich. Najwspanialszymi rzeczami, które zawdzięczam wolontariatom, są miliony cudownych wspomnień w mojej głowie, miliard uśmiechów, ciepłych słów i wzajemnych pisków radości na widok drugiego człowieka.

Katarzyna Kaczmarek

* * *

Po raz trzeci byłem na półkoloniach organizowanych przez Siostry Urszulanki z Nurca. W tym czasie przez pracę z dziećmi i młodzieżą mogłem zdobyć doświadczenie, które z pewnością przyda mi się w przyszłej pracy kapłańskiej. Za każdym razem, kiedy słyszę nazwę Nurzec, to przypomina mi się wiele wspaniałych chwil. Znakomita atmosfera, ale i wspaniałe jedzenie to coś, co charakteryzuje to miejsce. Za każdym razem, kiedy przychodzi czas powrotu z półkolonii, w głębi serca rodzą się słowa: „żal odjeżdżać”.

Al. Piotr Wyszomierski

* * *

Wolontariat od lat zajmuje ważną rolę w moim życiu. Przede wszystkim dzięki pomocy innym uwrażliwiłam się na potrzeby drugiego człowieka i odkryłam, że prawdziwą radość daje radość bliźniego, któremu zdołałam coś z siebie dać. Dzięki wolontariatowi poznaję swoje słabe i mocne strony, wiem, na ile jestem w stanie poświęcić się drugiemu człowiekowi, który potrzebuje mojej pomocy.

Urszula Orzechowska

2019-07-16 11:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pomaganie mają we krwi

Niedziela Ogólnopolska 49/2021, str. 22-23

[ TEMATY ]

wolontariat

wolontariusze

Archiwum rodzinne

Paweł wszędzie zabiera rodzinę, nawet gdy pracuje jako wolontariusz. Na zdjęciu z żoną Joanną i dziećmi

Paweł wszędzie zabiera rodzinę, nawet gdy pracuje
jako wolontariusz. Na zdjęciu z żoną Joanną i dziećmi

Pandemia sprawiła, że również wolontariusze musieli zostać w domu na dłużej. Ostatnie miesiące wskazują jednak na postępującą odwilż dobrych serc.

Jak podkreśla ks. Tomasz Kancelarczyk z Fundacji Małych Stópek, to obostrzenia sanitarne, a nie mniejsza wrażliwość na potrzebujących sprawiły, że zainteresowanie wolontariatem zmalało. Organizacje pozarządowe, stowarzyszenia, kluby pomocy, które swoje siły napędowe czerpały z pracy ludzi dobrej woli, po okresowym przestoju wracają do wytężonych działań. Robią wszystko, by mniejszy, słabszy i bardziej potrzebujący otrzymał pomoc, a wraz z nią... nadzieję.
CZYTAJ DALEJ

Chrześcijaństwo nie zachęca do bycia cierpiętnikiem. Ono uczy nas sprawiedliwości i zachęca do przebaczenia

2026-09-09 15:45

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Przebaczyć nie znaczy tyle, co nic nie powiedzieć, przemilczeć, znieść wyrządzoną sobie krzywdę, przecierpieć, wziąć na siebie krzyż niesprawiedliwości i nieść go bez otwierania ust. Nie tego oczekuje od nas Bóg.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
CZYTAJ DALEJ

Katecheza powinna mieć drzwi, które będą prowadzić do parafii

2026-09-10 12:33

[ TEMATY ]

katecheza

bp Marek Mendyk

Bardo

ks. Mateusz Zając

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Mateusz Zająć, dyrektor Wydziału Katechetycznego Świdnickiej Kurii Biskupiej

Ks. Mateusz Zająć, dyrektor Wydziału Katechetycznego Świdnickiej Kurii Biskupiej

Jak dotrzeć z Ewangelią do młodego człowieka, który nie modli się, nie uczestniczy w życiu parafii albo otwarcie mówi, że nie wierzy? Odpowiedzi na to pytanie szukali nauczyciele religii podczas diecezjalnego dnia skupienia katechetów.

Na spotkanie 5 września do sanktuarium NMP Strażniczki Wiary Świętej w Bardzie zaprosił ks. dr Mateusz Zając, nowy dyrektor Wydziału Katechetycznego Świdnickiej Kurii Biskupiej. Przed wakacjami zastąpił on na tym stanowisku ks. dr. Damiana Mroczkowskiego, który został proboszczem parafii w Piskorzowie w dekanacie Bielawa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję