Reklama

Historia

Wiele cudów nad Wisłą

O znaczeniu Bitwy Warszawskiej 1920 r. i problemach w przygotowaniu obchodów 100. rocznicy tego wydarzenia z prof. Wiesławem Janem Wysockim rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 38-40

[ TEMATY ]

historia

Wikipedia

Grupa powstańców pierwszego powstania śląskiego

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Już 4 lata temu polski parlament przyjął uchwałę w sprawie wsparcia obywatelskich inicjatyw uczczenia 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej, nazywanej Cudem nad Wisłą. Kolejna uchwała Sejmu – w lipcu br. – w patetycznych słowach mówi o ustanowieniu roku 2020 Rokiem Bitwy Warszawskiej. Jednakże na rok przed stuleciem, poza sporami i dyskusjami, nie wyklarowało się jeszcze, w jaki sposób pokażemy sobie i światu doniosłość wydarzenia, które zadecydowało o przyszłości Europy...

PROF. WIESŁAW JAN WYSOCKI: – To dobrze, że parlament podejmuje takie uchwały, obawiam się jednak, że mogą one podzielić los uchwały Rady Miasta Warszawy w sprawie budowy pomnika Bitwy Warszawskiej: jest lokalizacja (plac Na Rozdrożu), są wszelkie wymagane zgody, ale nic się nie dzieje; pomnika z pewnością nie będzie...

– Bo po prostu zabrakło determinacji obywatelskiej oraz stosownego wsparcia?

– Trudno się oprzeć wrażeniu, że sami lekceważymy i trywializujemy nasze rocznice. Wydawało się, że ubiegłoroczna 100. rocznica odzyskania niepodległości będzie doskonałą okazją, by pokazać, iż po raz drugi mamy możliwość odzyskania wolnego państwa, by zestawić pokolenie tamtej Niepodległej z dzisiejszym pokoleniem tzw. transformacji ustrojowej.

– Za dużo patosu i pustych słów w tych naszych rocznicach, a za mało treści i lekcji na przyszłość...

– Niestety, tak. Niby wszyscy podkreślają, że w 1920 r. została obroniona niepodległość Polski i Europa została uratowana przed bolszewizmem, ale na tym ta polska opowieść się zamyka. Znamy i powtarzamy kilka sloganów o Bitwie Warszawskiej – i na tym koniec naszej lekcji historii. Kto dziś pamięta o kampanii niemeńskiej, która przyniosła nam pokój na granicy wschodniej? Warszawska batalia toczyła się w świetle jupiterów, ale niemeńska – będąca w całości planem Naczelnego Wodza – była przecież ostatecznym rozstrzygnięciem wojskowym i zadecydowała o przyszłości Niepodległej. W 1923 r. Józef Piłsudski udzielił wywiadu, w którym wypowiedział okrutne prorocze słowa: Polska nie jest niepodległa, nie może być niepodległa między potężnymi Niemcami i potężną Rosją.

– Zamiast głębokiej refleksji nad niepodległością mamy po dziś dzień wciąż tylko jałowe spory o historyczne zasługi dla niepodległości...

– Czy to rzeczywiście Józef Piłsudski, czy może generał Tadeusz Rozwadowski, czy przypadkiem nie Francuzi zwyciężyli pod Warszawą? Mamy do dziś na ten temat niekończące się spory polityczne. Gdyby 100 lat temu polska armia przegrała, odpowiedzialność niewątpliwie spadłaby wyłącznie na Naczelnego Wodza, który przygotował nie tylko koncepcję całej batalii obronnej, ale także scenariusz w razie przegranej, według którego polski rząd miał się ewakuować do Częstochowy, na Jasną Górę. Byłby to nie tyle akt desperacji, ile krzepiący symbol niepoddawania się. Po wygranej w 1920 r. myśl tę podjął bp Józef Pelczar; w akcie dziękczynnym na Jasnej Górze miało dojść do spotkania Naczelnika Państwa, rządu, parlamentu, wojska i episkopatu. Nigdy do niego nie doszło... Dopiero 21 października 1921 r. sam Naczelnik Państwa złożył przed Matką Jasnogórską przygotowany przez bp. Pelczara Akt Oddania Rzeczypospolitej Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.

– To rzadko przypominany fakt z życia Naczelnika, częściej wypomina mu się, że był na bakier z wiarą.

– Rzeczywiście, niedawno, gdy chcieliśmy tamtą obecność Naczelnika na Jasnej Górze upamiętnić specjalną tablicą, ojcowie paulini opierali się, bo przecież „Piłsudski to bezbożnik”. Dopiero po lekturze specjalnie przeze mnie przygotowanej 100-stronicowej broszury o religijności Józefa Piłsudskiego o. Marian Waligóra, przeor klasztoru jasnogórskiego, napisał piękne wprowadzenie do tejże broszury i wmurowanie tablicy stało się możliwe. Bardzo ubolewam nad tym, że ta czarna legenda o niereligijności Piłsudskiego po 100 latach jest wciąż podtrzymywana w dyskusjach politycznych. Były prezydent Bronisław Komorowski mówił nawet o agnostycyzmie Marszałka. Wtedy w odpowiedzi na to napisałem szkic pt. „Maryjny marszałek i generał. Józef Piłsudski i Józef Haller”, w którym starałem się pokazać, że o ile Haller wręcz ostentacyjnie obnosił się ze swoją religijnością, to Piłsudski raczej ją skrywał; jednak z całą pewnością obaj byli ludźmi bardzo głębokiej, autentycznej wiary.

– Można powiedzieć, że Józef Piłsudski był od kołyski przesiąknięty kultem maryjnym, nigdy nie kalkulował korzyści ze swej wiary, nie instrumentalizował jej, przesadnie nie demonstrował, jak to czyniło i nadal czyni w Polsce wielu polityków?

– Tak! Jego polityczny adwersarz – Roman Dmowski przez całe życie był obok religii, ale doceniał jej walor w życiu politycznym i publicznym, i to sprawiło, że jego Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne religię i wiarę katolicką miało na odświętnych sztandarach. Tymczasem Piłsudski miał tę swoją skromną, osobistą, niepolityczną więź z Matką Bożą Ostrobramską, z którą bardzo często „rozmawiał na poważne tematy”.

– Jednak nie bardzo godził się na przypisanie zwycięstwa w 1920 r. Matce Bożej i określenie „Cud nad Wisłą”, co – zdaniem późniejszych komentatorów – miało pomniejszać zasługi polskiego wojska. Czy rzeczywiście je pomniejszało?

– Znakomity polemista, zaciekły narodowiec Stanisław Stroński pisał przed bitwą, że może nas uratować tylko cud. To słowo zostało szeroko podchwycone. Potem kard. Aleksander Kakowski napisał w swych wspomnieniach o jeńcach bolszewickich, którzy opowiadali, że widzieli Matkę Bożą unoszącą się nad polem bitwy. To samo powtarzał abp Józef Teodorowicz w swoich wielkich kazaniach po zakończeniu batalii, wiele też pisano o cudzie w ówczesnych czasopismach. Wówczas to była żywa dyskusja, a dzisiaj już zamiennie używamy określeń „Bitwa Warszawska” i „Cud nad Wisłą”.

– Zamiennie, lecz nie zawsze bez historyczno-politycznego podtekstu...

– To prawda, zapominamy, że tę dyskusję, moim zdaniem, skutecznie ukrócił już kard. August Hlond, prymas Polski, gdy w oficjalnym komunikacie po śmierci Piłsudskiego zawarł znakomitą syntezę owego sporu, pisząc m.in., że Wojsko Polskie pod dowództwem Józefa Piłsudskiego odniosło zwycięstwo pod Warszawą na miarę wiktorii pod Lepanto i Wiedniem, za co należy się Wojsku Polskiemu i Naczelnemu Wodzowi wieczna wdzięczność, nie tylko Polski, ale i chrześcijańskiej Europy.

– Cudu zatem nie było?

– Przeciwnie, zdarzyło się wiele cudów! Począwszy od tego, że bolszewicy poznali plan bitwy – znaleziony przy poległym polskim majorze – lecz uznali, iż został on specjalnie podrzucony, dlatego Michaił Tuchaczewski zlekceważył polski kontratak znad Wieprza. Za cud można uznać również zajęcie radiostacji Aleksandra Szuwajewa, dzięki czemu cała armia bolszewicka została pozbawiona łączności. Także i to, że por. Stefan Pogonowski zupełnie przypadkowo, na parę godzin przed wyznaczonym terminem, zaatakował i rozbił bolszewicki sztab... A radiowywiad czytający depesze wroga... A zagłuszanie wrogich stacji tekstem Pisma Świętego... Najwyraźniej nad polską stroną czuwała ręka Bożej Opatrzności! Błędy bolszewików zawsze przekładały się na ich klęskę, a nasze – a było ich wiele – zawsze okazywały się zbawienne. A przecież cofająca się armia polska, w odróżnieniu od nacierającego wroga, była w kiepskiej kondycji psychicznej...

– Jednak najwyraźniej Ktoś u góry czuwał, a cały naród bardzo się modlił!

– A Piłsudski zawczasu prosił kard. Kakowskiego o najlepszych kapelanów. Zresztą sami dowodzący bitwą – Haller, Śmigły i inni – mieli wielką charyzmę, potrafili budzić ducha, zelektryzować żołnierzy. W tej bitwie było wielkie zapotrzebowanie na ducha, na wiarę. Do dziś okazjonalnie pielęgnujemy wielką legendę ks. Ignacego Skorupki, ale przecież było wielu jeszcze innych zwykłych księży, którzy stawali do boju ramię w ramię ze zwykłymi żołnierzami. Warto by dziś tamtego ducha przypomnieć.

– A w istocie chyba nie mamy w Polsce do dziś żadnego upamiętnienia, żadnego miejsca, w którym można by się zadumać nad duchem tamtej bitwy, nad niezwykłym duchem jej zwykłych bohaterów...

– Dlatego wraz z ordynariuszem diecezji warszawsko-praskiej chcemy, aby w 2020 r. odbył się w Warszawie drugi pogrzeb ks. Ignacego Skorupki. By jego doczesne szczątki z grobu rodzinnego zostały przeniesione w asyście wojska do katedry praskiej i tam złożone w sarkofagu wykonanym z podstawy pomnika, która w 1938 r. została przygotowana pod praski pomnik ks. Skorupki, a po wojnie komuniści ukradli ją i wykorzystali, jak na ironię, w pomniku żołnierzy Armii Czerwonej, tzw. pomniku czterech śpiących. Ponadto diecezja warszawsko-praska zamierza rozpocząć proces beatyfikacyjny ks. Ignacego Skorupki – pierwsze listy w tej sprawie wysłano już do Watykanu.

– Do obchodów 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej pozostaje już tylko rok – to chyba niewiele, aby zrealizować deklarowane wcześniej przez różne gremia wielkie plany godnego uczczenia tego wielkiego polskiego jubileuszu...

– Ubolewam, że wiele z tych planów utknęło w stadium dyskusji i nieporozumień; np. wojsko zaproponowało stworzenie muzeum w Ossowie – pomysł świetny, ale szybko zaczęły się kłopoty, bo zabrakło pieniędzy, jako że projektant kilkakrotnie przekroczył planowane koszty, a w dodatku to muzeum mogłoby zostać otwarte dopiero w 2025 r. Pytam więc: czy nie lepiej byłoby stworzyć w Ossowie pawilon wystawienniczy – na co dzień użytkowany przez samorząd, a od święta przejmowany przez wojsko? Zaproponowałem ponadto, aby na polach pod Ossowem został wzniesiony Kopiec Cudu nad Wisłą. Żeby w roku 100. rocznicy bitwy przyjeżdżali tu ludzie z całej Polski, by wysypać choćby taczkę swojej ziemi. To przecież piękna polska tradycja, angażuje wszystkich, zmusza do refleksji... Byłby to najpiękniejszy prezent Polaków dla Polski, gdyby na szczycie tego kopca właśnie na 100. rocznicę Cudu nad Wisłą mogła zostać zatknięta biało-czerwona flaga.

– Pomysł prosty i znakomity, ale można się obawiać, że okaże się niewykonalny, podobnie jak wiele innych. Raczej nie będziemy mieć w Warszawie łuku triumfalnego na stulecie Bitwy Warszawskiej...

– Obawiam się, że nie. A jest to projekt, który zaakceptował sam Marszałek Piłsudski tuż przed śmiercią, kiedy planowano zbudowanie na terenie warszawskiego Pola Mokotowskiego nowoczesnej dzielnicy mieszkaniowej – już położono tam wtedy kamień węgielny pod Świątynię Opatrzności – którą miała otwierać wielka brama w postaci łuku triumfalnego 1920 r.

– Wtedy zabrakło czasu…

– A dziś brakuje dobrej woli. Miasto zobowiązało się zbudować taki łuk na placu Na Rozdrożu, ale jego władze nie zamierzają się z tego zobowiązania wywiązać. Są alternatywne plany postawienia łuku na Wiśle, która nie jest we władaniu miasta, lecz Ministerstwa Środowiska... Cóż, to hańba i wielki wstyd, że nie potrafimy się porozumieć, że – wszystko na to wskazuje – Cud nad Wisłą/Bitwa Warszawska nie zostanie pokazana światu i nam samym tak, jak na to zasługuje.

2019-08-06 09:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Muzeum Powstania Warszawskiego: Msza św. w 106. urodziny płk. Kazimierza Klimczaka

2020-02-15 19:31

[ TEMATY ]

historia

Powstanie Warszawskie

youtube.com

Obchody 106. urodzin płk. Kazimierza Klimczaka, ps. „Szron”, żołnierza II Rzeczpospolitej i Powstańca Warszawskiego odbyły się dziś w Muzeum Powstania Warszawskiego. Biskup polowy Józef Guzdek odprawił w kaplicy muzeum Mszę św. w intencji jubilata, podczas której uhonorował go Medalem „W Służbie Bogu i Ojczyźnie”.

Do kaplicy muzeum licznie przybyli przedstawiciele rodziny, przyjaciele, Powstańcy Warszawscy i kombatanci.

Jak podkreślił bp Guzdek „każdy etap naszego ziemskiego życia: dzieciństwo, młodość, wiek dojrzały i starość mają wielką wartość, jeśli nadamy im właściwy sens”. – Jeśli czasu ofiarowanego przez Boga nie zmarnujemy, ale wypełnimy je służbą Bogu, drugiemu człowiekowi i Ojczyźnie – powiedział bp Guzdek.

Mówiąc o wierności Bogu, biskup polowy przypomniał, że płk Klimczak nie przyjął szabli honorowej z wygrawerowaną dewizą „Honor, Ojczyzna”, postanowił ją oddać ponieważ, jak się wyraził, „nie była bliska jego sercu”. Wyjaśnił, że przyjął dopiero szablę, na której wyryta została dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Biskup przypomniał też szlak bojowy pułkownika, udział w wojnie obronnej 1939 r., konspiracji i Powstaniu Warszawskim. Podkreślił, że Kazimierz Klimczak „trzeci wymiar służby realizował w życiu małżeńskim i rodzinnym”.

– Szanowny Panie Pułkowniku. Dziś razem z Tobą dziękujemy za dar długiego i pięknego życia. Dziękujemy za to, że na każdym etapie nadawałeś sens swojemu życiu. Także dziś Twoje życie ma sens. Jako najstarszy z żyjących powstańców warszawskich jesteś strażnikiem narodowej pamięci – powiedział.

W czasie Mszy św. bp Guzdek uhonorował płk. Klimczaka medalem „W Służbie Bogu i Ojczyźnie”. Po zakończonej Eucharystii zebrani udali się na okolicznościowe spotkanie w Bibliotece Muzeum Powstania Warszawskiego.

Kazimierz Klimczak urodził się 15 lutego 1914 r. w Ciepłowie koło Sompolna. Ukończył Szkołę Podoficerską Piechoty dla Małoletnich nr 1 w Koninie. Od 1936 r. służył w Wojsku Polskim, w 67. Pułku Piechoty w Brodnicy. Brał udział w walkach Armii „Pomorze" w kampanii wrześniowej, m.in. w bitwie nad Bzurą, gdzie został ciężko ranny.

Jako inwalida wojenny nawiązał kontakt ze Związkiem Walki Zbrojnej i rozpoczął służbę w konspiracji. Podczas Powstania Warszawskiego walczył w stopniu sierżanta na Woli i na Ochocie w szeregach Obwodu Ochota Armii Krajowej. W 2017 r. został awansowany do stopnia pułkownika Wojska Polskiego.

CZYTAJ DALEJ

Bądźcie więc wy doskonali

2020-02-18 10:26

Niedziela Ogólnopolska 8/2020, str. IV

[ TEMATY ]

liturgia

homilia

Adobe.stock.pl

Współczesny świat chyba jak nigdy dotąd pragnie miłości, poszukuje jej i wiele o niej mówi. Niemal w każdym filmie padają słowa: kocham cię, pragnę, miłuję... itd., zaś listy przebojów są pełne piosenek o miłości. Paradoks współczesności polega na tym, że im bardziej świat woła o miłość, tym mniej jest miłości w świecie. Pełne domy dziecka, pełne domy starszych – ludzi często porzuconych przez bliskich. Zamiast przebaczenia i zgody są nienawiść i rozprawy sądowe; zamiast pokoju i współpracy – wojny handlowe i militarne; zamiast prawdy i dobroci – kłamstwo i pusty PR... A człowiek jest wezwany do miłości i bez niej duchowo dziczeje. To duchowe zdziczenie z kolei prowadzi do deformacji obyczajów i szeroko rozumianego życia społecznego...

Bóg jest miłością i On wzywa nas do miłości, która przemienia człowieka i świat zgodnie z Jego wolą. Wzywa nas do doskonałości: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!”. Pan Jezus mówi do nas w Ewangelii: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Boże wezwanie do świętości jest wezwaniem tu i teraz do doskonałości w miłości. Księga Kapłańska poucza nas, jak tę miłość praktykować: „Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie ponieść winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego”.

Syn Boży, który stał się człowiekiem dla nas, aby być Bogiem z nami, na nowo wzywa nas do miłości doskonałej: „Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”. Tak jak słyszymy w psalmie 103: „Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia”: „On odpuszcza wszystkie twoje winy i leczy wszystkie choroby. On twoje życie ratuje od zguby, obdarza cię łaską i zmiłowaniem. Miłosierny jest Pan i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo cierpliwy. Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca”. Dlatego Pan Jezus wzywa nas do miłości na wzór Boży. Jak przypomina św. Paweł: „Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście”. Życie na wzór Jezusa w miłości Bożej jest naszym powołaniem. Brak owej miłości jest duchową ruiną człowieka. Wezwanie do doskonałości jest zatem trwaniem w nauce Syna Bożego, bo kto zachowuje naukę Chrystusa, w tym naprawdę miłość Boża jest doskonała.

CZYTAJ DALEJ

Pogarsza się sytuacja dzieci na całym świecie

2020-02-23 17:21

[ TEMATY ]

dzieci

głód

konflikt

UNICEF

źródło: vaticannews.va

Nie tylko konflikty wojenne, głód i brak dostępu do służby zdrowia zagrażają życiu i przyszłości dzieci. Negatywny wpływ na ich zdrowie ma też zanieczyszczenie środowiska oraz agresywna reklama popychająca młodych w kierunku fast foodu, alkoholu i tytoniu.

Najnowszy raport Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci UNICEF jednoznacznie stwierdza, że sytuacja dzieci na całym świecie znacząco się pogarsza. Żaden kraj nie chroni też wystarczająco ich zdrowia i przyszłości. Badania zostały przeprowadzone w 180 krajach, zarówno charakteryzujących się chronicznym ubóstwem, częstymi suszami i niekończącymi wojnami, jak i w najbardziej rozwiniętych i bogatych.

UNICEF bije na alarm, że w krajach ubogich aż 250 mln dzieci poniżej 5. roku życia nie będzie miało szansy na rozwój swego potencjału.

Ich los jest zagrożony przez kryzysy humanitarne, konflikty, klęski żywiołowe i nowe problemy coraz częściej związane ze zmianami klimatycznymi. Raport podkreśla, że w krajach bogatych zanieczyszczenie powietrza i zły styl życia zbierają równie negatywne żniwo. W porównaniu z rokiem 1975 r. otyłość wśród dzieci wzrosła aż 11-krotnie (z 11 mln do 124 mln). Negatywny wpływ na nasz styl życia mają reklamy. Dzieci bombardowane są rocznie 30 tys. różnych reklam, które nie pozostają obojętne na ich styl życia. Dla przykładu policzono, że tylko w Australii, podczas transmisji telewizyjnych meczy piłkarskich, krykieta i rugby, wyemitowano 51 mln reklam produktów alkoholowych. Raport podkreśla też, że styl życia w krajach rozwiniętych jednoznacznie pokazuje, że nie myślimy dalekowzrocznie i nie zastanawiamy się nad tym, jakie konsekwencje przyniesie to dla przyszłych pokoleń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję