Reklama

Z Jasnej Góry

Niedziela Ogólnopolska 35/2019, str. 64

Pamięć i modlitwa

W Święto Wojska Polskiego

Obok uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15 sierpnia obchodzone jest także Święto Wojska Polskiego. W tym roku tego dnia w Apelu Jasnogórskim w oprawie kompanii honorowej Wojska Polskiego uczestniczył premier RP Mateusz Morawiecki. Tradycyjnie przed Cudownym Obrazem Matki Bożej zgromadzili się przedstawiciele Wojska Polskiego wszystkich stopni, pracownicy wojska, kombatanci oraz kompanie honorowe z pocztami sztandarowymi. Rozważania wygłosił biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek.

– Maryjo, Jasnogórska Pani, spraw, abyśmy pozostali wierni tym wartościom, za które nasi ojcowie cierpieli, przelewali krew i oddawali życie. Nie pozwól, abyśmy kiedykolwiek zdezerterowali. Miłość żąda ofiary, mądrość żąda jedności – powiedział bp Guzdek.

Reklama

Dla uczczenia Święta Wojska Polskiego po Apelu pod murami klasztoru oddano salwy honorowe z armat. Słowa podziękowania dla Wojska Polskiego wypowiedział premier Morawiecki: – Dziękuję za waszą służbę dla dobra ojczyzny, dla dobra narodu polskiego.

Najstarsza pątniczka

Pieszo z Włoch

Emma Morosini, 95-letnia Włoszka, która wybrała się w samotną pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę, pokonała ok. 1 tys. km i dotarła do celu 21 sierpnia. – Te ostatnie owoce mojego życia chcę przynieść Matce Bożej – powiedziała.

Pielgrzymka to efekt ślubowania, które pani Emma złożyła 28 lat temu, gdy miała przejść skomplikowaną operację. Ciężko zachorowała i lekarze powiedzieli jej, że nie ma żadnej nadziei, że pozostało jedynie zawierzenie Matce Bożej. Po dwóch latach ciężkiej choroby okazało się, że kobieta jest zdrowa.

Reklama

Przez lata włoska pątniczka odwiedziła m.in. Santiago de Compostela, Jerozolimę, Lourdes, Fatimę, była już także dwukrotnie na Jasnej Górze.

Z panią Emmą spotkali się o. Marian Waligóra – przeor Jasnej Góry, o. Waldemar Pastusiak – kustosz sanktuarium i o. Michał Legan, który pełnił funkcję tłumacza i zaopiekował się wyjątkową pątniczką na czas jej pobytu w Częstochowie.

Relacja na: www.tv.niedziela.pl

Krótko

• W kaplicy św. Pawła trwa Adoracja Najświętszego Sakramentu, wystawionego w szczególnej monstrancji: „Królowa Pokoju”, która została wykonana w pracowni Drapikowski Studio. W 2011 r. monstrancję tę przekazało Stowarzyszenie Comunita Regina della Pace parafii św. Jakuba w Medjugorie, jako materialny znak włączenia do dzieła 12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju – Światowego Centrum Modlitwy o Pokój. Adoracja na Jasnej Górze inauguruje międzynarodową modlitewną inicjatywę „Adoracja o pokój”, która potrwa do 10 września.

20 sierpnia br. przybył metropolita Santiago de Compostela abp Julián Barrio Barrio. Jak podkreślił, „cele pielgrzymowania na Jasną Górę, do Santiago de Compostela czy do Fatimy mogą być różne, ale jest jakieś podobieństwo, bo każdy pątnik pielgrzymuje, by odnaleźć sens życia i odpowiedź na te pytania, które ma w sercu”.

21 sierpnia odbyła się doroczna konferencja dyrektorów szkół katolickich przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Przybyło ponad 260 przedstawicieli szkół z całej Polski. Organizatorem spotkania jest Rada Szkół Katolickich. Obecny był ks. Zenon Latawiec, przewodniczący Rady Szkół Katolickich. Mszy św. przewodniczył bp Marek Mendyk, asystent Rady Szkół Katolickich.

22 sierpnia przybyła 5. Pielgrzymka Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej. – Wzorem marszałka Józefa Piłsudskiego my również tutaj pielgrzymujemy, przychodzimy co roku, modlimy się w intencji ojczyzny, ale również w intencji Marszałka, jego żołnierzy legionistów, powstańców styczniowych, za własne rodziny, za nasz związek – powiedział Stanisław Śliwa, generał ZPRP i prezes Zarządu Krajowego Związku Piłsudczyków.

www.jasnagora.com
2019-08-27 12:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Hiszpania: film o św. Faustynie Kowalskiej już w około 60 miastach

2020-09-29 18:33

Materiały prasowe

Kadr z filmu „Miłość i Miłosierdzie”

Kadr z filmu „Miłość i Miłosierdzie”

Polski film pt. „Miłość i miłosierdzie”, przedstawiający życie św. Faustyny Kowalskiej trafił do Hiszpanii. Wyprodukowany w 2019 r. fabularyzowany dokument autorstwa Michała Kondrata wyświetlany jest już w kinach w około 60 hiszpańskich miastach, w tym m.in. w Madrycie, Sewilli, Saragossie, Bilbao, Barcelonie i Walencji.

Hiszpańska premiera planowana była wiosną, ale inaugurację przełożono na jesień z powodu epidemii koronawirusa. Pierwsze seanse odbyły się w piątek.

Film wyprodukowany przez spółkę Kondrat-Media we współpracy z Telewizją Polską i Fundacją Filmową im. św. Maksymiliana Kolbę pokazuje nieznane do tej pory fakty z życia św. Faustyny Kowalskiej, a także, jak wyjaśniają twórcy, „przybliża widzom narodziny niezwykłego kultu Bożego Miłosierdzia”. – Odkrywa też zdumiewające związki pomiędzy cudownym obrazem z Polski a Całunem Turyńskim, jedną z najświętszych relikwii chrześcijaństwa – napisali producenci.

W trwającym 104 minuty filmie występują m.in. Kamila Kamińska, Maciej Małysa, Janusz Chabior, Cezary Szlenkier, Jacek Borkowski, Piotr Cyrwus, Remigiusz Jankowski, a także Tadeusz Chudecki.

CZYTAJ DALEJ

Kisielewicz o Kornelu Morawieckim: twórcy III RP odsunęli go na margines

2020-09-30 08:28

[ TEMATY ]

Kornel Morawiecki

fb.com/MorawieckiPL

Zdjęcie Kornela Morawieckiego opublikowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego na swoim profilu FB

Zdjęcie Kornela Morawieckiego opublikowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego na swoim profilu FB

Kornel Morawiecki - bohater solidarnościowego podziemia - został przez budowniczych III RP odsunięty na całkowity margines - ocenił Andrzej Kisielewicz, dawny działacz Solidarności Walczącej. Mimo to Kornel nie poddawał się, chciał zmieniać świat - podkreślił.

W środę mija pierwsza rocznica śmierci Kornela Morawieckiego - lidera Solidarności Walczącej, która była jedną z najbardziej radykalnych oraz najskuteczniej zakonspirowanych organizacji opozycyjnych w latach PRL.

"Kornela poznałem osobiście dopiero w stanie wojennym, kiedy uznano mnie, po odpowiednim sprawdzeniu, za osobę na tyle wiarygodną, że umówiono mi konspiracyjne spotkanie z jednym z najbardziej poszukiwanych przez SB przywódców wrocławskiego podziemia. Na pierwszym spotkaniu zlecił mi i mojej żonie Marysi redagowanie +Biuletynu Dolnośląskiego+ – bo dotychczasowi redaktorzy byli zajęci pilniejszymi sprawami" - napisał Kisielewicz we wspomnieniu opublikowanym na portalu Stowarzyszenia "Solidarność Walcząca", dodając, że następnie zajął się redakcją głównego pisma Solidarności Walczącej.

"W czasie konspiracji spotkaliśmy się zaledwie kilka razy, ale poznawaliśmy się coraz lepiej przez swoje teksty: ja otrzymując co pewien czas teksty Przewodniczącego SW, a Kornel czytając i przepisując na składopisie moje teksty w kolejnych numerach +SW+. Nadawaliśmy na tych samych falach" - dodał.

Andrzej Kisielewicz podkreślił też, że prawdziwa przyjaźń z Kornelem Morawieckim nastąpiła w latach 90. "Był to dobry czas na rozwinięcie się dobrej i trwałej przyjaźni, bowiem Kornel, bohater solidarnościowego podziemia, został wtedy przez budowniczych III RP odsunięty na całkowity margines i skazany razem z jego Solidarnością Walczącą i próbami budowania Partii Wolności na zapomnienie" - zaznaczył. Ocenił też, że ówczesne usiłowania wygumkowania Solidarności Walczącej z kart historii dadzą się porównać, z zachowaniem wszelkich proporcji, do prób wymazania z polskiej historii Żołnierzy Wyklętych.

Dawny działacz Solidarności Walczącej przypomniał też o 25-leciu powstania tego ugrupowania, które było obchodzone z poparciem i udziałem władz państwowych - po zwycięstwie wyborczym w 2007 r. Prawa i Sprawiedliwości. Dodał, że to wówczas prezydent Lech Kaczyński zdecydował się na odznaczenie z tej okazji "wielkiej grupy działaczy Solidarności Walczącej Krzyżami Odrodzenia Polski".

"Kornel zaproponował mi objęcie funkcji przewodniczącego komitetu organizacyjnego tych obchodów. Wtedy – dopiero wtedy – zacząłem poznawać wspaniałych ludzi Solidarności Walczącej. W podziemiu moje kontakty z SW ograniczały się do Kornela, Hanki i kilku łączników. Dopiero w czasie obchodów 25-lecia zacząłem nawiązywać bliższe znajomości z wieloma byłymi członkami SW, które przerodziły się w silne więzi środowiskowe i przyjacielskie" - dodał.

Przypomniał przy tym o charyzmie lidera Solidarności Walczącej. "Kornel wierzył w cuda! Wierzył, że drukowaniem bibuły można pokonać dyktatury z ich czołgami, że gdy z grupką przyjaciół będzie podróżował za Papieżem z transparentem +Wiara i niepodległość+, to odwróci to bieg historii. Bez tej wiary w cuda i wiary w ludzi z pewnością nie dokonałby tego, co dokonał" - dodał Kisielewicz.

Odnosząc się do aktywności Morawieckiego wspominał też jego pracę w parlamencie jako marszałka seniora. "Gdy zdarzył się kolejny cud i Kornel zainaugurował VIII kadencję Sejmu RP przemówieniem, które zostało przyjęte owacją na stojąco, zamiast zadowolić się pozycją Marszałka Seniora, niekwestionowanego autorytetu, i ograniczyć się do podobnych wystąpień i komentarzy, Kornel wbrew radom wielu przyjaciół założył partię +Wolni i Solidarni+. Chciał dalej zmieniać świat. Plany snuł jeszcze na szpitalnym łóżku nie przewidując, że tym razem nie powróci z tego ostatniego boju" - wspominał.

"Gdy Kornel został wybrany do sejmu i Prezydent Andrzej Duda powierzył mu funkcję Marszałka Seniora, przeprowadził się do Warszawy i nasze nocne spotkania stały się niestety rzadsze. Ale za to, też niestety, burzliwsze. Początek wyglądał tak jak dawniej. Dzwonił Kornel, wieczorem (kiedyś bywało nawet o północy) i pytał: +Andrzejku, nie śpicie? To ja wpadnę na chwilę+. Jasne. Ja informowałem lakonicznie Marysię +Kornel przyjdzie+. Marysia pytała zwykle +Duży czy mały?+. Nasz syn Kornel mieszkał już osobno i też wpadał, też uprzedzając na chwilę przed wpadnięciem" - napisał.

"Kornel zajmował zwykle to samo miejsce przy stole, herbata (koniecznie z cytryną, jeśli jest), coś do zjedzenia i zagadywał, czy o czymś myślę. Tak zaczynały się nasze długie dyskusje i spory" - dodał.

Andrzej Kisielewicz zaznaczył, że było kilka spraw, w których nie zgadzał się z Kornelem Morawieckim, którego go też martwiły. "(Były to) działania, od których usiłowałem go odwieść: jego stosunek do Putina i władz Rosji, pogląd na katastrofę smoleńską, stosunek do Prawa i Sprawiedliwości i do tego, co powinien zrobić jego syn Mateusz, do powołania nowej partii. Spory te nabierały tak wysokiej temperatury, że Marysia musiała nas nierzadko uspokajać: +Andrzej! Nie krzycz na Marszałka!+. Kornel się wtedy śmiał" - wspominał Kisielewicz.

"Dzieliła nas wtedy nie tylko różnica pozycji, ale razem z pierwszymi objawami choroby zaczęła być widoczna różnica wieku. Czułem, że jeśli wcześniej traktowałem Kornela rodzinnie, jak starszego brata, to teraz zacząłem się o niego martwić, jak o ojca. I te spory nabierały charakteru buntu syna przeciwko ojcu – przeciwko duchowemu ojcu. Przecież tak wielką rolę odegrał w moim życiu!" - dodał. (PAP)

nno/ aj/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję