Reklama

Historia

Śmiej się, Warszawo, śmiej

Ostatnie lato Drugiej Rzeczypospolitej było upalne. Zwłaszcza sierpień zapisał się w pamięci ówczesnych jako suchy i ciepły, ale już od lipca niemal cały czas na niebie nie było ani jednej chmury, o deszczu nie wspominając...

Niedziela Ogólnopolska 39/2019, str. 50-51

[ TEMATY ]

historia

evannovostro – stock.adobe.com

3 września 1939 r. Ulica Marszałkowska w Warszawie. Manifestacja po wypowiedzeniu wojny III Rzeszy przez Wielką Brytanię i Francję

3 września 1939 r. Ulica Marszałkowska w Warszawie.
Manifestacja po wypowiedzeniu wojny III Rzeszy
przez Wielką Brytanię i Francję

Młodzi warszawiacy spędzali całe dnie nad wodą. Szczególnie chętnie wypoczywano nad Wisłą albo przy dumie i chlubie mieszkańców stolicy – otwartym jesienią 1928 r. basenie pływackim na świeżym powietrzu przy ul. Łazienkowskiej, w Wojskowym Klubie Sportowym Legii. Można tam było nie tylko popluskać się w wodzie, lecz i poopalać się na ustawionych w długich rzędach leżakach lub urządzić sobie piknik na zadbanych trawniczkach. Co odważniejsi mogli spróbować swoich sił i skoczyć do wody z 10-metrowej wieży.

Po Wiśle pływano też kajakami, łodziami wiosłowymi, żaglówkami, choć amatorzy przygód najchętniej wsiadali na... tratwy.

To było wspaniałe lato

Reklama

Młodzież, nareszcie wolna od nauki, zażywała ruchu, chłodziła w wodzie rozgrzane ciała, flirtowała, grała w karty i tenisa, czytała modne powieści, chadzała do kina, słuchała szlagierów z radia lub patefonowych płyt. Wszędzie rozbrzmiewał śmiech, bo młodość i lato to bodaj najbardziej beztroskie znane ludzkości połączenie.

Lipiec i sierpień toczyły się swoim własnym leniwym rytmem, jakby na bocznym torze wielkiej historii, choć nie brakowało też wiekopomnych wydarzeń.

Oto bowiem na początku lipca wszyscy żyli pierwszą polską wyprawą w Himalaje. Czterech Polaków postanowiło zdobyć drugi co do wielkości szczyt Indii. Młodzież z zapartym tchem śledziła kolejne doniesienia o huraganowej wichurze czy o nagłym spadku temperatury do 14 stopni na minusie, co dla czytających gazetę w upalnej Warszawie było niemal równie nieprawdopodobne jak opowieści o wróżkach i smokach. Wreszcie 2 lipca wieczorem nadeszła wieść o zdobyciu szczytu przez Jakuba Bujaka i Janusza Klarnera. Euforyczny nastrój ogarnął wszystkich. Gdy 16 dni później pojawiła się wiadomość o lawinie, która zeszła na obóz, gdzie przebywali dwaj pozostali himalaiści: Stefan Bernadzikiewicz i kierownik wyprawy Adam Karpiński – wszyscy pogrążyli się w żałobie.

Reklama

Również w lipcu w Krakowie odbył się wyścig zręcznościowy kelnerów, który na poziomie lokalnym wzbudzał niewiele mniejsze emocje niż poczynania himalaistów.

Wprawdzie od początku wakacji zintensyfikowano działania mające podnieść sprawność bojową Polaków, organizowano szkolenia obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej, prowadzono liczne kursy dla sanitariuszek itp., ale i te aktywności młodzież traktowała raczej jak kolejną rozrywkę, okazję do spotkań, żartów i zabawy niż powód do zamartwiania się o przyszłość.

Od tak dawna mówiło się o wojnie, że temat ów zdążył już spowszednieć, zwłaszcza ludziom młodym, którzy z zasady nie zwykli zbyt długo martwić się czymkolwiek. Poza tym ulokowana przy ul. Mazowieckiej 12 stołeczna kawiarnia „Mała Ziemiańska”, w której można było napić się słynnej „pół czarnej”, ulubione miejsce spotkań literatów, malarzy i satyryków, z właściwym sobie wdziękiem i humorem reklamowała się jako miejsce, w którym można przeczekać ewentualne naloty „w doborowym towarzystwie”.

W przedwojennych mediach

26 sierpnia w 242. numerze gazety „Wieczór Warszawski” napisano: „Na ulicach, w kawiarniach, sklepach rojno i gwarno. Na dworcach pełno, pociągi nabite. Wszyscy opaleni, czerstwo wyglądają. Warszawiacy wracają z wywczasów”.

W czwartek 31 sierpnia na stronie tytułowej „Wieczoru Warszawskiego” (nr 246) nagłówek głosił: „Polska czeka gotowa z bronią u nogi. Hitlerowi pozostaje do wyboru cofnąć się – albo rozpocząć wojnę”.

31 sierpnia rozegrano ostatnią tego lata gonitwę na otwartym zaledwie 3 miesiące wcześniej nowoczesnym torze wyścigów konnych na Służewcu.

A potem stało się to, czego spodziewali się wszyscy, choć nikt nie chciał w to uwierzyć.

„A więc wojna” – oznajmił znany spiker radiowy Józef Małgorzewski. Jego głos brzmiał dziarsko i bojowo, zupełnie jakby rzucał wyzwanie Niemcom. „Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie publiczne i prywatne przestawiamy na specjalne tory. Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym: walka aż do zwycięstwa”.

Wojna rozpoczęła się dokładnie o 4.40...

...gdy różowawy świt ścierał z nieboskłonu ostatnie ślady nocy. Termometry w zależności od regionu kraju pokazywały od 12 do 15 stopni. Zapowiadał się kolejny bezchmurny dzień.

Z biegiem godzin jednak od strony zachodu zaczęły wędrować po niebie ciężkie cumulusy, które nie przyniosły, niestety, wyczekiwanego deszczu ani ochłody, a jedynie zaciemniały słońce. Ponura aura wyraźnie kontrastowała jednak z nastrojami Polaków, przekonanych, że oto weszli na ścieżkę wiodącą ich prosto do tryumfu nad żołdakami Hitlera.

Gdy w niedzielę 3 września najpierw Anglia, a po godz. 17 i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom, hurraoptymizm Polaków jeszcze się wzmógł. Aż do późnego wieczora tłumy warszawiaków wiwatowały na cześć „niezwyciężonej armii Jego Królewskiej Mości”.

Dopiero w kolejnych dniach okazało się, że na froncie zachodnim panuje bezruch.

Wiele lat później brytyjski historyk Ian Kershaw miał powiedzieć, że „z wojskowego punktu widzenia zachodnie mocarstwa nie uczyniły absolutnie nic dla ratowania Polski”, zaś początek wojny w wykonaniu Anglii i Francji dorobił się w ich ojczystych językach ironicznych nazw. Po angielsku czas ten określa się mianem „phoney war” – fałszywa wojna, a po francusku „drôle de guerre” – śmieszna wojna. Niemcy zaś ochrzcili ją mianem „Sitzkrieg” – siedząca wojna.

Szala zwycięstwa powoli przechylała się na niemiecką stronę, a gdy 17 września swój odważnik dorzucili też Rosjanie, radosne uśmiechy Polaków gasły jeden po drugim.

Pierwszy miesiąc wojny był także wyjątkowo ciepły i wielu żołnierzy kampanii wrześniowej wspominało, jak męczące było to słońce – które jeszcze w lipcu i sierpniu dawało tyle radości – gdy teraz walczyli ubrani w grube mundury i metalowe hełmy.

30 września w stolicy Polski słońce wzeszło o 5.32

„Halo, halo. Czy nas słyszycie? To nasz ostatni komunikat. Dziś wojska niemieckie wkroczyły do Warszawy. Braterskie pozdrowienia przesyłamy żołnierzom walczącym na Helu i wszystkim walczącym, gdziekolwiek się jeszcze znajdują. Jeszcze Polska nie zginęła! Niech żyje Polska!”.

Tak brzmiał ostatni komunikat wydany przez Radio Warszawa II, ponownie odczytany przez Małgorzewskiego, po którym ze słuchaczami pożegnał się po angielsku Jeremi Przybora, po nim, w języku francuskim – Maria Stpiczyńska, a następnie niemal wszyscy radiowcy, którzy byli tego dnia w pracy. Na zakończenie puszczono „Mazurka Dąbrowskiego” i „Warszawiankę”, które wycisnęły łzy z oczu najbardziej nawet niewzruszonych, po czym Radio Warszawa II, które przez cały wrzesień dodawało miastu odwagi, zamilkło.

Gdy 5 października wojska hitlerowskie defilowały Traktem Królewskim, panował posępny nastrój. Na niebie zebrały się stalowe, okupacyjne chmury, ale młodzi nie patrzyli ani w niebo, ani na idących Alejami Ujazdowskimi okupantów. Patrzyli dalej, ku przyszłości i śnili już własne sny o wolności, bo młodość ponad wszystko pragnie żyć, pewnie dlatego też nigdy się nie poddaje.

Kilka lat później – w sierpniu 1943 r. w jednej z konspiracyjnych gazet poeta Tadeusz Hollender opublikował pod pseudonimem Tomasz Wiatraczny wiersz zatytułowany „Uśmiech Warszawy”, którego końcówka brzmiała tak:

„Bo ten zwycięży, który się śmieje,
rozpacz to dzisiaj ogromny grzech
dla tych, co zawsze mieli nadzieję,
brzmi twój przekorny, zwycięski śmiech.

Dziś «nur für Deutsche» – jutro «für Polen»,
zażyjesz jeszcze wolności swej,
jutro zaśpiewasz im carmagnolę,
śmiej się, Warszawo, śmiej się nam, śmiej!”.

2019-09-25 09:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niezłomni księża czasu okupacji

Niedziela Ogólnopolska 38/2012, str. 19

[ TEMATY ]

historia

sztuka

książka

BOŻENA SZTAJNER

Autorzy książki z uczestnikami spotkania, m.in z uczniami Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie

Autorzy książki z uczestnikami spotkania, m.in z uczniami Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie

W pierwszych dniach września, kiedy szczególnie wspominamy ofiary II wojny światowej i okupacji hitlerowskiej, w serii Biblioteka „Niedzieli” ukazała się książka „Wspomnienia wojenne księży diecezji częstochowskiej 1939-1945”. Treść książki najtrafniej wyraża się w zdaniu, które napisał we wstępie abp Stanisław Nowak: „Będziemy te dzieła czytać jako akta męczenników XX wieku”.
Promocja książki - z udziałem ks. prof. dr. hab. Jana Związka i ks. dr. Jacka Kapuścińskiego, którzy zamieszczone w niej materiały opracowali naukowo i przygotowali do publikacji - odbyła się 3 września br. w auli redakcji „Niedzieli” w Częstochowie.
Gospodarz spotkania ks. inf. Ireneusz Skubiś - redaktor naczelny „Niedzieli”, witając obecnych, zaznaczył, że książka obejmuje okres, który w publikacjach historycznych jest mocno zaniedbany. Rola księży w latach walki o przetrwanie narodu polskiego jest zbyt mało obecna w świadomości Polaków. - Dziękuję za przygotowanie książki o treści tak ważnej dla Kościoła i narodu - powiedział ks. inf. Ireneusz Skubiś.
Dr Juliusz Sętowski, dyrektor Ośrodka Dokumentacji Dziejów Częstochowy, przedstawił szersze tło omawianych zagadnień w wykładzie pt. „Księża częstochowscy na drogach do niepodległości”. Przypomniał, że już w okresie zaborów księża obok pracy duszpasterskiej prowadzili działalność, której celem było przeciwstawienie się wynaradawianiu Polaków.
Dalej spotkanie w auli „Niedzieli” było prowadzone w formie rozmowy autorów, którą animował Marian Florek. - Książka powstała dzięki inicjatywie bp. Zdzisława Golińskiego, który przed 40 laty zachęcał księży do spisywania swoich wspomnień z okresu okupacji hitlerowskiej - mówił ks. prof. dr hab. Jan Związek. - Owocem tego wezwania stały się liczne wspomnienia, ale to, co opublikowaliśmy w książce, stanowi tylko niewielki ich wycinek, bowiem inne zapiski nie zachowały się. Wielka szkoda! We „Wspomnieniach...” zostały opublikowane świadectwa siedmiu częstochowskich księży. Czterej z nich: ks. Jan Brodziński, ks. Aleksander Konopka, ks. Antoni Mietliński i ks. Maciej Namysło byli więzieni w obozach koncentracyjnych Auschwitz, Dachau i Gusen oraz w obozach przejściowych w Konstantynowie i Sosnowcu. Ks. Józef Kubica i ks. Józef Pruchnicki sprawowali opiekę duszpasterską nad mieszkańcami powiatu wieluńskiego. Ks. Serafin Opałko był kapelanem oddziałów partyzanckich na terenie tzw. Kreis Radomsko.
- Wspomnienia te stanowią wycinek z dziejów duchowieństwa diecezji częstochowskiej podczas II wojny światowej. Niemniej są one ważnym przyczynkiem do poznania przeszłości - podkreślił ks. dr Jacek Kapuściński.
- Historia magistra vitae - przypomniał w dyskusji abp Stanisław Nowak. - Dlatego ta książka jest tak ważna jako świadectwo faktów i źródło kształtowania charakterów.
Dramatyczne wspomnienia okupacyjne przedstawił ks. Ludwik Nikodem, który we wrześniu 1939 r. z kilkoma szkolnymi kolegami był przymusowo zatrudniony w Krzesinach k. Poznania w niemieckiej fabryce produkującej samoloty myśliwskie. Zgromadzonych ubogacił swą wypowiedzią ks. Paweł Kostrzewski, który jako kapłan i historyk również interesuje sie problematyką zawartą w prezentowanej książce.
- „Wspomnienia wojenne księży diecezji częstochowskiej 1939-1945” są 292. książką w serii wydawniczej Biblioteka „Niedzieli”, a ponieważ na druk oczekuje kilka kolejnych książek, wkrótce seria osiągnie 300 pozycji - podkreślił na zakończenie ks. inf. Ireneusz Skubiś, który podziękował prelegentom i gościom spotkania.

CZYTAJ DALEJ

Abp Depo do młodych: nie bójcie się Boga! To nie On jest konkurentem waszej wolności

2021-06-20 20:36

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

Zawiercie

Karol Porwich/Niedziela

Drodzy młodzi Przyjaciele, rozumiecie dlaczego potrzebne wam są dary Ducha Świętego? - pytał w niedzielę 20 czerwca podczas udzielania sakramentu bierzmowania metropolita częstochowski abp Wacław Depo w parafii Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w Zawierciu.

Abp Depo Mszę św. zaczął od prawdy znanej wszystkim chrześcijanom: - Eucharystia jest źródłem i szczytem życia chrześcijańskiego - mówił metropolita. Swoje słowa od początku kierował do młodzieży, która tego dnia przyjmowała sakrament bierzmowania. - Drodzy młodzi Przyjaciele! Dzisiaj bierzecie odpowiedzialność w swoje ręce. Podejmujecie własny kierunek opowiadania się po stronie Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Biskupi kubańscy przeciwko narzucaniu ideologii gender

2021-06-21 18:39

[ TEMATY ]

biskupi

gender

Kuba

vchalup/fotolia

Kubańscy biskupi sprzeciwiają się narzucaniu ideologii gender. Piszą o tym w przesłaniu do rodzin, stanowiącym reakcję na rezolucję ministerstwa edukacji odnośnie do programu edukacji seksualnej.

Dyrektywa ministerstwa, piszą biskupi, „wzbudziła liczne wypowiedzi, obawy, opinie i krytykę ze strony rodziców, osób prywatnych i różnych wyznań religijnych, dostrzegających z niepokojem w treściach tego dokumentu wpływ tak zwanej ideologii gender, która mogłaby się u nas zakorzenić, oddalając nas od naszej historii i tradycji kulturowej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję