Reklama

Złoty jubileusz oazy

2019-10-01 13:55

Ks. Jarosław Błażejak
Edycja podlaska 40/2019, str. 4-5

Archiwum Ruchu Światło-Życie
Dzień Wspólnoty w Drohiczynie – jesień 1971

W tym roku przypada jubileusz 50-lecia powstania Ruch Światło-Życie w diecezji drohiczyńskiej. Z tej racji 28 września br. w Czartajewie pod przewodnictwem bp. Piotra Sawczuka sprawowana była Msza św. dziękczynna za jubileusz i oazę. Prześledźmy początki jej powstania, charyzmat oraz perspektywę na przyszłość

Jak to się zaczęło?

Ruch Światło-Życie powstał jako ruch odnowy soborowej, chociaż jego początki sięgają jeszcze lat pięćdziesiątych XX wieku. Od połowy następnej dekady „dokonywało się wchłanianie przez oazy rekolekcyjne inspiracji II Soboru Watykańskiego, najpierw zawartych w Konstytucji o św. Liturgii, a potem w Konstytucji dogmatycznej o Kościele. Oazy stawały się ośrodkami i ogniskami soborowej odnowy liturgii”. Sam kard. Karol Wojtyła podczas jednego z Dni Wspólnoty mówił: „Ruch Żywego Kościoła to nic innego, jak przetłumaczone na język naszego życia katolickiego w Polsce wezwanie Soboru Watykańskiego II do pogłębionej i urzeczywistnionej aż do końca wiary w Kościół”. Cała formacja ruchu wypływa z nauki Kościoła i jest praktyczną formą jej realizacji.

Kilkadziesiąt lat działalności ruchu oazowego w Polsce pozwala patrzeć na to dzieło z perspektywy historycznej. Należącymi do przeszłości wydarzeniami i ich bohaterami jedni zachwycają się, a inni oburzają, jednak dzieje Kościoła katolickiego były i są treścią naukowej refleksji, która pozwala na bardziej rzeczową ocenę tego, co już było i pomaga w lepszym rozumieniu teraźniejszości.

Oaza w diecezji drohiczyńskiej

Ruch Światło-Życie ma znaczący, pozytywny wkład w rozwój duchowy Kościoła polskiego, tak w skali ogólnokrajowej, jak też w ramach poszczególnych diecezji. W diecezji drohiczyńskiej pierwsze akcenty oazowe pojawiły się w 1969 r., gdy pierwsza grupa księży i młodzieży uczestniczyła w rekolekcjach organizowanych przez ks. Franciszka Blachnickiego w Krościenku. Dlatego rok 2019 jest jubileuszowym rokiem oazy w naszej diecezji.

Reklama

Przy takiej okazji chcemy wspomnieć i wyrazić wdzięczność wielu kapłanom moderatorom z okresu półwiecza za zaangażowanie w rozwój Ruchu. W Kościele jest wiele duchowości i charyzmatów, a tym samym jest wiele dróg do pogłębiania życia duchowego i współpracy z łaską Bożą w drodze do świętości. Bogu niech będą dzięki za to, że wielu kapłanów odnalazło swoje miejsce w Kościele właśnie przez charyzmat Światło-Życie. Tym samym w swojej posłudze duszpasterskiej otworzyło drogę formacji chrześcijańskiej dla tysięcy wiernych świeckich.

Wspomnijmy także miejsca „naznaczone” oazami rekolekcyjnymi jak: Drohiczyn, Kleszczele, Milejczyce, Olendy, Koryciny, Sarnaki, Boćki, Narew, Rudka, Winna Poświętna, Hajnówka, Czaje, Siemiatycze, Wyszki, Doktorce, Serpelice, Węgrów, Tylmanowa n. Dunajcem, Ochotnica Dolna, a ostatnio Zakopane.

Cóż szczególnego i wyjątkowego jest zatem w charyzmacie oazowym? W zasadzie nic, co nie jest czy nie byłoby w Kościele. Oaza jest ruchem odnowy posoborowej, dlatego charyzmat Ruchu, jak wspomnieliśmy na początku, wpisuje się w naukę Soboru Watykańskiego II. Ważna jest formacja liturgiczna, biblijna, eklezjalna, modlitewna, które to zagadnienia wypływają wprost z konstytucji soborowych. Przy okazji zagadnień teologicznych eksponuje się także formację ludzką na wzór Chrystusa Sługi i Niepokalanej, gdzie wiodącym zagadnieniem jest postawa bezinteresownej i ofiarnej służby w określonej przestrzeni Kościoła.

Przez 50 lat świat się ogromnie zmienił. Pojawiają się smutne głosy, że oaza nie jest na te czasy. Postawmy zatem pytanie o Ewangelię, o Kościół? Czy to już przeszłość? Zdecydowanie nie. Dlatego szczególnie w obliczu piętrzących się niepewności, obaw i lęków chcemy wołać razem ze św. Janem Pawłem II, aby zstępował Duch Boży i odnawiał oblicze ziemi, naszej ziemi.

* * *

Życie w służbie i wolności

Jestem związana z Ruchem Światło-Życie od 1991 r., kiedy jako dziecko przeżyłam pierwsze rekolekcje wakacyjne. Formacja oazowa kształtuje mnie przez wszystkie lata i coraz bardziej otwiera mi oczy na ogrom łask, które każdego dnia otrzymuję od najlepszego Ojca. Tutaj doświadczyłam wielkiej miłości Boga, przebaczenia, uzdrowienia, ale także głębokich relacji z ludźmi. Dziękuję Bogu za sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który przez swoje książki był moim przewodnikiem na drodze duchowej oraz za wszystkich kapłanów, których spotkałam. Doświadczenie Boga wyzwoliło we mnie pragnienia modlitwy, a szczególnie adoracji, codziennej Eucharystii, poszukiwania nowych form rekolekcji (ignacjańskich, lectio divina) i ciągłego rozwoju duchowego przez diakonię. W 2000 r. po rekolekcjach Seminarium Odnowy Wiary, które przeżywałam w oazowej wspólnocie studenckiej, podjęłam decyzję o całkowitym oddaniu się Bogu na wyłączność. Swój wybór potwierdziłam wobec Kościoła w ubiegłym roku, składając śluby i przyjmując łaskę konsekracji.

Formacja oazowa wychowuje mnie do służby, która jest radością i krzyżem oraz do prawdziwej wolności, którą może dać tylko Jezus Chrystus, Pan i Zbawiciel. Kościół jest moim domem, a Ruch Światło-Życie formą, która pomaga mi coraz bardziej doświadczać obecności Boga i kształtować moje życie zgodnie z Ewangelią. Dzięki temu, mogę coraz bardziej otwierać się na służbę w kościele lokalnym, we wspólnotach i miejscach, do których posyła mnie Bóg.

Magdalena Murawska OV

Tagi:
jubileusz Ruch Światło‑Życie

Reklama

Jubileusz Stowarzyszenia Odra – Niemen

2019-11-17 10:43

Anna Majowicz

- 10 lat temu zmieniło się moje życie. Przez tyle lat kieruję Stowarzyszeniem Odra-Niemen, które założyłam z moim mężem Eugeniuszem i przyjacielem Norbertem. Z zupełnego przypadku, bez finansów z zewnątrz, bez zaplanowanej strategii, bez planu, bez wsparcia mediów, powstała organizacja, a z nią nowe życie wielu kombatantów – mówi Ilona Gosiewska, prezes Stowarzyszenia Odra – Niemen.

Anna Majowicz
Uczestnicy spotkania

Historia Stowarzyszenia rozpoczęła się w domu Teresy Sobol z Iwieńca, u której Ilona Gosiewska poznała płk Weronikę Sebastianowicz. - Wydano nam rozkaz zorganizowania paczek dla całego środowiska kombatantów ze Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi. Nie znaleźliśmy wtedy wsparcia u istniejących organizacji, założyliśmy więc własną i już od samego początku otrzymaliśmy ogromną pomoc od wielu środowisk, szkół i ludzi z terenu całej Polski – wspomina prezes Odry – Niemen.

Razem ze Stowarzyszeniem narodziła się akcja Rodacy – Bohaterom. Zasady tego projektu opartego na środowisku kombatantów, na ich doświadczeniach, wartościach i postawach, zbudowały nie tylko organizację, nie tylko aktywny i trwały wolontariat, ale przede wszystkim międzypokoleniową wspólnotę działającą ponad podziałami.

Dziś Stowarzyszenie Odra – Niemen posiada 7 oddziałów w Polsce i jeden we Lwowie, oraz sieć przyjaciół z wielu środowisk w całym kraju. Wszyscy spotkali się 16 listopada we Wrocławiu, by uczcić 10-lecie działalności.

Zobacz zdjęcia: 10-lecie Stowarzyszenia Odra-Niemen

W programie obchodów było spotkanie z kombatantami z kraju i zagranicy oraz rodakami z Litwy, Białorusi i Ukrainy, targowisko różności, warsztaty tematyczne, pokaz filmów oraz koncert Pawła Przewoźnego. Głównym punktem wydarzenia była uroczysta gala, na której zostały wręczone nagrody dla osób zaangażowanych w pomoc Stowarzyszeniu.

- Mam serdeczną nadzieję, że za 10 lat wciąż będziemy trwali, z doświadczeniem pokolenia, które nauczyło nas szlachetnej miłości do Ojczyzny, obowiązku, wytrwałości i niezależności. Przez te wszystkie lata, podczas spotkań z bohaterami naszej wolności, rodakami zza wschodniej granicy, ze świadkami historii słyszymy zdanie: ,,Nie zapominajcie o nas”. Obiecuję w imieniu nas wszystkich z Odry – Niemen i jej przyjaciół z różnych środowisk, że pamiętamy i pamiętać będziemy – podsumowuje jubileusz prezes Ilona Gosiewska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nabierzcie ducha!

2019-11-13 08:09

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 31

stock.adobe.com

Zapowiedź zburzenia świątyni i podboju Jerozolimy przez pogan już dawno się spełniła. Czekamy na spełnienie obietnicy co do powtórnego przyjścia Chrystusa. To dla nas intrygujące, jak dużo mówi Pan o tym, co poprzedzi Jego powrót i jakie „zjawiska” będą się intensyfikować w końcu dziejów. Znaki zwiastujące koniec dopełniających się „czasów ostatecznych” trudno jest interpretować. Obserwując to, co się dzieje w kilku ostatnich dekadach (czy paru wiekach), możemy twierdzić, że liczne są znaki końca i bliskiej Paruzji. Nikt jednak nie wie – i wiedzieć nie może – jakie zamiary ma jeszcze Bóg wobec świata i ludzkiej historii. Znamy rzecz najważniejszą – historia ludzkości nie jest linią biegnącą z nieskończoności w nieskończoność. Ma ona swój początek i kres. Nie jest też zamkniętym kręgiem z cyklicznymi powrotami...

Życie człowieka kończy się śmiercią. Koniec mieć będzie też ludzkość jako całość. Także ziemia, mimo osadzenia w potężnym i genialnym akcie stwórczym Boga, jest tylko czasowa (nie wieczna). Bezpowrotnie przeminie. Niezależnie od naszej woli (wyobrażeń czy oczekiwań) nadchodzi ostatnia godzina ludzkich dziejów. Stoimy przed kurtyną, która w każdej chwili może zostać podniesiona! Ukaże się wtedy wspaniałość naszego Zbawiciela!

Tak, jeszcze jesteśmy tu, unoszeni wartkim strumieniem zdarzeń... Uczniowie Jezusa liczą się z tym, że zanim powróci Pan „z wielką mocą i chwałą”, będą musieli wiele wycierpieć. Owszem, bywały dla wierzących okresy spokojniejsze, ale w czasach ostatecznych nic nie będzie im oszczędzone. Pojawią się fałszywi prorocy i religijni szarlatani. Będą wojny, rewolucje, trzęsienia ziemi, głód i zarazy, prześladowania i więzienia, rozdarcia i zdrady, także ze strony bliskich. Blisko końca „ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie” (Łk 21, 11). Wierzący w Chrystusa już doświadczają tego wszystkiego w nadmiarze! Co za ból i współczucie!

Ale pociechą i ostoją są słowa Jezusa: „(...) nie trwóżcie się (...). To najpierw musi się stać” (Łk 21, 9). „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 28).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja"

2019-11-17 11:03

st, kg (KAI) / Watykan

Ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Zwrócił na to uwagę Franciszek w kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczy 17 listopada w 33. niedzielę zwykłą – w III Światowym Dniu Ubogich – w bazylice św. Piotra w Watykanie. Przestrzegł przed skupianiem się na rzeczach "przedostatnich" kosztem tych najważniejszych, ostatecznych. W liturgii uczestniczą osoby biedne i potrzebujące wraz z towarzyszącymi im wolontariuszami oraz przedstawiciele licznych organizacji charytatywnych.

Vatican Media

Nawiązując do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii św. Łukasza, mówiącego o zapowiedzi zburzenia wspaniałej Świątyni Jerozolimskiej Ojciec Święty zwrócił uwagę na przemijalność rzeczy doczesnych, "przedostatnich" i o wiecznym trwaniu rzeczy ostatecznych. Te pierwsze upadną, ale te drugie pozostaną: świątynia, ale nie Bóg; królestwa i sprawy rodzaju ludzkiego, ale nie człowiek - zaznaczył kaznodzieja. Nawet jeśli są to rzeczy wspaniałe, jak świątynie, i przerażające, jak trzęsienia ziemi, znaki na niebie i wojny i wydają się nam wydarzeniami z pierwszej strony, to jednak Pan umieszcza je na drugiej. Na pierwszym miejscu pozostaje to, co nigdy nie przeminie: żywy Bóg i człowiek, nasz bliźni, który jest wart więcej niż wszystkie informacje świata.

W tym kontekście papież wymienił dwie pokusy, przed którymi przestrzega nas Jezus. Pierwszą jest pośpiech i to, co natychmiastowe. W imię Jezusa nie wolno iść za tymi, którzy mówią, że kres nadejdzie natychmiast, że „nadszedł czas”, nie należy naśladować tych, którzy szerzą niepokój i podsycają lęk przed innymi i przed przyszłością, bo strach paraliżuje serce i umysł. Wielokrotnie ulegamy temu pośpiechowi, chcąc poznać wszystko i natychmiast, z ciekawości, pod wpływem najnowszej wiadomości szokującej lub skandalicznej, słuchają głośnych i gniewnych krzyków tych, którzy wołają „teraz albo nigdy”. Jeśli gonimy za "natychmiast", zapominamy o tym, co trwa na zawsze i tracimy z oczu niebo – przestrzegł Ojciec Święty. Dodał, że w ten sposób odrzucamy tych, którzy nie nadążają w tym szalonym wyścigu i zostają z tyłu: o ludziach starszych, nienarodzonych, niepełnosprawnych, ubogich, których uważamy za bezużytecznych.

Jezus w zamian proponuje dziś każdemu wytrwałość, która jest codziennym dążeniem naprzód, wpatrując się przy tym w to, co nie przemija: w Pana i bliźniego. Dlatego wytrwałość jest darem Boga, dzięki któremu zachowywane są wszystkie Jego inne dary – przypomniał Franciszek, apelując o trwanie w dobru i aby nie tracić z oczu tego, co naprawdę się liczy.

Drugie złudzenie to pokusa własnego "ja" – tłumaczył dalej ego. Zauważył, że chrześcijanin, dążąc do tego, co wieczne i trwałe, jest też uczniem nie "ja", lecz "ty", to znaczy, że podąża nie za swymi kaprysami, ale za wezwaniem miłości i głosem Jezusa. Aby go rozpoznać, trzeba mówić tym samym językiem, co Jezus: językiem miłości i "ty". Po Jezusowemu mówi nie ten, kto rozwodzi się nad "ja", ale kto je porzuca. Nierzadko nawet czynimy dobro po to, aby uważano mnie za dobrego; dajemy, aby samemu otrzymać, pomagamy, aby pozyskać przyjaźń kogoś ważnego – ostrzegł mówca.

Wskazał, że ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, o własnych siłach, ale potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Przypominają nam, że w ten sposób przeżywa się Ewangelię, jak żebracy zwracający się do Boga – podkreślił papież. Zachęcił, aby zamiast czuć poirytowanie, gdy ktoś ubogi puka do naszych drzwi, przyjąć ich wołanie o pomoc jako wezwanie do porzucenia naszego "ja" i przyjęć ich z takim samym spojrzeniem miłości, jakie ma dla nich Bóg. Przebywając z ubogimi i służąc im, uczymy się gustów Jezusa, rozumiemy, co zostaje, a co przemija – zaznaczył kaznodzieja.

"Ubodzy ułatwiają nam dostęp do Nieba, dlatego wiara ludu Bożego postrzegała ich jako odźwiernych Nieba. Już teraz są naszym skarbem, skarbem Kościoła. Istotnie odsłaniają nam bogactwo, które się nigdy nie starzeje, to, które łączy ziemię z Niebem i dla którego naprawdę warto żyć: miłość" – zakończył swe kazanie Ojciec Święty.

(Rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem