Reklama

Jubileusz Odnowy

2019-10-08 14:19

Justyna Zuzia
Edycja podlaska 41/2019, str. 3

Stanisław Chomicki
Ewangelizację poprowadziła wspólnota Dom Jednego Serca z Białegostoku

Mszą św. sprawowaną 8 września br. rozpoczęto świętowanie jubileuszu 25-lecia Odnowy w Duchu Świętym „Effatha” działającej przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Hajnówce. Przewodniczył jej ks. Mariusz Woltański – opiekun wspólnoty wraz z proboszczem parafii Cyryla i Metodego ks. Zygmuntem Bronickim, kapelanem Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji ks. Sandro Barbieri oraz opiekunem Wspólnoty Dom Jednego Serca z Białegostoku ks. Michałem Urbanem.

Kapłan w kazaniu nawiązał do znanego o. Raniero Cantalamessy – kaznodziei Domu Papieskiego, który w swoim życiu miał styczność z katolicką Odnową. Jako wykładowca na uniwersytecie w Mediolanie zostawił wszystko i stał się wędrownym kaznodzieją. Papież Jan Paweł II powołał go na kaznodzieję Domu Papieskiego. W procesji dary niosły osoby, które były obecne u początku powstawania wspólnoty. Po Eucharystii ciąg dalszy świętowania odbył się w amfiteatrze miejskim. Ewangelizację poprowadziła wspólnota Dom Jednego Serca z Białegostoku. Wystąpił zespół Trzecia Godzina Dnia. Lider zespołu i zarazem wokalista Piotr Nazaruk zachęcał do oddania swego życia Jezusowi Chrystusowi.

Na uroczystości jubileuszowej zgromadziły się wspólnoty diecezji drohiczyńskiej i łomżyńskiej. Oprócz wiernych z Hajnówki gościliśmy wspólnoty z Brańska, Bielska Podlaskiego, Ciechanowca, Hodyszewa, Sokołowa Podlaskiego, Węgrowa. Także licznie przybyli na Mszę św. parafianie hajnowscy wraz z przedstawicielami różnych wspólnot działających przy parafii. Swoją obecnością zaszczycili nas również przedstawiciele władz lokalnych.

Reklama

Wspólnotę „Effatha” powołał do istnienia 25 lat temu ks. Mariusz Tołwiński, ówczesny wikariusz, wraz z osobami zaangażowanymi w życie parafii. Wspólnota ta zwraca uwagę na działanie Ducha Świętego i zachęca na otwieranie się na Jego dary.

Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym „Effatha” dziękuje Bogu za wspólne świętowanie jubileuszu 25-lecia działalności oraz wszystkim zaangażowanym.

Tagi:
jubileusz Odnowa w Duchu Świętym

„Teofil” ma już 20 lat

2019-10-22 13:00

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 43/2019, str. 5

Spotykają się co tydzień we wtorki wieczorem. I tak już od 20 lat. W sobotę 12 października Grupa Modlitewna Odnowy w Duchu Świętym „Teofil” działająca w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Sławkowie świętowała 20-lecie istnienia i formacji

Piotr Lorenc
Grupa modlitewna „Teofil” spotyka się w każdy wtorek o godz. 18.00. W każdej chwili można do niej dołączyć

Jak na wspólnotę modlitewną przystało, świętowanie rozpoczęli od adoracji Najświętszego Sakramentu, potem były Koronka do Bożego Miłosierdzia i modlitwa uwielbienia. Najważniejszym punktem spotkania była oczywiście koncelebrowana Msza św., której przewodniczył ks. Łukasz Gadki, zaś homilię wygłosił ks. Grzegorz Ziental, założyciel wspólnoty. Po liturgii członkowie „Teofila” odmówili jeszcze Różaniec. A na koniec odbyła się, już w salce parafialnej, agapa. Nie mogło oczywiście zabraknąć jubileuszowego tortu i wspomnień, gdyż w spotkaniu uczestniczyli nie tylko aktualni, ale i byli członkowie oraz sympatycy wspólnoty.

Wspomnień czar

– Przywilejem dorosłości jest umiejętność wspominania. Siadamy wtedy przy dobrej kawie, wyciągamy albumy i zaczynamy przerzucać kolejne karty, wspominając to, co z przeszłością było związane. I kiedy 10 lat temu tu się spotkaliśmy, spoglądaliśmy wstecz, aby odkryć, kim jesteśmy. Dziś warto zrobić odwrotnie – spojrzeć w przyszłość, aby odkryć cel, aby widzieć, którędy możemy iść, bo choć dróg wiele, to wszystkie, którymi idziemy, powinny prowadzić do najważniejszego celu – powiedział ks. Grzegorz Ziental, założyciel i pierwszy moderator wspólnoty. – Chcąc patrzyć w przyszłość, musimy dostrzec to, co najważniejsze, wspólnotę Kościoła i tę mniejszą cząstkę, jaką jest parafia. Kiedy sługa Boży Franciszek Blachnicki tworzył wspólnotę odnowy liturgicznej, zakładał, że wspólnota coraz bardziej będzie integrowała z parafią do tego stopnia, że przestanie być małą wspólnotą, a stanie się zaczynem integrującym i przemieniającym całą parafię – wyjaśniał ks. Ziental. – Niech 20 lat doświadczenia wspólnoty stanie się dla nas zaproszeniem do kolejnych wielu lat wchodzenia coraz głębiej w wspólnotę parafii, tak aby kiedyś to parafia stała się wspólnotą odnowy żyjącą Duchem Świętym – życzył założyciel grupy odnowowej.

Miłujący Boga

Wspólnota Odnowy w Duchu Świętym „Teofil” w Sławkowie powstała w październiku 1999 r. Jej powstanie poprzedziło 10-tygodniowe seminarium, którego zasadniczym celem było zapoznanie ludzi z doświadczeniem spotkania z Jezusem Chrystusem. Mocnym przeżyciem, co zgodnie podkreślają wszyscy członkowie Odnowy, był chrzest w Duchu Świętym, jaki odbył się przy końcu seminarium. Zwyczajem ruchu jest to, że nazwa wspólnoty opisuje jej charakter. Sławkowska wspólnota nosi imię „Teofil” – znaczy ten, który miłuje Boga.

Świadectwa

Dlaczego warto uczestniczyć w życiu wspólnoty i przechodzić kolejne etapy formacji – wyjaśniają jej uczestniczki. Barbara Noryńska: – Przyjęcie zaproszenia Boga do działalności we wspólnocie pozwoliło mi wypłynąć na głębię mojego życia duchowego, poznawać Trójcę Świętą i budować bliskie i zażyłe relacje miłości. To tu zawierzyłam swoje życie Jezusowi i przyjęłam Go jako mojego Pana i Zbawiciela. Uczę się od Niego drogi miłości Boga i bliźniego, podejmowania odpowiedzialności za swoje życie i życie wspólnoty. To również czas na budowanie więzi koleżeńskich, dostrzeganie potrzeb członków wspólnoty, tych duchowych i materialnych. To wspólne kroczenie do nieba. Zdaniem Ireny Parczeńskiej, bycie we wspólnocie to podążanie za Jezusem, odczytywanie jego woli w swoim życiu: – Jezusa odnalazłam i pokochałam całym sercem właśnie dzięki wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym. Jestem w niej już 20 lat. Widzę, jak Jezus naprawia moje życie, wciąż mnie przemienia. Tu wzmacniam się duchowo, odkrywam, jak Bóg kocha mnie bezwarunkowo i jaka jestem dla Niego cenna. Tu mam wsparcie od ludzi, którzy modlą się w moich intencjach, a także gdy potrzebuję – służą pomocą w codziennym życiu. Dzięki odnowie odkrywam moje miejsce w Kościele, służąc tak jak potrafię. Dla Anety Balickiej bycie we wspólnocie to radość odkrywania Ducha Świętego i jego działania w swoim życiu: – Wspólnota pobudza do wzrostu i nieustannego odkrywania relacji z Jezusem. To także walka ze swoimi słabościami i trudnymi czasami relacjami z innymi. Ale moc w słabości się doskonali.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowe oblicze Justyny Steczkowskiej


Edycja wrocławska 27/2007

Tomasz Limberger: - 1 czerwca ukazała się Twoja najnowsza, ósma już płyta pt.: „Daj mi chwilę”. Jaki jest ten krążek?

Justyna Steczkowska: - Najlepiej jej posłuchać. Po co dużo mówić o muzyce - najlepiej posłuchać.

- Ta płyta to zdecydowana odmiana - „czarna” i „drapieżna” Justyna Steczkowska zmieniła się w bardziej łagodną kobietę. Czy tak jest w rzeczywistości?

- Myślę, że zawsze taka byłam, tylko nie wszyscy o tym wiedzieli. A płyta „Daj mi chwilę” pokazuje to bardziej niż pozostałe moje płyty.

- Czym Twój już ósmy album różni się od poprzednich?

- Każda moja płyta jest trochę inna. Każda jest zapisem mojego życia, emocji, spraw, które były dla mnie ważne. Podobnie jest z tą płytą. Wiele historii tam zaśpiewanych kiedyś mnie dotyczyło. Niektóre są zasłyszane od przyjaciółek. Co prawda większość tekstów jest napisana przez mężczyzn - trzech mężczyzn pracowało nad tekstami na tej płycie: Łukasz Rutkowski, Kuba Wandachowicz i Michał Aleks, no i jeszcze ja napisałam kilka tekstów.
Ta płyta jest spokojniejsza od moich poprzednich. Zależało mi, aby po pięciu latach pracy dla telewizji, gdzie zrobiłam dwa duże spektakle „Alkimja” i „Femme Fatale”, wrócić do radia, do moich słuchaczy, do tych fanów, którzy uwielbiali mnie za to, że śpiewałam dla nich piosenki, które oni mogli śpiewać razem ze mną. Zatęskniłam po prostu za radiem, bo dawno tam nie byłam, dawno nie rozmawiałam z dziennikarzami i dawno nie słyszałam tam swoich piosenek, więc pomyślałam, że czas tam wrócić. Cieszę się, że udało mi się to piosenką „To nie miłość (To tylko złudzenie)”, która rzeczywiście zaszła wysoko na listach przebojów, na wielu dotarła nawet do pierwszych miejsc. A płyta jest taka trochę jak moje życie, bardziej spokojna, wyciszona, dojrzała. Dużo na tej płycie jest o kobiecości i o kobietach, więc myślę, że dziewczyny w moim wieku najlepiej ją zrozumieją. To nie znaczy, że nie będą jej kochali również mężczyźni, bo ma dobre bity zrobione przez Bogdana Kondrackiego, bardzo ładne i dobrze zharmonizowane melodie... Mam nadzieję, że będzie się podobała wielu ludziom.

- Czy singiel promujący „To nie miłość (To tylko złudzenie)” jest wizytówką całej płyty?

- Nie do końca. Jest to jedna z wielu piosenek, które się znajdują na płycie. Na pewno jest dobrą piosenką, przynajmniej dla mnie, ale to Państwo muszą ocenić, czy piosenka jest dobra, czy nie. Natomiast jest kilka piosenek naprawdę świetnych, ale może mniej radiowych, choć absolutnie wartych uwagi, na przykład „Wracam do domu” - piękna ballada, bardzo wzruszającą, ze świetnym tekstem, „Tu i tu” z kolei bardzo lekki i przyjemny utwór, szczególnie w letnie dni. Ogólnie wszystkie piosenki bardzo mi przypadły do serca, poza tym gdybym nie widziała w nich czegoś pozytywnego i dobrego i przede wszystkim dobrej jakości, to bym ich po prostu nie zaśpiewała…

- Czyli po prostu czerpiesz radość z grania i ze śpiewania?

- Oczywiście. Tak było od dzieciństwa. To było coś, co lubiłam najbardziej, co głęboko czułam. Zawsze chciałam być muzykiem i cieszę się, że mi się to w życiu udało.

- Jakie znaczenie dla twojej twórczości mają osobiste doświadczenia: wiara, rodzina… Jakie jest przesłanie Twoich piosenek?

- Wiara dla mnie ma olbrzymie znaczenie, rodzina też - to jest jasne. Swoimi piosenkami nie opowiadam jednak o tym. Wiara wydaje mi się czymś tak bardzo intymnym i ważnym, że nie potrafię w sposób sensowny przenieść tego na papier i muzykę, szczególnie muzykę komercyjną. Natomiast w czasie Wielkiego Postu, razem z moją rodziną, gramy koncerty charytatywne dla różnych ludzi potrzebujących pomocy. Udało nam się zagrać kilka bardzo dobrych koncertów na rozbudowę kościoła, na leczenie chorego chłopca, dziewczynki. Były to przepiękne wielkopostne koncerty. Ja bardzo lubię okres Wielkiego Postu, jest to dla mnie piękne święto, w którym wszystko może się odrodzić na nowo. W ogóle Świętą Wielkanocne są symbolem odrodzenia, choćby nie wiem ile złego się zdarzyło, zawsze mamy szansę wrócić tam, gdzie jest dobro. A Wielki Post to czas wyciszenia, skupienia, czas pieśni wielkopostnych, które mają w sobie tyle melancholii, smutku i głębokiej mądrości. Bardzo cenię te koncerty z tego względu, że są niekomercyjne, nie jesteśmy ograniczeni czasem, ani piosenkami. Po prostu dużo improwizujemy, wprowadzamy do kościoła atmosferę spokoju, wyciszenia, by ludzie mogli się przy tej muzyce modlić. Graliśmy też kilka razy na adoracji, już nie jako koncert, ale dla własnej radości, tak by ludzie, którzy przychodzą do kościoła adorować Jezusa Chrystusa, mogli swoją modlitwę jeszcze głębiej przeżyć. Gramy więc też zupełnie inaczej - jest głos, jest fortepian, jest kontrabas… naprawdę wydaje mi się to bardzo piękne, ludzie są zawsze poruszeni taką muzyką i my sami grając ją również.

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

- Dziękuję bardzo i pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

Oprac. Karol Białkowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja"

2019-11-17 11:03

st, kg (KAI) / Watykan

Ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Zwrócił na to uwagę Franciszek w kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczy 17 listopada w 33. niedzielę zwykłą – w III Światowym Dniu Ubogich – w bazylice św. Piotra w Watykanie. Przestrzegł przed skupianiem się na rzeczach "przedostatnich" kosztem tych najważniejszych, ostatecznych. W liturgii uczestniczą osoby biedne i potrzebujące wraz z towarzyszącymi im wolontariuszami oraz przedstawiciele licznych organizacji charytatywnych.

Vatican Media

Nawiązując do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii św. Łukasza, mówiącego o zapowiedzi zburzenia wspaniałej Świątyni Jerozolimskiej Ojciec Święty zwrócił uwagę na przemijalność rzeczy doczesnych, "przedostatnich" i o wiecznym trwaniu rzeczy ostatecznych. Te pierwsze upadną, ale te drugie pozostaną: świątynia, ale nie Bóg; królestwa i sprawy rodzaju ludzkiego, ale nie człowiek - zaznaczył kaznodzieja. Nawet jeśli są to rzeczy wspaniałe, jak świątynie, i przerażające, jak trzęsienia ziemi, znaki na niebie i wojny i wydają się nam wydarzeniami z pierwszej strony, to jednak Pan umieszcza je na drugiej. Na pierwszym miejscu pozostaje to, co nigdy nie przeminie: żywy Bóg i człowiek, nasz bliźni, który jest wart więcej niż wszystkie informacje świata.

W tym kontekście papież wymienił dwie pokusy, przed którymi przestrzega nas Jezus. Pierwszą jest pośpiech i to, co natychmiastowe. W imię Jezusa nie wolno iść za tymi, którzy mówią, że kres nadejdzie natychmiast, że „nadszedł czas”, nie należy naśladować tych, którzy szerzą niepokój i podsycają lęk przed innymi i przed przyszłością, bo strach paraliżuje serce i umysł. Wielokrotnie ulegamy temu pośpiechowi, chcąc poznać wszystko i natychmiast, z ciekawości, pod wpływem najnowszej wiadomości szokującej lub skandalicznej, słuchają głośnych i gniewnych krzyków tych, którzy wołają „teraz albo nigdy”. Jeśli gonimy za "natychmiast", zapominamy o tym, co trwa na zawsze i tracimy z oczu niebo – przestrzegł Ojciec Święty. Dodał, że w ten sposób odrzucamy tych, którzy nie nadążają w tym szalonym wyścigu i zostają z tyłu: o ludziach starszych, nienarodzonych, niepełnosprawnych, ubogich, których uważamy za bezużytecznych.

Jezus w zamian proponuje dziś każdemu wytrwałość, która jest codziennym dążeniem naprzód, wpatrując się przy tym w to, co nie przemija: w Pana i bliźniego. Dlatego wytrwałość jest darem Boga, dzięki któremu zachowywane są wszystkie Jego inne dary – przypomniał Franciszek, apelując o trwanie w dobru i aby nie tracić z oczu tego, co naprawdę się liczy.

Drugie złudzenie to pokusa własnego "ja" – tłumaczył dalej ego. Zauważył, że chrześcijanin, dążąc do tego, co wieczne i trwałe, jest też uczniem nie "ja", lecz "ty", to znaczy, że podąża nie za swymi kaprysami, ale za wezwaniem miłości i głosem Jezusa. Aby go rozpoznać, trzeba mówić tym samym językiem, co Jezus: językiem miłości i "ty". Po Jezusowemu mówi nie ten, kto rozwodzi się nad "ja", ale kto je porzuca. Nierzadko nawet czynimy dobro po to, aby uważano mnie za dobrego; dajemy, aby samemu otrzymać, pomagamy, aby pozyskać przyjaźń kogoś ważnego – ostrzegł mówca.

Wskazał, że ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, o własnych siłach, ale potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Przypominają nam, że w ten sposób przeżywa się Ewangelię, jak żebracy zwracający się do Boga – podkreślił papież. Zachęcił, aby zamiast czuć poirytowanie, gdy ktoś ubogi puka do naszych drzwi, przyjąć ich wołanie o pomoc jako wezwanie do porzucenia naszego "ja" i przyjęć ich z takim samym spojrzeniem miłości, jakie ma dla nich Bóg. Przebywając z ubogimi i służąc im, uczymy się gustów Jezusa, rozumiemy, co zostaje, a co przemija – zaznaczył kaznodzieja.

"Ubodzy ułatwiają nam dostęp do Nieba, dlatego wiara ludu Bożego postrzegała ich jako odźwiernych Nieba. Już teraz są naszym skarbem, skarbem Kościoła. Istotnie odsłaniają nam bogactwo, które się nigdy nie starzeje, to, które łączy ziemię z Niebem i dla którego naprawdę warto żyć: miłość" – zakończył swe kazanie Ojciec Święty.

(Rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem