Reklama

Kalisko

Pomnik ofiar hitlerowskiego mordu

2019-10-16 12:31

Ks. Władysław Pietrzyk
Edycja łódzka 42/2019, str. II

Archiwum

W tym roku przypadła okrągła 80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Na terenie parafii Łękawa oraz w jej pobliżu możemy znaleźć wiele miejsc świadczących o bogatej historii minionego wojennego okresu. Ten niewielki skrawek ziemi nosi liczne znamiona toczonych tu ciężkich frontowych walk i bitew. Niestety, także i miejsc związanych z martyrologią miejscowej ludności. O ile rocznice militarnych czynów żołnierza polskiego związane z upamiętnieniem heroicznego utrzymania pasa obrony we wrześniu 1939 r. pod Górą Borowską (Piotrkowskie Termopile) mają swoją właściwą i godną oprawę historyczną, o tyle za mało mówi się o wydarzeniach, które by podtrzymywały pamięć tragedii dokonanych tu mordów na ludności cywilnej.

Stracenie we wsi Kalisko 12 pojmanych, niewinnych mężczyzn z miejscowości Zawały i Zawiadowa należy do jednych z pierwszych bestialskich aktów hitlerowców. Okolicznościowe Msze św. które są sprawowane od trzech lat przy miejscu straceń w Kalisku, stały się okazją do sprostaniu temu religijnemu i patriotycznemu wyzwaniu. W tym celu został także zawiązany Komitet Społeczny Upamiętnienia Miejsc Historycznych w parafii Łękawa.

Pomnik postawiony na miejscu dokonanej przez Niemców zbrodni ma charakter symboliczny i odnosi się nie tylko do tych osób, które tutaj straciły swe życie, ale do wszystkich ofiar pomordowanych na terenach ziemi bełchatowskiej. Szczególną pamięcią obejmuje tych, którzy nie posiadają własnych grobów.

Reklama

29 września po Mszy św. koncelebrowanej przez księży Władysława Pietrzyka oraz Antoniego Górę z parafii, z których pochodzili pomordowani, nastąpiło jego uroczyste odsłonięcie i poświęcenie. Dokonano tego przy udziale zaproszonych członków rodzin oraz licznie zgromadzonych wiernych.

Kolorytu swoją obecnością nadali przedstawiciele grupy rekonstrukcyjnej przedwojennego wojska polskiego, „Szwadronu kolarzy z Ozorkowa”. Wartę przy pomniku zaciągnęli członkowie organizacji wojskowej ,,Strzelec” oraz pasjonaci kultywujący tradycje 84. Pułku Strzelców Poleskich.

(Nie)Planowana przemiana

2019-11-13 08:09

Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 46/2019, str. 32

Film „Nieplanowane” jest atakowany, bo prawda przemienia Polaków. Jego premiera uruchomiła lawinę społeczną, której nie da się powstrzymać

Materiały prasowe

„Nieplanowane” bije rekordy popularności. Mimo skromnej liczby seansów i świątecznego weekendu film obejrzało 50 tys. widzów. Pod względem liczby wypełnionych miejsc na kinowych salach to bez wątpienia nr 1. W wielu kinach przez cały tydzień trzeba było ze sporym wyprzedzeniem rezerwować bilety, bo zwykła wycieczka do kina z nadzieją, że przed seansem w kasie będą bilety, kończyła się niespodzianką.

Film opowiada historię z USA, ale także mocno dotyka Polski, bo przecież u nas też są zabijane dzieci, i to często w późnej aborcji – po 20., a nawet 24. tygodniu życia prenatalnego. – Mam nadzieję, że ten film masowo zmieni serca Polaków. Jeżeli wyraźnie się zmienią nastroje społeczne, to także rządzący politycy będą wiedzieli, że ten temat jest dla nas ważny – mówi Cezary Krysztopa, autor rysunków pro-life i szef portalu Tysol.pl .

Aborcyjny atak

Na Twitterze wywiązała się cała dyskusja. Ludzie wychodzący z kina dzielą się swoim pierwszym wrażeniem. „Właśnie obejrzałem #Nieplanowane. Ten obraz mną wstrząsnął. Kurtka, którą miałem na kolanach, została zmiażdżona przez zaciśnięte dłonie i z trudem powstrzymywałem głośne łkanie. Wszyscy na sali bardzo przeżyli ten film” – napisał Mateusz Maranowski, dziennikarz Polskiego Radia oraz telewizji wPolsce.pl .

Rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Zgromadzenia Księży Marianów ks. Piotr Kieniewicz MIC napisał z kolei, że po projekcji widział łzy niemal we wszystkich oczach. „Nie da się tego filmu odzobaczyć, a zobaczyć trzeba koniecznie” – podkreślił zakonnik. Film zapada w duszę i tego właśnie najbardziej boją się feministki, lewica i różne środowiska proaborcyjne. Krytykują formę, ale także próbują podważać treść filmu.

Jeszcze przed premierą w dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazała się „recenzja” napisana przez dwie feministki z Aborcyjnego Dream Teamu. Nie wiadomo, czy kobiety w ogóle widziały film „Nieplanowane”, bo wszystkie przytoczone sceny i cała argumentacja pochodzą z proaborcyjnego amerykańskiego portalu HuffPost. Tekst zamieszczony w „Wysokich Obcasach” był w zasadzie nieudolnym tłumaczeniem argumentów z USA. „Obejrzałyśmy ten film, żebyście Wy nie musiały tego robić. Nie warto, naprawdę” – napisały na końcu polskie feministki.

„Nieplanowane” to film opowiadający historię Abby Johnson – kobiety, która była szefową kliniki aborcyjnej, ale po splocie kilku wydarzeń stała się zwolenniczką obrony życia. Podobną historię ma za sobą prof. Bogdan Chazan, który jako ginekolog wykonywał aborcje, ale nawrócił się na pro-life. I właśnie dlatego został zaproszony na specjalny pokaz filmu w Łodzi. Nie spodobało się to feministkom z proaborcyjnej grupy Dziewuchy Dziewuchom, które zrobiły awanturę i doszło w kinie do agresywnej szarpaniny.

Aborcja dla 15-latek

Ataki skrajnej lewicy na film można było przewidzieć, bo dokładnie to samo działo się w USA. Najbardziej się boją, że film obejrzą młodzież i młode kobiety. Dlatego protestują, że w Polsce „Nieplanowane” można obejrzeć już od 15. roku życia. „Dochodzą do nas sygnały z całej Polski, że organizowane są grupowe wyjścia na pokaz filmu” – przestrzega jeden z lewicowych portali.

A przecież lewicowa seksedukacja zachęca 15-latków do stosunków płciowych. Te dzieci są więc za małe, by iść na poważny film, a mogą, a nawet powinny uprawiać seks? – Przypomnę, że lewicowy projekt „Ratujmy Kobiety” pozwalał 15-latkom na dokonanie aborcji bez zgody rodziców. 15-latki są wystarczająco dojrzałe, aby dokonać aborcji, ale za małe, aby obejrzeć o niej film? – podkreśla Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Dyskusja pojawiała się także wśród przeciwników aborcji. Na kanwie filmu Marta Brzezińska-Waleszczyk na portalu Aleteia zaatakowała polskich obrońców życia za to, że pokazują ofiary aborcji na plakatach. Rzeczywiście podobny wątek pojawia się w „Nieplanowanych”, ale ten spór między miękkim pro-life i twardym pro-life jest zupełnie jałowy i niepotrzebny. To tak, jakby ktoś w Kościele chciał wykazać wyższość modlitwy uwielbienia nad nabożeństwem Drogi Krzyżowej. Przecież od kilkunastu lat to właśnie środowiska pokazujące nagą prawdę o aborcji zbierają miliony podpisów w obronie życia, a teraz są krytykowane, często przez tych, co nic nie robią.

Oczywiście, w Polsce brakuje aktywności modlitewnego i masowego miękkiego pro-life, czyli pięknej afirmacji życia i macierzyństwa. Ale nie zmienia to faktu, że krytyka mocnego przekazu w pro-life jest podobna do krytyki filmu „Nieplanowane” przez środowiska lewicowe. W obydwu przypadkach odpowiedzią mogą być słowa Jezusa z Ewangelii według św. Jana: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?” (18, 23).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja"

2019-11-17 11:03

st, kg (KAI) / Watykan

Ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Zwrócił na to uwagę Franciszek w kazaniu podczas Mszy św., której przewodniczy 17 listopada w 33. niedzielę zwykłą – w III Światowym Dniu Ubogich – w bazylice św. Piotra w Watykanie. Przestrzegł przed skupianiem się na rzeczach "przedostatnich" kosztem tych najważniejszych, ostatecznych. W liturgii uczestniczą osoby biedne i potrzebujące wraz z towarzyszącymi im wolontariuszami oraz przedstawiciele licznych organizacji charytatywnych.

Vatican Media

Nawiązując do czytanego dzisiaj fragmentu Ewangelii św. Łukasza, mówiącego o zapowiedzi zburzenia wspaniałej Świątyni Jerozolimskiej Ojciec Święty zwrócił uwagę na przemijalność rzeczy doczesnych, "przedostatnich" i o wiecznym trwaniu rzeczy ostatecznych. Te pierwsze upadną, ale te drugie pozostaną: świątynia, ale nie Bóg; królestwa i sprawy rodzaju ludzkiego, ale nie człowiek - zaznaczył kaznodzieja. Nawet jeśli są to rzeczy wspaniałe, jak świątynie, i przerażające, jak trzęsienia ziemi, znaki na niebie i wojny i wydają się nam wydarzeniami z pierwszej strony, to jednak Pan umieszcza je na drugiej. Na pierwszym miejscu pozostaje to, co nigdy nie przeminie: żywy Bóg i człowiek, nasz bliźni, który jest wart więcej niż wszystkie informacje świata.

W tym kontekście papież wymienił dwie pokusy, przed którymi przestrzega nas Jezus. Pierwszą jest pośpiech i to, co natychmiastowe. W imię Jezusa nie wolno iść za tymi, którzy mówią, że kres nadejdzie natychmiast, że „nadszedł czas”, nie należy naśladować tych, którzy szerzą niepokój i podsycają lęk przed innymi i przed przyszłością, bo strach paraliżuje serce i umysł. Wielokrotnie ulegamy temu pośpiechowi, chcąc poznać wszystko i natychmiast, z ciekawości, pod wpływem najnowszej wiadomości szokującej lub skandalicznej, słuchają głośnych i gniewnych krzyków tych, którzy wołają „teraz albo nigdy”. Jeśli gonimy za "natychmiast", zapominamy o tym, co trwa na zawsze i tracimy z oczu niebo – przestrzegł Ojciec Święty. Dodał, że w ten sposób odrzucamy tych, którzy nie nadążają w tym szalonym wyścigu i zostają z tyłu: o ludziach starszych, nienarodzonych, niepełnosprawnych, ubogich, których uważamy za bezużytecznych.

Jezus w zamian proponuje dziś każdemu wytrwałość, która jest codziennym dążeniem naprzód, wpatrując się przy tym w to, co nie przemija: w Pana i bliźniego. Dlatego wytrwałość jest darem Boga, dzięki któremu zachowywane są wszystkie Jego inne dary – przypomniał Franciszek, apelując o trwanie w dobru i aby nie tracić z oczu tego, co naprawdę się liczy.

Drugie złudzenie to pokusa własnego "ja" – tłumaczył dalej ego. Zauważył, że chrześcijanin, dążąc do tego, co wieczne i trwałe, jest też uczniem nie "ja", lecz "ty", to znaczy, że podąża nie za swymi kaprysami, ale za wezwaniem miłości i głosem Jezusa. Aby go rozpoznać, trzeba mówić tym samym językiem, co Jezus: językiem miłości i "ty". Po Jezusowemu mówi nie ten, kto rozwodzi się nad "ja", ale kto je porzuca. Nierzadko nawet czynimy dobro po to, aby uważano mnie za dobrego; dajemy, aby samemu otrzymać, pomagamy, aby pozyskać przyjaźń kogoś ważnego – ostrzegł mówca.

Wskazał, że ubodzy są cenni w oczach Boga, ponieważ nie mówią językiem "ja": nie utrzymują się samodzielnie, o własnych siłach, ale potrzebują ludzi, którzy wezmą ich za rękę. Przypominają nam, że w ten sposób przeżywa się Ewangelię, jak żebracy zwracający się do Boga – podkreślił papież. Zachęcił, aby zamiast czuć poirytowanie, gdy ktoś ubogi puka do naszych drzwi, przyjąć ich wołanie o pomoc jako wezwanie do porzucenia naszego "ja" i przyjęć ich z takim samym spojrzeniem miłości, jakie ma dla nich Bóg. Przebywając z ubogimi i służąc im, uczymy się gustów Jezusa, rozumiemy, co zostaje, a co przemija – zaznaczył kaznodzieja.

"Ubodzy ułatwiają nam dostęp do Nieba, dlatego wiara ludu Bożego postrzegała ich jako odźwiernych Nieba. Już teraz są naszym skarbem, skarbem Kościoła. Istotnie odsłaniają nam bogactwo, które się nigdy nie starzeje, to, które łączy ziemię z Niebem i dla którego naprawdę warto żyć: miłość" – zakończył swe kazanie Ojciec Święty.

(Rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem