Reklama

Okno otwarte na życie

2019-10-16 12:31

Wanda Mokrzycka
Edycja wrocławska 42/2019, str. VI

Radek Mokrzycki

W momencie poczęcia nowego życia jest zsyłany na świat kolejny anioł. Opiekun i stróż. Dokłada starań, by chronić życie. Na wieki. Niektórzy mają dużo pracy już od samego początku. Wrocławskie Okno Życia to miejsce, które o anielskich staraniach może zaświadczyć

Historii kilka(naście)

Zima. W domu chłód. Nie ma czym w piecu napalić. Lodówka pusta. Ciepła rodzinnego brak. Czy taki los ma spotkać to dzieciątko pod sercem? Czy i ono, podobnie jak starsze rodzeństwo, musi doświadczyć ciężkiej ojcowskiej ręki?

Albo: Szkoła. Wkrótce egzaminy i paraliżujący strach. Ale napięcie dotyczy raczej rodzicielskich oczekiwań, niż braku wiedzy. „Dostaniesz się na studia, zdobędziesz kwalifikacje, wykształcenie i założysz rodzinę” – słyszy często dziewczyna. A jeśli rodzina zdarzy się wcześniej? – Nie ma opcji, żeby ktokolwiek się dowiedział!

Takich historii jest więcej. Każda skomplikowana, każda podszyta lękiem. Osnową każdej jest miłość. Ich wspólny wątek to Okno Życia.

Reklama

– Nie oceniamy kobiet, które zdecydowały się włożyć dzieciątko do Okna Życia. Trzeba je raczej docenić, że urodziły maleństwo i dały mu szansę na szczęśliwe życie – mówi s. Ewa Jędrzejak z Kongregacji Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza – Dla nas te mamy to bohaterki! Zdarza się, że piszą listy, w których przepraszają za swój czyn i opisują swoje dramatyczne położenie, albo dzwonią, żeby upewnić się, że dziecko trafiło do kochającej rodziny...

Dyżur non stop

Trzecia w nocy. Boromeuszki po raz drugi dostają sygnał, że w Oknie jest maluch. W momencie jego otwarcia siostry słyszą dźwięk telefonów. Zrywają się z łóżek, ubierają czym prędzej i zbiegają z trzeciego piętra do piwnicy, do okienkowego pokoiku, by dowiedzieć się, że alarm jest fałszywy.

– Najgorsze są noce z piątku na sobotę. Wielu imprezowiczów budzi nas dla żartu. Niechlubny rekord to siedem alarmów w ciągu jednej nocy. Zdarzało się nawet, że uwalniałyśmy dowcipnisia z Okna, nie wiedział bowiem, że dla bezpieczeństwa maluszka Okno blokuje się od zewnątrz – opowiada s. Ewa – Nam jednak nie jest do śmiechu, bo przecież rano każda z nas idzie do swojej pracy. Boimy się również, że system, mimo że regularnie serwisowany przez specjalistę, kiedyś nie wytrzyma z nadmiaru alarmów i stanie się jakaś krzywda.

Jeśli jednak zdarzy się, że w Oknie jest dziecko, siostry z Fundacji „Evangelium Vitae” oceniają jego stan i dzwonią po karetkę pogotowia, która zabierze malucha na oddział neonatologiczny w celu dokładnej diagnostyki. W czasie oczekiwania na transport do szpitala siostry działają zgodnie z procedurą: wypełniają dokumenty, jeśli to konieczne przebierają i delikatnie myją malucha. Zawiadamiają także policję, MOPS i ośrodek adopcyjny „Pod 4”. Zdrowe dzieci już po kilku dniach obserwacji trafiają do rodzin zastępczych.

Pod anielskimi skrzydłami

– Z kilkorgiem dzieci mamy stały kontakt. O inne nie pytamy, powstrzymując swą kobiecą ciekawość. Dyskrecja to ważna sprawa – tłumaczy s. Ewa – Dwoje z siedemnaściorga dzieci, które zostały przez te dziesięć lat pozostawione w Oknie Życia, już nie żyje. Jedno z nich urodziło się dużo za wcześnie. Znalazłyśmy je już bez tchu. Drugie miało widoczne wady genetyczne. Lekarze dali mu miesiąc życia. Żył 52 dni i umierał w ramionach adopcyjnej mamy. Jego pogrzeb był prawdziwą manifestacją daru świętości życia.

Ale każda z historii to wątek nici, które wiążą się ukazując piękny obraz Bożej opieki i miłości.

15 sierpnia w Oknie została znaleziona Marysia – siostry nie miały wątpliwości – tego dnia nie można dać dziewczynce innego imienia! Dokładnie w momencie podniesienia okienkowego alarmu na świąteczną Mszę weszło małżeństwo z prośbą o dar adopcji. „Jeśli to będzie dziewczynka, nazwiemy ją Maria” – obiecali Panu. Kilka dni później otrzymali propozycję przyjęcia... Marysi. A już jedenaście dni później piastowali ją w domu.

Pół roku później, w trzaskający mróz, na Rydygiera znów alarm. W Oknie ledwo owinięta dziewczynka. Nie wygląda dobrze. Ośrodek adopcyjny znajduje jej rodzinę, a lekarze dokładają starań, by ratować malucha. Dziś wiemy, że pokochali ją znajomi rodziców Marysi, i że narodziła się dokładnie w dniu Marysiowego chrztu.

Siostry starają się nagłaśniać każde ocalone życie. Informacja trafia między innymi do radia, którego słuchają np. kierowcy, i dotyka serc. Poruszona wiadomością o znalezieniu maleństwa była i kobieta „za kierownicą”, do której kilka dni później zadzwonił telefon. Dziecko pozostawione w Oknie miało książeczkę zdrowia, z której wynikała jego tożsamość oraz fakt, że ma biologiczne rodzeństwo – dwoje adoptowanych dzieci owej kobiety. Dziś cała trójka wychowuje się razem.

Złoża miłości

Dzieci „okienkowe” kochane są potrójnie. O miłości matki biologicznej świadczy ofiarowany im dar życia; o miłości rodziny adopcyjnej otwarte serca i drzwi do domu. A siostry z miłością otaczają całe to grono modlitwą i wsparciem, które oferuje Fundacja „Evangelium Vitae”. Powołana, by odbudować szkołę pielęgniarską i szpital położniczy fundacja wciąż walczy o realizację tego dzieła. Ale na przestrzeni lat powstało mnóstwo inicjatyw – wpierających płodność (Naprotechnologia), rodziny, (poradnictwo, Bank Niemowlaka, szkoła rodzenia, punkt laktacyjny i wiele innych), seniorów – które dzięki ludziom dobrej woli i pomocy miasta, świetnie prosperują.

ONZ chce likwidować Okna Życia twierdząc, że człowiek ma prawo do poznania własnej tożsamości. – Może Okno nie gwarantuje takiej możliwości, ale szansa zawsze jest! Jeśli przychodzi do nas kobieta w trudnej życiowej sytuacji, opowiadamy jej o możliwości urodzenia i pozostawienia dzieciątka w szpitalu. Tak jest bezpieczniej dla wszystkich, a dziecko nie jest NN. Ale Okno niech trwa! W końcu nad prawem do tożsamości jest jeszcze prawo do życia! – kwituje Boromeuszka.

6 października br. w Fundacji „Evangelium Vitae” została odprawiona uroczysta Msza św., w czasie której siostry Boromeuszki wraz z fundacyjnymi przyjaciółmi dziękowały Bogu za dziesięć lat istnienia wrocławskiego Okna Życia. Homilię wygłosił ks. Bartek Kot. Wzruszającym momentem świętowania było wręczanie róż dla kochających i kochanych rodziców. Kwiatami obdarowywały dzieci. Okno Życia powstało w 2009 r. z inicjatywy Rafała Dudkiewicza, ówczesnego prezydenta miasta. Zostało przygotowane dzięki ofiarności wielu osób i firm. Poświęcone przez abp. Mariana Gołębiewskiego, było pierwszym Oknem Życia na Dolnym Śląsku. Do tej pory w Oknie Życia pozostawiono 17 dzieci, które prawdopodobnie zostały urodzone w tajemnicy przed światem. Dziś wychowują się w kochających rodzinach adopcyjnych.

Tagi:
okno życia

Świdnica: pierwsze dziecko w oknie życia

2019-09-28 19:27

ako / Świdnica (KAI)

W Świdnicy pierwszy raz od powstania “Okna Życia” pozostawiono noworodka. Jest to chłopczyk. Dziecko zostało znalezione wieczorem w piątek, 27 września, o godz. 19.41. Świdnickie “Okno Życia” znajduje się w budynku przedszkola sióstr prezentek, przy ul. Piekarskiej.

Adam Wojnar

- To wielka radość dla nas, jesteśmy wdzięczni matce, że urodziła dziecko, że chłopczyk został uratowany, szczególnie dzisiaj kiedy wiele nienarodzonych dzieci jest zabijanych. Był to piękny monet, bo jedno życie zostało uratowane. Dziękujemy matce, że zaufała nam oddając chłopczyka do „Okna Życia” - mówiła w rozmowie z KAI s. Bernadetta, przełożona, dyrektor Przedszkola Publicznego Zgromadzenia Sióstr Prezentek.

To właśnie siostra Bernadetta odebrała noworodka z „Oka Życia”. - Po usłyszeniu alarmu wbiegałam do pomieszczenia, w którym znajduje się „Okno Życia”, zobaczyłam tam owiniętego w piękny kocyk noworodka. Zabrałam dzieciątko, był to czyściutki, zadbany chłopczyk, bardzo szybko przyjechało pogotowie. W międzyczasie oddałam dziecko w opiekę Matce Bożej. Była wielka radość, bo dar życia to coś pięknego.

“Okno Życia” to specjalnie przygotowane miejsce, w którym każda matka może anonimowo zostawić nowo narodzone dziecko, nie narażając jego lub siebie na niebezpieczeństwo. Okno otwiera się z zewnątrz. W środku jest miejsce na pozostawienie niemowlęcia. Zamontowane jest tam ogrzewanie oraz wentylacja. Po otwarciu okna uruchamiana jest sygnalizacja, która dyskretnie wzywa znajdujących się w pobliżu opiekunów. W diecezji świdnickiej znajdują się dwa okna życia. Jedno w Świdnicy przy ul. Piekarskiej 2, a drugie w Kłodzku. przy ul. Wandy 6. Świdnickie „Okno Życia” istnieje od 2010 roku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej w S. Giovanni Rotondo

2019-11-14 11:15

Jasna Góra

W poniedziałek 11 listopada rozpoczęła się peregrynacja kopii Jasnogórskiej Ikony we włoskim Sanktuarium św. Ojca Pio w San Giovanni Rotondo.

youtube.com

Na lotnisku Matka Boża została uroczyście powitana nie tylko przez gospodarzy Sanktuarium, ale także przez władze miejskie, o czym dowiadujemy się z relacji Beaty Grzyb, Polki pracującej w Sektorze Biura Pielgrzyma przy Sanktuarium św. Ojca Pio.

„Dzisiaj mamy trzeci dzień obecności Matki Bożej w San Giovanni Rotondo – opowiada Beata Grzyb - Kiedy 11 listopada na naszym lotnisku wylądował helikopter byliśmy z delegacją: burmistrz miasta, bracia kapucyni, prowincjał, nasz ojciec rektor i inna znacząca grupa braci. Czekaliśmy wzruszeni, ja z bukietem biało-czerwonych róż, z kokarda i polską flagą”.

Obecnie jak przyznaje pani Beata trwają modlitewne spotkania mieszkańców miejscowości i pielgrzymów z wizerunkiem 'Madonna Nera' - jak nazywają Ją Włosi. I choć znają Ją przede wszystkim dzięki postaci papieża Polaka - św. Jana Pawła II, relacje Włochów z Częstochowską Madonną mają charakter bardzo indywidualny i intymny.

„Spoglądałam na włoskich ludzi, byli wzruszeni, płakali. Spojrzałam na matkę z dzieckiem, która tam bardzo długo siedziała jeszcze po różańcu. Obraz był już zasłonięty, wszyscy mieli wychodzić a ona pozostała, by kontynuować modlitwę” – mówi Beata Grzyb.

Obraz Matki Bożej do S. Giovanni Rotondo dotarł dzięki kapucynowi o. Romanowi Ruskowi. W czwartek 7 listopada Moderator Grup Modlitwy św. Ojca Pio w Polsce zabrał go z Jasnej Góry, by przewieźć na włoską ziemię. Peregrynacja zakończy się 25 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileusz Stowarzyszenia Odra – Niemen

2019-11-17 10:43

Anna Majowicz

- 10 lat temu zmieniło się moje życie. Przez tyle lat kieruję Stowarzyszeniem Odra-Niemen, które założyłam z moim mężem Eugeniuszem i przyjacielem Norbertem. Z zupełnego przypadku, bez finansów z zewnątrz, bez zaplanowanej strategii, bez planu, bez wsparcia mediów, powstała organizacja, a z nią nowe życie wielu kombatantów – mówi Ilona Gosiewska, prezes Stowarzyszenia Odra – Niemen.

Anna Majowicz
Uczestnicy spotkania

Historia Stowarzyszenia rozpoczęła się w domu Teresy Sobol z Iwieńca, u której Ilona Gosiewska poznała płk Weronikę Sebastianowicz. - Wydano nam rozkaz zorganizowania paczek dla całego środowiska kombatantów ze Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi. Nie znaleźliśmy wtedy wsparcia u istniejących organizacji, założyliśmy więc własną i już od samego początku otrzymaliśmy ogromną pomoc od wielu środowisk, szkół i ludzi z terenu całej Polski – wspomina prezes Odry – Niemen.

Razem ze Stowarzyszeniem narodziła się akcja Rodacy – Bohaterom. Zasady tego projektu opartego na środowisku kombatantów, na ich doświadczeniach, wartościach i postawach, zbudowały nie tylko organizację, nie tylko aktywny i trwały wolontariat, ale przede wszystkim międzypokoleniową wspólnotę działającą ponad podziałami.

Dziś Stowarzyszenie Odra – Niemen posiada 7 oddziałów w Polsce i jeden we Lwowie, oraz sieć przyjaciół z wielu środowisk w całym kraju. Wszyscy spotkali się 16 listopada we Wrocławiu, by uczcić 10-lecie działalności.

Zobacz zdjęcia: 10-lecie Stowarzyszenia Odra-Niemen

W programie obchodów było spotkanie z kombatantami z kraju i zagranicy oraz rodakami z Litwy, Białorusi i Ukrainy, targowisko różności, warsztaty tematyczne, pokaz filmów oraz koncert Pawła Przewoźnego. Głównym punktem wydarzenia była uroczysta gala, na której zostały wręczone nagrody dla osób zaangażowanych w pomoc Stowarzyszeniu.

- Mam serdeczną nadzieję, że za 10 lat wciąż będziemy trwali, z doświadczeniem pokolenia, które nauczyło nas szlachetnej miłości do Ojczyzny, obowiązku, wytrwałości i niezależności. Przez te wszystkie lata, podczas spotkań z bohaterami naszej wolności, rodakami zza wschodniej granicy, ze świadkami historii słyszymy zdanie: ,,Nie zapominajcie o nas”. Obiecuję w imieniu nas wszystkich z Odry – Niemen i jej przyjaciół z różnych środowisk, że pamiętamy i pamiętać będziemy – podsumowuje jubileusz prezes Ilona Gosiewska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem